Witam,
wiem, że pewnie dla wielu Was będę zwykłym skur.... Jestem 8 lat po śłubie, 2 lata byłem twardy ale w końcu coś pękło i poznałem kobietę. Ona nalegała na związek, rodzinę itd, ja nie chciałem. Po kolejnych dwóch latach poznałem kolejną kobietę. Spotykaliśmy się codziennie, ciągnęło mnie do nie jej ale ja nie chciałem. Wierzyłem, że zostawię kochankę i "wrócę do żony" (ona nic nie wiedziała). Niestety nie wytrzymałem i przekonałem po ponad pół rocznej przyjaźni swoją koleżankę do nas. Z dnia ,na dzień zostawiłem poprzednią (o czym powiedziałem o obecnej o której nic nie wiedziała), powiedziałem, że wieże w nasz związek i że dla niej i zostawię żonę. Zwodziłem ją trzy lata. Rozstawaliśmy się ale wracaliśmy do siebie. Związek z żoną kruszył się z dnia na dzień. Ja wierzyłem w nasz związek od początku, mimo, że był dziwny. Nigdy nie pozwalałem nazywać jej kochanką. Po raz kolejny zaczęło się psuć, i się rozstaliśmy. kiedy w końcu powiedziałem żonie, że to niema już sensu i przeprowadzam się do Ani to Ania mnie odrzuciła. Zbyt długo czekała. Niestety ktoś pojawił się w jej życiu jakiś czas temu, ale go odrzuciła. Teraz są razem (chociaż minęły 2 tygodnie od naszego rozstania). Nie mam do niej pretensji, żalu rozumiem ją, ile można czekać, ufać. Wiem jedno bardzo ją Kocham i chcę być z nią. Przez te dwa tygodnie dwa razy rozmawialiśmy przez telefon, nie chce się ze mną spotkać bo uważa, że to nie jest dobre dla nas. Mam do Was prośbę, czy możecie mi powiedzieć co mam robić aby Ania wróciła do mnie. Bardzo ją kocham.
Dobrze, ze masz świadomość, ze dupek z Ciebie, zawsze to coś.
Coz, Ania tez w końcu zmądrzała. Możesz dwoić się i troić, śpiewać serenady pod oknem i pisać wiersze. Jednak trzy lata kłamania, zwodzenia może zgasić nawet największą miłość. Jest pocieszenie, ze miłość bywa ślepa i może jeszcze masz jakieś szanse. Staraj się, staraj, czekanie dobrze Ci zrobi.
nie w końcu, Ona zawsze była mądra.