Kochać dwie naraz - jak udowodnić miłość? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Kochać dwie naraz - jak udowodnić miłość?

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 83 ]

1

Temat: Kochać dwie naraz - jak udowodnić miłość?

Witam

Ostatni rok mojego życia był zaskakujący. Wydawało mi się, że takie historie piszą w damskich gazetkach czy książkach, a tu niespodzianka od losu.
Żeby wszystko było jasne napisze po kolei. Z moją żona (Agnieszka), z którą jestem 10 lat mam 7 letnią córkę (Ulę). Mieszkamy w dość dużym domku w Poznaniu więc postanowiliśmy wynająć kilka pokoi studentom (piętro jest ich, nasz jest parter). Przez 2 lata mieszkały z nami 2 dziewczyny, z którymi nie było kłopotu. Miłe, sympatyczne, spokojne i wesołe. W ubiegłym październiku żona dostała ciekawą ofertę pracy, która wiązała się jednak z półrocznym szkoleniem (wyjazdem). Przyznam, że na początku obawiałem się czy aby dam radę sobie sam z dzieckiem oraz tymi obowiązkami w połączeniu z pracą 2 etatową. Ale uznaliśmy, że musimy spróbować. Mogłem przecież liczyć na pomoc rodziców, no i teściów. Żona wyjechała i się zaczęło...

Sam nie wiem nawet jak, ale zacząłem spędzać na piętrze swój wolny czas. A to kawa z dziewczynami, a to piwo, a to rozmowa... Żonie mówiłem, że skoro dziecko śpi to co mam się nudzić, wolałem pogadać z kimś. Ona nie widziała problemu. Z czasem zacząłem mieć bliższe relacje z jedną z nich (Zuzą) i zaczęliśmy spędzać więcej czasu we dwoje. A że mieszkaliśmy w jednym domu, to ten czas był praktycznie codziennie. Zuzka okazała się całkowitym przeciwieństwem mojej Agi, zabawna, wesoła, pełna życia. Takie połączenie dziewczęcej niewinności z dojrzałością. Podobało mi się, że świetnie się dogadujemy. Mielismy wiele tematów do rozmowy i z czasem zauważałem, że Zuzka zaczyna mi ufać. Zdobyła również zaufanie mojej córki, która ją pokochała. Gdy ja musiałem jechać na noc do pracy Zuza chętnie zostawała z małą i świetnie wychodziła jej opieka nad Ulą. Dziś musze przyznać, że sie związały bardzo ze sobą, bo mała nazywa Zuzę "kochaną ciocią". Moja żona doskonale wiedziała o tym jak spędzam czas z Zuzą i że ona opiekuje się Ulą. Czasem nawet śmiała się, że mamy nianię za darmo. Ale nie była zła o moje relacje z Zuzą, powtarzała że mi ufa i to się liczy.
Gdzieś w okolicy końca roku zdałem sobie sprawę, że zakochałem się w Zuzce. Nasze wspólne rytuały typu:poranna kawa czy wspólny obiad był standardem, bez którego nie mogłem się obejść. A sama ona zaczęła mnie fascynować. Widziałem w niej już nie koleżankę, ale prawdziwą kobietę o pięknych oczach, ślicznej buzi, delikatnym dotyku.Do dziś pamiętam jej zapach... Ale bałem się jej to wyznać. Dziewczyna jest bardzo wrażliwa, gdyż dzieciństwa to ona nie miała prawdziwego a na dodatek ostatnio chłopak ją zdradził, przez co uznała, że szybko nie bedzie miała nowego związku. Ale mi zaufała, mi zwierzyła się z problemów z kolesiem, ze smutków i nawet opowiedziała o swoich kompleksach. Zabawne było, że w Sylwestra gdy składaliśmy sobie życzenia Noworoczne (robiliśmy z żoną i lokatorkami domówkę) uścisk przyszedł nam bez większego problemu, czuliśmy to jako coś normalnego. Wtedy też pod nieuwagę żony pocałowałem Zuzę delikatnie w usta (co dla mnie też nie było niczym złym). Zuza była trochę zszokowana, ale przyznała że "problemu nie ma, jeśli to jeden raz i to z racji Nowego Roku". Czas biegł, Aga pojechała dalej na szkolenie a ja spędzałem czas z Zuzą. Kochałem ją i wszystko co było z nią związane - jej włosy, to jak robi kawę, albo jak bawi się z Ulą, jak do mnie mówi czy ogólnie jak się patrzy. Nie chciałem by się dowiedziała, ale niestety stało się. 14 lutego przyszedłem z różą do niej i jej powiedziałem. Przyznała, że wiedziała od dłuższego czasu, ale nie chciała zaczynać tematu. Zachowała się jak przystało na damę, uznała to za komplement, że ktoś darzy ją tak silnym uczuciem i jest wręcz zaszczycona, ale nie chce niszczyć mi małżeństwa ani odbierać małej ojca, bo sama go nie posiadała. Jednak będzie jej miło nadal być moją przyjaciółką. Byłem zaskoczony takim obrotem sprawy, ale cóż. Skoro jej to nie przeszkadzało to czemu nie, ja mogłem mieć ją dla siebie, choc trochę na dystans, ale lepsze to niż nic. Mijał czas, zaczęła się wiosna a wraz z nią uczucie miłości ale ze strony Zuzy. Tak, zakochała się we mnie, ale bała się mi to wyznać. Niestety uczucie było silniejsze niż się jej wydawało. Wydawało mi się, że dopóki ja ją kocham to nie ma problemu, bo żona wróci i przestanę chodzić na górę. Ale Zuza po raz kolejny okazała się dyplomatką. Uznała, że nie zamierza rozbijać mojego małżeństwa i owszem chce znajomości, ale tylko tyle. Że choć pali do mnie uczuciem to jest pewna granica, której ona nie chce złamać, bo i po co. Tak, jej miłość była delikatna ale i poważna. Wiedziała, że żony nie zostawię i nie miała z tym problemu. Swoją miłość nazwała bezpieczną, bo miała mnie zapewniać o tym, że niezależnie co się stanie ona będzie zawsze obok, jak przyjaciółką. Wiosna robiła swoje - zrzucało się ciuszki, odsłaniało ciało. No krew nie woda... Zapragnąłem jej. Już nie wystarczały mi wieczory w jej towarzystwie i siedzenie ramie w ramie na kanapie. Zamiast od czasu do czasu złapać ją za rękę pragnąłem trzymać ją w objęciach i nie puszczać. Zamiast delikatnego buziaka w policzek pragnąłem całować każdy centymetr jej ciała... No i moje marzenia się spełniły. To był jakiś wolny dzień, kiedy oboje postanowiliśmy uczcić jakiś sukces Zuzy. Wzniosłem toast raz, drugi... Sam nie wiem kiedy wypiliśmy 2 butelki wina i zaczęliśmy się całować, namiętnie bez ograniczeń. Wylądowaliśmy w łóżku...

Dalej było tak, że jak raz tak wyszło było już podobnie innym razem. Przestały między nami być hamulce, chciałem ją wziąć w ramiona - brałem, chciałem pocałować - całowałem. Wszystko uważnie, aby Ula nie widziała... Ale nie było dobrze, Agnieszka wróciła i jakoś tak dowiedziała się, że coś między mną a Zuzą wyszło. Zagroziła rozwodem, kazała się Zuzi wyprowadzić, ale ja nie chciałem. Ona jednak spakowała swoje rzeczy, pocałowała czule w czoło i powiedziała, że nie czuje żalu, po czym się wyprowadziła. Po tygodniu milczenia zadzwoniłem do Zuzi aby usłyszeć jej głos. Normalnie wpadłem jak śliwka w kompot. Zakochałem się i nie wyobrażałem sobie, aby Zuzi zabrakło w moim życiu. Tego jej głosu, tej jej delikatności, opiekuńczości, wrażliwości a przede wszystkim dobrego serca... No ale żonę też kocham, jestem z nią 10 lat, dała mi wspaniałą córkę, no i szansę... Szansa... Zabawne słowo... Po rozmowie z Zuzią doszedłem do wniosku, ze bardzo zraniłem dziewczynę. Choć wiedziała, że nigdy żony nie zostawię czuję się winny (ona nie daje po sobie poznać, że coś ją boli, ale znam ją). Powiedziała, że mi ufa, że wierzy w moje słowa, ale jest coś jeszcze... Ja pragnę szansy również od niej. Kocham ją i nie wyobrażam sobie, aby miało jej zabraknąć. Myślałem, że umiem bez niej żyć, ale niestety okazało się, że nie... Jest mi bliższa niż myślałem. Pragnę jej udowodnić, jak bardzo mi na niej zalezy, ale nie wiem za bardzo jak. Wiem, że czuje się opuszczona, bo rzadko dzwonię, ale niestety żona ma na mnie oko. Zuzia naturalnie przeprosiła za całe zamieszanie i wyjechała z miasta do dziadków...

Teraz nie wiem co począć. Kocham żonę i jej nie zostawię. Zależy mi na niej i dziękuje codziennie jej za to, że dała nam, co ja mówie mi szanse. Kwiaty, słowa, czyny - pragnę w ten sposób pokaząc, że mi na zonie zalezy. Ale kocham również Zuzię i pragnę również dostać od niej szansę, pragnę mieć pewność, że ona również mnie kocha, że nie jestem jej obojetny. Agnieszka wie o tym, że rozmawiałem z Zuzą kilka razy ale nie wie, że jej pragnę. Co jest ze mną, jestem nienormalny czy jak? Kocham jedną i drugą, każda jest przeciwieństwem... Gdyby je połączyć... ech mieszkanka wybuchowa...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Kochać dwie naraz - jak udowodnić miłość?

Hm ... czyli chcesz rady jak trzymać za ogon obydwie sroki? Tę "starą", która dała Ci szansę (śmieszne słowo, prawda?) i tę "nową", która mile łechce ego faceta wchodzącego w kryzys wieku średniego? ;-) No, zawsze przecież możesz poprosić żebyście zamieszkali w trójkę i prowadzili radosne życie ...

3

Odp: Kochać dwie naraz - jak udowodnić miłość?

porażka, jak czytam coś takiego to nienawidzę facetów, Twoja żona po śmierci powinna zostać świętą za to ze dała Ci "szansę", dla mnie ktoś taki nie zasługuje na nic, totalne zero, żona wyjechała żeby zarobić dla Was, żeby Wam było lepiej a ten obraca młodą pod jej nieobecność, masakra, faceci to świnie (nie mówię że wszyscy ale duża część)

4

Odp: Kochać dwie naraz - jak udowodnić miłość?

Ja Ci powiem tak - Zuza jako młoda kobieta, nie ważne jaka dyplomatka i jak dorosła znajdzie sobie w pewnym momencie chłopaka, w swoim wieku, nową osobowość, coś co ją zafascynuje. A Ty będziesz ranił żonę i córkę ( nawet nieświadomie) tym, że latasz za Zuzą.
Masz żonę, której nie zostawisz i którą kochasz, masz córkę i spory staż za wami. Więc daj spokój chwilowym uniesieniom, zajmij się swoimi kobietkami ( żoną i córką ) i zapomnij o tamtej studentce.  jak dla mnie szkoda przekreślać małżeństwo i ranić.
A Zuza? Gwarantuję Ci, że zapomni i będzie wiodła szczęśliwe życie

5

Odp: Kochać dwie naraz - jak udowodnić miłość?

Wspolczuje Ci gosciu. Rzeczywiscie sytuacja patowa.

Rozumiem, ze masz silne uczucia do Zuzi ale wierz mi, ze jak bedziesz przy tym trwal to wyjdziesz jak Zablocki na mydle. Z tego co piszesz wnioskuje, ze dziewczyna jest bardzo mloda, a to oznacza stopniowe dojrzewanie i zmiany w pogladach na zycie. Poczekaj 2-3 lata a sam jej nie rozpoznasz. Ja nie jestem jakims tam ogrem, ktory watpi w zwiazki z roznica wieku (moj chlopak jest 14 lat ode mnie starszy) ale jak zawsze podkreslam na forum, pomiedzy ludzmi w wieku dzwudziestu lat i doroslymi ludzmi jest WIELKA roznica.

Skoncentruj sie na zonie, ktora przeciez kochasz. Ciesz sie, ze kobieta okazala sie o wielkim sercu i wyrozumialosci. Powodzenia.

6

Odp: Kochać dwie naraz - jak udowodnić miłość?
kaper napisał/a:

Witam

Ostatni rok mojego życia był zaskakujący. Wydawało mi się, że takie historie piszą w damskich gazetkach czy książkach, a tu niespodzianka od losu.
Żeby wszystko było jasne napisze po kolei. Z moją żona (Agnieszka), z którą jestem 10 lat mam 7 letnią córkę (Ulę). Mieszkamy w dość dużym domku w Poznaniu więc postanowiliśmy wynająć kilka pokoi studentom (piętro jest ich, nasz jest parter). Przez 2 lata mieszkały z nami 2 dziewczyny, z którymi nie było kłopotu. Miłe, sympatyczne, spokojne i wesołe. W ubiegłym październiku żona dostała ciekawą ofertę pracy, która wiązała się jednak z półrocznym szkoleniem (wyjazdem). Przyznam, że na początku obawiałem się czy aby dam radę sobie sam z dzieckiem oraz tymi obowiązkami w połączeniu z pracą 2 etatową. Ale uznaliśmy, że musimy spróbować. Mogłem przecież liczyć na pomoc rodziców, no i teściów. Żona wyjechała i się zaczęło...

Sam nie wiem nawet jak, ale zacząłem spędzać na piętrze swój wolny czas. A to kawa z dziewczynami, a to piwo, a to rozmowa... Żonie mówiłem, że skoro dziecko śpi to co mam się nudzić, wolałem pogadać z kimś. Ona nie widziała problemu. Z czasem zacząłem mieć bliższe relacje z jedną z nich (Zuzą) i zaczęliśmy spędzać więcej czasu we dwoje. A że mieszkaliśmy w jednym domu, to ten czas był praktycznie codziennie. Zuzka okazała się całkowitym przeciwieństwem mojej Agi, zabawna, wesoła, pełna życia. Takie połączenie dziewczęcej niewinności z dojrzałością. Podobało mi się, że świetnie się dogadujemy. Mielismy wiele tematów do rozmowy i z czasem zauważałem, że Zuzka zaczyna mi ufać. Zdobyła również zaufanie mojej córki, która ją pokochała. Gdy ja musiałem jechać na noc do pracy Zuza chętnie zostawała z małą i świetnie wychodziła jej opieka nad Ulą. Dziś musze przyznać, że sie związały bardzo ze sobą, bo mała nazywa Zuzę "kochaną ciocią". Moja żona doskonale wiedziała o tym jak spędzam czas z Zuzą i że ona opiekuje się Ulą. Czasem nawet śmiała się, że mamy nianię za darmo. Ale nie była zła o moje relacje z Zuzą, powtarzała że mi ufa i to się liczy.
Gdzieś w okolicy końca roku zdałem sobie sprawę, że zakochałem się w Zuzce. Nasze wspólne rytuały typu:poranna kawa czy wspólny obiad był standardem, bez którego nie mogłem się obejść. A sama ona zaczęła mnie fascynować. Widziałem w niej już nie koleżankę, ale prawdziwą kobietę o pięknych oczach, ślicznej buzi, delikatnym dotyku.Do dziś pamiętam jej zapach... Ale bałem się jej to wyznać. Dziewczyna jest bardzo wrażliwa, gdyż dzieciństwa to ona nie miała prawdziwego a na dodatek ostatnio chłopak ją zdradził, przez co uznała, że szybko nie bedzie miała nowego związku. Ale mi zaufała, mi zwierzyła się z problemów z kolesiem, ze smutków i nawet opowiedziała o swoich kompleksach. Zabawne było, że w Sylwestra gdy składaliśmy sobie życzenia Noworoczne (robiliśmy z żoną i lokatorkami domówkę) uścisk przyszedł nam bez większego problemu, czuliśmy to jako coś normalnego. Wtedy też pod nieuwagę żony pocałowałem Zuzę delikatnie w usta (co dla mnie też nie było niczym złym). Zuza była trochę zszokowana, ale przyznała że "problemu nie ma, jeśli to jeden raz i to z racji Nowego Roku". Czas biegł, Aga pojechała dalej na szkolenie a ja spędzałem czas z Zuzą. Kochałem ją i wszystko co było z nią związane - jej włosy, to jak robi kawę, albo jak bawi się z Ulą, jak do mnie mówi czy ogólnie jak się patrzy. Nie chciałem by się dowiedziała, ale niestety stało się. 14 lutego przyszedłem z różą do niej i jej powiedziałem. Przyznała, że wiedziała od dłuższego czasu, ale nie chciała zaczynać tematu. Zachowała się jak przystało na damę, uznała to za komplement, że ktoś darzy ją tak silnym uczuciem i jest wręcz zaszczycona, ale nie chce niszczyć mi małżeństwa ani odbierać małej ojca, bo sama go nie posiadała. Jednak będzie jej miło nadal być moją przyjaciółką. Byłem zaskoczony takim obrotem sprawy, ale cóż. Skoro jej to nie przeszkadzało to czemu nie, ja mogłem mieć ją dla siebie, choc trochę na dystans, ale lepsze to niż nic. Mijał czas, zaczęła się wiosna a wraz z nią uczucie miłości ale ze strony Zuzy. Tak, zakochała się we mnie, ale bała się mi to wyznać. Niestety uczucie było silniejsze niż się jej wydawało. Wydawało mi się, że dopóki ja ją kocham to nie ma problemu, bo żona wróci i przestanę chodzić na górę. Ale Zuza po raz kolejny okazała się dyplomatką. Uznała, że nie zamierza rozbijać mojego małżeństwa i owszem chce znajomości, ale tylko tyle. Że choć pali do mnie uczuciem to jest pewna granica, której ona nie chce złamać, bo i po co. Tak, jej miłość była delikatna ale i poważna. Wiedziała, że żony nie zostawię i nie miała z tym problemu. Swoją miłość nazwała bezpieczną, bo miała mnie zapewniać o tym, że niezależnie co się stanie ona będzie zawsze obok, jak przyjaciółką. Wiosna robiła swoje - zrzucało się ciuszki, odsłaniało ciało. No krew nie woda... Zapragnąłem jej. Już nie wystarczały mi wieczory w jej towarzystwie i siedzenie ramie w ramie na kanapie. Zamiast od czasu do czasu złapać ją za rękę pragnąłem trzymać ją w objęciach i nie puszczać. Zamiast delikatnego buziaka w policzek pragnąłem całować każdy centymetr jej ciała... No i moje marzenia się spełniły. To był jakiś wolny dzień, kiedy oboje postanowiliśmy uczcić jakiś sukces Zuzy. Wzniosłem toast raz, drugi... Sam nie wiem kiedy wypiliśmy 2 butelki wina i zaczęliśmy się całować, namiętnie bez ograniczeń. Wylądowaliśmy w łóżku...

Dalej było tak, że jak raz tak wyszło było już podobnie innym razem. Przestały między nami być hamulce, chciałem ją wziąć w ramiona - brałem, chciałem pocałować - całowałem. Wszystko uważnie, aby Ula nie widziała... Ale nie było dobrze, Agnieszka wróciła i jakoś tak dowiedziała się, że coś między mną a Zuzą wyszło. Zagroziła rozwodem, kazała się Zuzi wyprowadzić, ale ja nie chciałem. Ona jednak spakowała swoje rzeczy, pocałowała czule w czoło i powiedziała, że nie czuje żalu, po czym się wyprowadziła. Po tygodniu milczenia zadzwoniłem do Zuzi aby usłyszeć jej głos. Normalnie wpadłem jak śliwka w kompot. Zakochałem się i nie wyobrażałem sobie, aby Zuzi zabrakło w moim życiu. Tego jej głosu, tej jej delikatności, opiekuńczości, wrażliwości a przede wszystkim dobrego serca... No ale żonę też kocham, jestem z nią 10 lat, dała mi wspaniałą córkę, no i szansę... Szansa... Zabawne słowo... Po rozmowie z Zuzią doszedłem do wniosku, ze bardzo zraniłem dziewczynę. Choć wiedziała, że nigdy żony nie zostawię czuję się winny (ona nie daje po sobie poznać, że coś ją boli, ale znam ją). Powiedziała, że mi ufa, że wierzy w moje słowa, ale jest coś jeszcze... Ja pragnę szansy również od niej. Kocham ją i nie wyobrażam sobie, aby miało jej zabraknąć. Myślałem, że umiem bez niej żyć, ale niestety okazało się, że nie... Jest mi bliższa niż myślałem. Pragnę jej udowodnić, jak bardzo mi na niej zalezy, ale nie wiem za bardzo jak. Wiem, że czuje się opuszczona, bo rzadko dzwonię, ale niestety żona ma na mnie oko. Zuzia naturalnie przeprosiła za całe zamieszanie i wyjechała z miasta do dziadków...

Teraz nie wiem co począć. Kocham żonę i jej nie zostawię. Zależy mi na niej i dziękuje codziennie jej za to, że dała nam, co ja mówie mi szanse. Kwiaty, słowa, czyny - pragnę w ten sposób pokaząc, że mi na zonie zalezy. Ale kocham również Zuzię i pragnę również dostać od niej szansę, pragnę mieć pewność, że ona również mnie kocha, że nie jestem jej obojetny. Agnieszka wie o tym, że rozmawiałem z Zuzą kilka razy ale nie wie, że jej pragnę. Co jest ze mną, jestem nienormalny czy jak? Kocham jedną i drugą, każda jest przeciwieństwem... Gdyby je połączyć... ech mieszkanka wybuchowa...

Nigdy nie dalabym szansy za taka atrakcje i wykorzystanie sytuacji.
Wynajeliscie dom razem ,a ty od razu wykorzystales sytuacje .
Ciesz sie jesli kochasz zone ze dostales szanse ,a nie pytaj nas jak trzymac obie w garsci.Z jedna i tak musisz sobie spokuj dac ,wiec pomysl i dzialaj.

7

Odp: Kochać dwie naraz - jak udowodnić miłość?
Tegan napisał/a:

porażka, jak czytam coś takiego to nienawidzę facetów, Twoja żona po śmierci powinna zostać świętą za to ze dała Ci "szansę", dla mnie ktoś taki nie zasługuje na nic, totalne zero, żona wyjechała żeby zarobić dla Was, żeby Wam było lepiej a ten obraca młodą pod jej nieobecność, masakra, faceci to świnie (nie mówię że wszyscy ale duża część)

Czemu na litość boską nas nienawidzisz? Same mówicie: "serce nie sługa". Tak, jestem świnią i draniem ale mnie też za szlachetność i dobre serce nigdy nie nagrodzono. Inne posty zapewne dużo racji mają, jednak tyle samo co potępiać, należy mu współczuć, faceci też nie zawsze są racjonalni i też emocje potrafią wstrząsnąć nami do głębi.

8

Odp: Kochać dwie naraz - jak udowodnić miłość?

Niesamowite, co ta "miłość" robi z człowiekiem- zrobić burdel w życiu dwóch "ukochanych" kobiet!

Agnieszkę, swoją żonę, zdradziłeś, kiedy dostałeś od niej 100% zaufania. Zawiodłeś ją, podeptałeś jej uczucia, i robisz to nadal- bo przecież ona dała Ci szansę, a Ty nadal wędrujesz myślami do drugiej, zamiast skupić się na ratowaniu małżeństwa, które wisi nad przepaścią.

Zuzannę również zraniłeś- jest młoda, starała się bronić przed Twoimi zalotami- ale nie, Ty musiałeś dostać to, co chciałeś. Wolałeś kłamać, zatajać, oszukiwać- i tym samym postawić Zuzę w poniżającej roli "kochanicy" (bo przecież żony nigdy nie miałeś zamiaru zostawić) i igrać z jej uczuciami.

I zmiast zachować się jak mężczyzna- czyli albo zacisnąć zęby i ratować małżeństwo z Agnieszką, albo rozwieść się i próbować z Zuzanną- Ty wypisujesz jakieś pierdoły na forum o tym, jak bardzo chciałbyś udowodnić miłość swojej kochance, ale tak, żeby żona się nie dowiedziała. I nie potrafię powiedzieć- czy to po prostu głupota w stylu 15-letniego szczeniaka, czy rzeczywiście egoizm do potęgi n-tej?

Tak czy siak- żenada.

Moim zdaniem nie zasługujesz ani na Zuzię, ani na Agnieszkę.

9

Odp: Kochać dwie naraz - jak udowodnić miłość?
Pan Lewski napisał/a:

Czemu na litość boską nas nienawidzisz? Same mówicie: "serce nie sługa". Tak, jestem świnią i draniem ale mnie też za szlachetność i dobre serce nigdy nie nagrodzono. Inne posty zapewne dużo racji mają, jednak tyle samo co potępiać, należy mu współczuć, faceci też nie zawsze są racjonalni i też emocje potrafią wstrząsnąć nami do głębi.

Niestety, jezeli "serce nie sługa", to znaczy, ze zamiast myśleć i podejmować decyzję, dopuszczamy do głosu wyłącznie dolne częsci ciała i feromony.
Facet ewidentnie wmówil sobie uczucie do młodej, bo chciial sie przy niej poczuc młodo.
I co to znaczy "zupełne przeciwieństwo żony"????
Znaczy, że ożenil sie z ponurym, gburowatym maszkaronem?! Nie, to znaczy, że mu fantazje o innej przysłoniły rzeczywistosć.
Tekst "serce nie sługa" to typowy tekst osób, które nie chcą brać odpowiedzialności za to, co robią.
I co można tu radzić? Harem, chłopie, tylko harem...
A za chwile wszystkie 3 (łącznie z córką) zostawią cie na lodzie.

10

Odp: Kochać dwie naraz - jak udowodnić miłość?

nie wybaczyłabym zdrady, dlatego ciesz sie że masz taką żonę i udowadniaj jej że zasłużyłeś na drugą szansę, bo większość z nas podejrzewam spakowałby cię i za drzwi...a ty jeszcze piszesz że ci brakuje kochanicy....ogarnij się chłopie i doceń co masz albo odejdź od żony i nie marnuj jej życia

11

Odp: Kochać dwie naraz - jak udowodnić miłość?

Dziękuję za Wasze słowa. Tak wiem zachowałem się okropnie,ale czy człowiek a raczej jego rozum może toczyć walkę z sercem? Przyznaje,zraniłem obie,te na których cholernie mi zależy... Agnieszka jest inna od Zuzi-spokojną,opanowana,poważna,ale nie mówie że źle się czuje w jej towarzystwie. Jednakże Zuzia to co innego,młoda,dziewczęca,urocza. I to wcale nie jest kryzys wieku średniego(mam 28lat,moja żona tyle samo a Zuzia22)...
Zauważyłem że wszyscy krytykują mnie za dane postępowanie i się temu nie dziwię. Ale czy ktos może spojrzeć na problem również inaczej-kocham je obie i nie wyobrażam sobie życia bez obu. Tak wiem,Zuzia w końcu znajdzie swoją miłość itp ale mam nadzieje,że nadal będzie moja przyjaciółka-życzę jej jak najlepiej... Naprawdę uważacie,że ona jest moja kochanka? Bo dla mnie ona znaczy o wiele wiecej. Widzę w niej bratnia duszę, podziwiam jej osobowość i urodę,nie chce jej ranić,ale w jakiś sposób pragnę wynagrodzić jej to że musiała się wyprowadzić itp.
Agnieszka w jakiś sposób czuje się sama winna,a ja przyznaje siebie nie poznaje,bo wcześniej bym tak nie postąpił... Ale nie mogę winić Zuzi,bo ona nie jest temu winna że się w niej zakochałem... Agnieszce staram się wynagrodzić ból,wiem że długi czas przede mną ale postaram się... Jednak ona chyba zauważyła,że mnie i Zuze łączy coś poważniejszego,chyba zdaje sobie z tego sprawę że to nie była byle jaką miłostka...
Jestem rozdarty,nie wiem co robić,co myśleć...

12

Odp: Kochać dwie naraz - jak udowodnić miłość?

Jeśli dalej nie będziesz wiedział, co zrobić, to decyzję w kwestii waszego związku podejmie Twoja żona. Chyba, że na to właśnie czekasz.

13

Odp: Kochać dwie naraz - jak udowodnić miłość?

Zastanow sie powaznie czy Ty zone kochasz dostatecznie, zeby ten zwiazek odnowic i ulepszyc, czy faktycznie tak jestes w Zuzi zakochany, ze wszystko inne jest nieistotne?

Cos mi sie tutaj wydaje, i moze nie mam racji, ze jestes zauroczony bardziej mlodoscia i uroda panny Z. niz jej intelektualnymi fakultetami. Moze warto by bylo wlaczyc radar codziennej rzeczywistosci do swojego myslenia? A co bedzie jak od zony odejdziesz, zwiazesz sie ze swoja kochanka (nazywajmy rzeczy po imieniu) i po kilku latach ona sie Tobie znudzi, bo juz nie taka mloda, nie taka czarujaca? Chcesz naprawde dwom kobietom zycie rozpaskudzic z powodu swoich romantycznych zapedow?

14

Odp: Kochać dwie naraz - jak udowodnić miłość?
kaper napisał/a:

Dziękuję za Wasze słowa. Tak wiem zachowałem się okropnie,ale czy człowiek a raczej jego rozum może toczyć walkę z sercem? Przyznaje,zraniłem obie,te na których cholernie mi zależy... Agnieszka jest inna od Zuzi-spokojną,opanowana,poważna,ale nie mówie że źle się czuje w jej towarzystwie. Jednakże Zuzia to co innego,młoda,dziewczęca,urocza. I to wcale nie jest kryzys wieku średniego(mam 28lat,moja żona tyle samo a Zuzia22)...
Zauważyłem że wszyscy krytykują mnie za dane postępowanie i się temu nie dziwię. Ale czy ktos może spojrzeć na problem również inaczej-kocham je obie i nie wyobrażam sobie życia bez obu. Tak wiem,Zuzia w końcu znajdzie swoją miłość itp ale mam nadzieje,że nadal będzie moja przyjaciółka-życzę jej jak najlepiej... Naprawdę uważacie,że ona jest moja kochanka? Bo dla mnie ona znaczy o wiele wiecej. Widzę w niej bratnia duszę, podziwiam jej osobowość i urodę,nie chce jej ranić,ale w jakiś sposób pragnę wynagrodzić jej to że musiała się wyprowadzić itp.
Agnieszka w jakiś sposób czuje się sama winna,a ja przyznaje siebie nie poznaje,bo wcześniej bym tak nie postąpił... Ale nie mogę winić Zuzi,bo ona nie jest temu winna że się w niej zakochałem... Agnieszce staram się wynagrodzić ból,wiem że długi czas przede mną ale postaram się... Jednak ona chyba zauważyła,że mnie i Zuze łączy coś poważniejszego,chyba zdaje sobie z tego sprawę że to nie była byle jaką miłostka...
Jestem rozdarty,nie wiem co robić,co myśleć...

facet...nie możesz marnować obu kobietom życia...Polska to nie kraje muzułmańskie że się ma haremy...a skoro tak ci zależy na Zuzi to trzeba było wcześniej to zakończyć a nie pakować się w zdrade...zastanów się co masz do stracenia...i przestań pielęgnować uczucie do Zuzi tylko skup się na rodzinie- oczywiście jeśli ją wybierzesz...bo dwóch srok za ogon sie nie da trzymać...bądź choć teraz uczciwy

15

Odp: Kochać dwie naraz - jak udowodnić miłość?

Rodzina jest dla mnie najważniejsza,to wiem i tego jestem pewnien,ale nie umiem zapomnieć o Zuzce... W ciągu roku stała się mi cholernie bliska osoba,na której mi zależy. Wiem,to chore... Ale kocham ja i żonę,każda w inny sposób. I to nie jest zauroczenie... Bo dla mnie mógłby seks z Zuzia nie istnieć (owszem pociąga mnie jej ciało,zapach) ale podoba mi się jej charakter,osobowość... Nie chce jej stracić... I nie mówcie o niej źle,bo ona zła osoba nie jest...

Na Agnieszce mi zależy ale mówie szczerze kocham je 2 i nie wyobrażam sobie by mogło zabraknąć którejś z nich... Wiem że krzywdze obie i chce jakoś im to wynagrodzić,przeprosić... Żonę codziennie przepraszam za to zamieszanie,ale Zuza... Ona jest wrażliwa,jej też należa się słowa przepraszam...

16

Odp: Kochać dwie naraz - jak udowodnić miłość?
kaper napisał/a:

Rodzina jest dla mnie najważniejsza,to wiem i tego jestem pewnien,ale nie umiem zapomnieć o Zuzce... W ciągu roku stała się mi cholernie bliska osoba,na której mi zależy. Wiem,to chore... Ale kocham ja i żonę,każda w inny sposób. I to nie jest zauroczenie... Bo dla mnie mógłby seks z Zuzia nie istnieć (owszem pociąga mnie jej ciało,zapach) ale podoba mi się jej charakter,osobowość... Nie chce jej stracić... I nie mówcie o niej źle,bo ona zła osoba nie jest...

Na Agnieszce mi zależy ale mówie szczerze kocham je 2 i nie wyobrażam sobie by mogło zabraknąć którejś z nich... Wiem że krzywdze obie i chce jakoś im to wynagrodzić,przeprosić... Żonę codziennie przepraszam za to zamieszanie,ale Zuza... Ona jest wrażliwa,jej też należa się słowa przepraszam...

Błądzisz chłopie...Gdyby rzeczywiście zalezalo Ci na rodzinie i gdybys kochal zone, nie brnalbys w ta znajomosc...bo milosc to nie chec ranienia osob, na ktorym nam zalezy!

17 Ostatnio edytowany przez Tegan (2012-08-13 19:44:23)

Odp: Kochać dwie naraz - jak udowodnić miłość?
Pan Lewski napisał/a:
Tegan napisał/a:

porażka, jak czytam coś takiego to nienawidzę facetów, Twoja żona po śmierci powinna zostać świętą za to ze dała Ci "szansę", dla mnie ktoś taki nie zasługuje na nic, totalne zero, żona wyjechała żeby zarobić dla Was, żeby Wam było lepiej a ten obraca młodą pod jej nieobecność, masakra, faceci to świnie (nie mówię że wszyscy ale duża część)

Czemu na litość boską nas nienawidzisz? Same mówicie: "serce nie sługa". Tak, jestem świnią i draniem ale mnie też za szlachetność i dobre serce nigdy nie nagrodzono. Inne posty zapewne dużo racji mają, jednak tyle samo co potępiać, należy mu współczuć, faceci też nie zawsze są racjonalni i też emocje potrafią wstrząsnąć nami do głębi.

Mnie też nigdy nie nagrodzono za to że jestem dobra, ale nie zdradziłam, nie oszukałam, nie okłamałam nigdy osoby którą kocham. A jak czytam co pisze ten mający prawie 30 lat facet to mnie trafia. Ojoj bo Zuzka taka fajna super i młoda, taka mądra i w ogóle naj! To miej chłopie jaja żeby teraz wytłumaczyć to żonie (która Cię kocha i Ci ufa!) i córce że masz słabe hamulce i starczy Cię na jakiś czas zostawić samemu i już harcujesz. Żal po prostu...

Odp: Kochać dwie naraz - jak udowodnić miłość?

Masz pecha,że nie mieszkasz gdzieś w Afryce,tam mógłbyś mieć je obie za żony i nikt by ciebie nie potepiał...

19

Odp: Kochać dwie naraz - jak udowodnić miłość?

Tu nie chodzi o to co jest ważniejsze - obie są ważne i żadnej nie chce stracić. Każda z nich dawała mi naprawdę wiele i niesprawiedliwe by było porównywać je do siebie, zwłaszcza że są własnymi przeciwieństwami.
Ja wiem, że w Waszych oczach ja wychodzę na bydlaka, Zuza na kobietę bez skrupułów, którą nazywacie kochanką a najbardziej poszkodowana jest Aga. Ale to nie jest tak, że chciałem kogoś skrzywdzić. Widzicie to jest poryte, ale prawdziwe. Kocham je obie i myślałem, że uporam się. Na początku starałem się usunąć owe uczucie do Zuzy, ba nawet gdy widziałem że ona traktuje mnie z rezerwą starałem sobie to jakoś przetłumaczyć, ale nie dało rady. Potem pomyslałem, że jak młoda się wyprowadzi to zapomnę o niej, ale nie... Okazało się, że jest częścią mojego życia i niestety nie daję sobie bez niej rady. Wiem, że wyprowadzając się chciała zachować twarz, ale na pewno zrobiło jej się przykro związku na taki a nie inny obrót sprawy... Sam nie wiem... Ale wydaje mi się, że powinienem ją chociaż przeprosić. Nawet jeśli uzna, że to koniec, to wolałbym to usłyszeć z jej ust niż snuć domysły. Czy Wy kobiety, gdy byłyście zranione nie pragnęłyście usłyszeć słów "wybacz mi, przepraszam"?
Aga natomiast teraz rzuciła się w wir pracy, ale nie wydaje mi się aby się ode mnie odsunęła. Zachowuje się jakby... No właśnie, jakby nic się nie stało. Jakby ta akcja nie miała w ogóle miejsca... Uśmiechnięta, zadowolona, czuła... Sam tego nie pojmuję...

Czy Wam nigdy nie zdarzyło się być na życiowym zakręcie? Czy Wy nigdy nie staliście przed cięzkim wyborem? Ja własnie stoję - znam odpowiedź na jedno pytanie. NIE CHCE STRACIĆ RODZINY, ale liczy się również Zuza... I to z nią mam większy problem... Bo nie chce by cierpiała, ale nie chce by odchodziła tak naprawde...

20

Odp: Kochać dwie naraz - jak udowodnić miłość?

Chyba naprawdę nie masz jaj. ALBO naprawiasz swoje małżeństwo, ALBO rzucasz wszystko i wiążesz się z Zuzą. Nie ma nic pomiędzy. Zrozum to w końcu.

21

Odp: Kochać dwie naraz - jak udowodnić miłość?

Owszem, zdarzyło się być "na życiowym zakręcie", ale każdy zakręt trzeba pokonać a nie ukrywać się pod pozą " ojoj jaki ja biedny jestem, kocham dwie kobiety i co ja biedny mam zrobić". Otóż jak nie wiesz co to mówię - MUSISZ DOKONAĆ WYBORU. Jedno z dwóch. Nie ma możliwości kochania dwóch osób jednocześnie. Nawet jest takie powiedzenie że jeśli kochasz dwie osoby to wybierz tą drugą, bo samo to że się nią zainteresowałeś świadczy że nie kochasz tej pierwszej. Ja nic nie sugeruję, ale Ty na prawdę weź jaja w garść i zrób coś, nie możesz obu kobiet trzymać w takim stanie!

22 Ostatnio edytowany przez iruda (2012-08-13 22:44:13)

Odp: Kochać dwie naraz - jak udowodnić miłość?
kaper napisał/a:

Tu nie chodzi o to co jest ważniejsze - obie są ważne i żadnej nie chce stracić. Każda z nich dawała mi naprawdę wiele i niesprawiedliwe by było porównywać je do siebie, zwłaszcza że są własnymi przeciwieństwami.

Każda dała, a co ty dajesz?
Wychodzi straszny egoizm.

Czy Wy kobiety, gdy byłyście zranione nie pragnęłyście usłyszeć słów "wybacz mi, przepraszam"?

O tak, mój mąż w czynnym nałogu uzaleznienia od seksu i miłości - przepraszał, prosił o wybaczenie, przynosił kwiaty, manipulował, kłamał, kajał sie itp. itd. Chciał i mnie, swoją żonę, ale tez swoje miłostki i miłości - bo serce nie sługa i dzięki nim poznał smak prawdziwej miłosci.


Aga natomiast teraz rzuciła się w wir pracy, ale nie wydaje mi się aby się ode mnie odsunęła. Zachowuje się jakby... No właśnie, jakby nic się nie stało. Jakby ta akcja nie miała w ogóle miejsca... Uśmiechnięta, zadowolona, czuła... Sam tego nie pojmuję...

Ty ale niemądry jesteś. Zachowuje sie jak duża część zdradzonych i zranionych - próbuje zając sie sobą i zachować resztkę godności.

Czy Wam nigdy nie zdarzyło się być na życiowym zakręcie? Czy Wy nigdy nie staliście przed cięzkim wyborem? Ja własnie stoję - znam odpowiedź na jedno pytanie. NIE CHCE STRACIĆ RODZINY, ale liczy się również Zuza... I to z nią mam większy problem... Bo nie chce by cierpiała, ale nie chce by odchodziła tak naprawde...

Zdarzyło sie. Ale to się leczy.
Są terapeuci, są grupy.

23

Odp: Kochać dwie naraz - jak udowodnić miłość?

Boze, jak sie zgadzam!

Facet, oprzytomnij. Twoja zona probuje nie zwariowac w tej calej sytuacji. Ucieka w robote bo ma dosc Twojej zdrady i zaklamania. Nie jestem pruderyjna. Jak Twoja zona i Zuza byly by szczesliwe razem zyjac z Toba, powieka bym nie mrugnela. Widocznie jednak taka zgoda nie istnieje. Obudz sie i zacznij sie zachowywac jak dorosla osoba- albo zone zostaw albo postanow uratowac swoje malzenstwo.

24

Odp: Kochać dwie naraz - jak udowodnić miłość?

Tu nie chodzi o to co jest ważniejsze - obie są ważne i żadnej nie chce stracić. Każda z nich dawała mi naprawdę wiele i niesprawiedliwe by było porównywać je do siebie, zwłaszcza że są własnymi przeciwieństwami.

Ja myślę że Cierpisz na jedną miłość > MIŁOŚĆ WŁASNĄ, w pełnym tego słowa znaczeniu.
Obie są ważne owszem, abyś mógł je używać... bo dla Ciebie tylko TY i TWOJE UCZUCIA są najważniejsze.
eh żal.

25 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2012-08-14 01:05:57)

Odp: Kochać dwie naraz - jak udowodnić miłość?

Może to co napisze będzie ostre, ale to przykre, że po tym padole chodzą ludzie tacy jak Ty.
Dorabiasz do tego jakąś ideologię, a prawda jest taka, że krzywdzisz dziewczynę, krzywdzisz też swoją rodzinę. A w tym cały czas myślisz o sobie "bo ja jej pragnę", "chcę czuć, że mnie kocha".. Chcesz mieć ciasto i zjeść ciastko... A najlepiej to chyba jakby obie były na każde skinienie co? Człowieku, szafujesz słowem miłość.. ja tu widzę Twoje niezdecydowanie, lawirujesz strasznie... Wiesz, nie krzywdzi się tak i to z premedytacją osób, które się kocha. Dlatego zastanów się nad swoim życiem, bo jak na razie to mieszasz w życiu sobie i tym kobietom przede wszystkim. Dziewczyna pogubiła się, mogła się wycofać, no cóż, jej błąd, że tego nie zrobiła... No, ale ona chociaż ma resztki rozsądku i widzi jak ich krzywdzisz, odczuwa jakieś wyrzuty sumienia.. Co Ci mogę poradzić.. Chyba pójść po rozum do głowy...No bo przykro mi, ale jeżeli chcesz mieć i tą, i tę kobietę, to dobrze na tym nie wyjdziesz. Uczucia uczuciami, ale każdy z nas ma też rozum i autor mógł tej sytuacji uniknąć, a przede wszystkim mógł pomyśleć "Aha, zraniłem ich, teraz muszę podjąć decyzję", a nie liczyć na to, że obok będzie kochanka i żona, bo przecież kocha obie. Dla mnie to żenada i zero zrozumienia dla bliskich osób i ciężko w takiej sytuacji mówić o miłości.

Napisałeś też, że Zuzia to młoda taka, owaka, a zaledwie 6 lat młodsza od Twojej żony, zabawne ;-) Wiesz, to jasne, że będziemy spotykać różnych ludzi, wielu z nich będzie zupełnie odmiennych od naszych partnerów. Jednak trzeba włączyć czasem pomyślunek "Czy warto"? itp zamiast robić coś impulsywnie. Wiesz chyba z kim brałeś ślub i że po 10 latach małżeństwo może być inne. Jeżeli wolałeś tak postąpić dla ledwo poznanej dziewczyny to Twój wybór, ale naprawdę, współczuję Twojej żonie.. zwłaszcza, że ona ufała, że łączy Was tylko przyjaźń.

26

Odp: Kochać dwie naraz - jak udowodnić miłość?

Będę szczera - nie wiesz co to jest miłość. Gdybyś kochał choć jedną z tych kobiet, nie byłoby miejsca dla drugiej. Być może mylisz miłość z przyzwyczajeniem do żony, tak samo jak mylisz ją z zauroczeniem Zuzą, niemniej ja zamiast miłości widzę w Twoim postępowaniu przede wszystkim egoizm.

Wracając jednak do pytania z tytułu wątku - komu Ty chcesz udowodnić miłość? Zuzie, żonie, a może obu naraz?

truskaweczka19 napisał/a:

Napisałeś też, że Zuzia to młoda taka, owaka, a zaledwie 6 lat młodsza od Twojej żony, zabawne ;-)

A wiesz, dokładnie to samo pomyślałam.

Reasumując jednak - człowiekowi, który zbłądził można dać szansę - jedną jedyną, drugą dają tylko desperatki lub naiwne kretynki. Widać Ty na tę swoją nie zasługiwałeś, bo przecież nawet jej nie doceniłeś. Co więcej, zamiast o żonę walczyć, Ty upajasz się spokojem, który pozwala bezstresowo marzyć i tęsknić za Zuzią. Myślę, że gdyby żona była w swoich działaniach zdecydowanie bardziej radykalna, to już dawno wybiłbyś sobie z głowy tę drugą, a robił wszystko, aby w sądzie nie znalazł się pozew rozwodowy.

Wiesz co jest w tym wszystkim najbardziej podłe? Że bazowałeś na bezgranicznym zaufaniu żony! Beztrosko opowiadałeś jej o Zuzi, podczas gdy już byłeś w stosunku do niej nielojalny, potem zdradzałeś ją w jej własnej sypialni, pijałeś z kochanką kawę w jej własnej kuchni - nie masz nawet pojęcia jak takie rzeczy bolą.

27

Odp: Kochać dwie naraz - jak udowodnić miłość?

Ty chyba nie wiesz czym jest prawdziwa miłość skoro twierdzisz, że kochasz dwie kobiety jednocześnie.Gdybyś naprawdę kochał żonę nie skrzywdziłbyś jej i nie myślałbyś o innej..to przykre że jest tak wiele przypadków zdrad małżeńskich.Miłość wierność aż po grób..jasne..chciałabym żeby małżeństwo było naprawdę krokiem po którym nikt nie może nikogo skrzywdzić, prawdziwą miłością bez bólu i krzywdy..bez zdrady..ale wiem że mężczyźni w szczególności szukają wrażeń bo kobieta którą oglądają codziennie, z którą żyją zaczyna im się nudzić,ta sama twarz,znajome ciało,słowem człowiek bez tajemnic,szukają czegoś ciekawszego nowego porywającego jak kiedyś kobieta z którą teraz są w małżeństwie..jesteś niedojrzały i egoistyczny..daj spokój żonie i dziecku bo nie zasługują na takie traktowanie na krzywdy które im wyrządzasz jak tak można przecież coś jej przysięgałeś chciałeś spędzić z nią resztę życia ale natrafiła się "nowa" urzekająca(teraz bo później będzie jak Twoja żona-nudna nieciekawa,zwyczajna bo będziesz ją już znał)i natrafi się kolejna "nowa"i tak w kółko..co to za miłość..ślepy jesteś po prostu,ważniejsze dla Ciebie jest co Ty czujesz gdybyś kochał żonę ważniejsze byłoby to co ona czuje to że ją skrzywdziłeś że jest smutna,że się na Tobie zawiodła..czułbyś się źle nie dlatego że nie wiesz co zrobić bo kochasz obie a dlatego że wiesz że zrobiłeś błąd i skrzywdziłeś najważniejszą dla Ciebie osobę..

28

Odp: Kochać dwie naraz - jak udowodnić miłość?

Myśl-uważacie że może i kocham żonę albo mylę to z przyzwyczajeniem. Zuza natomiast nie jest miłością tylko zauroczeniem... Wynika z tego,że co-nie można kochać 2kobiet jednocześnie? To absurd w Waszych myślach,bo gdyby tak naprawdę było to każda matka kochałaby tylko 1dziecko,podczas gdy ma ich wiecej. Tylko1by wyróżniala itp,a przecież doskonale wiadomo że rodzice kochają swoje dzieci równie mocno bez względu na to czy jest ono pierwsze czy piąte. Tak samo jest ze mną-KOCHAM OBIE i to nie jest moj wymysł,tak czuje... A czuje sercem!
Zdaje sobie sprawę że zraniłem żonę-nie musicie mi tego non stop mówić,bo to wiem.

Ale odnoszę wrażenie,że pomyliłem się co do tego forum. Wcześniej jak zajrzałem tutaj jako gość i czytałem opowieści różnych kobiet-porzuconych i kochanek to byłem zaskoczony. Bo ludzie tutaj potrafili i nieźle skrytykować ale też podtrzymać na duchu i wesprzeć inne osoby (i nie mam tu na myśli tych tylko zdradzonych). Odniosłem wrażenie że skoro ja mam problem może znajdę tutaj z pomocą innych jakieś rozwiązanie,bo wiem że zależy mi na rodzinie ale Zuzy nie chce stracić. Wiem że zraniłem młoda i pragnę jej jakoś udowodnić żeby wiedziała i nie czuła się jakby była tylko chwilą,bo nigdy tak jej nie traktowałem (gdybyście zauważyli długi czas minął od naszych spotkań do uniesienia w łóżku),choć Wy uznajecie ja za kochankę i obrzucacie błotem... Żonę kocham i codziennie staram się w miarę własnych możliwości udowadniać jej,że nie chce stracić ani jej ani małej a dana mi szansa jest dla mnie równie ważna. Ale cóż,nikt z Was nie umiał mi pomoc,nikt z Was nie zastanowił się że mam problem i pisze tutaj błagajac wręcz o pomoc,jakas wskazówkę... Jedynie co możecie pisać,to jaki jestem zły,że powinienem walczyć o żonę... A co ja robię? Nie odeszłem,a walczę! Tylko nikt z Was nie bierze pod uwagę Zuzi,traktujecie ja jakby nie była wcale istotna,jakby jej uczucia się nie liczyły... Myślałem że tutaj znajdę chociażby jedno dobre słowo,coś co chociaż podniesie mnie na duchu,ale nie... Wy wszystkie potraficie trzymać jedynie stronę kobiet i im współczuć i pomagać,a jak jakiś facet pisze ze swoim problemem to wolicie go zjechac i obrazić... Owszem,zasłużyłem ale przykre jest że forum które oferuje pomoc tak naprawdę jej nie udziela... Bo przyszedłem z problemem dotyczącym głównie Zuzy a wyście się skupili na mojej żonie... Dzięki serdeczne za tak nic nie znaczące porady

29

Odp: Kochać dwie naraz - jak udowodnić miłość?

Zuza wiedziała, że masz żonę. Trzeba było się nie angażować, nie macie 15 lat, żeby nie umieć zapanować nad uczuciem.

30

Odp: Kochać dwie naraz - jak udowodnić miłość?

Zaproponuj zonie ze zamieszkacie w trojke ? no jak to jak nie mozna kochac dwuch osob jednoczesnie.
Dobre slowo to abys wkoncu podjal decyzje ,jak chcesz zyc?
Sam niewiesz o co Ci chodzi.
Na twoim miejscu zostawilabym zone i poszla za glosem serca ,proste.
Bedac w zwiazku mozna sie zakochac ,jasne ,ale trzeba umiec tez wybrac swoja droge ,a nie krzywdzic innych.
Myslisz ze Twoja zona nie przezywa tego? przezywa gwarantuje Ci to.
Milosc matki do dziecka to zupelnie cos innego to milosc bezwarunkowa ,a milosc partnerow to inna bajka .W tej milosci granice trzeba miec i wyznaczac ,a bezgranicznie wybaczac zaklamanie nie mozna nikomu.Nawet dziecku (doroslemu).
Jestes mlodym facetem byc moze Twoja zona nie jest ta jedyna ,ale Twoim obowiazkiem w tym calym balaganie jest wybrac.
Bo za kilka lat niechcialbys zostac tak skrzywdzonym ,kiedy ktos sie bedzie bawil emocjami,a zycie jest tak cholernie proste ze dokladnie dostajemy to co sami narobilismy

31

Odp: Kochać dwie naraz - jak udowodnić miłość?

A nie pomyślałeś, że Ty może po prostu za dużo od nas wymagasz? Ja na przykład nie potrafię zrozumieć, a tym samym współczuć komuś, kto zdradza żonę w jej własnym domu, potem udaje, że o nią walczy, a równocześnie zastanawia się co zrobić, żeby nie stracić kochanki. Tak, kochanki, bo Zuzia jest Twoją kochanką, bądźmy dorośli i nazywajmy rzeczy po imieniu. Gdybyś walczył o żonę, którą twierdzisz, że nadal kochasz i nie chcesz od niej odejść, dałabym Ci całe mnóstwo rad, ale Ty pytasz jak nie stracić Zuzi, więc czułabym się hipokrytką gdybym usiłowała Ci to ułatwić. 

To forum, jak sam zauważyłeś, istnieje, żeby pomagać, ale kiedy ktoś się pogubi, to przede wszystkim należy wskazać mu właściwą drogę i to wcale nie głaskaniem po główce.

32

Odp: Kochać dwie naraz - jak udowodnić miłość?

Najbardziej mi żal tej wrażliwej Zuzki, która uwierzyła że naprawdę w niej się zakochałeś i  w końcu uległa. Jednak Tobie nigdy przez myśl nie przeszło, żeby kiedykolwiek zostawić żonę, bo przecież jesteś z nią szczęśliwy. Jedyne co wypadałoby zrobić to szczerze przeprosić dziewczynę i dać jej spokój, bo zapewne nie chciałbyś jej więcej przykrości sprawiać. Zuza musi odchorować swoje i zapomni. A Ty skup się na rodzinie skoro jest dla Ciebie najważniejsza. Powodzenia smile

33

Odp: Kochać dwie naraz - jak udowodnić miłość?
Olinka napisał/a:

A nie pomyślałeś, że Ty może po prostu za dużo od nas wymagasz? Ja na przykład nie potrafię zrozumieć, a tym samym współczuć komuś, kto zdradza żonę w jej własnym domu, potem udaje, że o nią walczy, a równocześnie zastanawia się co zrobić, żeby nie stracić kochanki. Tak, kochanki, bo Zuzia jest Twoją kochanką, bądźmy dorośli i nazywajmy rzeczy po imieniu. Gdybyś walczył o żonę, którą twierdzisz, że nadal kochasz i nie chcesz od niej odejść, dałabym Ci całe mnóstwo rad, ale Ty pytasz jak nie stracić Zuzi, czułabym się hipokrytką gdybym usiłowała Ci to ułatwić. 

To forum, jak sam zauważyłeś, istnieje, żeby pomagać, ale kiedy ktoś się pogubi, to przede wszystkim należy wskazać mu właściwą drogę i to wcale nie głaskaniem po główce.

Nie potrzebuje rad dotyczących ratowania własnego związku bo jak napisałem wyraźnie działam w tym kierunku. W miarę możliwości,bo mając 2pracę i remont nie bardzo mam czas,ale staram się-śniadanie do łóżka,wyjścia do kina,na spacery,kupuje kwiaty. A przede wszystkim rozmawiamy i to dużo,o wszystkim,a przede wszystkim o nas... Ponadto staram się jak mogę pomagać żonie w codziennych obowiązkach. Ale nie mogę zapomnieć i udać że Zuza nic dla mnie nie znaczyła i się nią tylko bawiłem... O nie,tak to na pewno nie było.

34

Odp: Kochać dwie naraz - jak udowodnić miłość?
kaper napisał/a:

wiem że zależy mi na rodzinie ale Zuzy nie chce stracić

kaper napisał/a:

Żonę kocham i codziennie staram się w miarę własnych możliwości udowadniać jej,że nie chce stracić ani jej ani małej

Ty po prostu chcesz zjeść ciastko i mieć ciastko. Tak się niestety nie da i im prędzej to zrozumiesz, tym lepiej dla Ciebie.

kaper napisał/a:

Wy wszystkie potraficie trzymać jedynie stronę kobiet i im współczuć i pomagać,a jak jakiś facet pisze ze swoim problemem to wolicie go zjechac i obrazić...

To nie ma najmniejszego związku z płcią. Poczytaj sobie dokładnie forum - w innych wątkach zdradzające kobiety są również "zjeżdżane" przez inne kobiety.

35

Odp: Kochać dwie naraz - jak udowodnić miłość?

Kochasz Zuzię? Chcesz, żeby była szczęśliwa? To daj jej spokój. Uświadom sobie, że skrzywdziłeś ją swoim egoizmem i nie jesteś jej wart. Ona też popełniła błąd, bo była naiwna, wierząc w "kocham" człowieka, który zdradza.

Jesteś w stanie zaoferować Zuzi coś więcej poza drugorzędną rolą kochanki, samotnością, poczuciem winy, brakiem perspektyw? Nie, nie jesteś. A więc podwiń ogon pod siebie i zrób jej przysługę- daj jej święty spokój. Zuzia w końcu zapomni o Tobie i znajdzie wartościowego faceta, który da jej wszystko to, na co zasługuje, a czego Ty jej dałeś- czyli szczere uczucie, oparte na uczciwości, bez krycia się po kątach i wyrządzania krzywdy innym.

36

Odp: Kochać dwie naraz - jak udowodnić miłość?

Staramy ci się uświadomić pewne rzeczy, których jeszcze nie jestes w stanie pojąć, ponieważ hulają w tobie przeróżne uczucia. Ale im szybciej zejdziesz na ziemski padół tym lepiej dla ciebie. NIe ma wyjścia z tej sytuacji. Rozumiem że wybrałeś żonę, postawiłeś na rodzinie, w takim razie wypada ci jedeynie zapomnieć o Zuzi. I uwierz tak bedzie DLA NIEJ najlepiej. Nie jestes jej w stanie nic zaoferować. Nie rozumiesz? Uważasz że moglibyście się teraz po prostu przyjaźnić? Przykro mi ale to niemożliwe. Gdybyś ją kochał, chciałbyś dla niej jak najlepiej i umożliwił jej normalne życie i poznanie kogoś kto będzie dla niej całym światem, jak żona powinna być dla ciebie. Na pewno bedzie to dla niej bolesne, już jest i nic na to nie poradzisz. Jezeli dasz jej teraz spokoj tym szybciej ona ma szanse zapomniec o tym szambie.
Przepraszam, ale kiedyś doświadczyłąm podobnej sytuacji i mimo że uważasz że ją kochasz, to działałeś egoistycznie i dalej się tak zachowujesz. Za wszelką cene nie chcesz żeby Zuza czuła się kochanką, chwilową miłostką, bo w głębi serca nigdy tak o niej nie myślałeś. Jednak nie jest ważne co czułeś i myślałeś, jednak jak postepowałeś. Rozkochałęś ją w sobie, bez zważania na konsekwencje, rozbudziłes jej zufanie, dziewczyna się zaangazowała, ty jednak nigdy nie zamierzałeś zostawić swojej żony. Zuzi też nie zamierzasz dać spokoju? To jest działanie czysto egoistyczne. I przykro mi, nie uda ci się wybielić i wielkie wzniosłe słowa że ją kochasz, nie zmienią sytuacji.

37

Odp: Kochać dwie naraz - jak udowodnić miłość?

Przeczytałeś inne tematy na tym forum? Świetnie! Pewnie zerknąłeś też na te dotyczące zranionych kochanek zakłamanych facetów, którzy ciągle trwają przy żone, jak również zdradzonych przez zakłamanych facetów żon. Nie zdziwiłabym się wcale, gdyby lada dzień napisała tutaj Twoja żona i Zuza, obie zranione przez jednego bydlaka, który chciał i żonusię i obiadeczki, i młodziutkie i jędrniutkie ciałeczko kochaneczki, a na koniec siedzi jak zasmarkany bachor wśród popsutych przez siebie zabawek i krzyczy: "Jak ja nieszczęśliwy! Bu, bu, bu, bu!".

Nie dziwię się, że coraz większa ilość kobiet nie chce w ogóle wchodzić w stałe związki po przeczytaniu podobnych historii. Jeszcze drochę a samotność wśród kobiet będzie przymusem chroniącym od takich facetów, a nie smutną rzeczywistością.

38

Odp: Kochać dwie naraz - jak udowodnić miłość?

Ja nie rozumiem.
Pomyśl, co jest dla Ciebie najważniejsze w życiu? Ale tak poważnie co i kto. Bo chyba tego jednak nie wiesz.
Starasz się uszczęśliwić głównie siebie. Żeby "przelotna" Zuza była i "stała" żona też. Jak jedno się nie uda to będzie drugie -,-..
Jeśli chcesz mieć kontakt z Zuzą -pogadaj z nią szczerze, powiedz, że było minęło, ale JEŚLI ona chce, to byłbyś zadowolony gdybyście pozostali w kontakcie. Sprawdź w jaki sposób ta znajomość na CIebie działa, a jeśli będziesz czuł za dużo, po prostu daj spokój.. Ale wg mnie i tak powinieneś zostawić młodą w spokoju, żeby odchorowała. Młoda jest, nic jej nie będzie.
A z Ciebie trochę egoista jest, nie ma co, tak jak Anemonne napisała, mieć ciastko i zjeść ciastko. Ale przykro mi, życie to nie bajka nie można mieć wszystkiego. Trzeba być odpowiedzialnym, a odpowiedzialne decyzje sa na porzadku dziennym w "dorosłym" życiu, prawda?
I nie narzekaj na forum. Czy byłbyś kobietą, facetem, nastolatką, czy transwestytą powiedziałabym Ci to samo.

39 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2012-08-14 15:05:26)

Odp: Kochać dwie naraz - jak udowodnić miłość?

Co innego jest miłość do swoich dzieci, a co innego.. Ja nie rozumiem "miłości" do obu osób. Nie wiem na co liczysz, zwłaszcza, żę raczej żadna z pań nie pójdzie na poligamię, na coś musisz się zdecydować. Może i Ty na swój sposób czujesz coś do obu, ale dla mnie to nie jest miłość. Widocznie inaczej rozumiem to słowo. Jakiej rady oczekiwałeś? Poklepania po plecach i powiedzenia, żebyś dalej żonę oszukiwał, bo w końcu kochasz obie? I nie, nie kochałam dwóch mężczyzn naraz, dlatego tym bardziej nie rozumiem Twojej postawy...i już nie chodzi o samą zdradę, ale zachowanie po, jak Ty nic nie rozumiesz i w kółko próbujesz się wybielić. To jest najbardziej przykre. Przypomniał mi się film "Huśtawka". Tam facet też lawirował między dwoma kobietami, swoją żoną i inną i nie mógł się zdecydować. Dobrze się to nie skończyło, możesz obejrzeć. Jeżeli chciałbyś ratować rodzinę, to po prostu zrywasz kontakt z Zuzią i od tej pory skupiasz się na rodzinie. Jeżeli chcesz z Zuzią, to wnosicie pozew o rozwód. To uczciwe rozwiązania. Jeżeli masz zamiar mieć obie, oczywiście na pewno w tajemnicy przed żoną, to tylko zranisz te kobiety.
Generalnie piszesz jednak, że od żony nie odejdziesz, to skup się na niej, Zuzi daj spokój. Jak piszą dziewczyny znajdzie kogoś, kto zasługuje na nią, dla kogo będzie jedyna.

Aaa, i to nie ma związku z tym, że jesteś facetem. Kobietom, które twierdzą, że kochają obu piszę to samo.

40

Odp: Kochać dwie naraz - jak udowodnić miłość?

olcik, tu nie ma półśrodków, bo znając autora tematu przy byle wyjechaniu żony na jakiś czas będzie zaraz leciał do swojej kochanki. To typ faceta, którego najlepiej uwiązać na smyczy i trzymać króciutko, bo na pierwszą lepszą poleci, jak "właścicielka" nie będzie patrzeć smile. Ot, takie zwierzątko bez zahamowań.

41

Odp: Kochać dwie naraz - jak udowodnić miłość?

Wilczyca89  ja mam dokładnie takie samo zdanie. Niektórzy mężczyźni nie zasługują na kobiety, które mają u boku -,-
A nawet jak się uwiąże, taki zawsze znajdzie sobie alternatywę ;P
Trzeba być naprawdę niezdecydowanym człowiekiem, który nie wie co tak naprawdę czuje i do kogo. Jak kochać to jedną osobę, żeby dać jej całą miłośc, a  nie "półśrodki" ..

42

Odp: Kochać dwie naraz - jak udowodnić miłość?

Jestes gluchym i slepym egoista, patrzysz, a nie widzisz, czytasz, a nie rozumiesz. Widzisz tylko siebie i swoje racje. A jakbys naprawde je obie kochal to bys obie zostawil skoro nie umiesz sie zdecydowac na jedna - bo to, ze mieszkasz z zona to nie znaczy, ze z nia jestes. Bo cialem jestes, ale duchem gdzie indziej. Twiedzisz ze teraz jestes uczciwy? Powiedz zonie prawde, ze nie mozesz zapomniec o tamtej, ze chcesz miec je obie. Zareczam sytuacja rozwiaze sie bardzo szybko. Szkoda mi zony, szkoda mi tej drugiej (ale ona doskonale wiedziala, ze jestes zajety), ciebie ani troche. Nie masz ani honoru ani jaj. Zdradzac zone w waszym wlasnym domu? Lozku? Z kochanki robic najlepsza ciocie dla Corki? No czlowieku twoja bezczelnosc naprawde nie zna granic. Postaw sie po drugiej stronie. Jakbys ty sie czul - ty w delegacji, a zona z lokatorem ''przyjazn nazbyt rozwinela'', w dodatku na bezczela by ci opowiadala jaki on nie cudowny, jaki wspanialy wujek, jaki ideal. A tak w ogole to by chciala miec was obu...

43

Odp: Kochać dwie naraz - jak udowodnić miłość?

No to jakiej rady oczekujesz?? Zrozum w końcu, że albo wóz albo przewóz - nie możesz być z obiema naraz bo nadal będziesz krzywdził obie, a na końcu i tak zostaniesz sam! Twoja żona w ogóle wie, że nadal ją zdradzasz ( zdrada to nie tylko ta fizyczna) ? Twierdzisz, że masz 28 lat ale doprawdy trudno w to uwierzyc bo piszesz jak zauroczony 15-latek. Może nam podpowiedz, jakiej to rady oczekiwałeś pisząc tutaj?

44

Odp: Kochać dwie naraz - jak udowodnić miłość?

A ja mam propozycję: pokaż zarówno żonie, jak i Zuzce ten temat. A potem? Oj, będziesz masował obolałe policzki big_smile.

45

Odp: Kochać dwie naraz - jak udowodnić miłość?

Truskaweczko nie rozumiesz takiej miłości, no ok. Ale normą jest dla Ciebie, że raz się zakochałaś, po jakimś czasie drugi raz, może nawet będzie i trzeci albo i czwarty raz - tego nie wiem, polemizuje... Chodzi o to, że u mnie, jak u zwykłego człowieka tak się właśnie stało, zakochałem się podwójnie i kocham równie mocno 2 kobiety. Nic tego nie zmieni, bo nie wyobrażam sobie życia, gdyby któraś miałaby odejść.
Olcik może masz rację... Może warto by porozmawiać z Zuzą i powiedzieć jej co i jak, poznać jej zdanie na tą delikatną sprawę. Ale Busiu ja pragnę by ona była szczęśliwa i zawsze zapewniałem jej, że mam nadzieje że znajdzie porządnego chłopa... Wartego jej samej bo jest wspaniałą osobą. I dobrze o tym wiedziała. Sama nawet mówiła, że własnie tak zamierza postąpić w życiu. Ale mówiła też, że mnie kocha i że będzie się starała aby jej miłość do mojej osoby nie przysłoniła jej pola widzenia na świat, bo nie chce być zapatrzona w moją osobę aby nie przepuścić okazji (tzn faceta). Zawsze uważała, że jej miłość do mnie jest bezpieczna, że nie chce sprawić mi krzywdy, że ma ona na celu dać mi pewność,że zawsze mogę na niej polegać jak na przyjaciółce. Żartowała nawet z tego, że w tak fatalnej sytuacji jest szczęśliwa, bo choć wie że nigdy nie będziemy razem, ona miała to szczęście od losu, że wreszcie doświadczyła uczucia miłości, bo poprzedni jej facet tego jej nie dawał. A że młoda jest to może temu tak myslała...

Nie wiem czemu, ale czuje się w obowiązku jakoś wynagrodzić Zuzce tą krzywdę, muszę jakoś udowodnić jej, ze nigdy nie była zabawką. Że początek znajomości ofiarował nam przyjaźń, ale gdzieś ja po drodzę pogubiłem się i sprowadziłem ją w przepaść. I tak własnie ją postrzegam, jako przyjaciółkę którą kocham. Nigdy jej nie okłamałem, bo zawsze mówiłęm że mam żonę i zalezy mi na niej i na córce. Ona o tym doskonale wiedziała, trzymała mnie na dystans a jednocześnie łapała cząstki mej miłości...

46

Odp: Kochać dwie naraz - jak udowodnić miłość?

Facet, ja nie chce Ci tutaj dokopac, ale sie zachowujesz niesamowicie egoistycznie. Jakbym byla Twoja zona to bym Cie dawno temu z domu na cztery wiatry przepedzila. Sniadanka, wyjscia do kina, kwiatki sa dla Ciebie odpowiedzia na zlamanie powaznego kontraktu, ktorym jest malzenstwo? Po prostu w glowie sie nie miesci. Tobie wcale nie zalezy na tym, zeby Twoja zona odzyskala w Ciebie wiare. Ty chcesz tanimi gestami sobie spokoj sumienia kupic. Bo jak to przeciez traktowac? Tu kwiatki a Ty ciagle o pannie Z. w glowie romansujesz. Czys Ty kiedykolwiek pomyslal jak upokarzajace jest to dla Twojej zony?

Jezeli chcesz rady, to tylko taka Ci moge dac bys byl szczery ze swoja zona i powiedzial jej prawde o swoich uczuciach do Zuzi. Daj tej kobiecie przynajmniej odrobine szacunku jaki sie jej nalezy.

47

Odp: Kochać dwie naraz - jak udowodnić miłość?

adlernewman niestety w tym momencie nie mam innych możliwości udowodnić Agnieszce że ją kocham. Staram się jak mogę, ale niestety nie mogę zbyt dużo. Planowałem byśmy gdzieś wyjechali tylko we dwoje, ale niestety nie bardzo możemy. Wspomniałem żonie o terapii, żebyśmy spróbowali, że może z pomocą osoby trzeciej, dokładnie specjalisty jakoś powoli zaczniemy wychodzić z kryzysu. Ale ona się nie zgodziła, tylko zaproponowała rozmowy w domu. A więc rozmawiamy... O wszystkim, a w szczególności o nas. O Zuzce Agnieszka nie chce słyszeć, bo uznała że tematu nie ma. Z resztą zachowuje się jakby nic nie miało miejsca (tak jak pisałem), przytula się, całuje, mówi że kocha... Ja wiem, ze potrzeba czasu i wiem, że szybko raz dwa nie wróci wszystko do normy - liczę się z tym, bo aż tak głupi jak Wam się wydaje nie jestem. Może Ty inaczej sobie wyobrażasz sobie staranie, ale ja inaczej nie mogę, bo jestem uwiązany. A obiecałem dokończyć remont w domu i mam 2 prace - więc weź to pod uwagę zanim się wypowiesz...

48 Ostatnio edytowany przez louve14 (2012-08-14 15:31:53)

Odp: Kochać dwie naraz - jak udowodnić miłość?

Gościu ogarnij się. Co ty jakiś werter jestes czy co? Nikt cie biedny nie rozumie. Nikt nie doświadczył takiej miłości. My podłe kobiety, chyba femnistki jakieś, albo niezaspokojone sucze, rozdzieramy cię tu na strzępy. No ja cię proszę, ogarnij się i otworz wreszcie oczy..żadne argumenty do ciebie nie docierają. NIe ma przyjazni damsko męskiej jeżeli do znajomośi wdarł się pociąg fizyczny. Nie będziesz dla niej przyjacielem. Pod przykrywką przyjazni dalej będzie sie ciągnął ten cały romans. Ona cię fascynuje, żona natomiast już nie. Zona jest ostoją, ciepłym domem, miejscem do którego się wraca. Odpowiedz mi czy to nie jest egoistyczne? Czy nie uwazasz sie za emocjonalnego egoiste? Twoje uczucie do Zuzki jest toksyczne. Ty jestes toksyczny..

49

Odp: Kochać dwie naraz - jak udowodnić miłość?

alternewman, ale po co on ma ją szanować, jak dla niego liczy się tylko i wyłącznie on sam. NIKT więcej, ANI ZONA, ANI KOCHANKA? On chce mieć dwie dupcie naraz, lubi jedną i drugą, więc co ma sobie odmawiać? Ja na miejscu jego żony już dawno wystawiłabym walizki "psa na baby" na zewnątrz, niech sobie szuka nowej "pańci", która będzie dawała się kupować kwiatuszkami i czekoladkami, a on w myślach będzie rozmansował z Zuzunią, Basiunią i Krzysiunią. To takie proste! smile

50

Odp: Kochać dwie naraz - jak udowodnić miłość?

hmmm. Autorze tematu, tak się teraz zastanawiam.
Skoro my tutaj wszystkie mamy jeden pogląd, bardzo podobny tok myślenia, to pomyśl, że Twoja żona może mieć ten sam.

51 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2012-08-14 15:38:30)

Odp: Kochać dwie naraz - jak udowodnić miłość?

Tak, dokładnie tak. Tylko, że widzisz nawet uczucie nie odbiera rozumu i nie usprawiedliwia takiego zachowania. Zawsze, gdy czujemy, że sytuacja robi się niebezpieczna możemy się wycofać. No i widzisz, Ty chcesz mieć je obie, przy tym zapominasz o nich. A czy miłość nie jest pragnieniem, by druga osoba miała jak najlepiej? Musisz to sobie wszystko w głowie uporządkować.

Kaper, co Ty chcesz tej Zuźce udowodnić? Jeżeli chcesz ratować małżeństwo, to to jest Twój priorytet i wtedy mówisz jej to. Żadnych melodramatycznych tekstów, po co dziewczyna ma robić sobie nadzieje? Zraniłeś ją na pewno i tego już nie cofniesz.

52

Odp: Kochać dwie naraz - jak udowodnić miłość?
truskaweczka19 napisał/a:

Tak, dokładnie tak. Tylko, że widzisz nawet uczucie nie odbiera rozumu i nie usprawiedliwia takiego zachowania. Zawsze, gdy czujemy, że sytuacja robi się niebezpieczna możemy się wycofać.

Zabawne, uczucie nie odbiera rozumu... Gdy czujecie wycofujecie się... A co z kobietami kochającymi za bardzo? One też wycofują się? Z tego co się doczytałem to tkwią w bezsensownych związkach i same dla siebie się ranią, bo głupie nie umieją przejrzeć na oczy... Więc ja nie jestem wyjątkiem chodzącym od reguły, któremu uczucie więcej mówi i którym uczucie kieruje niż rozum

53

Odp: Kochać dwie naraz - jak udowodnić miłość?
kaper napisał/a:
truskaweczka19 napisał/a:

Tak, dokładnie tak. Tylko, że widzisz nawet uczucie nie odbiera rozumu i nie usprawiedliwia takiego zachowania. Zawsze, gdy czujemy, że sytuacja robi się niebezpieczna możemy się wycofać.

Zabawne, uczucie nie odbiera rozumu... Gdy czujecie wycofujecie się... A co z kobietami kochającymi za bardzo? One też wycofują się? Z tego co się doczytałem to tkwią w bezsensownych związkach i same dla siebie się ranią, bo głupie nie umieją przejrzeć na oczy... Więc ja nie jestem wyjątkiem chodzącym od reguły, któremu uczucie więcej mówi i którym uczucie kieruje niż rozum

Ja rozumiem, ze mozesz kochac je obie. ALE co z tego? Na zycie w trojkacie one sie nie godza, zatem MUSISZ wybrac. Jesli chcesz byc z zona to MUSISZ zerwac z Zuza kontakt. Nie pisz, ze zyc bez niej nie umiesz. To sie naucz. Nie mowie, ze to proste..aole popelniles blad, wiec jesli chcesz go naprawic to tylko takie rozwiazanie istnieje.

54

Odp: Kochać dwie naraz - jak udowodnić miłość?

Kaper, ja nie mam problemu z Toba kochajacym nawet piec kobiet na raz. Wierze, ze jest to mozliwe. Boze, ludzie przeciez tak zyja i sa szczesliwi. Ja mam problem z klamstwami i ukrywaniem swoich uczuc i brakiem szacunku do zony. Kochaj jak kochasz ale badz szczery i daj szanse Agnieszce zdecydowac czy ona moze sie z tym pogodzic czy nie. Ladne gesty nie sa zastepstwem szczerosci i szacunku.

55

Odp: Kochać dwie naraz - jak udowodnić miłość?
Wilczyca89 napisał/a:

olcik, tu nie ma półśrodków, bo znając autora tematu przy byle wyjechaniu żony na jakiś czas będzie zaraz leciał do swojej kochanki. To typ faceta, którego najlepiej uwiązać na smyczy i trzymać króciutko, bo na pierwszą lepszą poleci, jak "właścicielka" nie będzie patrzeć smile. Ot, takie zwierzątko bez zahamowań.

Fajnie to ujelas.krotko i na temat.

56

Odp: Kochać dwie naraz - jak udowodnić miłość?
kaper napisał/a:

adlernewman niestety w tym momencie nie mam innych możliwości udowodnić Agnieszce że ją kocham. Staram się jak mogę, ale niestety nie mogę zbyt dużo. Planowałem byśmy gdzieś wyjechali tylko we dwoje, ale niestety nie bardzo możemy. Wspomniałem żonie o terapii, żebyśmy spróbowali, że może z pomocą osoby trzeciej, dokładnie specjalisty jakoś powoli zaczniemy wychodzić z kryzysu. Ale ona się nie zgodziła, tylko zaproponowała rozmowy w domu. A więc rozmawiamy... O wszystkim, a w szczególności o nas. O Zuzce Agnieszka nie chce słyszeć, bo uznała że tematu nie ma. Z resztą zachowuje się jakby nic nie miało miejsca (tak jak pisałem), przytula się, całuje, mówi że kocha...

Nie rozmawiacie więc o najważniejszym.
Jak dla mnie - to Twoja żona jest w szoku... to jak bomba z opóźnionym zapłonem...
Tragedia wisi nad Tobą człowieku a Ty udajesz że nic nie widzisz..


Zastanawia mnie jedno :
- w jakim celu zaproponowałeś terapię..? jaki miał być jej skutek Twoim zdaniem?

57

Odp: Kochać dwie naraz - jak udowodnić miłość?
alfaalfa napisał/a:
kaper napisał/a:

adlernewman niestety w tym momencie nie mam innych możliwości udowodnić Agnieszce że ją kocham. Staram się jak mogę, ale niestety nie mogę zbyt dużo. Planowałem byśmy gdzieś wyjechali tylko we dwoje, ale niestety nie bardzo możemy. Wspomniałem żonie o terapii, żebyśmy spróbowali, że może z pomocą osoby trzeciej, dokładnie specjalisty jakoś powoli zaczniemy wychodzić z kryzysu. Ale ona się nie zgodziła, tylko zaproponowała rozmowy w domu. A więc rozmawiamy... O wszystkim, a w szczególności o nas. O Zuzce Agnieszka nie chce słyszeć, bo uznała że tematu nie ma. Z resztą zachowuje się jakby nic nie miało miejsca (tak jak pisałem), przytula się, całuje, mówi że kocha...

Nie rozmawiacie więc o najważniejszym.
Jak dla mnie - to Twoja żona jest w szoku... to jak bomba z opóźnionym zapłonem...
Tragedia wisi nad Tobą człowieku a Ty udajesz że nic nie widzisz..

Mam w głowie 2 możliwości dla tego chorego układu:
1. albo Kaper jest ślepy i fantazjuje na temat tego, jak dobrze zniosła to całe g... jego żona
2. albo żona-Agnieszka widząc co sie swięci - znalazła sobie kogoś fajnego i sama jest zainteresowana utrzymywaniem tego fikcyjnego małżeństwa.

A terapia małżeńska dla kogoś, kto jest w czynnym związku z kochanką?
No sorry chłopie - tego sie nie robi, warunkiem jest zerwanie relacji z osobą, która sie ma na boku i realna chęć ratowania małżenstwa (czyli bez fantazjowania o tej drugiej).
Kaper - ty to na terapię indywidualną sie nadajesz, skoro wydaje ci sie, że zauroczenie to miłość i można miec dwie kobiety, obie oszukując.

58

Odp: Kochać dwie naraz - jak udowodnić miłość?
olcik napisał/a:

.
A Zuza? Gwarantuję Ci, że zapomni i będzie wiodła szczęśliwe życie

święta racja i tego jej życzę !!!!
Tak, masz rację na pewno ją zraniłeś....ale na 100 % jestem pewna , że dziewczyna już nigdy nie popełni tego błędu i nie wejdzie w relacje z żonatym.
Bardzo egoistyczne zachowanie z Twojej strony...omijam szerokim łukim!

59

Odp: Kochać dwie naraz - jak udowodnić miłość?

Kiedy zauważyłeś ty i ta twoja Zuza, że coś się między wami kroi, powinniście spakować jej wspólnie walizkę i wyprowadzić w cholerę.
Ty, żeby nie rozwalać swojego szczęśliwego małżeństwa, a ona, żeby nie pakować się w gó..o jakim jest związek z żonatym  facetem.
I ty chcesz ją zachować jako przyjaciółkę?
Zrób sobie pranie mózgu, zapomnij o tej dziewczynie i resztę życia na kolanach przed żoną co ci wybaczyła.
Ja bym nie potrafiła.

60

Odp: Kochać dwie naraz - jak udowodnić miłość?

Też się wtrącę, chociaż OSTRZEGAM! - jestem niedzisiejsza! wink

Podstawową kwestią, na którą nikt z Was nie zwrócił uwagi jest MORALNOŚĆ. Bez względu na to, jak jesteśmy ukierunkowani pod względem religijnym, dysponujemy pewnym zasobem zasad, będących wyznacznikiem postępowania. Myślę, że najlepszym, najprostszym i najbardziej znanym "kodeksem moralnym" jest DEKALOG - i jakże znamienne w tym temacie przykazanie szóste "NIE CUDZOŁÓŻ"! Jak widać, już ponad 2 tysiące lat temu ludzie wiedzieli, że przyjdzie nam w życiu spotkać wielu ludzi, którzy obudzą w nas fascynację, którzy będą nas pociągać i rodzić ciepłe, a może i gorące uczucia. W takich momentach należy założyć sobie samemu kaganiec i pamiętać o wartościach, które się wyznaje oraz złożonych ślubach. W ramiona młodej, rozkwitającej, świeżej kobiety wepchnął Cię po prostu brak seksu, a Ty nie miałeś ochoty powściągać się jakimikolwiek uzdami.

Druga sprawa jest następująca - po jaką cholerę zacząłeś zacieśniać kontakty ze swoimi współlokatorkami? Skoro jakże uczynna panna Zuzanna służyła pomocą w opiece nad dzieckiem, to trzeba było iść wypić kufel zimnego piwa z kumplami. Zawsze, ale to ZAWSZE powtarzałam, że małżeństwa powinny mieszkać same. Ze swojej strony dziwię się Twojej żonie, bo zaufanie zaufaniem, a pewność siebie to drugie. No i "strzeżonego Pan Bóg strzeże" oraz, skoro już tak mądrościami narodu zarzucam, "okazja czyni złodzieja". Od samego początku widać jak jedna błędna decyzja zrodziła lawinę nieszczęść.

Co ja uważam?

Cóż? Za coś swoją żonę pokochałeś, prawda? Może warto rzucić okiem na kasetę ślubną, przejrzeć zdjęcia ze wspólnych wakacji, powspominać wspólnie spędzone chwile? Może warto spojrzeć na Waszą córkę, na krew z WASZEJ krwi; na istnienie, które na świat wydała TWOJA ŻONA! Może warto otworzyć szafę i zobaczyć, kto przez te lata prał Twoje koszule? Kto dbał o prządek w mieszkaniu? Kto po ciężkiej pracy z uśmiechem na ustach wyginał się dla Ciebie podczas łóżkowej ekwilibrystyki? KTO OBDARZYŁ SIĘ TAK CHOLERNYM ZAUFANIEM?! Mógłbyś się obudzić jutro rano ze świadomością, że Twojej żony już nie ma, a w raz z nią także Twojej córki? TWOJEGO DOROBKU ŻYCIOWEGO?

Wiesz, nie na darmo mówi się, że "kocha się we dwoje, a nie we troje". NIEWOLNIKU PENISA.

I mam do Ciebie jeszcze jedno pytanie:
A co byś zrobił, gdyby Ci żona zakomunikowała, że na szkoleniu poznała instruktora - młodego, wysportowanego i bogatego, a do tego wrażliwego i skromnego, no i jakoś tak wyszło, że go pokochała. I w związku z tym, nie masz nic przeciwko, żeby kochała Was obu? Hm, 5 dni w tygodniu z Tobą, a weekend z nim, bo on jest jej "przyjacielem", nikt tak rewelacyjnie jej nie rozumie, a poza tym ona lubi jak on zaparza jej kawę i przechodzi obok niej roznosząc za sobą zapach prawdziwego samca alfa. Oczywiście seksu między nimi nie musiałoby wcale być (choć ona takiego ogiera pragnie), ale od czasu do czasu...
PODOBA CI SIĘ TAKA OPCJA? Większość ludzi jest niezwykle mało empatyczna. Odwróć sobie sytuację i pomyśl.

Zuzka może i jest wrażliwa, ale jak widać kiepsko z jej moralnością. Gdybym widziała, że przystawia się do mnie żonaty facet podczas nieobecności jego zony, sama spakowałabym walizki i powiedziała mu "pa", wysyłając jeszcze żonce sms-a z wiadomością o obrocie spraw.

Pan Lewski napisał/a:

za szlachetność i dobre serce nigdy nie nagrodzono.

W szlachetność i dobroć serca wpisane jest nieoczekiwanie nagrody za bycie szlachetnym i posiadanie dobrego serca.

kaper napisał/a:

nie wyobrażam sobie by mogło zabraknąć którejś z nich... Wiem że krzywdze obie i chce jakoś im to wynagrodzić,przeprosić... Żonę codziennie przepraszam za to zamieszanie,ale Zuza... Ona jest wrażliwa,jej też należa się słowa przepraszam...

Załóżmy, że rzeczywiście kochasz dwie kobiety naraz. OK, niech nikt nie kwestionuje. Nie podlega jednak dyskusji to, że MUSISZ DOKONAĆ WYBORU. Życie to "nie je bajka", stary.

Nie przepraszaj. Od jednej odczep się na amen i daj żyć. To będzie najlepszym, czym mógłbyś obdarzyć obie kobiety, a przecież Ci na nich zależy... Każda z nich ma prawo UŁOŻYĆ sobie z KIMŚ życie, a Ty masz OBOWIĄZEK im to UMOŻLIWIĆ.

kaper napisał/a:

A co z kobietami kochającymi za bardzo? One też wycofują się?

Ten wątek dotyczy Ciebie, a nie kobiet kochających za bardzo. Chcesz porady, a odpierasz każdą. Dotknij się teraz w kroczu i poszukaj dwóch kulek bilardowych i kija - jak są, to wypadałoby w końcu zachować się jak na mężczyznę przystało. Większość bab ma większe jaja od Ciebie -.-'

61

Odp: Kochać dwie naraz - jak udowodnić miłość?

Ja bym nie krytykowała tak autora ponieważ jesteśmy tylko ludźmi a człowiek niekiedy może zbłądzić...  stać na życiowym zakręcie i chyba stoisz przed nim nie wiesz co masz zrobić a to bywa czasem najgorsze. Tutaj dwie kobiety są poszkodowane  najbardziej żona ale Zuza również... uczucie przychodzi całkiem niespodziewanie jeszcze warunki były korzystne do jej rozwnięcia wiec stało się a tego już nie da się cofnąć. Niestety życie bywa trudne i chyba stoisz przed wyborem albo żona i dziecko albo Zuza bo nie możesz mieć je obie bo i tak któraś z nich będzie cierpieć... Wydaje mi się że wielka miłość była u Ciebie z żoną na początku małżeństwa bo inaczej nie dopuścil byś się tego czynu a Zuza młoda dziewczyna i to spowodowało taki obrót sprawy... Jedno jest pewne i żadna kobieta nie chciałaby być tą drugą a myśląc o Zuzie podczas kiedy jestes z zona nie jest fair, dobrze się zastanów, przemyśl a potem działaj bo chyba nie jesteś do konca szczęśliwy z żoną skoro pojawiła się inna...

62

Odp: Kochać dwie naraz - jak udowodnić miłość?

Ja bym nie krytykowała tak autora ponieważ jesteśmy tylko ludźmi a człowiek niekiedy może zbłądzić...  stać na życiowym zakręcie i chyba stoisz przed nim nie wiesz co masz zrobić a to bywa czasem najgorsze. Tutaj dwie kobiety są poszkodowane  najbardziej żona ale Zuza również... uczucie przychodzi całkiem niespodziewanie jeszcze warunki były korzystne do jej rozwnięcia wiec stało się a tego już nie da się cofnąć. Niestety życie bywa trudne i chyba stoisz przed wyborem albo żona i dziecko albo Zuza bo nie możesz mieć je obie bo i tak któraś z nich będzie cierpieć... Wydaje mi się że wielka miłość była u Ciebie z żoną na początku małżeństwa bo inaczej nie dopuścil byś się tego czynu a Zuza młoda dziewczyna i to spowodowało taki obrót sprawy... Jedno jest pewne i żadna kobieta nie chciałaby być tą drugą a myśląc o Zuzie podczas kiedy jestes z zona nie jest fair, dobrze się zastanów, przemyśl a potem działaj bo chyba nie jesteś do konca szczęśliwy z żoną skoro pojawiła się inna...

63

Odp: Kochać dwie naraz - jak udowodnić miłość?
kaper napisał/a:

W ubiegłym październiku żona dostała ciekawą ofertę pracy, która wiązała się jednak z półrocznym szkoleniem (wyjazdem).

kaper napisał/a:

Aga natomiast teraz rzuciła się w wir pracy, ale nie wydaje mi się aby się ode mnie odsunęła. Zachowuje się jakby... No właśnie, jakby nic się nie stało. Jakby ta akcja nie miała w ogóle miejsca... Uśmiechnięta, zadowolona, czuła... Sam tego nie pojmuję...

Ta Aga coś zbyt szczęśliwa... wyjazdy, szkolenia...
Zuza na pewno kogoś znajdzie, po co jej koleś który zdradza żonę, a Aga może już to zrobiła wink

i się sprawdzi:

iruda napisał/a:

A za chwile wszystkie 3 (łącznie z córką) zostawią cie na lodzie.

big_smile

64

Odp: Kochać dwie naraz - jak udowodnić miłość?
kaper napisał/a:

Wspomniałem żonie o terapii, żebyśmy spróbowali, że może z pomocą osoby trzeciej, dokładnie specjalisty jakoś powoli zaczniemy wychodzić z kryzysu. Ale ona się nie zgodziła, tylko zaproponowała rozmowy w domu.

Gdyby Ci się jednak udało Agnieszkę namówić na terapię, to pamiętaj, że ma ona sens tylko wtedy, kiedy potrafimy być do końca ze sobą szczerzy. Jesteś pewien, że będziesz potrafił opowiedzieć jej co Ci siedzi w głowie? Tak szczerze i bez kłamstwa?

kaper napisał/a:

A więc rozmawiamy... O wszystkim, a w szczególności o nas. O Zuzce Agnieszka nie chce słyszeć, bo uznała że tematu nie ma. Zresztą zachowuje się jakby nic nie miało miejsca (tak jak pisałem), przytula się, całuje, mówi że kocha... Ja wiem, ze potrzeba czasu i wiem, że szybko raz dwa nie wróci wszystko do normy - liczę się z tym, bo aż tak głupi jak Wam się wydaje nie jestem. Może Ty inaczej sobie wyobrażasz sobie staranie, ale ja inaczej nie mogę, bo jestem uwiązany. A obiecałem dokończyć remont w domu i mam 2 prace - więc weź to pod uwagę zanim się wypowiesz...

To nie będzie złośliwość, zapewniam, jednak już drugi raz przez głowę przeszła mi myśl, że może Twoja żona, kiedy przez pół roku nie było jej w domu, też zafundowała sobie romans i dlatego to wybaczenie i udawanie, że właściwie nic się nie stało przychodzi jej z tak ogromną łatwością? Zdradzone kobiety, nawet jeśli decydują się dać szansę i usiłują wybaczyć, zwykle mają z tym spory problem, a już na pewno mają problem z bliskością. Choć oczywiście równie dobrze może być tak, jak zresztą wcześniej już ktoś wspomniał, że próbuje wyprzeć ze świadomości to co się stało i dlatego stara się żyć jak do tej pory, czyli w jej pojęciu normalnie.

kaper napisał/a:

Nie wiem czemu, ale czuje się w obowiązku jakoś wynagrodzić Zuzce tą krzywdę, muszę jakoś udowodnić jej, ze nigdy nie była zabawką.

Napisz do niej list, w którym dokładnie to wszystko opiszesz, po czym pozwól jej żyć swoim życiem. Ty będziesz spokojny, że powiedziałeś jej to wszystko, o czym być może do tej pory nie wie, ona natomiast być może poczuje się z tym lepiej. I myślę, że na tym powinieneś zakończyć jakiekolwiek udowadnianie, że nie była zabawką - w ten sposób zaoszczędzisz obu kobietom dalszego rozczarowania.

65

Odp: Kochać dwie naraz - jak udowodnić miłość?

Zadaj sobie pytanie "czy innego mezczyzne bym tak traktowal?". To jest Twoja opowiedz.

Posty [ 1 do 65 z 83 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Kochać dwie naraz - jak udowodnić miłość?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024