Czy można kogoś kochać tyle lat? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Czy można kogoś kochać tyle lat?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 38 ]

Temat: Czy można kogoś kochać tyle lat?

Witajcie! Długo myślałam, czy o tym napisać, ale nie mam się komu zwierzyć i jednak postanowiłam się tym z Wami podzielić. Może mi coś doradzicie? Mam 28 lat, 9 lat temu poznałam chłopaka, w którym się zakochałam. Dziś wiem, że to była taka prawdziwa miłość, jednak wtedy, dopiero wkraczając w dorosły świat, nie potrafiłam rozeznać się we własnych uczuciach. Pochodzę z tzw. dobrego domu. Moim rodzicom ta znajomość od początku nie pasowała, zresztą i moja miłość (Dawid) okazał się nie do końca uczciwy. Jednak serce nie wybiera... Napiszę jedynie, że był on tylko 1 rok ode mnie starszy i po prostu się bawił. Miał wiele koleżanek, które bywały wobec mnie złośliwe: pisały smsy do mnie, że np. widziały go z inną lub zmieniając numery tel. pisały do niego różne "zaczepne" rzeczy akurat wtedy, gdy ja z nim byłam. To były takie głupie zaczepki, ale poskutkowały i wreszcie po niecałych 2 latach miałam dość i zerwałam z nim. Do dzisiaj nie rozumiem, dlaczego ludzie są tak złośliwi. Musiałabym opisywać ze szczegółami jak wyglądało nasze rozstanie, ale to nie ma większego znaczenia. Powiem jedynie, że nigdy wcześniej i nigdy później tak strasznie nie płakałam, świat mi się zawalił, zwłaszcza, że przeżyłam z nim mój pierwszy raz i w łóżku z nim po prostu wiedziałam, że jestem kochana - było cudownie.
Uciekłam w 6 letni związek z innym gościem. W ogóle teraz nie wiem, jak mogłam to ciągnąć tak długo. Jak bardzo się otworzyłam przy Dawidzie, tak bardzo się zamknęłam przy tym drugim. Nie było między nami miłości, a sypiając z nim czułam się jak przedmiot. Ja go nie kochałam i on mnie nie kochał, dziś wiem, że było mu ze mną po prostu wygodnie. I tak prawie 2 lata temu zakończyłam tę farsę. Ulżyło mi niesamowicie. byłam sama i wydawało mi się, że jestem wreszcie spokojna i szczęśliwa...
Dawid - ożenił się, potem rozwiódł, następnie wyjechał za granicę i poznał tam dziewczynę, z którą jest od 3 lat i ma z nią prawie 2 letnie dziecko. W między czasie dzwonił do mnie czasami. Nigdy nie straciliśmy ze sobą kontaktu, jednak wolałam się z nim nie widywać, zwłaszcza, że przecież on z kimś był i ja z kimś byłam.
Niecałe 2 miesiące temu zadzwonił i zaproponował spotkanie. Ja (przecież nic nie czująca) od razu się zgodziłam. Głupia, pomyślałam, że fajnie byłoby pogadać i powspominać. No i pogadaliśmy, powspominaliśmy i znów zaczęliśmy się czuć przy sobie tak jak kiedyś dawno temu. Powiedział, że nie dogaduje się z tamtą dziewczyną i już dawno by to zakończył, gdyby nie dziecko. W ogóle bardzo dobrze sobie radzi za granicą. Pierwszy wieczór przegadaliśmy, w drugi mnie przytulił, w trzeci całował... nie mogłam pozwolić na więcej, choć znów się obudziłam i czułam taka szczęśliwa. Powiedziałam mu, że nie chcę być przyczyną rozpadu jego związku i krzywdy małego dziecka. Gdyby był sam nie zastanawiałabym się i zaraz z nim wyjechała, nieważne co pomyśleliby inni, zwłaszcza moi rodzice.
I tak po 3 dniach pojechał z powrotem. Pisaliśmy do siebie smsy. Zauważyłam, że bardzo za nim tęsknię.
Aż tu nagle w piątek pisze, że jest w drodze do Polski. Zabrał się z kimś, bo wypadły mu pewne sprawy rodzinne. Wiedziałam, że nie tylko o te sprawy rodzinne chodzi... Myślałam, że padnę z radości, znów 3 dni tylko z nim! Pierwszego dnia się jeszcze wahałam, ale drugiego już spaliśmy ze sobą. Było inaczej. On jest inny i ja jestem inna niż kiedyś. Przez te lata zapomniałam, jak było z nim super, teraz powoli sobie przypominałam. Z każdą godziną tej nocy poznawałam siebie i jego na nowo. Trzeciej nocy już nie bałam się niczego...
Dziś, kiedy on wyjechał siedzę sama i myślę jak skomplikowałam sobie w ostatnim czasie życie. Przecież najzwyczajniej w świecie zostałam jego kochanką. Powiedziałam, żeby nic swojej dziewczynie nie mówił i spróbował dać jej szansę, ale teraz trochę żałuję, bo jestem sama. Wiem, że warto to zrobić dla tego dziecka...
Ostatnio spotykałam się z kimś całkiem wolnym. W ogóle mnie nie pociągał i to dopiero się zaczynało. Teraz nie odpowiadam na telefony tego drugiego, bo przecież wiem, co czuję, ale może źle robię? Może powinnam się zmusić do tych spotkań? Przecież Dawid nie jest wolny i jest po tzw. przejściach.
W ogóle mam taki mętlik w głowie i nie wiem, co robić. Nie chciałabym czuć tego, co czuję. Jestem dość ładna i być może jeszcze spotkam kogoś, w kim się zakocham. A jeśli tak nie będzie? Jeśli już zawsze będę widzieć tylko Dawida?
Marzę o tym, żeby do niego pojechać i być z nim. On niby też mówi, że chce być ze mną i tęskni, ale tak widzę, że boi się rzucić wszystko dla mnie. Nie dziwię się mu, ja jestem wolna, on nie. W ogóle moja babska intuicja mówi mi, że on nie do końca jest pewien uczuć do mnie - i to mnie męczy.
Być może niektórym z Was wydam się śmieszna i sama sobie jestem winna tego, co się stało. Przecież trzeba było odmówić spotkania i czekać grzecznie na wolnego księcia z bajki...
Co Wy o tym wszystkim myślicie? A może odebrać telefon od tego drugiego? Z góry dzięki za wasze opinie. Nie mogłam tego nikomu powiedzieć, więc mi trochę ulżyło kiedy napisałam... Gdybym mogła cofnąć czas o te 9 lat.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czy można kogoś kochać tyle lat?

Oczywiście,że można kochać kogoś tyle lat. Znam to z autopsji. Bardzo podobna historia. Musieliśmy się rozstać i to całe rozstanie było skomplikowane. "Chorowałam" później dwa lata. Odcięłam się całkowicie. Dobrze, że zamieszkałam wtedy daleko od niego. Pamiętam, że powiedziałam wtedy, że nie chcę aby mi kiedykolwiek powiedział, że żałuje bo wtedy ja mogę mieć już swoje życie, inne, bez niego i nie chcę aby mi je skomplikował. Od 10 lat nasz kontakt to życzenia urodzinowe. Odezwał się ostatnio...pytał co u mnie. teraz ma żonę, a ja mimo, że jej nie znam szanuję ją i nigdy nie mogłabym zrobić czegokolwiek aby ją zranić, bo sama doskonale wiem jak czuje się zdradzona kobieta. Nie oceniam tu nikogo ani nie potępiam, nie siedzę w Twojej głowie ani jego sercu...musisz pomyśleć poważnie, mieć odpowiedź na wszystkie związane z tą sytuacją pytanie i podjąć decyzję, po której będziesz mogła spojrzeć w lustro i powiedzieć, że dobrze zrobiłaś.

Pozdrawiam

3

Odp: Czy można kogoś kochać tyle lat?

echh.. rozumiem Cie. jestem z natury romantyczka, wiec pewnie bedac na Twoim miejscu "katowalabym" sie tym Dawidem i dazyla do tego, zeby jednak z nim byc. Ale rozsadek mowi, zeby sie ogarnac i szukac szczescia u boku kogos innego.

trzymaj sie!

4

Odp: Czy można kogoś kochać tyle lat?

MotylJa, dzięki za odpowiedź. Wiem, że to wymaga czasu. Wiem też, że może się okazać, że nic nas razem nie czeka. Nie wiem tylko, czy mogłabym to przeżyć drugi raz...
Moi rodzice zostali ze sobą dla dobra dzieci, więc sama wiem najlepiej, że wolałabym, żeby się jednak rozstali, bo ja i brat patrzyliśmy przez całe życie, jak się mijają. Nie wiem, co byłoby lepsze dla tego dziecka... chyba muszę poczekać na decyzję Dawida... zwłaszcza, że wiem, że dość mocno się kłócą.

5 Ostatnio edytowany przez MotylJa (2012-07-13 22:21:23)

Odp: Czy można kogoś kochać tyle lat?
malafifi napisał/a:

MotylJa, dzięki za odpowiedź. Wiem, że to wymaga czasu. Wiem też, że może się okazać, że nic nas razem nie czeka. Nie wiem tylko, czy mogłabym to przeżyć drugi raz...
Moi rodzice zostali ze sobą dla dobra dzieci, więc sama wiem najlepiej, że wolałabym, żeby się jednak rozstali, bo ja i brat patrzyliśmy przez całe życie, jak się mijają. Nie wiem, co byłoby lepsze dla tego dziecka... chyba muszę poczekać na decyzję Dawida... zwłaszcza, że wiem, że dość mocno się kłócą.

W tej sytuacji jego decyzja tak jak Twoja jest bardzo istotna, ja się nauczyłam jednego w życiu, choćby nie wiem jak facet byl wspaniały trzeba  na jego opowieści o jego aktualnym związku brać poprawkę bo winy za niepowodzenia związku leżą po obu stronach. Proponuje poczekać na jego ruch inaczej będziesz tylko jego kochanką.
Jego ruch- czyli na to jaką decyzje podejmie. Albo odejdzie od tamtej kobiety aby być z Tobą, albo z Tobą nie będzie. jak dla mnie inna z tych dwóch opcji byłaby nie do przyjęcia.

6

Odp: Czy można kogoś kochać tyle lat?

Pewnie, że nie jest do przyjęcia. Sama czuję, że powinnam poczekać. Jednak ja chciałabym mieć kiedyś rodzinę i dzieci i nie wiem, czy z nim byłoby to możliwe, skoro on już to praktycznie przeżył. Dzięki za rady i zrozumienie...

7

Odp: Czy można kogoś kochać tyle lat?

Powiedz mu to wprost,że chcesz wiedzieć co on zamierza i nie będziesz czekac wiecznie na jego decyzję bo życie krótkie jest.

8

Odp: Czy można kogoś kochać tyle lat?
malafifi napisał/a:

Pewnie, że nie jest do przyjęcia. Sama czuję, że powinnam poczekać. Jednak ja chciałabym mieć kiedyś rodzinę i dzieci i nie wiem, czy z nim byłoby to możliwe, skoro on już to praktycznie przeżył. Dzięki za rady i zrozumienie...

Zastanów się sama na co jesteś w stanie się zgodzić i ile możesz znieść.

9

Odp: Czy można kogoś kochać tyle lat?

Można kochać długo, nawet jak sie kogoś nie widziało. Ale w Twoim przypadku to wygląda, że to raczej Ty tak długo kochasz. On już był przecież conajmniej w dwóch (bo o innych możesz nie wiedzieć) poważnych związkach - żona i ta aktualna kobieta, z którą ma dziecko. Wygląda na bardzo kochliwego (w negatywnym znaczeniu) albo niedopowiedzialnego człowieka. Albo dwa w jednym. Nawet jeśli jesteś pewna swojego do niego uczucia (a jesteś ?), to czy możesz być pewna jego uczuć ? Bo jeśli nie, to najwyższa pora o nim zapomnieć i ułożyć sobie życie.

10

Odp: Czy można kogoś kochać tyle lat?
malafifi napisał/a:

Witajcie! Długo myślałam, czy o tym napisać, ale nie mam się komu zwierzyć i jednak postanowiłam się tym z Wami podzielić. Może mi coś doradzicie? Mam 28 lat, 9 lat temu poznałam chłopaka, w którym się zakochałam. Dziś wiem, że to była taka prawdziwa miłość, jednak wtedy, dopiero wkraczając w dorosły świat, nie potrafiłam rozeznać się we własnych uczuciach. Pochodzę z tzw. dobrego domu. Moim rodzicom ta znajomość od początku nie pasowała, zresztą i moja miłość (Dawid) okazał się nie do końca uczciwy. Jednak serce nie wybiera... Napiszę jedynie, że był on tylko 1 rok ode mnie starszy i po prostu się bawił. Miał wiele koleżanek, które bywały wobec mnie złośliwe: pisały smsy do mnie, że np. widziały go z inną lub zmieniając numery tel. pisały do niego różne "zaczepne" rzeczy akurat wtedy, gdy ja z nim byłam. To były takie głupie zaczepki, ale poskutkowały i wreszcie po niecałych 2 latach miałam dość i zerwałam z nim. Do dzisiaj nie rozumiem, dlaczego ludzie są tak złośliwi. Musiałabym opisywać ze szczegółami jak wyglądało nasze rozstanie, ale to nie ma większego znaczenia. Powiem jedynie, że nigdy wcześniej i nigdy później tak strasznie nie płakałam, świat mi się zawalił, zwłaszcza, że przeżyłam z nim mój pierwszy raz i w łóżku z nim po prostu wiedziałam, że jestem kochana - było cudownie.
Uciekłam w 6 letni związek z innym gościem. W ogóle teraz nie wiem, jak mogłam to ciągnąć tak długo. Jak bardzo się otworzyłam przy Dawidzie, tak bardzo się zamknęłam przy tym drugim. Nie było między nami miłości, a sypiając z nim czułam się jak przedmiot. Ja go nie kochałam i on mnie nie kochał, dziś wiem, że było mu ze mną po prostu wygodnie. I tak prawie 2 lata temu zakończyłam tę farsę. Ulżyło mi niesamowicie. byłam sama i wydawało mi się, że jestem wreszcie spokojna i szczęśliwa...
Dawid - ożenił się, potem rozwiódł, następnie wyjechał za granicę i poznał tam dziewczynę, z którą jest od 3 lat i ma z nią prawie 2 letnie dziecko. W między czasie dzwonił do mnie czasami. Nigdy nie straciliśmy ze sobą kontaktu, jednak wolałam się z nim nie widywać, zwłaszcza, że przecież on z kimś był i ja z kimś byłam.
Niecałe 2 miesiące temu zadzwonił i zaproponował spotkanie. Ja (przecież nic nie czująca) od razu się zgodziłam. Głupia, pomyślałam, że fajnie byłoby pogadać i powspominać. No i pogadaliśmy, powspominaliśmy i znów zaczęliśmy się czuć przy sobie tak jak kiedyś dawno temu. Powiedział, że nie dogaduje się z tamtą dziewczyną i już dawno by to zakończył, gdyby nie dziecko. W ogóle bardzo dobrze sobie radzi za granicą. Pierwszy wieczór przegadaliśmy, w drugi mnie przytulił, w trzeci całował... nie mogłam pozwolić na więcej, choć znów się obudziłam i czułam taka szczęśliwa. Powiedziałam mu, że nie chcę być przyczyną rozpadu jego związku i krzywdy małego dziecka. Gdyby był sam nie zastanawiałabym się i zaraz z nim wyjechała, nieważne co pomyśleliby inni, zwłaszcza moi rodzice.
I tak po 3 dniach pojechał z powrotem. Pisaliśmy do siebie smsy. Zauważyłam, że bardzo za nim tęsknię.
Aż tu nagle w piątek pisze, że jest w drodze do Polski. Zabrał się z kimś, bo wypadły mu pewne sprawy rodzinne. Wiedziałam, że nie tylko o te sprawy rodzinne chodzi... Myślałam, że padnę z radości, znów 3 dni tylko z nim! Pierwszego dnia się jeszcze wahałam, ale drugiego już spaliśmy ze sobą. Było inaczej. On jest inny i ja jestem inna niż kiedyś. Przez te lata zapomniałam, jak było z nim super, teraz powoli sobie przypominałam. Z każdą godziną tej nocy poznawałam siebie i jego na nowo. Trzeciej nocy już nie bałam się niczego...
Dziś, kiedy on wyjechał siedzę sama i myślę jak skomplikowałam sobie w ostatnim czasie życie. Przecież najzwyczajniej w świecie zostałam jego kochanką. Powiedziałam, żeby nic swojej dziewczynie nie mówił i spróbował dać jej szansę, ale teraz trochę żałuję, bo jestem sama. Wiem, że warto to zrobić dla tego dziecka...
Ostatnio spotykałam się z kimś całkiem wolnym. W ogóle mnie nie pociągał i to dopiero się zaczynało. Teraz nie odpowiadam na telefony tego drugiego, bo przecież wiem, co czuję, ale może źle robię? Może powinnam się zmusić do tych spotkań? Przecież Dawid nie jest wolny i jest po tzw. przejściach.
W ogóle mam taki mętlik w głowie i nie wiem, co robić. Nie chciałabym czuć tego, co czuję. Jestem dość ładna i być może jeszcze spotkam kogoś, w kim się zakocham. A jeśli tak nie będzie? Jeśli już zawsze będę widzieć tylko Dawida?
Marzę o tym, żeby do niego pojechać i być z nim. On niby też mówi, że chce być ze mną i tęskni, ale tak widzę, że boi się rzucić wszystko dla mnie. Nie dziwię się mu, ja jestem wolna, on nie. W ogóle moja babska intuicja mówi mi, że on nie do końca jest pewien uczuć do mnie - i to mnie męczy.
Być może niektórym z Was wydam się śmieszna i sama sobie jestem winna tego, co się stało. Przecież trzeba było odmówić spotkania i czekać grzecznie na wolnego księcia z bajki...
Co Wy o tym wszystkim myślicie? A może odebrać telefon od tego drugiego? Z góry dzięki za wasze opinie. Nie mogłam tego nikomu powiedzieć, więc mi trochę ulżyło kiedy napisałam... Gdybym mogła cofnąć czas o te 9 lat.

Kobieto, przytrafiło Ci się co ś wyjątkowego. Przecież ten facet wrócił  drugi raz dla ciebie. Wszystkie znaki na niebie wskazuja na to, ż eon chcę Ciebie tylko. Wiem, brzmi banalnie. Nie przejmuj sie dzieckiem. Ono ma matkę , która może się nim opiekowac. On tez może odwiedzac je. Wszystko mozna ustalic na spokojnie. Jesli dalej będziesz czekała to bedziesz całe zycie nieszczesliwa. Najlepiej byloby spotkc sie znowu i szczerze porozmawiac.

11

Odp: Czy można kogoś kochać tyle lat?

Autorko, bierzesz pod uwagę to, że ma dziecko, że nie chcesz zabierać temu dziecku ojca, to normalne. Ale weź też pod uwagę to, że jeżeli związek tego faceta będzie miał się rozpaść to i tak się rozpadnie, jeszcze ze względu na to, że nie układa im się za dobrze i ciągle się kłócą i dziecko nie będzie miało na to wpływu. Weź też pod uwagę swoje szczęście bo z tego co przeczytałam to kochasz tego faceta i to ze względu na niego nie możesz ułożyć sobie życia. Musisz z nim szczerze i otwarcie porozmawiać, postaraj się podpytać go co do Ciebie czuje dokładnie, nie mów mu jeszcze o swoich uczuciach bo to go może odstraszyć.

12

Odp: Czy można kogoś kochać tyle lat?

Różne są Wasze opinie na mój temat... A ja wczoraj w nocy dostałam od niego sms z wiadomością, że po kolejnej kłótni spakował swoje rzeczy i wyprowadził się do kolegi. W tym smsie nie mówi nic, co myśli o mnie. Napisał, że jest rozbity i musi znaleźć sobie jakieś lokum.
Ja odpisałam, że gdyby chciał pogadać, to ja jestem, myślę o nim i nie chciałabym, żeby mu było źle. Jego odpowiedź: "będzie dobrze, nie myśl tyle o mnie."
Może być tak, że ona jeszcze go wyprosi, żeby wrócił... Ja nie chcę się mu za bardzo narzucać, bo jest mu ciężko. A może on czeka na deklarację ode mnie? Być może czas pokaże... ale Wam wszystkim dziękuję za rady.
Napiszę jeszcze, jak się sprawy mają.
Teraz nie mogę spać, bo dziś nie było od niego żadnej wiadomości. Nie wiem, czy pisać pierwsza...
LadyAnette i saragina - tak, chyba mnie wyczułyście, ja myślę tylko o nim...

13

Odp: Czy można kogoś kochać tyle lat?
malafifi napisał/a:

Jego odpowiedź: "będzie dobrze, nie myśl tyle o mnie."

To zdanie nie napawa niestety optymizmem co do waszej wspólnej przyszłości.

14

Odp: Czy można kogoś kochać tyle lat?

Też to tak nieciekawie odebrałam... ale przecież nie na wszystko mamy wpływ w życiu. Męczę się, ale jestem dużą dziewczynką i wiem, że często nie jest tak, jak sobie wymarzyliśmy.
Luc - Twoja ocena jest racjonalna i bardzo możliwe, że masz rację. Też momentami tak myślę... że wypadałoby wziąć się w garść i układać sobie wszystko od nowa. Jednak czuję, że czas już niedługo pokaże jak będzie.

Ps. Kocham go - tak niestety czuję.

15

Odp: Czy można kogoś kochać tyle lat?
luc napisał/a:
malafifi napisał/a:

Jego odpowiedź: "będzie dobrze, nie myśl tyle o mnie."

To zdanie nie napawa niestety optymizmem co do waszej wspólnej przyszłości.

A wlasnie dla mnie to jest takie typowe, meskie "nie mysl o mnie" = i tak wiem, ze o mnie myslisz i chce zebys jak najwiecej o mnie myslala. Przeciez kazdy wie, ze jak sie komus czegos zabroni, to bedzie to robil. Gdyby faktycznie NIE chcial, to nie pisalby Ci w srodku nocy smsow o tym, ze poklocil sie z dziewczyna. Moja rada - nastepnym razem nie odpisuj. Przetrzymaj go kilka dni (nie wiem jak czesto macie kontakt). Pokaz mu, ze faktycznie o nim "tyle" nie myslisz! I zobaczymy co wtedy zrobi.

16

Odp: Czy można kogoś kochać tyle lat?

loveaellie Zgadzam się. To zdanie "nie myśl tyle o mnie" chyba jednak było napisane specjalnie. Ja też tak wiele razy mówiłam z myślą, że będzie myślał o mnie.


Autorko czas pomyśleć o sobie, o swoim szczęściu. Nie możesz ciągle patrzeć na siebie przez pryzmat kogoś innego. To Twoje życie. Myślisz, że Tobą by się ktoś tak przejmował ? Nie sądzę...
Co to niego to loveaellie ma rację, przetrzymaj go kilka dni i nie odpisuj, ciekawe czy wtedy będzie pisał, i co.

17

Odp: Czy można kogoś kochać tyle lat?

oj można.. ale czy to miłośc czy jakieś objawy niepsełn ienia...
moja mam wielbiciela z podstawówki ... przyjechał i po 40 latch wyznał, ze nadal ja kocha itp. Że z żoną jak jest to myśli o niej... masakra!

18 Ostatnio edytowany przez luc (2012-07-18 14:08:52)

Odp: Czy można kogoś kochać tyle lat?
LadyAnette napisał/a:

Zgadzam się. To zdanie "nie myśl tyle o mnie" chyba jednak było napisane specjalnie. Ja też tak wiele razy mówiłam z myślą, że będzie myślał o mnie.

Co to niego to loveaellie ma rację, przetrzymaj go kilka dni i nie odpisuj, ciekawe czy wtedy będzie pisał, i co.

To my, kobiety tak myślimy. Mężczyzni rozumują trochę inaczej, rzadziej bawią się w "gierki" słowne.  Dla mnie to zdanie oznacza jednak, że powiedział: "daj mi spokój" tylko subtelniej. Ale rzecz jasna mogę się mylić.


Co do ostatniego zdania, to się zgadzam. Przetrzymaj go trochę.

I naprawdę przemyśl czy chcesz z nim być. Nie, czy go kochasz, bo to już napisałaś, tylko czy wierzysz czy możesz z nim stworzyć trwały związek wiedząc jak się zachowuje wobec kobiet. Jakoś łatwo mu przychodzi - odchodzenie.

19

Odp: Czy można kogoś kochać tyle lat?

Ooj, nie. Juz sie skonczyly czasy, kiedy mezczyzni nie bawilli sie w gierki slowne. Niestety coraz czesciej widze, ze to wlasnie nie kobiety, tylko faceci sa bardziej wyrachowani i kombinuja. Po raz kolejny odwolam sie do ksiazki Gra. Faceci to manipulanci i kretacze big_smile A juz zwlaszcza, kiedy mowia "nie mysl tyle o mnie", zaraz po wyslaniu smsa w srodku nocy wink

20

Odp: Czy można kogoś kochać tyle lat?
loveaellie napisał/a:

Ooj, nie. Juz sie skonczyly czasy, kiedy mezczyzni nie bawilli sie w gierki slowne. Niestety coraz czesciej widze, ze to wlasnie nie kobiety, tylko faceci sa bardziej wyrachowani i kombinuja. Po raz kolejny odwolam sie do ksiazki Gra. Faceci to manipulanci i kretacze big_smile A juz zwlaszcza, kiedy mowia "nie mysl tyle o mnie", zaraz po wyslaniu smsa w srodku nocy wink

Odwołałaś się do książki - ja do mojego doświadczenia życiowego.
I nie napisałam, że nie bawią się w gierki słowne tylko, że rzadziej to robią.

21

Odp: Czy można kogoś kochać tyle lat?

Wiec powolujac sie na moje doswiadczenie zyciowe, tez stwierdzam, ze to dziewczyny rzadziej bawia sie w gierki, a to faceci baardzo dobrze znaja sie na manipulacji slownej i nieslownej. Tylko ze robia to subtelniej, tak ze nam sie wydaje ze sa tacy biedni i wszystko im trzeba tlumaczyc wink

22

Odp: Czy można kogoś kochać tyle lat?

Nie chciałabym się bawić w "gierki", ale skorzystam z Waszych rad i go przetrzymam. Dziś nie było żadnej wiadomości.
Luc, znam go dobrze, to jeden z tych facetów, którzy lubią kobiety. Jednak byłam już z takim, który nas nie lubi i mam porównanie.
Wiem, że życie z kimś takim może się nie udać. Dlatego mam duże wątpliwości. Na razie poczekam na jego ruch.
Bardzo Wam wszystkim dziękuję. Zwłaszcza, że nie mam z kim o tym pogadać. Będę pisać...

23

Odp: Czy można kogoś kochać tyle lat?

Trzymaj sie i pisz. Ale do NAS, nie do niego :-) Powodzenia!

24

Odp: Czy można kogoś kochać tyle lat?

o tak znam wiele takich romantycznych historii ....

25

Odp: Czy można kogoś kochać tyle lat?

Mnie romantycznie wcale nie jest, bo dziś też nie ma żadnej wiadomości od niego. Korci mnie, żeby napisać. Wczoraj się popłakałam, bo różne myśli przychodziły mi do głowy: że może chodziło o to, żeby babkę przelecieć, facet dostał swoje i zniknął, ale w takim razie po co pisał, że jest sam? A może już do niej wrócił?
Oj męczę się, a pewnie nie warto. Głupia! Głupia!
Dziś piątek, poczekam do niedzieli i napiszę. Trzeba się rozmówić, bo nie mogę tak być w zawieszeniu. 9 lat temu strasznie przeżyłam rozstanie z nim, wczoraj czułam się prawie tak, jak wtedy. Nie mogę się krzywdzić.
Co myślicie, czy dobrze robię czekając do niedzieli?

26

Odp: Czy można kogoś kochać tyle lat?

Czekaj! A on cos pisal w tym czasie? Bo jesli nie, to po co masz pisac pierwsza?

27

Odp: Czy można kogoś kochać tyle lat?

Napisał przedwczoraj w południe i to, co pisałam: "nie myśl tyle o mnie". Do tej pory nic. Zaczynam żałować, że z nim spałam. Jest mi bardzo źle.... Idę zaraz z psem na spacer. Będę chodzić, aż się zmęczę, może wtedy zasnę, bo wczoraj w nocy mało co spałam.
Normalnie jestem na siebie zła o to, co czuję...

28

Odp: Czy można kogoś kochać tyle lat?

Pamietaj, ze jakby co masz nas. Trzymaj sie i nie pisz. Najlepiej w ogole wylacz telefon, wlacz jakis dobry film i idz spac smile

29

Odp: Czy można kogoś kochać tyle lat?

Witajcie. Dziś niedziela i ja już wszystko wiem. Napisałam dziś rano, że chciałabym z nim pogadać, bo nie wiem na czym stoję i żeby postarał się do mnie zadzwonić. Za jakiś czas odpisał: "Nie wiem, co chciałaś powiedzieć. Nie będę dzwonił, jak chcesz to napisz. Muszę się zmienić i na nowo poukładać swoje życie. Pomyśleć w spokoju. Też znajdź sobie faceta. Pozdrawiam" Napisał też, że nie wróci do swojej dziewczyny i z tego co wie ona dziś wyjeżdża do Polski.
Na taką odpowiedź ja nie miałam już nic do powiedzenia. Aż nie mam sił pisać...
Facet biegał za mną i mówił, że mogłabym z nim być za granicą, żebym pomyślała o nim, a teraz totalna zmiana. To nie jest normalne, takie niezdecydowanie. Dałam sobie zawrócić w głowie, zabrać spokój... Po prostu on nie jest i nigdy nie był wart tej mojej głupiej miłości. Tyle lat o nim myślałam...
Teraz tak siedzę i myślę, że tak po prostu miało być. Miałam się przekonać z kim naprawdę miałam do czynienia, bo zawsze myślałam, że popełniłam błąd 9 lat temu i cofnęłabym czas. Nie wiem do końca, co znaczy "TEŻ znajdź sobie faceta".
MotylJa, Twój podpis brzmi: "czekam na dzień, który będzie pierwszym dniem mojego nowego życia".
Na to wygląda, że mój pierwszy dzień jest właśnie dzisiaj.

Dzięki Wam wszystkim za wsparcie.

30

Odp: Czy można kogoś kochać tyle lat?
malafifi napisał/a:

Witajcie. Dziś niedziela i ja już wszystko wiem. Napisałam dziś rano, że chciałabym z nim pogadać, bo nie wiem na czym stoję i żeby postarał się do mnie zadzwonić. Za jakiś czas odpisał: "Nie wiem, co chciałaś powiedzieć. Nie będę dzwonił, jak chcesz to napisz. Muszę się zmienić i na nowo poukładać swoje życie. Pomyśleć w spokoju. Też znajdź sobie faceta. Pozdrawiam" Napisał też, że nie wróci do swojej dziewczyny i z tego co wie ona dziś wyjeżdża do Polski.
Na taką odpowiedź ja nie miałam już nic do powiedzenia. Aż nie mam sił pisać...
Facet biegał za mną i mówił, że mogłabym z nim być za granicą, żebym pomyślała o nim, a teraz totalna zmiana. To nie jest normalne, takie niezdecydowanie. Dałam sobie zawrócić w głowie, zabrać spokój... Po prostu on nie jest i nigdy nie był wart tej mojej głupiej miłości. Tyle lat o nim myślałam...
Teraz tak siedzę i myślę, że tak po prostu miało być. Miałam się przekonać z kim naprawdę miałam do czynienia, bo zawsze myślałam, że popełniłam błąd 9 lat temu i cofnęłabym czas. Nie wiem do końca, co znaczy "TEŻ znajdź sobie faceta".
MotylJa, Twój podpis brzmi: "czekam na dzień, który będzie pierwszym dniem mojego nowego życia".
Na to wygląda, że mój pierwszy dzień jest właśnie dzisiaj.

Dzięki Wam wszystkim za wsparcie.

No, to już teraz wiemy co miał na myśli pisząc wcześniej "nie myśl o mnie tyle".

Szkoda, że musiałaś przez to przejść, ale Twoje podejście "dziś jest mój pierwszy dzień" podoba mi się.
Nie płacz za nim - już sama napisałaś, że nie był wart Twojej miłości. Nie zastanawiaj się co znaczą słowa "znajdź sobie też faceta". Po co to teraz roztrząsać?
I NIGDY nie daj mu się więcej nabrać.

Życzę Ci szczęścia.

31

Odp: Czy można kogoś kochać tyle lat?

O kurcze no tego się nie spodziewałam powiem szczerze. Myślałam, że on naprawdę chciałby zbudować z Tobą stały związek. Ale teraz kiedy zaistniała już taka sytuacja to weź się w garść. Ludzie czasami nie zdają sobie sprawy jak ważne dla nas mogą być wypowiedziane niektóre słowa i jak bardzo możemy wziąć je do siebie. Niestety świat jest tak zrobiony, a człowiek prze dalej do przodu i Ty też dasz sobie radę ! Znajdziesz jeszcze kogoś kto będzie wart Ciebie w 100 %.

32

Odp: Czy można kogoś kochać tyle lat?

Kurczę jakbym czytała o sobie mój były tez miał na imię Dawid.Kazali mi znim zerwać bo "nie moje towarzystwo".
Mija 6 lat a ja mam męża a nigdy nie mineło to co było.Czuje się mała anonimowa dlatego też mogę pisac tylko prywatnie na temat ten co powyżej."jestem nie ufna".
ja cię całkowicie rozumiem.I sama boje się że go kiedys spotkam...chce ale nie mogę.Mam męża 2 latnią córcie.Nie ja jestem wazna,mimo iż nie do końca jestem happy teraz.Muszę tak żyć.Nie wiem co ci poradzić,Ale wiedz że Cię rozumiem.całkowicie rozumiem.I bardzo wspólczuje.Fajnie jakbyś odezwała się do mnie:)

33

Odp: Czy można kogoś kochać tyle lat?

Dzięki za wsparcie, choć u mnie paskudnie. Nie za bardzo wiem, co ze sobą zrobić. Teraz mi wstyd samej przed sobą, bo przecież on dostał ode mnie wszystko, widział mnie całą... Co z tego, że prawie się nie zmieniłam przez te lata. Przecież ja nie wskakuję do łóżka każdemu napotkanemu facetowi, on o tym wiedział i czuję się tak, jakby się na mnie zemścił za to rozstanie sprzed lat.
W życiu bym sama takiej historii nie wymyśliła...
Wiem, że sobie poradzę, ale teraz jest mi bardzo ciężko.

Odp: Czy można kogoś kochać tyle lat?

Kochana, głowa do góry!
porażkę obracaj w sukces ! sPÓJRZ NA TO Z TEJ STRONY ...
Teraz już wiesz na czym stoisz, wiesz,że nie potrzebujesz złudzeń, jesteś silniejsza o nowe doświadczenia , mądrzejsza- drugi raz nie popełnisz tego samego błędu .

Serce jest głupie, niestety przemawia do nas 100 razy głośniej niż rozum..


Idź do przodu, zrób coś dla siebie ,żyj! Odpowiedz sobie na pytanie "czy to ,że teraz jestem zła na siebie, jest mi smutno ...-czy to w jakimś stopniu przyczynia się do tego,że poczuję się lepiej ??"

NIE.

ja w Ciebie wierzę smile

35

Odp: Czy można kogoś kochać tyle lat?
malafifi napisał/a:

Witajcie! Długo myślałam, czy o tym napisać, ale nie mam się komu zwierzyć i jednak postanowiłam się tym z Wami podzielić. Może mi coś doradzicie? Mam 28 lat, 9 lat temu poznałam chłopaka, w którym się zakochałam. Dziś wiem, że to była taka prawdziwa miłość, jednak wtedy, dopiero wkraczając w dorosły świat, nie potrafiłam rozeznać się we własnych uczuciach. Pochodzę z tzw. dobrego domu. Moim rodzicom ta znajomość od początku nie pasowała, zresztą i moja miłość (Dawid) okazał się nie do końca uczciwy. Jednak serce nie wybiera... Napiszę jedynie, że był on tylko 1 rok ode mnie starszy i po prostu się bawił. Miał wiele koleżanek, które bywały wobec mnie złośliwe: pisały smsy do mnie, że np. widziały go z inną lub zmieniając numery tel. pisały do niego różne "zaczepne" rzeczy akurat wtedy, gdy ja z nim byłam. To były takie głupie zaczepki, ale poskutkowały i wreszcie po niecałych 2 latach miałam dość i zerwałam z nim. Do dzisiaj nie rozumiem, dlaczego ludzie są tak złośliwi. Musiałabym opisywać ze szczegółami jak wyglądało nasze rozstanie, ale to nie ma większego znaczenia. Powiem jedynie, że nigdy wcześniej i nigdy później tak strasznie nie płakałam, świat mi się zawalił, zwłaszcza, że przeżyłam z nim mój pierwszy raz i w łóżku z nim po prostu wiedziałam, że jestem kochana - było cudownie.
Uciekłam w 6 letni związek z innym gościem. W ogóle teraz nie wiem, jak mogłam to ciągnąć tak długo. Jak bardzo się otworzyłam przy Dawidzie, tak bardzo się zamknęłam przy tym drugim. Nie było między nami miłości, a sypiając z nim czułam się jak przedmiot. Ja go nie kochałam i on mnie nie kochał, dziś wiem, że było mu ze mną po prostu wygodnie. I tak prawie 2 lata temu zakończyłam tę farsę. Ulżyło mi niesamowicie. byłam sama i wydawało mi się, że jestem wreszcie spokojna i szczęśliwa...
Dawid - ożenił się, potem rozwiódł, następnie wyjechał za granicę i poznał tam dziewczynę, z którą jest od 3 lat i ma z nią prawie 2 letnie dziecko. W między czasie dzwonił do mnie czasami. Nigdy nie straciliśmy ze sobą kontaktu, jednak wolałam się z nim nie widywać, zwłaszcza, że przecież on z kimś był i ja z kimś byłam.
Niecałe 2 miesiące temu zadzwonił i zaproponował spotkanie. Ja (przecież nic nie czująca) od razu się zgodziłam. Głupia, pomyślałam, że fajnie byłoby pogadać i powspominać. No i pogadaliśmy, powspominaliśmy i znów zaczęliśmy się czuć przy sobie tak jak kiedyś dawno temu. Powiedział, że nie dogaduje się z tamtą dziewczyną i już dawno by to zakończył, gdyby nie dziecko. W ogóle bardzo dobrze sobie radzi za granicą. Pierwszy wieczór przegadaliśmy, w drugi mnie przytulił, w trzeci całował... nie mogłam pozwolić na więcej, choć znów się obudziłam i czułam taka szczęśliwa. Powiedziałam mu, że nie chcę być przyczyną rozpadu jego związku i krzywdy małego dziecka. Gdyby był sam nie zastanawiałabym się i zaraz z nim wyjechała, nieważne co pomyśleliby inni, zwłaszcza moi rodzice.
I tak po 3 dniach pojechał z powrotem. Pisaliśmy do siebie smsy. Zauważyłam, że bardzo za nim tęsknię.
Aż tu nagle w piątek pisze, że jest w drodze do Polski. Zabrał się z kimś, bo wypadły mu pewne sprawy rodzinne. Wiedziałam, że nie tylko o te sprawy rodzinne chodzi... Myślałam, że padnę z radości, znów 3 dni tylko z nim! Pierwszego dnia się jeszcze wahałam, ale drugiego już spaliśmy ze sobą. Było inaczej. On jest inny i ja jestem inna niż kiedyś. Przez te lata zapomniałam, jak było z nim super, teraz powoli sobie przypominałam. Z każdą godziną tej nocy poznawałam siebie i jego na nowo. Trzeciej nocy już nie bałam się niczego...
Dziś, kiedy on wyjechał siedzę sama i myślę jak skomplikowałam sobie w ostatnim czasie życie. Przecież najzwyczajniej w świecie zostałam jego kochanką. Powiedziałam, żeby nic swojej dziewczynie nie mówił i spróbował dać jej szansę, ale teraz trochę żałuję, bo jestem sama. Wiem, że warto to zrobić dla tego dziecka...
Ostatnio spotykałam się z kimś całkiem wolnym. W ogóle mnie nie pociągał i to dopiero się zaczynało. Teraz nie odpowiadam na telefony tego drugiego, bo przecież wiem, co czuję, ale może źle robię? Może powinnam się zmusić do tych spotkań? Przecież Dawid nie jest wolny i jest po tzw. przejściach.
W ogóle mam taki mętlik w głowie i nie wiem, co robić. Nie chciałabym czuć tego, co czuję. Jestem dość ładna i być może jeszcze spotkam kogoś, w kim się zakocham. A jeśli tak nie będzie? Jeśli już zawsze będę widzieć tylko Dawida?
Marzę o tym, żeby do niego pojechać i być z nim. On niby też mówi, że chce być ze mną i tęskni, ale tak widzę, że boi się rzucić wszystko dla mnie. Nie dziwię się mu, ja jestem wolna, on nie. W ogóle moja babska intuicja mówi mi, że on nie do końca jest pewien uczuć do mnie - i to mnie męczy.
Być może niektórym z Was wydam się śmieszna i sama sobie jestem winna tego, co się stało. Przecież trzeba było odmówić spotkania i czekać grzecznie na wolnego księcia z bajki...
Co Wy o tym wszystkim myślicie? A może odebrać telefon od tego drugiego? Z góry dzięki za wasze opinie. Nie mogłam tego nikomu powiedzieć, więc mi trochę ulżyło kiedy napisałam... Gdybym mogła cofnąć czas o te 9 lat.

36

Odp: Czy można kogoś kochać tyle lat?

[quote=xrenia30x Kochana wiem co na ten temat i wiem jak mozna kochac swoja pierwsza milosc bo ja jestem w bardzo podobnym przykladzie tylko ja to sie balam ze bede u niego ta druga dlatego ze byl w trakcie rozwodu tez bylam mloda mialam 20 lat jak go poznalam i nie moge zapomniec  jego wyrazu buzi to byl pierwszy chlopak jak na mnie patrzyl jaki mial blask w oczach bylam w zwiazku 7 lat ale ja do niego nic nie czulam bo to byl dla mnie chory zwiazek i dlatego do dzisiejszgo dnia zaluje ze nie bylam z (P......)teraz sie zaluje wszystkiego po latak jak by sie chcialo wrucic o 10 lat wcześniej ja teraz siedze do tej pory i rozmyslam o nim czy go spotkam ja juz przepłakałam przez swoje całe zycie ale jak spotkam to bede wszystko robila ze by mi wybaczyl to co zrobiłam

37

Odp: Czy można kogoś kochać tyle lat?

Dziewczynki, prawie każda kobieta nosi w sobie wspomnienie swojej pierwszej miłości. I czasem wraca emocjonalnie do tego co było pierwsze, mocne, nowe. Szczególnie wtedy, gdy dorosłe życie zawodzi.
Bo nic nigdy nie będzie miało smaku pierwszego pocałunku, pierwszego dotknięcia. Tak to już jest.
To co zdarza się kolejny raz, tak jak kolejna miłość, NIGDY nie ma w sobie tej magii pierwszych doświadczeń. Ale to wcale nie umniejsza jej mocy. Jest po prostu inaczej.

Posty [ 38 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Czy można kogoś kochać tyle lat?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024