Opiszę Wam moją historię. Wszyscy, którzy ją znają, uważają, że to może być pomysł na film.
"Hej, co tam? Jak tam? Kiedy pójdziemy na obiecane piwko, bo mi gardło już od dwóch miesięcy usycha
. Pozdro, Jagoda."
W liceum z nudów zaczęłam wysyłać smsy z taką treścią do wymyślonych numerów. Być może niektóre z Was otrzymały ode mnie wiadomość, bo wysłałam ich chyba z kilka tysięcy, jeśli nie kilkanaście
. Nie wiem, ile pakietów wykupiłam, na pewno była to spora liczba. Postanowiłam, że odpisywać będę tylko tym osobom, które mają poczucie humoru. Większość odpowiedzi brzmiała -"Jaka Jagoda?", "Nie znam Cię.", itd., itp. Wiadomo, nie było sensu na takie coś odpisywać. A jeszcze jak ktoś potrafił napisać trzy słowa i każde z błędem, to już w ogóle porażka dydaktyczna. Zdarzało się, że z kimś wymieniłam z 5 smsów, ale na tym się zazwyczaj kończyło.
Tamtego dnia, to był chyba 21 październik 2008 roku, szłam po lekcjach na dodatkowa chemię (przygotowania do matury). W drodze na zajęcia otrzymałam smsa. Pamiętam, że jeszcze pomyślałam, że pewnie znowu ktoś poinformuje mnie, że się pomyliłam. Otwieram wiadomość...i przeżyłam miłe zaskoczenie. Nie pamiętam treści, ale była z jajem. Okazało się, że mój sms trafił do fajnego chłopaka. Zaczęliśmy pisać ze sobą. Okazało się, że On mieszka 500 km ode mnie, bo pod Szczecinem. Ja pochodzę spod Opola. Szans na spotkanie nie widziałam, ale pomyślałam sobie, że popisać można. Nasza korespondencja była intensywna do Sylwestra. Wtedy napisałam Mu ostatnią wiadomość, ponieważ poznałam kogoś z moich okolic, w kim się zakochałam po uszy, a kto w marcu zostawił mnie twierdząc, że to nie ma sensu. W tym czasie Mateusz próbował nawiązywać ze mną kontakt, ale ja mu nie odpisywałam. Zapomniałam o Nim.
Po maturach zadzwoniła do mnie koleżanka, żeby powiedzieć mi, że On do niej napisał, pytał się co u mnie słychać. Namawiała mnie wręcz, żebym mu coś napisała, ale ja uparcie odmówiłam. Pamiętam tylko jej słowa- "Zobaczysz,jeszcze mi podziękujesz." Po dwóch dniach od jej telefonu otrzymałam od Niego wiadomość. Wznowiliśmy kontakt. On bardzo chciał mnie poznać osobiście, wręcz nalegał na spotkanie. Zgodziłam się. Przyjechał do swojej cioci do Wrocławia. Pierwsze spotkanie było w Opolu 31 sierpnia 2009 roku. Spędziliśmy ze sobą cały dzień. Chciał koniecznie się jeszcze spotkać. Miałam mieszane uczucia, ale stwierdziłam, że chłopak przemierzył całą Polskę, żeby mnie zobaczyć. Jeszcze w tym samym tygodniu przyjechał do mnie- poznał moją rodzinę. Tak się wszystko zaczęło. Okazało się, że jakbym wysłała tego smsa później, nie dotarłby do Niego, ponieważ miał wyrzucić kartę sim.
Od 31 października 2009 roku jesteśmy parą.
Nie zakochałam się od razu, miłość przyszła z czasem... Mieliśmy przerwę, ja zerwałam. Odległość się do tego przyczyniła. Trzy miesiące rozłąki uświadomiło mi, że Go kocham. I że to właśnie Jego mi brakuje. Wróciliśmy do siebie.
Teraz planujemy wspólne życie. Moja rodzina Go uwielbia. Zresztą stał się jej członkiem.