Witam was.
Mam 40 lat jestem po rozwodzie i mam 17 letnią córkę. Niedawno poznałam wspaniałego mężczyznę od miesiąca mieszkamy razem on również mam dzieci. Syna który ma 20 lat, studiuje i córkę 18 lat która chodzi do liceum. Jego poznałam w dość nietypowej sytuacji bo w kancelarii adwokackiej jego, prowadził moja sprawę rozwodową. Pokochałam go i on mnie też choć teraz mi się wydaję że i tak dzieci są dla niego najważniejsze. Mieszkamy w jego domu, samotnie wychowywał dzieci jego żona zmarła jeszcze na studiach, jest odemnie młodszy 2 lata. To jest mniej isttne. Jego dzieci nie akceptują i mnie a najbardziej mojej córki. Ostatnio słyszałam rozmawe z ojcem gdy pytały czy moja Asia nie może mieszkać u swojego ojca a nie u nich w domu. Przykro mi się zrobiło bo chcę jak najlepiej. Dominika widuję rzadka bo studiuje prawo ale z jOLĄ PRZEBYWAM NA CODZIEŃ I JAKOŚ NIE MOGĘ Z NIĄ NAWIĄZAĆ KONTAKTU.Jest obojętna na mojja obecność zwraca się tylko do ojca. Najbardziej boli mnie to w jaki sposób traktuje moją córkę. Wyrzuca ją z pokoju a gdy ta zrobi jej zdaniem coś nietak to idzie do ojca i buntuje go przeciwko nam a on jej broni. Twierdzi że ona zawse będzie jego córeczką i nic tego nie zmieni i ze będzie ją bronił. Pozawala jej na wszystko: imprezy, nocowanie u chłopaka, zreszta on i tak cały czas przesiaduje u niej. Ostatnio powiedziała mi że i tak się nas pozbędzie i jeśli myślę że jej ojciej jest taki naiwny i że zemną będzie to się mylę i żebym trzymała swoją córkę z dala odniej bo ona się nie będzie wstydzić. Fakt że jest ładniejsza od mjej córki, może i mądrzejsza bo moja asia nie chętnie się uczy ale to nie powód do takich słów. Próbuje całą uwagę Irka skupić na sobie, swoich osiągnięciach itd. Próbuje z nim rozmawiać ale on cały czas staje po stronie dzieci. Rozumiem że sam je wychowywał że było mu na początku ciężko ale to nie powód do takiego zachowania jego dzieci. Nie wiem co mam robić. Kocham go ale nie wiem co dalej będzie. Proszę was poradźcie coś bo zwariuję,
Powinnaś z nim poważnie porozmawiać, jeśli on cię naprawdę kocha coś powinno się zmienić. Nie może tak być, że 18-sto latka Cię w taki sposób traktuje, takie zachowanie pokazuje jak jest wychowana ( nie chcę obrażać twojego partnera) ale pomyślałaś o tym może? Dlaczego uważasz, że twoja córka jest głupsza od tej 18-sto latki? To, że gorzej się uczy to lenistwo, uwierz. Nie znaczy, że jest głupsza, popatrz jak tamta się zachowuje..to jest głupota. Jeśli chodzi jeszcze o tą 18-sto latke to wiesz może dlaczego Cię tak nie lubi?
Jasne że rozmawiałam ale on twierdzi że to przez to że przez całe życie nie miała matki i wychowywał ja tylko on. Ona nie lubi mnie chyba dlatego że twierdzi iż nie pasuję do jej ojca. Tak jak pisałam wcześniej obsorbuje go całego swoja osobą. Gdy jej nie ma wszystko jest ok Irek normalnie rozmawia z mojja córką, śmieja się dogadują choć uważa że ją źle wychowałam bo nie ma ambicji a Gdy pojawia się Jolka to wszystko gdzieś pryska a gdy przyjedzie jeszcze jego syn to juz wogóle jakby nas nie było. Potrafią godzinami siedzieć, śmiać się i rozmawiać. Jest bardzo blisko ze swymi dziećmi powiedziałabym że jest bardzie j ich przyjacielem niż ojcem bo tak się nie zachowuje.
Najlepiej by było jakbyś zdobyła zaufanie tych dzieci...muszą zobaczyć, że jesteś naprawdę fajną osobą. I np. wygląd się nie liczy. Czy próbowałaś jakichś sposobów by dogadać się z tą 18-sto latką? Twój partner nie może osłaniać się tym, że jego dzieci wcześniej nie miały matki, to nie jest wytłumaczenie. Działaj, pokaż, że nie chcesz zabrać dzieciom ojca, tylko, że kochasz go tak samo jak one, musisz zdobyć ich sympatię ![]()
Próbowałam już chyba wszystkiego. Chciałam z nią iść na zakupy ale stwierdziła że woli iść z ojcem, chciałam zabrać na spacer też nie. Próbowałam zeyby się jakoś dziewczyny między sobą dogadały też spotkałam się z niechęcią. Moja córka garnie się do tej dwójki rodzeństwa wydaje mi się że Jola jej imponuje. Lecz gdy przyjeżdża jeszcze jego syn to zupełnie się izolują od społeczeństwa mają swój świat do którego nie wpuszczają nikogo.Próbowałam rozmawiać o tym z partnerem ale nadal nie widzi problemu. Twierdzi że oni tacy są i za późno na zmiany. Boję się że nasz związek tego nie przetrwa. Ostatnio jest coraz gorzej. NAWET SIĘ O TO POSPRZECZALIŚMY GDY STWIERDZIŁAM ŻE JEGO CÓRKA ŹLE TRAKTUJE MOJA TO POWIEDZIAŁ ŻE JEST U SIEBIE. Bardzo mnie to zabolało bo twierdzi że mnie kocha a tu takie rzeczy. Może macie jeszcze jakieś rady?
Wyprowadz sie...jesli mu na Tobie zalezy i na corce to on powinien doprowadzic do zlagodzenia sytuacji...z tego co piszesz...on chyba nie widzi problemu..