Zawsze gdy zaczynam sie odchudzać trwa to krótki czas bo potem się "poddaję" i sięgam po zakazane rzeczy... denerwuje mie to w sobie, szczególnie że potrafię schudnąć przy ćwiczeniach i diecie jednak po krótkim czasie nie udaje się to:( tak samo z ćwiczeniami...:( nienawidzę siebie za to, zawsze obiecuję sobie że ponownie zacznę od jutra ale jak dopada mnie wilczy apetyt wymiękam:( da się to jakoś zmienić??
Nie możesz wprowadzać drastycznych diet, nie możesz wyrzekać się wszystkiego. Z ćwiczeniami tez nie możesz przeholować czy wymagać od siebie nie wiadomo czego.
Ograniczaj jedzenie. Zjedz sobie raz na jakiś czas coś slodkiego ale pod żadnym pozorem nie możesz się głodzić i całkowicie sobie wszystkiego odmawiać.
No i kolacja...to z pewnoscia juz wiesz, że przynajmniej do 18-19ej ma już być wszamana ![]()
Ćwiczenia sobie urozmaicaj. Ja np raz biorę się za hula hop, raz za rower, innym razem brzuszki...bo tez mi się nudzi.
majeczka22 - a mi się wydaje, że pierwszy najtrudniejszy krok już za Tobą, czyli samo to iż widzisz, że szybko się poddajesz, denerwuje Cię to i chcesz coś zmienić. Podobny problem ma moja mama.. od prawie 5 lat chce schudnąć, była na różnych dietach, w 1 dzień mówiła, że się trzyma i da radę, w następny kończyła dietę. Przeważnie zarzuca rodzinie, że jej nie wspieramy, jednak jak tu wspierać po tylu razach. Znajome mojej mamy, które dużo schudły mówiły, że dietę tak naprawdę trzeba trzymać już całe życie i nie pozwolą sobie już nigdy tak jeść. Jednak otyłość jest wynikiem wielu powodów. Zaczęłabym od regularnych posiłków, o stałych porach - to podstawa. Moja mama obiecała sobie, że od listopada będzie chodziła do dietetyka.. chyba przyjęła taktykę, że jak wyda 80 zł za każdą wizytę to wydane pieniądze ją zmotywują...
Witaj Jutrzenko!
tak nazywamy się my kobietki, które każdą dietę zaczynają od jutra
codziennie obiecuje sobie, że zacznę ćwiczyć i tak schodzi dzień do jutra i nie ćwiczę, bo zawsze jest ważniejsza rzecz do zrobienia......
Majeczko22.... a może założymy malutki klubik "na diecie i na ćwiczeniach" i będziemy się wspierać? Przyznam szczerze, ze przydałaby mi się osoba, która codziennie by mnie spowiadała z "grzeszków" i goniła do ćwiczeń
Jeśli chcesz jestem żywieniowcem z zawodu i mogę przemyśleć dla ciebie jakąś sensowną dietę, oczywiście najpierw musiałybyśmy omówić kilka szczegółów.....tak, żebyś nie musiała się katować a dieta była smaczna i przyjemna
Co Ty na to? pozdr ![]()
Leila, niekoneicznie, zależy jak chodzi spać
. Ja kolację na diecie, jem nawet o 21 i ładnie chudnę.
Wypisz sobie zalety kochana z tego jak schudniesz:
-ładniejsza sylwetka
-lepsze zdrowie
-lepsze samopoczucie
jednym słowem same korzyści.. i tak, nie odmawiaj sobie wszystkiego, po prostu ograniczaj powoli.. mi też jest ciężko, rozumiem Ciebie, jestem z pół roku już na diecie, a często nadal mam tak, że nagle przychodzi taka wielka ochota na coś kalorycznego i aż mnie skręca z ochoty, nawet śni się po nocach, no bywa.. przed dietą jadłam na pewno o wiele za dużo i są tego efekty.. teraz czasem i zjem coś kalorycznego, byle nie za często, wiadomo, jak czasem sobie pozwolisz, to nie zniweczy diety..dlatego np na wyjeździe w góry na kolację zjadłam z facetem dużą pizzę, on połowę, ja połowę, a wcześniej oczywiście jadłam w dzień śniadanie, 2 śniadanie, obiad, podwieczorek i na obiad też nie jadłam tak dietetycznie, bo takich knajp tam nie doświadczysz za bardzo.. toteż sporo kalorii pochłonęłam.. ale co to jest do tego, że codziennie ogólnie trzymam dietę..albo miałam wielką ochotę na loda, to bojąc się wziąć jakiegoś czekoladowego, to wzięłam mniej kaloryczną wersję - loda owocowego i byłam zadowolona ![]()
jem mniej i częściej, niedługo będę jeść owocki na podwieczorek ![]()
co do ćwiczeń, to nie narzucaj sobie od razu niczego trudnego, ja tak zrobiłam i szybko straciłam motywację, dlatego przyznaję, były na mojej diecie dni, gdzie się cały dzień obijałam i nawet pół godziny nie poćwiczyłam.. no nie powiem, i tak ładnie schudłam, co nie zmienia faktu, że lepiej ćwiczyć, nie tylko dla odchudzania, ale ogólnego zdrowia:]
ja w mojej gazecie mam dość motywacyjny artykuł, który pokazuje jak siedzący tryb życia nas powli zabija, po prostu tak generalnie nie jesteśmy do niego przystosowani
choćby dlatego warto się ruszać, zaczynać powoli, mało intensywne ćwiczenia i zwiększać ilość
pozdrawiam ![]()
Leila, niekoneicznie, zależy jak chodzi spać
. Ja kolację na diecie, jem nawet o 21 i ładnie chudnę.
Powiem Ci, ze wiem ale patrzyłam na siebie
Ja nie jem tak późno z tego względu, że potem głupoty mi się śnią ![]()
Tak naprawdę nie powinno się jeść jakieś 2h przed spaniem.
Najlepiej zacząć wprowadzać małe zmiany, powoli. Jeśli naraz rzucisz się na ćwiczenia i zaczniesz jeść sałatę, to ani nie zobaczysz szybko efektów, bo organizm zwariuje, a i ekspresowo się zniechęcisz.
Ja (będę powtarzać do znudzenia) zaczęłam biegać. To jest jak prawdziwa magia i żadne ćwiczenia, taniec czy siłownia tak mnie nie motywowały. W dniu, w którym zaczęłam biegać, coś przełączyło mi się w głowie i w ogóle nie mam parcia na żadne słodkości. W OGÓLE- a jest to o tyle dziwne, że do tej pory nie wyobrażałam sobie dnia bez czegoś czekoladowego/chipsowego.
Bardzo motywująca jest dla mnie aplikacja na telefon Endomondo. Jeśli macie smartphone'a z Androidem, to zainstalujcie sobie. Wykorzystuje GPS, żeby zmierzyć odcinki jakie się pokonało, w jakim czasie, i na tej podstawie oblicza, o ile kalorii jest się lżejszym. Jest wiele dyscyplin do wyboru, oczywiście bieganie, ale też chodzenie czy jazda na rowerze.
W dodatku wszędzie mam ustawione motywacyjne "haczyki"- na pulpicie mam dziewczynę z brzuchem i nogami, o których po cichu marzę, na lodówce z kolei wisi cytat "Nothing tastes as good as skinny feels". Do tego mam mnóstwo podrukowanych "motywujących" plakatów:


Oglądam też zdjęcia dziewczyn przed/po (jest ich trochę w wątku "Jak i ile trenować") i zazdroszczę, ale też myślę sobie- one mogą, a ja nie? Bullshit.
Dodatkowo wyobrażam sobie jaka będę nieziemsko szczęśliwa, kiedy wcisnę się w coś w mniejszym rozmiarze. Że kupię sobie coś, na co nigdy sobie nie pozwalałam ze względu na tłusty bandzioch. Wyobrażam sobie siebie ze szczupłymi łydkami, udami, jędrną pupą i płaskim brzuchem i... nie mogę się doczekać!
Koteczek, bardzo dziękuję i chetnie skorzystam ze swojej propozycji:) ja chyba kupie sobie wagę:) moze to tez będzie mnie motywowało:) i mam tak, ostatnio ćwiczyłam i mój chłopak do mnie "brzuszek masz co raz mniejszy" tak się ucieszyłam że... zaczęłam jeść:( eh.. a że aktualnie mam siedzący tryb życia to juz kosmos.. słodyczy mogłabym nie jeść ale "śmieci" typu frytki, paluszki, chipsy KOCHAM:( i widzę wałki na brzuchu a potem oglądam szczupłe laski na internecie i się załamuję:(
za miesiąc jedziemy nad morze i az mnie skręca że mam wyjść w kostiumie??? przecież tam będą pięknie chude dziewczyny a ja taki słoń pośród nich:(
Co do biegania to nie lubię:( mam słaba kondycję (palę papierosy)... i tez nie wychodzi...
mi chodzi praktycznie o brzuch, reszta bez zarzutów, wszystko mi się na brzuszku odkłada chociaż jestem wysoka to jak usiądę to mam wałki i to spore:(
nienawidzę siebie za to, zawsze obiecuję sobie że ponownie zacznę od jutra ale jak dopada mnie wilczy apetyt wymiękam:( da się to jakoś zmienić??
Tu jest problem. Nienawidzisz siebie jak napisałaś. Do odchudzania potrzebna jest wielka motywacja a z takim podejściem nie zrobisz tego. Na początek zaakceptuj to jaka jesteś i wtedy przejdź do części "Taka jestem, chcę być inna". Wszystko się da, cierpliwości i dużo wiary w siebie!
Schudniesz tylko pamiętaj, że trzeba czasu. Nie spiesz się. Chudnij zdrowo. ![]()
Organizm to nie jest lalka, nie można odchudzić tylko jednej części ciała. Ćwiczenia dzielą się na dwa rodzaje: aerobowe (np. bieganie, jazda na rowerze, aerobik) i anaerobowe (brzuszki, pompki, podnoszenie ciężarów). Podczas tych pierwszych mamy do czynienia z jednostajnym, ciągłym wysiłkiem- początkowo organizm spala glikogen, ale po 20-30 minutach zaczyna brać się za tłuszcz. Drugi rodzaj ćwiczeń służy przede wszystkim rozwojowi konkretnych mięśni- organizm zużywa przy tym cukry, a tłuszcz zostaje praktycznie nietknięty.
Oczywiście, rozwój mięśni też wpływa korzystnie na odchudzanie- większa ilość mięśni to więcej spalonych kalorii w ciągu dnia.
A co do biegania- ja też nie lubiłam, dopóki nie zaczęłam mądrze. A zaczęłam od planu 10-tygodniowego z bieganie.pl. Koszmar ze szkolnych lat, czyli zadyszka, mdłości i nienawiść do biegania minęły jak ręką odjął. Widzę jak moje ciało staje się cudownie jędrne, szczuplejsze, no po prostu boskie. A robiłam w życiu dużo- maszerowałam, wędrowałam po górach, chodziłam na siłownię, na taniec, na aerobik, jeździłam na rowerze, ćwiczyłam w domu z Tamilee Web
i nic nie dało mi takich efektów w takim czasie jak bieganie.
Waga to miecz obosieczny- lepiej ważyć się rzadziej, np. co 2 tygodnie. Codzienne ważenie nie ma sensu. Ja, jak codziennie nie widziałam efektów albo z niewiadomych powodów przybyło mi jakieś 0,5 kg to bardzo się zniechęcałam. Polecam też mierzenie się i zapisywanie zmian, też co jakiś czas. Waga może nie spadać, ale centymetry tak- mięśnie "ważą" więcej niż tłuszcz, ale mają mniejszą objętość.
Dowód- porównanie tłuszczu i mięśni, oba o wadze 1 kg:

A co do słodyczy- jeśli już czujesz desperacką potrzebę zjedzenia czegoś słodkiego- to zjedz, ale TROCHĘ. Nie powstrzymuj się, bo jak się złamiesz, to wtrynisz całą tabliczkę czekolady zmiast kawałka. Tak samo z innymi rzeczami- zjedz, spróbuj, delektuj się, ale nie zażeraj jak świnia. Wypchaj sobie lodówkę owocami, pokrój marchewkę w słupki- jest bardzo dobra do chrupania, kiedy masz ochotę na jakąś przekąskę.
w takim razie rozpocznę bieganie, jakoś mam nadzieję mi się to uda:) a to prawda że nie mozna biegac co dziennie tylko np. 2 razy w tygodniu????
Ja mam super dietę, którą za pierwszym razem zastosowałam z pięknym rezultatem....otóż to ta białkowa Dukana. Na mnie podziałała rewelacyjnie jedno, że chudłam w "oczach" a drugie mogłam jeść do woli co dla mnie jest szczególnie ważne, bo kocham jedzenie, uwielbiam gotować poza tym pracuję w gastronomii, więc katowanie się mikroskopijnymi porcjami jedzenia zupełnie nie wchodziło w grę a co najwyżej wywołałoby salwy śmiechu u kolegów kucharzy
Teraz nie mogę jej stosować, bo karmię dzidziusia, ale jak tylko przestanę to od razu wracam w łaski mięska
niestety w ciąży nie poskramiałam apetytu i przytyłam 13 kg
Poza tym ćwiczę znienawidzone przeze mnie już brzuszki, ale jak ostatnio usłyszałam od jednej trenerki "nikt nic lepszego nie wymyślił na brzuch"....narazie robię 10...hihihi, nie żartuję taki mam flaczek po ciąży, że nie mogę więcej wycisnąć!
Oczywiście, nie musi to być bieganie- ale a nuż Ci się spodoba?
Piszesz, że masz słabą kondycję- i ja też miałam taką, kiedy zaczynałam. Dlatego właśnie jest plan 10-tygodniowy, którego celem jest doprowadzenie Cię do punktu, w którym dasz radę przebiec 30 minut i nie umrzesz.
Pierwszy tydzień wygląda tak- 30 minut przeplatane 2-minutowym biegiem i 4-minutowym marszem- powtarzasz ten cykl 5 razy. Ja zawsze zaczynam od biegu, ale wiem, że można też zacząć od marszu i wtedy skończyć 2-minutkami truchtu. Powiem, że początkowo może iść opornie- ale po 20 minucie dostaję takiego kopa, że zdarzało mi się biec ostatnie 2 minuty, po czym przebiegałam kolejne 4 przeznaczone na marsz, i jeszcze dodatkowe... 12 minut, bo było aż tak fajnie. ![]()
W kolejnych tygodniach, kiedy wszystko w Twoim ciele zacznie się przyzwyczajać do regularnego wysiłku, będziesz mogła zwiększyć ilość czasu poświęconemu bieganiu, i zmniejszyć udział marszu (to wszystko jest dokładnie rozpisane na bieganie.pl).
Piszą, żeby przeznaczyć na to 4 dni w tygodniu- ale ja biegałam z przerwą jednodniową (co jest zalecane, żeby organizm mógł się zregenerować) lub codziennie, maksymalnie pozwalałam sobie na 2 dni przerwy. Oczywiście, można biegać 2 razy w tygodniu, kto zabroni? Ale będzie trzeba dłużej czekać na rezultaty.
Najważniejsze jest, żeby biec POWOLI- to ma być truchcik pozwalający Ci spokojnie mówić i oddychać- wtedy najlepiej spala się zbędny balast, ale jest też przyjemnie i relaksująco. Nie ma mowy o sprintach i żadnych zrywach! Ma być fajnie!
Możesz biegać rano lub wieczorem- obie pory mają swoje zalety i wady. Wieczorem masz rozruszane ciało po całym dniu, i naprawdę łatwiej się biega. Ja po wieczornych biegach wracałam pozytywnie podkręcona, i osobiście preferuję tę porę. Niestety, w lato musiałabym biegać bardzo późno, żeby temperatura była znośna. Teraz przeniosłam się na rano (bo pracuję do 22) i to też ma swoje zalety i wady- poranne bieganie bywa bardziej męczące- ciało jest "sztywne", niechętnie się zbiera do ruchu, łatwiej o kontuzje. Z reguły biegam na czczo, ewentualnie wypiję herbatę (zalecają też kawę bez mleka i cukru, ale tego bym nie zdzierżyła) i to też nie jest wesołe, bo brak mi energii. Ogromną zaletą biegania rano jest to, że pobudza się metabolizm do działania- i wtedy już cały dzień spalasz dodatkowe kalorie. No i rano (6.00-8.00) jest jeszcze chłodno.
A- i nie biegać po ciężkim posiłku. Odczekać minimum godzinę, a najlepiej aż poczujesz, że schodzi Ci uczucie "ciężkości" bo obfitym jedzeniu. Raz zdarzyło mi się to zbagatelizować- po 5 minutach miałam kolkę po obu stronach i chęć zwrócenia obiadu.
Zapewniam, że już po pierwszym tygodniu będziesz się czuła lepiej, będziesz bardziej zadowolona z siebie (bieganie uwalnia endorfiny, jak czekolada) i zaczniesz zauważać pozytywne zmiany w swoim ciele.
I naprawdę polecam Endomondo- liczy pokonane km, spalone kalorie, zapisuje treningi, średnie prędkości i inne statystyki- można z podziwem i dumą obserwować, że z dnia na dzień jest coraz lepiej.
14 2012-07-11 19:52:52 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2012-07-11 19:56:27)
Zgadzam się. Jak już zjeść coś słodkiego to trochę. Dlatego ja np wzięłam małego loda owocowego, chyba nazywa się Twister. A w górach to już pozwoliłam sobie na kolację na połowę dużej pizzy, w dzień też jadłam nie tak mało i niezbyt dietetycznie, ale mieliśmy dużo chodzenia, np nad Morskie Oko i Czarny Staw, to wiedziałam, że chcąc nie chcąc sporo spalę. Chłopak sam namawiał, że mogę, tym bardziej, że chyba wtedy już 4 miesiące było bez niezdrowych rzeczy, więc tak jednorazowo nic się nie stanie, metabolizm sobie poradzi.
Ja kupiłam trening z Ewą Chodakowską, z Shape, bardzo mnie motywuje, ciężki, dlatego skończyłam po 15 minutach, zamiast 40 minut, ale powoli..do celu
Trzeba być twardym, teraz postanowiłam już nie zaniedbywać ćwiczeń jak wcześniej, bo dieta dietą, ale ćwiczenia mi się przydadzą.
A i koleżanka namówiła mnie na wspólne bieganie, i tu też zaczynamy na razie powoli, np pół kilometra może dałyśmy radę póki co, tak na raz. Wiadomo, że na początku, jak ma się kiepską kondycję, to nie przebiegnie się paru kilometrów. To normalne.
Ten plan, który napisała busiu też muszę zerknąć, ciekawy.
Rób to wszystko stopniowo, bo inaczej się zniechęcisz, a nie o to chodzi. To ma być też przyjemność ![]()
Co do wagi, to ja chyba z ponad miesiąc nie mam, bo się zepsuła, ale czuję, że chudnę. Mierzyłam się ostatnio, ale to już jakiś czas temu. Chcę chudnąć, może nie ekspresowo, lecz zdrowo, więc nie mam parcia, że już muszę mieć taką sylwetkę czy taką. Tobie radzę to samo. Ja przede wszystkim cieszę się, że zdrowie mi się poprawiło, bo miałam kiepskie wyniki badań, a teraz jest poprawa, może nie kolosalna i nadal nie są te wyniki ekstra, ale zawsze jest. No i tak jak już napisała busiu, nie ma co ważyć się nawet codziennie, bo waga ma swoje wahania, szczególnie u kobiet.. i nie ma sensu, byś np dołowała się, bo nie ma rezultatów na wadze.
Szybkie odchudzanie to gwarantowany efekt yoyo! Lepiej powoli wprowadzać zmiany, ale stopniowo i na stałe. ![]()
Truskaweczko, ten plan naprawdę jest spoko. Zapewniam Cię, że nie wrócisz po nim nawet zbytnio zmachana. Trzeba biegać wolno, w swoim najwygodniejszym tempie, nawet szurać, a to i tak będzie lepsze niż nicnierobienie.
Ja na początku robiłam jakieś 2,5 km, później zrobiło się 3,5, a w moim najlepszym dniu przebiegłomaszerowałam całe 5 km. Do tego wszystkiego oczywiście dochodziłam stopniowo, ale dla mnie progres i tak był zaskakująco szybki. I w kondycji, i w wyglądzie, i w samopoczuciu.
Robiłam kiedyś ćwiczenia z Tamilee Webb, mam także zumbę na płytach, ale po pewnym czasie to się staje tak strasznie monotonne... Tak jak Aerobiczna Szóstka Weidera- nie była dla mnie ciężka, tylko nużąca. To też jest zaleta biegania- można zmieniać trasy, posłuchać muzyki, pomyśleć, a także wyżyć się po złym dniu.
Wow, ale jak na początek 2 i pół kilometra biegania to podziwiam
No, ale mówisz, że sport masz na co dzień to też na pewno dlatego. Wiadomo, że każdy ma inne tempo i kondycję.
Ja tę szóstkę zaczęłam, ale szybko rzuciłam tak naprawdę i tak chyba mnie to zdemotywowało, że byłam na samej diecie bez ćwiczeń. Schudłam i tak, ale i tak postanowiłam sobie ćwiczyć, bo zawsze to też np lepsze samopoczucie :]. Będę już wybierać po prostu ćwiczenia pod siebie, a nie jakieś takie, których nie będę mogła dokonać.
Ja teraz robię A6W (10 dzień) plus inne formy sportu. Co do mojej motywacji, podobnie jak z paleniem, mam ją na kartce i noszę ze sobą. Poza tym wiem, co chcę osiągnąć i jak chcę wyglądać, a wyobraźnie mam bardzo dobrą;)
Dziewczyny, jak chcecie zacząć i wzajemnie się dopingować, to z chęcią dołączę do Was ![]()
19 2012-07-12 13:01:10 Ostatnio edytowany przez yummyhntr (2012-07-12 13:03:21)
Droga autorko,
Chcę Ci napisać, że świetnie Cię rozumiem. Całe życie walczyłam z nadwagą i wiecznie stosowałam bezskutecznie diety. Rok temu zapuściłam się do tego stopnia, że przy wzroście 161 cm ważyłam 76 kg. I powiem Ci jedno- to nie tylko Ty tak masz, a kluczem do sukcesu jest tu tylko i wyłącznie kombinacja ciężkiej pracy i nastawienia psychicznego. Jeżeli chce się czegoś bardzo, to nie ma rzeczy niemożliwych. Przeszłam długą drogę, wszystkiego uczyłam się sama i dziś jestem bardzo obeznana w temacie i kontynuuję zdrowy tryb życia. Jeśli chciałabyś pogadać lub poradzić się, to służę pomocą. A wiem co mówię, bo ważę dziś 49 kg:)
Co do A6W- sama zrobiłam całą i powiem Wam jedno- takie ćwiczenia nadają się dla osób, które już spadły dużo z wagi i mają mały procent tkanki tłuszczowej. Oczywiście wzmacniają mięśnie, ale szału tu nie będzie pod względem efektów estetycznych- na spalenie tkanki tylko aeroby- bieganie, basen, rower.
Dziękuję kobietki za takie zainteresowanie moim postem:) wejdę zaraz na tę stronę o bieganiu:) a co do Diety Dukana:) słyszałam że jest rewelacyjna ale gdy się ja przerwie to jest efekt jo-jo i tego sie boję... zawsze się tak zdarza przy tej diecie??
21 2012-07-12 14:42:49 Ostatnio edytowany przez Anemonne (2012-07-12 14:46:09)
a co do Diety Dukana:) słyszałam że jest rewelacyjna ale gdy się ja przerwie to jest efekt jo-jo i tego sie boję... zawsze się tak zdarza przy tej diecie??
Tak się zdarza przy każdej diecie - to normalne, że jeśli nie doprowadzisz diety do końca i powrócisz do starych, złych nawyków żywieniowych, to zgubione kilogramy prędko wrócą. W przypadku Dukana doprowadzenie diety do końca oznacza przestrzeganie pewnych zasad aż do śmierci
Ale powiem szczerze, że z moich doświadczeń wynika że efekt jo-jo po Dukanie jest minimalny. Ja przerwałam tę dietę i przytyłam z powrotem mniej niż schudłam, a do tego tyłam baaaaardzo powoli. Mogę "zwalać winę" tylko na własne pochłanianie niezdrowych rzeczy
Więc myślę, że przy nietrzymaniu diety Dukana, ale przy rozsądnym jedzeniu efekt jo-jo jest niewielki.
Ja też czuje się winna. Już kiedyś musiałam się napracować, aby schudnąć. Czas mija i człowiek zapomina. Nie chcę się znowu obudzić, gdy będę po kreską. Lepiej zrzucić kilka zbędnych kilogramów niż kilkanaście.
Co do A6W, ja widzę efekty. Zaczął mi się ładnie rzeźbić brzuch, ale tak jak pisałam uprawiam jeszcze inne sporty. Robię A6W, gdy oglądam TV. Od dawna mam taką zasadę, że jak chcę oglądać TV to muszę ćwiczyć. Doskonale sprawdzała się przez kilka lat, dopóki jej sobie nie odpuściłam. Jej historia sięga jeszcze czasów mojego gimnazjum, kiedy to pod czas oglądania potrafiłam zjeść co najmniej paczkę chipsów, kilka batoników itd.
Ja prócz diety jeszcze staram się biegać, nawet zainwestowałam w pulsometr aby kontrolować puls.
Wikikrista: a mogłabyś zdradzić ile Cię kosztował ? Zastanawiam się ostatnio nad jego kupnem, biegam od jakiegoś czasu (to dla mnie nieodzowny element wspomagający formę i dobrą sylwetkę) i chciałabym jednak, żeby mój wysiłek był możliwie jak najefektywniejszy
Kupiłam troszkę lepszy - firmy Timex. Na allegro dałam niecałe 500zł.
Motywacja-miłość,zakochaj sie!
Motywacja-miłość,zakochaj sie!
Gdyby na mnie tak miłość działała, byłabym pewnie stertą kości;)
Trzeba pamiętać, że A6W jest dobra jeśli chodzi o kształtowanie mięśni. Jeśli jednak nie są one widoczne z powodu zbyt wielu centymetrów w obwodzie, nie będzie ona zbyt skuteczna w zrzucaniu zbędnych kilogramów. Lepsze rezultaty osiągnąć tu można obok odpowiedniej diety ćwiczeniami aerobowymi czy bieganiem.
Zawsze gdy zaczynam sie odchudzać trwa to krótki czas bo potem się "poddaję" i sięgam po zakazane rzeczy... denerwuje mie to w sobie, szczególnie że potrafię schudnąć przy ćwiczeniach i diecie jednak po krótkim czasie nie udaje się to:( tak samo z ćwiczeniami...:( nienawidzę siebie za to, zawsze obiecuję sobie że ponownie zacznę od jutra ale jak dopada mnie wilczy apetyt wymiękam:( da się to jakoś zmienić??
Witam w klubie
Tez nie umiem się zmotywować sie do ćwiczen ale do jedzenia to staram sie ostro hamowa,nie sole zadnych potraw ani nie jem masla tez nie pije żadnych napojów gazowanych.Ale gdy przychodzi ten dzien to wtedy jest apetyt na slodycze. :<
Jezeli masz psa lub rower to troche sie trzeba zmotywowac np wieczorem z psem biegac albo jeżdzic rowerem![]()
To zdjęcie - porównanie tłuszczu i mięśni zrobiło na mnie naprawdę wrażenie...
Człowiek czasem ma taki okres że ćwiczy, stara się, przestrzega diety... Potem przychodzi okres gdy dopada mnie jakieś zmęczenie i wszystko przepada na nowo... W sumie jedynym chyba wyjściem jest nie poddawać się. Staram się pamiętać cały czas to uczucie jak dobrze się człowiek czuje gdy już uda się schudnąć to parę kilo... Na całkowity brak motywacji dobre są wyjazdy do jakichś ośrodków np na wakacje - gdzie można fajnie i miło spędzić czas i przy okazji nieco zadbać o siebie. Ja jak na razie byłam tylko raz w Margaretce Świętokrzyskiej i wspominam bardzo miło. Sporo się dowiedziałam o zdrowym odżywianiu, dietach itd. Teraz zastanawiam się nad kolejnym wyjazdem:)
Fajnie jest też gdy mamy wsparcie w odchudzaniu u bliskiej osoby...
To normalne, że tracimy chęć do dalszego walczenia o efekty. Ale po co się męczyć na diecie? Można postawić sobie kilka punktów i trzymać się ich. Nigdzie nie jest powiedziane, że 1-2 kostki czekolady komuś zaszkodziły! Wręcz przeciwnie - należy jeść wszystko, ale w odpowiednich proporcjach! Do tego trochę ruchu i nasz organizm przestanie być wiecznie zmęczony!
Też już nie mam siły znowu się odchudzać, a kg coraz więcej ![]()
Jestem chetna na wspieranie się, mam takie same doswiadczenia jak Wy i myslę,że jestem jedzenioholiczką. Jedzenie poprawia mi humor , sprawia przyjemnosc. Słodyczy nie muszę jesc, ale pieczywo uwielbiam i to wielka zguba. Wieczorem, po pracy, po zajeciach domowych usiadlabym spokojnie i najadła się. Idę zaraz do łóżka, bo głodna się robię. Mam wieeelki apetyt. Co z tego, że mam mięsnie po siłowni, jak kg nie ubywa, niestety ![]()
Proponuję założenie oddzielnego tematu tylko i wyłącznie na wspieranie się i codzienne obowiązkowe spowiadanie. Niech każda z nas napisze, jaki ma plan odchudzania, ile chce schudnąć , do kiedy, w jaki sposób:dieta, ćwiczenia ze szczegółami a potem codzienne spowiadanie się z cotygodniową informacja ile cm lub kg ubyło. Ważne by mierzyć się lub ważyć o tej samej porze dnia.
Ja wolę się mierzyć i robię to rano. Ja potrzebuję Waszej pomocy.
Zaczynamy?????
![]()
Mam ten sam problem - brak motywacji ![]()
Zawsze jak staję w bieliźnie przed lustrem to kratkuję w myślach swoją niekonsekwencję i powtarzam: "od jutra, od jutra..."
Mi już chyba nic nie pomoże.. ![]()
zaczęłam z tym odchudzaniem i bieganiem:) jestem z siebie dumna ale... kg mi nie ubywa:( widze po sylwetce że jestem szczuplejsza i mam mniej tłuszczyku tu i ówdzie ale waga ta sama:( dziewczyny wspierajmy się, zawsze razem raźniej:):)
zaczęłam z tym odchudzaniem i bieganiem:) jestem z siebie dumna ale... kg mi nie ubywa:( widze po sylwetce że jestem szczuplejsza i mam mniej tłuszczyku tu i ówdzie ale waga ta sama:( dziewczyny wspierajmy się, zawsze razem raźniej:):)
Kilogramy waza wiecej niz miesnie. Nie wierz kilogramom, tylko centymetrom. I powodzenia!
Dla mnie motywacją były komplementy ludzi, którzy mówili jak ładnie chudnę, poprawa wyglądu, kupno wymarzonych ciuchów, lepsze samopoczucie ![]()
Chętnie do was się dopisze
chociaż nie będę mogła stosować szczególnej diety (karmie piersią- a może ktoraś z was ma dietę dla karmiącej? ), ale chętnie poćwiczę z wami ![]()
Dziewczyny ja oglądam zdjęcia modelek i to mnei motywuje:) mówię sobie chcę byc taka jak wy ![]()
Jakoś oglądanie zdjęć chudszych ode mnie mnie nie motywuje. Ale!! Chęć posiadania fajnych ciuchów już bardziej! Biorąc pod uwagę, że ostatnio bardzo dużo siedzę (co widać
) i niestety z powodu wykonywanej pracy - jem różnie. Postanowiłam wrócić do starych, dobrych nawyków żywieniowych. I od października będę ćwiczyć (5 razy w tygodniu, fitness). Właśnie zakupiłam dużo kaszy, sól morską, zapas płatków owsianych i moje ulubione batoniki z musli (na wszelki wypadek, póki co patrzenie na nie mi wystarcza
).
A Wy coś już zmieniłyście?
41 2012-09-18 22:29:03 Ostatnio edytowany przez carlla (2012-09-18 22:33:57)
Osoby, które często stosują jakieś diety przeważnie kilka lat pózniej maja nadwagę....
Ja powiem z własnego doświadczenia, że nie warto...Stosowałam wszystkie diety jakie istnieją i nic z tego nie było. Byłam zawsze szczupła, miałam ładną figurę, ale pech chciał, że przytyłam .... koleżanki na uczelni stosowały dietę dukana, więc i ja postanowiłam, dieta działała...kilogramy spadały z dnia na dzień,a ja wpadłam w euforie:) Poźniej były święta i przytyłam o 2 kg więcej niż zrzuciłam. Płacz i rozpacz, nie mogłam patrzeć na siebie , chciałam chudnąć z dnia na dzień...ale efekt jojo wygrywał, kilogramy przybywały. Nastąpił przełom! zdecydowałam, że zwyczajnie w świecie nie będę jeść słodyczy( czasami jem raz na 3 tygodnie, okazyjnie).
Dzisiaj ważę 55 kg i mam 170 cm, a moja waga jest stała, trwało to oczywiście kilka dobrych miesięcy, ale nawet nie ćwiczyłam:)
Co do diety dukana:) to najgorszy syf w świecie! to coś zwane cudowną dietą totalnie wyniszcza nerki ... czytałam o takich przypadkach i sama jeden widziałam( koleżanka, która była wielką fanką diety), a o efekcie jojo nie wspomnę.
Najlepszą motywacją było to, że pamiętam czasy, kiedy zaczepiano mnie na ulicy, dużo facetów podrywała, a ta sytuacja się trochę zmieniła...
już niewielu mnie zaczepiało, już nie budziłam takiego zainteresowania na różnych imprezach, a to zaczęło mnie po prostu boleć. Drugi powód: ubrania 10000 % lepiej leżą , czuję się bardziej pewna siebie, po prostu atrakcyjna. Ostatni powód to po prostu zdrowie, nadwaga nie tylko nieestetycznie wygląda, ale prowadzenie niezdrowego trybu życia powoduje jakieś choroby ...
Nie ważne czy dieta cud, czy zdrowa dieta, jak ktoś nagle zacznie się obżerać to i tak będzie miał efekt jo-jo gwarantowany. Dieta Dukana jeżeli się ja nieprawidłowo stosuje owszem może wpłynąć negatywnie na organizm. jednak jeżeli nie ma przeciwwskazań do jej stosowania, a człowiek działa zgodnie z planem nie będzie miał, żadnych powikłań.
Ja schudłam na diecie dukana dużo ok.10 kg, ale poprzestałam, waga długi nie wracała mimo mojego obżarstwa. Jednak w końcu przytyłam, ale nie ma w tym żadnej winy diety Dukana, tylko mojej żarłoczności. (zresztą poprzestałam na 2 fazie)
dieta która mi rozwaliła metabolizm to kopenhaska. Szybko schudłam i osiągnęłam najniższą wagę, ale obecnie to się obróciło przeciwko mnie.
Tak się zastanawiam... czy ktoś ma ochotę się powspierać w odchudzaniu i motywowaniu siebie?
Zawsze byłam duuuuża... potem schudłam niewyobrażalnie (40kg)... jojo mnie dopadło....całe szczęście nie jest to JOJO+ ale z 40 zrzuconych 25 wróciło... teraz chcę wrócić do tego bo te 2 lata kiedy nosiłam rozm 38 był najszczęśliwszy w moim życiu.
Ja wyznaję filozofię MŻ+DR (mniej żr...wiadomo
i Dużo Ruchu)
Małą grupa wsparcia w tak ciężkiej walce by była bezcenna ![]()
Witam dziewczyny:)
Bardzo chętnie się do was przyłączę:) Przez ostatnie 5 tygodni jestem uziemiona w domu przez wypadek z nogą. Niecałe 4 tygodnie chodziłam w gipsie więc nie mogłam się ruszać z domu.. Efekty tego są takie, że nic nie robiłam i po prostu jadłam, jadłam.. Teraz noga dochodzi do siebie,ale nie mogę jej nadwyrężać więc nawet spacery nie wchodzą w grę. Co najgorsze, w pierwszy weekend października mam wesele u koleżanki;/ Kicha jak nie wiem co.. Dziewczyny pomóżcie! W grupie raźniej i motywacja większa:)
Moniica... noga chora... ale możesz zalec na dywanie...brzuszki robić.... ciężarkami ramionkami pomachać... i nie jesć... chociaż ja sama wiem, że jak się utknie w domu to oj ciężko.... ja też poległam.
a razem motywacja zawsze lepsza ![]()
cieszę się, że sie ktos odezwał bo wątek starszawy już więc się bałam że zakurzonego szerokim łukiem omijać będą.
Dobrze mieć kogoś kto wesprze w ciężkich chwilach w walce ze zbędnym tłuszczykiem:)
Ćwiczyć w domu też można,nawet wczoraj trochę się wzięłam za to bo impreza już tusz tusz.. ale zakończyło się tylko na tym.. O raju.. dzisiaj już był wafelek.. no dobra- 4 małe wafelki.. Już się zastanawiałam nad dietą Ducaka i nie wiem czy to dobry pomysł- czy wytrwam..:rolleyes:
Byłam na diecie Dukana w ubiegłym roku; schudłam tyle, ile chciałam ![]()
Efektów ubocznych nie miałam żadnych (poza odstawieniem połowy leków na nadciśnienie - tak zdecydował lekarz prowadzący), bo byłam pod kontrolą lekarza - robiłam badania laboratoryjne co 1,5 miesiąca i piłam dużo płynów (ok. 3 l dziennie) - a w diecie tej chodzi o wypłukiwanie różnych świństw, które tworzą się przy tak restrykcyjnym menu. Niestety, dopadł mnie efekt jojo, wróciłam do swej wagi.
Teraz zaś poszłam po rozum do głowy (lepiej późno niż wcale
) i poprosiłam lekarza pierwszego kontaktu o skierowanie do poradni zaburzeń metabolicznych. Byłam na pierwszej wizycie całkiem niedawno, tydzień temu u dietetyczki. Dostałam sporo zaleceń, które przekonały mnie do stosowania diety bardzo racjonalnej, tzn. diety dla cukrzyków - można jeść wszystko, ważne tylko, by w odpowiednich porcjach i najważniejsze - posiłki co trzy godziny. Dietetyczka zagwarantowała mi schudnięcie, jeśli tylko zmienię swe nawyki żywieniowe i dodam trochę ruchu.
.
Do tej diety robiłam dwa podejścia w tamtym roku. Każdy zauważył zmianę,ale niestety przerwałam w drugiej fazie. Teraz zrobię jeszcze jedno podejście do tej diety (jak to mówią: do 3 razy sztuka:) tylko tyle,że w następnych fazach (a mam nadzieję, że dotrwam do nich
) zacznę stosować się do zasad jakie Ty, droga Wielokropek się stosujesz- racjonalne żywienie:)
ja jestem zdecydowaną fanką zbilansowanej zdrowej diety... Ja nie miałabym siły do końca życia być na Dukanie... a tego typu diety nie wyrabiają zdrowych nawyków żywieniowych...
za to jestem wieeeelką fanką sportu... niestety teraz jak mam 2 dzieci i pracę to nie wiem jak to zorganizować. Wracam do domu o 18tej...mam 3h na bycie z dziećmi.... ok 20.30 zaczynamy zasypianie... zasypiają o 21-21.30 a o tej porze nie mam już siły ćwiczyć w domu ( a mam niemalże siłownię w domu...orbitrek, rower, step, piłka do pilatesa, ciężarki, motylek)...
Byłam na diecie Dukana w ubiegłym roku; schudłam tyle, ile chciałam
Efektów ubocznych nie miałam żadnych (poza odstawieniem połowy leków na nadciśnienie - tak zdecydował lekarz prowadzący), bo byłam pod kontrolą lekarza - robiłam badania laboratoryjne co 1,5 miesiąca i piłam dużo płynów (ok. 3 l dziennie) - a w diecie tej chodzi o wypłukiwanie różnych świństw, które tworzą się przy tak restrykcyjnym menu. Niestety, dopadł mnie efekt jojo, wróciłam do swej wagi.Teraz zaś poszłam po rozum do głowy (lepiej późno niż wcale
) i poprosiłam lekarza pierwszego kontaktu o skierowanie do poradni zaburzeń metabolicznych. Byłam na pierwszej wizycie całkiem niedawno, tydzień temu u dietetyczki. Dostałam sporo zaleceń, które przekonały mnie do stosowania diety bardzo racjonalnej, tzn. diety dla cukrzyków - można jeść wszystko, ważne tylko, by w odpowiednich porcjach i najważniejsze - posiłki co trzy godziny. Dietetyczka zagwarantowała mi schudnięcie, jeśli tylko zmienię swe nawyki żywieniowe i dodam trochę ruchu.
.
Jestem po Dukanie dwa lata,mnie przybylo8 kilogramow,schudlam 16.Rozwazam przejscie jeszcze raz na Dukana,albo tak ja Wielokropku dietetyk.Jestem w kropce nie wiem co robic ,a boje sie wagi ktorą mialam 112kg.Przed Dukanemschudlam 6 kilogramow ,kije ,basen,iMZ.
To taka mała siłownia:) Z 2 dzieci na pewno ciężko, ale dwa- trzy razy w tygodniu możesz mieć wieczór dla siebie. Może udałoby Ci TYTANika się zorganizować opiekę dla dzieci -mąż czy babcia (jak mieszkasz z rodzicami).
Jestem po Dukanie dwa lata,mnie przybylo8 kilogramow,schudlam 16.Rozwazam przejscie jeszcze raz na Dukana,albo tak ja Wielokropku dietetyk.Jestem w kropce nie wiem co robic ,a boje sie wagi ktorą mialam 112kg.Przed Dukanemschudlam 6 kilogramow ,kije ,basen,iMZ.
Nie wrócę do Dukana za skarby świata, argumenty dietetyczki za stosowaniem diety cukrzycowej (nie jestem cukrzykiem
) przekonały mnie. Wiem, że będę chudła dużo wolniej niż w ubiegłym roku, ale to akurat lepiej i dla zdrowia, i dla utrzymania efektu.
Do "zrzucenia" mam około 12-15 kg, chcę zlikwidować nadwagę. Mam nadzieję osiągnąć to w ciągu roku (termin jest moim wyobrażeniem, niekonsultowanym ani z lekarzem, ani z dietetyczką).
Rozumiem Cię wiktoria51. Trzeba mieć determinację do działania. Zamiast tracić czas na zastanawianie się, bierzemy się do pracy:) O rany, teraz to mnie chyba wzięło, wiecie dziewczyny
Skoro masz wątpliwości, proponuję żebyśmy od jutra zaczęły dietę : )
Wielokropek już to przeżyłaś i wiesz na czym polega ta dieta. Każdemu odpowiada co innego i każdy decyduję się na inne metody pozbycia się kilogramów, drogą prób i trochę błędów:) Trzymam za Ciebie kciuki:)
Moniia... taki mam plan. Mąż sam uznał, że powinien choć 2 razyw tygodniu usypiać dzieciaki bo na razie robię to tylko ja a dzieciaki muszą nauczyć sie też zasypiać z tatusiem na wypadek gdyby mamusia nie mogła uśpić... więc planuję 2 razy w tygodniu wieczorem fitnesklub (muszę wyjść z domu bo inaczej córka mnie słyczy i wyje do mnie) i raz rano w sobotę (by reszta soboty była dla mnie i rodziny)
Ja mam do schudnięcia 25KG
duuuuuuużo... ale wiem że jak nie schudnę to do końca życia nie będę w 100% szczęśliwa... a gadki o akceptacji siebie takiej jakiej się jest doprowadzaja mnie do rozpaczy...
Wolę akceptować siebie taką jaką będę za 25kg.... czuję się jakby we mnie tkwiła ta chudsza ja i sie dudi w tej tłuszczowej otoczce.
Mam tylko jeden problem... tzn jeszcze jeden...pracuję w firmie która produkuje słodycze
i w biurze mamy tony wybajerowanych batonów i czekolad. Za free.
No to świetnie:) Będziesz miała trochę czasu dla siebie:)
W takim razie praca pewnie Ci nie ułatwia drogi do celu..U mnie też by było z tym ciężko,ale akurat nie odezwali się w sprawie pracy;/ więc mnie tak nie kusi.. Dobrym sposobem (bynajmniej dla mnie) jest pod ręką paczka gum do żucia, owocowych albo miętowych. Może Tobie też pomoże:)
Wiadomo,że jak ktoś jest za "własnej" diecie, tz. je posiłki co 3-3,5h, pięć małych porcji itd. ma czasami ochotę na słodycze.. Czytałam, że nie wolno sobie tego odmawiać zupełnie bo apetyt później jeszcze bardziej wzrasta. Więc lepiej zaspokoić go kawałkiem czekolady czy inną słodyczą na jaką mamy ochotę (ale oczywiście w umiarkowanej ilości:)
To tak w ramach pocieszenia TYTANika ; )
he he gumy też produkujemy....
Zobaczymy jak to będzie.... na razie staram się nie odpuszczać innych dietetycznych posiłków .... bo wiadomo... pojawia się głupia myśl... skoro zjadłaś batonika to nie ma sensu starać się dalej...zaczniejsz od jutra.... i tak codziennie. Więc staram się po prostu kontynuować dzień.
he he to o gumy się nie musisz martwić:)
Każdego może dopaść słabość niestety, ale twardym trzeba być, a nie mientkim - jak to ktoś kiedyś powiedział:)
Dodatkową motywacją może być bliska osoba:)
Długo jesteś już na tej diecie?
To bierzemy sie do pracy.Ja narazie MZ ,BASEN,kije.Boje sie tylko tego czy dam rade ze slodyczami UWIELBIAM.
wiktoria51 też od jutra zaczynasz dietę czy tylko postanowienia z ćwiczeniami i słodyczami?:)
Dodatkową motywacją może być bliska osoba:)
Długo jesteś już na tej diecie?
moją dodatkową motywacją jest to, że w małżeństwie mam problemy i czuję się gównianie... musze odzyskać pewność w siebie i że jestem jeszcze atrakcyjną kobietą (tzn będę)
Na diecie jestem od uwaga !!! 3 dni (tyle minęło odkąd wróciłam do pracy a z powrotem do pracy mam wiele wiele oczekiwań).
Na pewno Ci się uda osiągnąć swój cel:) Jestem z Tobą; )
3 dniu to już świetnie, bo podobno pierwsze dni są najtrudniejsze,a Ty je praktycznie masz już za sobą:)
63 2012-09-19 16:34:18 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2012-09-19 16:37:08)
Ja odkąd jestem na diecie staram się jeść racjonalnie, co 3-4 godziny itp. Piję sporo wody.
ALE zdarza mi się zjeść czy to loda czy to zapiekankę, wszystko jest dla ludzi, powiem Wam, że jak byłam na wyjeździe, to jadłam dużo zapiekanek, lodów, nie ograniczałam się, tak przez 3-4 dni, a waga nie wzrosła
Także, nie ma co dać się zwariować i odmawiać sobie wafelka, bo dużo kalorii. No, ale oczywiście ruch jest ważny, ja się w tym zaniedbałam i staram się nadrabiać. Schudłam z 86 kg, teraz ważę 63 kg, tak naprawdę praktycznie przy samej diecie (wcześniej jadłam bardzo dużo, a więc nic dziwnego, że dieta tak wiele dała, mam też leki, bo mam zbyt wysoki poziom insuliny, a one też pomagają).
Jeżeli macie kiepski metabolizm i wiecie, że musicie bardziej się ograniczyć, to i tak na pewno od czasu do czasu nie zaszkodzi Wam np gorzka czekolada, fajnie dodać ją do jogurtu naturalnego, według mnie dobre.
Ja teraz mam chyba niezły metabolizm dzięki tym lekom, ale wiem, że metabolizm zależy od konkretnego przypadku, także wieku, ja jestem młoda, także jeszcze z tym nie jest chyba tak źle ![]()
truskaweczka19 gratuluję takiego wyniku ; )
Każdy organizm tak naprawdę jest inny. Niektórzy mogą jeść i jeść i po nich tego nie widać, a inni wręcz przeciwnie.
Długo już stosują tą dietę? Piszesz,że ćwiczysz- może zdradzić jaki zestaw ćwiczeń prowadzisz?:)
65 2012-09-19 18:10:43 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2012-09-19 18:11:55)
truskaweczka19 gratuluję takiego wyniku ; )
Każdy organizm tak naprawdę jest inny. Niektórzy mogą jeść i jeść i po nich tego nie widać, a inni wręcz przeciwnie.
Długo już stosują tą dietę? Piszesz,że ćwiczysz- może zdradzić jaki zestaw ćwiczeń prowadzisz?:)
Chyba 7-8 miesięcy, już dokładnie nie pamiętam.
No teraz ćwiczę, wcześniej to właśnie nie bardzo, oprócz ćwiczeń na brzuch, które robiłam nieregularnie, więc wiele dni przeleżałam leniwie ![]()
Teraz staram się chodzić na basen kiedy mogę, a jak nie ma jak to ćwiczyć w domu, wyszukuję ćwiczenia zazwyczaj na brzuch, bo nogi mi szybciej chudną niż ta partia, na razie tyle
No i staram się jak najwięcej spacerować, nawet z koleżanką, to dla zdrowia, bo nie mówię, że to spala bardzo wiele kalorii
Mam też ćwiczenia na płycie, muszę się za nie wziąć, ciężkie, ale powoli chyba da się radę. Wcześniej umówiłam się raz z koleżanką na bieganie, ale dawno nie biegałam, więc z trudem 500 m może przebiegłam. Zamierzamy dalej biegać, powoli do celu, nie forsownie, któregoś dnia się umówimy ![]()
Na brzuch znalazłam np ćwiczenie "scyzoryk", staram się robić regularnie, wydaje mi się dobre, możesz wpisać. Dobry do ćwiczeń jest też kanał na youtube fitappy choć męczący, ale warto powoli próbować, ja też będę ![]()