kate0876 napisał/a:potrafi podejść bez powodu przytulić,pocałować .
Bez przesady, to nie wyczyn. Normalne raczej.
kate0876 napisał/a:jak tylko on mi nie odpisuje przez dłuższy czas , choćby 15 minut , ja sobie wkręcam ,że pewnie mnie olewa ,albo prowadzi z kimś ciekawszą rozmowe;/ Już mnie raz za to ochrzanił .....odpisał mi ,że nie jest pieskiem,który będzie siedział przy gg i warował ,że robi też coś innego i że przecież mi odpisuje .Poczułam się dziwnie .
Bo jest chamstwem brak odzewu przez 15 minut! Skoro wie, że Ty siedzisz przy komputerze, dlaczego nie napisze zw (zaraz wracam, jakbyś nie wiedziała)? Takie trudne? Żebyś wiedziała, że odchodzi, bo coś musi zrobić, a nie olewa rozmowę z Tobą, bo ma "ważniejsze" sprawy (co jest ważniejszego od rozmowy z ukochaną osobą?). W normalnej rozmowie, gdyby ktoś nagle odwrócił się, wyszedł i wrócił po 15 minutach, oczekiwałabym co najmniej wyjaśnienia. Ty nie? A on nie tylko nie wyjaśnia, ale jeszcze Ciebie ochrzania.
kate0876 napisał/a:jak siedzi w domu i pisze z kimś na gg ,ja mam już gotowe ''pretensje'' ,że ze mną to wcale nie rozmawia a z kimś to aż klawiatura się pali jak pisze .
I Twoje pretensje są w pełni uzasadnione.
kate0876 napisał/a:Nie czuję się przez niego zaniedbana ani fizycznie ani psychicznie.
Ależ właśnie się czujesz! To napisałaś wyżej!
kate0876 napisał/a:ja każdy żart odbieram jakby był przeciwko mnie, co już nie raz poruszał w naszych rozmowach
Posłuchaj uważnie. Jeśli jego żarty sprawiają Ci przykrość, kochający, otwarty na Ciebie mężczyzna przestałby głupio żartować. A on nie tylko nie przestaje, ale ma pretensje, że... Ciebie uraził. Jeśli facet porusza się jak słoń w składzie porcelany i ma pretensję, że poruszając się nieostrożnie kogoś uraził, to... No nie, nie mam słów. Jak napiszę co myślę, to mnie zbanują.
Gdy człowiek się przekwalifikowuje na sprzedawcę jedno z pierwszych szkoleń wyjaśnia jak nie należy żartować. I jak obserwować inne osoby, żeby przypadkiem czegoś nie chlapnąć, czegoś co mogłoby urazić. Żart ma rozładować napięcie, a nie je budować.
kate0876 napisał/a:żebym nie brała wszystkiego na poważnie a jeśli będzie coś miał do mnie to mi to powie w 4 oczy . Ale mimo wszystko ja robię inaczej ,czepiam się praktycznie o wszystko.
Nie wierzę ludziom, którzy żartując urażają mnie. Zwłaszcza gdy wiedzą o moich przejściach. Ja się powstrzymuję od wygłaszania dowcipnych kwestii jeśli mam cień wątpliwości, że ktoś mógłby poczuć się źle przez moje próby rozbawienia towarzystwa. Nie zawsze taka byłam - walczyłam na słowa z exem. Szermierki słowne w opinii wielu osób dowodzą błyskotliwości i inteligencji. To bzdura. Raniące żarty + tekst żeby nie brać poważnie to złośliwość. Złośliwość jest wyrazem agresji, próbą badania terenu, próbą manipulacji. Nigdy wyrazem miłości albo szacunku. Nigdy.
Pamiętam jak pierwszy raz powiedziałam coś złośliwego, niby zabawnego, mojemu Kochanemu. Zapytał: dobrze się bawisz? Ciepło, bez wyrzutów. A ja się okropnie zawstydziłam. Bo nie odbił piłeczki, choć mógł. Nie przyjął - na szczęście - takiego sposobu rozmowy.
Czujesz się dziwnie. Czujesz, że coś jest nie tak, ale wmawiasz sobie, że to z Tobą coś jest nie tak. A to Twój organizm, Twoje ciało, Twój umysł wołają: nie tak powinno być.
Uważasz że chłopak jest super, bo masz okropne doświadczenia i na tle zachowań exa ten wygląda fajnie. Ale gdybyś wcześniej spotkała człowieka o wysokiej kulturze osobistej, umiałabyś wymagać i nie dałabyś sobie wmówić, że coś z Tobą nie teges.
Komentarza Nirvanki nawet nie chce mi się komentować...