Korzystanie z komputera a partner - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Korzystanie z komputera a partner

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 24 ]

Temat: Korzystanie z komputera a partner

Pytanie kierowane jest raczej do tych którzy/które mieszkają ze swoimi partnerami.
Jak jest u was z korzystaniem z własnego komputera kiedy w domu jest partner?

Pytam,ponieważ chyba jestem jakaś dziwna ,ale jakoś wstydzę się korzystać z mojego komputera kiedy w domu jest mój partner. Chodzi mi bardziej o komputer stacjonarny,który stoi w jednym pokoju z komputerem mojego partnera.
Zazwyczaj korzystam z laptopa ,siedząc w łóżku. To nie jest tak,że mam coś do ukrycia ,ale jakoś dziwnie mi się korzysta ze stacjonarnego ,kiedy on jest w pokoju i robi coś na swoim komputerze.

Czasami zagląda do mnie co robię na laptopie.Ja nie mam nic przeciwko.
Wiem to dziwne zachowanie ale tak mam poprostu .

Jak to przełamać ? Bo sama już nie wiem .
Ogólnie jego tak naprawdę nie obchodzi co ja robię na komputerze.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Korzystanie z komputera a partner

Masz rację jest to trochę dziwne i Twój facet może czasem odebrać to jako próbę ukrycia czegoś.
Mieszkam z moim i jakoś nie mam problemu z korzystania z komputera jak jest obok.
Jedynie niektórych maili nie czytam przy nim , ponieważ czasem piszą do mnie znajomi, zwierzają się i z pewnością nie chcieliby aby o ich prywatnych sprawach wiedział mój facet...

Przełamać się. ?
Bardziej swoją psychikę, Twój partner kiedyś też może zachować się tak jak ty co może być dla Ciebie przykre...
A jeśli nie masz nic do ukrycia, to nie rozumiem w czym jest problem ;/

3

Odp: Korzystanie z komputera a partner

A może wstydzisz się starego dobrego komputera?:)Masz też laptopa czy jest to laptop Twojego chłopaka?

4

Odp: Korzystanie z komputera a partner

@sandra9011
Nie wstydzę się starego klamota big_smile , bo niby czemu ?:P
Laptop jest mój.

Myślałam nad tym dużo i też mi wyszło,że on może pomyśleć ,że coś ukrywam .
I owszem postępuję podobnie jak Marzena1 , staram się nie czytać przy nim czegoś o czym nie chciałabym wiedzieć ( zwierzenia znajomych).

Nie wiem jak on jest w domu , mam dziwną blokadę ,żeby sobie usiąść do stacjonarnego a masa rzeczy na mnie czeka tam do zrobienia .:/

5

Odp: Korzystanie z komputera a partner

tutaj musisz sama się zmoblizować. My możemy tylko gdybać dlaczego tak jest.
Piszesz że robisz dużo rzeczy w sieci i może nie ufasz własnemu partnerowi na tyle aby Twoje "prywatne" sprawy czytał  smile

6

Odp: Korzystanie z komputera a partner

Ufam owszem.
To nie tak.

No cóż pozostaje mi się tylko przemóc raz a dobrze .
Wkońcu przecież ktoś kto nie ma nic do ukrycia nie zachowuje się w taki sposób .
:-)

7

Odp: Korzystanie z komputera a partner

Hmmm ....wklejam swój nowy wątek tu , bo zakładając nowy moderator mi go zamknął a jest on o innym temacie niż ten ,nie wiem po co mieszać to ale niech będzie ....moderatora trzeba słuchać ;d

Może to problem błachy,ale mnie osobiście strasznie męczy i szczerze powiem mam tego dość a konkretnie siebie.

No cóż ,zacznę od tego,że mam wspaniałego faceta . Kochający, opiekuńczy,mający swoje hobby , domator. Nie chodzi z kolegami na piwo , bo uważa ,że jeśli będzie chciał je wypić to woli to zrobić w domu ze mną . W sumie pije mało . Czego chcieć więcej? Poprzedni długoletni związek pełen alkoholu ze strony byłego,ciągłe kłótnie,wyzywanie się itd.
Ten związek jest inny ,spokojny,pełen ciepła , przyjaźni i miłości.....

Ale problemem jestem ja .  Facet siedzi mi w domu jak nie jest w pracy i nawet jeśli czas poświęca na swoje hobby to stara się też być koło mnie . Ciągle przychodzi czy to do kuchni , kiedy coś robię , czy nawet jak jestem z nim w jednym pokoju potrafi podejść bez powodu przytulić,pocałować .
Tak czy inaczej ja się czepiam , ale nie robię tego słownie czyli coś mu mówię , tylko w moich myślach ciągle mówię sobie ,że ma mnie gdzieś ,a przecież zwraca na mnie uwagę , przecież jak go o coś poproszę to zrobi to bez żadnego ''ale'' . Mam dziwne wrażenie ,że wmawiam sobie to czego nie ma .
Kiedy jest w pracy musi spać u swojej mamy ze względu na dojazd do domu i na pracę. Pozostaje nam rozmowa na gg. I tu też zaczyna się mój problem . Kiedy piszemy jest ok ,ale jak tylko on mi nie odpisuje przez dłuższy czas , choćby 15 minut , ja sobie wkręcam ,że pewnie mnie olewa ,albo prowadzi z kimś ciekawszą rozmowe;/ Już mnie raz za to ochrzanił .....odpisał mi ,że nie jest pieskiem,który będzie siedział przy gg i warował ,że robi też coś innego i że przecież mi odpisuje .Poczułam się dziwnie .
Ale mimo wszystko nadal to robię .
Nie wiem co to jest ale zaczyna mnie to moje zachowanie powoli denerwować . Jak z tym walczyć ?
Potrafię przyczepić sie prawie do każdego słowa ,które on napisze lub powie . Szukam w nim ukrytego znaczenia,które będzie skierowane przeciwko mnie . Robię to automatycznie i nawet się nad tym nie zastanawiam . Najgorsze jest to ,że jak siedzi w domu i pisze z kimś na gg ,ja mam już gotowe ''pretensje'' ,że ze mną to wcale nie rozmawia a z kimś to aż klawiatura się pali jak pisze .
Czemu tak się zachowuję ?
Nie mogę mu nic zarzucić . Facet spokojny, mało wylewny ale jak chce to potrafi. Nie czuję się przez niego zaniedbana ani fizycznie ani psychicznie.
Moj poprzedni związek był burzliwy , a teraz mam wrażenie ,że ten jest zbyt spokojny ...Lubi żartować , ale ja każdy żart odbieram jakby był przeciwko mnie, co już nie raz poruszał w naszych rozmowach. Powiedział mi ,że on nigdy poważnych spraw nie zalatwia przez gg ani przez sms-a. I żebym nie brała wszystkiego na poważnie a jeśli będzie coś miał do mnie to mi to powie w 4 oczy . Ale mimo wszystko ja robię inaczej ,czepiam się praktycznie o wszystko.

Mam na tyle siebie dość ,że czasami nie chcę z nim nawet pisać na gg kiedy jest poza domem , bo boję się ,że znowu coś palnę 
Czy brak mi dystansu do życia i do samej siebie ? Bo ja już sama nie wiem .
Jak go nie ma w domu to tak naprawde nie umiem się niczym zająć .....;/

Co jest ze mną nie tak ?

8

Odp: Korzystanie z komputera a partner

jak ktoś nie ma problemów to je sobie stwarza, widać Ci się nudzi. Nie wiem co jest z Tobą nie tak, ale ewidentnie coś jest. Jedyna rada to zmień swoje zachowanie, bo inaczej facet od Ciebie odejdzie i w mojej opinii dobrze zrobi, bo w takim "związku" można zwariować.

9

Odp: Korzystanie z komputera a partner
kate0876 napisał/a:

potrafi podejść bez powodu przytulić,pocałować .

Bez przesady, to nie wyczyn. Normalne raczej.

kate0876 napisał/a:

jak tylko on mi nie odpisuje przez dłuższy czas , choćby 15 minut , ja sobie wkręcam ,że pewnie mnie olewa ,albo prowadzi z kimś ciekawszą rozmowe;/ Już mnie raz za to ochrzanił .....odpisał mi ,że nie jest pieskiem,który będzie siedział przy gg i warował ,że robi też coś innego i że przecież mi odpisuje .Poczułam się dziwnie .

Bo jest chamstwem brak odzewu przez 15 minut! Skoro wie, że Ty siedzisz przy komputerze, dlaczego nie napisze zw (zaraz wracam, jakbyś nie wiedziała)? Takie trudne? Żebyś wiedziała, że odchodzi, bo coś musi zrobić, a nie olewa rozmowę z Tobą, bo ma "ważniejsze" sprawy (co jest ważniejszego od rozmowy z ukochaną osobą?). W normalnej rozmowie, gdyby ktoś nagle odwrócił się, wyszedł i wrócił po 15 minutach, oczekiwałabym co najmniej wyjaśnienia. Ty nie? A on nie tylko nie wyjaśnia, ale jeszcze Ciebie ochrzania.

kate0876 napisał/a:

jak siedzi w domu i pisze z kimś na gg ,ja mam już gotowe ''pretensje'' ,że ze mną to wcale nie rozmawia a z kimś to aż klawiatura się pali jak pisze .

I Twoje pretensje są w pełni uzasadnione.

kate0876 napisał/a:

Nie czuję się przez niego zaniedbana ani fizycznie ani psychicznie.

Ależ właśnie się czujesz! To napisałaś wyżej!

kate0876 napisał/a:

ja każdy żart odbieram jakby był przeciwko mnie, co już nie raz poruszał w naszych rozmowach

Posłuchaj uważnie. Jeśli jego żarty sprawiają Ci przykrość, kochający, otwarty na Ciebie mężczyzna przestałby głupio żartować. A on nie tylko nie przestaje, ale ma pretensje, że... Ciebie uraził. Jeśli facet porusza się jak słoń w składzie porcelany i ma pretensję, że poruszając się nieostrożnie kogoś uraził, to... No nie, nie mam słów. Jak napiszę co myślę, to mnie zbanują.

Gdy człowiek się przekwalifikowuje na sprzedawcę jedno z pierwszych szkoleń wyjaśnia jak nie należy żartować. I jak obserwować inne osoby, żeby przypadkiem czegoś nie chlapnąć, czegoś co mogłoby urazić. Żart ma rozładować napięcie, a nie je budować.

kate0876 napisał/a:

żebym nie brała wszystkiego na poważnie a jeśli będzie coś miał do mnie to mi to powie w 4 oczy . Ale mimo wszystko ja robię inaczej ,czepiam się praktycznie o wszystko.

Nie wierzę ludziom, którzy żartując urażają mnie. Zwłaszcza gdy wiedzą o moich przejściach. Ja się powstrzymuję od wygłaszania dowcipnych kwestii jeśli mam cień wątpliwości, że ktoś mógłby poczuć się źle przez moje próby rozbawienia towarzystwa. Nie zawsze taka byłam - walczyłam na słowa z exem. Szermierki słowne w opinii wielu osób dowodzą błyskotliwości i inteligencji. To bzdura. Raniące żarty + tekst żeby nie brać poważnie to złośliwość. Złośliwość jest wyrazem agresji, próbą badania terenu, próbą manipulacji. Nigdy wyrazem miłości albo szacunku. Nigdy.

Pamiętam jak pierwszy raz powiedziałam coś złośliwego, niby zabawnego, mojemu Kochanemu. Zapytał: dobrze się bawisz? Ciepło, bez wyrzutów. A ja się okropnie zawstydziłam. Bo nie odbił piłeczki, choć mógł. Nie przyjął - na szczęście - takiego sposobu rozmowy.

Czujesz się dziwnie. Czujesz, że coś jest nie tak, ale wmawiasz sobie, że to z Tobą coś jest nie tak. A to Twój organizm, Twoje ciało, Twój umysł wołają: nie tak powinno być.

Uważasz że chłopak jest super, bo masz okropne doświadczenia i na tle zachowań exa ten wygląda fajnie. Ale gdybyś wcześniej spotkała człowieka o wysokiej kulturze osobistej, umiałabyś wymagać i nie dałabyś sobie wmówić, że coś z Tobą nie teges.

Komentarza Nirvanki nawet nie chce mi się komentować...

10

Odp: Korzystanie z komputera a partner

Artemida ja to już ciebie czytać niekiedy nie mogę, bo takie bzdury piszesz, że aż mi się białko ścina w oczach.

Rozmowa na gg czy jakichś innych komunikatorach zawsze wygląda tak samo. Nikt nie ma dupy przyspawanej do fotela, aby siedzieć i patrzeć w to durne okienko, czy aby ta druga strona nie odpisała. Ja mogę mieć włączonego kompa z odpalonym forum/fb/gg i innymi i kilka dni, bo coś tam robię, coś się pobiera itp. I absolutnie nikt nie ma z tym problemu. Ba - zdarza mi się mailować z niektórymi userkami tego forum. Każdy widzi moją aktywność, ale nikt nie ma problemu z tym, że odpowiem na maila po kilku dniach. I nie jest to rzekomy brak szacunku. Takie są uroki internetu. Co do żartów to jak zwykle opacznie zrozumiałaś słowa. Facet nie mówi niczego złego, ani niczego złego nie robi. To kate0876 za wszelką cenę coś takiego usiłuje w jego słowach znaleźć. A to jest bardzo chore.

Podobnie jak Nirvanka87 uważam, że dziewczynie się po prostu nudzi, to sobie szuka wrażeń. Koleś jest nudny, bez charakteru, bez charyzmy. No to ona szuka zaczepki. To nie jest jego wina, bo facet jest normalnym, typowym domatorem. A przy okazji, jak widać, ciepłym i czułym człowiekiem. I też jestem zdania, że bez zmiany zachowania kate0876 jej facet da sobie spokój. Ileż to można się tłumaczyć z niczego, ileż to można udowadniać, że się nie jest wielbłądem.

11

Odp: Korzystanie z komputera a partner

Artemido to było niesamowite lol
Wyrwałaś z kontekstu poszczególne zdania i przeinaczyłaś ich sens.

Tekst Autorki odebrałam zupełnie przeciwnie.

Z jednym się tylko zgodzę w Twoim poście: Autorka ma złe doświadczenia po poprzednim związku i nie umie się odnaleźć w nowym.
Albo aktualnego partnera nie kocha i szuka dziury w całym.

12

Odp: Korzystanie z komputera a partner

Poniżej, w skrócie, najważniejsze informacje dotyczące Twego zachowania względem partnera.

Twojego partnera nie obchodzi to, co robisz w swym komputerze. Mimo to, w jego obecności pracując przy komputerze, nie czujesz się swobodnie.
Wmawiasz sobie to, czego nie ma.
Czepiasz się swego partnera, mimo braku podstaw.
Wymagasz, byś była w centrum jego uwagi wówczas, gdy Ty sobie tego życzysz; jest to zwłaszcza wtedy, gdy jest on poza zasięgiem Twego wzroku.
Jesteś podejrzliwa w stosunku do niego, mimo braku powodów.
Uważasz swój obecny związek za zbyt spokojny.
Nie umiesz się zająć czymkolwiek, gdy jego nie ma w domu.


Moja rada?
Skorzystaj z pomocy specjalisty - podejmij terapię.

13 Ostatnio edytowany przez kate0876 (2012-12-17 10:37:37)

Odp: Korzystanie z komputera a partner
Artemida napisał/a:
kate0876 napisał/a:

potrafi podejść bez powodu przytulić,pocałować .

Artemida napisał/a:

Bez przesady, to nie wyczyn. Normalne raczej.

Dla ciebie normalne,dla mnie to nowość. bo w poprzednich związkach tak nie miałam.

Artemida napisał/a:
kate0876 napisał/a:

jak tylko on mi nie odpisuje przez dłuższy czas , choćby 15 minut , ja sobie wkręcam ,że pewnie mnie olewa ,albo prowadzi z kimś ciekawszą rozmowe;/ Już mnie raz za to ochrzanił .....odpisał mi ,że nie jest pieskiem,który będzie siedział przy gg i warował ,że robi też coś innego i że przecież mi odpisuje .Poczułam się dziwnie .

Bo jest chamstwem brak odzewu przez 15 minut! Skoro wie, że Ty siedzisz przy komputerze, dlaczego nie napisze zw (zaraz wracam, jakbyś nie wiedziała)? Takie trudne? Żebyś wiedziała, że odchodzi, bo coś musi zrobić, a nie olewa rozmowę z Tobą, bo ma "ważniejsze" sprawy (co jest ważniejszego od rozmowy z ukochaną osobą?). W normalnej rozmowie, gdyby ktoś nagle odwrócił się, wyszedł i wrócił po 15 minutach, oczekiwałabym co najmniej wyjaśnienia. Ty nie? A on nie tylko nie wyjaśnia, ale jeszcze Ciebie ochrzania.

Artemido,dziewczyny mają rację , nikt nie siedzi przywiązany do fotela. Ja też tak mam ,że czasami odejdę.Przecież nie będę za każdym razem każdemu pisała,że idę na chwilę . Od tego jest status"zaraz wracam" , co innego gdyby chodziło o całkowite rozłączenie się z gg. A ochrzanił mnie bo zachowałam się w sposób ...hmmm...nie wiem jak mam to opisać ,żeby było zrozumiałe...może napisze tak,zachowałam się  na zasadzie "Masz siedzieć i warować przy gg dopóki ci nie odpisze i wara mi odejść od komputera".

Artemida napisał/a:
kate0876 napisał/a:

jak siedzi w domu i pisze z kimś na gg ,ja mam już gotowe ''pretensje'' ,że ze mną to wcale nie rozmawia a z kimś to aż klawiatura się pali jak pisze .

I Twoje pretensje są w pełni uzasadnione.

Na jakiej podstawie? Samo to ,że pisze z kimś wcale mi nie przeszkadza, przecież ja tez przy nim pisze z kimś. U nas nie ma tak,że jak on nawet jest w domu pisze z kimś to nie odzywa się do mnie i ma mnie całkowicie w *****. Czasami jest tak ,że siedzę z nim jednym pokoju , ja sobie czytam , wtedy on mi nie przeszkadza i robi sobie swoje rzeczy . Jak się odezwę , to oczywiście mi odpowiada:-)

Artemida napisał/a:
kate0876 napisał/a:

Nie czuję się przez niego zaniedbana ani fizycznie ani psychicznie.

Ależ właśnie się czujesz! To napisałaś wyżej!

Tego nie skomentuję....;p

Artemida napisał/a:
kate0876 napisał/a:

ja każdy żart odbieram jakby był przeciwko mnie, co już nie raz poruszał w naszych rozmowach

Posłuchaj uważnie. Jeśli jego żarty sprawiają Ci przykrość, kochający, otwarty na Ciebie mężczyzna przestałby głupio żartować. A on nie tylko nie przestaje, ale ma pretensje, że... Ciebie uraził. Jeśli facet porusza się jak słoń w składzie porcelany i ma pretensję, że poruszając się nieostrożnie kogoś uraził, to... No nie, nie mam słów. Jak napiszę co myślę, to mnie zbanują.

Gdy człowiek się przekwalifikowuje na sprzedawcę jedno z pierwszych szkoleń wyjaśnia jak nie należy żartować. I jak obserwować inne osoby, żeby przypadkiem czegoś nie chlapnąć, czegoś co mogłoby urazić. Żart ma rozładować napięcie, a nie je budować.

Nie ,jego żarty nie sprawiają mi przykrości , bo on wie gdzie są granice.I tego się trzyma . To ja wszystko wyolbrzymiam.Nigdzie nie napisałam,że są to żarty ,które sprawiają mi przykrość i niewiem skąd to wzięłaś.

Artemida napisał/a:
kate0876 napisał/a:

żebym nie brała wszystkiego na poważnie a jeśli będzie coś miał do mnie to mi to powie w 4 oczy . Ale mimo wszystko ja robię inaczej ,czepiam się praktycznie o wszystko.

Nie wierzę ludziom, którzy żartując urażają mnie. Zwłaszcza gdy wiedzą o moich przejściach. Ja się powstrzymuję od wygłaszania dowcipnych kwestii jeśli mam cień wątpliwości, że ktoś mógłby poczuć się źle przez moje próby rozbawienia towarzystwa. Nie zawsze taka byłam - walczyłam na słowa z exem. Szermierki słowne w opinii wielu osób dowodzą błyskotliwości i inteligencji. To bzdura. Raniące żarty + tekst żeby nie brać poważnie to złośliwość. Złośliwość jest wyrazem agresji, próbą badania terenu, próbą manipulacji. Nigdy wyrazem miłości albo szacunku. Nigdy.

Pamiętam jak pierwszy raz powiedziałam coś złośliwego, niby zabawnego, mojemu Kochanemu. Zapytał: dobrze się bawisz? Ciepło, bez wyrzutów. A ja się okropnie zawstydziłam. Bo nie odbił piłeczki, choć mógł. Nie przyjął - na szczęście - takiego sposobu rozmowy.

Czujesz się dziwnie. Czujesz, że coś jest nie tak, ale wmawiasz sobie, że to z Tobą coś jest nie tak. A to Twój organizm, Twoje ciało, Twój umysł wołają: nie tak powinno być.

Uważasz że chłopak jest super, bo masz okropne doświadczenia i na tle zachowań exa ten wygląda fajnie. Ale gdybyś wcześniej spotkała człowieka o wysokiej kulturze osobistej, umiałabyś wymagać i nie dałabyś sobie wmówić, że coś z Tobą nie teges.

Komentarza Nirvanki nawet nie chce mi się komentować...

Artemido mówiąc o poważnych rzeczach , nie miałam na myśli żarty ,ale naprawdę poważne sprawy. Inaczej ....kiedyś o czymś tam pisaliśmy , nawet nie o mnie ani o nim , napisał coś żartobliwie a ja odrazu odebrałam to śmiertelnie poważnie ...dlaczego ? Bo być może widzę tylko to co chcę widzieć a nie zauważam istotnych rzeczy podczas rozmowy na gg , chocby emotków ,które w pewien sposób określają co rozmówca ma na myśli , czy żartuje czy ymowi śmiertelnie poważnie. Nie zauważam np. emotka ";-p" ,który jak wiadomo ,że rozmówca nie mówi do końća poważnie ...pokazuje jęzor ,a ja odrazu na dzieńdobry odebrałam to i tak jako poważną rzecz i skończyło się tak,że on wręcz się wkurzył i kazał mi sprawdzić co oznacza ten emotek, bo chyba mam z tym problem. I mam przyznaje się. Nie czytam tego co on chce mi przekazać , ale widzę to co ja chcę na siłę widzieć.
Nie wmawiam sobie,że coś jest ze mną nie tak , bo widzę to sama . Powiedz mi czy normalne jest ciągłe myślenie ,że partner napewno mnie zdradza ,szukając tego potwierdzenia ? A facet siedzi w tym czasie siedzi w tym czasie w domu ? Ja uważam,że nie jest to normalne.
Przepraszam cię Artemido ,może nie tak opisałam problem jak powinnam ,ale wszystko zrozumiałaś na opak :-)
I nie widzę swojego faceta na tle byłego. Poprostu chciałam dac do zrozumienia,że facet jest spokojny i  ten związek jest bardzo spokojny i podejrzewam ,że aż za spokojny .:D

Ogólnie ot ja mam problem z tym ,że wiele rzeczy sobie jak to się mówi ''wkręcam''. Nie wiem jak mam ci opisać,żebyś to zrozumiała....może ....on pójdzie do kuchni a ja sobie wmówię,że pewnie tam idzie bo nie może na mnie patrzeć-to tylko przykład,żebyś zrozumiała gdzie leży istota mojego problemu .
Powiem ci kochana jeszcze tak,że on jest wspaniałym facetem  i jak tak bardzo się upierasz,że widzę go na tle byłego to ci napiszę ,że to nie prawda. Porównałam tylko związki, tamten związek burzliwy , może dlatego sie nie nudziłam a ten spokojny. Któraś z forumowiczek dobrze napisała,że szukam zaczepki i tak jest .
On nie jest jakimś chamem,który obraża mnie i mówi ,że to jest żart. Jeśli żartuje na mój temat , to robi to w bardzo taktowny sposób , taki ,że ja sama umiem się z tego śmiać , i vice versa .
Jeśłi rozmawiamy na poważne tematy , to on oczekuje tych rozmów w domu w oczy a nie na komunikatorze, na facebooku czy sms-ami. Jeśli widzi ,że ja nawet kiedy jestem z nim w jednym pokoju ,ale np. czytam , poprostu nie zawraca mi dupy i robi swoje rzeczy , i nawet jak z kims pisze , to chyba nie jest jakiś grzech ,prawda? Przecież ja w tym czasie z nim nie rozmawiam, bo czytam książkę. Ale ja oczywiście tak czy inaczej mam z tym problem i wmawiam sobie ,że ze mną tak nie rozmawia ,ale nie biorę pod uwage tego,że przecież w danej chwili ja sobie czytam , nie widzę tego,że nawet jak się odezwę to on odpowie , nawet przerwie pisanie z kimś .....

Także wiele rzeczy ,które napisałaś nie są takie jak napisałaś ,ale to może i moja wina ,bo nie opisałam tego bardziej szczegółowo .Nie chciałam sie za bardzo rozpisywać ,ale i tak musiałam :-)

14

Odp: Korzystanie z komputera a partner
luc napisał/a:

Artemido to było niesamowite lol
Wyrwałaś z kontekstu poszczególne zdania i przeinaczyłaś ich sens.

Tekst Autorki odebrałam zupełnie przeciwnie.

Z jednym się tylko zgodzę w Twoim poście: Autorka ma złe doświadczenia po poprzednim związku i nie umie się odnaleźć w nowym.
Albo aktualnego partnera nie kocha i szuka dziury w całym.

Masz rację , Artemida wszystko przeinaczyła i zmieniła sens, nie wiem tylko dlaczego ?:p
Kocham aktualnego partnera ...aż za bardzo :-)

15

Odp: Korzystanie z komputera a partner
yoghurt007 napisał/a:

Artemida ja to już ciebie czytać niekiedy nie mogę, bo takie bzdury piszesz, że aż mi się białko ścina w oczach.

Rozmowa na gg czy jakichś innych komunikatorach zawsze wygląda tak samo. Nikt nie ma dupy przyspawanej do fotela, aby siedzieć i patrzeć w to durne okienko, czy aby ta druga strona nie odpisała. Ja mogę mieć włączonego kompa z odpalonym forum/fb/gg i innymi i kilka dni, bo coś tam robię, coś się pobiera itp. I absolutnie nikt nie ma z tym problemu. Ba - zdarza mi się mailować z niektórymi userkami tego forum. Każdy widzi moją aktywność, ale nikt nie ma problemu z tym, że odpowiem na maila po kilku dniach. I nie jest to rzekomy brak szacunku. Takie są uroki internetu. Co do żartów to jak zwykle opacznie zrozumiałaś słowa. Facet nie mówi niczego złego, ani niczego złego nie robi. To kate0876 za wszelką cenę coś takiego usiłuje w jego słowach znaleźć. A to jest bardzo chore.

Podobnie jak Nirvanka87 uważam, że dziewczynie się po prostu nudzi, to sobie szuka wrażeń. Koleś jest nudny, bez charakteru, bez charyzmy. No to ona szuka zaczepki. To nie jest jego wina, bo facet jest normalnym, typowym domatorem. A przy okazji, jak widać, ciepłym i czułym człowiekiem. I też jestem zdania, że bez zmiany zachowania kate0876 jej facet da sobie spokój. Ileż to można się tłumaczyć z niczego, ileż to można udowadniać, że się nie jest wielbłądem.

Masz wiele racji w tym co piszesz :-) W jednym się nie zgodzę ,ale to nie twoja wina, bo nie napisałam jaki on jest ,ale przecież nie o niego chodzi :-p
Nie jest nudny , ma charyzmę i charakter ma i to świetny ,zwariowany.

Z nim jest wszystko ok , i nie piszę tego , bo jestem tak w nim zakochana ,że nie widzę jego wad,żeby nie było ,że wkręcam sobie ,że to ze mną jest coś nie hallo :-p
Ja czuję ,że to coś nie tak jest ze mną.Tylko ni ebardzo umiem sobie z tym poradzić :-(

16

Odp: Korzystanie z komputera a partner

kate0876, proszę, nie dodawaj postów jeden pod drugim. Możesz edytować swoje wypowiedzi i umieszczać w nich kilka cytatów naraz (kopiując je do posta).

17

Odp: Korzystanie z komputera a partner
Wielokropek napisał/a:

Wymagasz, byś była w centrum jego uwagi wówczas, gdy Ty sobie tego życzysz; jest to zwłaszcza wtedy, gdy jest on poza zasięgiem Twego wzroku.
Jesteś podejrzliwa w stosunku do niego, mimo braku powodów.

Z tym się zgodzę najbardziej ...może to nie ma związku ,ale jestem zodiakalnym lwem i to by się zgadzało . Jak nie jestem w centrum zainteresowania to jest mi bardzo źle . Czuję się wtedy olana ( przepraszam za słowo ) .

Jestem podejrzliwa i to zaczyna mnie męczyć. Chociaż kiedyś było gorzej , zaczęłam z tym walczyć . Widać nie do końca mi się udało :-(

18

Odp: Korzystanie z komputera a partner
kate0876 napisał/a:

Nie jest nudny , ma charyzmę i charakter ma i to świetny ,zwariowany.

Z nim jest wszystko ok , i nie piszę tego , bo jestem tak w nim zakochana ,że nie widzę jego wad,żeby nie było ,że wkręcam sobie ,że to ze mną jest coś nie hallo :-p
Ja czuję ,że to coś nie tak jest ze mną.Tylko ni ebardzo umiem sobie z tym poradzić :-(

Te podkreślone cechy nie specjalnie mi pasują do domatora. Ale w porządku - to nie o to chodzi. Chodzi o to, że brakuje ci silnych impulsów, a przy okazji masz wszystko, czego chcesz (w sensie emocjonalnym od niego). W obecnej chwili działasz bardzo destrukcyjnie na swój związek, bo żaden facet nie wytrzyma takiego zachowania swojej kobiety na dłużej. Kiedy doprowadzisz na skraj rozstania to zacznie się przepraszanie, walka o wspólną przyszłość itp. To kompletnie bez sensu. Wielokropek dobrze ci poradziła, bo przyczyn takiego zachowania może być wiele. Myślenie "ogarnij się kobieto, przestań już" daje efekty krótkoterminowe i z czasem ten problem zacznie powracać. Fajnie, że starasz się coś z tym swoim nastawieniem zrobić, ale póki nie odkryjesz jego przyczyn, póty problem będzie ciągle nawracał. Niestety przyczyn może być wiele. Od schematów wyniesionych z domu, przez jakieś dziwne i na pozór nie związane doświadczenia z dzieciństwa, wydarzenia, których byłaś świadkiem, doświadczenie z poprzedniego (toksycznego) związku poprzez jakieś twoje własne problemy, które w ten sposób znajdują ujście. Przyczyn może być naprawdę setki i tylko specjalista może ci pomóc w uporaniu się z przyczynami takiego zachowania.

19

Odp: Korzystanie z komputera a partner

kate, dlaczego rozmawiasz ze swoim partnerem przez gg albo smsy, nie lepiej zazdzwonić i pogadać 15 minut? Zawsze mnie ciekawiło dlaczego ludzie to robią, to znaczy pary w związkach? Co innego pisanie na forach czy maile ze znajomymi tak jak to opisał yoghurt. Ja też czasem mam odpalonych kilka stron i nie zawsze odpisuję od razu, ale mój mąż jak jest gdzieś na wyjeździe to ma specjalne względy u mnie i poświęcam te kilkanaście minut dziennie tylko dla niego, pogadam z nim przez telefon i nie ma głupich domysłów typu: dlaczego mi nie odpisałeś już tylko 5 minut później. Mówi się znacznie szybciej niż pisze, Twój chłopak ma widać podobne podejście jak ja, tęż uważam, że ważnych spraw nie załatwia się na gg.
Przestań z nim pisać na gg i analizować każde słowo tylko pogadaj przez telefon.

20

Odp: Korzystanie z komputera a partner
yoghurt007 napisał/a:

Artemida ja to już ciebie czytać niekiedy nie mogę, bo takie bzdury piszesz, że aż mi się białko ścina w oczach.

hehhe  10000% prawdy


odnośnie tematu- autorko przestań szukać problemów tam gdzie ich nie ma.. o ileż życie stanie się wtedy łatwiejsze. Znajdź sobie jakieś hobby, coby nie męczyć tak sobą faceta tongue

21

Odp: Korzystanie z komputera a partner
Anik38 napisał/a:

Ja też czasem mam odpalonych kilka stron i nie zawsze odpisuję od razu, ale mój mąż jak jest gdzieś na wyjeździe to ma specjalne względy u mnie i poświęcam te kilkanaście minut dziennie tylko dla niego, pogadam z nim przez telefon i nie ma głupich domysłów typu: dlaczego mi nie odpisałeś już tylko 5 minut później.

No i zdawaj potem relacje "a bo wiesz, poszedłem zrobić sobie coś do jedzenia, a po drodze skoczyłem jeszcze na tron i trochę mnie wciągnęła lektura etykiety na domestosie"

wink


A będąc w domu to jednak bardzo często takie rzeczy się robi. Albo herbata/kawa, albo coś innego do picia, a to za potrzebą trzeba odejść na chwile, a to człowiek sprząta/prasuje/pranie wstawia czy wciągnie się jakimś interesującym artykułem i nawet nie zauważy, że ktoś do niego pisze. Dlatego podobnie uważam, że najlepiej zadzwonić smile

22

Odp: Korzystanie z komputera a partner
yoghurt007 napisał/a:
Anik38 napisał/a:

Ja też czasem mam odpalonych kilka stron i nie zawsze odpisuję od razu, ale mój mąż jak jest gdzieś na wyjeździe to ma specjalne względy u mnie i poświęcam te kilkanaście minut dziennie tylko dla niego, pogadam z nim przez telefon i nie ma głupich domysłów typu: dlaczego mi nie odpisałeś już tylko 5 minut później.

No i zdawaj potem relacje "a bo wiesz, poszedłem zrobić sobie coś do jedzenia, a po drodze skoczyłem jeszcze na tron i trochę mnie wciągnęła lektura etykiety na domestosie"

Jak najbardziej zgadzam się. Ale z drugiej strony - uważam, że nie jest wielkim wyczynem napisac na tym nieszczesnym gg "moge odpowiadac z opóźnieniem, bo sprzątam chałupe/ zw bo ide psa nakarmic/ czy cokolwiek innego". Ja też często mam odpalony komputer choc przy nim nie siedzę i np świecę sie na FB i jak ktos zagada, to albo uczciwie mowie, ze teraz nie mam czasu, albo, że chętnie pogadam, ale np właśnie smażę placki, wiec moge nie odpisywać od razu. Dla mnie to akurat kwestia kultury po prostu.

A co do reszty problemow autorki - tez uwazam, że niepotrzebnie sobie szukasz zmartwień. Masz fajnego, troszczącego się o Ciebie faceta i wkręcasz sobie nieszczęścia. Wyluzuj troche.

23

Odp: Korzystanie z komputera a partner
Anik38 napisał/a:

kate, dlaczego rozmawiasz ze swoim partnerem przez gg albo smsy, nie lepiej zazdzwonić i pogadać 15 minut? Zawsze mnie ciekawiło dlaczego ludzie to robią, to znaczy pary w związkach? Co innego pisanie na forach czy maile ze znajomymi tak jak to opisał yoghurt. Ja też czasem mam odpalonych kilka stron i nie zawsze odpisuję od razu, ale mój mąż jak jest gdzieś na wyjeździe to ma specjalne względy u mnie i poświęcam te kilkanaście minut dziennie tylko dla niego, pogadam z nim przez telefon i nie ma głupich domysłów typu: dlaczego mi nie odpisałeś już tylko 5 minut później. Mówi się znacznie szybciej niż pisze, Twój chłopak ma widać podobne podejście jak ja, tęż uważam, że ważnych spraw nie załatwia się na gg.
Przestań z nim pisać na gg i analizować każde słowo tylko pogadaj przez telefon.

Wiesz owszem zadzwonię ,ale nie zawsze mogę ze względu na jego pracę :-) On też jak ma chwilę to dzwoni,tak jak np. wczoraj :-) Tu z tym nie ma probemu :-)

Posty [ 24 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Korzystanie z komputera a partner

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024