Witam wszystkich
Na początku dodam że piszę pierwszy raz...i nie wiem od czego zaczac
Może zacznę od tego że miałam CUDOWNE i idealne życie.Cudowny, pracowity, kochający maż i ojciec.Wybudowany dom, oboje pracujemy a nie mamy jeszcze 30 lat, po prostu wszystko tak jak należy...
I...
Szybki koniec wszystkiego - zatraciłam wiarę we wszystko, we wszystko co miałam wpojone od dzieciństwa, moje "idealne" zycie się skończyło
Byłam w ciąży i to trudnej ciąży, od początku do końca( praktycznie przelezałam całą ciąze na zmiane w domu i w szpitalu), ale udało sie urodziłam zdrowiutkie dziecko. Mój mąz pracował całymi dniami i zaczeły sie pierwsze kłutnie, nic mi nie pomagał był jakiś inny - obcy.Ale myślałam że jest przepracowany, myślałam ze po porodzie wszystko będzie ok.
Owszem były jakies wieczorne pojedyńcze sms-y na jego telefon, telefon trzymał cały czas przy sobie( myślałam że to przyzwyczajenie ) - ale tak mocno mu ufałam, nie podejrzewałam nic.
Tak szczerze to bardziej kiedyś podejrzewałam siebie że go zdradze niz on mnie.
Aż tu nagle po porodzie przeczytałam smsy z jego tel. i świat mi sie zawalił
To było straszne, i nie do opisania. Kto tego nie przeżyl to nie wie o czym mówię
Na dodatek byłam po porodzie ,karmiłam piersią, nie mogłam wyjś z domu, napic się, wyjechac - cokolwiek
7 miesięcy mnie zdradzał w tak trudnym dla mnie okresie i to z moją znajomą. Przykładowy romans...
Ona chodziła do mnie ja do niej, pożyczała mi ciuchy ciazowe i pisała po ok 30 smsow dziennie z moim męzem!!!
Do całej prawdy dochodziłam sama, mąz kłamał do końca, przejrzałam wyciągi z telefonu - to mówił że tylko pisał i dzwonił (dodam że codziennie, nawet w swięta i sylwestra i nie wiem kiedy on to robił! ) Ona wypiera sie wszystkiego do tej pory i jeszcze bezczelna napisała mi smsa w tej sprawie - że między nimi nigdy do niczego nie doszło.Aż w końcu po tygodniu mojego dochodzenia i płaczu( tak płakałam - ryczałam tydzień i uwierzcie spałam po 2 godziny dziennie, na szczęscie nie straciłam pokarmu ) postawiłam mu warunek że jak się przyzna to będzie oznaczac że chce ratowac nasze małzeństwo.
I się przyznał
Jestem z nim, ale coraz częściej zastanawiam się czy warto.To nie jest już to samo co kiedyś ( był moim przyjacielem o wszystkim mu mówiłam, o NIEJ też rozmawialiśmy ).
Staram się o wszystkim zapomniec ale wszystko mi się przypomina nawet serial w telewizji, itd.
Jednym słowem jest ciążko ( nawet orgazmu nie mogę osiagnąc bo myślę o niej )
Gdyby nie było mojej dzidziuni to zostawiła bym go, ale to nie takie proste
Nie wiem co mam zrobic, szkoda mi dzieci , mojego domu, mojego ułożonego życia, z drugiej strony dlaczego ciągle muszę myślec o kimś a nie o sobie?
Czy któraś z was jest z meżczyzna po zdradzie z jego strony, jak jest teraz między wami? Czy będzie jeszcze kiedyś dobrze ? czy zapomnę kiedys o tym?
jak narazie to nie widze naszej przyszłości, jestem nieszczęsliwa ale dni jakoś lecą, są lepsze i gorsze, sa dzieci...
i mam wrażenie że jak odchowam dzidziunie a spotkam jakiegoś mężczyzne to odejdę
w inny dzien jest w miare normalnie
w inny cudownie
ale dziś znowu do mnie wszystko wróciło
Rozpisałam się, ale musiałam to komuś powiedziec choc w skrócie, bo było bardziej drastycznie