Czym się zwykle kierujesz, kiedy podejmujesz ważną decyzję? Rozumem? Rozważasz wszystkie za i przeciw. Emocjami? Czujesz, czego chcesz, a na co absolutnie się nie zgadzasz? Mądrością płynącą z ciała? Działasz na zasadzie prób i błędów. A może jeszcze inaczej? Po prostu wiesz, masz wewnętrzną pewność, że w tym momencie powinnaś zrobić właśnie tak. I wierzysz, że musi się udać.Zgodnie ze starym hinduskim przysłowiem człowiek jest jak dom o czterech pokojach. Jest pokój ciała, pokój umysłu, pokój emocji i pokój ducha. Ciało odpowiada za twoje zachowania. Umysł za myślenie. Emocje za uczucia, a duch za to, w co wierzysz. Mądry człowiek codziennie odwiedza każdy pokój. odwiedzacie swoje pokoje?...
Podejmując decyzje zazwyczaj działam pochopnie. górę biorą emocje. najpierw coś powiem a później myślę. same kłopoty przez to się tworzą ![]()
Podejmując decyzję zawsze rozważam za i przeciw. Trwa to nie raz bardzo długo. Jednak wszystko zależy od sytuacji. Były sprawy w których decyzję musiałam podjąć natychmiast. Kierowałam się wtedy emocjami. Najczęściej były to trafne decyzje.
4 2009-03-04 22:08:25 Ostatnio edytowany przez sueno6 (2009-03-04 22:10:15)
Pestka35 - podoba mi się to stwierdzenie!
I muszę przyznać, że w sumie im jestem starsza tym bardziej rozumiem sens tego wszystkiego...
kiedyś emocje brały góre nad dosłownie wszystkim, nic do mnie nie docierało...
od jakiegoś czasu potrafię jednak nawet w najtrudniejszym momencie poczuć spokój ducha, czuje wewnętrznie, że muszę się uspokoić i po opadnięciu emocji dobrze wszystko przemyśleć!
I jest o wiele wiele lepiej teraz!
Mam nadzieję, że będzie jeszcze lepiej, bo wiadomo...są jeszcze chwile, kiedy emocji nadal nie da się tak zagłuszyć, ciągle jeszcze coś krzyczy we mnie, że teraz...już...wyrzuć to z siebie...
Ale trzeba pracować nad sobą całe życie i wyciągać wnioski !
oczywiście są sytuację, kiedy trzeba szybko podjąć decyzję - wtedy stawiam na swoją kobiecą intuicję...i jakoś chyba jak dotąd działa ![]()
Ja odwiedzam wszystkie 4 pokoje codziennie
nieraz nawet idę do kuchni(aby przeżyć) i toalety(i coś z siebie wyrzucić)
:D:D
6 2009-11-05 21:22:56 Ostatnio edytowany przez Tosia (2009-11-05 21:23:27)
Podejmowanie decyzji nigdy nie przychodziło mi łatwo.
Zwykle kieruję się rozsądkiem choć rozważając bilans strat i zysków (decydując) często siedzi mi na karku irracjonalny z pozoru lęk.
Dużo we mnie lęku, który skutecznie paraliżuje...ostatnio jednak uczę się ufać emocjom i kieruję się intuicją-decyzje nie są tak trudne, a i porażki łatwiej "przekuć" na próby. coraz częściej też dostrzegam, że intuicja w wielu kwestiach mnie nie zawodziła-tylko niestety nie dopuszczałam jej do głosu(->nie ufałam sobie)
Zwykle staram się rozważyć za i przeciw, jednak często to emocje biorą górę, i robię to co w danym momencie przyjdzie mi do głowy. boję się podejmowania decyzji. Dlatego czesto robię to pochopnie, ale na moje szczęście nie często ich muszę żałować.
Jak na razie nie mam na koncie wielu złych decyzji, jakoś udaje mi się podjąć tą która w dużym stopniu jest dla mnie najlepsza...
Odkad pamietam rodzice uczyli mnie tego abym podejmowala decyzje z rozsadkiem, a nie emocjonalnie. Zeby nie zawsze kierowac sie sercem, bo potrafi byc omylne i stronnicze w niektorych kwestiach. I musze przyznac, ze udalo im sie mi to wszczepic
Glownie kieruje sie rozsadkiem. Kiedy nie jestem do konca czegos pewna slucham co mowi serce...i dopiero wtedy podejmuje decyzje. Emocje na bok ![]()