Rak mojej mamy i moje odczucia. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Rak mojej mamy i moje odczucia.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 29 ]

Temat: Rak mojej mamy i moje odczucia.

Nigdy nie miałam dobrego kontaktu z matką. Odkąd pamiętam to lubiła wypić, a po alkoholu była wulgarna i agresywna. Kiedy miałam 16 lat mój ojciec popełnił samobójstwo, wtedy zaczęła pić coraz więcej (piła do czasu,aż kończyły się jej pieniądze). Mając 21 lat poznałam wspaniałego mężczyznę, z którym się związałam i zamieszkałam- skończył się mój koszmar z pijaną matką-( czasami ją odwiedzałam jak była trzeźwa). Po półtora roku mojego związku urodził nam się syn, a po kolejnych 4 latach drugi syn, wtedy postanowiliśmy się pobrać. Na nasz ślub matka nie przyszła-choć miałam nadzieję ,że w tym wyjątkowym dniu będzie przy mnie. Po ślubie urodziłam jeszcze jedno dziecko-córeczkę, oczywiście babcia przez 3 tygodnie nie wiedziała ,że została kolejny raz babcią. Od tego czasu praktycznie straciłam z nią kontakt-to było 7 lat temu. Widywałyśmy się sporadycznie.Wiedziałam ,że dużo przebywa u drugiej córki-mojej siostry
.
    W październiku rozchorowała się moja siostra-zawiozłam ją do szpitala z wielkim brzuchem-okazało się ,że choruje na alkoholową marskość wątroby. Nawet nie wiedziałam ,że ona rówież nadużywa alkoholu. Obiecała ,że weźmie się za siebie,że nie będzie już pić ,zacznie być prawdziwą matkąi żoną.
  Pod koniec lutego siostra  poinformowała mnie ,że mama ma częste bóle w lewym boku,wtedy zoriętowałąm się,że może to być coś poważnego. Wziełam sprawy w swoje ręce. Zarejstrowałam ją do lekarza-ten skierował ją do szpitala. 8 marca mama otrzymała diagnozę- nieoperacyjny guz trzustki z przerzutami do wątroby, nadnerczy i węzłów chłonnych. Wtedy zabrałam mamę do siebie- nie pije. Leczenie polega tylko na uśmierzaniu bólu.

    Moja siostra nie interesuje się matką, nie odwiedza ,nawet nie zadzwoni z zapytaniem jak się ona czuje. Ostatnio dowiedziałam się od obcych ludzi,że siostra jednak nic nie zmieniła w swoim życiu- nadal pije.

  Pomimo tylu krzywd jakie wyrządziła mi moja mama-opiekuję się nią najlepiej jak umnię.Jeździłam od lekarza do lekarza miałam nadzieję ,że może któryś powie,że nie jest źle.Niestety każdy rozkładał ręce. Od 2 miesięcy jest pod opieka hospicjum domowego- lekarz przyjeżdża z pielęgniarką -przypisują leki, podnoszą na duchu ,podają kroplówki,a ja mam już dość. Przychodzą takie dni ,że wolałabym ,żeby już umarła,żeby moje życie wróciło do normalności, czasami obserwuję ją i próbuję doszukać się jakiś objawów,które oznaczały by ,ze to już blisko, chciałabym mieć znowu swoją kochaną rodzinę i żeby nic mi już nie zakłócało naszego spokoju. Wcześniej mama jadła byle co ,bylo co piła-,a teraz ma wielkie wymagania i zachcianki- nigdy nikomu niczego nie żałowałam,  ale w tej sytuacji zaczyna mnie to denerwować. Nie patrzy na to ile co kosztuje, ile muszę wydawać na jej leki-poprostu -mam ochotę i już- szlag mnie już trafia. Kiedy siada przed telewizorem -po 3 min zasypia (jest to spowodowane lekami narkotycznymi i wyniszczeniem organizmu),a kiedy dzieci przełączą na inny kanał, a ona przebudzi się po 30 min -ma wielkie pretensje ,że ona nic już nie może oglądnąć i się obraża Takich i innych sytuacji jest dużo więcej,Nie wiem czy jestem wyrodną córką,ą może ze mną jest coć nie tak, ale nie mam tak wielkiego serca do niej, jak powinna miec córka w stosunku do matki.

   Jak myślicie czy ze mną jest coś nie tak...? Co zrobilibyście na moim miejscu..?

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-07-03 11:36:16)

Odp: Rak mojej mamy i moje odczucia.

Towarzyszenie odchodzącej osobie jest trudne. U Ciebie dodatkowym obciążeniem są Twe wcześniejsze doświadczenia z matką i sporo negatywnych uczuć. To wszystko tworzy niezłą mieszankę wybuchową.

ZAWSZE osoba towarzysząca potrzebuje wsparcia, bo towarzyszenie jest bardzo obciążające emocjonalnie. Stąd nie dziwi mnie Twoje zachowanie; moim zdaniem jest zupełnie naturalnym.

I nie dziwi mnie to, że nie masz wielkiego serca do swej matki. Ona zapracował sobie na taki Twój stosunek całym swym życiem i traktowaniem Ciebie.

3

Odp: Rak mojej mamy i moje odczucia.

A ja uważam, że jesteś bardzo dobrym czlowiekiem. Nie każdy byłby po tych przykrościach przygarnąc matkę pod swój dach. Czy rozważałaś oddanie jej do dobrego hospicjum? To też jest forma pomocy, a tam zajmą się nią wyszkolone osoby, przecież Ty możesz ją odwiedzać, a, że tak powiem, nie będzie ona tak ingerowała w Twoje życie. Twoja postawa jest bardzo szlachetna, ale musisz też myśleć o męzu i dzieciach.

4

Odp: Rak mojej mamy i moje odczucia.

Niestety wsparcia nie mam ani od męża (mąż nie trawi mojej matki) ani ze strony siostry. Myślę o tym ,aby mama poszła do siebie mieszkać-jest ogniskiem zapalnym. Nigdy niczego dobrego od niej nie otrzymałam,-ona niedługo odejdzie na drugą stronę- ale jeśli nie zniknie teraz z mojego życia, moje małżeństwo się rozpadnie- nie mogę do tego dopuścić.

5

Odp: Rak mojej mamy i moje odczucia.

Mama jest pod opieką hospicjum domowym,a do stacjonarnego to ona nie pójdzie. Myślę,że jak pójdzie do siebie to zrobi najlepszą rzecz w życiu, a ja na pewno nie zostawię jej na pastwę losu. Będę ją odwiedzać ,dzwonić-ale nie może dłużej zostać w moim domu.

6

Odp: Rak mojej mamy i moje odczucia.

To decyzję masz już za sobą.

7

Odp: Rak mojej mamy i moje odczucia.

Tak decyzję raczej już podjęłam -mam nadzieję ,że słuszną. Tak będzie lepiej.

8

Odp: Rak mojej mamy i moje odczucia.

Powiedziałam mamie ,że może zostać u nas do końca tygodnia,a później będzie musiała iść do siebie. Nie było łatwo, były łzy obustronne, widzę ,że mamie jest przykro, mi pęka serducho bo z jednej strony jest mi jej żal-chciałabym się nią opiekować ,a z drugiej strony mam już tego dość- wiem ,że muszę myśleć o mojej rodzinie i ją chronić

9

Odp: Rak mojej mamy i moje odczucia.

W brew temu co czujesz ,decyzję podjęłaś słuszną .  Jeszcze nie raz  będziesz biła się z myślami ,a  to dlatego  że masz wielkie serce jest Ci tak ciężko , wytrwałości życzę smile

10

Odp: Rak mojej mamy i moje odczucia.

ja dobrze żyłam ze swoją mamą,mimo to wiem jak ciężko jest żyć z osobą chora na raka,najgorsze jest to że nie możemy pomóc tej osobie,szczególnie gdy choroba jest już w ostatnim stadium gdzie wiadomo jak się skończy,taki człowiek ma prawo mieć swoje humory,wiem my mamy dosyć ale co możemy zrobić?pamiętam że ja nawet musiałam jeść po kryjomu, żeby mama nie widziała,gdyż nowotwór tak zwężył przełyk że
ledwo przechodziły pokarmy ciekłe,straszne nie dość że umierasz w bólu to jeszcze nic jeść nie możesz,co do twojej siostry jeśli będzie nadal piła to góra 2 lata i pożegna się z życiem,ja 2 tygodnie temu pochowałam wujka,który miał marskość wątroby właśnie od picia

11

Odp: Rak mojej mamy i moje odczucia.

moja mama tez miała wykrytego raka trzustki, watroby miała opracje w marcu i teraz przeszła juz 2 chemię (profilaktycznie bo nie wiadomo czy nie zostały jakies komórki rakowe) Straszne jest jak najbliżsse osoby tak cierpią. Moja mam jest przecudownym dobrym człowiekiem. Odwiedzam ja mozliwei jak najczesciej bo mieszkam juz sama, widze jak sie powoli podnosi i mam nadzieje ze wyniki kolejnych badan beda juz dobre.

Moim zdaniem bardzo dobra decyzje podjęłas bo ona traktowała Cie źle i nie ma sensu żeby Tówj związek - Twoje zycie sie rozpadło ze względu na jej chorobę. Wogóle podziwiam Cie, że się nia zajełaś bo ja po takim dziecinstwie z taka matka pewnie bym nie zabrała jej pod swój dach. Tym bardziej jak ona teraz wydziwia, wymaga i nie zawaza jak sama piszesz na koszty. To juz wogóle trzeba miec tupet. Powinna byc Ci wdzieczne, że wogole sie nią zajełas... Może w hospicjum spokornieje i zrozumie jak przez ostatnie lata sie zachowywała...
pozdrawiam i życzę Ci siły i wytrwałości :*

12

Odp: Rak mojej mamy i moje odczucia.

Dziękuję za wsparcie. Ciężko mi gdy patrzę na mamę, chce mi się płakać- ona jest taka przybita!
 
  A co do siostry to wiem ,że ma nie wielkie szanse na długie życie skoro nadal pije, leków nie przyjmuje i nie stosuje diety wątrobowej. Nawet gdy ją zarejstrowałam  do lekarza -specjalisty od wątroby (czas oczekiwania na wizytę 3,5 miesiąca) to też nie poszła -miała tysiąc wymówek dlaczego nie może tam iść. Ona ma 3 dzieci, ale mózgu  to chyba nie ma.

   Zycie cholernie mnie już doświadczyło, mam nadzieję,że tych złych niespodzianek w życiu będę miała coraz mniej

13 Ostatnio edytowany przez skorpionica (2012-07-12 18:34:52)

Odp: Rak mojej mamy i moje odczucia.

Zatrzymałam mamę u siebie do wtorku. Wieczorem zawiozłam ją do niej do domu,zrobiłam zakupy ,zapasy leków, przygotowałam mieszkanie , leki na wieczór ,rano i południe. Wyszłam od niej o godz 21. Rano ok godz 9 -zadzwoniła do mnie siostra ,że u mamy pod stolikiem znalazła pustą butelkę po ćwiarteczce.Poszły po zakupy i mamuśka znowu kupiła ćwiarteczkę. Po południu do niej zadzwoniłam , i powiedziałam że przyjdę z lekarzem i pielęgniarką-i się zaczęła agresja ,poleciały epitety pod moim i lekarza adresem- a po chu.. mi oni tu potrzebni, niech spier.... Poczekałam na lekarza pod bramą, uczuliłam ,że może być niemiła i razem weszliśmy na górę. Przy lekarzu i pielęgniarce nawet dawała radę, ale jak wspomniałam o alkoholu wyskoczyła do mnie ,że jestem kapuś i że każdy ma prawo coś wypić i mi nawrzuca jak tamci wyjdą. Leki, które jej przygotowałam poprzedniego dnia - leżały na swoim miejscu ,nic nie brała- jedynie brakowało 3 ampułek pyralginu. Bierze tylko środki przeciwbólowe i zapija wódeczką. Miałam nadzieję, że skoro przez 4 miesiące będąc u mnie nie piła(taka tam odwykówka) i poznała normalne życie to może się coś zmieni, ale niestety jest jak było. Nie mam pojęcia co z nią będzie-tak bardzo się starałam jej pomóc. Jeździłam po lekarzach załatwiłam hospicjum domowe, jeździłam od apteki do apteki za lekami, troszczyłam i opiekowałam się nią najlepiej jak umiałam, włożyłam w to wszystko całe moje serce, doprowadziłam ją do takiego stanu,że już nie było wstyd wyjść z nią na ulicę i mam teraz podziękowanie. Jak obiecała tak zrobiła nawrzucała mi jak tylko lekarz zamknął za sobą drzwi. Złapałam doła, poległam..., a mój mąż ostrzegał mnie ,że tak będzie,że ta kobieta nie zasługuje na to co dla niej robię, żebym się nie angażowała bo na końcu i tak ,,kopnie mnie w du..."miał rację. Wiem jeszcze tyle,że wczoraj wieczorem mama była u mojej siostry i razem piły- tak jak było dawniej.

Odcinam się od matki i siostry niech sobie robią co chcą, ja mam swoją rodzinę (opiekując się matką trochę ich zaniedbywałam) mam o kogo się troszczyć- z ich strony przynajmniej widzę wdzięczność i miłość.

14

Odp: Rak mojej mamy i moje odczucia.

Witajcie ponownie.
Minęło sporo czasu od ostatniego mojego wpisu i sporo się wydarzyło.

Jednak nie potrafiłam odciąć się od chorej matki- nie potrafiłam jej tak po prostu zostawić. Nadal się nią opiekowałam, jeździłam do niej codziennie, gotowałam , prałam sprzątałam, jak się pogorszyło załatwiałam szpital i to z udogodnieniami (sala jednoosobowa, z telewizorem ,radiem i z możliwością palenia papierosów). Byłam,, rozdarta'' na 2 domy- mój z dziećmi i mężem i drugi-mamy. Z czasem mama zaczęła bardzo się bać zostawać sama w domu( coś działo się w psychice). Wtedy siostra zaoferowała swoją pomoc tzn(to-jak to powiedział- mama może tez u mnie,,posiedzieć''. . Ja jechałam do mamy rano, robiłam śniadanie, a później wiozłam mamę do siostry.Zaczęła się jeszcze większa dla mnie gonitwa - zostawiałam mamę, robiłam zakupy, później szybki obiad dla rodziny i znowu do siostry , żeby posiedzieć jeszcze z mamą. Brakowało mi na wszystko czasu,ale właśnie wtedy, jak częściej przebywałam u siostry zobaczyłam jak wygląda sytuacja, zobaczyłam jaki ma wielki problem z alkoholem.

  Bywało,że dzień zaczynała od ćwiartki, lub setki,w domu bałagan, obiad nieugotowany, dzieci nie chodziły do szkoły bo zawsze się jakaś wymówka znalazła, a jak nawet poszły to wracając zastawały totalnie pijaną matkę, która po alkoholu była strasznie agresywna.( W sumie matka przebywała teraz w miejscu do którego była wcześniej przyzwyczajona)
  Na weekendy było jeszcze gorzej,nieraz słyszałam jak dzieciaki mówiły ,że są głodne- w lodówce pustki,ale na flaszkę było- (to była podobna sytuacja jaka miała miejsce w moim dzieciństwie) Któregoś dnia nie wytrzymałam i powiedziałam siostrze ,że jeśli się nie uspokoi to zgłoszę sprawę do MOPS-u. Nie zrobiło to na niej najmniejszego wrażenia- odczekałam jeszcze 2 tygodnie- nic się nie zmieniło. Poszłam więc do MOPS-u ,zgłosiłam jak wygląda sytuacja( wcale nie było to dla mnie łatwe- w sumie to moja siostra,a ja na nią donoszę, ale nie mogłam już dłużej patrzeć na krzywdę siostrzeńców. Wiedziałam ,że za to co zrobiłam, siostra będzie chciała się zemścić tylko jeszcze nie wiedziałam w jaki sposób....
  Teraz już wiem- naopowiadała matce,że nagadałam również na nią ... Mama w obecnej chwili jest bardzo otumaniona lekami i wygląda na to ,że bardzo łatwowierna,bo uwierzyła siostrze.... Matka naskoczyła na mnie ,że jestem zarozumiała paniusia, że wpier... się komuś w życie, że kawał ze mnie suk..,żebym spier...i dużo, dużo więcej tego było...
  Oniemiałam- jak ona mogła mnie tak potraktować, jakby nie widziała tego co dla niej robiłam, to ja byłam przy niej ten cały czas, jeździłam po lekarzach, szpitalach, załatwiałam leki, opiekowałam się nią, to ja siedziałam przy niej w szpitalu, to ja pilnowałam o której godz. ma wziąć leki- u siostry tylko siedziała, nawet nie miała z kim pogadać.
   Czuję się jakby mi ktoś w twarz napluł, miałam nadzieję ,że choć usłyszę słowo dziękuję...a tu mam.... siostra triumfuje ,że wygrała...
   A moje samopoczucie...? Załapałam doła..., nie wierzę już w ludzką sprawiedliwość...
  Jak uważacie czy dobrze postąpiłam zgłaszając sprawę do MOPS-u?,a może nie powinnam ,bo to moja siostra, a może źle zrobiłam ,że tak oddałam się matce...?

15

Odp: Rak mojej mamy i moje odczucia.

skorpionico,
gratuluję!
Dokonałaś rzeczy bardzo trudnej. Ba, nawet kilku trudnych rzeczy.

Mimo swych oporów, mimo swych zapewnień dalej opiekujesz się swa mamą. To wymaga wiele siły, samozaparcia, uczciwości, mierzenia się ze swymi niezbyt przyjemnymi uczuciami.
Chapeau bas!

Mimo wątpliwości, mimo mieszanych uczuć, mimo zdawania sobie sprawy z konsekwencji, które poniesiesz, zgłosiłaś sprawę swej siostry do MOPS-u. To wymagało odwagi.
Po raz drugi: czapki z głów przed Tobą.

16

Odp: Rak mojej mamy i moje odczucia.

Jasne ,że dobrze zrobiłaś zgłaszając to do MOPR-u. Radzę Ci abyś emocjonalnie wzmocniła się u psychologa , w MOPR-ze są przeważnie darmowi, albo idz do psychologa w poradni dla uzależnionych oni Ci powiedzą jak osoby uzależnione potrafią manipulować otoczeniem, a poza tym nie masz co oczekiwać od nich wdzięczności bo takich uczuć po prostu nie mają z powodu picia. Pozdrawiam i głowa do góry.

17

Odp: Rak mojej mamy i moje odczucia.

Dziękuję za wsparcie.

  A co do psychologa to jestem już umówiona na poniedziałek. Dzięki hospicjum domowemu (pod którego opieką jest moja mama) poznałam bardzo fajną panią psycholog- już korzystałam z jej pomocy kiedy miałam trudne chwile. Wtedy bardzo mi pomogła, jest osobą przed którą można się wygadać bez żadnej krępacji, doradzi i wesprze psychicznie.

  Choroba mamy, załatwianie lekarzy, hospicjum domowego ,szpitali, leków,oraz sytuacja u mojej siostry i życie w gonitwie przez ostatnie 8 miesięcy całkowicie mnie wyczerpały.Przestałam już chyba to wszystko sama ogarniać, a przecież mam jeszcze troje dzieci przy których też mam mnóstwo pracy.

A co do mojej siostry- zgłaszając sprawę do MOPS-u wiedziałam ,że odbije się to na mnie ,że będę tą najgorszą , która wtrąca się w czyjeś życie, ale jakbym miała zrobić to jeszcze raz też bym tak postąpiła. Szkoda jest mi siostrzeńców, nie chciałabym ,żeby poszli ,,na zmarnowanie'' ,a niestety z matki nie czerpią dobrego przykładu...

18

Odp: Rak mojej mamy i moje odczucia.

czytajac pierwsze posty chcialam juz napisac ze nie lic na wdziecznosc matki czy sostry...szkoda ze mialam racje, jak widze doswiadczylas tego. pijak ma swoj swiat, nie widzi nic poza soba, a to co ty robisz to dla nich krzywda a pomoc to twoj zasrany obowiazek....Boze jak ja to dobrze znam!!
mam tesciowa pijaczke, po wielu wielu krzywdach i to nie tylko wyzwyskach ale takze czynach zerwalismy zupelnie kontakt ktory i tak byl slaby...wiem od sasiadow ze w domu zrobila zupelna meline, awantury, krzyki sa codziennie(mieszka tesciowa z siostra i corka-wszyscy tacy sami) a w tym wszytskim chory dziadek, wiem ze daje mu leki psychotropowe aby nie chodzil i niekontaktowal(bo dziadek ganial za picie i palenie)
gratuluje ci odwagi zawiadomienie MOPRu, ja wciaz nie mam odwagi i wiem ze bede tego zalowac jak dojdzie do nieszczescia!

19

Odp: Rak mojej mamy i moje odczucia.

Po takich postach jeszcze bardziej się utwierdzam w tym ,że dobrze postąpiłam.

Syla135
Masz całkowicie rację w tym co napisałaś- że moja rodzinka uważa ,że wyrządziłam im krzywdę,a co do pomocy to jest mój zasrany obowiązek... No to już nie jest- zobaczę czy jak będzie potrzeba jechać do szpitala po receptę na leki to czy się odezwą ,czy też zrobią sobie kuriera z pielęgniarki z hospicjum, bo do tej pory to ja byłam kurierem i taksówką-hmm,że ja wcześniej nie pomyślałam o założeniu taksometru...

Człowiek uczy się na błędach i to przez całe życie...

20

Odp: Rak mojej mamy i moje odczucia.

zajmij sie swoja rodzina, nie strac tego co masz najcenniejsze
pewnie nie raz bedziesz miala problem aby nie zadzownic nie dowiedywac sie, ale kazdy terapeuta od nalogow powie ci ze kazdy chory musi sam chcec ozdrowienia, czy zaklad zamkniety, czy nadzur rodziny nic nie da, jesli on nie pije przez przymus a nie z wyboru. wlasnie wybor, czy siostra czy mama sa doroslymi kobietami, dokonuja wyboru czy sie lecza czy nie pija, ty nie wybierzesz za nie!
jedyne co nie dopuszczalne jest tylko obserwowanie jest krzywdzenie innych, w tym przypadku dzieci, uwazam ze je trzeba chronic.

21

Odp: Rak mojej mamy i moje odczucia.
syla135 napisał/a:

c, ja wciaz nie mam odwagi i wiem ze bede tego zalowac jak dojdzie do nieszczescia!

Sylwia, przecież możesz pójść w każdej chwili do MOPRu i powiedzieć co tam się dzieje i niech zajmą się tą sprawą. Od tego są takie instytucje. Masz świadomość ,że to Twój moralny obowiązek i po co masz żałować. Z drugiej strony to alkoholizm jest chorobą (specyficzną co prawda) i w ten sposób pomożesz wielu ludziom. Życzę odwagi.

22

Odp: Rak mojej mamy i moje odczucia.

Wiecie co ja chyba jestem jakaś chora...! Wczoraj pisałam o moim rozczarowaniu moją matką o tym jak się czuję po tym wszystkim,a dzisiaj... no właśnie...
Ok 10. 30 zadzwoniła do mnie moja matka z płaczem ,że przeprasza za wczoraj, że tak wcale nie myśli, że jest bardzo słaba, że nie ma na nic siły, że dzisiaj jeszcze nic nie jadła i czy przyjadę do niej- płakała, prosiła....
  A ja   - chwilę ją przeciągnęłam iii pojechałam.  Boże jak ona mną manipuluje... Ale jak weszłam do mieszkania-myślałam ,że padnę- obraz nędzy i rozpaczy- ,,wszystko było zapaskudzone kałem - była tak słaba,że nawet nie miała siły dojść do toalety, nie miała siły się umyć, ubrać. Oczywiście posprzątałam, umyłam ją , ubrałam ,nakarmiłam.
  Dzisiaj ma być u niej lekarz z hospicjum, mam nadzieję ,że jemu uda się namówić mamę na szpital- ja już nie daję rady ani fizycznie ,ani psychicznie.
  Mam dość tego manipulowania, całej tej sytuacji.
Mam dość tego mojego rozbicia emocjonalnego...! tej cholernej huśtawki...

23

Odp: Rak mojej mamy i moje odczucia.

skorpionico,
nie myślę, że ten dzisiejszy telefon jest jakąś manipulacją ze strony Twej mamy. smile
Natomiast pobyt w szpitalu, jeśli tylko mama da się na to namówić, jest dobrym pomysłem.

Opieka nad chorym terminalnie jest rzeczą bardzo trudną i wyczerpującą i fizycznie, i psychicznie. Każdy opiekujący się taką osobą wymaga wsparcia psychicznego, bo skąd brać siły, co robić z nagromadzonymi trudnymi uczuciami?
U Ciebie jest dodatkowy problem: Twoje dzieciństwo, brak dobrych kontaktów z mamą.

Porozmawiaj z lekarzem, ale o sobie. smile
Być może możesz liczyć na wsparcie psychologa z hospicjum.

24

Odp: Rak mojej mamy i moje odczucia.

Tak ,już to zrobiłam - rozmawiałam z lekarzem i właśnie dzięki ludziom z hospicjum domowego -poznałam świetną panią psycholog- w poniedziałek mam z nią spotkanie. Jak już pisałam w poprzednim poście korzystałam już wcześniej z jej pomocy.

A co do mamy - niestety nie zgodziła się pójść do szpitala,ą tam przynajmniej miałaby 24 godz opiekę...

25

Odp: Rak mojej mamy i moje odczucia.

Mama odeszła o16.10

Siedziałam z mamą opowiadałam jej o wczorajszym halloween-że dzieci były poprzebierane, że chodziły po domkach i zbierały cukierki ....i wiem ,że mnie słyszała- widziałam ruch gałek ocznych...oddech był bardzo ciężki...

W pewnym momencie przyszedł zryw- mama chciała się podnieść - coś mówiła nie bardzo wiedziałam co, zawołałam pielęggniarki podały kilka zastrzyków, jak trochę się wyciszyła podałam jej na łyżeczce herbaty, 2 krople 3 krople i wystarczyło...

Cały czas do mamy mówiłam -,że ją kocham , że jestem przy niej, że może już spokojnie odejść,że już na nią czekają,żeby się nie martwiła i ,że będzie jej lżej,że tam jest lepiej, żeby była spokojna ,że damy sobie radę....


Odeszła - chyba czekała na mnie, chyba nie chciała być sama- byłam przy mamie do końca...

Odeszła o 16.10. głaskałam ją przytulałam ,całowałam i dziękowałam ,że dała mi życie...

26

Odp: Rak mojej mamy i moje odczucia.

skorpionico,
jesteś bardzo mądrą kobietą, kobietą o wielkim sercu.


Chylę czoła.



I przytulam.

27 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2012-11-02 00:54:45)

Odp: Rak mojej mamy i moje odczucia.

Twoje zachowanie jest całkiem normalne. Moja mama jest chora na raka, ale stan jest dobry, zresztą nie dopuszczam do siebie żadnej innej myśli, bo jest wspaniałą mamą i życie z nią jest piękne, innego sobie nie wyobrażam.
Natomiast, Twoja mama bardzo Cię skrzywdziła, zadała wiele cierpienia, dlatego trudno, żebyś myślała o niej jak o najukochańszej osobie. Jednak, zajmujesz się nią, pomagasz, więc i tak masz wiele serca :* Teraz piszesz, że oddałaś ją do hospicjum domowego, uważam, że dobrze postąpiłaś, ile mogłaś, to jej pomogłaś, ale ona wiele razy źle Ciebie traktowała, Ty też masz swoje granice i rodzinę obok, dlatego rozumiem Cię.  Nic więcej nie możesz dla niej zrobić, . Życzę dużo siły :* Nie obwiniaj się, bo nie masz o co.

Przepraszam, dopiero teraz doczytałam, że Twoja mama umarła. Zgadzam się z Wielokropkiem, jesteś wspaniałą kobietą i Twoja mama powinna być wdzięczna losowi, że miała taką córkę.Tulę :*

28 Ostatnio edytowany przez skorpionica (2012-11-02 21:00:10)

Odp: Rak mojej mamy i moje odczucia.

Wczoraj nie miałam siły więcej napisać...

Rano pojechałam do szpitala . Mama była słaba,ciężko oddychała, stopy i dłonie miała zimne jak lód, musieli ją zacewnikować,ale cały czas była świadoma- tego co się dzieje- powiedziała- ASIA-BĘDĘ UMIERAĆ,( wiedziałam, że zaczyna się agonia), - lekarz przypisał jakąś mieszankę po której miała spać i nie być świadoma tego co się dzieje. Kiedy zasnęła pojechałam do domu, ugotowałam obiad i nie mogłam znaleźć sobie miejsca, ciągnęło mnie do mamy. ok 14.30 wsiadłam w samochód i tam pojechałam.

  Gdy weszłam do mamy i zobaczyłam jaki jest stan -od razu zadzwoniłam do siostry,żeby przyjechała bo jest źle -oczywiście tak się,, spieszyła",że w końcu mama umarła. Kiedy znowu     zadzwoniłam  żeby poinformować ją ,że mama odeszła to okazało się ,że nawet nie wyszła z domu.           
  Kiedy mama umierała nic już się nie liczyło- nie było przeszłości ,nie było żadnego żalu. Dla mnie liczyło się tylko to, by odeszła w spokoju.
  Mama musiała odleżeć 2 godz na sali-po godz dotarła siostrzyczka- zalana łzami iiiiiii alkoholem. Myślałam ,że mnie skręci jak zaczęła lamentować,szlochać i  się użalać...
Wyszłam...
Dzisiaj od rana załatwiałam pogrzeb- nie chciałam,żeby siostra ,,ciągała" się za mną. Nie chciałam jej, bo tylko działałaby mi na nerwy. Chciałam tę sprawę doprowadzić do końca -sama - tak jak wszystko sama załatwiałam do tej pory.
Kiedy już wszystko załatwiłam-zajechałam( bez zapowiedzi) do siostry -nie było z kim rozmawiać- znowu zalana wódą.
   Po 2 godz zadzwoniła do mnie z żalem i pretensjami - stwierdziła,że na stypę nie pójdzie bo zrobiłam z niej alkoholiczkę(i rodzina na nią źle patrzy)-przecież ona sama się doprowadziła do alkoholizmu i niby ja ją ,,pomówiłam"...

Dopiero teraz sobie uświadomiłam jak bardzo kochałam moją mamę!!. Na zawsze zostanie w moim sercu!!!

Posty [ 29 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Rak mojej mamy i moje odczucia.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024