Pisałam o problemach w swoim związku nie raz ale najbardziej boli mnie to że mija czas a u mnie problemy nie mijają.
I tak nic się nie zmienia nie jesteśmy ani razem ani osobno i ten stan zawieszenia dobija najbardziej. Czekam cierpliwie że, może mąż doceni zmiany i starania a efektu nie ma . Unika rozmów na temat tego co dalej a jednak nie odchodzi i nie składa o rozwód.
Nie rozumiem tego zachowania podkreśla że , nie chce być już ze mną mimo obecnie dobrych relacji ciągle wraca do przeszłości.
Dalej sypiamy ze sobą i spędzamy ze sobą czas może nie są dni gdy czuje się tak jakby nie było między nami żadnych problemów i wiem że, on też tak to odczuwa a jednak mija kolejny dzień a on wraca do do swojego. Nie wiem co o tym myśleć , do rozmów pod tytułem że nie jesteśmy razem wracamy gdy proponuje wspólne wyjście na imprezę lub przytulam w miejscu publicznym.
Nie rozumiem takiego zachowania bo gdy komuś naprawdę jest źle to mimo problemów finansowych odchodzi a tu ani w tą ani w tamtą. O co w tym chodzi bo nie rozumiem.
A może sama złóż papiery rozwodowe? Czemu on ma to zrobić? Czemu sama swojego życia we własne ręce nie weźmiesz?
Bo to nie ja jestem osobą która chce to zakończyć, wiem że gdyby przestał wracać do przeszłości to dalibyśmy rade odbudować związek.
Na obecny moment nie mamy żadnych problemów oprócz przeszłości, nie kłócimy się dzielimy obowiązkami dogadujemy chyba jak nigdy lecz co z tego gdy on co po chwila wyskakuje z textem że my jesteśmy razem ale tylko na papierze.
Nie chcesz zakończyć związku bo jest Ci w nim tak dobrze i wspaniale, rozumiem? Bzdury wypisujesz, a Twój mąż ma racje, że to tylko związek na papierze. On tego nie zakończy bo mu tak dobrze. Teoretycznie ma prawo do robienia wszystkiego co mu się podoba, bo przeszłość, a praktycznie wie, że go nie zostawisz więc układ idealny.
Weź sprawy w swoje ręce i się rozwiedź, trudno, nie zawsze jest tak jak chcemy. Pokaż mu, że masz własne zdanie i nie dasz się więcej wodzić za nos. On widzi w Tobie teraz słabą osobę, którą można poniewierać i ją męczyć. Naprawdę chcesz w tym trwać?
koleżana wyżej ma racje, nigdy nie zmieni zdania bo po co? sypia z toba, opierasz go gotujesz i jeszcze moze robi sobie co chce a ty masz nic do powiedzenia bo jesteście ze sobą tylko na papierze. Skoro uparcie twierdzi ze nic już nie bedzie to zrób ten pierwszy krok, może separacja wam pomoze. Być moze on potrzebuje takiego kopa. Nie pozwól sobą pomiatać i mieszać sie z blotem. Szanuj sie.
Kolezanka powyzej ma racje - pan Cie trzyma w rezerwie. Przyzwyczail sie i to mu odpowiada. Dbasz w pewien sposob o niego. Jesli Ci to nie odpowiada, wypelniasz papiery i czekasz na rozwod. Nie ma cos sie bac przeciac pepowiny, jesli nic juz nie czujesz. Ale to Ty musisz chciec, a nie zastanawiac sie dlaczego. Po co nad tym w ogole myslec....?
Gdybym go nie kochała zakończyła bym to dawno, ale jest inaczej . Zastanawiałam się nad ta tak zwaną furtką tyle że on nie ma nikogo na boku, i bynajmniej nikogo nie szuka jest zazdrosny o mnie a swój wolny czas spędza ze mną .Jako ojcu również nie można mu nic zarzucić. Dzisiaj rano przyszedł z pracy i przytulał mnie miły i uroczy jakby wczoraj nie mówił nic na temat naszego osobnego egzystowania. Wychodząc do pracy dodał parę kąśliwych uwag pod tytułem że pewnie będę się włóczyć wieczorem.
Zupełnie nie kumam o co w tym chodzi może to rodzaj kary za błędy przeszłości .
Nie bardzo rozumiem o co tak naprawdę chodzi Twojemu męzowi???
Z jednej strony twierdzi że jesteście małżeństwem tylko na papierze, że nie chce być z Tobą...a z drugiej strony wcale nie przeszkadza mu to w tym by iśc z Toba do łózka??? naprawdę nie rozumiem Waszych relacji....
Porozmawiaj z Nim szczerze powiedz co leży Ci na sercu że męczy i boli Cie ta cała sytuacja...
Moze własnie taka poważna rozmowa rozwieje wszystkie Twoje watpliwości.
W przeszłości oboje sobie dowaliliśmy raz on raz ja wiemy gdzie tkwi problem tyle że on nie umie wybaczyć dawnych spraw i mimo iż widzi poprawę nie widzi możliwości bycia razem jako rodzina i na tym temat się kończy. Przychodzi nowy dzień i żyjemy jak normalna rodzina i tak w kółko, o rozmowie nie ma mowy a ja ciągle czekam.
chora sytuacja,zupelnie nie moge pojąc jak ty mozesz iść z nim do łóżka, mówi Ci prosto w oczy ze nic nie czuje do Ciebie, że nie chce z toba być i ty po czymś takim jesteś w stanie sie z nim kochać, nie wiem czy mam Cie podziwiać czy wspólczuć. Myślisz ze wasze dziecko nie czuje waszych relacji? ze bedziecie w stanie to niewiadomo jak długo ukrywać i oszukiwać wszystkich i siebie? Czemu nie masz w sobie odrobiny szacunku do samej siebie. Mam wrażenie że jesteście siebie warci.I nie wiem po co zakladalaś wątek, skoro ty wszystko wiesz, tego nie zrobisz bo go kochasz, tego nie zrobisz bo wiesz o co mu chodzi to po co te pytania do innych.
Widzisz nie wiem wszystkiego może w podświadomości wiem o co chodzi ale jak każda kobieta żyje złudzeniami , że może się mylę. Zakładałam wątek bo trzeźwe spojrzenie innych osób czasami jest potrzebne, ponadto ta sytuacja jest dla mnie ciężka i mimo że wiem że powinnam to zmienić to najtrudniejsza jest zawsze decyzja o zmianie.
Jeżeli nie zrobisz tego teraz gdzie moze i widzisz problem to póżniej już tego nigdy nie zrobisz bo wkoncu przywykniesz do takiej sytuacji i powiesz: A mi to nawet taki uklad odpowiada. Tylko że w tedy już bedzie moze za pózno, żal, jaki do siebie bedziesz za to miała zawsze pozostanie w tobie. Ale ty jesteś dorosła i sama odpowiadasz za siebie i sowje zycie, jakie by ono nie było.
13 2012-06-19 10:33:49 Ostatnio edytowany przez tesia369 (2012-06-19 10:34:23)
Wzorowe malżeństwo dla faceta seks, porządek i obiad ZA Darmo i na dodatek jedna czarna owca w domu na której mogę sie wyżyć za swoje niepowodzenia w pracy. Brawo zycie w chorym świecie, powiedz mi jak możesz go kochac spójrz na to z boku że to nie on tylko inny facet twojej kolezanki co byś jej powiedziałą??? Żeby została z nim??
a czy nie jest paradoksem fakt iż sami nie umiejąc poradzić sobie z własnym życiem właściwie doradzamy innym ?
Poradziła bym koleżance by odeszła ale mi samej ciężko pozostawić za sobą złudzenia.
http://www.netkobiety.pl/t41586.html
fenix, który jest Twój wątek główny? Bo do tego każą sie odnosic moderatorzy
Czytam i czytam i oczom nie wierzę. Sama sobie tak ułożyłaś życie rzważając wszystkie za i przeciw, a jeszcze oczekujesz jakiejśc sensownej porady na forum?
Nie ma sensownej rady dla chorych ludzi (nie leczący sie seksoholik i współuzależniona) w chorym zwiazku. Cokolwiek nie usłyszysz - będzie nie to. Cokolwiek nie postanowisz - będziesz nieszczęśliwa.
Ty mu dajesz przyzwolenie na zdradzanie, bo tak postanowiłaś i sobie fantazjujesz, ze macie fajny związek.
A jezeli nie da Tobie przyzwolenia na zdradę, to co zrobisz?