Widze, ze napisaniem swojego pierwszego posta zamieszanie wprowadziłam.
Ale wierze , że wiecie, że nie chciałam urazic nikogo.
Do Roxany. Chlopak z ktorym mieszkam nie ejst moim oficjalnym mezem. Nie mamy slubu, ale to chyba nie ma znaczenia. Mowisz, ze teraz pomaga, ale ze moze sie buntowac. Kochana , on buntował sie juz mase razy. Nie chce prac? Niech nie pierze, wytrzymał, do momentu kiedy mu sie koszule do roboty nie skonczyly. Pranie z kosza mi sie przez dwa tygodnie wysypywało, jak wchodziłam do lazienki to zamykałam niemalze oczy (z racji tego ze pedantka jestem bolało bardzo
) skarpetki potrafily czasami lezec pare dni przy lozku. Wyobrazcie sobie jaka to masakra dla mnie byla. Ale dzieki mojej wytrwalosci nauczyl sie tego. Taka sama sytuacja byla z innymi rzeczami, zakupami, sprzatanie, Treaz doszlismy do porozumienia. mamy ustalony podzial obowiazkow. Kazdy wie co ma robic.
R. wiedzial, ze ja chce pracowac, ze to dla mnie wazne, dlatego wiedzial tez, ze musi mi pomoc w domu, bo skoro oboje pracujemy to oboje tez dodomem sie zajmujemy.
Ale jesli w malzenstwie jest ustalone, ze kobieta zajmuje sie domem, i do tego kobieta spelnia sie w tej roli-to jest super!! Powiem Wam, ze ja tez mogłabym miec gromadke dzieci, gotowac dla nich codziennie obiady, patrzec jak rosna, byc z nimi caly zcas.
Ale nigdy nie dopuszcze do sytuacji, bycia uzalezniona od meza. Moim zdaniem, faceci (to inny gatunek)i predzej czy pozniej wypomna,, ze nie pracujesz, oni nie maja pojecia ile pracy jest w domu, z dziecmi. (Widze to na przykladzie Mojej mamy-wczesnie poszla na emeryture oraz mojej tesciowej,ktora nie pracuje, czesto slysze jak maz jej wypomina, ze nie pracuje. Az mi przykro wtedy)
Dlatego Kochane. Badzcie kurami domowymi, zajmujcie sie dziecmi, dbajcie o dom, ale zatroszcie sie takze o swoja niezaleznosc!!
Pozdrawiam i zycze milego dnia. ja zabieram sie do roboty!!! 
Ola