hej. ciągle kłócę się z moim chłopakiem o byle co... np ciągle jest zmęczony po pracy nigdzie nie wychodzimy przez to, bo nie chcę go ciągać po mieście... rozumiem go ale boję się, że zaczniemy przez to oddalać się od siebie... on zapewnia że tak nie będzie bo mnie kocha i chce ze mną się ożenić... czy powinnam walczyć aby był bardziej dostępny??
dodam ze jestesmy ze soba 2miesiace i mieszkam z nim i czesto juz nawet nie spedzamy wspolnych wieczorow bo szybko idzie spac
Jeśli chcesz coś dodać do opublikowanego już posta, użyj opcji "Edytuj". Staraj się nie dodawać postów jeden pod drugim.
Obie strony powinny o swoj zwiazek dbac
musisz ze swoim chlopakiem powaznie porozmawiac
A slubem lepiej zaczekac.
dwa miesiące i takie daleko idące deklaracje z jego strony o miłości i ożenku ??ile macie lat ?Ja takich słów na początkowym etapie związku nie traktowała bym poważnie,a wręcz nie dojrzale .Skoro pracuje ma prawo być zmęczony,ale są weekendy i wtedy możecie wychodzić sobie.
dwa miesiące i takie daleko idące deklaracje z jego strony o miłości i ożenku ??ile macie lat ?Ja takich słów na początkowym etapie związku nie traktowała bym poważnie,a wręcz nie dojrzale .Skoro pracuje ma prawo być zmęczony,ale są weekendy i wtedy możecie wychodzić sobie.
No nie przesadzaj. Po to dwoje ludzie ma motylki żeby sobie móc powiedzieć, że to miłość, że kocham. To, że za kolejne 2 miesiace może być pozamiatane, to inna sprawa. Ale nie bójmy sie takich słów. Były już na forum o tym dyskusje. Na te słowa nigdy nie jest za wcześnie, natomiast może być za późno. Też na forum można znaleźć problemy z tym związane. Co do małżeństwa, no to faktycznie trochę pojechał po bandzie. Co nie zmienia faktu, że powinny rozmawiać a nie ciosać kołków na głowie.
hej. ciągle kłócę się z moim chłopakiem o byle co... np ciągle jest zmęczony po pracy nigdzie nie wychodzimy przez to, bo nie chcę go ciągać po mieście... rozumiem go ale boję się, że zaczniemy przez to oddalać się od siebie... on zapewnia że tak nie będzie bo mnie kocha i chce ze mną się ożenić... czy powinnam walczyć aby był bardziej dostępny??
Rozmawiajcie, rozmawiajcie, rozmawiajcie. Bo metoda którą obrałaś, czyli kłótnie to szybki początek końca.
8 2012-05-27 22:10:43 Ostatnio edytowany przez jeżyk (2012-05-27 22:13:09)
wiem ze moze doprowadzić to do konca ale jesli on mi zwróci o cos uwage to zaczyna mnie uruchamiac i kłotnia gotowa jak mam mu tłumaczyć (rozmawiamy ale jemu ciezko mówic o uczuciach bo jest zamkniety w sobie...ale wiem jedno ze mnie kocha> jest twardym chłopakiem ale zaczął dostrzegac ze nie okazuje uczuc jak kiedys i zaczyna zamykac sie w sobie (np kladzie sie na lozko i ma szkliste oczy) jak mam do niego poprawnie dotrzeć??
Witam. Słuchaj ja bym walczyła o jakiś kompromis w zwiazku. Myślę , że powinnaś przeprowadzić ze swoim chłopakiem poważną rozmowe. Powiedz mu o swoich uczuciach , że go kochasz i , że boisz się tego , że brak ciepłych uczuć doprowadzi do waszego rozstania. Jeśli Cię naprawdę kocha myślę ,że powinien to zrozumieć. Zaproponuj ,abyście jeden dzień w tygodniu spędzali czas poza domem np. z przyjaciółmi. Wyznaczcie sobie jakiś dzień kiedy każdy spędza go osobno, wtedy będziecie mieli czas na odpoczynek i na samotny relaks.Pozdrawiam.
Hmm..początki zazwyczaj są piękne, podniecające, pełne chemii i motylków...A Wy rzuciliście się od razu na głęboką wodę i zamiast słodkiego randkowania macie to co macie.
Odważna decyzja o tak szybkim wspólnym zamieszkaniu. Może zbyt pochopna ?
Witam mam problem!!!
Właściwie wydaje mi się, ze chyba problem tkwi we mnie:( tzn. chodzi o to, ze mam bardzo dobrego męża, nie krzyczy, unika kłótni, ogólnie robi wszystko by było ok, natomiast mi brakuje stanowczości z jego strony. Gdy coś mi się nie spodoba mowie mu o tym otwarcie, natomiast on zawsze woli przemilczeć, dusić w sobie niż cokolwiek powiedzieć, na pytanie dlaczego odpowiada, ze nie chce się kłócić, ze zależy mu na tym by było dobrze. Oczywiście ja tez chce by miedzy nami było dobrze, nie chcę kłótni itd. ale czasami dobroć męża mnie gubi:( zgadza się praktycznie na wszystko, nie protestuje, zawsze jest po mojemu, i to mnie męczy:( Chciałabym by czasami miał swoje zdanie i tego się trzymał, by był stanowczy i konsekwentny. Czy coś jest ze mną nie tak?
Załóż swój osobny temat. Będzie łatwiej odnieść się do tego co piszesz, a tak robi się bałagan ![]()