Niedawno skonczyłam cała pracę licencjacka. Jestem na kierunku filologia angielska. Systematycznie dawałam co jakis czas do sprawdzenia czesc pracy (wysyłałam na maila wedle jego życzenia). Zazwyczaj nie miał powazniejszych zastrzeżeń. Ostatnio wysłałam mu juz całosc po dopisaniu zakonczenia i wstepu. Odpisał, że wstep nie jest taki jaki powinien byc, ale widzi ze wiecej nie moze ode mnie nic oczekiwać bo zrobiłam duzo językowych błędów i że w zasadzie nie powinnam ubiegac sie o dyplom ze względu na 'jezyk' i błedy. No faktycznie wstep napisałam troszke na 'odwal' bo chciałam miec juz z głowy to, ale wczesniej mi wszystko sprawdzał i zawsze było w miare ok.
Jak mam to rozumiec? nie miałam zawsze duzo błedów, zazwyczaj jakies niewielkie albo sam cos poprawiał jak mu zdanie jakies nie pasowało a teraz na koniec takie cos
Czy po roku pisania pracy, systematycznego oddawania, etc. może teraz mi powiedzieć że np nie dopuści mnie do obrony?