Jak sobie poradzić z "dobrymi radami" mamusi i "ciotek dobra rada"? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Jak sobie poradzić z "dobrymi radami" mamusi i "ciotek dobra rada"?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 18 ]

1

Temat: Jak sobie poradzić z "dobrymi radami" mamusi i "ciotek dobra rada"?

Długo mnie nie było na forum, bo raczej jestem szczęściarą i w życiu nie mam większych problemów:) (oby tak zostało!) ale... właśnie odwiedziła mnie Mama i jak zwykle podnosi mi ciśnienie na maksa - macie jakieś dobre rady jak sobie poradzić z emocjami w takiej sytuacji? Moja rodzina to masakra, ciągle ktoś komuś coś radzi, wszystko robię nie tak jak "powinnam" teraz mieszkam daleko, widujemy się rzadko, więc te dobre rady podnoszą mi ciśnienie na chwilkę ale .... kiedy odwiedza mnie moja Mama ciśnienie mam podniesione na maksa na stałe. Nie lubię jej wizyt, i tutaj pojawia się "moralniak" powinnam Matkę kochać, tęsknić uwielbiać, prosić o radę a ja tak nie mam niestety.....nie słucha tego o czym jej chcę powiedzieć, nie mamy o czym rozmawiać, obgadanie innych to jakieś 30 min a ona zostaje na kilka dni a ja już zaczynam się męczyć po tych 30 minutach:(. Do naszych dzieci zwraca się tak jak mówiło się  za czasów "gierka" "mama da papu" itd. My zwracamy się normalnie, używamy normalnych wyrazów, bez dziwnych zdrobnień - wychodząc z założenia, że dzieci uczą się mówić od najbliższych:) Dzieci uczymy samodzielności, same jedzą, same się ubierają itd. One uwielbiają uczyć się nowych czynności i cieszą jak im coś wychodzi samodzielnie my też jesteśmy dumni, że dzieciaki bystre:) Moja Mama najchętniej sama robiłaby wszystko za nie.....szlag mnie trafia, jak dziecko może się przewrócić wychodząc na taras - nogę trzeba podnieś wyżej bo próg - to lepiej, żeby nie wychodziło, a ja nie zabraniam tylko uczę jak podnosić nogę:) Tak najlepiej "zobrazować" różnicę w podejściu do wychowania dzieci i całej reszcie. Macie może podobnie? Jest jakiś sposób, żeby przeżyć wizytę i nie wylądować w psychiatryku? Teraz te wizyty wyglądają niestety tak, że ona na nie czeka z utęsknieniem a ja niekoniecznie, zapraszam ją raczej z "obowiązku" bo wypada i czekam kiedy będzie można odwieźć ja na dworzec........kurcze wiem, że tak nie powinno być ale męczę się z nią strasznie, jest nudna gderająca, krytykującą, zawsze "Wie lepiej"! Mam wyrzuty sumienia, że jestem podła, niewdzięczna itd......ale jak zmienić swoje nastawienie? Jest jakiś magiczny sposób?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Jak sobie poradzić z "dobrymi radami" mamusi i "ciotek dobra rada"?

Według mnie jedynym wyjściem jest asertywność, asertywność i jeszcze raz asertywność. Od razu zakreślaj mamie jasne granice, bo sama widzisz, że jeżeli tego nie robisz, mama czuje się w pełni upoważniona do wychowywania Twoich dzieci i mówienia Ci, jak masz żyć. Nie musisz być dla mamy oschła czy nieprzyjemna, wystarczy jasno, klarownie i kulturalnie (i przede wszystkim od razu! Nie czekać, aż się "nazbiera") wyrażać swoje zdanie, np. "mamo, wybacz, ale inaczej wychowuję swoje dziecko i nie zgadzam się, byś je wyręczała w tym i w tym", "szanuję Twoje zdanie i dziękuję za radę, ale pozwól, że zrobię to po swojemu", "mamo, możesz mówić do Jasia (imię przypadkowe wink) takimi słowami, jak do mnie" itd. Za każdym razem, asertywnie i do skutku, przedstawiaj swoje stanowisko. Jeśli nie ma skutku - najlepszym wyjściem będzie ograniczenie kontaktów z mamą do minimum. Bo jeszcze coś w Twojej wypowiedzi zwróciło moją uwagę:

Joga napisał/a:

powinnam Matkę kochać, tęsknić uwielbiać, prosić o radę a ja tak nie mam niestety.....

Nikt nie nałożył na Ciebie takiego obowiązku. Myślę, że sama kopiesz pod sobą dołek narzucając na siebie takie stereotypowe myślenie. Nie ma żadnej, nawet niepisanej reguły mówiącej o tym, że matkę NALEŻY kochać, czy wręcz uwielbiać, ani prosić o radę.

Joga napisał/a:

zapraszam ją raczej z "obowiązku" bo wypada i czekam kiedy będzie można odwieźć ja na dworzec........kurcze wiem, że tak nie powinno być ale męczę się z nią strasznie, jest nudna gderająca, krytykującą, zawsze "Wie lepiej"! Mam wyrzuty sumienia, że jestem podła, niewdzięczna itd......

Nie musisz robić niczego tylko dlatego, że "wypada". Jeśli Twoja matka nie umie uszanować Twoich własnych granic, to po co wypruwasz z siebie flaki, by ją zadowolić? Jesteś dorosłą, samodzielną kobietą, która ma już swoją rodzinę. Twoja matka niestety nie umie tego zrozumieć ani zaakceptować, ale to jest jej problemem, nie Twoim.

3 Ostatnio edytowany przez Joga (2012-06-16 16:28:08)

Odp: Jak sobie poradzić z "dobrymi radami" mamusi i "ciotek dobra rada"?
Anemonne napisał/a:

Według mnie jedynym wyjściem jest asertywność, asertywność i jeszcze raz asertywność. Od razu zakreślaj mamie jasne granice, bo sama widzisz, że jeżeli tego nie robisz, mama czuje się w pełni upoważniona do wychowywania Twoich dzieci i mówienia Ci, jak masz żyć.
Bo jeszcze coś w Twojej wypowiedzi zwróciło moją uwagę:

Joga napisał/a:

powinnam Matkę kochać, tęsknić uwielbiać, prosić o radę a ja tak nie mam niestety.....

Nikt nie nałożył na Ciebie takiego obowiązku. Myślę, że sama kopiesz pod sobą dołek narzucając na siebie takie stereotypowe myślenie. Nie ma żadnej, nawet niepisanej reguły mówiącej o tym, że matkę NALEŻY kochać, czy wręcz uwielbiać, ani prosić o radę.

Joga napisał/a:

zapraszam ją raczej z "obowiązku" bo wypada i czekam kiedy będzie można odwieźć ja na dworzec........kurcze wiem, że tak nie powinno być ale męczę się z nią strasznie, jest nudna gderająca, krytykującą, zawsze "Wie lepiej"! Mam wyrzuty sumienia, że jestem podła, niewdzięczna itd......

Nie musisz robić niczego tylko dlatego, że "wypada". Jeśli Twoja matka nie umie uszanować Twoich własnych granic, to po co wypruwasz z siebie flaki, by ją zadowolić? Jesteś dorosłą, samodzielną kobietą, która ma już swoją rodzinę. Twoja matka niestety nie umie tego zrozumieć ani zaakceptować, ale to jest jej problemem, nie Twoim.

Moja mądra Anemonne smile zawsze zwracam jej uwagę od razu, ale efekt jest taki, że wywróci wymownie oczętami, które mówią "co Ty tam wiesz o życiu" i nadal robi swoje:) nawet jak na chwilę coś zmieni to i tak jest to chwila. Co do miłości do Mamy to czuję się źle, bo wydaje mi się, że jestem niewdzięczna i że jest ze mną coś nie tak. Jej rady są nieaktualne, teraz inaczej wychowuje się, leczy itd. dzieci. Chodziłam do psychologa bo trochę musiałam uporządkować swoje emocje, ale nie potrafiłam na tyle przestawić się emocjonalnie, żeby tęsknić czy jej potrzebować tak na co dzień. Ona myślała, że po ślubie weźmiemy ją do siebie, mamy własny dom ale musiałam jej wyjaśnić, że nie chcę z nią mieszkać. Myślała, że będzie nam pomagać w wychowaniu dzieci a tutaj też "skucha" bo sami je wychowujemy, ja nie pracuję - to wspólna decyzja moja i męża bardzo dobrze przemyślana:)
Teraz wyjeżdżamy na wakacje za granicę bo polskie morze jest nieprzewidywalne pogodowo a i drogie na dodatek. I oczywiście Mama może wprost nie krytykuje chociaż "swoje myśli" ale ciotki dyskutują ile to pieniędzy wydamy i po co, i przecież powinniśmy dom wykańczać itd........wkurzam się, bo tłumaczeniami próbuje udowodnić po raz kolejny, że wyjazd też jest przemyślany bardzo dokładnie. Co za cholerna mania! ciągle ktoś mnie wychowuje! Rodzina męża też próbowała ale skończyło się tym, że nie utrzymujemy kontaktów:( Czy wszyscy z pokolenia naszych rodziców tak mają????

4

Odp: Jak sobie poradzić z "dobrymi radami" mamusi i "ciotek dobra rada"?

Bo jak to się mówi :"Matka ma zawsze racje." Czy jakoś tak tongue Ale nie dziwię się, że wkurza Cię to co robi Twoja. Ja sama miałam podobnie, ale gdy dorastałam matka wybierała za mnie szkoły (bo inaczej wywalała mnie z chaty, jak się nie zgadzałam iść do tej co ona wybrała, bo ma być tak i już!), zawsze robiłam wszystko źle, nigdy też nie usłyszałam, kiedy tego potrzebowałam najbardziej, że jest ze mnie dumna... Ale mniejsza o mnie wink.
Moim zdaniem jedynym rozwiązaniem jest rozmowa. Nie przy ciastkach, kawie..., ale taka na poważnie z uderzeniem pięści w stół. Musisz pokazać matce, że jesteś dorosła, że Ty tu rządzisz. Możliwe, że ciągle traktuje Cię i widzi w Tobie małą, nieporadną dziewczynkę, która bez mamusi sobie nie poradzi. Albo też z drugiej strony, może ona nie wie jak się zachować i chce pomóc, a robi to źle?
Hymm...

5

Odp: Jak sobie poradzić z "dobrymi radami" mamusi i "ciotek dobra rada"?
Saya napisał/a:

Albo też z drugiej strony, może ona nie wie jak się zachować i chce pomóc, a robi to źle?
Hymm...

Chyba raczej tak, chce i inaczej nie potrafi:) ma to w genach, wszystkie jej siostry są takie same.
Moja Matka też jest podobna do Twojej, całe życie była nieszczęśliwa bo córka nie spełniała jej oczekiwań. Dumna zaczęła być dopiero wtedy jak wyszłam za mąż, mogła się pochwalić sąsiadkom, że mam bogatego męża i że budujemy dom:P
Żenada mąż nie bogaty, dom na kredyt ale fakt - jestem szczęśliwa bo mam fantastycznego mężczyznę u boku:) a akurat tym się nie chwaliła tongue Żyję własnym życiem, gdyby się coś działo może na nas liczyć ale każdego dnia modlę się, żebym nie musiała się nią zajmować i od razu pojawiają się te cholerne wyrzuty sumienia sad Zjada mnie poczucie winy, że może się nie staram wystarczająco, czasem uda mi się "zapomnieć" i wtedy jestem szczęśliwa na maksa:)

Dzięki za Wasze słowa zrobiło mi się duuuużo lepiej:) znikam do garów:P

Pozdrawiam

6

Odp: Jak sobie poradzić z "dobrymi radami" mamusi i "ciotek dobra rada"?
Joga napisał/a:

Co do miłości do Mamy to czuję się źle, bo wydaje mi się, że jestem niewdzięczna i że jest ze mną coś nie tak. Jej rady są nieaktualne, teraz inaczej wychowuje się, leczy itd. dzieci. Chodziłam do psychologa bo trochę musiałam uporządkować swoje emocje, ale nie potrafiłam na tyle przestawić się emocjonalnie, żeby tęsknić czy jej potrzebować tak na co dzień.

Z tego, co widzę, Ty masz nader zdrowe podejście do sprawy, natomiast Twojej mamie trudno jest się pogodzić z tym, że jej mała córeczka dorosła i ma swoje życie. To jest cholernie toksyczne i niestety odbija się na Tobie. Czy psycholog powiedział Ci, że powinnaś się przestawić emocjonalnie tak, żeby za nią tęsknić albo potrzebować jej na co dzień? Bo mnie się wydaje, że dorosłość polega na tym, że odcinamy pępowinę łączącą nas z rodzicami i właśnie nie potrzebujemy ich na co dzień. Owszem, kochamy i chcemy się z nimi widywać, ale przy tym żyjemy własnym życiem, podejmujemy samodzielne decyzje. To zabawne, ale ja mam właśnie na odwrót i z tym walczę: pomimo, że mieszkam już "na swoim", pracuję i sama się utrzymuję od kilku lat, wciąż poszukuję rady mamy w ważnych decyzjach i bywa, że czuję się zagubiona bez jej opinii wink To mnie we mnie samej niesamowicie wkurza, bo to moja mama jest tą mądrzejszą: mimo, że mieszkamy bardzo blisko siebie ona uważa, że niedobrze byłoby non stop się odwiedzać, nie stara się mi niczego narzucać i ogólnie bardzo dobrze rozumie ideę "odpępowienia", ale utrzymywania ciepłych relacji. Ja chciałabym się wręcz uwolnić od tego poszukiwania matki w codziennym życiu. I wydaje mi się, że to jedyny sposób na bycie prawdziwie dorosłą...

Natomiast bardzo często spotkałam się z próbami wychowywania mnie przez inne osoby z mojej rodziny, a także ze strony matki mojego partnera. Nasłuchałam się też od siostry o jej teściowej, która jest klasycznym przykładem kobiety uważającej, że tylko jej sposób na życie jest właściwy, a jeśli ktoś się z nim nie zgadza, należy się śmiertelnie obrazić. Obawiam się, że metoda jest tylko jedna: puszczać mimo uszu uwagi innych o tym, jak powinniśmy żyć i ograniczyć do minimum kontakt z toksycznymi osobami - toksycznymi, bo przecież mają fatalny wpływ na nasze samopoczucie i myślenie o sobie. Kto im dał do tego prawo?

7

Odp: Jak sobie poradzić z "dobrymi radami" mamusi i "ciotek dobra rada"?
Anemonne napisał/a:

To zabawne, ale ja mam właśnie na odwrót i z tym walczę: pomimo, że mieszkam już "na swoim", pracuję i sama się utrzymuję od kilku lat, wciąż poszukuję rady mamy w ważnych decyzjach i bywa, że czuję się zagubiona bez jej opinii wink To mnie we mnie samej niesamowicie wkurza, bo to moja mama jest tą mądrzejszą: mimo, że mieszkamy bardzo blisko siebie ona uważa, że niedobrze byłoby non stop się odwiedzać, nie stara się mi niczego narzucać i ogólnie bardzo dobrze rozumie ideę "odpępowienia", ale utrzymywania ciepłych relacji. Ja chciałabym się wręcz uwolnić od tego poszukiwania matki w codziennym życiu. I wydaje mi się, że to jedyny sposób na bycie prawdziwie dorosłą...

Zabawne:) ja zawsze chciałam mieć takie relacje z matką ale.... ponieważ tak ustawiła nasze relacje, że ciągle musiałam "walczyć" o jakąkolwiek samodzielność, ciągle mnie krytykowała to niestety jest jak jest:( Ciągle czułam jej "oddech na plecach" i ciągle starałam się ją "uszczęśliwić" - nigdy mi się to nie udało. Nawet na naszym ślubie i przyjęciu po ślubie, siedziała naburmuszona bo coś tam zrobiłam nie tak. Bardzo mnie tym wkurzyła, bo nawet w tak ważnym dla mnie dniu nie potrafiła postarać się dla mnie, ciągle ja musiałam się starać dla niej. Dopiero koło trzydziestki zaczęło do mnie docierać, że to chore ale podobno lepiej późno niż wcale:)Świadomość tego że nie mam ochoty na to czego ona ode mnie oczekuje, jest jednak przytłaczająca. Psycholog.....no cóż może chodziłam zbyt krótko, bo nie miałam czasu - dwoje dzieci, mąż pracuje - a spotkania odbywały się w godzinach przedpołudniowych, zmieniłam raz psychologa na innego, bo pierwsza Pani psycholog zamiast mi pomóc, skomentowała moje zachowanie " współczuję Pani mężowi" ... kiedy opowiadałam jej jak reaguję na akcje teściów. Zdawałam sobie sprawę, że może reaguję mocno, może mogłam się ugryźć w jęzor ale jej komentarz był nie na miejscu. Zmieniłam ją więc na kogoś innego i .... w sumie najbardziej sama sobie pomogłam, może nie do końca ale jednak skoro tutaj piszę o swoich dylematach:)
Wiesz miałam (bo wyjechała i nie utrzymujemy kontaktów) koleżankę, która każde wakacje spędzała z rodzicami - miała 27 lat - czekała na wspólne weekendy, bardzo cieszyła się na każdy czas spędzony z rodzicami. Tylko, że jej rodzice mieli własne życie, swoje pasje i swój świat, nie żyli życiem swoich dzieci, nie ingerowali w nie.
Moja mama natomiast, chciałaby żebym żyła wg jej przepisu. Jej marzenie, śliczna córeczka, która chodzi z mamą za rączkę do kościółka, jest grzeczna i poukładana, ma świadectwo z czerwonym paskiem. Spaceruje z mamusią, z kolonii pisze codziennie jeden list a kiedy ma lat dzieścia czeka w domu na księcia na białym koniu, który padnie mamusi do stóp i poprosi o rękę tej uroczej córeczki. Książę ma mieć duży pałac, pełny portfel i też wielbić mamusię ....
Mamusia nie pyta czy książę córeczkę szanuje, czy ją kocha, czy jest szczęśliwa bo najważniejsze że jest i że bogaty i konia ma ładnego i można sąsiadkom ciśnienie podnieść .... żenada. Przykro mi, że jest taka właśnie .....

8

Odp: Jak sobie poradzić z "dobrymi radami" mamusi i "ciotek dobra rada"?

Joga, mi się wydaję, że nie ma sposobu na zmianę zachowania Twojej matki. Taka już jest, takie ma podejście i sposób bycia od wielu wielu lat i w jej mniemaniu jest właśnie taka, jak być powinna. Jedynym sposobem, żeby Ci ciśnienie nie skakało może być ignorowanie jej "złotych rad" i gderania. Nie słuchać zbyt uważnie, przytakiwać, ale w spokoju robić swoje. Wiem, że to raczej bez większego sensu i nie zmieni Twojej sytuacji, ale przeżyjesz jakoś wizytę matki bez większych skoków ciśnienia.;)

9

Odp: Jak sobie poradzić z "dobrymi radami" mamusi i "ciotek dobra rada"?
red napisał/a:

Joga, mi się wydaję, że nie ma sposobu na zmianę zachowania Twojej matki. Taka już jest, takie ma podejście i sposób bycia od wielu wielu lat i w jej mniemaniu jest właśnie taka, jak być powinna. Jedynym sposobem, żeby Ci ciśnienie nie skakało może być ignorowanie jej "złotych rad" i gderania. Nie słuchać zbyt uważnie, przytakiwać, ale w spokoju robić swoje. Wiem, że to raczej bez większego sensu i nie zmieni Twojej sytuacji, ale przeżyjesz jakoś wizytę matki bez większych skoków ciśnienia.;)

Eeetam! skoczyło mi znów, nosi małego na rękach choć wyraźnie mówiłam "nie nosimy, umie biegać nie biega sam" ale gdzie tam! babcia wie najlepiej! efekt jest taki, że jak wyjedzie kręgosłup mi siądzie i z głodu w brudzie pomrzemy bo będę musiała go nosić i ciągle się nim zajmować:P porażka.... dobrze, że niedługo wyjeżdżamy:) Właśnie wygłosiła "referat" na temat "dlaczego ptaki budują właśnie tam i właśnie tak gniazdo" bo nam wróble na dach wlazły:) a ja niby w domu siedzę i piszę tego posta ale słyszałam to jej wymądrzanie i śmiać mi się chcę bo we wszystkich tematach jest ekspertem.... Jak sobie przypomnę moje życie z nią w jednym domu to samej siebie mi szkoda....Pewnie co druga osoba na forum ma podobnie albo z obojgiem albo z jednym rodzicem. Pocieszam się myślą, że jej starsza siostra jest gorsza, z nią w tle to już tylko się pociąć. Ostatnio na wiadomość, że lecimy do Turcji na wakacje, wyraziła dezaprobatę, bo "te Turki takie dzikusy i dzieci mogą porwać, trzeba pilnować, a po co to tak daleko lecieć, nie boicie się? przecież samolot może spaść, dzieci zaginąć i pewnie pogody nie będzie" tongue jak ktoś chce usłyszeć najczarniejszą wizję tego co "może" się przydarzyć to podam nr telefonu  do cioci a że ze strony męża jest podobna ciotka to nawet jest wybór, której z nich chce się posłuchać:P

10

Odp: Jak sobie poradzić z "dobrymi radami" mamusi i "ciotek dobra rada"?

Joga, nie tak dawno czytałam o Twoich problemach z teściami i zerwaniu z nimi stosunków, a teraz o matce, z którą też masz problem i najchętniej też byś jej nie widywała.
To mi się wydaje zadziwiające, że i tam i tu jest tyle trudnych emocji.

Uważam, że reagujesz ponadmiarowo na to co robi i mówi Twoja matka. Nie masz jej na co dzień, bo mieszkasz od niej daleko. Jej rady możesz przeciez ignorować, bo nikt Cię nie zmusi byś je wprowadzała w życie. Jej infantylne traktowanie dzieci tak samo. Ja też w swoim czasie mieszkałam daleko od matki, która gdy mnie odwiedzała to "rozpuszczała" mi dzieci. Ale uznałam, że takie prawo babci. Babcia wyjeżdżała do siebie i wszystko wracało do normy. Dzieciom to nie zaszkodziło, wyrosły na normalnych ludzi.

Wspomniałaś coś o dzieciństwie, o tym, że Ty, córka nie spełniałaś jej oczekiwań. I że taraz też, jako dorosła kobieta nadal masz wyrzuty sumienia, że może za mało się starasz. Tak jakbyś ciągle była małą dziewczynką, która z jednej strony się buntuje, a z drugiej żyje w poczuciu winy, że nie zadawala mamusi.

Uważam, że byłoby dla Ciebie dobre, gdybyś jednak kontynuowała spotkania z psychologiem, który pomógłby Ci pozbyć się tego co zostało z toksycznego niewatpliwie dzieciństwa. Bo to, co działo się kiedyś, nadal ma wpływ na Ciebie, na Twoje samopoczucie i na to jak układasz sobie stosunki z ludźmi.
Jasne, można pozrywać kontakty ze wszystkimi, którzy czegoś od nas chcą, jakoś tam nas naciskają, mają jakieś oczekiwania (zwykle przez nas wyolbrzymiane), albo inne niż my poglądy, tylko czy to pomoże? Można życie przeżyć jak w oblężonej twierdzy. Bo jednak żyje się wśród ludzi, a ludzie są różni. I nawet jak mają inne poglądy na wszystko, to nie znaczy że są wrogami.
Kupę energii marnujesz na złość, irytację, a także na nieuzasadnione poczucie winy i wyrzuty sumienia. To przez te uczucia widzisz swoją matkę (a być może i teściów) jak potężny, zagrażający Ci żywioł. A tymczasem to starsza pani z "epoki Gierka", która miele ozorem "po próżnicy" i w niczym Ci nie zagraża. Bo jesteś już dorosła. Te uczucia to TWÓJ PROBLEM. Rozwiąż go. Będzie Ci się łatwiej żyło.
Bo wiesz, bywa i tak, że toksyczny rodzic ma wpływ na swoje bardzo dorosłe dziecko nawet zza grobu. I co z tego, że nie żyje, jeśli w głowie dziecka nadal żyją te przekazy, które w jego stronę kierował i mają destrukcyjny wpływ na jego życie?

11

Odp: Jak sobie poradzić z "dobrymi radami" mamusi i "ciotek dobra rada"?

Witaj
co do zasad Twojego domu- proste- jesteś u siebie i wymagasz od innych,żeby zasad Twego domu przestrzegali.Jak nie- zasugeruj mamusi,że nie będzie mile widzianym gościem.
Ja mam to samo z moją mamą ale dzieki stanowczości pewne kompromisy wypracowałam.Jest już naprawdę całkiem nieźle.
Co do cennych rad- ech nie mam patentu- albo ich nie słucham a jak mnie już bardzo męczą to to odpowiadam,że ja mam inne zdanie w tej sprawie i nie mam ochoty jej wyjaśniać dlaczego i chcę,żeby tak zostało.

Co do "rozpuszczania" dzieci- one nie są głupie i wiedzą doskonale kto i w jakim stopniu da się "nagiąć".Moja córka ma siedem lat a moja mama potrafi jej zakładać buty,zapinać guziki.Ale wie,że tak będzie robić tylko babcia bo ona jest od rozpieszczania a ja- od wychowania.

12

Odp: Jak sobie poradzić z "dobrymi radami" mamusi i "ciotek dobra rada"?

Moja przyszła teściowa uważa się za wspaniałą kobietę, bo jak sama twierdzi  nie wtrąca się. A zawsze próbuje narzucić swoje zdanie.
Wyjście jest jedno - mówić zawsze co się myśli i twardo obstawać orzy swoim - chyba, że nie ma się racji, to wtedy odpuścić sobie.
Ja zawsze tak robię. On mówi swoje, a ja powtarzam do skutku, że zrobie tak jak uważam ja i jej syn. Działa.

13

Odp: Jak sobie poradzić z "dobrymi radami" mamusi i "ciotek dobra rada"?
marena7 napisał/a:

Joga, nie tak dawno czytałam o Twoich problemach z teściami i zerwaniu z nimi stosunków, a teraz o matce, z którą też masz problem i najchętniej też byś jej nie widywała.
To mi się wydaje zadziwiające, że i tam i tu jest tyle trudnych emocji.

Uważam, że reagujesz ponadmiarowo na to co robi i mówi Twoja matka. Nie masz jej na co dzień, bo mieszkasz od niej daleko. Jej rady możesz przeciez ignorować, bo nikt Cię nie zmusi byś je wprowadzała w życie. Jej infantylne traktowanie dzieci tak samo. Ja też w swoim czasie mieszkałam daleko od matki, która gdy mnie odwiedzała to "rozpuszczała" mi dzieci. Ale uznałam, że takie prawo babci. Babcia wyjeżdżała do siebie i wszystko wracało do normy. Dzieciom to nie zaszkodziło, wyrosły na normalnych ludzi.

Uważam, że byłoby dla Ciebie dobre, gdybyś jednak kontynuowała spotkania z psychologiem, który pomógłby Ci pozbyć się tego co zostało z toksycznego niewatpliwie dzieciństwa. Bo to, co działo się kiedyś, nadal ma wpływ na Ciebie, na Twoje samopoczucie i na to jak układasz sobie stosunki z ludźmi.

Bo wiesz, bywa i tak, że toksyczny rodzic ma wpływ na swoje bardzo dorosłe dziecko nawet zza grobu. I co z tego, że nie żyje, jeśli w głowie dziecka nadal żyją te przekazy, które w jego stronę kierował i mają destrukcyjny wpływ na jego życie?

Jasne, masz rację, że relacje z matka zaważyły na moich relacjach z teściami. Co do obecnej sytuacji, to pewnie denerwuje mnie to w jaki sposób próbuje "wychowywać" dzieci, stosuje te same metody co w stosunku do mnie, szantaż emocjonalny, traktowanie dzieci jak laleczki, które bezwzględnie muszą słuchać starszego (jej) bo ona ma zawsze rację, nie szanuje mojego zdania więc trzyletnie dziecko tym bardziej nie ma żadnych szans. Jej "sposoby" wychowawcze przywołują wspomnienia z dzieciństwa, dociera do mnie bardzo mocno dlaczego jestem jaka jestem - a to czasem boli niestety.
Chyba tutaj jest "pies pogrzebany".
Teściowie to temat zamknięty, oni nie starają się dla mnie ja dla nich też nie będę. Mój mąż nie uważa żebym robiła źle, stoi przy mnie murem więc wiem, że mam wsparcie - to mądry facet nie popierał by mnie gdyby wiedział że racji nie mam.

"Zapracowali sobie" na obecny stan rzeczy, jeśli chcą coś zmienić jestem za ale oczekuję ruchu od nich - tego się raczej nie doczekam.
Marena7 mnie raczej irytuje wszechmądrość osób starszych, jakim prawem przychodząc do naszego domu, pozwalają sobie na uwagi w stylu " powinniście, musicie, bo tak będzie lepiej itd" najczęściej nie mają pojęcia o czym mówią, bo nie znają się na wszystkim. Dlaczego mam się zgadzać na takie traktowanie? Wizyta teściów i "ciotki dobra rada" od strony męża to był taki właśnie monolog w postaci "dobrych rad" nie jedna czy dwie rzucone luźno ale całą seria..... wiesz nie jestem przewrażliwiona, to naprawdę irytujące. Po takiej przemowie rodzinka się zbierała do domu, nie zadowolona z tego jak sobie planujemy życie a ja zostawałam z mężem wkurzona, bo nagle okazywało się, że niczego dobrze nie robimy, no proszę Cię.... naprawdę uważasz, że teściowie, rodzice mają takie prawo? Moją mamę opanowałam trochę, zresztą jej mówię wprost, że się nie zgadzam nie ma racji i jakoś to przetrawia. Teściowa się burmuszyła, wierciła dziurę w brzuchu męża, jak tylko mnie nie było bo może chociaż synuś jej posłucha. Na szczęście mąż każdą taką rozmowę kończył zdaniem " porozmawiam  z żoną i podejmiemy decyzję" i to przyprawiało ją o łzy. Tyle, że takie łzy bez powodu lane mnie nie rozczulają i dlatego "jestem bez serca".

Generalnie temat rzeka, znikam już bo widzę że każda z nas miewa podobne problemy a ja tak naprawdę poza taką w sumie "pierdołą" innych problemów nie mam więc, szkoda zabierać Wam czas:) Poszukam psychologa albo kupię jakąś mądrą książkę i sama to w sobie "przerobię":)

Przepraszam, za chwilę słabości, dziękuję za wszelkie rady i pozdrawiam:)

rebel, gojka102, marena7, Anemonne, red - chyba wszystkich wymieniłam - dzięki wielkie:)

14

Odp: Jak sobie poradzić z "dobrymi radami" mamusi i "ciotek dobra rada"?

Gdyby mnie tak matka ciągle pouczała, to jednak bym nie zdzierżyła. Wzięłabym stolik ogrodowy z krzesełkiem i ustawiła przy drodze, a na kawałku tektury napisała: rady za pińc groszy ( przepraszam za brak kreseczki nad c). Niech mama się realizuje  doradczo za drobną opłatą, a mnie pozostawi w spokoju.
Jeśli tacy ludzie nie łapią aluzji, nie dociera do nich nasza prośba, to trudno - trzeba z grubej rury.

15

Odp: Jak sobie poradzić z "dobrymi radami" mamusi i "ciotek dobra rada"?

Musisz być asertywna. Fajne masz podejście, ja także w przyszłości zamierzam nie zwariować i nie mówić do dzieci tymi wieloma zdrobnieniami. Choć fakt, czasem zdarza mi się do dzieci mówić, inaczej, tak delikatnie, ale nie mówię jednak "papu" czy "amciu" jak już to "jedzonko, jedzenie" i choć jestem osobą, która czasem chyba potrafiłaby zbyt rozpieszczać postaram się kiedyś tego nie robić ;-). Przeproś mamę, ale powiedz, że macie inne metody wychowawcze wobec swoich dzieci, dlatego nie powinna wprowadzać swoich. W końcu to WASZE dzieci.

16

Odp: Jak sobie poradzić z "dobrymi radami" mamusi i "ciotek dobra rada"?

"to jest mój kawałek ciasta, nie wkładajcie mi w sam środek palca, chcę to zjeść/zrobić po swojemu"
albo odpowiadam dobre rady gówno warte

17

Odp: Jak sobie poradzić z "dobrymi radami" mamusi i "ciotek dobra rada"?

Jak czytam Twoje opowiesci o mamie to dokladnie jakbym czytala o swojej tylko moja sytuacja wyglada tak, ze z mezem od 3 lat czyli od naszego slubu mieszkamy razem z moja mama.... i nie jest latwo, jesli chcialabys poczytac jaka mam sytacje to zapraszam do mojego wątku.

Wiem, że moje relacje z mama sa toksyczne.
Mam wyrzuty sumienia, bo mieszkamy razem a ja sie ciesze jak np. gdzies pojdzie , wyjedzie na kilka dni i mozemy byc z mezem sami.
Nasze relacje sa  dosyc dobre, do czu klotni które sa dosc czesto.
Nieraz z mezem juz chcielismy sie wyproadzic kupis mieszkanie, ale po jakims czasie od klotni z mama serce mi mieknie i jest mi jej szkoda, że zostanie sama, maz nie przepada za moją mama  i wzajemnie, ale relacje ich sa poprawne.

Zapraszam do mojego watku.
Uwazam, że nie powinnas miec wyrzutow, ja czasem mam mysle podobnie, ze to moja mama a ja nie chce z nia rozmawiac, chce miec poprostu swiety spokoj we wlasnym domu, a nie sluchac ciagle o dzieciach braci, siostrze mamy co tam u niej i co robila... itp
Z moja mama jest podobnie jak z Twoją, z mezem nie mamy jeszcze dzieci, wiem, że on nie chce bo wie, że mama bedzie sie wtracala, a mnie nic w tym domu nie cieszy bo czuje sie w nim jak mala dziewczynka, która wciaz mieszka z mamą jakos nie potrafie sie uwolnic od tego uczucia.

Jestes w dobrej sytuacji, że masz mame daleko, ile ja bym dala, żeby miec taka sytuacje, czyli mame "od czasu do czasu"

a mysle, że nasze uczucia do mamy  zaleza w duzym stopniu od nich, moja pdobnie jak Twoja, uważa ze wszystko jest wolno " bo jest matką" i ze moze mi wszystko powiedziec, ale to nie jest tak bo zle slowa i klotnie zapadaja w pamiec, a ja juz sie duzo nasluchalam od mamy jak to mam balagan w szafkach, pokoju, jaka jestem nierodzinna, niegospodarna przy mamie trace cala chęc do zycia..... ale to dlugo by pisac zeby opisac to wszystko....

Posty [ 18 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Jak sobie poradzić z "dobrymi radami" mamusi i "ciotek dobra rada"?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024