Od 8 miesiecy pisze z kobieta w internecie. Niby wszystko jest w porzadku, bo kontakt mam dobry, ale jednak czuje sie tak sobie. Od poczatku znajomosci probuje namowic kolezanke na spotkanie w celu blizszego poznania. Niby sie zgadza, ale jednak wymysla rozne powody by nie byc. Jako glowne uzasadnienie podaje: "Jesli siebie kochamy, to pospiech nie jest wskazany". Czy moge sie ludzic, ze kobieta naprawde sie spotka, czy lepiej dac sobie spokoj? W ogole to czy normalne jest by tak odpowiadac? Prosze pomozcie, bo ja sie pogubilem juz...
8 miesięcy i nie chce się spotkać?
Jakoś nie wierzę, że jest szczera w takim razie.
Poza tym ile można czekać?
"Jak się kochamy to pośpiech nie jest wskazany":) To wystrzeliła z tekstem.
W takich sytuacjach jak najbardziej jest wskazany.
Wpierw powinniście spotkać się w realu i faktycznie na skórze przekonać się czy ma to jakiś w ogóle sens.
Moim zdaniem powinieneś ostatecznie zaproponować spotkanie i jeżeli odmówi ponownie to powinieneś podziękować Pani.
Ja rozumiem, że można zwlekać bo strach, bo nie pewność. Jednak ona będzie dopóki nie spotkacie się....Ale tak beznadziejne wytłumaczenie jakie wymyśliła Twoja panna z ukrycia jest po prostu żenujące...
Dziwne! Ja na Twoim miejscu powiedzialabym stanowczo albo w koncu sie spotkamy albo zostajemy wirtualnymi znajomymi. Daleko od siebie mieszkacie?Po ile macie lat? Moze jest zupelnie kims innym za kogo sie podala,moze chciala poflirtowac i sprawy zaszly za daleko.Byc moze teraz nie wie jak sie z tego wycofac,moze wymienialscie fotki miedzy soba a na nich nie byla ona tylko np. jej kolezanka.Rozne dziwne rzeczy dzieja sie w wirtualnym swiecie i bardzo czesto jest tak,ze ludzie podaja sie za kogos innego niz w rzeczywistosci sa.
Pozdrawiam serdecznie.
Arnoldzie,ten problem to Ty juz opisywałeś tutaj jakiś czas temu(no chyba,że znowu o inną koleżankę chodzi)Ja proponuje wyjść do ludzi,na imprezy czy coś i tam poznawać dziewczyny,a nie żalić się,że koleżanka z neta od miesięcy nie chce umówić sie na spotkanie.Nie jest zainteresowana,więc nie chce.A poza tym jest jakąś krętaczką.
Rzeczywiście, jeśli napisała taki test to raczej nie chce się spotkać..może traktuje Cię tylko jako kolegę z którym można popisać, ale na bliższą znajomość nie ma ochoty. Tym bardziej, jak sam napisałeś-wymyśla różne powody, żeby się nie spotkać.
Według mnie ona się nie spotka, także nie ma sensu żebyś tracił czas.
jak dziewczyna chciałaby się spotkać to by się spotkała a nie wymyślała jakieś przeszkody, sama po sobie wiem że jak chcę się z kimś zobaczyć to staram się to zrobić jak najszybciej a nie jeszcze utrudniać.
"Jesli siebie kochamy, to pospiech nie jest wskazany".
O jakim kochaniu ona pisze?
Tak klientka jest najwyraźniej niedojrzała emocjonalnie!!!
Daj sobie z nią spokój i poszukaj kogoś w realu ![]()
Pozdrawiam
Może powiedz jej wprost, że bardzo Ci zależy na tym spotkaniu, jeżeli nie chce niech powie Ci to wprost. Jeżeli chce, ale nie jest na to gotowa (według mnie 8 miesięcy to rzeczywiście dużo, ale przecież ludzie są różni, może dla niej to jeszcze mało) to niech poda Ci mniej więcej ramy. Powinieneś jej zaznaczyć, że mimo jakichkolwiek intencji jakimi się pewnie kieruje czujesz się trochę wykołowany i nie masz ochoty bawić się w kotka i myszkę.
Powodzenia
Dziękuję bardzo za odpowiedzi.
Ta historia ma ciąg dalszy. 28 lipca w sobotę, powiedziałem, że między Mną a Agnieszką już koniec. Niepisałem do niej przez tydzień do 4 sierpnia, a Ona ciągle regularnie do Mnie pisała na tel, 4 razy dziennie tak jak zwykle. Więc postanowiłem napisać, tak sobie. Nieprzyjęła Mnie z otwartymi ramionami. Napisała, że owszem kocha, zależy jej na Mnie, ale jak odejdę jeszcze raz, to KONIEC z nasza znajomością. Ona już za dużo wycierpiała z mojego powodu, że traktuję ją jak worek treningowy, a że Ona ma też uczucia i Mnie bardzo kocha. Sama wyszła z inicjatywą, żebyśmy się spotkali 11 sierpnia o godzinie 17.
A ja niestety pokpiłem znowu sprawę:(
11 sierpnia przyszedłem punktualnie o godz 17 i okazało się, że ona już pojechała do domu, cała zapłakana bo Mnie niezobaczyła, a była przed godziną 17. I mi poprostu ręce opadły. Rozumiem, że jest rozchwiana emocjonalnie, niejest Mnie pewna, myślała ze ją wystawiłem, no ale chyba mogła poczekać do tej godz 17, jak było umówione.
No tak, oczywiście 12 sierpnia pojechała z rodzicami na wakacje na Mazury. Napisała mi, że mimo wszystko Mnie kocha, i chciała się ze Mną zobaczyć by mieć piękne wspomnienia, a teraz ma tylko smutek.
Daliśmy sobie nadzieję, że spotkamy się 1 września. Może jeżeli nam na sobie na prawdę zależy to doczekamy do tego spotkania? Oby...
Oczywiście bardzo mi podkreśla jak to bardzo Mnie jej brakuje. Szczerze mówiąc mi również na niej zależy. I no cóż pozostaje czekać. Sama do Mnie pisze SMSY pierwsza, i tak zawsze bylo, ja tylko czasem, więc chyba mogę mieć nadzieję:)
jak dla mnie ostro dziewczyna kombinuje... umawia się na 17 i mówi że jej na tym spotkaniu zalezy a potem ucieka parę minut przed? no sory... i jeszcze jakieś akcję że zapłakana... coś mi tu nie gra i tyle. Pozatym te teksty o miłości, jakiej miłości jak się nigdy nie spotkaliście, ile ona w ogóle ma lat. Będziesz czekał do tego września i nic znowu z tego nie wyjdzie bo pewnie znowu jakaś akcję odstawi, pożyjemy zobaczymy. Chcesz to czekaj.
Ok, nigdy niejestem zbyt śmiały by podejść porozmawiać z dowolną dziewczyną normalnie, na wolnej stopie po koleżeńsku, nie wiem o czym mówić no i ogólnie, dobrze mi samemu. Poznałem przez chat tą dziewczynę Agnieszkę, i w sumie wszystko jest ok. Nie mogę tej dziewczynie niczego zarzucić, no oprócz tego dziwnego omijania spotkań.
Cała sytuacja zwyczajnie Mnie przerosła. Nie umiem podjąć decyzji co dalej. Niechcę zrywać kontaktu, bo zwyczajnie chcę się sparzyć do końca. Niechcę mieć pózniej wyrzutów sumienia, że miałem fajną laskę a sam skończyłem znajomość. Cała ta sytuacja dużo nerwów, emocji i zdrówka Mnie kosztuje. Czuję, że mi serduszko troszkę nawala.
I dlatego myślę, że po prostu to wszystko odstawię na bok. Zajmę się własnymi sprawami, mam tyle ważnych spraw do zrobienia, a nie tylko myśleć co dalej będzie. Chyba telefon schowam w najczarniejszy kąt pokoju, by Mnie niekorciło by pisać. Od czasu do czasu napiszę jeden, dwa Smsy każdego dnia, może co drugi, trzeci dzień i może już niebędę miał tego kaca głowy.
Straciłem sens życia, ta dziewczyna stała się kimś więcej, ale widzę że jednak się pomyliłem.
Chcę odzyskać równowagę, spokój życia, i poczuć że znów chce mi się żyć. Wkońcu świat jest taki piękny, niechaj tylko zakwitną bzy:)
Cóż czas leci, ona zapewnia, że nieopuści Mnie. Jednocześnie pisze, że boji się aby tylko między nami na pisaniu się nieskończyło. Pokazuje, że ogólnie bardzo jej zależy.
I w sumie wszystko byłoby Ok, gdyby nie ta niepewność ze spotkaniem. Zwyczajnie boję się znią spotkać, czuję dużą blokadę, obawę. Chciałbym to mieć już dawno za sobą... I tak się to wszystko wlecze dniami, miesiącami
i ciągle jak obawy były, to teraz się tylko nasilają. Jak tak postępuję, zwleka ze spotkaniami, to może jak się niespodobam w realu, to pomimo zapewnień Mnie zostawi?
Czuję strach, bo zwyczajnie niewiem jak się zachować na tej ewentualnym spotkaniu. Nalężę do osób, które nie są wygadane i śmiałe;)
Ja też nie jestem wygadana ani śmiała i rozumiem twoje obawy, szczególnie że spodobała ci się ta dziewczyna. Jednak według mnie im dłużej będziesz czekał na to spotkanie tym gorzej, jeszcze bardziej się zablokujesz i będziesz miał więcej obaw, które pewnie nigdy się nie rozwieją bo z takim podejściem to do tego spotkania nigdy nie dojdzie... macie już jakąś konkretną datę ustaloną chociaż?
Wstepnie za 2 tygodnie w sobote.
Teraz Ona ma pracę, bo wróciła z urlopu i niemoże tak rozporządzać czasem. Ma niezbyt dobre układy z szefowa w pracy, a wiem ze niezle musi tam pracowac.
Spróbuję znią ogólnie porozmawiać na temat naszego spotkania. Jak ona to widzi, jak oczekuje, może sama Mi podsunie jak powinienem się zachować. Wkońcu by dziś mi nienapisała, że "Kochanie czuję że to przeznaczenie nas ze sobą połączyło, wiesz?". Dlatego nieboję się jej zapytać i porozmawiać na temat moich wątpliwości ze spotkaniem:) Bo otyle mam lepiej, że jednak muszę być u niej wysoko, skoro jednak dostaję szansę:)
Czyli spotkanie też niejest już jak z obcą dziewczyną, u której dopiero musze zdobywać pluski, zaufanie.
Więc mogę chyba śmiało pytać...
Dobrze chociaż, że Ona mi tak ufa, pokazuje na każdym kroku jak bardzo ważny dla niej jestem.
Łatwiej przetrwać złe myśli, nabrać wiary że wszystko się uda. Może warto przejść przez to małe piekiełko, by pózniej było tylko lepiej?:)
Może warto
Przecież nikt nie powiedział że od razu będzie pięknie i kolorowo
czas pokaże jak będzie jak się spotkacie.
Dziękuję za odpowiedz:)
Tak czy siak niemam nic do stracenia:) jejku czuję, że jestem w pacie... bo w sumie wszystko jest takie oczywiste, ale to bym musiał niemieć uczuć, emocji...
Wtedy na ostatnim nieudanym spotkaniu jednak zle opisałem fakty. Ona była na czas, nawet siebie widzieliśmy, tylko oczywiście złe miejsce było, za dużo ludzi młodych się kręci.
Teraz zaproponowałem spotkanie U niej w miejscowości na przystanku.
Podobno czas jest lekiem, więc poczekam do spotkania:)
Dziekuję wszystkim za odpowiedzi.
Ta historia zawarta w tym poście, już jest nieaktualna niestety.
Dziś znowu było nieudane spotkanie, a było to tak:
Umówiliśmy się dziś na godz 17 u niej w miejscowości. O godz 16 przyszedłem na dworzec autobusowy i uciekl mi autobus do niej. Ponieważ sie jedzie do niej 20 minut około, to poczekałem dalej. Niestety następny autobus nawalił, a kolejny po 36 minutach czekania przyjechał. Niestety po drodze były roboty drogowe, i utworzyły się gigantyczne korki. Ja napisałem ze się spoznie, ona obiecała ze zaczeka. Bylem o godz 17:30. I co zastałem?
Pustke! Ona całkowicie umilkla, brak jakiegokolwiek odzewu. Ja wszystko rozumiem...
Wiele razy ja sobie juz tłumaczyłem, ale teraz się kompletnie załamałem. I jeszcze to takie dziecinne wyłączenie telefonu, ryczenie i specyficzny sposób chyba zerwania... Bo jak to inaczej nazwać?
Szczerze? Niewiem kompletnie co otym wszystkim myśleć. Wiem tylko, że prędzej czy pózniej tak by się skończyło. Jakoś niewieżyłem wto, widząc jak ONA nawet nieumie zaczekac, tylo odrazu w placz:(
BArdzo Mnie to boli, no ale dobrze mi tak, bo niesłuchałem mądrzejszych osób rad.
Mam tylko jedną prośbę. Może mi ktoś poradzić co zrobić jeśli jednak się odezwie??
Raczej wątpię wto, ale gdyby jednak... Co powienienem wtedy zrobić gdyby jednak napisała?
Z góry dziękuję za odpowiedzi:)
Jak dla mnie to ktoś Cię wkręca.
Ona może być równie dobrze obleśnym starym facetem .. XD
Uroki neta.
Daj sobie spokój. Nie odbieraj i nie pisz.
Poszukaj kobiety w realu.
nie odzywaj sie do niej...za dużo już tego wszystkiego...nie rozumiem jej zachowania. czego ona się wstydzi ? że ją pocałujesz czy po prostu wstydzi się swojej urody?
To akurat napewno jest kobieta, bo widziałem ją na 100%.
Niema tutaj żadnego wkręcania, po prostu złe okoliczności i tyle. Pech i tyle.
Ja się martwię, bo przez te 9 miesięcy ta Kobieta do Mnie kazdego dnia pisała, ciężko tak będzie się odzwyczaić. Z drugiej strony to dobrze, że chociaż tak się to skończyło niż gdyby miało się skończyć dużo gorzej.
Ale dla Mnie to mogiła, prawie dosłownie;)
Nie wiem Frytka. Ja nic niewiem, mi po prostu jest ciężko, bo tak na prawdę zdawałem sobie od dawna sprawę, że ten dzień wkońcu nadejdzie.
Według MNie to od dawna było zbyt idealne, piękne by mogło się ziścić.
Ale jednak ból jest, niewiem czemu:P
Ech... przykro mi naprawdę, szczerze powiem że wydawało mi się właśnie że tak się to skończy bo to przecież nie pierwsza taka akcja z jej strony
no ale jak wcześniej pisałam może coś się zmieni jak się spotkacie... jednak chyba nie jest wam to dane. Pytasz jak masz się zachować jak się odezwie, OLEJ JĄ CAŁKOWICIE!!! nie odbieraj,nie odpisuj a jeśli już musisz to stanowczo jej powiedz że nie dasz z siebie więcej robić wała i kończysz te "znajomość"... ileż można dawać się tak wystawiać? Rozumiem że będzie ciężko się odzwyczaić ale chyba sam już widzisz że to do niczego nie prowadzi... dziwna kobieta ci się trafiła, cholernie dziwna:/
To jest głupie, ale cieszę się, że to właśnie Ona skończyła tą maskardę.
Jest mi smutno, ale jednak dobrze (niewiem, może się mylę, a wolę raczej nie!), że zmieniła sobie numer telefonu, a stary wyżuciła w diabły. W ten sposób już na 100% się niespotkamy i kontakt został skasowany.
Pytanie tylko czy to zrobiła? MYślę że jutro dostanę na Nie odpowiedz:)
Aco do dziewczyn, jakoś niemam ogólnie przekonania. Ona mi mówiła, że będzie do końca, nigdy nieopuści, a proszę co dziś zrobiła. Jeśli większość z Was ma takie słowo, to poprostu niewarto się angażować bardziej...
Już lepiej zawsze liczyć na własne siły:) przynajmniej człowiek niebędzie czuł sie rozczarowany.
25 2012-09-08 20:06:39 Ostatnio edytowany przez arnold (2012-09-08 20:08:47)
Maritta myślę, że nie dziwna, bo normalna.
Ona wie, czego chce od życia, tylko kontakt był strasznie zły. Tylko Smsy, no to jak sie dogadać?
Ona po prostu robi swoje i tyle, jak widać ja też powienienem;)
A że robi Wała? No to myślę, że już nigdy się nieodezwie. Tylko żal pozostaje.
No cóż takie jest życie...:)
Jakby była normalna to by nie bawiła się z Tobą w kotka i myszkę czy w cholera wie co to miało być... mówisz że kontakt zły bo tylko eski, ale przecież zadzwonić też można co nie? no ale trzeba jeszcze chcieć.
Życzę Ci tylko żebyś teraz znalazł sobie taką dziewczynę, która będzie warta Twojego zaangażowania
Powodzenia ![]()
27 2012-09-08 22:38:22 Ostatnio edytowany przez arnold (2012-09-08 22:47:08)
No i cholera, przed chwilą napisała do Mnie...
Na prawdę nie wiem, co zrobić, narazie pomilczę, ale argument z olewaniem do Mnie nietrafia, bo To ona jest zaangażowana bardzo w tą pisaninę. Widać na prawdę gołym okiem to, a to ja się bawię od poczatku jej uczuciami, sprawdzam, niewieze itd... Taki już jestem.
Maritta nie mozna dzwonić, bo to chat w tel na nr 71936. Tam tylko esy ida, zero kontaktu innego niestety:( Gdyby było inaczej, to już dawno byłoby oczywiste, albo wtą albo we wtą;)
Stad wieksza wyrozumialosć moja dla niej.
Zresztą mój niepokój jest oNią, bo ja naprawdę widzę, że cholera to wszystko strasznie emocjonalnie bierze, i na prawdę niechcę jej łamać serca. A po tym wszystkim cholerne przywiązanie się przyplątało. To wszystko jest zbyt trudne, a przecież nawet ja Nie wiem jak Ona na to wszystko patrzy, co się dzieje.
Pójdę spać, może we śnie znajdę rozwiązanie:)
arnold, dziwne to jest wszystko, a już tymbardziej to, że Ty nawet nie masz jej numeru.
Ja też poznałam faceta przez internet, przez krociutki okres pisliśmy przez mail, potem bardzo szybko przeszliśmy do gadu i następnie był telefon,( sms, rozmowa) po około 5 miesiącach się spotkaliśmy po prostu oboje chcieliśmy zobaczyć kto jest po drugiej stronie. Odbyło sie to bez żadnych uników itp.
Nie wiem na co Ty liczysz/ czeksz, dziewczyna wystawiła Cię już dwa razy trzeci z pewnością też to zrobi, rozumiem, że przyzyczaiłeś się do świadomości, że gdzieś tam jest kto tęskni, myśli, pisze to miła świadomość i potem człowiekowi bardzo tego brakuje, ale ja nie widzę tutaj przyszłości, a z każdym dniem bardziej się przyzwyczajasz się do tego i ciężej będzie Ci to uciąć a to jedyne rozsądne wyjście.
Dobrze, dziekuję za odpowiedz Babieniedogodzisz.
Nie wiem, niejestem przekonany co do słuszności idei zostawienia.
Tak uczciwie, gdybym był na Jej sytuacji wczoraj, też bym niewytrzymał i poszedł sobie.
Najłatwiej to dziewczynę zostawić, no ale czy ONa nie ma też uczuć?
Niechcę żyć po tem z bólem głowy, co by było gdyby...
Gorzej, że Ona pisze do Mnie normalnie, jakby niczego niebyło. Już dostałem od niej 3 esemesy, od wczorajszego nieudanego spotkania. Naprawde nie wiem co zrobic...?
Dostałeś już porady i odemnie i innych dziewczyn, daj sobie z nią spokój... Ale dobrze wiesz że znowu dasz się jej zmanipulować i się wkręcisz w dalsze pisanie z nią... więc nie rozumiem jakiej porady jeszcze oczekujesz.
Daj sobie z nią spokój bo z tej znajomości nic dobrego nie wyjdzie. Szkoda czasu na takie bawienie się w kotka i myszkę. Skąd masz taka pewność że ona naprawdę płacze? Bo wiesz to tylko emotki. Takie coś nie ma sensu można tak powiedzieć że bierze cie na litość tylko po to abyś jej nie zostawił nie pisz się w takie coś bo to nikomu nic nie daje tylko same zmartwienia.
Gorzej, że Ona pisze do Mnie normalnie, jakby niczego niebyło. Już dostałem od niej 3 esemesy, od wczorajszego nieudanego spotkania. Naprawde nie wiem co zrobic...?
Jak wyobrażasz sobie tą znajomość?
Nie przeszkadza Ci, że tracisz czas dla kogoś kogo nigdy nie zobaczysz twarzą w twarz?
Daj sobie z nią spokój bo z tej znajomości nic dobrego nie wyjdzie. Szkoda czasu na takie bawienie się w kotka i myszkę. Skąd masz taka pewność że ona naprawdę płacze? Bo wiesz to tylko emotki. Takie coś nie ma sensu można tak powiedzieć że bierze cie na litość tylko po to abyś jej nie zostawił nie pisz się w takie coś bo to nikomu nic nie daje tylko same zmartwienia.
No właśnie, w sumie ostatnio ciągle od niej słyszę zdania: Kiedy się spotkamy?
I tylko Ty się dla Mnie liczysz.
Alfaalfa, nie wiem. Nie przeszkadza mi, ponieważ wchodząc wtą znajomość nieliczyłem na Nic:)
A ta sytuacja Mnie już przerosła.
Ok, to wszystko prawda.
Po tym co napisałem i ogólnie po tym wszystkim co przeżyłem a czego nie napisałem, rzeczywiście decyzja może być tylko jedna, po prostu przerywam z Nią kontakt.
Chyba rzeczywiście tak będzie lepiej.
Dziękuję wszystkim za opinie:)
Pozdrawiam:)
Dziękuję za rady, jednak wszyscy mieli rację, żebym ztym skończył jak najszybciej. Teraz już wiem, że to nie ta bajka jest. NO cóż, ale trzeba było spróbować...:)
38 2012-10-16 22:51:21 Ostatnio edytowany przez karol777 (2012-10-16 22:58:34)
daj sobie spokój ... ja miałem te same jazdy z kobietą z neta(przeczytaj mój post) zaangażowałem sie a ona mnie zbywała" może się zobaczymy" nie warto , szkoda nerwów i też miała na imie Agnieszka! ja tez czekałem 8 miesięcy na spotkanie, w końcu powiedziałem pas wywaliłem z fb , gg ,numer telefonu i mam spokój, tobie radzę to samo bo ona ewidentnie sie toba bawi.miej szacunek do siebie stary i szukaj kogos w realu))powodzenia
Zawsze sobie mówię, że całe szczęście, że teraz wyszło szydło z worka...
Głowa do góry)) tak jak napisałem zerwij wszelki kontakt , zmień numer telefonu , wywal z fb i będzie dobrze.nic dobrego z tego nie wyniknie , ona jest warta tyle co gówno jak tak się toba bawi.
Jasne, ale to niedaje gwarancji. Bo będę się napinał, a ja tak niechcę. Wolę sobie zająć po prostu czas, i powolutku zapomnieć. Chcę odnieść sukces przez silną wolę, anie bawienie się w jakieś nędzne gierki. A jak Tobie się udaje zapomnieć?
ja pozbyłem się jej z fb, gg , numeru telefonu .staram się o tym nie myśleć.jeszcze niedawno sprawdzałem jej fb z innego konta , co pisze u znajomych ale teraz już prawie o tym nie myśle.czas robi swoje...
Zapomnieć, zapomnieć czasem by człowiek chciałby się upić...
Picie pomoże tylko na chwilkę.zajmij się czymś aby o niej nie myśleć.dasz rade , niedługo inaczej będziesz na to patrzeć.
Wczoraj przełamana karta na pól, zmiana numeru, tak to ostateczny koniec. Czemu to na Mnie zadnego wrazenia nie robi? Czy nie powinienem czuć gniewu, złości, żalu za to, że się nie udało? Byłem manipulowany? Ja czuję tylko rozczarowanie. Ja wiem, ja to wiedziałem, że nie ma ptawa się to udać, ale... Chciałem spróbować, przekonać się czy nie można poznać, stwozyć lepszy świat z uczuciem, dbaniem o tą drugą osobę, oderwaniem się od problemów dnia codziennego. Przemykałem na wszystko oko. Byłem gotów wszystko zaakceptować, w końcu sobie tłumaczyłem dziewczyna pracuje, studiuje, ma milion innych spraw na głowie, więc po co ma się spotykać ze Mną? Starałem się rozumieć, być dobry, a jednak... Słyszałem oskarżenia, że nie jestem taki jak kiedyś, że sam ją atakuję, że się Mnie boji. Jak w tych warunkach myśleć o czymś? Przeżyłbym wszystko, pal licho to przecież tylko odległość glupia. No ale już tego nie przebolę, ja się staram próbuję się spotkać, ona zachowuje się jak księżniczka, ma humorki, a to brzuszek boli, a to główka, a to wyłączyła telefon. I te jej teksty: "Ja Ciebie nieopuszcze". Wszystko to takie nieprawdziwe, takie nierealne, takie zmyślone.
Ja już mówię pass. Dziekuję wszystkim osobom, które Mnie zawracały z tej drogi. Jak widać miały racje. Ja głupi niechciałem słuchać. Wieżyłem, chciałem stwożyć i stwożyłem sobie wydumany, wymyślony świat. Stało się.
Dziekuję za uwage:)
arnold,
Jak kogoś poznajesz przez net - od razu dąż do spotkania ![]()
Nie ma sensu otwieranie się przed kimś w necie bo im więcej o kimś wiesz tym trudniej się spotkać. Można też natknąć się na oszusta - tak jak w tym przypadku.
Ok:) dziekuje za odpowiedz Alfaalfa.
Było jak było, Ona jest jaka jest. Myślę, że mam bliznę, która sie powoli zabliznia, ale juz na zawsze pozostanie po niej ślad. I już tego nie zmienię.
Teraz chce odbudować się, bo Mi to troszkę zdrówka, pewności siebie psychicznej zabrało.
Czy nie znacie żadnej dobrej ksiażki psychologocznej, która by coś mogla pomóc? Odnależć sens życia?