Babcia- moja wielka miłość, ale i mój krzyż. Potrzebne wsparcie. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Babcia- moja wielka miłość, ale i mój krzyż. Potrzebne wsparcie.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 ]

Temat: Babcia- moja wielka miłość, ale i mój krzyż. Potrzebne wsparcie.

Po dzisiejszym dniu postanowiłam wyżalić się Wam, drodzy Forumowicze...

Otóż tę historię rozpocznę od przybliżenia Wam osoby mojej ukochanej babci. Babci, którą była kiedyś oraz Babci, którą jest teraz.

Babcia była niezwykle energiczną kobietą. Swego czasu prowadziła dom, pracowała, uprawiała ogródek oraz miała działkę. Kiedy trzeba było potrafiła przeklnąć, a kiedy trzeba było pocieszyć, potrafiła przytulić i dodać otuchy. Może przytoczę Wam dwie historie, które ukażą Jej charakter i pazur- jedna z młodości, druga sprzed kilku lat.

Otóż pracowała w zakładach papierniczych. Do pracy udawała się pieszo, zwykle na skróty. Praca była na trzy zmiany. Był okres, że w okolicach zakładu kręcił się zboczeniec, który się obnażał przed kobietami. A że w zakładzie Babci pracowało sporo kobiet, to gość miał niezłe pole do popisu. One uciekały, a on miał przyjemność. Do czasu, aż trafił na moją Babunię... Był to listopadowy ranek, Babcia się spieszyła na swoją zmianę i nagle zza rogu wyskakuje facet, odchyla płaszcz i ...Jak go moja Babcia zrypała z góry na dół, tak od tamtej pory żadnej babce nie pokazał swoich klejnotów. Mówiła, że serce miała pod gardłem, bała się strasznie, a w rezultacie wystraszyła gościa.

Druga historia wydarzyła się w ośrodku zdrowia. Babcia czekała na swoją kolej do lekarza i zaczęła rozmawiać z jakąś panią, której nie znała. Jak to starsze panie mówiły o wszystkim i niczym. Babcia coś wspomniała, że mamy koty. A pani niefortunnie (dla siebie) oznajmiła, że nie lubi kotów. Na to moja Babcia nagle wstała, wypaliła- "A ja nie lubię ludzi, którzy nie lubią zwierząt." i przesiadła się.

Mieszkam z Nią od urodzenia, praktycznie mnie wychowała, bo gdy mama szła do szkoły (jest nauczycielką), to ja zostawałam z babcią. Ja jestem Jej jedyną wnuczką, a mama jedyną córką. Zawsze jak wracałyśmy z mamą ze szkoły, obiad był gotowy. A gotować potrafiła, jak mało kto. Ile bym dała za to, żeby wrócił choć jeden taki dzień...

Zdarzało się, że o czymś zapominała. Najczęściej, jak coś chowała, to potem zapominała, gdzie to jest. Nie zwracałyśmy z mamą na to uwagi, bo zwykle rzeczy się odnajdywały. Niepokojąco zaczęło się robić jakieś 6 lat temu, gdy co wieczór przypalała mleko, które gotowała dziadkowi. Któregoś wieczoru nie trafiła do domu, sąsiadka ją przyprowadziła. Kiedyś schowała pieniądze, zapominając gdzie (odnalazły się po roku). Takie są początki demencji...

Od półtora roku nasz dzień wygląda tak, że gdy Babcia się obudzi, musimy ją ubrać, zrobić jej śniadanie, ugotować kawę, wszystko praktycznie musimy za nią robić. Mogę Ją porównać do niecierpliwego dziecka, bo jak nie dostanie tego, czego chce od razu, obraża się. U dzieci widać rozwój,a Babcia się uwstecznia. Potrafi załatwić się nie w toalecie. W nocy potrafi zmoczyć łóżko. Ubieramy Jej pieluchomajtki, ale Ona potrafi je ściągnąć. Robi wędrówki ludów i szuka toalety, budząc nas. Zdarzyło się, że przez to zaspałam i nie poszłam na zajęcia.
Do tego na okrągło zadaje pytania- "Gdzie mogę usiąść?", "Gdzie mogę iść siku?","A czyim Ty jesteś dzieckiem?", "Ile masz lat?". To bardzo męczy psychicznie.
A wiadomo, że mama pracuje, ja studiuję, więc nasze życie nie kręci się tylko wokół Babci. Co prawda gdy nas nie ma, jest z Nią dziadek, którego jako męża zdecydowanie nie "wychowała", bo jemu też wszystko trzeba zrobić i pod nos podstawić. Dziadek jest do tego osobą z trudnym charakterem, nie ma cierpliwości do Babci, często krzyczy na Nią. Nie rozumie, że to choroba. Zresztą nam też często nerwy puszczają.
W zależności od tego, która z nas pierwsza jest w domu, ta robi obiad. Oczywiście to nie jest tak ,że już nie wychodzimy nigdzie, ale jak już gdzieś uda nam się wyjść, to nie mamy przyjemności z tego, bo człowiek myśli o tym, co jest w domu. Czy Babcia trafi do toalety, czy nie wyjdzie gdzieś albo co gorsza, nie zrobi sobie czegoś.
Trudne to jest, bo z dnia na dzień Babcia stała się osobą całkowicie zależną od nas. A my z mamą dopóki Ona była sprawna, byłyśmy niezależne. Zawsze gdzieś razem wyjeżdżałyśmy, uwielbiałyśmy spędzać ze sobą czas. Teraz, jak wyjeżdżam, to albo z koleżankami, albo z chłopakiem, bo ktoś musi być z dziadkami. Tylko że to już nie jest to samo, bo mama i ja jesteśmy najlepszymi przyjaciółkami.

Zdarzają się zabawne chwile, jak na przykład w niedzielę. Zadzwonił telefon, ja zaprowadziłam babcię do toalety (jak zwykle), mama pobiegła odebrać. Babcia w tym czasie podniosła klapę i mówi do ubikacji- "Halo." Płakałyśmy ze śmiechu.
Takich epizodów w ciągu dnia jest mnóstwo. Nieraz nie potrafimy z mamą się nie śmiać, ale generalnie psychicznie jesteśmy wykończone. Chyba w końcu trafimy do domu wariatów...Wiem, jak trzeba odnosić się do zachowań babci, tylko czasami naprawdę brak mi cierpliwości.

Zresztą, kto potrafiłby być cierpliwym, gdy po raz kolejny z rzędu bliska nam osoba prosi, by zaprowadzić ją do domu, w momencie gdy w nim jest?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Babcia- moja wielka miłość, ale i mój krzyż. Potrzebne wsparcie.

wiem co przeżywacie,jednak musicie się uzbroić w cierpliwość bo ta choroba jest długa i męcząca
miałam kontakt co prawda nie bezpośredni,ale od czasu do czasu z osobą chorą na Alzheimera i przyznam szczerze że nie miała bym siły zajmować się taką osobą na co dzień,zabrakłoby mi cierpliwości
moja ciocia opiekowała się swoja matką chorą na to chorobę ok 10 lat,wierzyć się nie chce jak ona niszczy człowieka,ze zdrowego staje sie praktycznie roślinka w fazie końcowej
najgorsze jest to że w pewnym momencie trzeba mieć na oku kogoś takiego 24 godziny na dobę,nie spać po nocach itp
ta mama mojej ciotki zmarła w tym roku,wiadomo że to smutne ale chyba odetchnęli z ulgą że to już koniec

3

Odp: Babcia- moja wielka miłość, ale i mój krzyż. Potrzebne wsparcie.

Podziwiam Was za to, że tak cierpliwie opiekujecie się chorą babcią. Opieka nad taką osobą 24/dobę może być bardzo męcząca, ale myślę, że najbardziej męcząca jest psychicznie. Potrzebny jest ocean cierpliwości i zrozumienia, zakładam, że macie pojęcie o tej chorobie, a to z pewnością przyczynia się do tego, że macie siłę do dalszej opieki nad babcią.
Osoby z demencją bardzo często mają zaburzony rytm dnia "wędrują" nocami, generalnie mało śpią. Zastanawiałyście się z mamą jak długo dacie tak radę? Z tego co piszesz widzę, że staracie się mieć swoje życie, że udaje się Wam jakoś opiekę nad babcią organizować.
Jesteście w kontakcie z lekarzem? Ile babcia ma lat?

4

Odp: Babcia- moja wielka miłość, ale i mój krzyż. Potrzebne wsparcie.

Dziękuję za odpowiedzi smile.

Wiecie, to straszne, ale ja tez mam czasami myśli, że jakby Babci nie było, miałybyśmy w końcu własne życie, ale potem Babcia zrobi jakąś śmieszna rzecz albo po prostu powie coś takiego, że cieplej się zrobi na sercu i żałuję, że coś takiego wpadło mi do głowy.

Szczerze powiedziawszy nie zastanawiałyśmy się ani chwili, jak długo damy radę. Do końca zapewne, bo nie wyobrażamy sobie umieścić Babci w jakimś ośrodku. Myślę, że wtedy Babcia załamałaby się, bo przecież też czuje.
Co do lekarzy, to objeździłyśmy wszystkich możliwych neurologów, była kilka razy w szpitalu. Niestety postęp medycyny w kierunku demencji/Alzheimera jest znikomy (obie choroby są podobne). Do niedawna była nadzieja na jakąś szczepionkę, ale badania nie przyniosły rezultatów. Co do nocnych wędrówek, od niedawna (2 tygodnie) babcia ma przepisane leki nasenne. Od dwóch lekarzy- jeden przepisał strickte lek nasenny, drugi antydepresant. Odstawiłyśmy te świństwo. Mają okropne skutki uboczne, które nasilają się u osób w podeszłym wieku m.in. omamy i leki. W niedzielę oglądała dokument o Andersie Breiviku i potem zaczął się koszmar- dostała ataku lęku (pierwszy raz), nie umiała się uspokoić, aż się trzęsła ze strachu, myślała że mój dziadek to Breivik. Musiałyśmy ją wziąć do naszego mieszkania (mieszkamy w tym samym domu), żeby móc ją uspokoić. Babcia ma 78 lat.

5

Odp: Babcia- moja wielka miłość, ale i mój krzyż. Potrzebne wsparcie.

A nie myślałyście o tym, żeby wynająć dla Babci jakąś opiekunkę? Babcia wtedy nie musiałaby iść do ośrodka, byłaby w domu, Was widywałaby nadal codziennie, ale miałybyście z mamą odrobinę oddechu. Miałam kiedyś bardzo podobną sytuację w domu: Babcia chora na Alzheimera, Dziadek, który się nią głównie zajmował, ja, siostra i mama. Było bardzo ciężko, bo choroba Babci postępowała szybko i w momencie, kiedy Dziadek zmarł, Babcia nie była już w stanie samodzielnie wykonać jakiejkolwiek czynności wokół siebie, nie mówiła nawet. Niestety z przymusu trafiła do domu opieki, bo fizycznie nie byłyśmy w stanie być z nią 24 godziny na dobę, nie mówiąc o tym, jak taka stała opieka wykańcza. To zupełnie jak z niemowlęciem - nie możesz spuścić z oka na chwilę. Wiem, że oddanie bliskiej osoby do domu opieki jest bardzo trudną decyzją i źle wpływa na samego chorego (choroba mojej Babci postępowała jeszcze szybciej w ośrodku, mimo, że Babcia nie była już za bardzo świadoma tego co się z nią dzieje), więc może wynajęcie dobrej i sprawdzonej opiekunki, która przychodziłaby do Waszego domu, byłoby najlepszym rozwiązaniem.

6

Odp: Babcia- moja wielka miłość, ale i mój krzyż. Potrzebne wsparcie.

Niestety, ataki lęku, a w konsekwencji agresji, są dość częste w demencji. Gdy będą się powtarzać, można temu zaradzić dając odpowiednie lekarstwa.

Życie z osobą mająca demencję jest bardzo trudne. Tym bardziej, gdy pamięta się czas, gdy była to osoba pełna życia, wigoru. Twoje myśli o tym, że lepiej byłoby Ci bez Babci, są zupełnie normalne i nie ma nic w nich dziwnego i strasznego. Trudno jest towarzyszyć bliskiej osobie w chorobie, trudniej tym bardzie, gdy wiadomo, że na nią nie ma lekarstwa, a objawy będą się jedynie nasilały.

Jeśli mogę coś doradzić.
Pozbywaj się na bieżąco smutku, żalu, złości. Gdy opiekowałam się bliską mi osobą cierpiącą na demencję, robiłam sobie przerwy w towarzyszeniu jej, pozwalałam na różne przyjemności - po to, by odreagować i naładować swój "akumulator"; szukając ustronnych miejsc wyładowywałam swoją złość. To, co też pomagało przy opiece, to "wchodzenie" w jej świat, niezaprzeczanie jej sposobowi myślenia. Było to trudne, zwłaszcza wówczas, gdy nie poznając mnie, snuła opowieści na mój temat.

Życzę Ci dużo siły i cierpliwości.

7

Odp: Babcia- moja wielka miłość, ale i mój krzyż. Potrzebne wsparcie.

Anemonne, widzę, że Twoja sytuacja była podobna do mojej. Mój dziadek, co trzeba otwarcie przyznać, jest alkoholikiem. Co sobotę musi być pijany i tak wpada w kilkudniowy ciąg. Tak było i jest co tydzień. Po alkoholu wychodzi jego wstrętny charakter, zresztą na trzeźwo też jest wredny. Ale jak wypije, to zawsze musi sobie znaleźć "ofiarę", której ubliża. Częstą "ofiarą" staje się Babcia, choć niekoniecznie.
Co do opiekunki- myślałyśmy nad różnymi formami "odciążenia" nas. W moim mieście jest grupa zajęciowa dla starszych osób, które są niedołężne. I najprawdopodobniej babcia od września lub października też będzie uczęszczać na te zajęcia, które są w dni robocze do godziny 14-15. Ja jestem na to zdecydowana, mama też choć ma obawy. Nie wiem, dlaczego. Przecież nie dość, że w szkole traci nerwy, to sytuacja w domu też ją nerwowo męczy.
Masz rację, czasami wydaje mi się, że mamy 78-letnie dziecko w domu.

Wielokropek, dziękuję za Twoje rady. Owszem, staramy się dostarczać sobie przyjemności. Nie jest tak, że siedzimy w domu 24 godziny na dobę, ale prawda jest taka, że po wykańczającym dniu, człowiek czasami marzy jedynie o tym, żeby się położyć.
Kiedyś moja pasją był sport, chciałabym do niego wrócić, ale wierzcie mi, nie mam siły na to. A ze względu na swoje zawodowe aspiracje, musiałabym zacząć aktywny tryb życia.

8 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2012-08-26 07:15:11)

Odp: Babcia- moja wielka miłość, ale i mój krzyż. Potrzebne wsparcie.

Opiekowałam się dziadkami, bo mama pracowała, w zamian za spadek. Nie wiem, czy dziś bym to doświadczenie chciała powtórzyć. Nie było aż takiej demencji, były problemy innej natury. Obciążenie fizyczne i psychiczne ogromne. Obserwowanie jak ktoś bardzo bliski niknie w oczach, jak zmienia się na gorsze (niecierpliwość, upierdliwość, złośliwość), niedołężnieje. Walka z ich lękami, paniką, bo co będzie, bo nie chcą umierać gdy sąsiedzi cieszą się zdrowiem, a rodzina oprócz nas ma ich daleko. Lata temu nie było udogodnień typu pieluchomajtki, więc opieka nad osobą po wylewie to był ogromny trud.
Jednak w mojej pamięci pozostanie to co najlepsze. Wiele mnie nauczyli, przekazali swoją wiedzę i doświadczenie.

Ogromną pomocą dla osób opiekujących się takimi ludźmi jest choć chwilowe ich zastąpienie. Mnie "luzowała" mama, oczywiście w weekendy, a sąsiadki, gdy była jakaś nagląca sytuacja. W tym czasie ładowałam baterie i nie było tak źle. Niestety, jak to w życiu, najczęściej reszta rodziny umywa ręce. Wiadomo kiedy się pojawiają i po co.

9 Ostatnio edytowany przez Jaga Baba07 (2012-10-06 23:45:42)

Odp: Babcia- moja wielka miłość, ale i mój krzyż. Potrzebne wsparcie.

Dzisiaj znowu złapałam doła.
Oglądałyśmy z babcią program o mężczyźnie, który był kiedyś kobietą. Coś do babci dotarło (wow!). Potem wymieniałyśmy poglądy...Wszystko było ok, nawet żartowałyśmy. Zaśmiałam się, że pewnie ona się zmieni w faceta. I nagle zostałam wyzwana od najgorszych, i że mnie kopnie, da mi w pysk...
Może to głupie,wiele nie zrozumie tego zdarzenia i pewnie pomyśli- "Też ma o czym pisać. Żeby z takiego powodu złapać doła i jeszcze o tym na forum pisać." Piszę, ponieważ takich drobnych historii w ciągu każdego dnia jest mnóstwo i również dlatego, że jedyną osobą, z którą mogę pogadać o tym jest moja mama. Ale Ona jest również zaangażowana w ten problem i często jest w gorszym nastroju przez tą sytuację.
Aj, demencja. Marzę choć o jednym dniu bez Babci, tzn. broń Boże, żeby zniknęła, ale żeby choć jeden dzień nie był uzależniony od tego, co w domu się dzieje, co babcia robi. Jeden dzień beztroski. Jestem psychicznie i fizycznie wykończona.

10

Odp: Babcia- moja wielka miłość, ale i mój krzyż. Potrzebne wsparcie.

Wypowiadam się w wielu wątkach. Swoje zaniedbuję, ponieważ wolę czytać o innych.
Mój problem "omijam", bo mam go na co dzień i nie chce mi się tego roztrząsać, jednakże dzisiaj babcia swoimi humorami dała się we znaki.

Nie oczekuję, ze ktoś odpowie, po prostu chcę napisać, żeby się "wygadać".

Ten tydzień miałam ciężki, bo sesja w pełni, a jak na złość babci "włączyły się" niespokojne noce i zły humor.

Noc w noc coś się działo- jednej nocy wywaliła szufladę- tak całą szufladę oraz jej zawartość, oczywiście stawiając nas na nogi.
Kolejnej nocy siedziała na podłodze myśląc, że to łóżko. Była 3.30, a trzeba było ją podnieść, zaprowadzić do toalety, potem do łóżka.
Następnej zrzuciła karnisz.
Noce zarwane, rano trzeba było wstawać.

Gdy człowiek zmęczony wracał z uczelni, to nie można było liczyć na spokój.
Dzisiaj na przykład podałam (jak zwykle) kolację oraz kakao, to coś jej "odbiło" i zaczęła we mnie rzucać bułką.

Miejmy nadzieję, że prześpi dzisiejszą noc.

Czego sobie i mamie życzę.

11

Odp: Babcia- moja wielka miłość, ale i mój krzyż. Potrzebne wsparcie.

jaga baba
a babcia nie moze isc do domu opieki?wlasciwie czemu nie moze?
mi szkoda byloby mamy, bo ja to mloda. szkoda byloby rodziców.powinnam wpierw calosc przeczytac, ale...

12

Odp: Babcia- moja wielka miłość, ale i mój krzyż. Potrzebne wsparcie.

Witaj jaga baba
To co piszesz jest mi bardzo dobrze znane. Już pisałam na tym Forum jak opiekowałam się swoją mamą przez 7 lat w naszym mieszkaniu na 7 piętrze ( zmarła 3 lata temu w wieku 90 lat).Dlatego wszystko co opisujesz to jak ulał pasuje do mojej, rozumiem również wasz stan fizyczny i psychiczny.Przeszłam to wszystko, nie było nikogo kto by wyręczył chociażby na kilka dni.Porownianie z dzieckiem za za mało, bo dziecko z kazdym dniem się rozwija a taki chory z każdym dniem b. tępieje.Przez cały czas wszyscy pracowaliśmy, a ona sama nie mogłab zostać w domu, dlatego też codziennie jak dziecko była wożona do Domu Dziennego Pobytu/ Przedszkola dla Dorosłych. Przeważnie o 6.30 wyjeżdzała z domu, a o 17oo wracała.Doskonale zdaję sobie sprawę, że nie w każdym mieście jest taki Dom, ale to pozwoliło nam przetrwać.W końcowej fazie, ani ja już nie miałam siły, ani ona - dlatego przez ostatnie 8 miesięcy przebywała na Oddziale Opiekuńczo Leczniczym w Szpitalu. Czy wiedziała gdzie jest? Nie, przeważnie myślała, że jest w domu, a ja za ścianą gotuję obiad. Raz mnie poznawała, a raz nie, nie miało to dla mnie wielkiego znaczenia. Często mówiła " pozdrów moją mamusię " mówiłam dobrze, pozdrowię.Odwiedzałam ją po pracy codziennie, a to przebrałam, zaniosłam jakieś łakocie, kosmetyki lub picie. Cieszyła się jak dziecko. Było mi już łatwiej, lżej, bo moja psychika powoli spadała. Musicie na zmianę gdzieś wychodzić, odreagowywać, bo inaczej można zwariować.Można też wystąpić o siostrę PCK. Pozdrawiam i życzę dużo siły i wytrwałości.

13

Odp: Babcia- moja wielka miłość, ale i mój krzyż. Potrzebne wsparcie.

Jaga Baba07, mieszkam z dziadkami na studiach... mam sytuacje troszkę zblizoną. Mowie troszke bo moi dziadkowie nie mają demencji. Dziadek jest chory na serce po zawale.
Babcia nie chodzi. Tez sie odmienilo cale moje zycie, bo 5 lat temu dziadek mnie wozil na dworzec autem, a teraz nie moze. Teraz ja ich wszedzie woze. Męczy mnie czasami to, ze musze sie podporzadkowywac do ich wszystkich próśb (roszczeń) bo inaczej się obrażają. Mam doły przez sytuacje jak Ty... np powiem babci ze nie wroce na noc do domu , bo zostaję u chłopaka, a ona potrafi płakać na drugi dzień, że tak późno wrocilam i wymyslic mi wtedy 1000powodow dlaczego powinnam byc w domu (absurdalne powody np kupic mąke ktorej nie potrzebowala i miala w zapasie w domu) Ja wtedy lece do Lidla po tą mąke, mimo ze mam blizej sklep osiedlowy, ale ona mowi ze jak nie pojde do Lidla to nigdzie mam już nie chodzić i jest na mnie obrazona.
Poza tym jak chce im pomagać, gotować, co robilam jak dziadek chorowal i byl w szpitalu, to teraz dziadek sie obraza, nie chce by pomagac, sam gotuje. A jak sie mu proponuje cos to nie chce. Z kolei jak mnie w domu nie ma to mu nie pasuje...
I tak to wygląda - jak mnie nie ma dlugo, bo np chce spędzic weekend z chlopakiem, to dzwonie do nich ze bede w poniedzialek, a oni juz glos taki obrazony... a ja mam posputy humor. Bo czuje sie odpowiedzialna za nich. Mama wyslala mnie na studia do miasta gdzie oni mieszkaja, bym mogla miec mieszkanie za darmo. A teraz wyszlo ze ja musze im zapewniac opieke, rozrywke.. wszystko byloby okej ale oni maja czasem dziwne zachcianki, a ja mam wyrzutu sumienia.
Oni by najbardziej chcieli zebym siedziala z nimi w domu cale dnie (choc nie pragną szczegolnie mojej obecnosci, jak przychodze do nich by pogadac, to nie wylącza nawet TV.... nudzi sie im rozmowa i sie gapia w ekran... więc co to za atmosfera?) Ja rozumiem jakby chcieli wielce ze mną rozmawiac,przebywac, spędzac czas. A sami widzicie jak to wygląda...
Męczy bo ja sobie nie radze, czuje sie zobowiązana, czesto robie cos dla nich mimo ze marnuje na to czas, ide np w snieg i wiatr do sklepu po jakies glupoty dla nich, choc nie potrzeba ich, dlatego ze oni sie obrazą jak nie kupie, i nie kupie w Lidlu ktory jest daleko...
Moze częsc z Was pomysli ze to glupie, na co sie martwic, ale to jest inne podejscie jak sie z tymi ludzmi mieszka, czasami mam taką zlosc na nich...ale ich kocham.

14 Ostatnio edytowany przez ImNina (2013-01-31 14:25:35)

Odp: Babcia- moja wielka miłość, ale i mój krzyż. Potrzebne wsparcie.

Wzruszająco opowiadasz Jago Babo, Twoja Babcia ma szczęście mając taką wnuczkę.
Tylko żal, że w relatywnie .. hmm - dość młodym wieku tak niefortunnie zachorowała ..
A wiesz, ja też nadal mam Babcię - moje najjaśniejsze i najbezpieczniejsze wspomnieniem z dzieciństwa wiążą się właśnie z Nią.
Choć jest od Twojej starsza ze dwie dychy - nadal "bryka" i samo stanowi .. i to jak !
Pozdrawiam serdecznie smile.

Posty [ 15 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Babcia- moja wielka miłość, ale i mój krzyż. Potrzebne wsparcie.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024