Chciałabym abyście spojrzały na mój problem swym obiektywnym okiem.Dzisiaj zerwałam z chłopakiem,z którym byłam dość długi okres czasu. Wszystko zaczęło się od tego,że ostatnimi czasy robił mi jazdy o wszystko,były non stop kłótnie. Tydzien temu musiałam pojechać do Wrocławia z koleżanką załatwiać ważne sprawy o których on oczywiscie wiedział i był poinformowany. Zapytałam czy chce ze mną pojechać,nie mógł w związku z czym poprosiłam koleżankę z uczelni. Załatwiłam to co miałam załatwić z pozytywnym skutkiem więc po tym wszystkim wybrałysmy sie na zakupy. Chłopak tak się zdenerwował,miałam taką jazde,że się w głowie nie miesci. Mówiłam mu żeby kontaktował się z koleżanka ponieważ telefon zaraz mi się rozładuje. Uprzedziłam go ,że w ten dzien sie nie spotkamy bo się nie wyrobie.. wymyślił sobie nagle,że musimy isc do kina. Powiedziałąm,że moze wróce koło 17,ale jeszcze nie wiem. Po 18 jak wrociłam dostałam smsa" jak tylko wrocisz to sobie porozmawiamy. Mialas byc wulgaryzm o 17' pokłocilismy sie oczywiscie. Napisał mi "teraz wszystko bedzie po mojemu,teraz ty placisz za kazde wyjscia,teraz ja ustalam kiedy się widzimy' Nie odzywalismy sie do siebie. Kolejna sytuacja którą chce opisać działa sie u mnie w mieszkaniu. Wiedziałam,że jego rodzice wyjechali więc zaprosiłam go jak zwykle na obiad. Przyjechał. umówilismy sie ze znajomą. On mówi,że w takim razie to on teraz pojedzie zapłacic koledze za paczkę. No to ja mówie ' no to jedź' a on do mnie ze go wyganiam. Myslałam ze moze myśli ze sie obraze ze on pojedzie no to mówie' no jedź do niego' a ten jak zaczął na mnie wrzeszczec ;powiedzialam ' nie drzyj sie bo nie wszyscy muszą słyszec nasze kłotnie i jak sie nie uspokoisz zaraz stad wyjdziesz' trzasnął mi laptopem i wychodził po drodze jeszcze coś wrzeszcząc na mnie,wkurzyłam się i powiedziałam 'wulgaryzm' bo juz byłam zagotowana. Wyszedł. tak trzasnął drzwiami,że mało futryna nie wyleciała. Pisałam pozniej do niego zebysmy sie nie klocili bo to nie ma sensu nie odpisał nic. Koło 23 napisał ' nie zamierzasz mnie przeprosic ?" dzisiaj spotkalismy sie na uczelni mówie 'daj buzi' a on z wielka obraza' nie' i totalna zlewka. Poprosił mnie zebym odwiozła go do domu wiec odwiozłam go bez problemu pomijajac fakt ze 40 minut jazdy samochodem to była cisza. Nic sie nie odezwał.. Probowałam z nim pozniej rozmawiac,ale jak grochem o sciane. nie słuchał co mam do powiedzenia tylko,że to ja sie źle zachowuje,ze jestem wulgaryzm,że powinnam sie leczyc. Zerwałam z nim. On ani drgnął. Jestem troche w szoku bo mój chłopak jest ogólnie bardzo zazdrosną i zaborczą osobą. Ostatnio zapytałam się czym było spowodowane jego zachowanie wtedy kiedy pojechałam do wrocławia powiedział mi' nie chce zebys z kims wiecej czasu spedzała niz ze mna'. Nie pali,nie pije,nie lata za dziewczynami... ale ma czasem tak chamskie zachowanie w stosunku do mnie,jego zaborczosc i ciągłe czepianie się mnie wykonczyły.. nie jestem idealna. mam ciezki charakter,ale to zawsze ja wyciagam ręke.on nigdy. On zawsze nafochany i strasznie honorowy. Przebywalismy ze soba bardzo duzo czasu,wszystko praktycznie razem. z tym ,że on często ma wyjazdy za granice np na tydzien i wtedy ja mam siedziec spokojnie w domu bo nie daj boze sie gdzies rusze to zaraz wojna,ja sie nigdzie nie moge ruszyc. Najgorsze,że w jeden dzień jest potulny jak aniołek,a w drugi wstępuje w niego diabeł. Za kazdym razem kiedy staram sie z nim rozmawiac jezeli cos jest nie tak to ciągle gada ze mi sie miesiaczka zbliza. To juz po prostu przechodzi ludzkie pojecie. Według Was co powinnam zrobic ? Zrywanie być moze z takiego powodu było szczeniackie..ale ja juz na prawde nie wytrzymałam tego ze ciagle jest cos nie tak i cagle sie kłocimy. Powinnam wyciągnąc znowu ręke do niego czy olać juz to ?
Używanie wulgaryzmów na forum jest zabronione.
moderatorka apoteoza