Ból rozstania:( - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 20 ]

Temat: Ból rozstania:(

Witajcie, postanowiłam napisać na forum, żeby móc wygadać się komuś kto mnie nie zna i w jakiś sposób jest obiektywny. Byłam z chłopakiem 7 lat, 3 lata wspólnego mieszkania. Od ostatniego pół roku wszystko, co kiedyś było piękne, zmieniło się. Zaczął pracować od rana do wieczora "dla nas", wszystkie moje potrzeby bliskości i zrozumienia zeszły na dalszy plan. Częstsze kłótnie, a każda próba rozmowy kończyła się słowami "niunia wymyślasz":(:(. Wiele razy zdarzyło się, że zostawiał mnie w domu, a sam szedł z kumplami na piwko i wracał nad ranem. Nie interesowało go to, że siedzę i się o niego martwię. Ostatnio czara goryczy się przelała. Kolejny raz wybrał spędzanie czasu z innymi, a mnie pozostawienie samej sobie. W poniedziałek powiedziałam mu, że dłużej nie zniosę takiego życia i że to koniec. Za dwa dni ma się wyprowadzić. Siedzę całymi dniami i płaczę, mając poczucie, że to ja byłam zła, że to wszystko moja wina. A ja tylko potrzebowałam miłości. Nie mogę sobie wyobrazić życia bez niego, a z drugiej strony wiem, że i tak ciągle byłabym sama. Co mam zrobić, żeby ogromny ból, który czuje, zniknął?:(

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Ból rozstania:(

Może zacznij wychodzić gdzieś z koleżankami ? Siedzenie i obwinianie się to chyba teraz najgorsze co możesz robić.
A próbowałaś wcześniej z nim o tym rozmawiać, tak na spokojnie, wyjaśnić czego Ci brakuje itd ?

3

Odp: Ból rozstania:(

Oczywiści, że z nim rozmawiałam. Jednak on uważał, że takie jest życie i żebyśmy coś mieli, musi tyle pracowac, dlatego poświęca nam tak mało czasu. Staram sie wychodzić, nie myśleć, ale samotne wieczory i puste miejsce w łożku... tego nie mogę przeżyć.

4

Odp: Ból rozstania:(

Mój teraz pracuje po nocach ma nocną zmianę wychodzi o 19 a wraca o 6 i śpi do 17 wiec wiem jak to jest nie mieć do kogo się przytulić pogadać itp. z tym że mój poświęca mi weekendy - a przynajmniej stara się. Jeżeli rozmowy nic nie pomagały to nie ma sensu tego dalej ciągnąć, może on przemyśli to i zmieni się na chwilę kiedy zauważy że Cię traci.

5

Odp: Ból rozstania:(

ja coprawda nie mieszkalam ze swoim na stale, ale pomieszkiwal u mnie, ponad 3 lata wspolnego zwiazku, plany o weselu, szukalismy zespolu... i zostawil mnie, z dnia na dzien twierdzac ze cos sie wypalilo... zyje z dnia na dzien... nie da sie spac, jem na sile, myje sie na sile, na sile codze do pracy i wszystko co robie to sie do tego zmuszam.... bol okropny....

6

Odp: Ból rozstania:(
24agnes24 napisał/a:

Oczywiści, że z nim rozmawiałam. Jednak on uważał, że takie jest życie i żebyśmy coś mieli, musi tyle pracowac, dlatego poświęca nam tak mało czasu. Staram sie wychodzić, nie myśleć, ale samotne wieczory i puste miejsce w łożku... tego nie mogę przeżyć.

moze wdarla sie rutyna... pobedzie pare dni bez Ciebie doceni co stracil zobaczy jak  bardzo Cie kocha zrozumie że trudno mu bez Ciebie i wróci:) oby tak było smile trzymam kciuki:);)

7

Odp: Ból rozstania:(
zuzia20-1986 napisał/a:

ja coprawda nie mieszkalam ze swoim na stale, ale pomieszkiwal u mnie, ponad 3 lata wspolnego zwiazku, plany o weselu, szukalismy zespolu... i zostawil mnie, z dnia na dzien twierdzac ze cos sie wypalilo... zyje z dnia na dzien... nie da sie spac, jem na sile, myje sie na sile, na sile codze do pracy i wszystko co robie to sie do tego zmuszam.... bol okropny....

trzymaj sie kochana sad ale moze jeszcze sie  opamieta i bedziecie razem...

8

Odp: Ból rozstania:(

nadziei juz nie ma, odeszla razem z nim...

9

Odp: Ból rozstania:(
zuzia20-1986 napisał/a:

ja coprawda nie mieszkalam ze swoim na stale, ale pomieszkiwal u mnie, ponad 3 lata wspolnego zwiazku, plany o weselu, szukalismy zespolu... i zostawil mnie, z dnia na dzien twierdzac ze cos sie wypalilo... zyje z dnia na dzien... nie da sie spac, jem na sile, myje sie na sile, na sile codze do pracy i wszystko co robie to sie do tego zmuszam.... bol okropny....

wiem co czujesz.. też podobnie cierpiałam.. Najlepszym rozwiązaniem jest wyjście z domu, poproś koleżanki, żeby Cię "zeswatały" z jakimiś wolnymi kumplami. Ja tak zrobiłam, pomaga, choć wtedy zupełnie nie miałam ochoty do życia..

10

Odp: Ból rozstania:(
24agnes24 napisał/a:

Witajcie, postanowiłam napisać na forum, żeby móc wygadać się komuś kto mnie nie zna i w jakiś sposób jest obiektywny. Byłam z chłopakiem 7 lat, 3 lata wspólnego mieszkania. Od ostatniego pół roku wszystko, co kiedyś było piękne, zmieniło się. Zaczął pracować od rana do wieczora "dla nas", wszystkie moje potrzeby bliskości i zrozumienia zeszły na dalszy plan. Częstsze kłótnie, a każda próba rozmowy kończyła się słowami "niunia wymyślasz":(:(. Wiele razy zdarzyło się, że zostawiał mnie w domu, a sam szedł z kumplami na piwko i wracał nad ranem. Nie interesowało go to, że siedzę i się o niego martwię. Ostatnio czara goryczy się przelała. Kolejny raz wybrał spędzanie czasu z innymi, a mnie pozostawienie samej sobie. W poniedziałek powiedziałam mu, że dłużej nie zniosę takiego życia i że to koniec. Za dwa dni ma się wyprowadzić. Siedzę całymi dniami i płaczę, mając poczucie, że to ja byłam zła, że to wszystko moja wina. A ja tylko potrzebowałam miłości. Nie mogę sobie wyobrazić życia bez niego, a z drugiej strony wiem, że i tak ciągle byłabym sama. Co mam zrobić, żeby ogromny ból, który czuje, zniknął?:(

A czy wy cokolwiek ostatnio robiliscie razem? jakieś wspólne wypady, spacery, kino itp?

11

Odp: Ból rozstania:(

nadzieja umiera ostatnia... ale nie myśl tylko o nim zajmij się sbą zrób coś dla siebie bo zwariujesz. Przepraszam za stwierdzenie ale mussisz myśleć o sobie i tylko o sobie! umów się z koleżankami wybierz na basen rower imp kino itd rób wszystko aby jaknajwięcej przebywać w otoczeniu znajomych co pozwoli Ci zająć myśli czymś innym

12

Odp: Ból rozstania:(

tak wiem, kazdy mi to mowi ale nie moge. Ja z trudem wstaje z lozka i wykonuje codzienne obowiazki, nie mam ochoty na nikogo patrzec, kazdy sie nade mna uzala, jaka to z nas wspaniala para byla i co sie stalo... moje koleznaki w wiekszosci maja juz swoje rodziny albo narzeczonych.. stale zwiazki, zostalam sama...

13

Odp: Ból rozstania:(
24agnes24 napisał/a:

Witajcie, postanowiłam napisać na forum, żeby móc wygadać się komuś kto mnie nie zna i w jakiś sposób jest obiektywny. Byłam z chłopakiem 7 lat, 3 lata wspólnego mieszkania. Od ostatniego pół roku wszystko, co kiedyś było piękne, zmieniło się. Zaczął pracować od rana do wieczora "dla nas", wszystkie moje potrzeby bliskości i zrozumienia zeszły na dalszy plan. Częstsze kłótnie, a każda próba rozmowy kończyła się słowami "niunia wymyślasz":(:(. Wiele razy zdarzyło się, że zostawiał mnie w domu, a sam szedł z kumplami na piwko i wracał nad ranem. Nie interesowało go to, że siedzę i się o niego martwię. Ostatnio czara goryczy się przelała. Kolejny raz wybrał spędzanie czasu z innymi, a mnie pozostawienie samej sobie. W poniedziałek powiedziałam mu, że dłużej nie zniosę takiego życia i że to koniec. Za dwa dni ma się wyprowadzić. Siedzę całymi dniami i płaczę, mając poczucie, że to ja byłam zła, że to wszystko moja wina. A ja tylko potrzebowałam miłości. Nie mogę sobie wyobrazić życia bez niego, a z drugiej strony wiem, że i tak ciągle byłabym sama. Co mam zrobić, żeby ogromny ból, który czuje, zniknął?:(

To na pewno nie Twoja wina, dobrze wiesz, że nie ma czego ratować, gdy facet tak po prostu odchodzi, zamiast starać się wszystko naprawić.. Nie potrzebujesz takiego faceta.. wiem, że teraz nie masz ochoty do życia, ale gwarantuję Ci, że za jakiś czas, poznasz tego jedynego. Nie będzie Ci lekko, ale zobaczysz, że to dobra decyzja. Najlepiej odnów znajomości z jakąś singielkom i postaraj się z nią wychodzić na miasto, zakupy, piwo, aby zająć sobie czas i nawiązać nowe znajomości.

14

Odp: Ból rozstania:(

rozumiem co czujesz bo sama tak czuje ale wierze ze i dla nas przyja te piekne dni kiedy poznamy kogos kto nas pokocha na cale zycie... najwazniejsze to nie siedziec teraz w domu tylko wychodzic ze znajomymi ogolnie urozmaicac sobie czas. ja czesto odwiedzam znajomych od wrzesnia zapisuje sie na silownie i bede chodzic na nia trzy razy w tyg. wszytsko po to aby myslec jaknajmniej. tez tak zrob smile chociaz wiem ze nie jest latwo ze mysli ciagle kraza kolo NIEGO a zwlaszcza wieczorewm i zaraz rano po przebudzenu sad

15

Odp: Ból rozstania:(
zuzia20-1986 napisał/a:

tak wiem, kazdy mi to mowi ale nie moge. Ja z trudem wstaje z lozka i wykonuje codzienne obowiazki, nie mam ochoty na nikogo patrzec, kazdy sie nade mna uzala, jaka to z nas wspaniala para byla i co sie stalo... moje koleznaki w wiekszosci maja juz swoje rodziny albo narzeczonych.. stale zwiazki, zostalam sama...

A z jakiego miasta jesteś??
Ja pierwsze co zrobiłam odezwałam się do jednej znajomej flirciary - na pewno masz takie koleżanki, które jeszcze nie są w związku? Ja niezbyt miałam dobry z nią kontakt, ale poprosiłam ją żeby zabrała mnie ze sobą na imprezę.. Tak się zaczęło, rozdawałam numery telefonu na prawo i lewo.. zaczęły się smsy, flirty, a nawet na paru randkach byłam.. nie miałam wtedy na nie ochoty, ale miło jest znowu poczuć się atrakcyjną kobietą i zająć sobie czas, byle nie myśleć..

16

Odp: Ból rozstania:(

ja niestety nie mieszkam nie w miescie, tylko w malej miejscowosci. Tu nie ma gdzie wychodzic, bawic sie. Co prawda mam prawo jazdy i swoj samochod, ale nie moge patrzec na ludzi. Oni zadowoleni, szczesliwi, mam wrazenie, ze kazdy widzi jaka jestem nieszczesliwa i jak bardzo mnie ktos skrzywdzil. W dodatku moja milosc bedzie czesto przebywac, tu gdzie mieszkam - ma tu swoja najblizsza rodzine, z ktora bardzo dobrze utrzymuje kontakty i jeszcze "ona" tu mieszka (ta, ktora go ta omotala). Dzis wstalam i pierwsze co - zadowolenie -  bo mamy dzis ostatni dzien pracy i mielismy wyjechac na weekend - odpoczac. I znowu lzy, bo szara rzeczywistosc daje o sobie znac. Brak slow...

17

Odp: Ból rozstania:(
zuzia20-1986 napisał/a:

ja niestety nie mieszkam nie w miescie, tylko w malej miejscowosci. Tu nie ma gdzie wychodzic, bawic sie. Co prawda mam prawo jazdy i swoj samochod, ale nie moge patrzec na ludzi. Oni zadowoleni, szczesliwi, mam wrazenie, ze kazdy widzi jaka jestem nieszczesliwa i jak bardzo mnie ktos skrzywdzil. W dodatku moja milosc bedzie czesto przebywac, tu gdzie mieszkam - ma tu swoja najblizsza rodzine, z ktora bardzo dobrze utrzymuje kontakty i jeszcze "ona" tu mieszka (ta, ktora go ta omotala). Dzis wstalam i pierwsze co - zadowolenie -  bo mamy dzis ostatni dzien pracy i mielismy wyjechac na weekend - odpoczac. I znowu lzy, bo szara rzeczywistosc daje o sobie znac. Brak slow...

Tak po prostu jest. Trzeba to przeboleć. Pewnie, rady typu zajmij się sobą itd są fajne. Jednak nie każdy tak potrafi, prawda ? Na pewno nie warto na siłę zamiatać pod dywan, szukać na siłę klina, bo wylezie i znowu spowoduje cierpienie. Co ci mogę doradzić, oprócz tych "zajmij się sobą" ? Po prostu uwierz w czas. I będzie coraz lepiej. Strasznie ci współczuję. I pewnie nie tylko ja. Bo ilu z nas tego nie przechodziło. I całe szczęście, bo to oznacza że mamy uczucia.
Dodatkowo, może idź do lekarza. Powiedz otwarcie w czym rzecz (albo skłam, że stres w domu i w pracy) i poproś o jakieś tabletki. Może trochę to ciebie wyciszy a po miesiącu będzie dalej boleć ale mniej. Jesteś w najgorszym momencie po rozstaniu. Warto spróbować. No i sport.

18

Odp: Ból rozstania:(

Ja w zyciu taka nie bylam, jak w tej chwili... zawsze twardo stapalam po ziemi, wiedzialam czego chce i do tego tez dazylam, bylam otwarta i szczera, jak pwiedzialam sobie, ze tak ma byc, to tak bylo!

A teraz? szkoda slow, wszystko dla niego poswiecilam, wszystko co mialam, a w zamian zostalam sama, sama jak palec...

Moze faktyczie wybiore sie do lekarza, choc caly czas, jakies uspakajajace biore, bo bez nich nie umiem juz wcale funkcjonowac...

Dzieki za mile slowa.

19

Odp: Ból rozstania:(

najgorsze ze nie ma na to lekarstwa.. w życiu bym nie podejrzewała, że złamane serce może tak boleć, jak mnie bolało..
Podobnie jak Ty byłam w długim związku,starałam się w życiu twardo stąpać po ziemi i mieć do wszystkiego dystans. Wielokrotnie słuchałam o zdradach, rozwodach, porzuceniach, mówiłam sobie, że wszystko w życiu może się zdarzyć i trzeba być twardym i jak facet będzie chciał odejść to posłać go do diabła. Jak przyszło co do czego straciłam sens żeby żyć.
Teraz boję się zaufać ponownie, żałuje, że nie potrafię się nie zaangażować, jak pomyślę, że mogę to samo przeżyć po 10 latach małżeństwa, zostając z dwójką dzieci, z 40-stkom na karku.. Podziwiam te kobiety, które odnajdują się w takiej sytuacji, ja bym chyba nie dała rady..

Posty [ 20 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024