Moja miłość - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 35 ]

1 Ostatnio edytowany przez Piotr_z_Gdanska (2012-08-19 10:57:26)

Temat: Moja miłość

Witam drogie Panie.
Nie wiem czy trafiłem do właściwego działu, ale zaryzykuję.

Otóż nazywam się Piotr. Jestem z Gdańska.

Kilka dni temu wyprowadziła się ode mnie kobieta, która jest dla mnie całym moim życiem. Kocham ją szczerze i głęboko.

Niestety niedawno zawisły nad nami ciemniejsze chmury.
Niestety zawiniłem.
Pomimo, że ją kocham byłem niemiły. Robiłem to w sumie wbrew sobie ? urażony ambicją.
Nawet nie wiem czemu. Może jakiś żal w sercu nosiłem sprzed wielu miesięcy.

Kasia ? bo tak ma na imię kobieta którą kocham ? zawsze była dla mnie bardzo kochająca.
Nazywałem ją moją NAJLEPSZĄ połową.
Wszędzie mówiłem, ze to moja żona.
Bo tak miało być w istocie.
W najbliższe Święta Bożego Narodzenia planowałem się jej oświadczyć.
Mieszkaliśmy ze sobą pod jednym dachem od ponad 3-ch lat, ale uważam że poproszenie o rękę swojej miłości jej rodziców są bardzo ważne i bardzo chciałem by i moją ukochaną najlepszą połowę taka miła uroczystość była wkomponowana w nasze życie.

Niedawno poszła na spotkanie ze swoimi koleżankami. Wróciła około 5 nad ranem. Była na dyskotece, czuć było od niej alkohol. A przecież my wcale nie pijemy.

Pojawiły się wspomnienia sprzed roku, gdy Kasia zaczęła prowadzić dziwną korespondencję z jakimś kolegą. Kiedy wyszło wszystko na jaw poczułem się strasznie zdradzony...

Co jakiś czas przebąkiwałem o tym.  Wiem...niepotrzebnie. Bo taki topór zakopuje się a nie odkopuje. sad

Byłem na nią zły, niemiły...
Po kilku dniach czyli 06 sierpnia tego roku w czasie gdy Kasia wracała do naszego mieszkania ja byłem na rowerze.
Robiłem też małe zakupy w oddalonym sklepie.
Okazało się, ze jak wróciłem do domu Kasi nie było.
Zadzwoniłem ? twierdziła, że ja jej nie chciałem otworzyć drzwi więc pojechała z bratem do mamy.
Mieszkała u mamy tydzień.
W naszych drzwiach jeden z zamków faktycznie się zacinał. O czym Kasia doskonale wiedziała, więc mój żal że powiedziała takie rzeczy swojej mamie, bratu i tacie jakobym nie chciał jej wpuścić do domu po prostu mnie załamały.

Byłem bardzo niemiły w kontakcie z nią. SMS-y jakie jej wysyłałem były okropne.
Nie chcę siebie usprawiedliwiać, ale naprawdę poczułem się jakby nalano na mnie wiadro śmieci.
Poszedłem do niej po kilku dniach ? odpowiedziała przy swojej mamie, że teraz jedzie do mamy a do mnie przyjdzie w poniedziałek 13 sierpnia.
Znów poczułem się lekceważony. Taka urażona męska ambicja. Napisałem jej znowu kilka niemiłych SMS-ów, że skoro wybrała mieszkanie u mamy to niech tam wraca. Wcale tego nie chciałem.

Wcale tego nie chciałem, po prostu palnąłem w SMS-ie tak ....
W dzień jaki miała przyjść ? przyszła.
Ja stałem pod domem przy swoim samochodzie. Ona odezwała się słowami ?przyszłam?.
Dodała, czy w jej samochodzie który cały czas stał pod naszym domem w czasie jej nieobecności są jej okulary do jazdy.
Odpowiedziałem, nie wiem - dodając "to się pakuj". Zwrot ten wypowiedziany zresztą bez sensu miałem wrażenie, ze zwyczajnie zlekceważy...
Poszła na gorę do naszego mieszkania ? tym razem otworzyła drzwi bez problemów.

Ja doszedłem za 5-10 minut i faktycznie zauważyłem, że zaczęła się pakować.
Byłem przerażony, wybuchłem złością ? czego strasznie się wstydzę.
Byłem bardzo niemiły, padły słowa jakich nienawidzę.

Po jakimś czasie ochłonąłem i ja i Kasia.
Tak mi się przynajmniej wydawało.
Ja wyrzuciłem z siebie ten żal tygodniowej jej nieobecności.

Poszliśmy spać. W nocy strasznie chciałem ją przytulić, objąć, przeprosić...leżała obok.

Nad ranem wybudził nas telefon jej taty, czy ma podjechać pod dom. Kasia potwierdziła, że tak.
Jej tata podjechał pod nasz dom.

Próbowałem Kasię przekonać, że naprawdę nie chciałem, żeby się spakowała.
Przekonać, żeby zaczekała.
Tata Kasi też nie chciał aby się wyprowadzała, sądzi że powinniśmy to spróbować załatwić
miedzy nami.
Zapytał się kilkukrotnie czy Kasia się zastanowiłaś itp.
Rozmawiałem z jej tatą, powiedział że dostał SMS-a od Kasi żeby jej pomóc przewieść jej rzeczy. Był zaskoczony, ale jako jej tata nie mógł jej odmówić.


Dodam też, że moje życie zawodowe także mocno się nadszarpnęło. Kilka lat temu zajmowałem stanowiska kierownicze i spełniałem się zawodowo. Od ponad 3-ch lat w dobie kryzysu w mojej branży jest straszny problem z dobra posadą.
Mam za co żyć, odpowiednio zainwestowałem swoje aktywa więc spokojnie mogę żyć kilka lat.

Ale z pewnością ten stan rzeczy też miał negatywny wpływ na moje ambicje zawodowe i na inne relacje z otoczeniem.

Kasia uważa, ze się na niej wyżywałem. Ale to nieprawda.

Kasia od kiedy jest w moim serduszku jest dla mnie najważniejszą osoba w moim życiu.
Dodam, że moi rodzice też bardzo Kasię lubią. Szczególnie mój tata.

Wiem, że  strasznie zawiniłem.
Próbowałem naprawić ten straszny błąd. Poszedłem do Kasi prosząc ją o przebaczenie w obecności jej mamy, jej brata.....a także jej taty.

Naprawdę strasznie się czuję z tym, ze osobę którą tak kocham, dla której jestem w stanie wszystko zrobić ? że tak ja zraniłem.

Codziennie modlę się do Boga ? aby uratować tę miłość.
W nocy się budzę, często cały zlany potem.

Strasznie dużo jej rzeczy nadal jest w naszym mieszkaniu. Cała łazienka kosmetyków. W jej pokoju/garderobie ogromna ilość jej butów i ubrań.
Klucze ma nadal...

Proszę Was drogie Panie ? co musiałbym zrobić, aby uratować tę miłość.
Bo to jest prawdziwa miłość.

Pozdrawiam.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Moja miłość

Witaj Piotrze,

zapoznałam się po krótce z twoją historią, nie po kolei:

uważam, że do końca nie panujesz nad swoimi emocjami,
co innego masz w środku, co innego robisz na zewnątrz
nie wiem dlaczego?
ranisz lecz piszesz że kochasz? dziwne połączenie i nie wróży niczego dobrego dla przyszłości związku

Kasia odeszła, bo miała dość huśtawek emocjonalnych w Waszym związku, pewnie chce ochłonąć i wszystko przemyśleć i poukładać, my kobiety wszystko musimy rozłożyć na czynniki pierwsze i przeanalizować każdy, nawet drobny problem

A tobie cóż mogę poradzić:

czekaj czekaj czekaj, ochłoń chłopie, bo emocje (w twoim przypadku) są złym doradcą, zacznij pracować nad sobą, zajmij się czymś (sport, doskonale rozładowuje stres i frustracje) i dopiero zacznij walczyć o swój związek, ale miłością, nie agresją i złością.

trzymaj się

3

Odp: Moja miłość
holubka napisał/a:

Witaj Piotrze,

...

A tobie cóż mogę poradzić:

czekaj czekaj czekaj, ochłoń chłopie, bo emocje (w twoim przypadku) są złym doradcą, zacznij pracować nad sobą, zajmij się czymś (sport, doskonale rozładowuje stres i frustracje) i dopiero zacznij walczyć o swój związek, ale miłością, nie agresją i złością.

trzymaj się

Dziękuję za odpowiedź. Ja już dawno ochłonąłem.
Chodzę do Kościoła i proszę Boga aby Kasia mi to wybaczyła.
Proszę też Boga aby nasze serce szybko na nowo się połączyły.

4

Odp: Moja miłość

Witaj Piotr,

Na wstępie nie pozostaje mi nic innego, jak poprzeć wypowiedź Holubki.

Jest takie banalne powiedzenie - daj czas czasowi. Ale niestety nie pozostaje Ci nic innego, jak to właśnie zrobić dla dobra Kasi i swojego.
W tym wszystkim co piszesz jest taki mały plusik - Twój "przyszły niedoszły" teść - który jest neutralnym obserwatorem i to może dobrze wpłynąć na Wasz związek. I teraz zasadnicza sprawa/kwestia: nie rób niczego co by mogło jeszcze bardziej Wam zaszkodzić, bo teraz robiąc cokolwiek - w Twoim odczuciu mającego wpływ pozytywny, będącym wg. Ciebie słuszne - zadziała odwrotnie. Ja to już "spraktykowałem" na sobie i swoim toksycznym związku. Teraz czas działa na Twoją korzyść.

Co musisz zrobić na już - popracować nad sobą i swoimi, szarpiącymi Tobą pozytywno - negatywnymi emocjami.
Może to dla Ciebie jeszcze za wcześnie, ale poszukaj sobie na Youtube kazania ks. Pawlukiewicza o małżeństwie, 3 odcinków śmiesznych anegdot z Jego udziałem... zresztą wiele materiałów z Nim w roli głównej jest warte posłuchania w takiej sytuacji.

Choć miłość można okazywać na wiele sposobów, słowa są często odbiciem stanu duszy. Bądź chętny do słuchania, nie skory do mówienia i nie skory do gniewu.
Trudno jest okazać miłość, kiedy nie ma ku temu motywacji (emocje). Lecz prawdziwa miłość nie opiera się tylko na uczuciach, lecz na determinacji w okazywaniu życzliwości. Nawet jeśli nie ma za to nagrody.
I teraz meritum sprawy - odejście Kasi - Jak można kochać kogoś, kto Cię nieustannie odrzuca???
Odpowiedź brzmi: Nie możesz jej kochać, bo nie dasz jej tego, czego nie masz...

A to czego nie masz i nie możesz dać Kasi... znajdziesz między słowami ks. Pawlukiewicza. Jeśli tam nie znajdziesz... odpowiedzi szukaj w filmie Ognioodporny, też jest na Youtube smile

Powodzenia...

5

Odp: Moja miłość
bags napisał/a:

Witaj Piotr,
...
Powodzenia...

Dziękuję za dobre słowa.
Właśnie wróciłem z Kościoła...spowiedzi...

6 Ostatnio edytowany przez Olinka (2012-08-26 14:01:47)

Odp: Moja miłość
zawiedziony_z napisał/a:
bags napisał/a:

Witaj Piotr,
...
Powodzenia...

Dziękuję za dobre słowa.
Właśnie wróciłem z Kościoła...spowiedzi...

Chlopie ogarnij sie ile Ty masz lat?? Zepsułeś sprawe to ja napraw,a nie biegasz do kosciola i pokazujesz jaki jestes religijny.
Bog i spowiedz Ci w tym nie pomoze, po prostu czujesz sie winny i chcesz wyzbyc sie odpowiedzialnosci,dlatego latasz do kosciola. Wczesniej tez tak latales,czy tylko teraz jak jest zle??Bog Ci ja postawil na swojej drodze,a Ty to zepsules.

7 Ostatnio edytowany przez Piotr_z_Gdanska (2012-08-19 14:42:10)

Odp: Moja miłość
Mlody83 napisał/a:

...

Z pewnością masz sporo racji w tym co piszesz.
Ale wina nie leży tylko po mojej stronie.
Kasia na nasze nieszczęście prawie co tydzień wyjeżdżała do rodziców w celach zawodowych.
Czyli nasz dom traktowała niemal jak hotel, do którego wraca sie na poniedziałek i opuszcza w sobotę rano.

Jednak takie cotygodniowe wyjazdy na sobotę-niedzielę spowodowały, że i napięcie między nami się pogłębiało.
Prosiłem aby nie jeździła - jej mama z bratem świetnie sobie poradzi.

Natomiast zasługą Kasi jest to, że chodziliśmy razem do kościoła jak tylko była w niedzielę w domu.

Puściły mi nerwy, była kłótnia. Słowa jakich używałem wynikały ze złości, żalu, napięcia. Ale padły. Nie oczekuję, że Bóg zrobi za mnie cała robotę. Ale prosząc Boga o przebaczenie i o pomoc nie wyrządzam nikomu krzywdy.

8

Odp: Moja miłość

Postaraj się nie odpisywać bądź odpowiadać od razu kiedy jesteś zdenerwowany, najpierw ochłoń zastanów się czy na pewno to chcesz powiedzieć/napisać.
To może głupio zabrzmi, poćwicz jogę (uspakaja).
Będąc na miejscu Kasi też bym myślała ze wyżywasz się na mnie z powodu pracy.
Wiem że to trudne, ale pamiętaj dom to dom - praca to praca (wszystko oddzielone grubą kreską)

Pokaż jej ten wątek, niech wie co naprawdę siedzi w tobie i że kochasz ją tak bardzo że szukasz wszelkich możliwych porad jak naprawić to co was łączy wink

9

Odp: Moja miłość
Mlody83 napisał/a:
zawiedziony_z napisał/a:
bags napisał/a:

Witaj Piotr,
...
Powodzenia...

Dziękuję za dobre słowa.
Właśnie wróciłem z Kościoła...spowiedzi...

Chlopie ogarnij sie ile Ty masz lat?? Spiepszyles sprawe to ja napraw,a nie biegasz do kosciola i pokazujesz jaki jestes religijny.
Bog i spowiedz Ci w tym nie pomoze,poprostu czujesz sie winny i chcesz wyzbyc sie odpowiedzialnosci,dlatego latasz do kosciola. Wczesniej tez tak latales,czy tylko teraz jak jest zle??Bog Ci ja postawil na swojej drodze,a Ty to zepsules.

Młody83...
Piotr zrobił coś, czego dokonał bohater wspomnianego przeze mnie na końcu postu filmu. Piotr przed ślubem, bohater po. Co więcej pierwszy cytat o okazywaniu miłości... jest cytatem zarówno z biblii - słowa św. Jakuba, jak również z filmu.
Trochę pokory przyjacielu i poświęć 2h na seans filmowy.

Tu nie chodzi o bieganie do kościoła po pomoc... W autorze wątku jest miłość i nienawiść, pomieszane emocje, tak to można bez urazy dla Niego delikatnie skwitować. Nienawiść (tu można cokolwiek wstawić) to cień miłości, a im więcej cienia, tym mniej światła.
Apropo wszystkiego... główne i fundamentalne powiedzenie o miłości skąd pochodzi i kogo to słowa??? Aaaa?
Miłość jest łaskawa............

10 Ostatnio edytowany przez Olinka (2012-08-26 14:09:25)

Odp: Moja miłość
bags napisał/a:
Mlody83 napisał/a:
zawiedziony_z napisał/a:

Dziękuję za dobre słowa.
Właśnie wróciłem z Kościoła...spowiedzi...

Chlopie ogarnij sie ile Ty masz lat?? Spiepszyles sprawe to ja napraw,a nie biegasz do kosciola i pokazujesz jaki jestes religijny.
Bog i spowiedz Ci w tym nie pomoze,poprostu czujesz sie winny i chcesz wyzbyc sie odpowiedzialnosci,dlatego latasz do kosciola. Wczesniej tez tak latales,czy tylko teraz jak jest zle??Bog Ci ja postawil na swojej drodze,a Ty to zepsules.

Młody83...
Piotr zrobił coś, czego dokonał bohater wspomnianego przeze mnie na końcu postu filmu. Piotr przed ślubem, bohater po. Co więcej pierwszy cytat o okazywaniu miłości... jest cytatem zarówno z biblii - słowa św. Jakuba, jak również z filmu.
Trochę pokory przyjacielu i poświęć 2h na seans filmowy.

Tu nie chodzi o bieganie do kościoła po pomoc... W autorze wątku jest miłość i nienawiść, pomieszane emocje, tak to można bez urazy dla Niego delikatnie skwitować. Nienawiść (tu można cokolwiek wstawić) to cień miłości, a im więcej cienia, tym mniej światła.
Apropo wszystkiego... główne i fundamentalne powiedzenie o miłości skąd pochodzi i kogo to słowa??? Aaaa?
Miłość jest łaskawa............

Wiesz co Bags,czytalem wiele razy Twoje posty i to o czym piszesz ma sens,ale.No wlasnie ale kazdy ma prawo interpretowac sprawe wiary na swoj sposob. Bog za niego niczego nie naprawi,to nie Bog zawinil tylko on sam.
Po tym co mnie spotkalo,zadaje sobie pytanie,czy wogole jest ktos taki jak Bog??
Dlaczego ja skrzywdzony mam sie tego Boga obawiac ,a ludzie ktorzy krzywdza nie!!!
Nie musisz wierzyc w Boga i wcale to nie znaczy ze bedziesz zlym czlowiekiem.
Wole tego ktory nie wierzy,ale szanuje ludzi,niz tego co biega co tydzien do kosciola a w sercu ma morze nienawisci!!!

Bags,a co jesli ludzie nie kieruja sie tymi samymi zasadami w zyciu co Ty,nie dla kazdego Bog,kosciol i religia to sprawa bardzo wazna. Wiesz,znam wielu ludzi ktorzy zyja w zgodzie z samym soba i nie biegaja do kosciola na kazde zawolanie,a mimo tego so szczesliwi i maja wszystko.
Co jesli slepo wierzymy w cos czego nas nauczono,a tego tak naprawde niema?
Jesli on sam tego nie naprawi to wolanie do Boga nic mu niee pomorze.
I co z tego ze chodzi co niedziela do kosciola,90% z nas tam chodzi.Zapytaj kogos po mszy czy wie o czym bylo czytanie lub ewangielia,na 10 moze jeden odpowie a reszta bedzie sie zastanawiac. 85% to przy pierwszej okazji wbilo by Ci noz w plecy.
Polak,alkoholik i Katolik,tak nas swiat ocenia!!!


Nie pisz, proszę, posta pod postem, a jeżeli chcesz coś dopisać użyj opcji "edytuj", o czym mówi 12 punkt Regulaminu Forum.
Dziękuję za dostosowanie się do prośby i pozdrawiam, Mod. Olinka

11

Odp: Moja miłość
Mlody83 napisał/a:
bags napisał/a:
Mlody83 napisał/a:

Chlopie ogarnij sie ile Ty masz lat?? Spiepszyles sprawe to ja napraw,a nie biegasz do kosciola i pokazujesz jaki jestes religijny.
Bog i spowiedz Ci w tym nie pomoze,poprostu czujesz sie winny i chcesz wyzbyc sie odpowiedzialnosci,dlatego latasz do kosciola. Wczesniej tez tak latales,czy tylko teraz jak jest zle??Bog Ci ja postawil na swojej drodze,a Ty to zepsules.

Młody83...
Piotr zrobił coś, czego dokonał bohater wspomnianego przeze mnie na końcu postu filmu. Piotr przed ślubem, bohater po. Co więcej pierwszy cytat o okazywaniu miłości... jest cytatem zarówno z biblii - słowa św. Jakuba, jak również z filmu.
Trochę pokory przyjacielu i poświęć 2h na seans filmowy.

Tu nie chodzi o bieganie do kościoła po pomoc... W autorze wątku jest miłość i nienawiść, pomieszane emocje, tak to można bez urazy dla Niego delikatnie skwitować. Nienawiść (tu można cokolwiek wstawić) to cień miłości, a im więcej cienia, tym mniej światła.
Apropo wszystkiego... główne i fundamentalne powiedzenie o miłości skąd pochodzi i kogo to słowa??? Aaaa?
Miłość jest łaskawa............

Wiesz co Bags,czytalem wiele razy Twoje posty i to o czym piszesz ma sens,ale.No wlasnie ale kazdy ma prawo interpretowac sprawe wiary na swoj sposob. Bog za niego niczego nie naprawi,to nie Bog zawinil tylko on sam.
Po tym co mnie spotkalo,zadaje sobie pytanie,czy wogole jest ktos taki jak Bog??
Dlaczego ja skrzywdzony mam sie tego Boga obawiac ,a ludzie ktorzy krzywdza nie!!!
Nie musisz wierzyc w Boga i wcale to nie znaczy ze bedziesz zlym czlowiekiem.
Wole tego ktory nie wierzy,ale szanuje ludzi,niz tego co biega co tydzien do kosciola a w sercu ma morze nienawisci!!!

Co racja to racja. Mądrze prawisz.
I tak na zakończenie tej "debaty" smile powiem przykładowo tak, że w piekle nie ma tyle nienawiści, co w sercu zdradzonej kobiety/faceta.
"Dlaczego ja skrzywdzony mam sie tego Boga obawiac ,a ludzie ktorzy krzywdza nie!!!" Jak Kuba Bogu, tak... smile
Nienawiść dla Tego u góry to jak morderstwo. Mścić się z nienawiści - strata czasu i nerwów. Słowa mają magiczną moc, można dopiec, że z butów "przeciwnik" wyskoczy. Tylko czasem lepiej czyjąś głupotę wypowiedzi przemilczeć, a jego słowa wrócą do niego ze zdwojoną mocą. Tak już jest ten świat urządzony smile
A jeśli już Cię ktoś nienawidzi, to tylko dlatego, że jesteś o te 10 razy lepszym o niego, niż on kiedykolwiek będzie. Chyba, że w końcu przejrzy na oczy. smile

PS

Film daje do myślenia smile

12

Odp: Moja miłość
bags napisał/a:
Mlody83 napisał/a:
bags napisał/a:

Młody83...
Piotr zrobił coś, czego dokonał bohater wspomnianego przeze mnie na końcu postu filmu. Piotr przed ślubem, bohater po. Co więcej pierwszy cytat o okazywaniu miłości... jest cytatem zarówno z biblii - słowa św. Jakuba, jak również z filmu.
Trochę pokory przyjacielu i poświęć 2h na seans filmowy.

Tu nie chodzi o bieganie do kościoła po pomoc... W autorze wątku jest miłość i nienawiść, pomieszane emocje, tak to można bez urazy dla Niego delikatnie skwitować. Nienawiść (tu można cokolwiek wstawić) to cień miłości, a im więcej cienia, tym mniej światła.
Apropo wszystkiego... główne i fundamentalne powiedzenie o miłości skąd pochodzi i kogo to słowa??? Aaaa?
Miłość jest łaskawa............

Wiesz co Bags,czytalem wiele razy Twoje posty i to o czym piszesz ma sens,ale.No wlasnie ale kazdy ma prawo interpretowac sprawe wiary na swoj sposob. Bog za niego niczego nie naprawi,to nie Bog zawinil tylko on sam.
Po tym co mnie spotkalo,zadaje sobie pytanie,czy wogole jest ktos taki jak Bog??
Dlaczego ja skrzywdzony mam sie tego Boga obawiac ,a ludzie ktorzy krzywdza nie!!!
Nie musisz wierzyc w Boga i wcale to nie znaczy ze bedziesz zlym czlowiekiem.
Wole tego ktory nie wierzy,ale szanuje ludzi,niz tego co biega co tydzien do kosciola a w sercu ma morze nienawisci!!!

Co racja to racja. Mądrze prawisz.
I tak na zakończenie tej "debaty" smile powiem przykładowo tak, że w piekle nie ma tyle nienawiści, co w sercu zdradzonej kobiety/faceta.
"Dlaczego ja skrzywdzony mam sie tego Boga obawiac ,a ludzie ktorzy krzywdza nie!!!" Jak Kuba Bogu, tak... smile
Nienawiść dla Tego u góry to jak morderstwo. Mścić się z nienawiści - strata czasu i nerwów. Słowa mają magiczną moc, można dopiec, że z butów "przeciwnik" wyskoczy. Tylko czasem lepiej czyjąś głupotę wypowiedzi przemilczeć, a jego słowa wrócą do niego ze zdwojoną mocą. Tak już jest ten świat urządzony smile
A jeśli już Cię ktoś nienawidzi, to tylko dlatego, że jesteś o te 10 razy lepszym o niego, niż on kiedykolwiek będzie. Chyba, że w końcu przejrzy na oczy. smile

PS

Film daje do myślenia smile

Nie wiem o jakim filmie pisze,ale moze lepiej niech go obejrza Ci ktorzy nas krzywdza niz my skrzywdzeni. To nie jest sprawa nienawisci,tylko naprawde nie mieszalbym we wszystkie sprawy Boga. Bo jesli tak autor tego watku do niego sie odwoluje,to czy pomyslal o Nim chociaz raz jak wypowiadal rozne slowa i robil rozne rzeczy w stosunku do swojej Kasi?? Gdyby myslal o Bogu to tak by nie postapil.
Jak to mowi przyslowie, "jak trwoga to do Boga,a jak po trwodze to ej tam Panie Boze"
I tak jest w tym przypadku.
Cokolwiek uczyniliscie jednemu z tych braci najmniejszych,mniescie uczynili!!!
Jesli dajesz,bedzie Ci dane,jesli krzywdzisz,bedziesz skrzywdzony!
Wypowiedzine zle slowa,wracaja ze zdwojona sila.
Takie jest zycie i ja wierze ze wlasnie tak jest.

13 Ostatnio edytowany przez Piotr_z_Gdanska (2012-08-20 09:20:18)

Odp: Moja miłość
bags napisał/a:

...

Mlody83 napisał/a:

...

Bardzo Wam dziękuje za Wasze elaboraty.

jednak chciałbym coś wyjaśnić, nie biegam do Kościoła ca tydzień.
jestem wierzący, ale rzeczywiście moja wiara jest mocno nadszarpnięta.

A teraz gdy nie mam gdzie się zwrócić o pomoc - bo nawet tutaj obaj piszecie już między sobą nie widząc chyba istoty mojego problemu - to zwróciłem się do Boga z prośba o przebaczenie Kasi.

Choć i ja też muszę jej wybaczyć.
Widzicie moją winę - bo ona jest. Ale nie doczytaliście jej winy. Bo ona tez jest.
Kasia mnie skrzywdziła swoim zachowaniem, a w konsekwencji ja Ją skrzywdziłem słowami.

Nie wiem co gorsze - czyny czy słowa?

Bardzo Wam dziękuję za udział i .... Pozdrawiam.

14

Odp: Moja miłość
zawiedziony_z napisał/a:

Bardzo Wam dziękuje za Wasze elaboraty.
jednak chciałbym coś wyjaśnić, nie biegam do Kościoła ca tydzień.
jestem wierzący, ale rzeczywiście moja wiara jest mocno nadszarpnięta.
A teraz gdy nie mam gdzie się zwrócić o pomoc - bo nawet tutaj obaj piszecie już między sobą nie widząc chyba istoty mojego problemu - to zwróciłem się do Boga z prośba o przebaczenie Kasi.
Choć i ja też muszę jej wybaczyć.
Widzicie moją winę - bo ona jest. Ale nie doczytaliście jej winy. Bo ona tez jest.
Kasia mnie skrzywdziła swoim zachowaniem, a w konsekwencji ja Ją skrzywdziłem słowami.
Nie wiem co gorsze - czyny czy słowa?
Bardzo Wam dziękuję za udział i .... Pozdrawiam.

A po co latać do kościoła? Przymus czy przyjemność kontaktu z Bogiem??? Chyba to drugie smile
Nasza "debata" (poklikać nie zaszkodzi smile ) swoją drogą a Twój problem swoją. smile Jej zamierzeniem było to, co sam piszesz: by zwrócić się do Niego z prośbą o pomoc.
I tu nie chodzi o to, by się skupić na Twoim problemie (winie), bo wtedy on się rozrasta. Tu trzeba szukać sposobów jego rozwiązania. Wyjścia z kryzysu.
'Nie wiem co gorsze - czyny czy słowa?'... "że bardzo zgrzeszyłem myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem..." wszystkie "grzechy" są "=".
'Kasia mnie skrzywdziła swoim zachowaniem, a w konsekwencji ja Ją skrzywdziłem słowami.' Wina - w mniejszym czy większym stopniu - nigdy nie leży tylko po jednej stronie.
.....................................

Od tego tu jesteśmy smile
Pozdrawiam

15

Odp: Moja miłość
bags napisał/a:

A po co latać do kościoła? Przymus czy przyjemność kontaktu z Bogiem??? Chyba to drugie smile
Nasza "debata" (poklikać nie zaszkodzi smile ) swoją drogą a Twój problem swoją. smile Jej zamierzeniem było to, co sam piszesz: by zwrócić się do Niego z prośbą o pomoc.
I tu nie chodzi o to, by się skupić na Twoim problemie (winie), bo wtedy on się rozrasta. Tu trzeba szukać sposobów jego rozwiązania. Wyjścia z kryzysu.
'Nie wiem co gorsze - czyny czy słowa?'... "że bardzo zgrzeszyłem myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem..." wszystkie "grzechy" są "=".
'Kasia mnie skrzywdziła swoim zachowaniem, a w konsekwencji ja Ją skrzywdziłem słowami.' Wina - w mniejszym czy większym stopniu - nigdy nie leży tylko po jednej stronie.
.....................................

Od tego tu jesteśmy smile
Pozdrawiam

Dzięki bags za dobre słowa.
Mi raczej chodziło o cytaty mlody83 , który chyba nie czytał całego tematu. Ale mniejsza o to. Nie mam mu niczego za zle.

Obejrzałem film jaki poleciłeś - Ognioodporny [Fireproof].

Film opowiada bardzo podobną historię do mojej. Wiele rzeczy jest tam zbieżnych. Np. imię głównej bohaterki.Caleb ranił swoją żonę 7 lat.
Ja raniłem swoją ukochaną kilka tygodni. Raniony byłem także.
Może to efekt przesilenia, nerwów zawodowych czy innych aspektów życia, które rzutują na całokształt życia rodzinnego.

Bo w rzeczywistości pomimo tej różnicy, że rzeczywiście nie mieliśmy sakramentu małżeńskiego - to żyliśmy jak mąż z żoną.
Teraz wiem, że wiele słów jakie powiedziałem uchroniłyby nas przed stanem w jakim się oboje znaleźliśmy.

Bo ja cierpię teraz mocno, ale Kasia również.
To co w omawianym filmie Ognioodporny się pojawiło - czyli brak szacunku dla najbliższej osoby i skupianie się tylko na sobie - było jak najbardziej obecne w naszym związku.

Dziękuję Wam bardzo za zaangażowanie w mój problem. I w chęci rozwiązania go, wyprostowania.

16

Odp: Moja miłość
zawiedziony_z napisał/a:
bags napisał/a:

A po co latać do kościoła? Przymus czy przyjemność kontaktu z Bogiem??? Chyba to drugie smile
Nasza "debata" (poklikać nie zaszkodzi smile ) swoją drogą a Twój problem swoją. smile Jej zamierzeniem było to, co sam piszesz: by zwrócić się do Niego z prośbą o pomoc.
I tu nie chodzi o to, by się skupić na Twoim problemie (winie), bo wtedy on się rozrasta. Tu trzeba szukać sposobów jego rozwiązania. Wyjścia z kryzysu.
'Nie wiem co gorsze - czyny czy słowa?'... "że bardzo zgrzeszyłem myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem..." wszystkie "grzechy" są "=".
'Kasia mnie skrzywdziła swoim zachowaniem, a w konsekwencji ja Ją skrzywdziłem słowami.' Wina - w mniejszym czy większym stopniu - nigdy nie leży tylko po jednej stronie.
.....................................

Od tego tu jesteśmy smile
Pozdrawiam

Dzięki bags za dobre słowa.
Mi raczej chodziło o cytaty mlody83 , który chyba nie czytał całego tematu. Ale mniejsza o to. Nie mam mu niczego za zle.

Obejrzałem film jaki poleciłeś - Ognioodporny [Fireproof].

Film opowiada bardzo podobną historię do mojej. Wiele rzeczy jest tam zbieżnych. Np. imię głównej bohaterki.Caleb ranił swoją żonę 7 lat.
Ja raniłem swoją ukochaną kilka tygodni. Raniony byłem także.
Może to efekt przesilenia, nerwów zawodowych czy innych aspektów życia, które rzutują na całokształt życia rodzinnego.

Bo w rzeczywistości pomimo tej różnicy, że rzeczywiście nie mieliśmy sakramentu małżeńskiego - to żyliśmy jak mąż z żoną.
Teraz wiem, że wiele słów jakie powiedziałem uchroniłyby nas przed stanem w jakim się oboje znaleźliśmy.

Bo ja cierpię teraz mocno, ale Kasia również.
To co w omawianym filmie Ognioodporny się pojawiło - czyli brak szacunku dla najbliższej osoby i skupianie się tylko na sobie - było jak najbardziej obecne w naszym związku.

Dziękuję Wam bardzo za zaangażowanie w mój problem. I w chęci rozwiązania go, wyprostowania.

Piotrze,przeczytalem Twoj wpis w calosci,od poczatku.
Jesli jest tak jak to opisujesz,ze Kasia jest Twoja najwiaksza miloscia,a Ty jej,to jest to tylko kwestia czasu a wszystko sobie poukladacie.
Ja wiem,ze czesto slowa rania bardziej niz czyny i tego musisz sie wystrzegac na przyszlosc.
Pozdrawiam i zycze powodzenia.

17

Odp: Moja miłość

Wiesz, nikt problemu za Ciebie nie rozwiąże.

Proponowałabym, żebyś dał jej czas. A sam postarał się głęboko nad sobą zastanowić. Skoro pisałeś o wierze, to proś Boga o pomoc- ale nie o wybaczenie jej, ale o to, żebyś najpierw umiał spojrzeć na siebie samego. Wybaczył sam sobie, a następnie odnalazł siły, aby wybaczyć jej i prosić ją o wybaczenie.

Miłość potrafi góry przenosić. Ale musi to być Miłość, a nie miłość.

18

Odp: Moja miłość
Mlody83 napisał/a:

Jesli jest tak jak to opisujesz,ze Kasia jest Twoja najwiaksza miloscia,a Ty jej,to jest to tylko kwestia czasu a wszystko sobie poukladacie.
Ja wiem,ze czesto slowa rania bardziej niz czyny i tego musisz sie wystrzegac na przyszlosc.
Pozdrawiam i zycze powodzenia.

Dzięki za dobre slowa człowieku.
Kasia jest moją miłością, ale czy Kasia teraz tak samo mysli? Nie wiem. Szczególnie, ze z pewnością jest w jakiś sposób "manipulowana" np przez jej mamę.

heke napisał/a:

Wiesz, nikt problemu za Ciebie nie rozwiąże.
Proponowałabym, żebyś dał jej czas. A sam postarał się głęboko nad sobą zastanowić...
Miłość potrafi góry przenosić. Ale musi to być Miłość, a nie miłość.

Dzięki, wiem. I tak nic innego mi nie pozostało. sad

19

Odp: Moja miłość

Piotrze...

Tam jest poruszone wiele wątków/aspektów, które dają dobitnie do myślenia nawet w przypadku takich związków jak Twój.

Ja ten film obejrzałem już 3 razy... ściągnąłem na laptopa i zapewne jeszcze do niego nieraz wrócę. smile.
Po samym - 1 obejrzeniu - zdębiałem dosłownie i doświadczyłem tego samego co Ty... powiązanie małżeńskich perypetii gł. bohatera i moich. Co więcej wyszedł mi nawet mix ich obojga w porównaniu do mnie.
Za kolejnym - przygotowałem sobie kartkę i długopis smile spisując co najważniejsze powiedzenia.

Czym Caleb "katował" żonę? - PRACA WAŻNIEJSZA OD MAŁŻEŃSTWA - zwróć uwagę na dwa a nawet trzy momenty w całym filmie:
2 - jak jest ich awantura w kuchni, gdy żona chce to małżeństwo zakończyć i wypowiedź jej męża pod koniec, klękającego przy łóżku,
3 - j/w plus pytanie jego ojca, za co ma żal do żony... wiele mądrości gada ojciec nawet przez telefon.

Co więcej przysłuchaj się "debatom" poruczników strażackich - z Michaelem w pracy i przy grillu służbowym... przypowieść filmowa "pieprzniczka z solniczką" to coś dla Ciebie na małżeńską Waszą przyszłość.

P.S.
Tak na marginesie...
A o seminarium "Poprzez śmiech do lepszego małżeństwa" słyszałeś? Poszukaj na youtube spot ok 10 min z wyd. Vocatio.
Co prawda całość kosztuje prawie 100 zł ale "terapia małżeńska w śmiechu do łez" prywatnie i na okrągło... warta tej inwestycji smile

20

Odp: Moja miłość
bags napisał/a:

Piotrze...

Tam jest poruszone wiele wątków/aspektów, które dają dobitnie do myślenia nawet w przypadku takich związków jak Twój.

Ja ten film obejrzałem już 3 razy...

Co więcej przysłuchaj się "debatom" poruczników strażackich - z Michaelem w pracy i przy grillu służbowym... przypowieść filmowa "pieprzniczka z solniczką" to coś dla Ciebie na małżeńską Waszą przyszłość.

P.S.
Tak na marginesie...
A o seminarium "Poprzez śmiech do lepszego małżeństwa" słyszałeś? Poszukaj na youtube spot ok 10 min z wyd. Vocatio.
Co prawda całość kosztuje prawie 100 zł ale "terapia małżeńska w śmiechu do łez" prywatnie i na okrągło... warta tej inwestycji smile

Tak bags. Dziękuję Ci za okazaną pomoc i za wskazówki jakie mi pokazałeś.
Ten film - oglądając go wypłakałem całą paczkę chusteczek.
Jest tam tyle analogii do moich błędów. Ale i podobieństw do chęci ich naprawienia.

Rzeczywiście materiały jakie mi pokazałeś wyraźnie pokazały mi, że ja muszę się na nowo nauczyć kochać. Nie tylko kochać egoistycznie, nastawiając się na branie.
Ale dając od siebie i z założenia nie oczekując nic w zamian.
Okazując serdeczność w najdrobniejszych aspektach wspólnego życia.
Budując bliskość serca w każdym elemencie bycia.

Film ten obejrzę jeszcze nie jeden raz.
Bardzo chciałbym go obejrzeć razem z moją Kasią.
Boję się ją stracić. Wiem, że stworzyłem jej obraz "piekła". I z pewnością i jej zachowanie udzieliło się.
Tak wiele rzeczy chciałbym naprawić, poskładać.

Nauczony lekcją życia wiem, że miałem wpływ na poprawę naszych relacji. Byłem natomiast bierny - oczekując samodzielnego rozwiązania. A tak się nie da.

Dziękuję zarazem wszystkim, którzy wspierają mnie w tym wątku i pragną ze szczerego serca mi(nam) pomóc.
Odniesienia do wiary w Ognioodpornym uważam za niezwykle piękne odkrycie.
W dobie społeczeństwa nauczonego konsumpcji zapominamy o dawaniu z siebie serca osobie najbliższej.
Moja miłość do Kasi jest szczera - ale zagubiona. Niemal "zabłądziła" jak się wyraził ksiądz.
Ten sam ksiądz również widział moją szczerą miłość do Kasi - wypowiadaną w obecności Boga.
Popełniłem wiele błędów. Kasia również.
Ja Kasi wszystko wybaczyłem, modlę się aby i Kasia mi też wybaczyła.

Dziękuję Wam za pomoc i za wszystkie podpowiedzi.

21 Ostatnio edytowany przez Piotr_z_Gdanska (2012-08-21 22:48:17)

Odp: Moja miłość
miłaPandzia napisał/a:

Wiem że to trudne, ale pamiętaj dom to dom - praca to praca (wszystko oddzielone grubą kreską)

I tu się mylisz, bo właśnie to wciąganie jej mamy w niedzielną pracę Kasi spowodowało, ze nie mieliśmy czasu dla siebie...oddalaliśmy się.

miłaPandzia napisał/a:

Pokaż jej ten wątek, niech wie co naprawdę siedzi w tobie i że kochasz ją tak bardzo że szukasz wszelkich możliwych porad jak naprawić to co was łączy wink

Właśnie pokazałem...
Mogę się jej na oczy nie pokazywać.

22

Odp: Moja miłość
zawiedziony_z napisał/a:
miłaPandzia napisał/a:

Wiem że to trudne, ale pamiętaj dom to dom - praca to praca (wszystko oddzielone grubą kreską)

I tu się mylisz, bo właśnie to wciąganie jej mamy w niedzielną pracę Kasi spowodowało, ze nie mieliśmy czasu dla siebie...oddalaliśmy się.

miłaPandzia napisał/a:

Pokaż jej ten wątek, niech wie co naprawdę siedzi w tobie i że kochasz ją tak bardzo że szukasz wszelkich możliwych porad jak naprawić to co was łączy wink

Właśnie pokazałem...
Mogę się jej na oczy nie pokazywać.

a czemu mozesz sie jej na oczy niepokazywac ? hm/

23

Odp: Moja miłość
cisowianka napisał/a:

a czemu mozesz sie jej na oczy niepokazywac ? hm/

A temat w ogóle czytałaś???
Mam wrażenie, ze nie...

24

Odp: Moja miłość
zawiedziony_z napisał/a:
cisowianka napisał/a:

a czemu mozesz sie jej na oczy niepokazywac ? hm/

A temat w ogóle czytałaś???
Mam wrażenie, ze nie...

czytalam i dalej pytam sie czmeu mialbys sie jej na oczy nie pokazywac dlatego ze zamiesciles tu na tym blogu swoj problem czy dlatego boja zraniles swoim zachowaniem.

25

Odp: Moja miłość

Ja bym się tu - w zachowaniu partnerki Piotra - doszukiwał innego podtekstu Jej wypowiedzi, jaki słyszałem ostatnio od swojej żony.
Porównując pokazanie wątku Kasi do "wizyty duszpasterskiej" mojej żony zadziałała ona na Kasię jak płachta na byka, że nie przyszedł porozmawiać o problemie z Nią, tylko szukał pomocy tu na forum. Bo taki zarzut ja usłyszałem od żony, żem "4 litery nie facet" i poszedłem po pomoc "skarżąc" smile się księdzu, zamiast porozmawiać żoną i teściową... w sprawie małżeństwa.
Wiem, że dla Was to się wyda dziwne, że 3 osoby = małżeństwo, ale takimi prawami "rządzi się" toksyczny związek.

Bo w obu przypadkach nie widzę w tym niczego złego. Nikt tu na Kasi "psów nie wiesza" a jeśli już... to na autorze wątku; jedynie pokazał Piotrowi drogę do wyjścia z Ich kryzysu. Tak jak w moim przypadku ksiądz stanął po stronie sakramentu a nie moim czy żony.
Jeśli to wszystko Kasia przeczyta raz jeszcze... zrozumie, że chcieliśmy Im pomóc a nie zaszkodzić.

Piotrze moja rada dla Ciebie, daj Kasi czas na oswojenie się z tą Waszą sytuacją w związku. Nie dzwoń, nie pisz, nie naciskaj na spotkania i etc., bo w tej sytuacji wszystko co powiesz i zrobisz - może być jak w polskim prawie - użyte przeciwko Tobie.
Wiem po sobie, że to trudne, ale musisz tak podejść do Waszej sprawy.

Pozdrawiam i trzymam kciuki za Was...

Bądź jak bohater z Ognioodpornego... smile
A na dokładkę kazanie ks. Pawlukiewicza o małżeństwie - nawiązanie do filmu i 3 odcinki anegdot z Jego udziałem.
Może tematyka ślubu zbyt wczesna dla Was ale na takie materiały nigdy nie jest za późno smile

26 Ostatnio edytowany przez Piotr_z_Gdanska (2012-08-22 10:36:40)

Odp: Moja miłość
bags napisał/a:

...
Bądź jak bohater z Ognioodpornego... smile

Dzięki bags.
Czytając Twoje posty mam wrażenie, ze to "palec boży" nakłonił Ciebie do pisania.

Rzeczywiście w Twoich wiadomościach odnajduję nutę spokoju i szukam w nich odpowiedzi.
Dobry z Ciebie człowiek.
Pewnie też byłbyś wspaniałym przyjacielem. To dzisiaj rzadkość, niestety.

Słusznie zauważyłeś, że u mnie w związku były 3 osoby.
Niestety moja 'teściowa" choć to dobra kobieta - przysłużyła się w ogromnym stopniu do miejsca w jakim jesteśmy.

Ona nie była moim wrogiem. Ale to co robiła - świadomie bądź nie - czyli angażowanie Kasi w jej sprawy kosztem odsuwania jej ode mnie - poskutkowały napięciami, żalami, stresem, tęsknotą i.....powrotami do przeszłości. Tak - Kasia mnie w przeszłości niemal zdradziła.

Okłamywała mnie też wiele razy.
Wybaczyłem jej to. Ale właśnie każde wyjazdy weekendowe do mamy sprawiały, że wracały dziwne myśli.


Choć i to co powiedziałeś - targają mną uczucia miłości i złości zarazem.

27

Odp: Moja miłość
zawiedziony_z napisał/a:

Dzięki bags.
Czytając Twoje posty mam wrażenie, ze to "palec boży" nakłonił Ciebie do pisania.
Rzeczywiście w Twoich wiadomościach odnajduję nutę spokoju i szukam w nich odpowiedzi.
Dobry z Ciebie człowiek.
Pewnie też byłbyś wspaniałym przyjacielem. To dzisiaj rzadkość, niestety.
Słusznie zauważyłeś, że u mnie w związku były 3 osoby.
Niestety moja 'teściowa" choć to dobra kobieta - przysłużyła się w ogromnym stopniu do miejsca w jakim jesteśmy.
Ona nie była moim wrogiem. Ale to co robiła - świadomie bądź nie - czyli angażowanie Kasi w jej sprawy kosztem odsuwania jej ode mnie - poskutkowały napięciami, żalami, stresem, tęsknotą i.....powrotami do przeszłości. Tak - Kasia mnie w przeszłości niemal zdradziła.
Okłamywała mnie też wiele razy.
Wybaczyłem jej to. Ale właśnie każde wyjazdy weekendowe do mamy sprawiały, że wracały dziwne myśli.
Choć i to co powiedziałeś - targają mną uczucia miłości i złości zarazem.

Trafiłeś w 10 smile, bo teraz z Bożą pomocą i wsparciem duchowym ze strony katolickiego forum Sychara, ratuję swoje 3 osobowe toksyczne małżeństwo. To tam właśnie odnalazłem informację o Ognioodpornym, który w takich sytuacjach warto obejrzeć i polecać dalej.

Wina nigdy nie leży po jednej stronie, tylko w tej złości na partnera nie dostrzegamy naszych błędów - mówię tu z pozycji Kasi.
Ty swoje błędy "namierzyłeś" przy pomocy filmu a Ona ich jeszcze nie dostrzega w swojej złości na Ciebie.
"Bądź chętny do słuchania, nie skory do mówienia i nie skory do gniewu"...

Ukłony dla Twojej "teściowej", bo ja mam szatana a nie teściową... i przyjrzyj się też Jej, coś mi tu nie gra. Dlaczego - poszukaj mój wątek.

28 Ostatnio edytowany przez Piotr_z_Gdanska (2012-09-01 07:46:46)

Odp: Moja miłość
cisowianka napisał/a:

czytalam i dalej pytam sie czmeu mialbys sie jej na oczy nie pokazywac dlatego ze zamiesciles tu na tym blogu swoj problem czy dlatego boja zraniles swoim zachowaniem.

Przecież Tobą kieruje tylko zwykła ciekawość. Nic więcej.

Temat nieaktualny. 3 dni temu otrzymałem wyraźne "WON z mojego życia".
Domyslam się, że po prostu sobie z kimś układa życie. A nasza kłotnia to zwykły pretekst w stylu: "zupa była za słona".
Więc jak widzicie drogie kobietki - nie jesteście takie święte za jakie uchodzicie.

Co więcej "moja" Kasia nowe życie zaczęła sobie układać już jakiś czas temu mieszkając i żyjąc ze mną.

Ech - jak czytam jakie Wy jesteście poranione i jak ktoś Was oszukał to ja Was rozumiem.
Bo niestety moja Kasia do osób wiernych nie należy. Zresztą nie pierwszy raz wywinęła mi taki numer.

I tu mam pytanie - czy ja jestem jeszcze zdolny zaufać jakiejś kobiecie? Gdzie jej szukać? Nie piszcie, ze miłość sama mnie znajdzie bo to wyjęte z taniego romansidła zwroty.

Kasię niestety jeszcze kocham. Celowo piszę niestety - bo ten etap ona zamknęła i wręcz spaliła.
Mogę ubolewać do "usra..." śmierci, albo mogę spróbować szybko wejść na skrzydła piękniej miłości.

Słyszę nie raz: "tego kwiatu to pół światu".
To prawda, ale ten kwiat jest albo niewidoczny pośród chwastów, albo ja mam za słaby wzrok.

Co mi radzicie?
P.

29

Odp: Moja miłość

Ja też  nie dawno się rozstałam, mój były robił podobnie do ciebie ale do tego dochodziły wyzwiska i stwierdziłam że nie warto tego ciągnąć i zakończyłam związek który trwał ponad 4 lata, mój były oczywiście obiecywał cuda wianki, groził że się zabije ale mimo tego wiedziałam że będzie dobrze tylko jakiś czas. Na początku po rozstaniu było naprawdę ciężkie tyle wspólnych wspomnień, jak przychodziły do mnie myśli o nim to dzwoniłam do kogoś ze znajomych żeby tylko nie myśleć, starałam się gdzieś wychodzić żeby tylko nie siedzieć w domu. Wychodź do ludzi nie siedź w domu.

30

Odp: Moja miłość
Tynka napisał/a:

Ja też  nie dawno się rozstałam, mój były robił podobnie do ciebie ale do tego dochodziły wyzwiska i stwierdziłam że nie warto tego ciągnąć i zakończyłam związek który trwał ponad 4 lata, mój były oczywiście obiecywał cuda wianki, groził że się zabije ale mimo tego wiedziałam że będzie dobrze tylko jakiś czas. Na początku po rozstaniu było naprawdę ciężkie tyle wspólnych wspomnień, jak przychodziły do mnie myśli o nim to dzwoniłam do kogoś ze znajomych żeby tylko nie myśleć, starałam się gdzieś wychodzić żeby tylko nie siedzieć w domu. Wychodź do ludzi nie siedź w domu.

Próbuję robić podobnie. Ale złe myśli powracają.

Serce się bije z myślami.
A rozum...? Rozum podpowiada, żeby to zresetować. Bo w gruncie rzeczy Kasia posiada tyle wad, że śmiało można powiedzieć że nie jest to partner do końca życia.
Analizując wszystkie razem spędzone lata dochodzę do wniosku, ze tren czas z nią spędzony to strata czasu.

31

Odp: Moja miłość

Witam Piotrze. Od jakiegoś czasu "podczytywałam" Twój wątek.
Bardzo żałuję, że to tak się skończyło, bardzo musisz kochac tą dziewczynę.

Ale czy jesteś pewien że ona kogoś ma? Czy po prostu tak przypuszczasz? Masz jakieś potwierdzone informacje?

Nie będę pisac nic w stylu "bądź silny", "znajdziesz inną", "nie była Ciebie warta", bo wiem że takie rady nie pomagają... 3mam kciuki za Ciebie

32 Ostatnio edytowany przez Piotr_z_Gdanska (2012-09-02 16:00:57)

Odp: Moja miłość
newkobietka napisał/a:

Witam Piotrze. Od jakiegoś czasu "podczytywałam" Twój wątek.
Bardzo żałuję, że to tak się skończyło, bardzo musisz kochac tą dziewczynę.

Niestety tak.

newkobietka napisał/a:

Ale czy jesteś pewien że ona kogoś ma? Czy po prostu tak przypuszczasz? Masz jakieś potwierdzone informacje?... 3mam kciuki za Ciebie

Nie ma żadnych informacji. Ona mi nic nie powie, nie mamy żadnego kontaktu. Telefonów nie odbierała. Na SMS nie odpowiada.
Robię z siebie tylko błazna.

A Kasia jest 34 letnim dzieckiem...we wszystkim.
Ale ją dalej kocham i chcę aby się opamiętała.

33

Odp: Moja miłość
zawiedziony_z napisał/a:
newkobietka napisał/a:

Witam Piotrze. Od jakiegoś czasu "podczytywałam" Twój wątek.
Bardzo żałuję, że to tak się skończyło, bardzo musisz kochac tą dziewczynę.

Niestety tak.

newkobietka napisał/a:

Ale czy jesteś pewien że ona kogoś ma? Czy po prostu tak przypuszczasz? Masz jakieś potwierdzone informacje?... 3mam kciuki za Ciebie

Nie ma żadnych informacji. Ona mi nic nie powie, nie mamy żadnego kontaktu. Telefonów nie odbierała. Na SMS nie odpowiada.
Robię z siebie tylko błazna.

A Kasia jest 34 letnim dzieckiem...we wszystkim.
Ale ją dalej kocham i chcę aby się opamiętała.

Więc może ona nikogo nie ma.. Czasem tak jest, że ludzie rozstają się "bo uczucie się wypalilo", alw później przychodzi tęsknota i wracają do siebie. No nie wiem co Ci poradzic. Chyba pozostaje tylko przeczekac i zobaczyc jak sytuacja się rozwinie sad

34

Odp: Moja miłość
zawiedziony_z napisał/a:
cisowianka napisał/a:

czytalam i dalej pytam sie czmeu mialbys sie jej na oczy nie pokazywac dlatego ze zamiesciles tu na tym blogu swoj problem czy dlatego boja zraniles swoim zachowaniem.

Przecież Tobą kieruje tylko zwykła ciekawość. Nic więcej.
P.

Jak widać - cisowianką kierowała tylko zwykła ciekawość. Nawet nie raczyła odpowiedzieć na mojego posta powyżej.

A czemu mam się jej na oczy nie pokazywać?
Domyśl się czemu ją zabolało umieszczenie tak intymnego zwierzenia publicznie. Nie jest ważne, ze to w sumie anonimowo.

Na przyszłość taka moja rada - nie pokazujcie podobnych tematów swoim polówkom. Efekt na moim przykładzie zgoła odwrotny.

Posty [ 35 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024