Witam drogie Panie.
Nie wiem czy trafiłem do właściwego działu, ale zaryzykuję.
Otóż nazywam się Piotr. Jestem z Gdańska.
Kilka dni temu wyprowadziła się ode mnie kobieta, która jest dla mnie całym moim życiem. Kocham ją szczerze i głęboko.
Niestety niedawno zawisły nad nami ciemniejsze chmury.
Niestety zawiniłem.
Pomimo, że ją kocham byłem niemiły. Robiłem to w sumie wbrew sobie ? urażony ambicją.
Nawet nie wiem czemu. Może jakiś żal w sercu nosiłem sprzed wielu miesięcy.
Kasia ? bo tak ma na imię kobieta którą kocham ? zawsze była dla mnie bardzo kochająca.
Nazywałem ją moją NAJLEPSZĄ połową.
Wszędzie mówiłem, ze to moja żona.
Bo tak miało być w istocie.
W najbliższe Święta Bożego Narodzenia planowałem się jej oświadczyć.
Mieszkaliśmy ze sobą pod jednym dachem od ponad 3-ch lat, ale uważam że poproszenie o rękę swojej miłości jej rodziców są bardzo ważne i bardzo chciałem by i moją ukochaną najlepszą połowę taka miła uroczystość była wkomponowana w nasze życie.
Niedawno poszła na spotkanie ze swoimi koleżankami. Wróciła około 5 nad ranem. Była na dyskotece, czuć było od niej alkohol. A przecież my wcale nie pijemy.
Pojawiły się wspomnienia sprzed roku, gdy Kasia zaczęła prowadzić dziwną korespondencję z jakimś kolegą. Kiedy wyszło wszystko na jaw poczułem się strasznie zdradzony...
Co jakiś czas przebąkiwałem o tym. Wiem...niepotrzebnie. Bo taki topór zakopuje się a nie odkopuje. ![]()
Byłem na nią zły, niemiły...
Po kilku dniach czyli 06 sierpnia tego roku w czasie gdy Kasia wracała do naszego mieszkania ja byłem na rowerze.
Robiłem też małe zakupy w oddalonym sklepie.
Okazało się, ze jak wróciłem do domu Kasi nie było.
Zadzwoniłem ? twierdziła, że ja jej nie chciałem otworzyć drzwi więc pojechała z bratem do mamy.
Mieszkała u mamy tydzień.
W naszych drzwiach jeden z zamków faktycznie się zacinał. O czym Kasia doskonale wiedziała, więc mój żal że powiedziała takie rzeczy swojej mamie, bratu i tacie jakobym nie chciał jej wpuścić do domu po prostu mnie załamały.
Byłem bardzo niemiły w kontakcie z nią. SMS-y jakie jej wysyłałem były okropne.
Nie chcę siebie usprawiedliwiać, ale naprawdę poczułem się jakby nalano na mnie wiadro śmieci.
Poszedłem do niej po kilku dniach ? odpowiedziała przy swojej mamie, że teraz jedzie do mamy a do mnie przyjdzie w poniedziałek 13 sierpnia.
Znów poczułem się lekceważony. Taka urażona męska ambicja. Napisałem jej znowu kilka niemiłych SMS-ów, że skoro wybrała mieszkanie u mamy to niech tam wraca. Wcale tego nie chciałem.
Wcale tego nie chciałem, po prostu palnąłem w SMS-ie tak ....
W dzień jaki miała przyjść ? przyszła.
Ja stałem pod domem przy swoim samochodzie. Ona odezwała się słowami ?przyszłam?.
Dodała, czy w jej samochodzie który cały czas stał pod naszym domem w czasie jej nieobecności są jej okulary do jazdy.
Odpowiedziałem, nie wiem - dodając "to się pakuj". Zwrot ten wypowiedziany zresztą bez sensu miałem wrażenie, ze zwyczajnie zlekceważy...
Poszła na gorę do naszego mieszkania ? tym razem otworzyła drzwi bez problemów.
Ja doszedłem za 5-10 minut i faktycznie zauważyłem, że zaczęła się pakować.
Byłem przerażony, wybuchłem złością ? czego strasznie się wstydzę.
Byłem bardzo niemiły, padły słowa jakich nienawidzę.
Po jakimś czasie ochłonąłem i ja i Kasia.
Tak mi się przynajmniej wydawało.
Ja wyrzuciłem z siebie ten żal tygodniowej jej nieobecności.
Poszliśmy spać. W nocy strasznie chciałem ją przytulić, objąć, przeprosić...leżała obok.
Nad ranem wybudził nas telefon jej taty, czy ma podjechać pod dom. Kasia potwierdziła, że tak.
Jej tata podjechał pod nasz dom.
Próbowałem Kasię przekonać, że naprawdę nie chciałem, żeby się spakowała.
Przekonać, żeby zaczekała.
Tata Kasi też nie chciał aby się wyprowadzała, sądzi że powinniśmy to spróbować załatwić
miedzy nami.
Zapytał się kilkukrotnie czy Kasia się zastanowiłaś itp.
Rozmawiałem z jej tatą, powiedział że dostał SMS-a od Kasi żeby jej pomóc przewieść jej rzeczy. Był zaskoczony, ale jako jej tata nie mógł jej odmówić.
Dodam też, że moje życie zawodowe także mocno się nadszarpnęło. Kilka lat temu zajmowałem stanowiska kierownicze i spełniałem się zawodowo. Od ponad 3-ch lat w dobie kryzysu w mojej branży jest straszny problem z dobra posadą.
Mam za co żyć, odpowiednio zainwestowałem swoje aktywa więc spokojnie mogę żyć kilka lat.
Ale z pewnością ten stan rzeczy też miał negatywny wpływ na moje ambicje zawodowe i na inne relacje z otoczeniem.
Kasia uważa, ze się na niej wyżywałem. Ale to nieprawda.
Kasia od kiedy jest w moim serduszku jest dla mnie najważniejszą osoba w moim życiu.
Dodam, że moi rodzice też bardzo Kasię lubią. Szczególnie mój tata.
Wiem, że strasznie zawiniłem.
Próbowałem naprawić ten straszny błąd. Poszedłem do Kasi prosząc ją o przebaczenie w obecności jej mamy, jej brata.....a także jej taty.
Naprawdę strasznie się czuję z tym, ze osobę którą tak kocham, dla której jestem w stanie wszystko zrobić ? że tak ja zraniłem.
Codziennie modlę się do Boga ? aby uratować tę miłość.
W nocy się budzę, często cały zlany potem.
Strasznie dużo jej rzeczy nadal jest w naszym mieszkaniu. Cała łazienka kosmetyków. W jej pokoju/garderobie ogromna ilość jej butów i ubrań.
Klucze ma nadal...
Proszę Was drogie Panie ? co musiałbym zrobić, aby uratować tę miłość.
Bo to jest prawdziwa miłość.
Pozdrawiam.