Chcialabym abyscie doradzily, napisaly co o tym myslicie.
Chodzi o to ze rozstalam sie z mezem, mamy dwoje dzieci, maz od jakiegos czasu zaczal interesowac sie nimi. Przyjezdza w odwiedziny. I tak sobie myslalam ze powinnismy jakos normalnie ze soba rozmawiac, normalnie sie zachowywac dla dobra dzieci. Nie o to chodzi zeby myslec o powrocie do siebie bo to juz nie realne. No ale ja nie potrafie w ogole z nim rozmawiac. Po tym wszystkim co mi zrobil, nie moge sie przemoc. Czy myslicie ze powinnam o tym zapomniec i starac sie jakos zeby dzieci widzialy ze normalnie rozmawiamy czy po prostu zostawic go z nimi i znikac gdzies na ten czas, w ogole sie nie odzywac. Nie moge sobie z tym wszystkim poradzic, wiedzac ze z nami juz naprawde koniec. Ciagle mysle o tym jaki to egoista, jak robi mi na zlosc, a tak naprawde nie mi tylko dzieciom ale to dluzsza historia. Co myslicie, doradzcie cos, prosze...
A dlaczego uważasz, że masz udawać dobre relacje jak takimi nie są?
Rozmawiaj bardzo dużo, ale z dziećmi, o tym, że są wspaniałe, kochane, że tata i Ty nie możecie być razem, bo źle się dzieje jak jesteście, że nie chcesz, by były kłótnie dlatego wychodzisz...itp itd.. na pewno wiesz jak to poprowadzić by nie zrazić dzieci do taty ( sam to z czasem zrobi, zobaczysz, dzieci z czasem zauważą, wyciągną wnioski bez niczyjej pomocy ) .. ![]()
Ja w trakcie sprawy rozwodowej nie wnosiłam o określenie godzin i dni odwiedzin, na początku byłam zdezorientowana, bo zaczął z dziećmi rozmawiać, kupować cuda, przeczekałam...teraz wszystko wróciło do "normy". Uczucia i prawdziwego zainteresowania nie da się długo udawać, a dzieci to bardzo spostrzegawcze i sprytne osóbki ![]()
Jeśli rzeczywiście, szczerze tęskni za dziećmi i pragnie tego kontaktu i dzieci go chcą możecie się umówić że będzie je zabierał na spacer, czy do siebie, czy jak tam chce, możesz określić, że mogą pobyć np w jakimś pokoju, gdy Ty będziesz obok, to wszystko zależy od Ciebie...jak mu zaproponujesz, jakie dasz zasady i porozmawiacie sobie jak on to widzi...
Wiesz, w sumie wszystko zależy od tego czego oczekujesz i co sobie razem ustalicie...:)
Pozdrawiam
Dzieki za odpowiedz, masz racje po co udawac. Dzisiaj mialam sprawe o widzenie z dziecmi bo ich ojciec zlozyl wniosek. Moze je widywac 3 razy w tygodniu w tym starszego moze zabierac do siebie. Oczywiscie uwazam ze zrobil to zeby zrobic mi na zlosc bo on bez tego nie moze wiec napewno jemu tez sie w koncu znudzi jesli tak jest jak mysle i sam odpusci. Bo mysle ze na dzieciach mu nie zalezy. Zobaczymy. Takze udawania nie bedzie i dziekuje ze mi to uswiadomilas:)
skoro masz widzenia ustalone prawnie to nie musisz się ugadywać i dogadywać...i w sumie fajnie ![]()
..że może odwiedzać i starszego zabierać nie znaczy, że po pierwszym rzucie "dobrego tatusiowania" mu nie przejdzie zapał... dobrze by było zapisywać dla utrwalenia, w osobnym notesiku odwiedziny i zabierania syna do siebie...tak w razie czego...
Trzymaj się ![]()
Myślę że relację między Wami nie będą dobre, nie ma co udawać bo inni patrzą. Mój także przyjeżdża do dzieci i to wszystko. Cześć i żegnam.....to tyle co mam mu do powiedzenia. Po tym wszystkim co nam zrobił ciężko jest się wymusić do czegoś więcej. Myślę że zraniona duma nie pozwoli mi nigdy zapomnieć. A dzieci wiedzą co się stało i dlaczego, cieszą się ze tata czasami przyjedzie - teraz one się liczą.
Myślę że my ludzie nie zapominamy nigdy o tym co spotkało nas złego. Ja nie potrafię nawet wybaczyć!!!!
normalnie sie zachowuj ,obowiazki wobec dzieci domu masz przeciez jakies zajecia skonczyl sie wasz nieudany zwiazek a nie zycie dobrze ze odwiedza dzieci i ma na nich wplyw wchowawczy
Dzieki Wam za cenne rady, przydadza sie, jesli ktos jest w takiej sytuacji i ma jeszcze cos do podpowiedzenia to bardzo chetnie poczytam. Bo ja narazie nie bardzo sobie z tym wszystkim radze. Jest ciezko czasami mysle ze lzej byloby gdyby wrocil ale szybko mi mija kiedy przypominam sobie jak mnie potraktowal, a wlasciwie dzieci, ale to boli bo nie mam juz takiej rodziny i takiego zycia jakbym chciala. Najgorsze sa niedziele kiedy ludzie rodzinami sobie jezdza gdzies chodza a ja siedze z dzieciaczkami w domu sama:(
Ale rozmawiac z nim nie bede, macie racje i bardzo Wam za to dziekuje