Witam wszystkie NetKobietki :*
Chciałabym się poradzić w pewnej bardzo dręczącej mnie sytuacji, iż z powodu wyprowadzki do innego kraju kontakt z najbliższą przyjaciółką nie jest taki jaki był przedtem, a niektórych spraw nie mogę powiedzieć tutejszym znajomym, bo po prostu nie wiem na ile mogę im ufać.
W wieku 14 lat wyprowadziłam się za granicę i zaaklimatyzowanie się nie było proste (teraz mam 17 lat). Na szczęście w szkole był jeden Polak Mariusz, z którym przeżyłam niejedno dobre i niejedno złe. Moi rodzice nigdy nie lubili Mariusza, i dlatego nie są zadowoleni kiedy idę się z nim spotkać, i wiem że w duchu liczą na to, że się rozstaniemy. Często chłopak robi mi awantury o to, że mimo że jestem "duża", nie potrafię się przeciwstawić moim rodzicom i widzę, że nie potrafi zrozumieć tego, że nie chcę się z nimi kłócić. Mariusz chcę abym za rok lub dwa, zaraz po tym jak złapie jakąś prace wprowadziła się do niego. Ja się boję, bo rodzice kompletnie go nie akceptują, i nie chcę tracić z nimi kontaktu bądź żyć w zaciętych relacjach z nimi.. a ich "opinia" na jego temat już nigdy się nie zmieni, bo zrobił coś niewybaczalnego w oczach moich rodziców. Kłótnie sprawiają, że jestem już zmęczona nim, byciem razem ale nie potrafię go zostawić, bo zawsze pamiętam o tych dobry rzeczach, i o tych które mogą się zdarzyć i w sumie jest jedyną osobą tutaj, która zawsze była i jest... Ale sprawy pokomplikowały się jeszcze bardziej kiedy od pewnego czasu, odzyskałam kontakt z moją pierwszą podstawówkową miłością- Tomaszem, który też mieszka poza granicami Polski, lecz nie w tym samym kraju co ja. A wiadomo, są takie sympatie, o których na samą myśl pojawiają się "motyle" w brzuchu.
Tomasz jest całkowitym przeciwieństwem do Mariusza + moja mama zna Tomasza i go lubi, także to ułatwia sprawę. Mogę z nim rozmawiać o wspomnieniach znanych nam miejscach itp. , a od codziennych wieczornych rozmów na Skypie jestem już wręcz uzależniona. Mam możliwość studiowania w tym kraju, gdzie Tomasz mieszka (za dwa lata). On bardzo by tego chciał, i nigdy nie przestał mnie kochać, mimo że jak byliśmy wielce zakochani, nie mieliśmy więcej niż 10 lat.. i tak było do dnia, w którym ja się wyprowadziłam.. On cały czas mówi, że chce i jest gotów na mnie czekać dwa lata..
Boję się decyzji, bo boję się że mogę żałować, ale nie mogę już dłużej być nie fer wobec Mariusza, bo Tomasz o Mariuszu wie. Także co mam zrobić, według Was NetKobietki? Wybrać dawną miłość?
Teksty typu: "Wybierz tego, kogo na prawdę kochasz".. raczej nie pomogą. Bo Tomasza kocham od zawsze, a Mariusz pojawił się i był dobrym powiernikiem na trudnym początku zagranicznego życia.. i przez brak zupełnie nikogo.. pokochałam go..
Pomóżcie.
Serdecznie pozdrawiam,
niezdecydowana Liliana.