wdowiec... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 55 ]

Temat: wdowiec...

mam 34 lata. jestem w separcaji z mezem.czekam na rozwod.nie mam dzieci.3 tyg temu poznalam przez internet wdowca,w moim wieku.ma 2 letniego synka.zona zmarla mu w lutym.wszystko zapowiadalo sie wspaniale.spodobalismy sie sobie.wspieralam go jak tylko moglam.pomagalam.pocieszalam.zapeln
ialam mu czas jak moglam.chlopak odzyl,zaczal sie usmiechac,jesc spac zyc.z maluszkiem mialam swietny kontakt.traktowalam go jak wlasnego synka.opiekowalam sie nim jak mama.bardzo sie polubilismy.ciagle przebywalam z nimi.ciagle bylam u nich.wygladalismy jak szczesliwa rodzina.bardzo mi na nich zalezalo.chlopak bym bardzo mily cieply skromny pracowity.nawet znajomym juz o mnie opowiedzial.to byly 3 wspaniale tygodnie.tysiace telefonow co godzine smsy.wszystko sie skonczylo pare dni temu,kiedy usiedlismy wypilismy pare drinkow,rozmowa,doszlo do zblizenia:( jeszcze w piatek z nim rozmawialam...niestety od dwuch dni jest cisza...chlopak znikl...zapadl sie pod ziemie..pisalam ale niestety bez odpowiedzi...czuje sie beznadziejnie..okropnie...bije sie z myslami ze cos zrobilam nie tak,ze to moja wina...wiem ze krotko sie znalismy ale czulam ze mu zalezy,mowil mi ze jest przeszczesliwy ze mnie ma,ze to chyba cud,ze jestem dla niego bardzo wazna...ze chcialby zeby udalo sie nam,ze lepszej matki dla jego synka nie znajdzie.niestety jest cisza.bardzo zaluje ze doszlo do zblizenia.od dwuch dni mam oczy pelne lez...bardzo tesknie za nimi...nie wiem czy jest sens abym go zaczepiala...wczoraj mu w nerwach napisalam ze czuje sie oszukana i wykorzystana:( nie wiem co dalej robic...zalezy mi na tym czlowieku..i jego dziecku:( bardzo prosze o porady...moga byc tez najbardziej szczere i negatywne , bo takich rowniez sie spodziewam...mam oczy pelne lez bo starcilam wratosciowa osobe...ktorej chcialam pomoc i byc....:(

Zobacz podobne tematy :
Odp: wdowiec...

hmmm trudno tu coś radzić bo tylko on wie co się stało sad Piszesz, że żona mu zmarła w lutym (tego roku??) jeśli tak to wydaje mi się, że on jeszcze nie poradził sobie z jej utratą, taka tragedia, facet traci najbliższą osobę myślę, że on nie był gotowy na nowy związek a spędzenie z nim nocy było punktem zwrotnym, czymś więcej. Może się przestraszył zobowiązań, następnego kroku w waszej relacji... a może zbliżenie rozdrapało stare rany, może przypomniało mu to o żonie o tym, że do tej pory to ona była na tym miejscu. Wiesz można gdybać, tylko on wie co się stało. Może odpuść, daj mu kilka dni niech przemyśli, ułoży sobie wszystko i sam się odezwie. Jeśli nie to chyba musisz się pogodzić i uszanować jego decyzje.

Ps. Jest jeszcze możliwość że coś się stało, nie możesz pojechać do niego?? Trzymaj się smile

3

Odp: wdowiec...

Wyobrazam sobie twoje cierpienie, wspolczuje ci. Wydaje mi sie ze tu chodzi o jego zmarla zone, ze wasz "zwiazek" to jednak troche za szybko po stracie ukochanej osoby, zwlasza z jego strony. Byc moze on czuje sie jak wiarolomca , zdrajca , gdyz ledwo smierc a tutaj juz pociesza sie w ramionach innej. Byc moze dlatego wyhamowal , odcial sie,sam jesst w szoku ze tak daleko zaszlo a w sumie nie zdarzyl oplakac swojej zony. Ja mysle ze to dla was za wczesnie. Jednak opinia publiczna tez  swoje robi, jakos to dziwnie wyglada w lutym zone pochowal a juz zwiazek. Mysle ze mu zalezy ale chce oddac szacunek zonie przynajmniej ten roczny, pewnie sam jest w szoku ze tak daleko to zaszlo

4

Odp: wdowiec...

a moze to zmyslona historyjka przez niego, zona pracuje daleko a on zalicza panienki

5

Odp: wdowiec...
agness131 napisał/a:

a moze to zmyslona historyjka przez niego, zona pracuje daleko a on zalicza panienki

nie to jest prawda....codziennie bylam z nimi w mieszkaniu....

6

Odp: wdowiec...

Nie obwiniaj sie o to ze doszło do zbliżenia bo to naprawdę nic złego. Oboje Jesteście dorosłymi ludźmi a sex to naturalna sprawa tym bardziej że liczyłaś na cos więcej a on Cie w tym utwierdzał.
Nie wiem jak rozumieć tę sytuację bo to dziwna sytuacja... uważam że powinnaś do niego pojechać bo to zbyt ważna sprawa by załatwiac to poprzez sms-y
Byc może jest tak, że jak dla niego to zbyt szybko bo w sumie dopiero co stracił żonę i nie umie sobie z tym poradzić
lub moze nie był z Toba szczery....
Przestań plakać bo jeszcze sie nic nie stało bo naprawde to nie Wiesz o co chodzi. Wyjasnij to jak najszybciej!
Trzymam kciuki smile

7

Odp: wdowiec...

HMMMM chyba nikt mi nie jest w stanie pomoc:(((

8

Odp: wdowiec...

Hmmm...pomóc?
Zobacz sama jak to z boku wygląda .... rzekoma żałoba, zaledwie od lutego po stracie żony...i Ty ,zaledwie 3 tygodnie znajomości,zbliżenie iiiiii ??? Cisza w eterze.
To jedna wersja...druga,to taka że może coś się wydarzyło u niego?
Najlepiej zapakuj swą osobę w pojazd jakikolwiek który Cię dowiezie do miejsca jego zamieszkania i sprawdź osobiście co się z nim dzieje.
Gdybyś jednak nie trafiła na niego w domu,przycupnij i zaczekaj aż się pojawi na horyzoncie.
Następnie zażądaj rozmowy...która jakby nie było,ci się  należy z jego strony.Choćbyś miała usłyszeć bądź ujrzeć wsio co najgorsze.

powodzenia smile

9

Odp: wdowiec...
smuteczek78 napisał/a:

mam 34 lata. jestem w separcaji z mezem.czekam na rozwod.nie mam dzieci.3 tyg temu poznalam przez internet wdowca,w moim wieku.ma 2 letniego synka.zona zmarla mu w lutym.wszystko zapowiadalo sie wspaniale.spodobalismy sie sobie.wspieralam go jak tylko moglam.pomagalam.pocieszalam.zapeln
ialam mu czas jak moglam.chlopak odzyl,zaczal sie usmiechac,jesc spac zyc.z maluszkiem mialam swietny kontakt.traktowalam go jak wlasnego synka.opiekowalam sie nim jak mama.bardzo sie polubilismy.ciagle przebywalam z nimi.ciagle bylam u nich.wygladalismy jak szczesliwa rodzina.bardzo mi na nich zalezalo.chlopak bym bardzo mily cieply skromny pracowity.nawet znajomym juz o mnie opowiedzial.to byly 3 wspaniale tygodnie.tysiace telefonow co godzine smsy.wszystko sie skonczylo pare dni temu,kiedy usiedlismy wypilismy pare drinkow,rozmowa,doszlo do zblizenia:( jeszcze w piatek z nim rozmawialam...niestety od dwuch dni jest cisza...chlopak znikl...zapadl sie pod ziemie..pisalam ale niestety bez odpowiedzi...czuje sie beznadziejnie..okropnie...bije sie z myslami ze cos zrobilam nie tak,ze to moja wina...wiem ze krotko sie znalismy ale czulam ze mu zalezy,mowil mi ze jest przeszczesliwy ze mnie ma,ze to chyba cud,ze jestem dla niego bardzo wazna...ze chcialby zeby udalo sie nam,ze lepszej matki dla jego synka nie znajdzie.niestety jest cisza.bardzo zaluje ze doszlo do zblizenia.od dwuch dni mam oczy pelne lez...bardzo tesknie za nimi...nie wiem czy jest sens abym go zaczepiala...wczoraj mu w nerwach napisalam ze czuje sie oszukana i wykorzystana:( nie wiem co dalej robic...zalezy mi na tym czlowieku..i jego dziecku:( bardzo prosze o porady...moga byc tez najbardziej szczere i negatywne , bo takich rowniez sie spodziewam...mam oczy pelne lez bo starcilam wratosciowa osobe...ktorej chcialam pomoc i byc....:(

Nie zadręczaj się dziewczyno! Nic złego nie zrobiłaś! On pewnie sam sobie nie poradził jeszcze z sytuacją. Daj mu więcej czasu. Na pewno ma mętlik w głowie.

10

Odp: wdowiec...

Jedź do niego jeśli masz taką możliwość, musicie porozmawiać i wszystko wyjaśnić, może faktycznie dla niego wszystko wydarzyło się za wcześnie. Ale niekoniecznie wszystko stracone, trzeba po prostu czasu.....jeśli coś do siebie czujecie to dacie sobie nawzajem ten czas.

11

Odp: wdowiec...
nadzieja82 napisał/a:

Jedź do niego jeśli masz taką możliwość, musicie porozmawiać i wszystko wyjaśnić, może faktycznie dla niego wszystko wydarzyło się za wcześnie. Ale niekoniecznie wszystko stracone, trzeba po prostu czasu.....jeśli coś do siebie czujecie to dacie sobie nawzajem ten czas.

NIESTETY ALE NADAL CISZA....skasowalam jego nr w nerwach i raczej juz nie bede miala mozliwosci kontaktu z nim...na necie wogole sie nie loguje....jechac pod blok tez  mija sie z celem....wyjde na idiotke:(

12

Odp: wdowiec...

myśle,że nie wyjdzieszna idiotke jedz, powiedz, ze sie martwiłaś i chciałaśchociaż sprawdzić czy żyje, czy wszystko ok i poproś o rozmowe, może to coś Ci wyjaśni... myśle,że to on jeszcze nie pogodził sie ze śmiercią zony i tu jest problem...

13

Odp: wdowiec...

Zgadzam się całkowicie z sosnaa, jedź i z nim porozmawiaj bo ta sytuacja nie da Ci spokoju. Powodzenia.

14

Odp: wdowiec...

a ja bym pojechala pod blok, spytac o co chodzi, dlaczego tak potraktowal? zaslugujesz na prawde a to on zachowuje sie jak idiota.
podejzewam ze moze byc oszustem i jednak zone ma. i albo odezwie sie za jakis czas i powie ze mial napad np depresji a faktycznie zona albo wogole sie nie odezwie a ty biedna bedziesz zyla w domyslach.
daj sobie szanse spokoju, jedz i sie dowiedz o co chodzi
aha, gdzie jest maly jak on pracuje?
trzymam kciuki

15

Odp: wdowiec...
syla135 napisał/a:

a ja bym pojechala pod blok, spytac o co chodzi, dlaczego tak potraktowal? zaslugujesz na prawde a to on zachowuje sie jak idiota.
podejzewam ze moze byc oszustem i jednak zone ma. i albo odezwie sie za jakis czas i powie ze mial napad np depresji a faktycznie zona albo wogole sie nie odezwie a ty biedna bedziesz zyla w domyslach.
daj sobie szanse spokoju, jedz i sie dowiedz o co chodzi
aha, gdzie jest maly jak on pracuje?
trzymam kciuki

nie mam samochodu i prawka zeby jechac tam i czekac caly dzien az sie pojawi pod blokiem...kodu do  dmomofonu nie znam bo mieszka na strzezonym osiedlu...musialabym streczec pod blokiem caly dzien w krzakach az sie pojawi...zony nie..jej smierc  jest prawda...mały na czas pobytu jego w pracy przebywa u tesciow.....

16

Odp: wdowiec...

Nie szukaj wymówek,że nie masz możliwości jechać, masz możliwość tylko zbierz się w sobie i tyle. Chyba,że chcesz żyć domysłami i w niepewności.

17

Odp: wdowiec...

mam nadzieje,że zadziałałaś...??daj znać...

18

Odp: wdowiec...
nadzieja82 napisał/a:

Nie szukaj wymówek,że nie masz możliwości jechać, masz możliwość tylko zbierz się w sobie i tyle. Chyba,że chcesz żyć domysłami i w niepewności.

dokładnie!!!
jedź autobusem i czekaj choćby cały dzień w końcu na pewno sie pojawi!!! zamęczasz się domysłami a tak naprawdę nie robisz nic aby cokolwiek sprawdzić! rusz sie z zrób to co dawno powinnaś już zrobić !

19 Ostatnio edytowany przez smuteczek78 (2012-06-21 09:23:06)

Odp: wdowiec...
złudzenie napisał/a:
nadzieja82 napisał/a:

Nie szukaj wymówek,że nie masz możliwości jechać, masz możliwość tylko zbierz się w sobie i tyle. Chyba,że chcesz żyć domysłami i w niepewności.

dokładnie!!!
jedź autobusem i czekaj choćby cały dzień w końcu na pewno sie pojawi!!! zamęczasz się domysłami a tak naprawdę nie robisz nic aby cokolwiek sprawdzić! rusz sie z zrób to co dawno powinnaś już zrobić !

witajcie moje kochane dziewczyny....tak ,..wczoraj wsiadlam w autobus i sterczalam pod jego blokiem od 18 do 23 ......niestety nic tam nie zastalam....w mieszkaniu ciemno,auta nie bylo....stojac tam lzy mi sie laly.. ..stalam w ulewe gapiac sie w okna....dzwonilam domofonem-cisza....napisalam pocztowke i wyslalam poczta zeby dal znac ze zyje,ze tesknie martwie sie i nie chce skreslac naszej wspaniale znajomosci........trzeslam sie jak galareta stojac tam...zastanawialam sie jakby zareagowal jakby mnie tam zobaczyl....dziewczyny nie wiem jak to dalej bedzie...jestescie kochane ze mnie wspieracie ale czuje ze ta znajomosc to juz przeszlosc.....powoli  brakuje mi sil na walke...
wrocilam do domu placzac....nie spalam zupelnie.....
jak mozna tak potraktowac kobiete na ktorej mu zalezalo???????? ja bym nie potrafila tak zrobic....napisalabym chociaz jedno zdanie,chocby mialo byc najgorsze.....

20 Ostatnio edytowany przez smuteczek78 (2012-06-21 09:33:30)

Odp: wdowiec...
sosnaa napisał/a:

mam nadzieje,że zadziałałaś...??daj znać...

kochana sosno...wyzej napisalam co sie wydarzylo....:( niestety......znikl przepadl...obrazil sie pewnie za te smsy na mnie jeszcze za naszej "kadencji kontaktowej" ... a jesli nie to nie wiem....zaluje ze skasowalam jego nr....ale podejrzewam ze jakbym miala to i tak by mi nie odpisywal na smsy i nie odpieral rozmow....i byloby to samo....wyzej przeczytaj co mnie spotkalo wczoraj....jestem tak zmeczona psych i fiz ze nie mysle zupelnie...zastanawialam sie cala noc gdzie on sie podziewa z malym 2 letnim dzieckiem majac swoje mieszkanie....wydaje mi sie ze jest to celowe dzialanie...nigdy nie spodziewalam sie ze tak to teraz bedzie wygladalo..

21

Odp: wdowiec...

Jeśli on faktycznie celowo cię unika, a na to niestety wygląda, to jest niestety skończonym tchórzem i dupkiem.  Tak nie postępuje dorosły dojrzały i odpowiedzialny człowiek. Nawet jeśli uznał, że popełnił błąd wiążąc się z tobą, to powinien ci o tym powiedzieć i to w cztery oczy, a nie uciekać, chować głowę w piasek i uważać że sprawy nie było. To skrajnie gówniarskie zachowanie. Jeśli tak jest, to nie masz czego żałować.
Chyba że stało się coś złego, np. miał wypadek i nie jest w stanie cię o tym powiadomić, bo np. leży w szpitalu przykuty do łóżka i nie ma telefonu, dziecko zabrali teściowie do siebie i stąd to puste mieszkanie. Różnie bywa.

22

Odp: wdowiec...
Kizia75 napisał/a:

Jeśli on faktycznie celowo cię unika, a na to niestety wygląda, to jest niestety skończonym tchórzem i dupkiem.  Tak nie postępuje dorosły dojrzały i odpowiedzialny człowiek. Nawet jeśli uznał, że popełnił błąd wiążąc się z tobą, to powinien ci o tym powiedzieć i to w cztery oczy, a nie uciekać, chować głowę w piasek i uważać że sprawy nie było. To skrajnie gówniarskie zachowanie. Jeśli tak jest, to nie masz czego żałować.
Chyba że stało się coś złego, np. miał wypadek i nie jest w stanie cię o tym powiadomić, bo np. leży w szpitalu przykuty do łóżka i nie ma telefonu, dziecko zabrali teściowie do siebie i stąd to puste mieszkanie. Różnie bywa.

nie mam zielonego pojecia Kiziu....zebym cos wiedziala na pewno bym Wam tu napisala...czeka mnie kolejny dzien stresu i zastanawiania sie...wiem ze pewnie to smiesznie wyglada ze tak przezywam...ale jak zalezy to tak wlasnie jest,jemu tez zalezalo...mowil mi takie slowa ze w glowie sie nie miesci...juz bylam mama jego synka...

23

Odp: wdowiec...
Kizia75 napisał/a:

Jeśli on faktycznie celowo cię unika, a na to niestety wygląda, to jest niestety skończonym tchórzem i dupkiem.  Tak nie postępuje dorosły dojrzały i odpowiedzialny człowiek. Nawet jeśli uznał, że popełnił błąd wiążąc się z tobą, to powinien ci o tym powiedzieć i to w cztery oczy, a nie uciekać, chować głowę w piasek i uważać że sprawy nie było. To skrajnie gówniarskie zachowanie. Jeśli tak jest, to nie masz czego żałować.
Chyba że stało się coś złego, np. miał wypadek i nie jest w stanie cię o tym powiadomić, bo np. leży w szpitalu przykuty do łóżka i nie ma telefonu, dziecko zabrali teściowie do siebie i stąd to puste mieszkanie. Różnie bywa.

Zgadzam się, najpierw w każdym wzbierają nerwy i pierwsze co przychodzi do głowy to to, że jest skończonym draniem bez uczuć, możliwe,że oszustem, ale różnie to bywa w życiu, oby nie stało się nic złego....może wyjechał do rodziców lub kogoś z rodziny czy przyjaciela aby przemyśleć wszystko w spokoju....przede wszystkim uspokój się, wierze,że jakoś się to wszystko wyjaśni.
Trzymaj się.

24

Odp: wdowiec...
nadzieja82 napisał/a:
Kizia75 napisał/a:

Jeśli on faktycznie celowo cię unika, a na to niestety wygląda, to jest niestety skończonym tchórzem i dupkiem.  Tak nie postępuje dorosły dojrzały i odpowiedzialny człowiek. Nawet jeśli uznał, że popełnił błąd wiążąc się z tobą, to powinien ci o tym powiedzieć i to w cztery oczy, a nie uciekać, chować głowę w piasek i uważać że sprawy nie było. To skrajnie gówniarskie zachowanie. Jeśli tak jest, to nie masz czego żałować.
Chyba że stało się coś złego, np. miał wypadek i nie jest w stanie cię o tym powiadomić, bo np. leży w szpitalu przykuty do łóżka i nie ma telefonu, dziecko zabrali teściowie do siebie i stąd to puste mieszkanie. Różnie bywa.

Zgadzam się, najpierw w każdym wzbierają nerwy i pierwsze co przychodzi do głowy to to, że jest skończonym draniem bez uczuć, możliwe,że oszustem, ale różnie to bywa w życiu, oby nie stało się nic złego....może wyjechał do rodziców lub kogoś z rodziny czy przyjaciela aby przemyśleć wszystko w spokoju....przede wszystkim uspokój się, wierze,że jakoś się to wszystko wyjaśni.
Trzymaj się.

licze na to ze sie wyjasni....ale moja nadzieja jest coraz slabsza....kazda z nas wie ze jak mezczyzna nie odzywa sie tzn ze nie ma ochoty na kontakt...

25

Odp: wdowiec...
smuteczek78 napisał/a:
nadzieja82 napisał/a:
Kizia75 napisał/a:

Jeśli on faktycznie celowo cię unika, a na to niestety wygląda, to jest niestety skończonym tchórzem i dupkiem.  Tak nie postępuje dorosły dojrzały i odpowiedzialny człowiek. Nawet jeśli uznał, że popełnił błąd wiążąc się z tobą, to powinien ci o tym powiedzieć i to w cztery oczy, a nie uciekać, chować głowę w piasek i uważać że sprawy nie było. To skrajnie gówniarskie zachowanie. Jeśli tak jest, to nie masz czego żałować.
Chyba że stało się coś złego, np. miał wypadek i nie jest w stanie cię o tym powiadomić, bo np. leży w szpitalu przykuty do łóżka i nie ma telefonu, dziecko zabrali teściowie do siebie i stąd to puste mieszkanie. Różnie bywa.

Zgadzam się, najpierw w każdym wzbierają nerwy i pierwsze co przychodzi do głowy to to, że jest skończonym draniem bez uczuć, możliwe,że oszustem, ale różnie to bywa w życiu, oby nie stało się nic złego....może wyjechał do rodziców lub kogoś z rodziny czy przyjaciela aby przemyśleć wszystko w spokoju....przede wszystkim uspokój się, wierze,że jakoś się to wszystko wyjaśni.
Trzymaj się.

licze na to ze sie wyjasni....ale moja nadzieja jest coraz slabsza....kazda z nas wie ze jak mezczyzna nie odzywa sie tzn ze nie ma ochoty na kontakt...

Z drugiej strony pomyśl sobie jakbyś się czuła gdyby wasz związek naprawdę nabrał rozpędu a tu nagle takie jego zachowanie. Wiem,że łatwo się mówi, ale wierz mi emocje opadną i będzie Ci lżej ale życzę pozytywnego rozwiązania sprawy.

26

Odp: wdowiec...

powiem wam ze to jest chyba moja wina...i przeze mnie rozpadla sie znajomosc...nie wiem po co napisalam mu w zlosci te smsy ( w sobote )...po tych smsach  zupelnie nie odezwal sie ( w sobote minie tydzien )...a ja skasowalam jego nr tel w zlosci...pewnie tez obrazilsie na mnie  i nie chce miec juz ze mna do czynienia...nie wiem po co bylo to zblizenie...chcialabym cofnac czas i nigdy tego bledu z lozkiem nie popelnic...

27

Odp: wdowiec...
nadzieja82 napisał/a:
smuteczek78 napisał/a:
nadzieja82 napisał/a:

Zgadzam się, najpierw w każdym wzbierają nerwy i pierwsze co przychodzi do głowy to to, że jest skończonym draniem bez uczuć, możliwe,że oszustem, ale różnie to bywa w życiu, oby nie stało się nic złego....może wyjechał do rodziców lub kogoś z rodziny czy przyjaciela aby przemyśleć wszystko w spokoju....przede wszystkim uspokój się, wierze,że jakoś się to wszystko wyjaśni.
Trzymaj się.

licze na to ze sie wyjasni....ale moja nadzieja jest coraz slabsza....kazda z nas wie ze jak mezczyzna nie odzywa sie tzn ze nie ma ochoty na kontakt...

Z drugiej strony pomyśl sobie jakbyś się czuła gdyby wasz związek naprawdę nabrał rozpędu a tu nagle takie jego zachowanie. Wiem,że łatwo się mówi, ale wierz mi emocje opadną i będzie Ci lżej ale życzę pozytywnego rozwiązania sprawy.

dzieki za wsparcie Nadziejo....ogolnie ciesze sie ze tu jestescie i ze moge z kims podzielic sie moja historia....

28

Odp: wdowiec...

Na początku to normalne,że szukasz winy tylko w sobie ale z czasem spojrzysz na to wszystko bardziej z boku, inaczej. Weź rower, pojedź gdzieś, odstresuj się chociaż trochę, spróbuj pomyśleć o czymś innym a nie tylko czekać na jego znak, ruch na powietrzu będzie najlepszy, wiem co mówię. Musisz coś zadziałać żeby nie myśleć o tym naokrągło bo zwariujesz.

29

Odp: wdowiec...

a ja uwazam ze kazdy zasluguje na wyjasnienia, zle cie potraktowal
ale moze uwaza ze nie ma prawa ciebie wiazac do siebie do dziecka...
a moze...znam taki przypadek ze wdowiec, kochajac sie z inna kobieta uwazal ze zdradza swoja zone i nie umial sobie z tym poradzic choc sprzecznie szukal kobiety aby byla matka dla 2corek no i stworzyc ponownie rodzine...
szkoda mi ciebie, biedna meczysz sie z niewiadoma.
ja bym tez zrobila tak jak ty wczoraj, wole najgorsz prawde od takiego przetrzymania

30

Odp: wdowiec...
smuteczek78 napisał/a:

powiem wam ze to jest chyba moja wina...i przeze mnie rozpadla sie znajomosc...nie wiem po co napisalam mu w zlosci te smsy ( w sobote )...po tych smsach  zupelnie nie odezwal sie ( w sobote minie tydzien )...a ja skasowalam jego nr tel w zlosci...pewnie tez obrazilsie na mnie  i nie chce miec juz ze mna do czynienia...nie wiem po co bylo to zblizenie...chcialabym cofnac czas i nigdy tego bledu z lozkiem nie popelnic...

Nawet tak nie myśl że tp Twoja wina!!! nic złego nie zrobiłaś
Ta sytuacja powiedziałabym jest wręcz dziwna. Trochę nie zrozumiała. Jego zachowanie mozna rozpatrywać na kilka sposobów.
Gdyby to wszystko co o nim Wiesz ( z jego relacji rzecz jasna) bylo prawdą to może faktycznie jeszcze nie pogodził się ze smiercią żony chciał spróbować a teraz ma straszne wyrzuty sumienia - bo tak też może być. Ale gdyby tak było to do cholery jasnej jest dorosłym męzczyzną i powinien Ci powiedzieć że póki co nie jest jeszcze gotowy że po prostu nie da rady że próbował starał sie ale niestety....
Rozważając inna ewentualność może jest tak, że niestety zostałas oszukana ( zona wcale nie umarła być może wyjechała lub pracuje za granicą a on szukał rozrywki ) a ludzie niestety są zdolni do najróżniejszych kłamstw tylko po to by zdobyć zamierzony cel - oczywiście nie twierdzę że tak własnie było bo kim trzeba być by zrobić coś takiego....
Kolejna ewentualność to taka, ze naprawdę mogło mu sie cos stać że jest np w szpitalu....
Nie daje mi to spokoju co się stało....
Każda teoria może być prawdziwa. Ale jego zachowanie mnie naprawdę zastanawia. Nie mozna nikogo traktować w taki sposób po prostu nie mozna.
Daj sobie kilka dni i .....pojedź raz jeszcze wiem że to dla Ciebie nie bedzie łatwe ale jedź jeszcze raz popytaj sąsiadów to najlepszy sposób aby dowiedzieć sie czegokolwiek ( sąsiedzi zazwyczaj dużo wiedzą) zrób to dla własnego spokoju bo inaczej się zadręczysz.

Wiem jak się czujesz i strasznie mi przykro sama niejednokrotnie zostałam potraktowana jak śmieć więc wiem jak to boli.....
Czytając to jak tam pojechałaś...łzy płynęły mi po twarzy...

31

Odp: wdowiec...
złudzenie napisał/a:
smuteczek78 napisał/a:

powiem wam ze to jest chyba moja wina...i przeze mnie rozpadla sie znajomosc...nie wiem po co napisalam mu w zlosci te smsy ( w sobote )...po tych smsach  zupelnie nie odezwal sie ( w sobote minie tydzien )...a ja skasowalam jego nr tel w zlosci...pewnie tez obrazilsie na mnie  i nie chce miec juz ze mna do czynienia...nie wiem po co bylo to zblizenie...chcialabym cofnac czas i nigdy tego bledu z lozkiem nie popelnic...

Nawet tak nie myśl że tp Twoja wina!!! nic złego nie zrobiłaś
Ta sytuacja powiedziałabym jest wręcz dziwna. Trochę nie zrozumiała. Jego zachowanie mozna rozpatrywać na kilka sposobów.
Gdyby to wszystko co o nim Wiesz ( z jego relacji rzecz jasna) bylo prawdą to może faktycznie jeszcze nie pogodził się ze smiercią żony chciał spróbować a teraz ma straszne wyrzuty sumienia - bo tak też może być. Ale gdyby tak było to do cholery jasnej jest dorosłym męzczyzną i powinien Ci powiedzieć że póki co nie jest jeszcze gotowy że po prostu nie da rady że próbował starał sie ale niestety....
Rozważając inna ewentualność może jest tak, że niestety zostałas oszukana ( zona wcale nie umarła być może wyjechała lub pracuje za granicą a on szukał rozrywki ) a ludzie niestety są zdolni do najróżniejszych kłamstw tylko po to by zdobyć zamierzony cel - oczywiście nie twierdzę że tak własnie było bo kim trzeba być by zrobić coś takiego....
Kolejna ewentualność to taka, ze naprawdę mogło mu sie cos stać że jest np w szpitalu....
Nie daje mi to spokoju co się stało....
Każda teoria może być prawdziwa. Ale jego zachowanie mnie naprawdę zastanawia. Nie mozna nikogo traktować w taki sposób po prostu nie mozna.
Daj sobie kilka dni i .....pojedź raz jeszcze wiem że to dla Ciebie nie bedzie łatwe ale jedź jeszcze raz popytaj sąsiadów to najlepszy sposób aby dowiedzieć sie czegokolwiek ( sąsiedzi zazwyczaj dużo wiedzą) zrób to dla własnego spokoju bo inaczej się zadręczysz.

Wiem jak się czujesz i strasznie mi przykro sama niejednokrotnie zostałam potraktowana jak śmieć więc wiem jak to boli.....
Czytając to jak tam pojechałaś...łzy płynęły mi po twarzy...

mi teraz tez plynal .... dziekuje za zrozumienie i wsparcie.....wyslalam mu wczoraj pocztowke , napisalam ze sie martwie tesknie i zeby dal znak ze zyje....przeprosilam za wszystko zle co spotkalo go z mojej strony.....nie wiem czy dobrze zrobilam wysylajac...czy ona wogole dojdzie....to jest juz chyba ostatni krok jaki moglam zrobic  by  go odzyskac....bardzo tesknie za nim i jego synkiem....

32 Ostatnio edytowany przez smuteczek78 (2012-06-21 13:55:47)

Odp: wdowiec...

Drogie dziewczyny ...jeszcze raz bardzo Wam dziekuje za wsparcie porady czas cierpliwosc....to dobrze ze znalazlam sie tutaj....ze moge porozmawiac z Wami,podzielic sie wszystkim co mnie spotkalo przez ostatnie dni..kazdego dnia tu zagladam..i czytam Wasze posty..dziekuje za nawet te negatywne..spotkala mnie ciezka sytuacja..ktora chcialabym rozwiazac jak najlepiej..na milosc nie ma odpowiedniego lekarstwa ani skutecznej recepty.wiem ze krotko znalam tego czlowieka ale bardzo mnie ujal swoim cieplem skromnoscia dobrym sercem spokojem..mialam wrazenie ze znamy sie wieki..teraz takich mezczyzn jest jak na lekarstwo..wymarly gatunek..za Małym tez bardzo tesknie..ciagle widze go przed swoimi oczami,jak sie do mnie usmiecha i pokazuje mi swoje zabawki..je ze mna chrupki, i smieje sie w glos..czuje pustke..wszystko wskazuje na to ze ich stracilam..nie moge interweniowac w sposob nachalny..wczoraj stojac pod blokiem plakalam,ukrywalam swoje lzy przed przypadkowymi mijajacymi mnie przechodniami..zastanawialam sie gdzie sie podziewa o tej porze z malym dzieckiem..ze ich miejsce jest w domu a nie bog wie gdzie..plakalam ze stoje pod blokiem mezczyzny ktory sie na mnie pogniewal albo postanowil odejsc..nic sama nie zdzialam kochane dziewczyny..do tanga trzeba dwojga....a intymne zblizenie zamiast nas scalic tylko zniszczylo nasza wspaniala relacje...nigdy juz nie popelnie tego bledu..
nie znajde juz takiego mezczyzny jak on,zwlaszcza w moim wieku i w mojej sytuacji..swiat zalewa fala cwaniaczkow ktorzy licza na szybki numerek za wszelka cene a pozniej jakby nigdy nic  urywaja kontakt..nie liczy sie milosc obowiazki rodzina..tylko zabawa sex i kasa..
kiedy poznalam tego chlopaka cieszylam sie ze mam szanse na stworzenie nowej rodziny..ze syna juz mam i kiedys jak wszystko sie ulozy postaramy sie o drugie dzieciatko..oboje dzieci kochalabym tak samo....jak widac nie bylo mi dane...mam 34 lata i chyba juz bede sama...wszystko na to wskazuje bo jak wspomnialam wyzej ciezko jest kogos spotkac i zyc...a zabawa i prozne zycie bez rodziny to nie dla mnie...jeszcze czeka mnie rozwod z mezem z ktorym zupelnie mi sie nie ulozylo..traktowal mnie jak swoja koelzanke a nie zone..dlatego wszystko sie rozsypalo..takze kolejna przeprawa w tym roku przede mna:(

33

Odp: wdowiec...

Jeszcze rozstaw sobie namiot pod jego blokiem!!!Dziewczyno,co Ty wyprawiasz???Masz w ogole jakas godnosc???Tego to nawet ja nie robilam!!!Nie chce Cie,trudno-bye,bye i tyle.Nie rozumiesz tego?

34

Odp: wdowiec...

Nie poddawaj sie tak szybko! Należy Ci sie jakieś wyjaśnienie...Może sprubój odezwać sie do jego znajomych... zapytać czy wiedzą co u niego sie dzieje, wytłumacz, że nie chcesz być natarczywa tylko sie martwisz...

35

Odp: wdowiec...
mada77 napisał/a:

Jeszcze rozstaw sobie namiot pod jego blokiem!!!Dziewczyno,co Ty wyprawiasz???Masz w ogole jakas godnosc???Tego to nawet ja nie robilam!!!Nie chce Cie,trudno-bye,bye i tyle.Nie rozumiesz tego?

To powinien jej o tym powiedzieć, tak?? to nie jest przypadkowa znajomość, znali sie, duzo rozmawiali. Facet jest po przejściach, być może potrzebuje pomocy, może nie poradził sobie psychicznie z tym zbliżeniem, uciekł, tacy ludzie potrzebują czasu, wątpie, żeby chciał ją skrzywdzić, obstawiam wersje, że chce jej własnie oszczędzić rozczarowania, bo jest jeszcze nie gotowy na związek, zresztą cokolwiek by to nie było powinien to wyjaśnić.

36

Odp: wdowiec...

Moja jeszcze inna rada-zakończ najpierw jedną sprawę, tj., rozwód a później myśl o kimś kolejnym.
Powodzenia-musisz też trochę ubrać się w pancerz, nie bądź tak łatwowierna (bez obrazy) ale trochę więcej ostrożności, nikt Cię wtedy tak łatwo nie zrani.

37

Odp: wdowiec...
mada77 napisał/a:

Jeszcze rozstaw sobie namiot pod jego blokiem!!!Dziewczyno,co Ty wyprawiasz???Masz w ogole jakas godnosc???Tego to nawet ja nie robilam!!!Nie chce Cie,trudno-bye,bye i tyle.Nie rozumiesz tego?

mada77, o godności to Ty się nie wypowiadaj lepiej bo to co robi smuteczek78 to pikuś w porównaniu z tym na co Ty się godziłaś:)
I gdzie była TWOJA godność?

...więc póki wygłosisz swą opinię zastanów się nad swoim postępowaniem...

38

Odp: wdowiec...
sosnaa napisał/a:
mada77 napisał/a:

Jeszcze rozstaw sobie namiot pod jego blokiem!!!Dziewczyno,co Ty wyprawiasz???Masz w ogole jakas godnosc???Tego to nawet ja nie robilam!!!Nie chce Cie,trudno-bye,bye i tyle.Nie rozumiesz tego?

To powinien jej o tym powiedzieć, tak?? to nie jest przypadkowa znajomość, znali sie, duzo rozmawiali. Facet jest po przejściach, być może potrzebuje pomocy, może nie poradził sobie psychicznie z tym zbliżeniem, uciekł, tacy ludzie potrzebują czasu, wątpie, żeby chciał ją skrzywdzić, obstawiam wersje, że chce jej własnie oszczędzić rozczarowania, bo jest jeszcze nie gotowy na związek, zresztą cokolwiek by to nie było powinien to wyjaśnić.

droga sosno zdaje sobie sprawe ze beda tu rozne komentarze......jestem na wszystko przygotowana...apropo mojej syt to nada cisza...

39

Odp: wdowiec...

Do Sosny...Byc moze Ty masz racje,byc moze ja...Nie pisze tak przez zlosliwosc.Po prostu marnowalam lata przez takie myslenie-myslalam o kims,a nie o sobie,ktos mnie porzucil,a mialam nadzieje,ze wroci.Takie myslenie naprowadza do nikad.Nie ma sensu marnowac zycia na niespelnione zwiazki.Wiesz mi,ze naprawde wiem co pisze.

40

Odp: wdowiec...

...MIJA JUZ TYDZIEN OD KIEDY OSTATNI RAZ GO SLYSZALAM.....:( nawet moja wyslana pocztowka nic nie zdzialala....takze moge juz o nim zapomniec.....:'((( ta cisza jest dla mnie odpowiedzia na wszystko....

41

Odp: wdowiec...

??

42

Odp: wdowiec...

Niesamowita historia, bardzo mnie poruszyła. Na początku, tez pierwsze co pomyślałam, to to, że się wystraszył, że dla niego to za wcześnie. Stanie pod blokiem przynajmniej w tym przypadku na pewno nie jest brakiem szacunku do samego siebie. Ja bym jeszcze raz zaryzykowała z tym blokiem, ale rano, jeżeli masz taką możliwość, a jak nie to zaczęłabym grzebać w necie, sama nie mam kont na Facebooku, czy nk itp portalach, bo dla mnie to psychiczny i niestety tez fizyczny ekshibicjonizm. Ale może zobaczysz czy coś pisze, czy coś się u niego zmieniło, pogrzeb w jego znajomych, oczywiście to jest opcja jak ma gdzieś konto. Ja bym się tak szybko nie poddawała, bo jest to zupełnie inna historia niż wszystkie. Ale też za długo nie ma co się zadręczać

43

Odp: wdowiec...

Dla mnie tez ta historia jest wielka zagadka... Po tym co opisałaś, w jaki sposób to zrobiłaś, po prostu NIE WIERZE, ze to się tak zakończy... myślę, ze stało się coś niezależnego od niego, lub wszystko sobie przemyśli i wróci. Nie chce robić Ci złudnych nadziei, ale przecież nie zabawił by się tak czyimiś uczuciami, z tego co opisałaś, to nie ten typ człowieka...

Z tego co sobą reprezentujesz - widać, ze jesteś dobra kobieta. Rzadko się zdarza, żeby pokochać tak mocno nie swoje dziecko, starać się zbudować szczęśliwą rodzinę z myślą głównie o innych, Twoje uczucie jest czyste i bezinteresownie. Mam nadzieje, ze doceni jaki miał/ ma Skarb i wszystko się ułoży. Naprawdę, trzymam za to kciuki.

Nie uważam, ze pojechanie tam uwłaszczyło Twojej godności. W tym przypadku tez bym tak pewnie zrobiła, chociażby z obawy, ze coś się stało. Trzymaj się i nie trać nadziei, nie mowie tylko w tym przypadku, ale życie potrafi zaskakiwac i jeszcze odzyskasz wiarę w ludzi, w miłość...

44

Odp: wdowiec...

dzieki dziewczyny za wsparcie...jesli tylko cos sie wydarzy napisze Wam....jak na razie nadal cisza...juz ponad tydzien..nadzieja w lesie....wyslana kartka tez nie pomogla...zaluje ze skasowalam w nerwach jego nr...moglabym wtedy cos napisac albo zadzwonic..ale nie wiem czy to przyniosloby jakis pozytywny skutek tak wypisujac non stop wiadomosci....

45

Odp: wdowiec...

Sadze,Smuteczku,ze dobrze zrobilas kasujac jego nr,o to znak,ze i tak nic by z tego nie wyszlo.

46

Odp: wdowiec...
mada77 napisał/a:

Jeszcze rozstaw sobie namiot pod jego blokiem!!!Dziewczyno,co Ty wyprawiasz???Masz w ogole jakas godnosc???Tego to nawet ja nie robilam!!!Nie chce Cie,trudno-bye,bye i tyle.Nie rozumiesz tego?

Po tym co piszesz wcale mnie nie dziwi jak sama napisałaś że ty nawet tego nie robiłaś...bo nie stać cię chyba na normalny ludzki odruch i tak naprawdę nie masz pojecia o czym piszesz.
Chyba nigdy nie byłaś w podobnej sytuacji ale kto wie co cie w zyciu spotka...i obys kiedyś ty nie musiał snuć domysłów co i dlaczego...
Nikt nikomu nie powiedział że nie chce tej znajomości i tak naprawdę milczenie różnie mozna interpretować bardzo róznie! a chęc wyjaśnienia zaistniałej sytuacji nie oznacza braku godności no ale skoro nie potrafisz czytać ze zrozumieniem i nie rozumiesz zaistniałego problemu to ja nie zamierzam ci niczego tłumaczyć.

47

Odp: wdowiec...

Kochane Dziewczyny...nie mam dla Was dobrych wiadomosci.dlatego nic nie pisalam..kolejny tydzien cisza-trzeci juz...niedlugo minie mc jak ostanio sie widzelismy.nie pomogly moje wizyty pod blokiem,wyslane kartki listy,ktore nawet nie wiem czy trafily w jego rece......niestety bede musiala sobie juz odpuscic...nie ma to sensu...chlopcy zapadli sie pod ziemie i nie mam innej mozliwosci kontaktu z nimi...zeby zalezalo odezwalby sie...bardzo mi ich brak.bede za nimi tesknila,wspominala..serce boli...a zal i smutek przeszywa na wskroś.pozostala pustka i pytanie DLACZEGO? moje 5 minut zakonczylo sie..:( pragne Wam wszystkim podziekowac za porady wsparcie komentarze bez wzgledu na to czy byly pozytywne czy tez nie.ciesze sie ze znalazlam sie tutaj...trzymajcie sie i niech Wasze sprawy zyciowe beda jak namniej skomplikowane,pelne radosci i samych pozytywnych zdarzen...POZDRAWIAM WAS KOCHANE

48

Odp: wdowiec...

Przykro mi...
Wszystko to takie dziwne...

49

Odp: wdowiec...

Oj nie wiem co o tym myslec, jak moze byc taki człowiek, po takich przejsciach tak niedojrzały....zostawia kobiete bez wyjasnienia:(trzymam za Ciebie kciuki, dasz rade, niekiedy musi byc pod górke, żeby pozniej było z górki:)

50

Odp: wdowiec...

Witam jak zakończyła się twoja historia z tym Panem.Ulożyłaś sobie życie z kimś...pozdrawiam szczęsliwego nowego roku życzę!

51 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2019-09-22 11:33:25)

Odp: wdowiec...

Witam, nie wiem czy w odpowiednim miejscu pisze, może z czasem opanuje obsługę....Mąż zmarł 5 lat temu  przykre, ale na tamtą chwilę odżyłam, to był trudny związek z nim i Jego depresją. Był po rozwodzie. Z jednej strony mogłam zawalczyć i podstępem wysłać Go do odpowiednich "doktorów", ale byłam młoda, głupia i sama, bez rodziny pod ręką, wegetowałam po wszystkich przykrych słowach, zachowaniach, korzystałam kiedy było dobrze z naiwną nadzieją, że już jest ok. Po drodze 2 córki, až do dnia, kiedy popełnił samobójstwo.
Byłam, jestem bardzo wierząca...dostałam z góry drugą szansę. Obiecałam Bogu, że już nie zrobię nic, co by Mu się mogło nie podobać. Dzieci pragnęły ojca, śmiały się, że inaczej będę z wiekiem bardziej ględzić.. ja też chciałam mieć u boku kogoś. Nie szukałam po rozwodzie, chciałam tradycyjnej rodziny i Pana Boga do serca w czasie Eucharystii. Znalazłam wdowca z synem. Zadbał o mnie tak, jak nie znałam...kwiaty, kolacje, noszenie zakupów itp.,i był cudowny dla moich córek. Chciałam "chodzenia" by się poznać, on nie chciał czekać z uwagi na wiek. Postawiłam warunki, że to MOJE NOWE życie, nie chce byle jak, tylko normalnej rodziny, ślub,przysposobienia dzieci moich jego itp, też tak chciał, mówił że zamknął etap po śmierci żony...Marzył o dziecku. Zaufałam, przeprowadziliśmy się do niego, pojawiło się dziecko - jego córka. A w domu wciąż wiszą Jej (zmarłej żony) rzeczy, chciał bym z nich korzystała  a ja po latach życia z totalnie oszczędnym mężem jak głupia połasiłam się, bo takich nie miałam. Po wielkich już awanturach została usunięta do skrzyni suknia ślubna. Kiedy przy remoncie zapakowałam JEJ ołtarz do pudełka, do dziś twierdzi że specjalnie usunęłam. W jego nocnej szafce mój test ciążowy na pamiątkę i jej zmarłej włosy z kolczyki w pudełku... Zataił, że Jego syn nie do końca jest zdrowy psychicznie, do tego nauczony, że ma co chce.  Jak nastolatka, zakochałam się nabierając na słowa...a On niestety wciąż żyje tamtym życiem. Teściowie pilnują, czy wnukowi nie dzieje się krzywda...Zaręczyn nie było, ślubu również  dzieci zostały z goryczą że nie mają jego nazwiska...zbuntowałam się, kiedy chciałam "chodzenia" szkoda było czasu, a ja nie chciałam życia na próbę, tylko zwykłej rodziny, z mszą w niedzielę i Panem Jezusem do serca. Spokojem  szacunkiem  Szczerością  rozmowami. Dziś, kiedy córka postawiła w pokoju zdjęcie ojca, obraził się. Wymyślił,  że mój mąż w tym domu nic nie zrobił  to dom Jego, jego zmarłej żony i syna, my tu korzystamy że wszystkiego. Kiedyś faktycznie nie wytrzymałam tego wszystkiego, tego kultu zmarłej i jak nie przeklinam, tak powiedziałam wulgaryzm ONA, jej syn i teściowie...przesadziłam, ale ten żal we mnie tak urósł...  Gdybym była sama, uciekłabym od razu, ale są dzieci...córki  mimo wszystko go....na pewno nie kochają, ale..przywiązały się. Ten dom to dla mnie od jakiegoś czasu hotel, znowu wegetacji, brak rozmów, insynuacje kłamstwa,  dom zupełnie inny niż chciałyśmy z dziećmi.... Pełen sytuacji, które naprawdę nie wiem jak odbierać jak rozwiązać...chciałabym mieć przy sobie kogoś, z kim każda sprawę mogłabym obgadać  bo nie wiem....może to ja ciągnę za sobą te cholerne trauma z 14 lat mojego małżeństwa... nie wiem już nic...

52

Odp: wdowiec...

a ta żona tego wdowca, z ktorym poszłaś na całość wie, że on jest wdowcem po  niej??

hehe

53

Odp: wdowiec...

Żona nie żyje tak jak i mój mąż, po co taki komentarz od Ciebie? On nic nie wnosi...

54

Odp: wdowiec...

A jak usłyszysz ze popełniłas bląd to co zrobisz? Weszlaś w zwiazek bez obgadania podstawowych kwestii. Jestes dla niego partnerka? Chyba nie. Jestes praczka, kucharka ktora w zamian za tą prace moze pomieszkiwa " u Pana".

55

Odp: wdowiec...

Rozmawialiśmy jak widzimy nasz związek. Tylko partner nie był uczciwy do końca wg mnie. A ja zauroczona czekałam na to co On obiecał. Myślę, że ze swojej strony byłam zaangażowana. Wszystko zaczęło się psuć, kiedy odnosiła chwilami wrażenie, że mam zachowywać się tak, jak był przyzwyczajony....a potem...to już szkoda pisać..Obydwoje powiedzieliśmy sobie już na tyle dużo, że tych słów nikt nie zapomni...tyle w temacie..nie od parady powiedzenie CO NAGLE TO PO DIABLE...

Posty [ 55 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024