Moje życie po bulimii - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Moje życie po bulimii

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

1

Temat: Moje życie po bulimii

Witajcie Dziewczyny! Chciałabym coś o sobie napisać, bo zwariuje... W sumie, jak w tytule, problem bulimii mam jakoby za sobą. Doskonale wiem jak to jest upaść na dno, być wycieńczoną fizycznie i psychicznie. Od 16 roku życia mój świat kręcił się wokół jedzenia/niejedzenia. Na początku ograniczanie jedzenia, później głodzenie się, a potem wielkie obżarstwo i wymiotowanie dzień w dzień nawet po kilkanaście razy. Przez wiele lat nie czułam fizycznie głodu (tylko psychiczny), straciłam poczucie smaku. Jadłam byle co i w ogromnych ilościach, tylko po to by za chwilę poczuć tak błogą ulgę obejmując toaletę. Nie wiem jak to się stało, że nikt w domu tego nie zauważył przez tyle lat. A dodam, że mam nadopiekuńczą mamę. Zawsze martwiła się o moje zdrowie przede wszystkim, o to bym miała dobre osiągnięcia w nauce, ale w sumie o wszelkich trudnych sprawach nie rozmawiałyśmy. Kiedy pojawiał się jakiś problem większego kalibru, natychmiast został wypierany. Zmiana tematu, udawanie, że wszystko jest ok. Nie miałam odwagi powiedzieć mamie prawdy. Bałam się totalnego niezrozumienia. Bulimia była ze mną mniej więcej przez 6 lat. W tym czasie nie skorzystałam z niczyjej pomocy, borykałam się zupełnie samotnie z tym przekleństwem, będąc jednocześnie w pełni świadoma co się ze mną dzieje i że to choroba. W wieku 21 lat wyprowadziłam się z domu, wyjechałam na studia do dużego miasta i zamieszkałam w akademiku. I tu nastąpił jakiś przełom. Mimo stresu, jaki przynosiło nowe życie i nowe środowisko, czułam z każdym dniem coraz mniejszą potrzebę wymiotowania. W końcu z czasem ta potrzeba niemal całkowicie zanikła. Od czasu do czasu zdarzył się jakiś mały epizod wymiotów, ale na co dzień czułam, że w pełni panuję nad sobą. Poczułam nieziemską ulgę. Minęło już parę lat jak się nie objadam i nie wymiotuję. Ale nie jest normalnie. Nie cierpię gotować, nie sprawia mi to przyjemności. Nie dbam o pełnowartościowe posiłki. Jem nieregularnie, czasem z bardzo długimi przerwami. Nienawidzę myśleć o tym, co kupić w sklepie do jedzenia i komponować posiłków. Zwykle w tym względzie panuje bylejakość. Ostatnio zrobiłam sobie wyniki krwi, bo czułam się nie najlepiej, ale o dziwo wyszły w normie i nie mam anemii (nie wiem jakim cudem!). Te moje dziwne, chaotyczne zachowania żywieniowe zaczynają mi przeszkadzać w codziennym życiu. Kiedy spotykałam się z mężczyzną (nie byłam z nim stricte w związku, a jedynie luźnej relacji), wspólne posiłki nie wchodziły w grę, a przecież jest to jedna z przyjemności, która łączy ludzi. Ja nie potrafię przygotować normalnej kolacji, przy której można wspólnie usiąść i delektować się chwilą. To takie normalne, a we mnie wyzwala ogromny stres. Przed każdą wizytą faceta wpadałam w panikę (wiem, to śmieszne). Wybierałam zawsze takie pory spotkania, kiedy on był już po posiłku, albo było już na tyle późno, że o jedzeniu już nie myślał. Unikałam wspólnych zakupów. Raz poszliśmy razem do sklepu, to byłam tak zestresowana, bo nie miałam pojęcia co kupić i przyrządzić byśmy zjedli ze smakiem. Dodam, że prawie wcale nie potrafię gotować, odrzuca mnie od tego. Nie umiem dzielić się z kimś przyjemnością jedzenia. Wolę jeść "po swojemu" i w samotności. Zdałam sobie sprawę, że nie jestem w stanie nawiązać bliskiej relacji z mężczyzną, bo wszystko wyjdzie na jaw. Lęk przed bliskością doprowadził do tego, że zgodziłam się na relację z mężczyzną opartą głównie na kontakcie fizycznym tudzież wspólnym wyjściu na spacer, basen itp. To mi odpowiadało, bo w pewnym sensie zaspokoiłam swoją naturalną potrzebę bliskości z drugim człowiekiem, a jednocześnie nie pozwoliłam wejść dogłębnie komuś w moje życie. Żyję już tyle lat w takiej bylejakości i chaosie. Ci, co spotykają mnie na co dzień, widzą mnie jako pozytywną, sympatyczną kobietę. W pracy radzę sobie świetnie, jestem lubiana. Nie mam większych stresów w życiu, poza tym... jedzeniowym. Czuję się trochę jak alkoholik, który na zawsze pozostaje alkoholikiem.
Dużo mówi się o życiu w czasie trwania bulimii, ale niewiele mogę przeczytać o tym, jak wygląda życie "po" i jak sobie radzić. Ja sobie nie radzę całkowicie i mam wrażenie, że m.in. przez to mogę pozostać sama. Bo przecież nie powiem nowo poznanemu partnerowi "jestem fajna, niegłupia, zaradna, sympatyczna,  tylko nie ugotuję Ci obiadku i nie zjemy go wspólnie, bo to mnie przerasta".
Nie wiem czy to, co napisałam, da się zrozumieć, bo to totalne dziwactwo. Pewnie potrzebuję terapii, ale nie mam na nią siły. Wstydzę się samej siebie i jedynie tu jestem w stanie wywalić prawdę.
A jak jest z Wami, są tu osoby z doświadczeniami po chorobie?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Moje życie po bulimii

Cześć Kasai,
mnie się udało pokonać tą paskudną i wyniszczającą chorbę i też brakuje mi wspracia ze strony osób, które już przeszły chorobę, czekam aż ruszy nabór na jakąś grupę wspracia osób z zaburzeniami odzywiania i może się na nią wybiorę? bo nie jest idealnie niestety;-/ miewam swoje wzloty i upadki. Jedyne co moge Ci poradzić to przestać zastanawiać się nad tym co pomyśli o Tobie facet jak nie będziesz chciala gotować , bo przecież nie masz takeigo nakazu on jest tylko w Twojej głowie i to już wiesz:) ja nie gotuje a mój facet w pełni to akceptuje, czasem mnie najdzie na coś i wtedy wałśnie słyszę dziekuje Ci kochanie smile gdybym gotowała często pewnie dawno zaprzestałby dziekowania a traktowałby gotowanie jak mój obowiązek, więc nie ma co się tak śpieszyć do garów, na ten monet nie chcesz tego robić i to jest w porządku nie każdy musi. Rozumiem Twoje nawiązanie do alkoholizmu , coś w tym jest że jedzenie przybiera dla nas piękne i zarazem demoniczne strony i czasem nie da się od tego uwolnić jednak Ty już pokonałaś najgorsze!!!! pamiętaj o tym , cholernie dużą robotę już wykonałaś:)  możemy sobie uścisnąć dłoń a jakbyś chciała pogadać i się wzajemnie powspierać to pisz do mnie na maila , moze jak wspólnie połączymy siły znajdziemy dla nas lepsze rowzwiązania:)

3

Odp: Moje życie po bulimii

Zaciekawila mnie sprawa bulimii jaką opisujecie.
Do Cytrusowej: Grupy wsparcia czesto spelniaja swoja role (wiem bo sam mam to za soba), nie dosc ze uwalniamy sie od spraw ktore niby sa nam wiadome ale niewypowiedziane na glos zaburzaja nasza codziennosc to jeszcze pozwalaja dosiegnac powodu takiego zachowania i przez to oczyszczaja nas. Najczestszym i oklepanym powodem jest relacja, czyny, slowa rodzicow albo osob ktore staly sie nam bliskie kiedy bylismy jeszcze mali i chlonelismy swiat.

Do Kasai: To trudne o czym piszesz, 6 lat takiego stanu to bardzo dlugo, pomijajac zdrowie psychiczne nie wiem jak wytrzymalo ten okres cialo. Jak mniemam stalo sie to dla Ciebie normalnoscia i nauczylas sie z tym zyc pomimo ze nie zaakceptowalas zachowan swojego kaprysnego w tym momencie umyslu. To nie jest totalne dziwactwo i da sie to zrozumiec, zrozumieja to jednak glownie osoby z podobnymi przejsciami. Jezeli ktos obcy postrzega to w kategoriach dziwactwa to jest ograniczonym pustakiem.

4

Odp: Moje życie po bulimii

Holmes fajnie, że się odezwałaś smile
liczyłam na to że wątek ruszy ale jakoś odzewu przez długi czas nie było więc odpuściłam.
Rozumiem że Ty również zmagałaś się/ zmagasz się z bulimią ?

5

Odp: Moje życie po bulimii

Holmes fajnie, że się odezwałaś smile
liczyłam na to że wątek ruszy ale jakoś odzewu przez długi czas nie było więc odpuściłam.
Rozumiem że Ty również zmagałaś się/ zmagasz się z bulimią ?

6

Odp: Moje życie po bulimii
Kasai napisał/a:

Dodam, że prawie wcale nie potrafię gotować, odrzuca mnie od tego. Nie umiem dzielić się z kimś przyjemnością jedzenia. Wolę jeść "po swojemu" i w samotności.

Możesz przecież nauczyć się gotować ale wcale tego co gotujesz nie musisz jeść (możesz tylko próbować).. polecam też naukę gotowania pod kątem dietetycznym, tzn potrawy z warzyw, ryb.

Moja znajoma cierpiała na bulimię, miała mniej szczęścia niż Ty - dotarło do niej że choruje gdy znalazła się w szpitalu. To ją obudziło. Przy pomocy lekarza i dzięki własnej sile woli od kilkunastu lat jest zdrowa, wyszła za mąż (fakt: to jej mąż gotuje) i ma dzieci. Trzymam kciuki więc również za Was dziewczyny - chcieć to móc.

7

Odp: Moje życie po bulimii

Nie, mnie bulimia nie dotyczyla, potrafilem sie przejadac ale kontrolowalem to. Mialem (jeszcze troche mam) problem z samoakceptacja, ufnoscia itp. Rozmyslajac od dawna co ze mna nie tak wpadalem w coraz gorszego dola, sam ze soba i swoimi problemami przez lata. Nie moglem stworzyc zadnej wiezi z dziewczynami bo wstydzilem sie tego ze jestem taki slaby i to co mnie spotkalo wywiera na mnie negatywny wplyw. Myslalem ze nikt mnie nie zrozumie a takze nigdy nie dzielilem sie moja przeszloscia, wstydzilem sie tego chociaz strasznie chcialem sie podzielic tym z kims wyjatkowym i takim ktory by powiedzial "rozumiem to, mozesz byc taki jaki jestes".
W koncu kiedy juz bylo ze mna zle zdecydowalem sie chodzic na spotkania ludzi z rodzin dysfunkcyjnych (alkohol, przemoc i gorsze rzeczy), mialem farta ze trafilem do fajnej mlodej grupy. Strasznie sie wstydzilem i balem co i kogo tam zastane, tego ze mnie wysmieja albo ocenia, nic z tych rzeczy.
Kiedy opowiedzialem o sobie bez cenzury to ten ciezar jaki nosilem zaczal znikac ale ostre hustawki nastrojow trwaly ponad rok, to byl moj proces zdrowienia, bolesny ale sie oplacilo.
Przyznanie sie przed innymi duzo daje i chyba jest niestety niezbedne - ten mechanizm ludzkiej psychiki ciekawi mnie bo nie rozumiem powodu dla ktorego istnieje.
Swojej drogi ku poznanawaniu siebie nie zaluje. Zrozumienie potwora jakiego czasem hodujemy niszczy go.

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Moje życie po bulimii

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024