Właśnie znalazłam artykuł , o przenośnym wykrywaczu kłamstw takie urządzonko można już kupić i to za niewielkie pieniądze bo ok 100zł i tu pojawia się dylemat czy na pewno chce tego użyć. Wielu z nas ma wiele wątpliwości co do wierności naszych partnerów, nie jedna osoba jest oskarżana o zdrady z powodu braku zaufania lub chorobliwej zazdrości naszych połowic. Z jednej strony myślę że taka zabawka mogła by w końcu dać ukojenie a z drugiej strony , chyba nie o to chodzi by ciągle się takim czymś badać. I pozostaje jeszcze kwestia czy ja sama chciała bym zbadać swojego partnera czymś takim bo czasami niewiedza jest zbawienna a wy co o tym myślicie.
Fenix,
czy poczucie kontroli to to samo, co poczucie zaufania?
Jak atmosfera panowałaby w domu podczas poddawania ukochanego badaniu wariografem i po nim? Czy sprzyjałoby to budowanie wzajemnej miłości i zaufania czy wręcz przeciwnie?
Czy wynik "nie kłamie" byłby wystarczającym dowodem na uczciwość partnera, dałby spokój, pewność i bezwzględne zaufanie?
Jak zareagowalibyście na wynik "kłamie"? Zaufałabyście partnerowi czy maszynie?
Jak często należałoby powtarzać badanie? Czy z czasem nie uznałabyście, że dla większej pewności warto wprowadzić kolejne pomiary - ukrytą kamerę w domu, lokalizator GPS w samochodzie, podsłuch w telefonie, program internetowy pozwalający na czytanie prywatnej korespondencji?
Jak same czułybyście się, gdyby partner poprosił Was o poddanie się badaniu wykrywaczem kłamstw?
Zgodze się tyle że co druga kobieta po kryjomu szpieguje swojego faceta , czyta pocztę lub sprawdza telefon nie zachowując prawa do prywatności a wykrywacz jak y na to nie spojrzeć to jawne stwierdzenie że chcemy poznać odpowiedz na nurtujące nas pytania i osoba badana oczywiście musi się na to zgodzić natomiast na grzebanie w telefonie nie.
Uważam, że tego typu praktyka równa się kontrolowaniu, a co za tym idzie upadlaniu drugiej osoby. Jeśli nie masz zaufania do osoby z którą jesteś, to znaczy że nie powinniście w ogóle być razem. Zaufanie to podstawa związku, bez niego miłość wcale nie jest miłością tylko chorobą która zżera nie tylko chorego ale i jego ofiarę.
Grzebanie w telefonach, przeszukiwanie kieszeni, czytanie korespondencji i szpiegowania ? KATASTROFA!
Nie wyobrażam sobie, by mój partner w ten sposób mnie traktował, jak zwierze w klatce (chociaż i temu jestem przeciwna).
wykrywacz jak y na to nie spojrzeć to jawne stwierdzenie że chcemy poznać odpowiedz na nurtujące nas pytania i osoba badana oczywiście musi się na to zgodzić natomiast na grzebanie w telefonie nie.
- Czyli według Ciebie, jeśli przyprze się do muru partnera i on pod presją zgodzi się na wariograf to jest wszystko porządku bo widocznie nie ma nic na sumieniu? Bo widzisz według mnie wariograf jawny jak i potajemne szpiegostwo to jedno i to samo, robi wielką krzywdę i narusza prywatność.
Bo wiesz, osoba która uparcie twierdzi ?zdradzasz mnie? pomimo braku dowodów, nigdy nie będzie usatysfakcjonowana na tyle by partnera nie nękać i upadlać. Sorry, na takie podejście reaguje stanowczo na NIE.
?
Nie ma to sensu. O skuteczności tego urządzenia możesz pomarzyć.
ja jestem na nie. bez sensu używanie czegoś takiego.