hej, proszę wypowiedzcie się:) - mam koleżankę fajna dziewczyna:) zaradna, pracowita, zadbana, wesoła, w dzisiejszych czasach określenie "normalna" jest komplementem a taka jest - spotkałyśmy się przy kawce i zwierzyła się mi z takiego śmiesznego problemu ale jej zaczyna to dawać do myślenia a ja już sama nie wiem co o innych ludziach konkretnie "koleżankach" myśleć:) - zawsze jak spotyka koleżankę młodszą starszą singla mężatkę nie ma to znaczenia - jak opowiada o swoim życiu (nie narzeka, normalna rozmowa o wszystkim - sama z nią się spotykam) wyznała mi że jestem jedyną osobą która nie powiedziała jej jeszcze żeby sobie "zrobiła dziecko".... ta dziewczyna jest sama...mówi że już ma dosyć "cioć" dobrych rad...i zastanawia się co ma o innych myśleć...ani nie wspomina o dzieciach czy związkach - to jest taka kobitka z klasą (30 latek)..... sama już nie rozumiem dlaczego otrzymuje takie "porady" - ja uważam że to jest jej prywatna sprawa! - pomyślałam że może jest sobą która zadziera nosa czy tym podobne sprawy - ale nie!!! ma powody do dumy (sprawy zawodowe) ale o jej sukcesach dowiaduję się nie od niej ale od innych! o co chodzi - zazdrość? dobre serdeczne rady? skąd ktoś wie co jej do szczęścia potrzebne??
Ludzie różnie postrzegają pewne sprawy. Te idiotyczne rady mogą mieć różne powody, ale są tak naprawde upokarzające. Wiem sama przez podobne przeszłam zanim się z kimś związałam. Być może Twoja przyjaciółka jest osobą delikatną i taktowną, dlatego znajomi czują się "upoważnieni" do wchodzenia z buciorami w jej życie. Ja nie mam dzieci i pewna kuzynka radząc mi, abym miała powiedziała tak: A dlaczego Tobie ma być lepiej niż mnie" i to było uzasadnienie jej opinii i słuszności posiadania przeze mnie potomstwa. Bez komentarza.
A dlaczego Tobie ma być lepiej niż mnie" właśnie to miałam napisać, ale basiula mnie wyprzedziła ![]()
to jest dokłądnie ten powód, dla którego ludzie dają innym ""DOBRE'"" rady..
dziękuje za wypowiedzi - jestem tego samego zdania - masz racje "baziula" moja dobra koleżanka jest osóbką delikatną i taktowną - gdyby mogła odp by tak że poszło bym tym dającym "dobre" rady w pięty - jednak jej kultura nie pozwala na takie zachowanie i biedna wrażliwa niepotrzebnie przeżywa.... może jestem złośliwa ale taka jedna mężatka ciągle jej "doradza" nawet jak ją omija wielkim łukiem.... że gdyby na mnie padło powiedziałabym jej żeby mi męża użyczyła (zdaje sobie sprawę że afera byłaby że hej...) ale jak się takich rad udziela..... z drugiej strony jakby przekazała mężowi tą propozycję byłabym w niezłych tarapatach i śluby czystości chętnie bym składała......
- jednak najlepiej myślę jest przemilczeć "rady" i nie ma co sobie dobierać i przeżywać - tak tłumaczę mojej koleżance
i dobrze robię ![]()