Witam! Nie wiem w zasadzie od czego zacząć
Mam męża,dwoje malutkich dzieci. Uczę się,jestem normalną żoną. Mój mąż jednego dnia nie wypije nic,a następnego jak poczuje smak piwa albo wódki,to zaczyna się jazda. Pije do upadłego,do tego stopnia potrafi się upić,że nie kontroluje moczu-sika pod siebie,wymiotuje,ma omamy,robi się po części agresywny. Nie uderzył mnie jeszcze,ale często mi powtarza,że mam wyp.....ć z domu do mamusi,że on na mnie i dzieci pracuje i jemu się należy. Potrafi wyjść bez słowa z domu albo oszukać mnie i wrócić tak pijany albo dzwonić,że mam przyjechać. Często mi ubliża,porównuje mnie do innych kobiet. Nie interesuje się dziećmi,nie bawi się prawie wcale z nimi,nasza córka ma 2 latka i nigdy nawet sam jej nie przytulił
Kiedyś powiedział pod wpływem,że wykopie dla mnie grób i mnie zabije. Tłumaczę sobie,że to wódka mówi,że jak wytrzeźwieje,to będzie ok,ale nigdy nie usłyszałam przepraszam! Marcin nie chodzi ze mną na spacery,nie pamięta o niczym ważnym. Tak,będąc trzeźwy jest cichy,spokojny,potrafi grać na uczuciach i robi ze mnie idiotkę przed rodziną. A po wódce przeistacza się w idiotę i tyrana,ale tego nikt nie widzi i ja wychodzę na kłamczuchę. Potrafi jeden tydzień nie pić,a następny cały trzeźwieć. Czy to alkoholizm? Czy alkoholik musi pić codziennie? Też nie jestem ideałem,bo nerwy czasem puszczają i mu naubliżam,ale nie piję,nie palę,nie zdradzam go,dbam o dzieci i dom. Dodam,że kilka razy zastanawiałam się nad rozwodem,ale zawsze mi rodzice mówią-"Jak dasz sobie radę sama z dziećmi,i finansowo i psychicznie?". Mówią,że on kocha dzieci i mam siedzieć z nim. Co robić? Nie mam już siły na to wszystko!
Nie trzeba pić codziennie, by być alkoholikiem.
Wszystko jedno, czy Twojego męża można już zakwalifikować jako alkoholika czy nie, najważniejszym, że jego picie jest szkodliwe dla Ciebie, waszego dziecka, waszego związku. W każdej gminie jest komisja ds problemów alkoholowych. Możesz tez poszukać dla siebie pomocy w grupach dla rodzin uzależnionych (w poradni ds uzależnień). Twój mąż nie stosuje przemocy fizycznej, ale psychiczną - tak. Nie jest prawdą, że masz godzić się na takie życie z pijakiem i osoba stosująca przemoc. Wasze dziecko nie musi się uczyć takich relacji między kobietą a mężczyzną.
Bierz dzieci do rodziców... ucieknij moze zrozumie to wrócisz, jesli nie trzymaj dzieci zdala od idioty.
witaj.Ja mam podobny prolem.Jak chcesz wejdz sobie na moje posty co pisałam.Dwa tyg miałam odejsc ale mnie mąż zaskoczył.Sam zaproponował że pojedzie podpisac i pojechał do Kalwarii i podpisał ze nie bedzie pił pół roku.Ale ja już myśle co bedzie ja mu sie skonczy.Wiem że to głupie podejscie ale w sercu czuje ze kiedys uda mi sie odejsc i zobaczy co znaczylam ja.TRzymam kciuki za ciebie.Nie gniewaj sie ale potepiam takich ludzi jak twoi rodzice którzy tak mówia.Wychowali cie i powinnas zawsze na nich liczyc i powinni cie oni od niego wziasc.Jak chcesz mozemy sobie tutaj popisac lub na gg.
Witam ja też mam męża alkoholika. Mam małe dziecko i pracuje. Mieszkałam z mężem alkoholikiem. Mój mąż alkoholu też robił się agresywny w stosunku do mnie jak i do dziecka ja dla niego byłam najgorszym wrogiem. Zrobił mi dużo krzywdy psychicznej i fizycznej też jak się upija to też sika pod siebie. Nasze dziecko bardzo kocha swojego tatusia ale jak był pijany to się bardzo jego bał. Mój mąż również miał omamy. Zgłosiłam go do komisji ds zwalczania z alkoholizmem w mojej gminie i mało się starali po prostu mieli to gdzieś. Więc z pomocą znajomego zawiozłam mojego męża pijanego do prywatnego ośrodka dla uzależnionych na leczenie. Przez miesiąc po wyjściu męża z ośrodka było dobrze. Był taki jak sprzed picia interesowało go nasze dziecko i inne powszednie rzeczy planowaliśmy dalej nasze nowe życie. Ale mój mąż zaczął znowu pić i mnie wygonił z domu. Od dwóch tygodni mieszkam u moich rodziców. Siedzę im na głowie ale muszę pozbierać się psychicznie i wtedy muszę zacząć nowe życie z moim dzieckiem. Przez tydzień mąż pił a po tygodniu przypomniał sobie o nas i chciał żebyśmy w wrócili nie pamięta że nas wygonił ale ja do niego nie wrócę tacy ludzie już się nie zmienią do końca własnego życia będą pić dla alkoholika najważniejszy jest alkohol. Więc dziewczyno uciekaj od niego ja ze swoim mężem walczyłam ja jego rodzina i moja 3 lata bo tyle pił intensywnie i nic to nie dało. Szkoda naszego i naszego dziecka życia . Zacznijmy żyć od nowa. Bez alkoholu.
bardzo to smutne co piszesz. najbardziej na tym ucierpią dzieci. poczytaj o dorosłych dzieciach alkoholików. spróbuj udać się do ośrodka leczenia alkoholizmu i przejdź przez terapię dla współuzależnionych. bo już jesteś współuzależniona. wiem że w naszych polskich realiach jest niesamowicie ciężko samotnej matce niemniej ta sytuacja będzie się rozwijać w bardzo niebezpiecznym kierunku. ratuj siebie i dzieci. w tych ośrodkach bardzo często oprócz terapi psychologicznej masz darmowe porady prawne będziesz otoczona profesjonalistami któzy pomoga podjąć tobie niezbędne kroki by zmienić tą sytuację
7 2012-06-18 14:54:49 Ostatnio edytowany przez Qrsywa (2012-06-18 14:55:28)
dziewczyny warto zacząc zmiany od siebie. Zostawcie tych facetów niech piją i rzygają, zgłoscie sie na terapie dla kobie współuzależnionych do poradni leczenia uzaleznień, dostaniecie wsparcie i pomoc psychologiczną. Te zmiany nie przychodzą natychmiast czasem na to trzeba poczekać. Jesli pojdziesz na terapię i wytrwasz pół roku, poznasz problem dowiesz sie z czym masz do czynienia i nauczysz rozpoznawac swoje emocje, uregulujesz chaos i zobaczysz jak bardzo wiele błedów popełniałaś
na spotkaniach grupowych poznasz kobiety, które mają dokładnie takie same problemy i w ich oczach zobaczysz samą siebie.
Nie wiem jak się to dzieje ale to naprawde działa. Polecam ![]()
Jeśli masz w domu alkoholika i nie wiesz jak sobie z nim radzić, bo przepija pieniądze i zaciąga długi, to może rozwiązaniem tego problemu będzie ubezwłasnowolnienie. Niejednokrotnie mąż pije, doprowadzając rodzinę na skraj zapaści finansowej. Nie pomagają w takim wypadku żadne mądre rady, jakich nie szczędzi nam świat dookoła nas. Alkoholizm bowiem to choroba, której w pewnym momencie nie da się kontrolować, ani otoczeniu ani samemu choremu. Receptą na cześć problemów może więc być ubezwłasnowolnienie. Oczywiście to nie jest idealne rozwiązanie, ale może warto się nad nim zastanowić.
Ubezwłasnowolnieniem zajmują się sady okręgowe. Wniosek może złożyć małżonek, rodzic, dziecko, wnuk, a także dziadkowie, rodzeństwo, przedstawiciel ustawowy (np. opiekun) osoby uzależnionej od alkoholu lub prokurator. Do wniosku należy dołączyć zaświadczenie lekarskie o leczeniu psychiatrycznym lub odwykowym. Takie całkowite ubezwłasnowolnienie może dotyczyć osoby która skończyła 13 lat. Poddani mu mogą być nie tylko alkoholicy, ale także osoby chore psychicznie. Można także postarać się o ubezwłasnowolnienie częściowe. Dotyczy ono np. osoby która sobie nie radzi z prowadzeniem swoich spraw i w związku z tym potrzebuje pomocy. Dla takiej osoby ustanawia się kuratelę. Taka osoba nie może zaciągnąć kredytu w banku, sprzedać mieszkania czy samochodu. Ale może rozporządzać bez zgody kuratora swoim zarobkiem. W pewnych sytuacjach ubezwłasnowolnienie częściowe może być dla nas dobrym rozwiązaniem, więc zastanówmy się którą formę pomocy wybrać. Bo pamiętajmy, że ubezwłasnowolnienie to forma pomocy.
Ubezwłasnowolnienie całkowite, to takie w którym pomoc dotyczy nie tylko sprawowania opieki nad majątkiem, ale też nad niektórymi sprawami życiowymi. Pomagamy także poprzez opiekę nad osobą chorą. Po ubezwłasnowolnieniu całkowitym alkoholik nie może głosować w wyborach, wyrazić lub nie zgody na swoje leczenie, zawierać umowy o pracę czy wejść w związek małżeński. Taka osobę pozbawia się też władzy rodzicielskiej. Może ona zawierać tylko drobne umowy, dotyczące spraw bieżących.
a mi najbardziej zakula w oczy postawa rodzicow!
zamiast dbac o corke i miec otwarte drzwi dla niej to oni kaza jej trwac przy nim mimo wszytsko bo pewnie "co ludzie powiedza, rozowdka z 2dzieci"
a ja ci powiem je...c te gadanie!! ratuj siebie i dziecki!
alkloholikiem bedzie się zawsze i nie masz gwarancji że nawet po odwyku on do tego nie wróci...on musi chcieć się leczyć i z tym skończyć...mój ojciec był alkoholikiem, przeżyliśmy jego odwyk i po odwyku przestał pić- był alkoholikiem nie pijącym, ale jak sam przyznał musiał osiągnąć zero żeby zrozumieć...tylko niestety u niego to osiągnięcie dna trwało 15 lat- nie wiem jakim cudem moja mama z nim wytrzymała (nie był agresywny, nie wynosił z domu, a po alkoholu szedł "grzecznie" spać)...zastanów się czy nie warto zacząć od nowa życie...szkoda ciebie i dzieci...weź czysta kartkę i zrób plusy i minusy i bądź szczera przed sobą i dziećmi
Witaj!
Mój ojciec był alkohplikiem i zachowywał się podobnie jak Twój mąż. Uwierz mi, bo pisze z własnego doświadczenia, on zmarnuje Wam życie. Jeśli nadal będzie tak pił to zniszczy psychicznie Ciebie i Twoje dzieci. Wyprowadz się i postaw mu warunek aby nie pił, każ mu iść na terapie, albo zrobić tak zwaną "wszywkę", która uniemożliwi mu picie. Jeśli tego nie zrobi odejdz, rozwiedz się, nie słuchaj ludzi którzy tego nie przeżyli. To Twoje życie. Napewno sobie poradzisz, dostaniesz alimenty, zasiłek itp. A z czasem znajdziesz kogoś kto nie będzie Ci ubliżał i pokocha Twoje dzieci.
Trzymam kciuki za to by mąż zmądrzał!
A jeśli nie to będe je trzymać za Ciebie...
Wiem przez co przechodzisz ale nie rozumie twoich rodziców.Ja mieszkam z rodzicami są ze mną i ciągle mi powtarzają że w tej sytuacji powinnam go kopnąć i nie męczyć się z dziećmi.Bardzo mi przykro kiedy czytam takie historie,szczerze wspólczuje, alkocholika trudno namówić na leczenie prawde mówiąc, nie wielu jest takich którym udało się z tego wyjść, ale zawsze jest mała nadzieja.Może jast ktoś kto ma na niego wpływ kogo posłucha ktoś z jego rodziny przyjaciel ,znajomy.Na mojego męża nikt nie ma wpływu ale, może u ciebie jest inaczej A co do twoich rodziców to wybacz ale powiedziałabym im kilka słów. Każa ci z nim być nie mają sumienia.
hmm... nie wiem od czego zacząć, musiałabym chyba cofnąć czas o parę ładnych lat. Ładnych nie tak do konca, poniwaz mój maż pije... i ja tak na to pozwalam przez te lata łudząc sie po jego zapewnieniach, że nie ma problemu z alkoholem, ciagle obiecujac poprawę. Gdy jest trzeżwy jest najlepszym meżem na świecie. Ale to są sporadyczne przypadki. Na 7 dni w tygodniu 2 jest trzeżwy. Pozostałe jest pijany. Nie zalewa sie w trupa ale jakby to zmierzyć to w skali od 1:10 to jego stan można ocenić na 7. Ja już nie potrafie tego znieśc. jestem bezradna, poniewaz nie docieraja do niego żadne argumenty aby przestał. Pije ciągle piwo. Puszki znajduje wszedzie w całym domu. On sie z tym kryje, poniwaz ja staram sie go ciagepilnować aby w domu nie pił. Ale on i tak ukryje to przede mna i potrafi sie upić sam, w łazience, sypialni, kotłowni.... ja nie mam siły go pilnować ciagle, a raczej juz mi na tym chyba nie zalezy... Maż pracuje ma fajna prace ale tak jakoś sie nieszczesliwie składa, że dwa dni w tygodni ma wolne. Gdy wracam do domu z pracy to już sie boje, ze będzie pijany i oczywiście sie nie myle. On gdy wraca rano z pracy jest pijany, gdy wraca po południu jest pijany, jedzie na zakupy to wraca juz ma wypite. gdziekolwiek sie ruszy to wraca z promilami we krwi!!!! Pije sam, nawet lusterka mu nie trzeba. Pomózcie co ja mam zrobić. mam dziecko. Chciałabym uratowac to nasze małzeństwo ale nie wiem czy jest wogóle taka szansa.
hmm... nie wiem od czego zacząć, musiałabym chyba cofnąć czas o parę ładnych lat. Ładnych nie tak do konca, poniwaz mój maż pije... i ja tak na to pozwalam przez te lata łudząc sie po jego zapewnieniach, że nie ma problemu z alkoholem, ciagle obiecujac poprawę. Gdy jest trzeżwy jest najlepszym meżem na świecie. Ale to są sporadyczne przypadki. Na 7 dni w tygodniu 2 jest trzeżwy. Pozostałe jest pijany. Nie zalewa sie w trupa ale jakby to zmierzyć to w skali od 1:10 to jego stan można ocenić na 7. Ja już nie potrafie tego znieśc. jestem bezradna, poniewaz nie docieraja do niego żadne argumenty aby przestał. Pije ciągle piwo. Puszki znajduje wszedzie w całym domu. On sie z tym kryje, poniwaz ja staram sie go ciagepilnować aby w domu nie pił. Ale on i tak ukryje to przede mna i potrafi sie upić sam, w łazience, sypialni, kotłowni.... ja nie mam siły go pilnować ciagle, a raczej juz mi na tym chyba nie zalezy... Maż pracuje ma fajna prace ale tak jakoś sie nieszczesliwie składa, że dwa dni w tygodni ma wolne. Gdy wracam do domu z pracy to już sie boje, ze będzie pijany i oczywiście sie nie myle. On gdy wraca rano z pracy jest pijany, gdy wraca po południu jest pijany, jedzie na zakupy to wraca juz ma wypite. gdziekolwiek sie ruszy to wraca z promilami we krwi!!!! Pije sam, nawet lusterka mu nie trzeba. Pomózcie co ja mam zrobić. mam dziecko. Chciałabym uratowac to nasze małzeństwo ale nie wiem czy jest wogóle taka szansa.
Witam was drogie kobietki ! Chciałam przyłaczyć sie do dyskusji, otóz jestem 20 letnią mężatką, mam kilku miesieczną córeczkę i podobny problem odnośnie męża ktory nadużywa alkoholu. Jestesmy razem dwa i pol roku, niedawno sie pobralismy. Nacodzien gdy nie pije jest dobrym meżem, wlasciwie to nie wiem czy moge już nazwac alkoholikiem bo nawet boje sie tego słowa....Ale jest z nim cos napewno nie w porzadku i nie wiem czy ejst szansa ze mu pomoge, ze pomoge nam....Bradzo kocham nasze dziekco i nie wyobrazam sobie by mialo sie wychowywac u boku ojca pijaka ktory rujnuje życie i mi i malej. Wroce do męża, pracuje dorywczo, nacodzien jest dobrym meżem i ojcem....Glowne obowiazki przejmuje w domu ja, jak to zwykle bywa ale potrafi gdy go prosze zając sie dzieckiem. Natopmiast nasze klotnie przewaznie wynikaja z jego klamstw i picia piwa, dla mnie nadmiernego. Nie jest AGRESYWNY ALE IRYTUJE MNIE FAKT ZE SAM SZUKA OKAZJI TO JEGO PICIA. Prosze go,rozmawiam, tlumacze że mamy male dziecko, ze nie ma na to pieniedzy a naprawde nie ma a on swoje....Nie wytrzymuje nerwowo gdy kolejny raz mnie oszukuje albo kradnie z portfela pieniadze(wspolne) na piwo. Tak sie z tym kryje, oszukuje samego siebie...Gdy ja mu nie kupie kogos wysyła i tak w kolko, albo ktos go zawiezie do sklepu itd . Mam dosc zabawy w te glupie podchody, ciagle go piluje sprawdzam....a i ta wciaz to samo
Kryje sie tak samo z tym , potarfi je chowac, zapominac gdzie schowal....Albo wyjsc na papierosa i wypic jednych chaustem i przyjsc juz podchmielonym. Normlanie momentami mnie cos odrzuca od niego i brzydzi to co robi. W tygodniu jest moze takie 2, 3 wieczory gdy jest czysty jak łza, tak chociaz te 2,3 piwa....a potrafi i 8 wypic. Na mnie sie zlosci,robi ze mnie potwora,ze ja sie czepiam ze jestem zbyt wymagająca, ze on nie ma zadnego problemu, a ze jemu "CZASEM" się należy... Kocham tego człowieka bardzo i nasze wspolne zycie dopiero sie zaczyna a ja nie wyobrazam sobie co bedzie dalej....Zalezy mi na dobru malej, chcialam z nim stwozyc normalna,kochajaca sie rodzine, tymczasem sie rozczarowalam....Nie wiem zupelnie co mam robic, co moge.....co moze nam pomoc? Dodam ze mieszkamy u jego rodzicow, to jest dodatkowy problem poniewaz nie mam tej wolnosci,nie moge go wziac tej sprawy w swoje rece. Pozatym nikt nie widzi problemu nie chce mu przemowic do rozsadku. Zreszta o czym tu mowic ojciec jego co wieczor idzie spac ledwo trzymajacy sie na nogach, matka to samo. A w dzien normalna rodzina zdawaloby sie. Pracujaca, zyjąca w dobrych warunkach i dobrze ustatkowana finansowo. Meczy mnie zycie tu....Patrzenie na to wszytsko i wychowywanie tu dziecka....Dodatkowo oczywoscie sie wtracaja miedzy nas, chca rzadzic moja corka jak swoja,ja jestem ciagle karcona, najgorsza, maja swoje racje, glupie zalozenia i narzucaja mi to wszytsko... Jestem w calej tej sytuacji bezradna i osamotniona. Czekam drogie panie na jakies porady.
Dziewczyny odejdźcie od mężów alkoholików. Człowiek nadużywający alkohol nie zmieni się dla takiego człowieka najważniejszy jest alkohol. Dobrze jest jeszcze zgłosić do poradni dla współuzależnionych. Taka terapia bardzo pomaga. Ja od męża alkoholika odeszłam 4 miesiące temu. Mieszkam u rodziców mam duże wsparcie od rodziny i znajomych. Teraz lepiej mi się żyje. Znowu zaczęłam się śmiać cieszyć i spotykać ze znajomymi. Rodzina męża potępia mnie ale mnie to nie obchodzi. Nie mam zamiaru męczyć się z takim mężem. Nie warto marnować sobie i dziecku życia. Na początku jak odeszłam od męża było ciężko cały czas miałam nadzieję że się zmieni ale to nie nastąpiło i wiem że już nie nastąpi bo ja mu nie dam szans. Teraz jest mi dobrze dbam o siebie i moje dziecko. Nie warto zawracać sobie głowę takim człowiekiem który nadużywa alkohol.
Witam, ja też mam kochającego męża - marynarza. Jak jest w pracy to codziennie wydzwania, interesuje się domem, potrafi długo ze mną i dziećmi (13 i 3) rozmawiać. Kupuje prezenty. Natomiast jak wraca do domu to zaczyna się. Spotkania z kolegami, wychodzenie na chwilę do sklepu i powroty po kilku godzinach pijany do domu. Pretensje do mnie i dzieci, bezsensowne kłótnie, czasami to potrafił się zamachnąć na mnie. Z córką już nawet sie nie odzywamy, nie kłócimy się i tylko czekamy, żeby się położył i zasnął. Zawsze wymyśli jakiś pretekst, aby wyjsc do sklepu i napić się. Wspólne imprezy u znajomych kończą się tym, że mnie i dzieci odprowadza do domu a on dalej w miasto. Widzę jak coraz częściej czepia się starszej córki, nie wiadomo o co mu chodzi. Przytakujemy mu tylko, żeby nie zaczął na nią krzyczeć. Widzę jak później ona płacze. Kochamy go, jest dobrym człowiekiem - jak nie pije. Nie pije codziennie (2-3 razy w tygodniu). Nie wiem jak z nim postępować. Kłótnie nie mają sensu bo odbijają sie na mnie i dzieciach, milczenie i przytakiwanie ??? Coraz częściej zozmawiam z córką o odejściu, ale to nie takie proste.
Natomiast jak wraca do domu to zaczyna się. Spotkania z kolegami, wychodzenie na chwilę do sklepu i powroty po kilku godzinach pijany do domu. Pretensje do mnie i dzieci, bezsensowne kłótnie, czasami to potrafił się zamachnąć na mnie. Z córką już nawet sie nie odzywamy, nie kłócimy się i tylko czekamy, żeby się położył i zasnął. Zawsze wymyśli jakiś pretekst, aby wyjsc do sklepu i napić się.
Widzę jak coraz częściej czepia się starszej córki
Widzę jak później ona płacz
Powiedz mi, gdzie Ty widzisz kochającego męża i ojca? o ja nie znalazłam ani jednego argumentu na potwierdzenie tego.
Wychowywałam się z ojcem pijakiem i sadystą. Błagałam matkę żebyśmy się wyprowadzili. Na szczęście zrobiła to kiedy miałam 13 lat.
Najgorszą rzeczą jaką możesz zrobić dzieciom to pozwolić na wychowywanie się z domu z pijakiem.
Zapytaj się córki, czy woli kiedy tata jest w domu czy go nie ma. Kiedy jest spokojniejsza, nie boi się.
Wiesz? My też koło ojca-pijaka chodziliśmy na palcach, żeby tylko nie obudzić. Teraz mam męża i nieraz się łapię na tym, że jak zaśnie w dzień to chodzę tak samo na palcach. Tak mi się wryło w psychikę.
Witam. Ja co prawda nie mam męża ale jestem w podobnej sytuacji. Mam 23 lat moj partner 36 mamy półtora roczna córkę. Na początku nie chciałam wchodzić w ten związek ale jego upartosc wygrała... dałam nam szansę. Na początku było super spacery kino kolacje. Zdecydowaliśmy się na dziecko. Staraliśmy się o nie rok. Gdy zaszłam w ciążę wszystko zaczęło się zmieniać
Witam mam synka 4letniego i meza ktory pije,szczerze nie wiem od czego zaczac.probowalam z nim rozmawiac,krzyczalam,grozilam i nic.nie rozumiem czemu mu nie zalezy.jak sobie z tym radzic????
Witam mam synka 4letniego i meza ktory pije,szczerze nie wiem od czego zaczac.probowalam z nim rozmawiac,krzyczalam,grozilam i nic.nie rozumiem czemu mu nie zalezy.jak sobie z tym radzic????
Krzyki i groźby nic tu nie pomogą, on musi chcieć przestać pic, a chyba nie chce. Ty możesz zrobić tylko jedno, uciec z tego związku, dla siebie i przede wszystkim dla dziecka. Szukaj pomocy w gminie, oni ci wskażą gdzie będziesz miła możliwość przejścia terapii dla współuzależnionych, tam dalej pije, ty nie odchodzisz przestajesz być dla niego wiarygodna, stajesz się dla niego kimś słabym, kimś z kim nie ma obowiązku się liczyć, bo i tak nic nie zrobi. Tylko zdecydowana twoja reakcja na złamanie przez niego zakazu może mu pomóc, bo odejście twoje może potraktować jako spadek na dno i jak zapragnie was odzyskać to pójdzie na leczenie i zapisze się do AA. Ale żeby znaleźć w sobie siły na takie radykalne działania musisz zapisać się na terapię dla współuzależnionych i przejść ja od początku do końca. Życzę ci dużo siły w działaniu, bo szkoda waszego życia, tz. twojego i dziecka.
21 2017-01-25 17:40:03 Ostatnio edytowany przez Amethis (2017-01-25 17:41:18)
m.pokrzywa88 napisał/a:Witam mam synka 4letniego i meza ktory pije,szczerze nie wiem od czego zaczac.probowalam z nim rozmawiac,krzyczalam,grozilam i nic.nie rozumiem czemu mu nie zalezy.jak sobie z tym radzic????
Tylko zdecydowana twoja reakcja na złamanie przez niego zakazu może mu pomóc, bo odejście twoje może potraktować jako spadek na dno i jak zapragnie was odzyskać to pójdzie na leczenie i zapisze się do AA. Ale żeby znaleźć w sobie siły na takie radykalne działania musisz zapisać się na terapię dla współuzależnionych i przejść ja od początku do końca. Życzę ci dużo siły w działaniu, bo szkoda waszego życia, tz. twojego i dziecka.
Nie demonizujmy podejmowania decyzji, zawsze można próbować, dorosłe życie na decyzjach polega i konsekwencji też
Do AA, nie ma zapisywania!!! dobrowolność
Może przez to tak ciężko pójść, bo przecież chyba nie przeszkodą jest, że trzeźwi alkoholicy tam są ![]()
Jak nie leczący się alkoholik, a już tylko o wyłącznie obiecujący trzezwienie, "zapragnie" wrócić
Do której kolwiek z Was, to po prostu
skończyła się kasa, możliwości, albo potrzeba po prostu się zregenerować w jakimś "hotelu"
Typu dom, z obiadkiem, z żoną która focha strzeliła, czyli in plus same, w zamian można się do dziecka pousmiechac, odjsc do siebie, na obiecywać, byle do następnego razu
I tyle w temacie
Trzeba q nie trzeba, nic nie robiąc każdy człowiek się cofa,
22 2019-11-21 19:37:56 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2019-11-21 21:48:13)
Mam podobny problem :-/ razem z narzeczonym mamy 3 male dzieci. Jest dobrym ojcem bawi się z dziećmi rozpieszcza itp ale NADUŻYWA ALKOHOLU. Ciągle miesza mi w głowie jak juz zacznie pić to nie ma dnia żeby nie wypił piwa. Jak już sytuacja jest miedzy nami napięta to dwa dni nie pije A później znowu nawet po pracy wraca wypity idzie się kąpać się obiad i idzie spać. Jak krzyczę na niego to słyszę wulgaryzm. Na drugi dzień wstaje jak by nigdy nic . Kiedyś przepraszał A teraz nie. Bym dawno już odeszła od niego tylko szkoda mi dzieci bo on naprawdę jest dobrym ojcem. "Gdy by tylko nie pił "