Cyt:
Otóż moja sytuacja wygląda następująco. Mam przyjaciela z którym się super dogaduję, ufamy sobie bardzo, nie mamy żadnych przed sobą tajemnic, bardzo dobrze czujemy się w swoim towarzystwie...
- w tym miejscu miałem napisać - > i nie psuj tego <
Fakt faktem też, że 3 razy zdarzyło nam się ze sobą uprawiać seks...
- ale chyba na to za późno. Nie ma czegoś takiego że zdarza się komuś uprawiać seks - na zasadzie przyjaźni - nie trzeba być detektywem żeby wiedzieć, że przeciętna kobieta po czymś takim (3razie) się zaangażuje co zresztą potwierdzasz poniżej
Ale nasze relacje są nadal bardzo dobre, nadal jesteśmy dla siebie bliscy i czuli...
- to raczej nic dziwnego, jeżeli Ty liczysz na więcej, a on po pierwszym razie, zdecydował się na dwa kolejne razy
Mogłabym więcej pisać, ale do rzeczy... Otóż, kiedy byliśmy jeszcze normalnymi przyjaciółmi
- nazwij rzeczy po imieniu - jesteście kochankami!
mówił, mi nie raz, że boi się robić zawsze pierwszy krok w stronę kobiety i zaproponować bycie razem, bo boi się odrzucenia....
- (przypominają mi się słowa piosenki - po tych słowach z miłosierdzia juz nie jedna padła twierdza i nie jedna cnota poszła chyżo w las
- SDM - bodajże
I tu mój dylemat: chciałabym być z nim, bo czuje się przy nim bardzo bezpieczna i czuję zrozumienie, i wiem, ze on też bardzo dobrze się przy mnie czuje , tylko nie jestem pewna, pomimo też, ze są takie czasy, czy kobieta na pewno powinna robić krok jako pierwsza,
- no to na co dziecino czekasz - on jasno się określił - rozmawiacie ze sobą jak przyjaciele - fajnie że od tego się zaczeło, w łóżku wychodzi - on mówi że jest nie śmiały - bo boi się Ciebie stracić - mówi to wprost (a ponoć mężczyźni są prości - i ich się obarcza tym, że jak się do nimi mówi okrężnie to nie rozumieją - tao taka zajawka, do tematu, w którym ostatnio pisałem)
czy w tym momencie jeśli ja bym zrobiła pierwszy krok on nie poczuje się urażony, bo zazwyczaj mężczyźni lubią się czuć jak zdobywcy....
- sama pisałaś że są takie, a nie inne czasy - na co macie czkeać - wy praktycznie jesteście ze sobą, wystarczy to tylko nazwać - pogadać - koniec.
A nawet jeśli powinnam mu powiedzieć, to jak? Niby banalne pytania, ale nie mam pojęcia... To trudne dla mnie, bo nie chcę się skompromitować...
- cały wątek i list - właściwie powinnaś zawrzeć w ostatnich trzech zdaniach - bo z tym masz problem - tu jest pies pogrzebany - zamknij oczy i powiedz - chce być z Tobą. Nic więcej nie musisz robić. Tak na marginesie - to nie jest banalna sprawa - ale nie z powodu treści a formy - bo trzeba włożyć odrobinę wysiłku żeby to powiedzieć.
Skompromitować - przed facetem z którym sie spało i się przyjaźni? nie rozumiem tylk właśnie tego - przyjaciele rozmawiają o wszystki - bo się rozumieją. nie czekaj - weź słuchawke i dzwoń, albo nie - wyślij mu sms, albo nie - naprościej - stań przed nim , zamknij oczy i powiedz - jeśli w odpowiedzi Cię nie pocałuje - to znaczy, że ... musisz popracować jeszcze nad łóżkiem.