Witam,
Jakiś miesiąc temu zaczęłam się dziwnie czuć. natłok mysli w głowie itp. Nie wiedziałam co mi jest. Nie mogłam się na niczym skupic no i te myśli... Którejś nocy, kiedy nie mogłam spac pomyśłam sobie co by było gdyby nagle coś we mnie wstapilo i kazało popełnić samobójstwo... Od tego dnia mysl ta nie daje mi spokoju. Nie chodzi o to, że chce to zrobić, tylko, że właśnie nie chce tego robić za nic w świecie, ale co będzie jeśli cos mnie podkusi... Boje się siedzieć sama w domu. Ogólnie kocham zycie, mam chłopaka, pracę, kocham swoich rodzicow i brata najbardziej na swiecie... Męczyłam się z tymi myslami miesiąc i poszłam do psychiatry, bo czułam, że coś jest nie tak. Diagnoza - nerwica lękowa. Wiem, że nie wzięła się znikąd, miałam w zyciu trochę problemów, ale mysłam, że już sobie z nimi poradziłam. Widocznie sie myliłam. Opowiedziałam Pani doktor o swoich obawach, powiedziała, że nie ma takiej mozliwości, zebym to zrobiła, lub zrobiła komuś krzywdę, czy tez żebym nagle zachorowała psyhicznie na jakąś psychozę, czy też, że cos we mnie wstapi nie wiadomo skąd, bo to po prostu nerwica lękowa. I to są właśnie moje lęki.I teraz mam pytanie do Was, co robic w sytuacji, gdy takie leki sie pojawią. Ide po mieście i łapie doła i mysle, "boże, żeby tylko coś we mnie nie wstapiło" i tak w kółko. To samo w pracy. Zero koncentracji na niczym. Owszem są chwile, że jest normalnie i o tym nie myślę, ale wiem, ze ta myśl i tak sie pojawi i sama ją do siebie przywołuję, bo się jej boję. Kurcze, jak mam o tym nie myśleć. Przecież ja nie chce sobie nic zrobić, a tym bardziej komuś:((
Chce byś spowrotem taka szcześliwa jak miesiąc temu.
Kolejny problem jest taki, że Pani doktor powiedziała mi, ze ta choroba będzie ze mną już do końca życia i ja znowu strach... Chociaż w sumie zdaję sobie sprawę, że nie "złapałam" jej nagle miesiąc temu, tylko była ze mną już kilka lat, jak to wmawiałam sobie różne choroby itd. I teraz nagle się znowu uaktywniła, ale z tymi lekami, których nie chcę. Jak pomyslę sobie o tym, ze coś mi powie, ze mam sobie coś zrobić to aż mi gorąco... Nie chce tego, no kurcze:( Chcę być szczęśliwa i mieć szczęśliwą rodzinę. Aha i jeszcze fakt, że czytam teraz w necie wszystko o tej chorobie tez mi nie pomaga, jak czytam o niektórych lękach ludzi itp., to sama się ich boję...
Czy psychiatra skierowała Cię na terapię? Czy przepisała Ci leki przeciwlękowe (np. Hydroksyzyna, jest to lek uspokajający, także o działaniu przeciwlękowym)?
3 2012-04-20 16:49:27 Ostatnio edytowany przez cosiedzieje (2012-04-20 16:52:35)
Tak, dostałam cloranxen 5 mg, ale małą dawkę po połówce dwa razy dziennie i jeszcze jakiś lek na C... 10 (teraz zapomniałam jak się nazywa), jeden raz dziennie rano (ma wydzielać serotoninę). Pytałam się, czy będę po tym normalnie funkcjonowac, P. mówiła, że tak, ale jak przeczytałam ulotkę i opinie ludzi na forach to sama się zastanawiam. Tzn. funkcjonuje normalnie, ale te myśli się pojawiają i tak (biore leki 3 dni, a juz chciałabym cudów i super humoru, chociaż P. powiedziała, że zmainy zacznę odczuwac dopiero po 2 tygodniach). Sprzeczne to dla mnie wszystko... Nie chcę zrobic sobie krzywdy, a pojawiaja się takie myśli i się boję...
Jeszcze dodam, że trochę pocieszam się tym faktem, że mam ja od dawna (bo, tak jak wspominałam juz kiedys miałam lęk, że jestem chora, ale wyniki miałam dobre wiec przestałam się martwić, ale trochę to trwało, bo bałam się iść do lekarza) i i do zeszłego miesiąca było wszystko ok, więc może te GŁUPIE lęki mi miną. Tak się łudzę...
Ja cierpiałam na agorafobię (lęk przed otwartymi przestrzeniami, ciągłe myśli, że jeśli coś mi się stanie to nikt mi nie pomoże). Nie byłam w stanie przejechać nawet jednego przystanka autobusem czy tramwajem. Miałam ataki paniki, kiedy wiedziałam, że będę musiała gdzieś pojechać komunikacją miejską. Fobia przyszła tak samo nagle, jak sobie poszła. Nie obyło się oczywiście bez antydepresantów (wszelkiego rodzaju fobie, nerwice leczy się również lekami antydepresyjnymi) i tabletek na uspokojenie. Dzisiaj czuję się dużo lepiej. Lęki czasem wracają, ale nie są tak bardzo nasilone. Ataki paniki również zdarzają się bardzo rzadko. Bo zdarzać się będą, już zawsze.
Chorujesz bardzo krótko, dlatego też jest duże prawdopodobieństwo, że wyjdziesz z tego.
O niczym innym nie marze.... W sumie to jestem z siebie dumna, że nie tłumiłam tego w sobie i poszłam do lekarza. Moja mama tez mnie pociesza, że jak szybko przyszło tak sobie pójdzie.
Jeszcze muszę się Wam trochę wyżalić. Jestem dobrym człowiekiem, wrazliwym i w ogole i te mysli dlatego są dla mnie takie przerażające. Bo jak mozna komus wyrzadzić krzywdę. Ale można, bo jednak ludzie zabijają itp. I ja się tak zastanawiam co takimi ludźmi kieruje. Kurczę, no nienawidze tego stanu... zastanawiania się, analizowania, strachu. Nie wiem jak nad tym zapanować. Mówienie sobie, że od mysli do czynu daleka droga niewiele daja. Jedynia słowa psychiatry, że tego nie zrobie, a kieruje mną lęk jakoś działaja, ale też nie zawsze. Z niecierpliwieniem czekam, aż miną te dwa magiczne tygodnie i moje tablety zaczną przynosić skutek...
Ja również miałam okropne myśli, ciągle wydawało mi się, że coś mi się stanie, że nikt mi nie pomoże, że umrę. Pomagało mi trochę zajęcie się czymś innym. Podczas coraz dłuższych podróży komunikacją miejską słuchałam muzyki albo czytałam książkę. W domu nie siedziałam bezczynnie, sprzątałam, gotowałam.
Trzymam bardzo mocno za Ciebie kciuki.
Dziękuję Ci bardzo za zainteresowanie i słowa otuchy.
Witam,
Nie wiem jak sobie z tym poradzić. Od miesiąca wiem, że mam nerwicę lekową. I od tego momentu ciągle o tym myślę, ciągle czytam posty ludzi mających to samo na internecie. Od miesiąca nie żyje niczym innym tylko tym, żem mam to g... Biorę leki, które teoretycznie powinny już poprawiać moje samopoczucie. Niepokoi mnie jednak fakt ciągłych myśli o samobójstwie, które się do mnie przypałentały. Nie umiem sobie z nimi poradzić. Nic mnie nie cieszy. Mam prace, kochającego chłopaka, który teraz bardzo się stara. Ciagle mi mówi, że mnie kocha - kiedys bym się z tego cieszyła, a teraz masakra... Nie umiem. Ciągle te myśli, że skoczę z okna. Nie chcę tych mysli, one sa jakby nie moje... Przecież jeszcze jakiś czas temu nie zastanawiałam się nad swoim życie, zyłam tak jak dotychczas, a jakoś myśli takich nie miałam. A teraz nie umiem tego opanowac. Cały czas o tym myślę. Nie umiem tego "wyłączyć". Chcę być normalna, szczęśliwa, cieszyć się życiem, nie chcę tych mysli. Te mysli powodują, że zaczynam analizowac swoje życie, ale jakos nie umiem myśleć o przyszłości. Boję się siedzieć sama w domu, że sobię coś zrobię. Przecież nie ma lepszego życia niż tu na ziemii, prawda?? Czy może któras z Was też kiedyś miała takie stany i poradziła sobie z tym? Proszę o słowa wsparcia:(
9 2012-05-12 10:25:55 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-05-12 10:26:18)
Każdy, chyba, czytając codziennie o swojej chorobie, nie może uwolnić się od myśli o niej.
Pytanie, czemu tak bardzo koncentrujesz się na swej nerwicy? Co chcesz przeczytać, znaleźć na różnych forach poświęconych tejże chorobie? Czemu tak uporczywie trzymasz się myśli o samobójstwie?
Jeśli nie będziesz się na tych, lub innych, myślach koncentrowała, to one przejdą. Tak zawsze jest z naszymi myślami.
Jeśli uważasz, że mimo długiego czasu stosowania leków nie widzisz żadnej poprawy, to może najwyższy czas na ponowna wizytę u lekarza prowadzącego?
Właśnie wiem, że czytając posty innym chorych sama się nakręcam, ale jakoś nie mogę się powstrzymać jak łapie mnie dół. Lek stosuję dopiero 24 dzień, a to podobno krótko, ale chciałabym widzieć choć jakąś poprawę sampoczucia. A może te leki już działaja, a ja wypieram to tymi myslami?? sama nie wiem. Wizyte mam w przyszłym tygodniu wiec mam nadzieję, ze jeszcze wytrzymam i lekarz mi wyjasni skąd mi się to wzięło. Tylko najbardziej niepokoi mnie to uczucie beznadziei ...
Nie możesz się powstrzymać? Czyli decydujesz się na to, by się nakręcać
Ciekawe (dla Ciebie), do czego tego nakręcania się używasz.
Odpowiedz sobie samej na wszystkie pytania, które zadałam i w tym, i w poprzednim swoim poście. Nie uciekaj od nich, nie zasłaniaj się odpowiedzią "nie wiem", znajdź odpowiedzi, jeśli chcesz wyzdrowieć.
Nie zastanawiałaś się nad jakąś terapią, rozmową z psychologiem, ale nie jednorazowo, tylko możliwością regularnego spotykania się i rozmowy na dany temat? Być może w Twoim wypadku szukanie i czytanie na okrągło informacji na ten temat w internecie nie jest zbyt dobrym wyjściem, skoro mówisz, że sama się przez to "nakręcasz". Może powinnaś mieć przed sobą realną osobę, która na tym temacie się zna i z którą będziesz mogła rozmawiać.
Moja historia z napadami lekowymi zaczela sie 8 miesiecy temu pare miesiecy po porodzie. Wazac 60 kilo spadlam do wagi 48 nie jadlam,nie pilam nie wiedzialam co sie ze mna dzieje.Zaczely sie straszne bule w klatce piersiowej a skonczylo na ataku paniki .Serce walilo jak szalone,wszystko bylo takie dziwne myslalam ze umieram i wtedy popadalam w wieksza panike.Chodze na terapie do psykologa zarzywam leki,mam zrozumialego kochajacego mnie meza.Teaz nauczylam sie zyc z tym wiem ze od takiego ataku sie nie umrze to nie choroba to atak paniki.Potrafie sie cieszyc i zyc z karzdej chwili.Walczylam z tym dlugo i wywalczylam Czasami nachodza mnie takie dziwne mysli ale jak najszybciej mysle o czyms innym.Bardzo duzo pomogla mi praca.Przedemna jeszcze duga droga zeby bylo tak jak dawniej ale sie niepoddaje walcze i wiem ze dam rade.Jezeli mi sie prawie udalo wyjsc z tego to i wam sie uda bo jesli sie czegos bardzo chce to to sie bedzie mialo.Zycze powodzenia
Chcialam jeszcze dodac ze najgorsze jest jak czlowiek czuje sie beznadziejny,nikomu nie potrzebny,zly na caly swiat i wiele innych rzeczy Trzeba uwierzyc w samego siebie nabrac zaufania do samego siebie bynajmniej mi to pomoglo Ja chodzilam i jesli tylko czulam ze zbliza sie atak paniki powtarzalam bedzie dobrze,bedzie dobrze Pomoglo Najgorsze co moze byc to wmawianie sobie ze nigdy niebedzie dobrze Uwierzcie mi bedzie potrzeba tylko na to czasu Nie odrazu rzym zbudowano.
htt p:// janerwicaija blog .pl/ ZAPRASZAM. Jak sobie radzę a właściwie poradziłam. prosze wpisać bez przerw ponieważ nie mogę dodawać linków
![]()