Bezuzyteczność, beznadzieja, depresja? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Bezuzyteczność, beznadzieja, depresja?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 53 ]

1 Ostatnio edytowany przez czasami (2012-05-14 13:22:17)

Temat: Bezuzyteczność, beznadzieja, depresja?

Pisze po to, żeby sie wygadać...pewnie nie jedna z Was pomyśli, że przesadzam ale...pozwólcie mi 'powiedzieć do końca'...

Od paru miesięcy czuję się jak więdnący kwiat...głowna przyczyna- moja praca, ktorej niecierpie żeby nie pwoeidziec neinawidze...

Mam 25lat ukończony licencjat, jestem w trakcie studiow magisterskich...pracuje na stanowisku "specjalista ds administracji" w firmie w ktorej...procz szefa i mnie nie ma nikogo...tzn sa przedstawiciele handlowi ale nigdy zadnego nie widzialam na oczy jedynie slyszalam przez telefon. Wiem, powinnam sie cieszyc ze mam prace...ale prace mam tylko na papierku bo tak naprawde na 8godzin pracy, czynna zawodowo jestem max 1h a czasami i w cale...siedze 8 godzin w biurze o wymiarach 2/3m2 i nie mam do kogo "geby otworzyc" nie mam co ze soba zrobic...siedze i gapie sie w sufit, ilez mozna przegladac internet...moje zarobki sa adekwatne do "pracy" 1100zł na reke, odliczajac koszty dojazdu zostaje mi 800-900zł...czuje ze więdne przez ta prace...wychodzac z biura jestem tak wynudzona ze nie mam ochoty nigdzie wychodzic itd a nawet mnie zbytnio na to nie stac...niejednokrotnie siedzialam i plakalam tutaj użalajac sie nad soba...gdy przyszlam do pracy, zadan bylo duzo a i wynagrodzenie lepsze...teraz nei dzieje sie kompletnie NIC. Wiem ze wiele osob chcialoby nic nie robic w pracy i moc sobie na to ponarzekac ale ja jestem ambitna osoba ktora natlok zadan napedza...ktora lubi gdy cos sie dzieje...oczywiscie szukalam i nadal szukam nowej pracy ale na kilkadziesiat wyslanych Cv jeszcze nikt sie nie odezwał...nie moge odejsc z pracy bo jednak lepiej miec te 800-900zł niz nie miec nic...jednak kazdego dnia mecze sie coraz bardziej...mam 25 lat a czuje sie jak stary człowiek...tak jestem zniechecona do zycia przez te 8 godzin bezcelowego siedzenia na d***e...

Wiem...pewnie mało kto mnie zrozumie...ale ja musialam to z siebie wyrzucic...chocby dlatego, ze znow nie mam co ze soba zrobic...heh

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Bezuzyteczność, beznadzieja, depresja?

Doskonale Ciebie rozumiem, miałam kiedyś pracę biurową, która polegała tak jak w Twoim wypadku w wiekszości na siedzeniu i nic nie robieniu,  tylko w moim wypadku było o tyle gorzej, bo nawet komputera nie było !!! Masakra totalna, codziennie czytałam ksiązki i słuchałam radia, ale tak naprawdę poczytać można 3-4 godziny potem oczy bolą i nuda straszna. Jak już zawitał jakiś klient to może raz w tygodniu i zajął mi maksymalnie pół godziny. Wytrzymałam tam trzy miesiące, ale cięzko było. Czasami znajomi do mnie wpadali, to było ogromne urozmaicenie, ale tez nie zawsze mogli, wiadomo każdy uczelnia bądz praca i nie zawsze mięli czas. Do tego każda godzina się mega dłużyła... Hehe ludzie mówią, ze chcieliby aby im płacono za siedzenie i nic nie robienie, ale jak przyjdzie co do czego to sami widzą , że maga nie fajne,.. Jedyny plus to, to że możesz się uczyć do sesji bez problemu i jeszcze Ci za to płacą smile Wysyłaj Cv a na pewno coś znajdziesz nie ma co się poddawać smile a przejmowanie nic nie pomoże, trzymam kciuki i powodzenia w szukaniu nowej pracy smile

3

Odp: Bezuzyteczność, beznadzieja, depresja?

Nuda w pracy to jeszcze nie depresja, spokojnie smile Wiem jak bardzo człowieka taka praca potrafi przybić, że na nic się nie przydaje, że chciałby zarabiać więcej, że inni mają lepszą pracę, choć najgorsze jest właśnie "nic-nie-robienie", które jest znacznie bardziej męczące (psychicznie) niż cokolwiek innego. Moja rada - po pierwsze wychodząc z pracy nie rezygnuj ze spotkań ze znajomymi, nie zamykaj się w swoich czterech kątach. Przecież siedzisz wśród ścian cały dzień w pracy, po wyjściu z niej pójdź gdzieś, spotkaj się z kimś smile Nawet bez celu można się poszwędać i po prostu porozmawiać ze znajomymi. Po drugiej, skoro masz tak dużo czasu, wykorzystaj go jakoś dodatkowo, będąc w pracy - szukaj nowej, podejdź do tego bardziej ambitnie. Szukanie dzisiaj pracy to wbrew pozorom ciężka praca, jakbyś się temu poświęciła mocniej - dzień zleciałby szybciej, a nowa praca też prędzej by się znalazła smile

4 Ostatnio edytowany przez czasami (2012-05-15 11:49:41)

Odp: Bezuzyteczność, beznadzieja, depresja?

Robie wszystko o czym mowicie - czytam ksiazki, ucze sie do sesji, szukam pracy, rozwijam znajomosc pakietu office, gram nawet w jakeis glupie gierki internetowe ale ilez mozna;/ dodatkowo szef ostatnio powiedzial (wczoraj) "wiem ze szukasz nowej pracy" pewnie znalazl moje cv na koputerze...zreszta nie wazne skad wie wazne ze wie, ja ez sie nie wypieralam powiedzialam ze juz nie raz prosilam o podwyzke i glownie o to chodzi (przeciez nie powiem mu ze sie nudze i nie ma co robic) w piatek wraca z delegacji i chce z nim pogadac na temat tego, czy moge przejsc an umowe zlecenie pracujac w domu - moja praca polega glownie nad opieka nad systemem ktory mam dostepny w akzdym komputerem z intenetem...mysle ze zyskamy na to oboje - on wrog ZUS'ow i ja - praca w domu, wiecej czasu na szukanie nowej pracy + odpadna koszty dojazdow..moja poprzendicza pracowala na takich zasadach wiec moze sie zgodzi...

5

Odp: Bezuzyteczność, beznadzieja, depresja?

no i przede wszystkim bede pracowala wtedy kiedy bedzie co robic a nie siedziec 8h bezcelu...wole w tym czasie chocby pracie w domu zrobic;p

6

Odp: Bezuzyteczność, beznadzieja, depresja?

I bardzo dobrze, jeśli uda się Tobie tak dogadać, to skorzystaj, zyskają obie strony. I nie rezygnuj, szukaj dalej, w końcu coś fajnego się znajdzie smile A może porozmawiaj z szefem o jakichś zmianach na Twoim stanowisku, może jest coś dodatkowo co mogłabyś robić.

7 Ostatnio edytowany przez czasami (2012-05-16 14:15:28)

Odp: Bezuzyteczność, beznadzieja, depresja?

Eh narazie musze czekac az wroci...ale obowiazkow wiecej mi nie powierzy- chyba, że stane sie przedstawicielem handlowym a nie nie nie nie nie chce. Jak juz mowilam jestem jedynym pracownikiem ktory jest na miejscu, wiec teoretycznie wszystkie sprawy papierkowe naleza do mnie....problem w tym ze firma jak dla mnie soi w miejscu;/ ehhh juz nawet z chłopakiem sie o to kłoce...narzekam, płacze, ciagle mu o tym gadam...nie dziwie sie ze ma dosyc, proponuje rozwiazanie "to rzuc ta robote" gdy odpowiadam ze nie moge ($) to mowi "no to rob swoje i szukaj nowej pracy" tak tez robie, ale swoje musze ponarzekać...w 100% go rozumiem...nie moze mi pomoc, to co mysli juz powiedzial i pewnie nie chce sluchac dluzej...tlyko ze cholera ja nie mam nawet z kim pogadac w pracy (jestem tu sama 8 godzin!!) i jak stad wychodze to gadam jak najeta...szkoda tlyko ze jestem monotematyczna...ehhh naprawde tu więdne, postarzalam sie "mentalnie" o kilka dobrych lat tutaj;/

8

Odp: Bezuzyteczność, beznadzieja, depresja?

Rozumiem Cię. Twoja sytuacja na pewno się poprawi, np. za dwa lata na 100% będziesz mówić o teraźniejszej pracy jak o wspomnieniu. Bardzo dobrze, że wykorzystujesz czas spędzony w biurze na swój rozwój. Z jednej strony nie rozwijasz się w samej pracy, tylko jakby obok nie. A obecnie brak rozwoju w pracy uważany jest za wielką wadę (w czasopismach kobiecych). Może i tak, ale są większe wady, np. mobbing, beznadziejni współpracownicy, okropne obowiązki. Zatem brak rozwoju można jakoś przeżyć. Spróbuj ukwiecić swoje CV w sposobie opisu tego obecnego stanowiska, trochę nawet podkoloryzować, nawet jeśli coś robiłaś tylko raz, to napisz to w formie, jakby było to coś stałego, czyli coś  stylu: opieka nad systemem, organizacja pracy biura, kontakt z klientami i z przedstawicielami handlowymi, zarządzanie terminarzem przełożonego itp. Poszukaj opisów stanowisk w ofertach pracy na podobnych stanowiskach i tak właśnie opisz swoje obowiązki.

9

Odp: Bezuzyteczność, beznadzieja, depresja?

ehhh jest coraz gorzej...wczoraj dostalam jakiegos ataku paniki na mysl o tym ze musze tu dzisiaj przyjsc..wlasciwie to ostatnio nie mysle o niczym innym jak o pracy...wiecie co jest najogorsze? nie to ze mało zarabiam, nie to ze sie nie rozwijam, ale to ze jestem tutaj 8h/5 dni w tygodniu sama! samiusieńka! dostaje juz do głowy...nie mam z kim porozmawiac nawet... przychodze o 8.00 robie kawe, odpowiadam na maile i o 8.25 jestem juz "po pracy"...jestem za mloda na to zeby tu wiednac...jesli szef sie nie zgodzi na moje warunki to rzuce ta robote bo psychcznie sie tu wykoncze...

10

Odp: Bezuzyteczność, beznadzieja, depresja?

I myślę, że taka decyzja będzie najlepsza. Jeśli widzisz, że tak destruktywnie to działa na Ciebie, a także przenosi się na Twoje otoczenie, to nie warto. Wiem, że każdy musi pracować, aby były pieniądze, ale jak sama mówisz, dużo tam nie płacą i taka płaca w Twoim wypadku raczej nie jest warta Twojego zdrowia, a zdrowie jest najważniejsze! wink

11

Odp: Bezuzyteczność, beznadzieja, depresja?

Dobrze będzie, nie przejmuj się znajdź w sobie siłę, i zapał do szukania, czegoś nowego smile Im częsciej będziesz o tej sytuacji myślała, tym gorzej dla Ciebie... Nie nakręcaj się tak strasznie.. Jak wspominałam, we wcześniejszym wpisie też miałam pracę, ze nic praktycznie nie robiłam i było to mega męczące. Właściwie i  tak masz lepiej, bo masz komputer, zawsze możesz obejrzeć sobie jakieś filmy i jakoś czas zleci. Nie myślałaś np. aby połączyć tą prace z jakimś zajęciem dodatkowym jak np. drobne prace chałupnicze dopóki nie znajdziesz czegoś nowego? Poszukaj sobie stron w necie o pozytywnym myśleniu, może chociaz troszeczkę Tobie to pomoże. Dokształcasz sie cały czas, wiec myśle, ze nie będziesz miała problemu ze znalezieniem czegoś nowego. Od tego braku zajęcia widzę, ze twoją obsesyjną myślą jest ta praca, ja jak tam siedziałam sobie wkrecałam że jestem w ciąży smile Mimo brania tabletek antykoncepcyjnych, i tego ze nie miałam podstaw, aby tak myśleć, to cały czas obsesyjnie o tym myślałam... smile Masakra jakaś...Mózg z nudy płata nam figle i myśli się o głupotach... Ale głowa do góry do 67 roku życia tam pracować nie będziesz... zawsze możesz prace magisterska na zapas napisać,,, Wykorzystaj ten czas... Ja w swojej ostatniej pracy miałam tak dużo obowiązków, że musiałam się zwolnić, bo nie miałam czasu na pisanie pracy ani na nic, zostawałam po godzinach, a jak jeden dzień mnie nie było w pracy to tempo masakra, zeby wszystko nadrobić... Wszedzie dobrze gdzie nas nie ma...

12

Odp: Bezuzyteczność, beznadzieja, depresja?

ehhh miał byc przełomowy dzien...nastawilam sie bojowo...przygotowałam sobie gadke i co?! szefa nie było...

jestem zdecydowana na rzucenie pracy. chłopak mnie wspiera, twierdzi z ejakos sobie poradzimy a wiecznie ebz pracy przeciez nie bede. albo pracuje w domu albo wcale bo psychcznie tu nie dam rady...tylko nawet zwolnić nie bede sie miała jak bo tu nikog nie ma:D heh;p zaczynam sie z tego smiac...
jest piatek ide do domu. od poniedzialku bedzie lepiej...musi.

13

Odp: Bezuzyteczność, beznadzieja, depresja?

taka jak ja to unikat...jestem zwykla szwaczka w malym miescie po 40-stce.obecnie nie pracuje...tu trzeba 10,12 godz.pracowacwyobrazcie sobie przy maszynie tyle godzin...oczy bola kregoslup peka rece rwia bo jak nie uszyjesz to nie zarobisz..a poprawki..dlubanie godzinami..nie cierpie tego..nie skonczylam zadnej szkoly..i teraz sie mecze dojezdzac nie moge bo mam chorobe lokomocyjna...i fobie...jestem w beznadziejnej sytuacji, pomagaja mi rodzice...cudu nie bedzie milionera nie spotkam ani w totka nie wygram...takie zycie to koszmar..i jeszcze ta samotnosc...

14

Odp: Bezuzyteczność, beznadzieja, depresja?

nikt nie odpisuje

15

Odp: Bezuzyteczność, beznadzieja, depresja?

I to ma być beznadzieja? Mi rodzice nie pomagają, cudu nie będzie, miliona nie wygram a ukraść nie potrafię, moje życie to koszmar, samotność, a facet ma zawsze gorzej. Tak w opiece społecznej, sądzie rodzinnym, czy nawet na dworcu.

16

Odp: Bezuzyteczność, beznadzieja, depresja?

facet ma latwiej w zyciu..wolalabym urodzic sie facetem my kobiety mamy przerypane....

17

Odp: Bezuzyteczność, beznadzieja, depresja?

Łatwiej ma tylko ten kto się dobrze urodził. Reszta do odstrzału. Tak było jest i będzie i nie ma sensu się frustrować dodatkowo pierdołami typu praca za ciężka albo za nudna.

Ja w pracy siedzę przy necie, i wielkie g dostaję, praktycznie gniję tam psychicznie, ale biorę dodatkowo "pracę z domu", jak książki, notatki, rysunki, projekty moich "innowacji", które nigdy nie wejdą do użytku, bo jestem zwykłym zerem nikim śmieciem i ścierwem z najniższego plebsu.

Gdy 70letnia była robotnica będzie się kulać od przychodni do przychodni (gdzie usłyszy za stara na leczenie), to jej rówieśniczka była pani rzeczniczka czy dyrektorka ZUSu po kilku liftingach i botoxach będzie jeszcze "wyrywać" chłopów na potańcówkach finansowanych przez płatników ZUSu   smile

"Trzeba" było się urodzić w rodzinie znanych adwokatów, albo chociaż powiatowych urzędników.  smile

Facet ma o tyle "łatwiej" że ma zmysł strategii i taktyki i potrafi sobie radzić w ekstremalnych sytuacjach, a np. wiele kobiet pozostawionych w ciemnym lesie na 6 dni bez jedzenia mapy niczego może nieźle ześwirować.

Jednak np. 20latek z biednej rodziny który znajdzie się na dworcu po śmierci rodziców ma dużo mniejsze szanse dojścia w ciągu np. roku do kupna fury i komóry  smile niż 20letnia tleniona blondlalka Barbie, będąca w podobnej sytuacji  smile

Jako że rozwalono cały przemysł, a miejsca pracy są głównie w centrach handlowych itp. stoiskach okienkowych typu poradnictwo pośrednictwo, to łatwiej (mówię nie o wieku oczywiście 40-60 ale 19-25) mają kobiety, bo "laska" zawsze przyciąga klientów. A poza tym dziś wykształcenie poza kilkoma elitarnymi zawodami ma znaczenie praktycznie żadne, bo liczy się tylko wizerunek, twarzowość, bajeranctwo.

Poza tym jak przyjdą do opieki społecznej pan po 50tce kiedyś główny mechanik albo nawet technolog, oraz pani po 50tce sprzątaczka, to po 1. facet to na pewno pijak, a po 2. kobiecie zawsze trzeba pomóc bardziej, po 3. facet ma sobie poradzić.

I faceci sobie radzą. Częściej popadają w alkoholizmy, są bardziej wyniszczeni zdrowotnie (stresy, nadciśnienia, kontuzjogenne zawody), w konsekwencji szybciej umierają.

Znam kilkadziesiąt osób, które mają po 25-32 lata, a chętnie popracowałyby a choćby i za 800-900 przed kompem, byleby na łeb nie lało.

Znam takie osoby, które chętnie popracowałyby np. w ochronie nawet za 2-4 zł/h, gdzie stawki są 5-6  smile

Tak został ustawiony (ustalony) "rynek" pracy, żeby zawsze było pełno biedaków za bramą gotowych pracować za połowę tego, co daje Pan a daje tyle ile musi czyli aby starczyło temu pracownikowi na żarcie dojazd i norę bo ktoś w końcu wykonywać czarną robotę musi. Zawsze można zrezygnować z pracy jest setka chętnych. A ten co nie ma pracy niech nie narzeka bo zawsze może się przekwalifikować w urzędzie pracy. Pani psycholog, doradca, i cała armia pół miliona urzędasów pomoże, jest na to kasa w końcu z Unii  smile A to że pracy nie znajdzie taka osoba, a kogo to obchodzi. Oni mają, najwięksi pracodawcy w Polsce to partie polityczne.  smile

18

Odp: Bezuzyteczność, beznadzieja, depresja?

no jedynym ratunkiem jest wygrana w totka.....a przekwalifikowac-na kogo po szkole zawodowej...na obsluge kasy fiskalnej...kurs komputera ..w moim wieku nic mi nie odpowiada...wiec robie cos czego nienawidze..za 700zl.i na czarno....nie mam wyjscia musze wczesnie umrzec bo emerytury nie dostane...koniec zycia...

19

Odp: Bezuzyteczność, beznadzieja, depresja?

najszczesliwszy jest czlowiek ktory lubi swoja prace i jeszcze mu dobrze placa...to jest szczescie

20

Odp: Bezuzyteczność, beznadzieja, depresja?

"czasami" -> daj znać jak coś się dzisiaj w Twoim temacie ruszy smile Może uda Ci się porozmawiać dzisiaj w pracy z szefem odnośnie Twojej sytuacji smile I nie przejmuj się zeszłym tygodniem, uwierz, jak ja zaczęłam chodzić kiedyś wokół szefa, aby porozmawiać o moim miejscu w firmie jak byłam na początku swojej "kariery" to też wiele nerwów to kosztowało, bo szefa ciągle akurat nie było smile Spokojnie, w końcu się zjawi, a Ty będziesz mogła z nim porozmawiać, głowa do góry smile

"betka2000" -> wtedy w zasadzie można powiedzieć, że osoba która kocha swoją pracę ... nie pracuje, ani chwili smile

21

Odp: Bezuzyteczność, beznadzieja, depresja?

Ehhh kms33 ma racje - doskonale sobie zdaje sprawe z tego, ze moja sytuacja nie jest tragiczna, nie jestem najbardziej poszkodowana osoba na swiecie ale cholera nie chce przezyc zycia na zasadzie 'eeh no dobra, inni i tak maja gorzej"!  chce byc z zyia zadowolona !choc troche! mam 25 lat a nie chce mi sie.... nie wymagam fajerwerkow! chce tylko nie płakac co wieczor na mysl o tym ze musze isc do pracy, chce móc choc raz wracajac do domu pomyslec "dzisiaj byl fajny dzien w pracy"...nie mam mozliwosci przezycia "fajnego dnia w pracy" bo kazdy dzien tutaj jest taki sam... jestem ambitna, całe zycie wymagalam od siebie duzo, skonczylam studia z wynikiem bardzo dobrym, na obecnych studiach tez wymagam od siebie wiele...moze gdybym skonczyla tylko podstawowke odpowiadalaby mi taka praca...ale mysle ze wymagania od zycia sa proporcjonalne do świadomości...wiem ze wielu mnie jeszcze za to skrytykuje ale ja naprawde psychicznie tutaj nie wyrabiam- nikt sie nade mna nie zneca, nie czuje zadnej presji, mobbingu itp itd...ale to "nic nie robienie" mnie wykańcza...a ostatnia satysfakcje z wykonanej pracy czułam w sobote, w domu- gdy udało mi sie usunac kamien ze słuchawki prysznicowej...żenada!

szefa dzisiaj znowu nie ma i nie bedzie...podobno ma sie zjawic jutro...ciagle ukladam sobie w glowie ta rozmowe i naprawde jestem juz wrakiem psychicznym...czuje bezradnosc, obawe...dostaje obłędu...

22 Ostatnio edytowany przez kms33 (2012-05-21 13:35:04)

Odp: Bezuzyteczność, beznadzieja, depresja?

Za jakieś 10 lat będzie ci jeśli będziesz w podobnej sytuacji, wszystko jedno.    smile

A co ma powiedzieć mój kolega, który zarabia niewiele więcej za znacznie cięższą pracę, ale zabierają mu z konta w dniu wypłaty 60% na poczet alimentów? Na razie sprzedał auto za 7000 zł i jakoś "uciekł do przodu".  smile A ile czasu za taki "błąd młodości" facet musi płacić. 18,20,a pewnie i z 25 lat .

23 Ostatnio edytowany przez czasami (2012-05-21 13:41:06)

Odp: Bezuzyteczność, beznadzieja, depresja?

a w afryce dzieci z glodu umieraja!!

wiem ze inni maja gorzej ale jesli juz mamy porwonywac to pomyslmy ze jest tez w cholere ludzi ktorzy maja lepiej, mam znajoma ktorej tatus powiedzial ze "jego corka nie musi pracowac' i co miesiac dostaje 2000zł kieszonkowego + spelnianie kazdej zachcianki od fryzjera co tydzien po auto z salonu i co? mam ubolewac nad tym ze ja nie mam bogatych rodzicow?! nie robie tego! dlatego nie bede tez analizowac swojego zycia pod katem tego ze inni maja gorzej!!

Kazdy ma problemy jedni wieksze drugie mniejsze ale dla kazdego jego problemy sa najwazniejsze...ja podzieliłam sie tutaj na forum swoja historia nie po to zeby slyszec "a co ma powiedziec moj kolega..." bardziej po to, zeby znalesc kogos kto jest/byl w podobnej sytuacji i poradzic sie co dalej zrobic wiec dziekuje za twoje posty ale naprawde uwazam ze sa nie na temat.


p.s i wlasnie po to chce cos zrobic ze swoja sytuacja zeby - jak to napsiales - za 10 lat nie bło mi wszystko jedno...bo juz zaczyna byc.

24

Odp: Bezuzyteczność, beznadzieja, depresja?

doskonale Cię rozumiem. byłam w trochę pdoobnej sytuacji. noo tylko ze ja w sumie miałam pracy na 2-3 godziny / na 8. wiec nudziłam się "tylko" 5 hmm
tylko, że ja nie potrafiłam sobie z tym poradzić i najzwyczajniej w świecie po 3 miesiącach uciekłam z tej pracy. mogłam sobie na to pozwolić więc miałam wybór.
w Twoim przypadku ostatnią deską ratunku byłaby dla mnie ta rozmowa z szefem - więc do tego dąż za wszelką cenę. Jeśli pozwoli Ci pracować w domu, myślę, że będzie to rozwiązanie idealne! smile

25 Ostatnio edytowany przez czasami (2012-05-21 15:08:14)

Odp: Bezuzyteczność, beznadzieja, depresja?

a jeśli sie nie zgodzi?
Nie chce tu pacowac, nie rozwijam sie , nie zarabiam(duzo)...ale boje sie ze rzucenie pracy i zostanie bez niczego okaze sie nierozsadne;/

26

Odp: Bezuzyteczność, beznadzieja, depresja?

Trzeba spróbować, jeśli nie podejmiesz ryzyka nie będzie sukcesu smile Jeśli szef się nie zgodzi, wybór jest prosty - szukaj nowej pracy w międzyczasie, czy nie robisz tego obecnie? Masz dużo czasu, znajdziesz inną pracę, a wtedy szefa poinformujesz, że od jutra Ciebie nie ma i tyle smile Głowa do góry, na pewno sytuacja się wyjaśni i unormuje.

27

Odp: Bezuzyteczność, beznadzieja, depresja?

Rozmawialam z Szefem przez telefon - miał byc dzisiaj rano, znowu go nie było, mialam do neigo pytanie sluzbowe wiec przy okazji poruszylam temat mojej pracy "zdalnej" (wczesniej juz o niej wspominalam i mial sie zastanowic) powiedzial "nie pasuje mi taka opcja trzeba bedzie inaczej to rozwiazac" i pewnie powie ze jak mi sie nei podoba to nara...

Pracy nowej szukam ale siedzac w tym za*ranym biurze` od 8-16 nie mam nawet jak a rozmowe kwalifikacyjna isc a zwolnienie sie na pare godzin jest raczej nie mozliwe bo co powiem, ze gdzie ide? hmm i w tym najwiekszy problem wlasnie...poza tym z kazdym kolejnym dniem tutaj czuje sie coraz bardziej beznadziejnie:( nie chce tu pracowac to jest pewne...mieszkam z rodzicami ale mialam w planach wyprowadzic sie do chlopaka...bez pracy tego nei zrobie...ale za 900zł tez nie:(

28

Odp: Bezuzyteczność, beznadzieja, depresja?

ohohohohhooo problem chyba sam sie rozwiazal:) wlasnie znalazlam oferte pracy na moje stanowisko!:)

miło:)

29

Odp: Bezuzyteczność, beznadzieja, depresja?

No widzisz smile czasem potrzeba trochę cierpliwości i chęci, a wiele problemów uda się rozwiązać. Daj znać jak finalnie się to zakończy i czy uda Ci się podjąć nową pracę. I głowa do góry! smile

30

Odp: Bezuzyteczność, beznadzieja, depresja?

Hej.. Chciałam napisać coś o sobie. Mam 23 lata ,córkę 3 lata i mieszkam z narzeczonym. Nie potrafię nic zrobić dobrze, ugotować, posprzątać, nawet wychować dziecka nie potrafię. Niema znajomych na swojej rodzinie nie mogę polegać. Gdybym mogła coś zmienić w sobie, zmieniłabym wszystko. Jestem beznadziejna, ciągle rycze. Jestem smutna nudna nerwowa ksiazeczka. Nie lubie siebie za to kim jestem..

31

Odp: Bezuzyteczność, beznadzieja, depresja?

pola89 >>> a dlaczego nie dostrzegasz jakichkolwiek pozytywów u Siebie? Nigdy nie jest tak, że wszystko jest złe i wszystko ktoś robi źle. Ty możesz tak o sobie myśleć, ale Twoja córka na pewno o swojej mamie tak nie myśli smile Twój narzeczony również smile Czy próbowałaś kiedyś z nim porozmawiać o swoich problemach? Jeśli nie z nim, ani z rodziną czy znajomymi to może warto skorzystać z profesjonalnej pomocy np. psychoterapeuty? Często wystarczy pewna zmiana nastawienia do świata a wszystko wydaje się znacznie prostsze, tylko samemu jest ciężko wykonać ten pierwszy krok, bez wsparcia i porady.

32

Odp: Bezuzyteczność, beznadzieja, depresja?

Siostry śmieją die z moich problemów, narzeczony nigdy nie zostanie mezem:-( A córkę strasznie kocham ale kiedy mam takie dni jak dziś, chciała bym żeby była jak najdalej.. Moja złość do świata jest przerażająca, dziękuje za odp..

33

Odp: Bezuzyteczność, beznadzieja, depresja?

Marta ma racje! wszystko zalezy od nastawienia!

34

Odp: Bezuzyteczność, beznadzieja, depresja?

Wiem co myślicie.. Pewnie lubi się uzalac nad sobą itp. Nikt nie wierzy że naprawdę próbuje!! Czy ktoś zna uczucie takiego ścisku w środku , łzy się same leja a nienawiść wzrasta:-(

35

Odp: Bezuzyteczność, beznadzieja, depresja?

Wiem co myślicie.. Pewnie lubi się uzalac nad sobą itp. Nikt nie wierzy że naprawdę próbuje!! Czy ktoś zna uczucie takiego ścisku w środku , łzy się same leja a nienawiść wzrasta:-(

36

Odp: Bezuzyteczność, beznadzieja, depresja?

Widzisz, być może one śmieją się z tych problemów, bo w ich odczuciu te problemy nie są wielkie, skomplikowane. One ich nie dotyczą, nie bierz tego do siebie, może nie robią tego złośliwie, może chcą dać Ci do zrozumienia niejako, że wbrew pozorom sama stwarzasz sobie takie problemy i gdybyś chciała to mogłabyś je rozwiązać.
Piszesz, że odsuwasz w takich chwilach córkę od siebie - jeśli robisz to w obawie przed tym, że Twoja ogólna złość i postawa mogłaby się na nią przełożyć w jakiś sposób, to rozumiem. Z drugiej jednak strony, rodzina to najważniejsze wsparcie i nie powinno się od niej uciekać. Tak jak pisałam, jeśli naprawdę nie dajesz sobie rady samemu, a nie widzisz szansy na pomoc ze strony rodziny/narzeczonego/znajomych, skieruj się w stronę profesjonalnej pomocy. Czy od dawna masz takie problemy? A może pojawiły się po narodzinach córki? Wiele młodych mam przechodzi przez takie problemy właśnie po urodzeniu dziecka.

37 Ostatnio edytowany przez czasami (2012-05-25 14:55:21)

Odp: Bezuzyteczność, beznadzieja, depresja?

Wbrew pozora naprawde Cię rozumiem, nie raz mialam wrazenie ze wszyscy mysla ze sama sobie stwarzam porblemy, ze sa blache i nie raz uslyszalam ze uzalam sie nad soba...wtedy bolało to najbardziej bo jak najblizsze osoby w chwilach ktorych ich potrzebuje moga sie ode mnie odwracac...nawet przy problemie dla ktorego powstal ten watek - moja beznadziejna praca (wlasnie wybieram zalegly urlop i od ostatniego dnia tego miesiaca bede szczesliwa bezrobotna...szczesliwa bo skoncza sie depresje przez ta "wspaniala" wprace;)) wypłakiwałam sie na ramieniu mojego chlopaka codziennie, mowiac w kolko jedno i to samo az uslyszalam ze musi ode mnie odpoczac bo nie potrafi juz tego sluchac...nie był niemiły...poporstu powiedzial ze jesli chce miec w nim dalej wsparcie to musi miec choc jeden dzien "wolnego"...jak sie wstedy czulam? beznadziejnie! z jednej strony kuł mnie problem przez ktory tak płakałąm itd, z drugiej strony bolało mnie ze odsunela sie ode mnie najblizsza osoba a jeszcze z trzeciej dochodzilo do mnie ze zameczam wszystkich dookola...i naprawde zrozumialam ze jesli niczego nie zrobie to ja bede sie pogrąrzała w tej "depresji" inni mnie beda mieli coraz bardziej dosyc a problem i tak sie nie rozwiaze...wiec poprostu z dnia na dzien powiedzialam sobie dosyc...

Jestes zamloda na to, zeby tracic radosc zycia przez problemy ktore sa wylacznie w Twojej glowie...spojrz w lustro i powiedz czy naprawde jestes taka beznadziejna? napewno robisz cos, czego inni nie potrafia...moze robisz super kurczaka, albo pieknie spiewasz? moze masz talent do malowania a moze poprostu potrafisz ruszac uszami:) znajdz to cos w sobie i odkryj tego wyjatkowosc...spraw by ludzie podziwiali Cie za to jaka jestes silna kobieta i mogli dostrzegac Twoje zmiany (z zakompleksionej myszki do kwitnacej kobiety) kazdego dnia:)

38

Odp: Bezuzyteczność, beznadzieja, depresja?

"czasami" ma rację smile Każdy ma w sobie to "coś", tylko nie można tego w sobie chować wink Ważna rzecz, o której też była mowa, czyli udzielanie się Twojego samopoczucia otoczeniu. To oczywiście jest jak najbardziej normalne, dlatego też czasem wydaje nam się, że ludzie się odwracają. Nie muszą robić tego celowo! Może oni po prostu są równie zmęczeni tematem jak Ty, dokładnie jak to "czasami" opisała, w swoim przypadku. Głowa do góry, zawsze znajdzie się jakieś wyjście:)

39

Odp: Bezuzyteczność, beznadzieja, depresja?

Dziewczyny jesteście wyjątkowe, poswiecacie czas komuś kogo nie znacie.. Ją tylko chciałabym stać się kimś wartym uwagi, gdybym tylko miała swoje pieniadze bez zastanowienia poszła bym do psychologa bo wiem że to ost deska ratunku. Mój problem to niska samoocena. Czasami myślę że wolałabym być prostytutka... Te kobiety są pożądane jak nikt inny. Mam lustro i czasem w nie spogladam ale wtedy płacze całymi dniami czuje się tak bezsilna, beznadziejna.przepraszam dziewczyny to silniejsze odemnie

40

Odp: Bezuzyteczność, beznadzieja, depresja?

Ten problem dotyczy mnie od nad pamiętam a po ciąży?... Boże! Pilam mając. Kilkumiesieczne dziecko przy sobie

41

Odp: Bezuzyteczność, beznadzieja, depresja?

Głowa do góry! smile Jeśli chodzi o problemy młodych mam po narodzinach dziecka - to bardzo częsty przypadek, że pojawiają się problemy.
"pola89" - ale udało Ci się zaprzestać mam nadzieję? smile Wyszłaś z tego problemu? Jeśli tak, to widzisz, że się da. Trzeba mieć trochę nadziei, wsparcie kogoś (czy to bliscy, rodzina, znajomi, czy psychoteraupeta, chodzi o sam fakt, że jest ktoś kto Ciebie wysłucha i poradzi co zrobić) i wtedy da się rozwiązać naprawdę ogrom problemów z jakimi spotykamy się każdego dnia smile
W kwestii samooceny - to również da się przezwyciężyć, zbudować lepsze zdanie o własnym Ja, a wtedy życie naprawdę staje się prostsze smile

42

Odp: Bezuzyteczność, beznadzieja, depresja?

Mieszkalam sama z mała. Na czas kiedy facet wracał z delegacji przewyższał pić a gdy wyjeżdżał.... Chciałabym się dowiedzieć jak wygląda terapia z psychologiem na nfz na innego mnie nie stać

43

Odp: Bezuzyteczność, beznadzieja, depresja?

Czesc dziewczyny!

Zazwyczaj przyczyna tego typu problemow jest wlasnie brak zajecia atym samym za duzo czasu na myslenie. Nie wiem, gdzie uslyszalam to powiedzenie, ale "mysli to zabojcy zycia", dlatego tak bardzo poddajemy sie autodestrukcji bo wszystkie problemy wydaja sie wyolbrzymione a do tego nuda. "Czasami", uwazam, ze powinnas odejsc z pracy, bo tak jak powiedzial Twoj chlopak nie bedziesz przeciez bezrobotna wiecznie. Jestes ambitna osoba i nie ma opcji, ze czegos nie znajdziesz.

Nie zgadzam sie z opinia,ze trzeba sie urodzic w bogatej rodzinie, zeby cos w zyciu miec. Znam wiele osob, ktore same osiagnely sukces, ale sukces to ciezka praca, nic samo nie przyjdzie...

Sama mialam momenty w pracy, ze bylo naprawde nudno i tez wariowalam, ale ja pracowalam w dosc duzej firmie, wiec zawsze bylo z kim pogadac, wypic kawe. Mimo tego po jakims czasie mialam dosyc nawet tego, bo tez jestem ambitna i ta ambicja nie pozwala mi siedziec bezczynnie, bo nie lubie marnowac czasu. Obecnie jestem bez pracy 2gi miesiac i tez bywalo ciezko, ale zawsze znajde jakies zajecie no i zawsze moge wyjsc do ludzi.

Najbardziej martwi mnie sytuacja tej Pani, ktora pracuje jako szwaczka na czarno (przepraszam nie moge sie cofnac w trakcie pisania, zeby sprawdzic nick). Kurde naprawde nie mam pomyslu jak mozna by wyjsc z tak ciezkiej zawodowej sytuacji. Polecilabym jakis kurs, ale rozumiem, ze nie stac Pania. Pomysle i jeszcze napisze. Nigdy nie jest za pozno, zeby cos zmienic, czasem trzeba czasu, zeby zobaczyc efekty ale na pewno warto.

Pozdrawiam wszystkie dziewczyny. Niedajcie sie marazmowi i niskiej samooocenie. Przeszlam 3 epizody depresji w swoim zyciu ale nigdy sie nie poddaje. Mowie, sobie, ze mam tylko jedno zycie i zrobie wszystko, zeby przezyc je z usmiechem na twarzy.

44

Odp: Bezuzyteczność, beznadzieja, depresja?

Jeśli chodzi o mój problem to sie rozwiązał...jestem na zaległym urlopie i w czwartek ide do pracy ostatni raz, szef poporsil, zeby poki sobie czegos nie znajde, przyjezdzac na pare godzin uczyc moja nastepczynie obslugi systemu itd - oczywiscie za odpowiednia odplata - zgodzilam sie;) codziennie poswiecam dosyc duzo czasu na szukanie pracy i mam nadzieje ze predzej czy pozniej cos znajde, mysle ze lato to dobry okres na szukanie stałej pracy-ludzie chca miec wolne itd a wiadomo ze rozpoczynajac cos teraz urlopu sie nie dostanie...tzn tak mysle...moze to niektorych zniecheci i sprawi ze zaczna szukac pracy dopiero gdy "odpoczna";) a  no i nie ukrywam ze jestem tez wybredna - jak mowilam poki co mieszkam z rodzicami a jedyny staly wydatek to 50zl za telefon wiec moge sobie pozwolic na wybrzydzanie- poprostu nie chce znow trafic na jakas beznadziejna prace, taka "byleby miec"...

Jesli chodzi o sprawe Poli89...ja naprawde wiem co przechodzisz! no, moze nie mam dziecka ale tez nie raz czulam sie beznadziejna, brzydka, niepotrzebna i bezużyteczna...rowniez szukałam psychologa w NFZ ale kazdy telefon konczyl sie informacja ze albo z NFZ nie przyjmuja, albo trzeba czekac z rok;/ wiec dalam sobie spokoj z tym...mam 170cm/54kg...nie jestem gruba a ciagle widze fałdki tłuszczu, ludzie mowia ze jestem atrakcyjna i nawet inne dziewczyny potrafia pochwalic moj biust czy tyłek...doskonale wiem ze nie jestem jakas szkaradą ale miss świata tez nie...i pomimo tego wszytskiego w glowe sobie wbiłam ze wszystkie inne sa ładniejsze, zgrabniejsze, atrakcyjniejsze...dodatkowo moja beznadziejna praca sprawiła, ze poczułam iz zamiast sie rozwijac to sie cofam i wbilam sobie znow, ze moja prace moglaby nawet troche madrzejsza małpa wykonywac i ze jestem daremna, ze inni robia ciekawe rzeczy, ze wykazuja sie jakas kompetencja a ja? ja siedze 8h gapiac sie w sufit i udajac ze pracuje...i co mi pomoglo? glupio mowic ale naprawde pomogły mi dziewczyny z tego forum...głupio mowic bo dla osob z zewnatrz mogloby sie wydac smieszne ze wyciaga cie z dola osoba ktora nie znasz, ktora w normalnym zyciu moglabys nawet nie polubic ale cholera...wspolne problemy łącza;) dlatego jak cos Cie gryzie to wal! nie wazne czy problem jest duzy czy błachy! napewno znajdzie sie ktos kto odpowie i opowie swoja podobna historie i to jak sobie z tym poradził;)

45

Odp: Bezuzyteczność, beznadzieja, depresja?

Dziękuje "czasami" jestem bardzo zazdrosna nie.pokazuje tego bo narzeczony by mnie wysmial ale potrafię przeryczec pół nocy jeśli on obrusy jakiś teledysk z fajna laska. Ją mam wzrost jak tu i waze 59 kg ale biustu i tylka nigdy nie mogłam. Dlatego wstyd przyznawc ale jestem wściekła na każda kobietę która je ma:-/

46

Odp: Bezuzyteczność, beznadzieja, depresja?

Doskonale Cię rozumiem,moja synowa miala praktykę w PŁocku w sądzie,po 6 mc zaproponowali im staż następne 6 mc ,a potem była selekcja znajomych,ale nie o to chodzi,czy sama nuda cię męzcy?

47

Odp: Bezuzyteczność, beznadzieja, depresja?

Pola...no to cholera dziewczyno!!!:) wnioskuje ze nie pracujesz...wiec masz duzo czasu! wez sie za siebie! idz na fitness(choc ja np wole silownie bo to pierwsze moim zdaniem mniej "daje") albo zacznij cwiczyc w domu, nie mowie ze powinnas bo jestes gruba czy cos...mowie ze powinnas, zeby sie czyms zajac...uwierz mi silownia doskonale poprawia samopoczucie i przynosi wiele satysfakcji (gdy np nie chce mi sie isc na silownie i znajduje milion powodow dla ktorego nie powinnam isc, a potem jednak sie zwleke i zrobie aly plan cwiczen to wychodze z silowni potwornie zmeczona ale za to jeszcze bardziej zadowolona z siebie:P)a dodatkowo naprawde widac efekty...cwiczenia w domu tez duzo daja, polecam filmiki Tamilee z cyklu "ja chce miec taki brzuch" "ja chce miec takie posladki" itd, ogromne efekty daje tez 6 vadera o ktroej poczytasz w internecie;)

Pola naprawde siedzeniem i plakaniem nic nie zdzialasz a juz napewno nikt nie zrobi tego za Ciebie:) wez sie w garsc! cholera naprawde mam ochote przyjsc do Ciebie kopnac w tylek i wyciagnac gdzies na miasto;)


Porzucona - męczyło! bo sie zowlnilam;) dostawalam do glowy przez to ze bylam w biurze sama 8h i nie mialam kompletnie nic do roboty;/ zero rozwoju, zero satysfakcji z pracy;/

48

Odp: Bezuzyteczność, beznadzieja, depresja?

Czasami.. Jesteś kochana:-)  przydał by mi się ktoś taki właśnie po to żeby dać tego kopa. Cwiczylam ta 6 vadera do czasu aż nie zobaczyłam jakiejś "dziuni" zamiast mottwacji włącza się wsteczny. Chciałabym chodzic na siłownię czy coś ale nie mam takiej możliwości. Mieszkam na wsi, nie zarabiam na siebie, mam 3 letnia córkę a narzeczony-który zawsze nim zostanie-  kopnął by lnu w tyłek jak bym zaczęła dbać o siebie... Długą historia: bo mój czas minol bo on mnie utrzymuje, bo bo teraz liczy się tylko dziecko,,, ehh. A mi tak na nim zależy że nie chce się przeciwstawiac, przecież ma rację...

49

Odp: Bezuzyteczność, beznadzieja, depresja?

Nikogo niema?

50

Odp: Bezuzyteczność, beznadzieja, depresja?

pomocy!!!
mam 25 lat, zakonczylam studia licencjatem-kierunek studiow wybralam zbyt pochopnie i jak bym mogla cofnac sie w czsie wybralam bym cos bardziej zyciowego i praktycznego bo po tej mojej historii sztuki to ja pracy nigdy nie dostane... ostatnimi czasy mam mega doła, nic mi w zyciu sie nie udaje, niektorzy ludzie w moim wieku maja juz sukcesy na swoim koncie, rodziny, wlasne firmy-naprawde cos w zyciu osiagneli a ja..siedze w beznadziejnej i nudnej pracy w ktorej nic nierobie, 9 godzin dziennie za 6 zł za godzine.wstaje o 6 jem sniadanie szykuje sie ide na 8 do pracy, koncze o 17- jest juz ciemno-wracam do domu, jem obiad ogladam seriale i  ide spac-KAZDY DZIEN WYGLADA TAK SAMO!!!! mam dosc-dopadla mnie monotonnia zycia z która nie moge sobie poradzic..nie moge przestac myslec ze marnuje swoje zycie...

51

Odp: Bezuzyteczność, beznadzieja, depresja?

Może małymi kroczkami warto coś zmienić ? masz marzenia, plany ? wiesz co chcesz robić i jak żyć ? zaczęłabym chyba właśnie od tego- mapa marzeń i określenie małych zadań do zrobienia, by zbliżyć się do tego celu.
Nuda w pracy ? masz w takim razie czas, by poszukać innej, może jakiś ciekawych szkoleń ?
Wracasz o 17, masz w takim razie jeszcze co najmniej 5-6godz. zanim pójdziesz spać na zrobienie czegoś dla siebie. Oprócz tv jest jeszcze coś co Cię interesuje ?
Lubimy sobie myśleć "gdybym mogła cofnąć czas",ale po co ?? nie zmienisz tego co było, możesz jedynie pracować nad tym co będzie.

52

Odp: Bezuzyteczność, beznadzieja, depresja?

Heh, jestem w Twoim wieku i czuje dokladnie to samo...na dokladke mojej bezrobotnej depresji, wczoraj zostawil mnie facet, mieszkam sama mam mieszkanie na glowie i dlugie samotne, nudne dni przede mna.

Posty [ 53 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Bezuzyteczność, beznadzieja, depresja?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024