Jestem samotną matką 24 letniego samotnego syna uzależnionego od gier komputerowych. Całymi dniami i nocami (do ok.5 rano) siedzi przy komputerze i gra. Nie pomagają żadne prośby , groźby, mój płacz i krzyk. Zamyka się przede mną i przed całym światem , siedzi w strasznym bałaganie, nawet je przy klawiaturze itp, itd. Nie wiem, co robić, chciałabym pogadać z kimś na ten temat.Liczę na jakieś wsparcie i jekieś propozycje.
2 2012-07-05 09:44:38 Ostatnio edytowany przez Lusija (2012-07-05 09:49:12)
Niestety sama byłam uzależniona od gier.. Hm nie wiem czy umiem pomóc, lecz mogę Ci powiedzieć jak się czułam i zachowywałam.
Zaczęło się od tego, że w gry uciekałam przed ludźmi (byłym facetem), zamykałam się w sobie, straciłam swoich przyjaciół i znajomych (co teraz bardzo boli, a nie wszystko da się naprawić). Oznakami były sytuacje, że z kimś byłam na mieście i kombinowałam jak tu pójść, żeby wrócić do grania. Takie były początki, gdy zdałam sobie sprawę, że coś jest nie tak.
Świat gier pociągnął mnie dlatego, że mogłam być tam taka jaka chciałam, nikt mnie nie krytykował, mogłam nocami gadać z ludźmi z gier o wszystkim, nawet zwierzać się, bo i tak nigdy nie wyjawią sekretów na tyle blisko mnie, aby mi zaszkodzić. Ten świat był inny.. byłam znudzona ciągną monotonią, nudą w domu i brakiem zainteresowania ze strony rodziców. Świat gier był magiczny, niezwykły. Utożsamiałam się z postacią którą grałam, wewnętrznie przeżywałam jej przygody.
Ale może to tylko moje uzależnienie, tak wyglądało
Przyznam, że ględzenie matki spływało po mnie, czasami nawet jej nie słuchałam. Gdy wyłączyli mi internet wpadałam w niepohamowaną furię i chciało mi się płakać, jakbym straciła coś wielkiego.
Gdybym teraz była na miejscu mojej mamy i moje dziecko zachowywało się tak jak ja, pierw porozmawiałabym o tym, że takie granie jest przesadne i to niczego nie prowadzi. (Nie w trakcie gdy dziecko gra, lecz w 4 oczy). Poświęcałabym więcej czasu dziecku, chodziła na basen, spróbowała na nowo zainteresować je światem.
Piszę oczywiście o swoim przypadku, twój może być całkiem różny. Zauważyłam, że chłopaki grają gry często z kumplami z klasy, co chyba jest lepsze..
Pewnie ktoś napisze -> psycholog.. sama powiedziałabym, że chcą ze mnie zrobić wariatkę!?
i za żadne skarby nie dałabym się tam zaciągnąć.
Jeśli moje starania nie przyniosłyby rezultatów wyłączyłabym internet/ bądź całkiem odstąpiła od umowy. Pamiętam jak czułam się gdy mama robiła takie kroki.. chciałam ją zabić! Nienawidziłam jej.. cóż..
Potem sama zrozumiałam co straciłam.. poczułam, że jestem z tyłu, daleko za innymi, że niczego nie wiem, i nikt nie dzwoni, aby gdzieś wyjść ze mną. To było najgorsze uczucie w moim życiu. Wracanie "do świata" było jeszcze trudniejsze.. odnawianie przyjaźni, błaganie by ktoś miał dla mnie czas.. ale cóż wszystko się da.
Mam nadzieję, że jego świat tak nie wygląda.. ;*
Twój syn ma 24 lata, co wydaje mi się trudniejsze niż w moim przypadku..
Chodzi na studia? Do pracy? Utrzymujesz go?
Przyznam, że czasami dopiero zobaczenie wielkiego dna.. daje siłę, żeby samemu działać i się podnieść. Popatrz.. gotujesz obiad, on bierze je.. wszystko ma w domu. Pewnie nie wychodzi? Bo po co wszystko ma pod ręką!?