Tym razem chciałabym Was zapytać, jakie są Wasze odczucia jeśli chodzi o Polske w UE ? Czy waszym zdaniem zmieniło się nasze życie na lepsze czy na gorsze?
Ja na przykład doceniam to, że mozna bez problemu (choć nie wiem czy paszport to taki problem) podróżować po krajach Unii, ale wkurza mnie to, że podlegamy ścisłym normom we wszystkim, nie tylko my-ludzie, ale kury, rośliny- wszystko jest pod ścisłą kontrolą, chociaż nie o to tu chodziło..... miało być wsparcie, ale bez zmieniania w celu ujednolicenia wszystkiego.
Moim zdaniem to nieporozumienie. Korzyści z UE mają tylko politycy,radni i ci WIELCY. Dostajemy pieniądze na dotacje, dofinansowania dla rolników od Unii a kiedyś trzeba je będzie oddać lub pożyczyć komuś innemu.
Szczerz mówiąc jako osoba świadoma i zaradna boję się tego co przyniesie mi i moim bliskim przyszłość w TAKIM państwie. Bogaci poradzą sobie zawsze. A my,zwykli,jak?
Nie oglądam wiadomości-nie mogę patrzeć i słuchać ile matactw, oszustw, fałszywych uśmiechów tych którzy mieli "odbudować" Polskę. Nie mogę patrzeć jak karzą nam pracować do późnej starości, zabierają zasiłki i wmawiają,że unia jest świetna. Brzydzę się tym.
a ja osobiście nie mogę patrzeć na to jak trwonione są te dotacje unijne. Unia rzuca kasą a robi się z tego w Polsce dziadostwo- nikomu niepotrzebne imprezy....napatrzyłam się na to pracując dla firm, które powstały TYLKO pod dotacje unijne. efekt? dyrektorzy się bawią, kupują sprzęty biurowe, samochody firmowe za pieniądze unii, organizują raz na czas jakąś małą imprezę intergracyjną, która jest bezsensowna i co? i nic z tego nie ma....
Uwazam ze latwosc podrozowania to za malo zeby uznac ze korzysci przewyzszaja niekorzysci. Ja tam nigdy nie bylam za wstapieniem pl do unii ale trudno...
Cala glebie bledu wstapienia do unii mozna bylo ujrzec podczas kryzysu finansowego 2008-2010. Placimy za dlugi krajow jak Grecja i Hiszpania. Bog wie czy nie bedziemy musieli placic za bankructwo Wloch..? To troche duza cena za to ze Bruksela da nam dotacje dla rolnictwa (ktore zostana roztrwonione) upewniajac sie przy okazji ze mamy proste banany i okragle ziemniaki. I zakaze nam eksportu oscypkow ![]()
Generalnie nie zauwazylam zeby pl stala sie nagle mlekiem i miodem plynaca i byloby to calkowita zasluga UE.
W moim mieście poczyniono naprawdę dużo inwestycji za środki pozyskane z UE, myślę, że grom z nich bez takiego wsparcia nigdy, a przynajmniej jeszcze bardzo długo, nie zostałaby zrealizowany. Jadąc za granicę mam pewność, że moje ubezpieczenie samochodu i zdrowotne tam również zostanie uznane, nie czuję się jak obywatel drugiej kategorii - niemniej to wszystko nie do końca jest tak cudowne jak stara nam się to wmówić. Dwa lata temu wymieniano nam sprawnie funkcjonujące skrzynki pocztowe, oczywiście tylko po to, aby dostosować je do norm unijnych - wymieniono dobre (!) na pojemniejsze, ale z wlotem wyłącznie od przodu, więc i tak nic większego się nie przeciśnie - kretynizm. Oczywiście zaraz potem zostały podniesione koszty za przesyłki. Idiotyczny przepis o klatkach dla kur - rzecz jasna to my musimy teraz za ich wymianę zapłacić, a część przedsiębiorców w ogóle nie było na tę inwestycję stać. Takich przykładów na każdym kroku można mnożyć, niestety uderzają w nas, zwykłych obywateli, którym obiecywano wspaniały dobrobyt, tymczasem ceny rosną, więc siłą nabywcza pieniądza jest coraz mniejsza, społeczeństwo ubożeje i brak tu raczej perspektyw na poprawę. Tylko czy tych na górze to w ogóle obchodzi? Oni mają przecież swój własny dobrobyt, skrojony na ich własną miarę, miarę ludzi bogatych, którym w myśl zasady ,,syty głodnego nie zrozumie" ciężko jest spojrzeć na świat oczami zwykłego szaraka. I trochę to smutne...
No nie wiem. Ja akurat jestem euroentuzjastką. Moze to dlatego, że mam swoje lata i dobrze pamiętam jak wygladała Polska przed Unią. Jaka była biedna, siermiężna i toporna. I pamiętam, jak całą noc stałam w kolejce po paszport, gdy chciałam pojechać do Bułgarii. I jak zaraz po powrocie musiałam go oddać na milicji.
Widzę jak zmienia się moja okolica dzieki dotacjom unijnym. Ile się buduje dróg, jak rewitalizuje się miasta i miasteczka. Ja sama mam przydomowa oczyszczalnie ścieków za unijne pieniądze. Samorząd wystąpił o dotację i ją dostał. Dzieki temu za oczyszczalnię zapłacilismy tylko 10% kosztów. Wiele gospodarstw nie mogłoby sobie pozwolić na sfinansowanie w całości tego projektu. Kolejny projekt to baterie słoneczne, również z unijną dopłatą.
Patrzę na maleńkie miasteczko w mojej okolicy. Pięknie odnowiony rynek, chodniki, ścieżka rowerowa. W mojej wsi i kilku innych w okolicy unijne przedszkola. W pobliżu jest duży szpital. Bylam tam kilka miesięcy temu i oniemiałam. Nowa Izba Przyjęć, wyremontowane budynki, nowa nawierzchnia na wewnętrznych drogach, parkingi, farma słonecznych baterii do grzania wody.... Za co to wszystko, pytam. Za unijne dotacje.
Jesli chodzi o dotacje dla rolnictwa, to też jestem wobec nich krytyczna, bo wśród małorolnych z okolicy niczego one nie zmieniają. Przynajmiej ja nic takiego nie widzę.
Boimy się, że będziemy musieli płacić na Hiszpanię czy Włochy? Ale na nas też będą płacić, gdy popadniemy w biedę. Zresztą od 2004, gdy wstąpiliśmy do UE, dostajemy dużo, dużo więcej niż sami wkładamy do wspólnej unijnej kasy.
marena7, życia w Polsce w latach wcześniejszych sobie nie wyobrażam jako dzisiejszy dorosły człowiek [wtedy byłam dzieckiem] dla mnie te czasy komuny to obskurne ,szare bloki, przeobrzydliwe kształty budynków, smutne zabawki, piosenki dla dzieci poważne (jak chociażby "Laleczka z saskiej porcelany"
) szarobure ubrania i KONTROLA wszystkiego, chora idea utopijna. Tak że cholernie sie cieszę, że tego już nie ma.
Natomiast tak: podzielam Twoje zdanie o dotacjach, bo u nas również to nawet widać, np. Orliki- boiska (nie wiem tylko dlaczego faworyzowana jest piłka nożna, ewentualnie koszykówka a inne sporty nie) natomiast ja widzę, ile z tych pieniędzy jest trwonionych, jak ludzie się za te pieniądze bawią, organizują jakieś bezsensowne spotkania, obwarowane oczywiście stosem tak absurdalnych, szczegółowych dokumentów, że aż ma się ochotę machnąć reką na to i dać sobie spokój.
Uważam, że Unia za bardzo chce ingerować w to co miało być "polskie"- miała być wzajemna pomoc, a kończy się na unifikacji wszystkiego żeby było jak w Belgii- a tutaj z naszą mentalnością daleko, oj daleko!
Uważam również, że Polska to nadal tak zacofany mentalnie kraj jakich na świecie mało.
No nie wiem. Ja akurat jestem euroentuzjastką. Moze to dlatego, że mam swoje lata i dobrze pamiętam jak wygladała Polska przed Unią. Jaka była biedna, siermiężna i toporna. I pamiętam, jak całą noc stałam w kolejce po paszport, gdy chciałam pojechać do Bułgarii. I jak zaraz po powrocie musiałam go oddać na milicji.
Mareno, ale przecież pomiędzy unią a komuną była jeszcze trzecia, demokratyczna RP, z wolnym rynkiem i wieloma innymi przywilejami, na które komunistyczny reżim nie pozwalał, Ty natomiast piszesz o unii w taki sposób jakby to ona wybawiła nas spod jego jarzma.
9 2012-04-23 00:09:05 Ostatnio edytowany przez Vuk (2012-04-23 00:12:11)
Moim zdaniem to nieporozumienie. Korzyści z UE mają tylko politycy,radni i ci WIELCY. Dostajemy pieniądze na dotacje, dofinansowania dla rolników od Unii a kiedyś trzeba je będzie oddać lub pożyczyć komuś innemu.
Szczerz mówiąc jako osoba świadoma i zaradna boję się tego co przyniesie mi i moim bliskim przyszłość w TAKIM państwie. Bogaci poradzą sobie zawsze. A my,zwykli,jak?Nie oglądam wiadomości-nie mogę patrzeć i słuchać ile matactw, oszustw, fałszywych uśmiechów tych którzy mieli "odbudować" Polskę. Nie mogę patrzeć jak karzą nam pracować do późnej starości, zabierają zasiłki i wmawiają,że unia jest świetna. Brzydzę się tym.
No tak wylałas wszystkie żale, tylko nie rozumiem ich związku z UE. Bo np. jaki związek z UE mają matactwa naszych polityków? Wcześniej tez mataczyli i to bardziej, bo teraz jednak mamy pewną kontrolę ze strony UE.
Tak samo nie pojmuję co Cię skłoniło do powiązania późniejszego przechodzenia na emeryturę z UE (bo to nie UE nam każe - tak kaŻe w ten sposób piszemy ten wyraz)? Inna rzecz, że nie pojmuję jak można na to psioczyć...
Jest rzeczą oczywistą, że po wstąpieniu do UE polska gospodarka dostała kopa, zresztą wystarczy porównać poziom bezrobocia z 2004 i 2012 r., albo choćby poziom pensji minimalnej i średniej z tych lat. NIe sposób też nie zauważyć ilości inwestycji w infrastrukturę współfinansowanych ze środków UE.
Ale to nie wszystko. UE to także projekt polityczny i to, że jesteśmy ważnym krajem UE podnosi nasz status w świecie.
Tak samo nie pojmuję co Cię skłoniło do powiązania późniejszego przechodzenia na emeryturę z UE (bo to nie UE nam każe - tak kaŻe w ten sposób piszemy ten wyraz)? Inna rzecz, że nie pojmuję jak można na to psioczyć...
To fakt, ja też nie widzę związku, nie mogę się jednak powstrzymać, aby nie zapytać jakie Ty z kolei widzisz w tym plusy??? Może ten, że grom ludzi przez całe swoje życie lwią część pensji odkładać będzie na emeryturę, po czym z ogromnym prawdopodobieństwem nawet z niej nie skorzysta? A może ten, że zamiast pójść na emeryturę ci starsi ludzie blokować będą młodym miejsca pracy? No proszę Cię... Wiem, jestem egoistką, ale co mnie obchodzą te wszystkie cyferki tych tam, na górze, kiedy czeka mnie tak podła perspektywa?
Jest rzeczą oczywistą, że po wstąpieniu do UE polska gospodarka dostała kopa, zresztą wystarczy porównać poziom bezrobocia z 2004 i 2012 r., albo choćby poziom pensji minimalnej i średniej z tych lat. NIe sposób też nie zauważyć ilości inwestycji w infrastrukturę współfinansowanych ze środków UE.
Ale to nie wszystko. UE to także projekt polityczny i to, że jesteśmy ważnym krajem UE podnosi nasz status w świecie.
Tylko czy aby przypadkiem ten spadek bezrobocia nie jest trochę naciągany, bo spowodowany między innymi emigracją za chlebem? I czy przypadkiem ta pensja minimalna dalej nie jest głodową, a jej siła nabywcza raczej niewielka, a na pewno zbyt niska, aby można było mówić o godnym wynagrodzeniu za pracę? Weźmy też pod uwagę, że przez osiem wspomnianych przez Ciebie do porównania lat zadziałały takie czynniki jak choćby inflacja, która siłą rzeczy podniesienie płacy minimalnej wymusiła? I czy przypadkiem poziom płacy średniej sztucznie nie zawyżają kosmiczne (wręcz nieprzyzwoicie wysokie) pensje kadry zarządzającej, która jest w ogromnej mniejszości? Ja nie twierdzę, że unia jest zła, ale że wcale nie jest tak cudowna jak nam ją niektórzy usiłują przedstawiać, a to już jest spora różnica.
11 2012-04-23 08:40:54 Ostatnio edytowany przez Vuk (2012-04-23 08:44:27)
To fakt, ja też nie widzę związku, nie mogę się jednak powstrzymać, aby nie zapytać jakie Ty z kolei widzisz w tym plusy??? Może ten, że grom ludzi przez całe swoje życie lwią część pensji odkładać będzie na emeryturę, po czym z ogromnym prawdopodobieństwem nawet z niej nie skorzysta? A może ten, że zamiast pójść na emeryturę ci starsi ludzie blokować będą młodym miejsca pracy? No proszę Cię... Wiem, jestem egoistką, ale co mnie obchodzą te wszystkie cyferki tych tam, na górze, kiedy czeka mnie tak podła perspektywa?
Nie wiem czy egoistką, raczej osobą bez pojęcia o pewnych faktach. Jak np. tym kiedy był ustalony wiek emerytalny, jaka była wówczas średnia życia oraz jaki był przyrost demograficzny. Dla ułatwienia dodam, że średnia życia była znacznie niższa, a przyrost znacznie wyższy = na jednego emeryta pracowało znacznie więcej osób niż dziś. A te procesy wydłużanie życia i wzrost liczby osób starszych w społeczeństwie - będą postępować.
Środki na emerytury, podobnie jak i na wszystko inne, nie biorą się z druku tylu pieniędzy ile władza sobie zapragnie, tylko z tego co władza ściągnie od obywateli.
A Ty mam wrażenie, że traktujesz państwo jako coś w stylu li tylko dojnej krowy. Potraktuj państwo jak dobro wspólne, jak coś czego jesteś częścią. Wtedy może pojmiesz, że na każdy wydatek najpierw trzeba się zrzucić.
I emerytura to nie jest jakies naturalne prawo człowieka, to dopiero w drugiej połowie XIX w. wymyślił zły Niemiec Bismarck. Jakoś przez tysiąclecia ludzkość obywała się bez tej kasy od państwa...
Tylko czy aby przypadkiem ten spadek bezrobocia nie jest sztuczny, bo spowodowany między innymi emigracją za chlebem? I czy przypadkiem ta pensja minimalna dalej nie jest głodową, a jej siła nabywcza raczej niewielka, a na pewno zbyt niska, aby można było mówić o godnym wynagrodzeniu za pracę? Weźmy też pod uwagę, że przez osiem wspomnianych przez Ciebie do porównania lat zadziałały takie czynniki jak choćby inflacja, która siłą rzeczy podniesienie płacy minimalnej wymusiła? I czy przypadkiem poziom płacy średniej sztucznie nie zawyżają kosmiczne (wręcz nieprzyzwoicie wysokie) pensje kadry zarządzającej, która jest w ogromnej mniejszości? Ja nie twierdzę, że unia jest zła, ale że wcale nie jest tak cudowna jak nam ją niektórzy usiłują przedstawiać, a to już jest spora różnica.
Tylko czy aby przypadkiem ten spadek bezrobocia nie jest sztuczny, bo spowodowany między innymi emigracją za chlebem? I czy przypadkiem ta pensja minimalna dalej nie jest głodową, a jej siła nabywcza raczej niewielka, a na pewno zbyt niska, aby można było mówić o godnym wynagrodzeniu za pracę?
No masz, przez 8 lat raju nie zbudowano, no skandal... A przyszło Ci do głowy takie cuś, drobnostka, że Polska w 1989 r. była opóźniona o wiele lat w stosunku do Zachodu? W takiej Anglii kapitalizm i demokracja rozwijały się nie przerwanie od XVII w., kiedy u nas w najlepsze kwitł feudalizm. Oczekujesz wyrównania wielowiekowych zapóźnień od ręki? To jakbyś powiedziała do męża: Od jutra masz zarabiać 100 tys. miesięcznie i g... mnie obchodzi jak to zrobisz.
Poza tym, że bezrobocie spadło nie tak jakbyś chciała, a pensja wzrosła też nie tak - to lepiej jakby nic się nie zmieniało, czy co?
Nie, pensja minimalna wzrosła więcej niż by na to wskazywał poziom inflacji, bezrobocie spadło bardziej niż na to wpływa emigracja. A owa "kadra kierownicza" wszędzie i zawsze zarabiała lepiej niż ta "niekierownicza" i słusznie, bo po równo to tylko komuna chciała dawać.
Ale jak już tak biadolisz, to masz wyzwanie - wskaż mi okres w dziejach Polski, w którym ludziom żyło się lepiej, dostatniej niż obecnie. Zobaczymy czy potrafisz, ja stawiam 100 dolarów, że nie wskażesz, bo teraz własnie teraz mamy najlepszy okres w dziejach jeśli o dobrobyt chodzi.
marena7 napisał/a:No nie wiem. Ja akurat jestem euroentuzjastką. Moze to dlatego, że mam swoje lata i dobrze pamiętam jak wygladała Polska przed Unią. Jaka była biedna, siermiężna i toporna. I pamiętam, jak całą noc stałam w kolejce po paszport, gdy chciałam pojechać do Bułgarii. I jak zaraz po powrocie musiałam go oddać na milicji.
Marena, ale przecież pomiędzy unią a komuną była jeszcze trzecia, demokratyczna RP, z wolnym rynkiem i wieloma innymi przywilejami, na które komunistyczny reżim nie pozwalał, Ty natomiast piszesz o unii w taki sposób jakby to ona wybawiła nas spod jego jarzma.
Tak, w latach dziewięćdziesiatych była Polska demokratyczna, z wolnym rynkiem itd., ale też z najwyższym w dziejach bezrobociem. A wizualnie nie różniła się niczym od PRL. Było tak samo siermiężnie, szaro i brudno, jeśli nie liczyć kolorowych ulotek, "zdobiących" mury i radości z obalenia komuny. Prawdę mówiąc, w tamtych latach żyło się mojej rodzinie najtrudniej. Oboje pracowaliśmy w słuzbie zdrowia i nasze zarobki były skandalicznie niskie, ledwie starczały na skromne życie. Balcerowicz zapewnił nam lata zaciskania pasa, ale rozumieliśmy, że to niezbędne. Przywilejów nie zauważyłam. Były za PRL, bo leki mieliśmy za darmo.
Gdyby nie UE, nasza gospodarka nie dostałaby kopa.
Ja tu widzę problem w mentalności. Mamy do UE stosunek roszczeniowy. Chcielibyśmy brać dotacje, ale w niczym się nie podporządkowywać, pozostać przy swoich klatkach dla kur itp., a wydawać te dotacje po swojemu, najlepiej na zasiłki dla wszystkich. Tak się nie da żyć we wspólnocie.
Mentalna spuścizna po PRL jest powszechna, bo komuna była z jednej strony opresyjna, a z drugiej zapewniała socjalne bezpieczeństwo. Życie człowieka regulowało Państwo. Praca leżała na ulicy, "czy się stoi czy się leży, dwa tysiące się należy" To nie człowiek szukał pracy, praca szukała jego. I ludzie się przyzwyczaili. Teraz wielu żałuje i płacze za komuną. Bo w demokracji nikt o nich nie myśli, są wolni i mogą ze swoja wolnością zrobić co tylko chcą. A to nie takie proste, gdy ma się zakodowane, że PAŃSTWO ma dać, zapewnić, zatroszczyć się, przynieść pod nos, bo się NALEŻY.
Przeżyłam PRL, przeżyłam plan Balcerowica, żyję teraz w kraju unijnym. I to co teraz uważam za najlepsze, bo daje perspektywy. Każdy może podejmować własne decyzje. Zostać tutaj, czy może wyjechać gdziekolwiek. Ruszyć się, czy tkwić w marazmie. Zaryzykować czy czekać na zasiłek. Wziąć swój los w swoje ręce, czy oddać się pod opiekę Państwa i narzekać, że daje za mało.
Mnie osobiście nie brakuje Polski w Polsce i nie mam wrażenia, że Unia Polskę niszczy, bo ma być jak w Belgii. Chcę mieć takie autostrady jak na zachodzie i taki porządek.
Uważam, że przyjęcie Polski do UE to najlepsze co nas mogło spotkać, to wielka szansa cywilizacyjna. I jesli za tą szansę musimy płacić zunifikowanymi klatkami dla kur, czy ściśle określonymi rozmiarami jabłek, to i tak cena nie jest wygórowana.
No masz ci los, czy ja gdzieś napisałam, że unia w ogólnym ujęciu mi się nie podoba? Nawet nie pisnęłam, że jestem jej przeciwniczką, co więcej wymieniłam bardzo istotne zmiany jakie ze sobą wniosła do mojego własnego życia, zaznaczyłam, że je widzę i doceniam, ale wychodzi na to, że powinnam brać ją w pełnym zachwycie i od razu w całości, bez krytycznego spojrzenia i oceny, a ja taka przekorna dusza i skrzynki pocztowe mi się nie podobają
. To oczywiście żart, ale ogromnie złoszczą mnie pieniądze wyrzucane w błoto! I kiedy chleb w domu mi się marnuje, to też mnie to złości, a przepis o bzdurnej wymianie skrzynek zwyczajnie utrudnił mi życie. Dlaczego? Bo miałam na poczcie podpisane zlecenie, że listy polecone listonosz bez podpisu wrzucał mi do skrzynki, a teraz toto tam nie wchodzi i bez przerwy z awizem muszę biegać na pocztę. Ja rozumiem, że gdyby te same skrzynki się niszczyły (naturalna kolej rzeczy), to można byłoby je sukcesywnie wymieniać na unijne, ale skoro były dobre?
I nawet jeśli nasza przynależność do unii ogólnie mi odpowiada, choćby dlatego, że mieszkam w pięknym mieście, niedaleko autostrady, o której kiedyś mogłam tylko pomarzyć, to nie widzę powodu dlaczego miałabym przyklaskiwać wszystkiemu, co jest z nią związane. Irytuje mnie kiedy ktoś na siłę stara się mnie przekonywać, że wszystko w unii jest super, a jeśli nie jest super, to tak jakby wyjątek potwierdzał regułę. A ja jestem kobietą, większość kobiet ma tę przypadłość, że skupia się na detalach i taka moja natura, że te detale zwyczajnie widzę.
Nie wiem czy egoistką, raczej osobą bez pojęcia o pewnych faktach. Jak np. tym kiedy był ustalony wiek emerytalny, jaka była wówczas średnia życia oraz jaki był przyrost demograficzny. Dla ułatwienia dodam, że średnia życia była znacznie niższa, a przyrost znacznie wyższy = na jednego emeryta pracowało znacznie więcej osób niż dziś. A te procesy wydłużanie życia i wzrost liczby osób starszych w społeczeństwie - będą postępować.
Środki na emerytury, podobnie jak i na wszystko inne, nie biorą się z druku tylu pieniędzy ile władza sobie zapragnie, tylko z tego co władza ściągnie od obywateli.A Ty mam wrażenie, że traktujesz państwo jako coś w stylu li tylko dojnej krowy. Potraktuj państwo jak dobro wspólne, jak coś czego jesteś częścią. Wtedy może pojmiesz, że na każdy wydatek najpierw trzeba się zrzucić.
I emerytura to nie jest jakies naturalne prawo człowieka, to dopiero w drugiej połowie XIX w. wymyślił zły Niemiec Bismarck. Jakoś przez tysiąclecia ludzkość obywała się bez tej kasy od państwa...
A widzisz - tu się bardzo mylisz, bo jestem w pełni świadoma skąd i dlaczego decyzja o podniesieniu wieku emerytalnego (tak nas do tego przekonują, że nie dało się nie usłyszeć), ale co to dla mnie zmienia? Nie wiem na jakiej podstawie wysnuwasz wnioski, że nie mam o tych faktach pojęcia??? Bo tak Ci się po prostu wydaje? Tak jak napisałam - jestem w tej kwestii egoistką i patrzę na nią wyłącznie z punktu własnego, osobistego interesu, nie obchodzą mnie cyferki polityków i ekonomistów, ba nawet tych od statystyk, bo praca do 67 roku życia po prostu mi się nie uśmiecha. Moja mama ma dziś lat 62, całe życie dbała o siebie, a mimo to nie jest dziś zdrową osobą, w każdym razie nie wyobrażam sobie, żeby wciąż miała pracować zawodowo, tata od dwóch lat nie żyje ? jakieś wnioski? Tak wiem, to nie jest moje pokolenie, ale to między innymi na podstawie tego pokolenia wyliczona została ta ,,cudowna" średnia długość życia.
Zaraz, zaraz, a czy Ciebie ta ustawa jeszcze przypadkiem nie omija? Ja już niestety jestem nią objęta i dlatego tak się przeciwko temu buntuję.
Kolejna rzecz - ja bardzo chętnie zainwestuję pieniądze, które każdego miesiąca mi i mojemu mężowi zabierane są na składkę emerytalną i w ten sposób sama odłożę na te dwa, może trzy lata, które zostaną mi do śmierci (choć wątpię, że dociągnę) - to naprawdę nie jest jakaś niebotyczna kwota (wszak tylko 36 miesięcy
), a żyć za tę odłożoną kwotę będę mogła do oporu - będzie mnie pewnie stać na dobre jedzenie, prywatnego lekarza, wykupienie recept i pewnie jeszcze parę przyjemności. I naprawdę nie mam nic przeciwko, aby ktoś mi to, jak piszesz, naturalne prawo odebrał. Dlatego raz jeszcze powtórzę - w tej kwestii jestem egoistką (świadomą egoistką) i patrzę na czubek własnego nosa.
Generalnie jednak odchodzimy od tematu, bo to się przecież dzieje na poziomie naszego kraju.
No masz, przez 8 lat raju nie zbudowano, no skandal...
No nie zbudowano, ale czy to nie Ty piszesz o tym co mamy dzisiaj niemal jak o raju?
Racz zauważyć, że napisałam w poprzednim poście ,,nie twierdzę, że unia jest zła", ale przecież widzę, że są w niej wciąż niedociągnięcia.
Uważam, że wspomniane przeze mnie klatki dla kur czy skrzynki pocztowe były wydatkiem absurdalnym, absolutnie zbędnym, również na poziomie unii, która naprawdę ma ważniejsze potrzeby i mogła te środki mądrzej spożytkować. I buntuję się przeciwko temu, że teraz idąc do sklepu za jajko płacę o połowę więcej niż przed koniecznością ich wymiany. Inflację jak nigdy wcześniej odczuwam dziś na własnej skórze, bo jeszcze dwa lata temu, nawet rok, wchodząc do sklepu i trzymając 100 zł w ręku nie musiałam liczyć towaru, który mam w wózku, bo wiedziałam że wystarczy, dziś niestety muszę. Cóż mi zatem po tym, że płaca minimalna wzrasta, jeśli ona wciąż nie jest godną zapłatą za pracę i sądzę, że jeszcze długo nie będzie? Ceny w sklepach też rosną znacznie szybciej niż nasze domowe dochody. Ja w gruncie rzeczy nie powinnam narzekać, bo mi żyje się dobrze, stać mnie na to i tamto, nawet na wakacje, choć przyznaję, że nieraz muszę się nieźle nagłówkować, ale widzę co dzieje się wokół mnie - z ilu rzeczy małżeństwa, w których oboje ciężko pracują i tej pracy się nie boją, muszą jednak rezygnować. Czy to naprawdę o to chodzi, żeby wegetować?
Nie, pensja minimalna wzrosła więcej niż by na to wskazywał poziom inflacji
A czy ja napisałam, że mniej? Wspomniałam tylko, że pewne czynniki (w tym inflacja) tę podniesioną płacę minimalną częściowo wymusiły.
Ale jak już tak biadolisz, to masz wyzwanie - wskaż mi okres w dziejach Polski, w którym ludziom żyło się lepiej, dostatniej niż obecnie. Zobaczymy czy potrafisz, ja stawiam 100 dolarów, że nie wskażesz, bo teraz własnie teraz mamy najlepszy okres w dziejach jeśli o dobrobyt chodzi.
A czy ja gdzieś napisałam, że jest inaczej? 100 dolarów dla Ciebie jeśli mi to wskażesz
.
Chciałabym jednak na koniec rozwiać wszelkie wątpliwości - jestem patriotką, kocham ten kraj i żadne obietnice czy żaden dobrobyt nie byłyby w stanie skłonić mnie do wyjazdu stąd. I nawet w czasie ,,przed unią", czyli jakieś 15 lat temu kiedy bywałam za granicą, a moi znajomi ściszonym głosem odzywali się po polsku, ja z dumą używałam swojego języka. To jednak nie znaczy, że wszystko mi się tutaj podoba. Swoje dziecko też kocham bezwarunkowo, a jednak staram się robić to mądrze i kiedy trzeba bywam w stosunku do niego krytyczna.
Mareno, oczywiście rozumiem i szanuję Twoje zdanie, co więcej, ja je w pełni podzielam, poprzednio chciałam tylko zwrócić uwagę, że Twoja wypowiedź była nieco nieprecyzyjna i można było ją różnie zrozumieć.
I nawet jeśli nasza przynależność do unii ogólnie mi odpowiada, choćby dlatego, że mieszkam w pięknym mieście, niedaleko autostrady, o której kiedyś mogłam tylko pomarzyć, to nie widzę powodu dlaczego miałabym przyklaskiwać wszystkiemu, co jest z nią związane. Irytuje mnie kiedy ktoś na siłę stara się mnie przekonywać, że wszystko w unii jest super, a jeśli nie jest super, to tak jakby wyjątek potwierdzał regułę. A ja jestem kobietą, większość kobiet ma tę przypadłość, że skupia się na detalach i taka moja natura, że te detale zwyczajnie widzę.
Bo mam wrażenie, że traktujesz UE jak coś obcego, analizowanego tylko i wyłącznie pod kątem doraźnych strat i zysków, a nie jak dobro wspólne. UE jest tworem demokratycznym, bo po 1. decyzje podejmują państwa członkowskie, których władze wybiera się demokratycznie, po 2. istnieją organy unijne np. Parlament Europejski, którego członków wybiera się też demokratycznie. Nie rozumiem wobec tego psioczenia na UE jako UE, a nie konkretnych ludzi i decyzje. BO to tak jakbyś psioczyła na Polskę, bo Ci się rządy Tuska nie podobają.
Zaraz, zaraz, a czy Ciebie ta ustawa jeszcze przypadkiem nie omija? Ja już niestety jestem nią objęta i dlatego tak się przeciwko temu buntuję.
Nie, nie omija. I Ci powiem więcej, jeśli mi zdrowie pozwoli, to mam zamiar pracować do śmierci, bo to zdrowe ![]()
Tak jak napisałam - jestem w tej kwestii egoistką i patrzę na nią wyłącznie z punktu własnego, osobistego interesu, nie obchodzą mnie cyferki polityków i ekonomistów, ba nawet tych od statystyk, bo praca do 67 roku życia po prostu mi się nie uśmiecha.
To nie jest kwestia podobania czy nie. Dorosły człowiek powinien rozumieć, że pewne decyzje są zwyczajnie konieczne i nie fochować z tego powodu. Pewne rzeczy trzeba zwyczajnie przyjąć do wiadomości i zaakceptować.
Kolejna rzecz - ja bardzo chętnie zainwestuję pieniądze, które każdego miesiąca mi i mojemu mężowi zabierane są na składkę emerytalną i w ten sposób sama odłożę na te dwa, może trzy lata, które zostaną mi do śmierci (choć wątpię, że dociągnę) - to naprawdę nie jest jakaś niebotyczna kwota (wszak tylko 36 miesięcy
), a żyć za tę odłożoną kwotę będę mogła do oporu - będzie mnie pewnie stać na dobre jedzenie, prywatnego lekarza, wykupienie recept i pewnie jeszcze parę przyjemności.
Po 1. nie wiem czemu zakładasz tyle 3 lata, średnia długość życia kobiety w Polsce wskazuje raczej na lat kilkanaście.
Po 2. Jakoś tak ongiś wymyślono, że system emerytalny działa na zasadzie solidarności społecznej, czyli dziś pracujący płacą składki, z których emerytury dostają już emerytowani. Więc to co wpłacasz w ZUS, to nie jest konto bankowe, na którym masz odłożone pieniądze na emeryturę. Owszem, można się na to oburzać, ale dlaczego na obecną władzę? Wszak większość obecnych emerytów swoje składki oddało komunistycznemu molochowi, który je zwyczajnie pożarł, a ci ludzie też z czegoś muszą te emerytury dostać.
Uważam, że wspomniane przeze mnie klatki dla kur czy skrzynki pocztowe były wydatkiem absurdalnym
Co do skrzynek jakos nie mam zdania. Co do kur, to akurat poprawienie doli zwierząt w wielkich hodowlach, wcale nie uważam za absurd.
Inflację jak nigdy wcześniej odczuwam dziś na własnej skórze
A co ma z tym wspólnego UE? Głównym czynnikiem wpływającym na wzrost inflacji są pewnie ceny paliw, a na to ani Polska, ani UE wpływu nie mają. Sytuacja w krajach posiadających złoża ropy jest jaka jest i dlatego ceny rosną.
Cóż mi zatem po tym, że płaca minimalna wzrasta, jeśli ona wciąż nie jest godną zapłatą za pracę i sądzę, że jeszcze długo nie będzie?
A co to jest w ogóle owa mityczna "godna zapłata za pracę"? Czemu mamy to porównywać do nielicznych krajów bogatszych od nas, a nie do masy krajów biedniejszych? Czemu niby nasza płaca jest "niegodna", bo niższa niż w Niemczech, a nie jest "godna" bo wielokrotnie wyższa niż w Bangladeszu czy choćby na Ukrainie (bogatszej od nas w 1989 r.)? Pensja minimalna w Polsce jest chyba najwyższa we wszystkich krajach postkomunistycznych.
UE jest tworem demokratycznym, bo po 1. decyzje podejmują państwa członkowskie, których władze wybiera się demokratycznie, po 2. istnieją organy unijne np. Parlament Europejski, którego członków wybiera się też demokratycznie. Nie rozumiem wobec tego psioczenia na UE jako UE, a nie konkretnych ludzi i decyzje. BO to tak jakbyś psioczyła na Polskę, bo Ci się rządy Tuska nie podobają.
Vuk, litości, czy Ty mógłbyś w końcu pozwolić innym mieć własne poglądy czy już zawsze będziesz przekonywał, że tylko Twoje są jedynie słuszne? Piszesz do mnie jak do dziecka, tłumaczysz coś, co ja doskonale wiem i rozumiem, ale to mnie zwyczajnie nie przekonuje. Czy jeśli akceptuję unię, to musi mi się w niej podobać absolutnie wszystko? Przecież to byłby absurd. Ale być może Ty jednak tak uważasz i być może w Twoim pojęciu dokładnie wszystko jest w niej doskonałe, co z szacunku dla cudzych poglądów mimo wszystko jestem w stanie uszanować, w moim jednak nie i daj mi do tego prawo. Każdy mechanizm ma swoje słabsze ogniwa, nawet jeśli jest jednym z najlepszych mechanizmów, jakie człowiek kiedykolwiek wymyślił. I raz jeszcze powtórzę - ja nie psioczę na UE jako na UE, ale na poszczególne jej elementy, bo ona w całości nie jest doskonała, nawet jeśli jako twór jest czymś wyjątkowym. Podam przykład - czy jeśli mój mężczyzna podoba mi się w ogólnym jego wizerunku, to jego krzywy palec u nogi też musi? ![]()
I widzisz - Tobie podoba się praca do śmierci, mi nie, bo może zwyczajnie mam inny pomysł na swoje życie, a tu nagle ktoś mi pokrzyżował plany. Poza tym taka przekorna ze mnie natura, że nie lubię kiedy ktoś mnie do czegoś zmusza. Ja wolałabym mieć prawo do emerytury w wieku 55 lat, a jeśli tak uznam, to dalej sobie pracować, ale nie chcę być do tego przymuszona. Pytasz dlaczego uważam, że (przy dobrych układach) zostaną mi tylko trzy lata, więc odpowiadam - bo średnia statystyczna do mnie nie przemawia kiedy już dziś zdrowie odmawia mi posłuszeństwa. I to między innymi dlatego mam tak poważne wątpliwości czy w ogóle dam radę skorzystać z tych pieniędzy, ciężkich pieniędzy, które państwo co miesiąc mi zabiera. Dla mnie rachunek jest prosty - są to pieniądze wyrzucone w błoto. I choćbyś mi podał jeszcze tysiąc argumentów wytoczonych przez polityków, a przemawiających za tym, że pracować powinniśmy do 67 roku życia, to ja, pomimo iż je rozumiem, będę się przeciwko takiemu obrotowi spraw buntować. Przynajmniej tyle mogę.
Powiem Ci więcej - nie dalej jak kilka dni temu psioczący na ZUS szanowny pan senator (przepraszam, ale nie przytoczę nazwiska) na spotkaniu z przedstawicielami zakładu mojego męża wprost powiedział ,, jeśli macie z czego, oszczędzajcie na prywatnych kontach emerytalnych, bo to co dostaniecie z ZUS-u, o ile dostaniecie cokolwiek, na pewno nie wystarczy wam na godne życie?. Więc ja się pytam - jaki to ma sens???
Pytasz co to jest godna płaca - to płaca, za którą można godnie żyć. Uważasz, że można godnie żyć i samodzielnie się utrzymać za 1111,86 zł? Jeśli tak, to gratuluję, bo ja nie potrafiłabym. I nie ma tu znaczenia, że inni mają lepiej czy gorzej, ja patrzę na temat wyłącznie w naszym polskim ujęciu, bo tutaj płacimy podatki, mieszkamy, opłacamy energię, wykupujemy recepty, leczymy zęby i kupujemy chleb. No za Chiny Ludowe na wszystko nie wystarczy!
----------
A co ma z tym wspólnego UE? Głównym czynnikiem wpływającym na wzrost inflacji są pewnie ceny paliw, a na to ani Polska, ani UE wpływu nie mają. Sytuacja w krajach posiadających złoża ropy jest jaka jest i dlatego ceny rosną.
Jak tylko napisałam zdanie o inflacji niemal od razu pomyślałam ,,tak, pewnie Vuk zaraz się przyczepi, że nijak ma się to do unii"
, jak widać na załączonym obrazku na efekty długo czekać nie musiałam
, zauważ jednak, że tylko pociągnęłam temat z poprzedniego postu, gdzie w pewnych kwestiach znacznie od unii odeszliśmy. Żeby jednak w dalszym ciągu nie łamać regulaminu trzymajmy się, proszę, tematu głównego.
Wejście do Unii było dobrą decyzją. Jednak to nie jest dobry wujaszek. Owszem teraz dotacje, ale summa summarum jest to długofalowo zaplanowany proces, mający określone założenia.
Mnie martwi jedynie to, że po wejściu do Unii nasi rządzący zachowują się jak bezrobotny, który trafił 6 w lotto. Dorwawszy pieniędzy wydają, a powinni dwa razy oglądać każdego eurocenta. Ja widzę niegospodarność na szczeblu gminnym. Przykład: osławiona rewitalizacja czegoś tam. Już dwa projekty nie doczekały się realizacji, pomimo zapłacenia za nie.
Następna sprawa to brak takiej oficjalnej informacji ile dotacji otrzymaliśmy, a ile wpłaciliśmy do kasy unijnej. Bilans coroczny musowo.
O ile się orientuję to mamy wpłacać po 1,3 naszego PKB. Ciekawą rzeczą jest też wykorzystywanie swojej pozycji przewodnictwa w Unii, każdy cos tam sobie uszczknął, a nasz Tusk wyskoczył z 6 mld na pierwszą prośbę jaką wystosowano. Zobaczymy jak to wszystko się potoczy, na razie jesteśmy płatnikiem netto ( do 2013), już są naciski by to zmienić.
Powiem wam jedno, im kto mniej jest świadom ekonomicznie, tym bardziej Unię chwali. Ten, który większość życia był izolowany i g.. widział, np moje pokolenie, to aż z zachwytu pieje, bo świat może bez przeszkód zwiedzać.
Na temat emerytur to się nawet wypowiadać nie będę. Niestety my musimy jeszcze zapitalać długie lata, ale to jest nieuniknione skoro mój teść mundurowy, cieszy się owym przywilejem od 35 lat. To i tak nie jest rekord, bo kolega z ławki szkolnej na takowe świadczenie przeszedł w wieku 41 lat.
na razie jesteśmy płatnikiem netto ( do 2013), już są naciski by to zmienić.
czy Ty cytujesz naszego prezydenta?
na podstawie danych z zeszłego roku wyraźnie wynika, że bilans mamy dodatni...i nie wiem dlaczego piszesz o braku informacji na temat dotacji i rocznych raportów...są ogólnodostępne...a że nie mówi się o tym na każdym kroku...no cóż, jeśli nasze społeczeństwo bardziej zainteresowane jest krzywizną banana, kształtem klatek dla kur i innych absurdów aniżeli podwojoną wielkością eksportu, wartością BIZ i skokiem Polski w rankingu FDI o 17 miejsc, a za największe unijne marnotrawstwo uważa wydrukowanie broszur odnośnie do seksistowskich zwrotów ?Pan? i ?Pani?, a nie chociażby bezsensowne podróże eurodeputowanych między Alzacją a Lotaryngią, to nie ma się co dziwić...
Powiem wam jedno, im kto mniej jest świadom ekonomicznie, tym bardziej Unię chwali. Ten, który większość życia był izolowany i g.. widział, np moje pokolenie, to aż z zachwytu pieje, bo świat może bez przeszkód zwiedzać.
Mam nadzieje, że jednak nie masz racji, bo jakżeby to o nas świadczyło, jeśli w dalszym ciągu 80 % Polaków z Unii jest zadowolona ![]()
Olinka, sorry, ale to co piszesz na mnie robi wrażenie pretensji do garbatego, że ma dzieci proste
.
Co do emerytury to wciąż nie pojmuję jak można obrażać się na rzeczywistość i przeciwko niej protestować. No realia są jakie są, nie stać nas na utrzymywanie obecnego systemu. Wyjścia są dwa: obniżyć emerytury lub podnieść wiek emerytalny. Masz jeszcze trzecie wyjście, w wymiarze indywidualnym - odłożyć tyle kasy, żebyś mogła w wieku np. 45 lat zwolnić się z pracy i do śmierci żyć z oszczędności. Przecież nikt Ci tego nie broni.
Druga rzecz z emeryturami jest taka, że wreszcie zniesiona zostanie rażąca niesprawiedliwość polegająca na tym, że kobiety żyjące dłużej, na emerytury przechodzą wcześniej.
Co do pensji minimalnej, to nie ma przymusu pracowania za takową. Mam wrażenie, że masz jakąś wybitnie roszczeniową postawę - państwo i UE mają myśleć i starać się za Ciebie. Przykro mi, ale taka postawa u mnie zrozumienia nie znajduje.
Wiesz VUK, chodzi o realia dotyczące codziennego życia. Nie ma co robić z Polski wysokorozwiniętego kraju w Unii, bo mentalność jest tragiczna i nie wiem czy zauważyłeś, ale w krajach gdzie przewodzi katolicyzm, jest zacofanie mentalne a co za tym idzie w innych dziedzinach.
Nadal nie widzisz problemu , że chleb u nas kosztuje 1 euro i w Niemczech.....też?
Wiesz VUK, chodzi o realia dotyczące codziennego życia.
Oczywiście, tylko czemu niby nasze wielowiekowe zacofanie ma nie być tymi realiami, czemu niby odpowiedzialnością za nie obarczać obecne rządy i UE?
Nie ma co robić z Polski wysokorozwiniętego kraju w Unii, bo mentalność jest tragiczna i nie wiem czy zauważyłeś, ale w krajach gdzie przewodzi katolicyzm, jest zacofanie mentalne a co za tym idzie w innych dziedzinach.
Ale to dalej nie jest winą ani naszego rządu, ani UE.
Co do katolicyzmu po części racja - protestantyzm ma nieco inną mentalność, bardziej ukierunkowaną na budowanie dobrobytu, uczciwość, działalność dobroczynną oraz traktowanie państwa jak dobra wspólnego, a nie okupanta, którego trzeba wyrolować. Piszę po części, bo kulturowo do świata katolickiego przynależy też Francja - kraj od wieków należący do najbogatszych na świecie, a częściowo także np. Szwajcaria i Niemcy.
Nadal nie widzisz problemu , że chleb u nas kosztuje 1 euro i w Niemczech.....też?
Widzę taki problem, że w Polsce żyje się gorzej niż w Niemczech. Tylko że jakby to dokładnie przeanalizować, to pewnie żyło się gorzej zawsze, więc znowu nie widzę związku ani z UE, ani z obecną władzą.
Piszę po części, bo kulturowo do świata katolickiego przynależy też Francja - kraj od wieków należący do najbogatszych na świecie, a częściowo także np. Szwajcaria i Niemcy. Z tym, że Francja jest totalnie laicka, niby główną religią jest katolicyzm, ale Kościół nie ma absolutnie nic do powiedzenia jeśli chodzi o politykę, ogólnie strefę publiczną. Zresztą we Francji jest np. legalna aborcja i nikt z tego powodu problemów nie robi. Kościół swoje, a państwo swoje. Co do Niemiec....Niemcy są tak naprawdę nieokreślone religijne-niby katolicyzm oraz luteranizm, ale mnóstwo ludzi nie przyznaje się do żadnego wyznania. I znowuż Kościół (jakikolwiek) nie miesza sie w życie państwa. Co do Szwajcarii: kalwinizm (odmiana ewangelicyzmu, bodajże zreformowanego).
Catwoman
dzisiejsza laickość ma drugorzędne znaczenie, bo mentalność kształtuje się przez wieki. Gdyby uznać, że Europa Zachodnia podzielona jest na dwa kręgi kulturowe, katolicki i protestancki, to Francja, Włochy czy Austria będą w kręgu katolickim, a Niemcy i Szwajcaria są pod tym względem podzielone.
Tak, ale zauważ, że w tych krajach Kościół-jakikolwiek nie miesza się w ogóle w sprawy państwa. Co jak dla mnie- jest pobożnym zyczeniem jeśli chodzi o Polskę, może z czasem sie to zmieni, ktoś przejrzy na oczy i nastąpi przewrót, jak to już w historii bywało.
Olinka, sorry, ale to co piszesz na mnie robi wrażenie pretensji do garbatego, że ma dzieci proste
.
Hehehe, jakieś niefortunne to Twoje porównanie, bo w tym kontekście (choć przyznaję, że mam pewne wątpliwości czy aby na pewno nam obojgu o ten sam kontekst chodzi), to chyba raczej do prostego, że ma dzieci krzywe
.
Co do pensji minimalnej, to nie ma przymusu pracowania za takową. Mam wrażenie, że masz jakąś wybitnie roszczeniową postawę - państwo i UE mają myśleć i starać się za Ciebie. Przykro mi, ale taka postawa u mnie zrozumienia nie znajduje.
Vuk, nie wiem dlaczego, ale odnoszę wrażenie, że mnie prowokujesz, ale w porządku, lubię kiedy coś się dzieje, więc raz jeszcze chętnie Ci odpowiem.
Mylisz się, po raz kolejny zresztą, ja akurat dobrze sobie radzę i za mnie myśleć nie trzeba - ani nie przymieram głodem, ani nie muszę pracować za minimalną pensję, co więcej, ja nawet mogę sobie pozwolić na luksus niepracowania. Chcę - to pracuję, nie chcę - nie muszę, ale że taka niespokojna ze mnie dusza, to nie lubię bezczynności, ale brak bezczynności, to niekoniecznie musi być tyranie do grobowej deski.
Minimalna pensja - szczęśliwie mnie nie dotyczy, ale wielu moich znajomych już tak i właściwie oni nie mieli wielkiego wyboru, bo praca (i płaca) - albo taka, albo żadna. To naprawdę nie była kwestia ich starania się czy chęci do pracy, ale tego, że przedsiębiorcy jeśli tylko mogą, to wpisują na umowach właśnie owo minimum. Co więcej, wśród moich znajomych, tych lepiej zarabiających, coraz częściej słyszy się, że wręczane im zostają zmiany warunków pracy, łączące się właśnie z obniżeniem płacy. I w tym przypadku wybór jest właściwie żaden, bo też albo się zgadzasz, albo rozwiązujemy umowę. Gdyby minimalna była większa, to i ta pierwsza grupa żyłaby spokojniej i bez poczucia, że ich praca nie jest godziwie wynagradzana, i ta druga nie bałaby się, że zaraz znajdzie się w przysłowiowej kropce.
W kwestii zrównania wieku emerytalnego, to owszem, zgadzam się, że jest to sprawiedliwe. Choć jakby tak nad tym głębiej pomyśleć, to kobiety dłużej żyją, bo bardziej o siebie dbają, nie żłopią wódy, zwracają uwagę na to, co jedzą, robią badania, więc może mężczyźni zamiast krzyczeć, że dotknęła ich niesprawiedliwość, też powinni po prostu o siebie zadbać. Niemniej na pewno nie jestem wyjątkiem, który obraża się na przymus pracy do starości. Właściwie gdyby nie politycy, to byłbyś chyba jedyną osobą, która bez mrugnięcia okiem godzi się na tę propozycję. I tak sobie nawet nieśmiało myślę, że gdyby przeprowadzić w tej sprawie referendum... Hmm... Jak myślisz, jaki byłby wynik?
Człowiek naprawdę nie musi bezkrytycznie do takich spraw podchodzić, bo nawet jeśli interes ogółu na tym zyska (być może), to jego własny już niestety traci, więc powstaje pewnego rodzaju dysonans, a zaraz za nim ten bunt, którego ja jestem przykładem.
Emerytury dziś mamy jakie mamy, a obserwując rzeczywistość wyciągam wnioski, że lepszych mieć nie będziemy. Wiesz, ja problemu nie upatruję w tym, że jest niż, więc społeczeństwo nam się starzeje i coraz mniej osób pracuje, a coraz więcej z tej pracy pobiera świadczenia, ale że tymi pieniędzmi po prostu ktoś źle gospodaruje. Bo na litość - ileż my dziś mamy tych emerytów, że wiecznie w kasie jest pusto? Podobno zarabiamy więcej, mamy niższe bezrobocie, zatem i składki są wyższe i jest ich więcej, emerytury specjalnie nie rosną, a tam jest mało i mało. To nie nasza wina, że ZUS jest bankrutem, ale to my musimy ponosić konsekwencje złego nim zarządzania.
Ciekawe tylko jak się ma do tego nasza kochana unia? ![]()
Minimalna pensja - szczęśliwie mnie nie dotyczy, ale wielu moich znajomych już tak i właściwie oni nie mieli wielkiego wyboru, bo praca (i płaca) - albo taka, albo żadna.
Gdyby minimalna była większa, to i ta pierwsza grupa żyłaby spokojniej i bez poczucia, że ich praca nie jest godziwie wynagradzana, i ta druga nie bałaby się, że zaraz znajdzie się w przysłowiowej kropce.
Jesteś pewna, że by żyli spokojniej? Bo dla mnie nie ulega wątpliwości, że podniesienie minimalnej = problemy finansowe części firm = zwolnienia lub umowy o dzieło w miejsce umów o pracę.
Choć jakby tak nad tym głębiej pomyśleć, to kobiety dłużej żyją, bo bardziej o siebie dbają, nie żłopią wódy, zwracają uwagę na to, co jedzą, robią badania, więc może mężczyźni zamiast krzyczeć, że dotknęła ich niesprawiedliwość, też powinni po prostu o siebie zadbać.
To jest tylko w części prawda, bo drugą strona jest to, że np. mężczyźni są bardziej predysponowani do niektórych chorób, takich jak np. zawały serca.
Poza tym z punktu widzenia wypłacania emerytur znaczenia to nie ma, przyczyny są nieistotne, istotne są fakty czyli to, że mężczyźni pracują dłużej a żyją krócej.
Niemniej na pewno nie jestem wyjątkiem, który obraża się na przymus pracy do starości. Właściwie gdyby nie politycy, to byłbyś chyba jedyną osobą, która bez mrugnięcia okiem godzi się na tę propozycję.
Tylko mi to obrażanie przypomina taka sytuację: rodzina 2+2, oboje dorośli pracują za minimalną. I jedno z nich dochodzi do wniosku: chcę wakacje - 2 miesiące na Karaibach. I żadne tłumaczenia pt. nas nie stać, nie docierają, bo ja chcę i koniec. Dziecinne nie liczenie się z realiami? No właśnie.
I tak sobie nawet nieśmiało myślę, że gdyby przeprowadzić w tej sprawie referendum... Hmm... Jak myślisz, jaki byłby wynik?
A na co to ma być argument? No jak sądzisz, jaki byłby wynik referendum z pytaniem: Czy chcesz być wiecznie młody i piękny oraz zostać 30 letnim emerytem z uposażeniem 10 tysięcy zł? Też pewnie większość byłaby za.
Emerytury dziś mamy jakie mamy, a obserwując rzeczywistość wyciągam wnioski, że lepszych mieć nie będziemy. Wiesz, ja problemu nie upatruję w tym, że jest niż, więc społeczeństwo nam się starzeje i coraz mniej osób pracuje, a coraz więcej z tej pracy pobiera świadczenia, ale że tymi pieniędzmi po prostu ktoś źle gospodaruje. Bo na litość - ileż my dziś mamy tych emerytów, że wiecznie w kasie jest pusto?
Widzisz, to że ZUS jest bankrutem, to jest wina właśnie nasza i zaszłości po PRL. Tu nie tylko ilość emerytów jest istotna, ale i ilość tych, którzy na te emerytury się zrzucają. Czyli od dorosłych nieemerytów odejmij: uczących się, bezrobotnych, pracujących na umowy o dzieło, rencistów (także tych, co renty swego czasu wyłudzili za łapówki) oraz święte krowy (mundurówkę, rolników oraz księży i zakonników/zakonnice). Jak zsumujesz to nie wiem czy jeden pracownik na jednego emeryta pracuje...
Faktem jest, że mamy najmłodszych emerytów w Europie i nie tylko mundurówka za to odpowiada, bo i inne grupy przywileje wcześniejszego przechodzenia miały, np. nauczyciele, górnicy, hutnicy itd. Owszem, teraz te przywileje stopniały, ale przecież ci którzy zdążyli, dalej emerytury biorą.
Korzyści z wejścia Polski do UE są niezaprzeczalne. Jeśli jednak chodzi o podróżowanie bez paszportu, nie jest koniecznością przynależność do Wspólnoty.
Co do powyższej dyskusji - dla informacji Olinki: pensja minimalna jest czymś złym, czymś co jest wymierzone w pracowników, powoduje bezrobocie. Zaś im krócej pracujemy, tym mniejszą mamy emeryturę, zwłaszcza, jeżeli ludzi młodych gotowych do pracy będzie ubywało z roku na rok.
Pozdrawiam ![]()
pensja minimalna jest czymś złym, czymś co jest wymierzone w pracowników, powoduje bezrobocie.
Tak, oczywiście, że pensja minimalna powoduje bezrobocie, bo gdyby pracownik zatrudniony na pełen etat pracował za 500 zł, to można byłoby zatrudnić dwóch pracowników
.
Zaś im krócej pracujemy, tym mniejszą mamy emeryturę, zwłaszcza, jeżeli ludzi młodych gotowych do pracy będzie ubywało z roku na rok.
Jasne, jasne... Jeju, czy ja naprawdę mam zacząć pisać dużymi, drukowanymi literami, żebyście mi przestali tłumaczyć jak dziecku z przedszkola sprawy dla mnie oczywiste? To znaczy nie oczywiste, bo tego to nawet władza nie wie, ale jej się wydaje, że wie. Rzecz w tym, że to co mówią politycy nijak się ma do rzeczywistości, dlatego mnie to ZUPEŁNIE nie przekonuje. Jakoś dziwnie nie wierzę, że moja emerytura będzie większa, bo będę pracować 12 lat dłużej, jedyne co się zmieni to to, że krócej będę emerytką, a dłużej odprowadzać składki na tych, którzy w tym samym czasie będą się cieszyć z tego ,,dobrodziejstwa", na które notabene przecież sobie ciężko kiedyś zapracowali.
Tylko, że mnie zwyczajnie wkurza, że jak mój mąż odkładał środki na II filar, to mu go ZUS zgarnął, teraz słyszy, że ZUS nadal nie ma pieniędzy, więc nie bardzo ma co liczyć na godziwą emeryturę i najlepiej będzie jeśli założy sobie konto prywatne, a żeby było jeszcze śmieszniej, to żona sobie dłużej popracuje i może razem jakoś bez (!) emerytury dociągniemy do schyłku życia. Jednym słowem taka studnia bez dna, nad którą kompletnie NIKT nie panuje. I ja mam uważać, że to wszystko jest w porządku? Politycy sami się w tym wszystkim gubią, jedni mówią tak, inni inaczej, mamią nas obietnicami, karmią cyferkami, a robią swoje. Mój mąż odprowadza tyle składek, że pod koniec roku nie są mu już potrącane, więc wydaje mi się, że na polską emeryturę zapracowałby nawet bez podnoszenia wieku emerytalnego. To tyle w tym temacie.
---------------
Bardzo proszę jednak trzymać się już tematu o UE, bo o emeryturach i płacy minimalnej możemy porozmawiać, ale w innym temacie.
ja mam nadzieję, że dojdzie do jakiegoś mega przewrotu w tym kraju, że Polacy potrafią wyjść na ulice, nie bać się, nie pozostawać biernym.
ja mam nadzieję, że dojdzie do jakiegoś mega przewrotu w tym kraju, że Polacy potrafią wyjść na ulice, nie bać się, nie pozostawać biernym.
Ja tez bo jak patrze na to co sie dzieje to mi sie wlos na glowie jezy
Oczywiście, że na razie bilans mamy dodatni. Za wszystko kiedyś przyjdzie nam zapłacic. Mnie chodzi o efektywnośc wykorzystania środków unijnych, o naszą gospodarnośc. Im lepiej będziemy gospodarowac, tym mniejsze szanse znalezienia się w sytuacji Grecji, Włoch, Hiszpanii, Islandii.
W końcu nastąpi ten moment gdy będziemy więcej wkładac niż wyjmowac i podejrzewam, że mocno zostaną podatnicy przyciśnięci.
A swoją drogą, to jakoś nie znalazłam czytelnego bilansu, na jakiej stronie rządowej tego szukac?
Przeczytałam sporo artykułów, może eurosceptycy czasami przesadzają, na dzień dzisiejszy trudno oceniac. Czytając np Tomasza Cukiernika ( nie postarał się o zweryfikowane dane), w jednym przyznałam mu rację: obsługa funduszy to potężne koszty biurokratyczne. Samo Ministerstwo Rozwoju Regionalnego z 550 urzednikow w 2006 roku rozrosło się do 1038 w 2010 i nadal rośnie.
Niestety sama też się łapię na tym, ze myślę jak Grek. Otóż najlepsza praca to ta w budżetowce. Zdaję sobie sprawę, ze te wszystkie reformy są potrzebne, tylko jak każdy mam w sobie trochę egoizmu i też bym chciała załapac się na wcześniejszą emeryturę. To takie piekielnie niesprawiedliwe, inni mogą lub mogli, a ja co - gorsza?
Możemy tutaj spierac się do upadłego, Unia wymogła na nas pewne reformy, rzad też widzi potrzebę zmian. Rozum mówi, że są potrzebne i będą z pewnością wprowadzane, na przestrzeni lat całe mnóstwo. Tylko tak trudno przyznac się, że każdy grabi pod siebie.
Oczywiście, że na razie bilans mamy dodatni.
no własnie, dlatego płatnikami nie jesteśmy, tak jak napisałaś w pierwszym poście ![]()
A swoją drogą, to jakoś nie znalazłam czytelnego bilansu, na jakiej stronie rządowej tego szukac?
na stronie ministerstwa finansów znajdziesz skumulowane przepływy finansowe miedzy RP a UE; na stronie ministerstwa rozwoju regionalnego - informacje na temat funduszy europejskich, funduszy strukturalnych, postępów w realizacji Narodowej Strategii Spójności (raporty z wykorzystania europejskich funduszy masz comiesięczne); na stronie ministerstwa rolnictwa i rozwoju wsi znajdziesz dane dotyczące członkostwa Polski w UE w sektorze rolno ? żywnościowym..
Czytając np Tomasza Cukiernika ( nie postarał się o zweryfikowane dane), w jednym przyznałam mu rację: obsługa funduszy to potężne koszty biurokratyczne. Samo Ministerstwo Rozwoju Regionalnego z 550 urzednikow w 2006 roku rozrosło się do 1038 w 2010 i nadal rośnie.
pan Cukiernik od samego początku nie był za wstąpieniem Polski do UE...każdy jego artykuł jest na nie..a jego bilans dotacji unijnych trudno uznać za wiarygodny, jeśli nie pofatygował się podać oficjalnych rządowych źródeł...owszem zwiększyła się liczba urzęników, ale wynika to z tego, że zwiększyła sie też kwota rozliczeń.. w roku 2007 ministerstwo było odpowiedzialne za rozliczenie z Komisją Europejską ok. 11 mld euro, w 2011 roku kwota, jaka była rozliczana, to ok. 100 mld euro, doszły też do tego negocjacje nowego budżetu...
Semiramido, jako jedyna zwróciłaś uwagę na mój błąd. Wpływy i przepływy są, ogólny bilans jest, kosztów brak. Tego chyba nikt nie jest w stanie policzyc. Ile nas kosztuje dostosowanie się do unijnego prawa i uregulowań, ile wynosi biurokratyczna obsługa, jaki udział mają kredyty beneficjentów na prefinansowanie, przygotowanie wniosków przyjętych i tych odrzuconych.
Na razie wszystko gra, a co będzie dalej?
Dom to nie tylko koszt materiałów, działki, robocizny, ale też obsługi prawnej czy administracyjnej oraz kredytu. Całkowity koszt często nie jest od razu znany.
Przykład z mojej łączki: ci co przegrali w wyborach samorzadowych utworzyli stowarzyszenie "czegoś tam", zajmujące się projektami unijnymi. Za rozdzielanie unijnych środków pobierają wynagrodzenie, a nawet ostatnio prokurator się nimi zainteresował. Ponoc kasowali od beneficjentow 10% haraczu. Już nie wspomnę o pladze szkoleń typu: bądź aktywny, przedsiębiorczy i Bóg wie jaki jeszcze.
Czasami są to strategie realizowane wielkimi nakładami, a efektywnośc znikoma.
Następnym niepokojącym zjawiskiem jest spaczenie rynku, który tak naprawdę stał się rynkiem zbytu dla starych państw członkowskich.
Firmy zawyżają koszty ( przykład to autostrady), bo jeśli jest z czego obgryśc to trzeba z okazji korzystac. A nawet te nieszczęsne kolektory słoneczne, zanim pojawiły się unijne dotacje ich cena była o wiele niższa, no i obywało się bez mega papierologii.
Doceniam korzyści płynące z przynależności do Unii, jednak obaw mam coraz więcej, zawsze jest coś za coś.Na razie moja gmina sukcesywnie się zadłuża, dają unijną kasę to trzeba brac, a i sami mieszkańcy ciągle naciskają na nowe inwestycje. Początkowo i ja piałam z zachwytu, teraz mi przechodzi.
Nasz świat i nasza ekonomia są tak poukładane, że rzadko kto i rzadko kiedy daje coś bezinteresownie, więc wcześniej czy później przychodzi nam spłacać długi, zwykle zresztą z nawiązką. Dziś patrzymy z zachwytem jak nam pięknieje okolica, a tu i tam jak grzyby po deszczu rosną kolejne tablice o wymownej treści ,,projekt/inwestycja współfinansowany/a ze środków UE". Ale to jest dziś, bo o tym co będzie jutro rzeczywiście raczej się nie mówi.
Może zatem warto byłoby porozmawiać co, zgodnie z prognozami, za lat dziesięć czy dwadzieścia szykuje dla nas unia?
Otóż to Olinko, nie ma nic za darmo.
Jednak czasami coś mnie zwala na kolana. Przed dosłownie paru laty przy wsparciu unijnych środków wyremontowano w pobliżu drogę z ekranami i chodnikiem, ale tylko po jednym pasie ruchu w każdym kierunku. Okolica mocno się zurbanizowała i bach z grubej rury: poszerzamy drogę do dwóch pasów. Oczywiście będzie wykup ziemi przylegającej do inwestycji. Co robią mieszkańcy? Budują, przerabiają w zawrotnym tempie ogrodzenia, byle jak, byle drogo wyglądało, bo wycena będzie większa.
Chylę czoła przed naszą pomysłowością, przed brakiem urzędniczej wyobraźni . Za to zapłacimy wszyscy, my i następne pokolenia.
Niewypałem okazał się program skierowany do bezrobotnych 50+, internet szerokopasmowy, a ostatnia wiadomośc o zamrożeniu środków na e-administrację? Urzędnicy nad regulacjami nie pracowali za darmo, prognoz i analiz też nie pisano za friko, nie wspomnę o całym mnóstwie projektów pozostających na papierze.
Najgorsza jest jednak fuszerka przy wykonaniu, te unijne inwestycje remontuje się zaraz po oddaniu, albo po upływie okresu gwarancyjnego.
Nawet wolontariusze uczący w szkole syna języków, zwrócili na to uwagę.
Idea integracji europejskiej powstała pierwotnie po to by zlikwidować ryzyko kolejnej wojny na kontynencie. Tutaj możemy zanotować całkowity sukces, kolejna wojna francusko-niemiecka czy niemiecko-polska są całkowicie wykluczone.
Stowarzyszenie Polski z WE, a potem przystąpienie do UE otworzyło nam rynki zbytu i ułatwiło handel. Niestety, na skutek naszej nieudolności ,a także dobrze zaplanowanych działań zachodnich korporacji i "dobrych" rad MFW, doszło praktycznie do zniszczenia lub praktycznie wrogiego i niszczącego w skutkach przejęcia tych firm państwowych które zostały stworzone w poprzednim systemie wielkim kosztem ,a które mogły być rentowne. E efekcie polski przemysł został w latach 90tych przejęty przez obcy kapitał i całkowicie uzależniony od obcej myśli technicznej. Błędne jest mniemanie że musiało tak być. Nie musiało. Po pierwsze tzw. Traktat Europejski który podpisaliśmy dawał nam klauzule ochronne których nie wykorzystaliśmy. Po drugie wiele zakładów było jednak konkurencyjnych gdyby je poddać restrukturyzacji, działania zachodnich firm często miały na celu zniszczenie konkurencji- przejęcie i zamknięcie lub dumping cenowy który wyniszczył lokalną firmę na rynku np. wojna Kodak vs. polski Foton. Wiele zakładów miało też własną nowoczesną technologię, głównym problemem był brak pieniędzy na jej wykorzystanie, wymagałoby to grantów od rządu lub po prostu podpisanie takich umów prywatyzacyjnych które wymusiłyby realizację projektów OBRów, rozwój działań lokalnych OBRów i rozwój marki. Takie umowy podpisywali Czesi, u nas priorytetem były żądania związków zawodowych...
Na dzień dzisiejszy korzystamy z dobrodziejstwa dofinansowania, niestety powoduje to rozrost armii urzędników ,a wiele projektów jest nieprzemyślanych i robionych tylko po ty by załapać się na pensje albo żeby w ogóle wydać unijne pieniądze. Na szybko, byle jak, byle ładnie wyglądało w statystykach, zupełnie jak w ZSRR gdzie wydobywano węgiel dla wyższej statystyki ,a później topiono w Bajkale...
UE marnuje ogromne pieniądze, jeżeli UE i kraje do niej należące nie podejmą energicznych reform, EU przegra najprawdopodobniej wojnę ekonomiczną z resztą świata. Co gorsza, unijne polityki ekologiczne których sensowność jest mocno wątpliwa, utopią potworne pieniądze i sektory energetyczne krajów takich jak Polska. Wspólne taryfy podatkowe uniemożliwiają prowadzenie elastycznej polityki podatkowej i eksperymentów które pozwoliłyby ewentualnie w danym kraju znaleźć sposób na pobudzenie gospodarki. Skutek jest taki że wszystko jest potwornie drogie, koszty życia rosną, koszty pracy rosną, a radykalnego wzrostu produkcji i postępu technologicznego nie widać. Istniejący poza UE kraj miałby znacznie większe szanse rozwoju, pytanie tylko czy potrafiłby je wykorzystać, czy mógłby tak dobrze korzystać z rynku europejskiego i czy państwo narodowe ma jeszcze szanse w starciu z nowymi potęgami tego świata? Prawdopodobnie nie. UE to wielki projekt ale status quo utrzymane być nie może, chyba że kosztem dalszego pogrążania się Europy.
36 2012-04-29 11:53:41 Ostatnio edytowany przez Sadie (2012-04-29 11:54:47)
Koejny powod dlaczego nie podoba mi sie unia...
Bo kaze mi placic za dlugi rzadu greckiego...Grecja jak wszyscy wiemy poszla na dno finansowe. Co poniektore kraje ledwo sie trzymaja. Wlochy cienko przeda, Hiszpania zaczyna sie chwiac...A mnie tu gdzie mieszkam tlumacza zeby zachowac strefe euro to trzeba bedze zewrzec posladki i splacac...cudze dlugi. Ale ja sie na to nie zgadzam i nie mam ochoty na dokladanie komus pieniedzy ktorych nikt mi tez za free nie daje.
Unia chciala strefy euro ale chyba nie przewidziala jak trudne bedzie kontrolowanie tak duzej strefy monetarnej i jakie skutki dla wszystkich czlonkow unii bedzie mial problem czy upadek bodajze jednej gospodarki czlonkowskiej... Miejmy tylko nadzieje ze UK wezmie sie w garsc i opusci ta radosna kompanie euro biuroratow.
niestety Grecja sobie bimbała wiele lat i jak to Grecy mają w zwyczaju kłamać, okłamali i Unię, że się "nadają".....niestety nie mają oni zielonego pojęcia o mentalności krajów zachodnioeuropejskich ani o bystrości umysłu w kwestiach gospodarki kraju, teraz płaci za to reszta. Czy w zamian Grecja jest wdzięczna? Grecja się buntuje, strajkuje, bo ludzie nie chcą żyć na niższym poziomie.
Bo kaze mi placic za dlugi rzadu greckiego...
A jak Polsce inne kraje umorzyły połowe długu, zaś resztę rozłozyły na korzystniejsze raty, to też Cię bolało? Bo Greków, Niemców czy Francuzów pewnie tak...
Ciekawe czy Wy byście się nie buntowali, gdyby Waszych bliskich wywalano z pracy z dnia na dzień, bo są cięcia i trzeba oszczędzać. Powiedzmy sobie szczerze- Ci, którzy odpowiadają za sytuację Grecji prawdopodobnie nigdy nie odczują konsekwencji, a za długi zapłacą szarzy ludzie.
Ja powiem szczerze, że idea Unii podobała mi się zawsze. Kiedy na historii słyszałam o planach cesarstwa uniwersalistycznego Ottona III (niestety, zmarł o wiele za wcześnie), pomyślałam, że był geniuszem, choć urodzonym nie w porę. Sama namówiłam rodziców, by głosowali za wejściem Polski do UE.
Niestety, nie do końca podoba mi się kierunek, jaki obrała ciocia Unia. Dla mnie spełnieniem marzeń byłoby stawianie na gospodarkę i wspólną politykę zagraniczną, a takie pierdoły jak krzywizna banana czy dylematy dotyczące ślimaków w ogóle nie powinny mieć miejsca. Jestem też kompletnie niezainteresowana jeśli chodzi o zróżnicowanie społeczeństw. Niech Hiszpanie urządzają sobie corridy, a Polacy jedzą zgniłe ogórki i kapustę- kogo to obchodzi?
Kocham UE, idea silnego, zjednoczonego Starego Kontynentu bardzo mi odpowiada... ale coraz bardziej zaczyna to przypominać moloch pt. ZSRR...
Sadie napisał/a:Bo kaze mi placic za dlugi rzadu greckiego...
A jak Polsce inne kraje umorzyły połowe długu, zaś resztę rozłozyły na korzystniejsze raty, to też Cię bolało? Bo Greków, Niemców czy Francuzów pewnie tak...
Wtedy nie odczulam zadnego luzu finansowego natomiast teraz odczuwam cisnienie na swoje fundusze. Plus nie przypominam sobie zeby Polske oficjalnie ogloszono bankrutem jak to mialo miejsce w przypadku Grecji.
Sytuacja z wczoraj: poczta. pani przede mną chciała wysłać pocztówkę zagranicę, do Bułgarii. pocztówka była uwaga!: kwadratowa a nie prostokątna Efekt: pani z okienka widzi problem:
-Ale tego pani nie wyśle, nie mieści się w normach, to jest w rozmiarach pocztówki.
-Moja córka zawsze wysyła do i z przeróżnych krajów i nigdy nie było z tym problemów.
-Kartka nie jest unijna, ale może pani zaryzykować, najwyżej ją odrzucą.
.............. ![]()
Catwoman, dooobre! ![]()
Ja zresztą uważam, że w bardzo wielu kwestiach mamy do czynienia ze zwyczajnym utrudnianiem sobie życia i zupełnie nie rozumiem czemu służą takie ograniczenia. Dlaczego skrzynki pocztowe nagle muszą być inne, a kartki prostokątne? I nie wiem też do dziś dlaczego zdaniem unii krzywy ogórek jest gorszy od prostego? Gorzej smakuje czy jak? Jabłka uwielbiam krzywe, wręcz takie wybieram, ale w normach unijnych przecież się nie mieszczą
. Nie głupota? No przecież głupota przez duże ,,G".
Może gdyby ktoś kiedyś rozsądnie mi to wytłumaczył, to zmieniłabym zdanie, może uznałabym nawet, że to jednak ma jakiś sens, do dziś jednak niczego, co mogłoby mnie przekonać, na ten temat nie usłyszałam. W ogóle odnoszę wrażenie, że w wielu kwestiach brakuje nam głośnej debaty połączonej z rozsądną argumentacją, a tym samym doinformowania społeczeństwa. Dlaczego?
Ja też nie wiem...myślę, że kolejni ludzie muszą mieć pracę i dlatego wymyśla się takie bzdurne obostrzenia.
Olinka, wszystko to działa na zasadzie synergii: grupa może więcej. Teraz Unia kieruje potok pieniędzy na rozwój Polski, za ileś tam lat sama będzie oczekiwać, że Polska będzie jednym z głównych wpłacających do budżetu Unii, nie bez powodu jesteśmy głównym beneficjentem dopłat a cała powierzchnia kraju łapie się w kryteria konwergencji.
Vuk, przypadek Grecji jest specyficzny, polskie długi to całkiem inna bajka.
Ciężko się nie zgodzić z wypowiedzią Pana Lewskiego, znam kilka dużych firm, które byłyby konkurencyjne na rynku światowym, ale nie dostały szansy na restrukturyzację i teraz są podmiotami zależnymi międzynarodowych korporacji wytwarzającymi dobra gorszej jakości.
Nie można tutaj zapominać o lobbystach i układach za kulisami. Ktoś wziął w łapę, bo brak klauzuli ochronnej to olbrzymie korzyści dla konkurencyjnych firm zagranicznych, a w przypadku polskich rządów i ciągłych afer wszystko jest możliwe.
45 2012-05-01 16:37:26 Ostatnio edytowany przez semiramida (2012-05-01 17:13:16)
Czy w zamian Grecja jest wdzięczna? Grecja się buntuje, strajkuje, bo ludzie nie chcą żyć na niższym poziomie.
a dziwisz się? nie można winić za to społeczeństwa, tylko słabe państwo, które nie potrafiło narzucić egzekucji tego, co samo uchwaliło..kryzys niestety uwidocznił tylko to, co można było przewidzieć..południowe kraje zawsze cechowały się słabą polityką fiskalną i niską konkurencyjnością..
Ja też nie wiem...myślę, że kolejni ludzie muszą mieć pracę i dlatego wymyśla się takie bzdurne obostrzenia.
po części masz rację, Cat..absurdów unijnych zawsze było pełno...nic się nie zmienia..kiedy na szefa KE startował Barroso, poproszono go o ujawnienie spisu wszystkich komisji wyborczych, które były utajone, a pomagały w opracowywaniu różnych przepisów...ponieważ zależało mu na głosach, na kilka dni przed wyborami zgodził się pokazać listę zainteresowanym, ale nie pozwolił publikować jej..lista zawierała 10 razy więcej komitetów niż się spodziewano...ile? 3094...3094 absurdów, bo były to komisje np. ds dobrego samopoczucia zwierząt (to akurat można jeszcze zrozumieć), komisja ds. wind, komisja ds.marchewki, komisja ds. etykietowania tekstyliów i inne...UE chce standaryzować coś, czego standaryzowanie w większości nie ma sensu...dwa lata temu komitety zamieniono na grupy eksperckie i ich liczba zmniejszyła się do tysiąca...czyli co najmniej tysiąc absurdów zostało
nie wiem, czy na dzień dzisiejszy jeszcze zredukowano ich liczbę..pamiętam przepis, który wtedy wycofano, a dotyczył liczenia sęków w deskach..no jakaś totalna głupota niczemu nie służąca, do której całe szczęście nikt się nie stosował..
nie tylko opracowywanie niedorzecznych przepisów wiąże się z konkretnymi wakatami dla konkretnych ludzi, ale chodzi też w tym wszystkim o powody finansowe..dlaczego marchewka stała się owocem? bo Unia daje dotacje na wytwarzanie dżemów z owoców, a w Portugalii dżemy robi się z marchewki..tak samo ślimak stał sie rybą, żeby zrobić dobrze Francuzom, bo dotacje na ryby są większe, a przecież Francuzi znani są z hodowli ślimaków..z bananami sprawa miała się podobnie...chodziło o dotowanie francuskich kolonii..tak że wszystkie absurdalne uregulowania czemuś służą, a właściwie komuś...zawsze jest jakaś grupa, która na tym zyskuje i to nie mało...i po części nasze składki też na to idą..
jakie są plusy dla nas? Cat, masz ogród..jak będziesz w nim wypoczywać i Cię upierdzieli kleszcz, zawsze możesz zgłosić do KE o powołanie nowego przepisu dotyczącego zakazu posiadania kleszczy w krajach członkowskich (był podobny przepis dotyczacy jakiegoś szkodnika wpierdzielającego drzewa) ![]()
46 2012-05-03 10:42:39 Ostatnio edytowany przez Vuk (2012-05-03 10:54:03)
Wtedy nie odczulam zadnego luzu finansowego natomiast teraz odczuwam cisnienie na swoje fundusze. Plus nie przypominam sobie zeby Polske oficjalnie ogloszono bankrutem jak to mialo miejsce w przypadku Grecji.
1. Wtedy nie odczułaś luzu... Ale może gdyby nie to umorzenie, to odczułabyś owo "ciśnienie na swoje fundusze" - przyszło Ci to do głowy?
A po 2. W jaki sposób odczuwasz teraz ciśnienie na swoje fundusze - pensję Ci chcą obciąć, czy co?
I po 3. Nie pojmuje jak można sprzeciwiać się pomocy dla Grecji, gdy mieszka się w kraju, który z identycznej pomocy niedawno korzystał.
Ja zresztą uważam, że w bardzo wielu kwestiach mamy do czynienia ze zwyczajnym utrudnianiem sobie życia i zupełnie nie rozumiem czemu służą takie ograniczenia. Dlaczego skrzynki pocztowe nagle muszą być inne, a kartki prostokątne?
Mysleć
Pewnie ze względu na sortownie. Kartki/listy w znormalizowanym formacie łatwiej (czyt. taniej) posortować.
Catwoman, dooobre! :DI nie wiem też do dziś dlaczego zdaniem unii krzywy ogórek jest gorszy od prostego? Gorzej smakuje czy jak?
Ten problem, o ile dobrze pamiętam, zaczął się od bananów. Chodzi o to, że niektóre państwa UE (np. Francja) mają zamorskie posiadłości, w których uprawia się banany - właśnie odmianę, która jest w miarę prosta. Natomiast w innych częściach świata uprawia się banany skrzywione. I zwyczajnie chodziło o uwalenie konkurencji spoza UE. No cóż, każdy wspólny rynek broni się przed nieuczciwą konkurencją jak może, a banany z Azji, Ameryki Pd. i Afryki to konkurencja nie do końca uczciwa - na plantacjach płaci się gorsze i często zatrudnia dzieci.
Nota bene od 2010 r. nie ma już zapisu o prostych bananach.
Nieraz wystarczy wgłębić się w jakiś zapis unijny, pozornie bez sensu, by ten sens jednak znaleźć. Jak choćby w przypadku zaliczenia marchwi do owoców - co u nas było przedstawiane jak dowód zidiocenia UE. A chodzi zwyczajnie o... dżemy. Otóż w UE dżem to produkt z owoców, ale w Portugalii bardzo popularne są dżemy z marchwi. Więc by te dżemy nadal mogły być sprzedawane jako dżemy UE zaliczyła marchew do owoców.
UE to związek 27 państw, mających różne interesy, tradycje itd. - to wszystko trzeba jakoś pogodzić. Stąd nieraz powstają zapisy na pozór durnowate. Daleko nie szukając - Polska też walczyła, by wódką można było nazywać wyłącznie produkt ze zboża, ziemniaków lub melasy, chociaż spirytus/wódkę można zrobić ze "wszystkiego". Przypuszczam, że dla Portugalczyków to polskie stanowisko w sprawie wódki było równie dziwaczne, jak dla nas owoc-marchewka.
I jeszcze jedno - UE to wspólnota gospodarcza, polityczna, a w założeniu także militarna. I taki twór jest w stanie konkurować z USA, Rosją, Chinami czy Indiami. A jak miałyby z tymi potęgami konkurować np. Malta, Litwa, czy nawet Polska? Niestety, ale nasze znaczenie w świecie oparte jest na dwóch filarach: NATO i UE. Ponadto nawet gdybyśmy do UE nie należeli, to i tak byśmy musieli przyjąć przynajmniej część ich prawodawstwa, jak to dziś czynią Szwajcaria, Norwegia, Islandia. Czyli mielibyśmy unijne prawo, ale bez wpływu na jego tworzenie. Oczywiście moglibyśmy uprzeć się i nie przyjąć, tylko wtedy żegnaj Schengen, żegnaj praco w UE, żegnaj bezcłowy handlu itd. itp.
Sadie napisał/a:Wtedy nie odczulam zadnego luzu finansowego natomiast teraz odczuwam cisnienie na swoje fundusze. Plus nie przypominam sobie zeby Polske oficjalnie ogloszono bankrutem jak to mialo miejsce w przypadku Grecji.
1. Wtedy nie odczułaś luzu... Ale może gdyby nie to umorzenie, to odczułabyś owo "ciśnienie na swoje fundusze" - przyszło Ci to do głowy?
A po 2. W jaki sposób odczuwasz teraz ciśnienie na swoje fundusze - pensję Ci chcą obciąć, czy co?
I po 3. Nie pojmuje jak można sprzeciwiać się pomocy dla Grecji, gdy mieszka się w kraju, który z identycznej pomocy niedawno korzystał.
1. To jest rozmowa na zasadzie "co by bylo gdyby". Tego zadne z nas nie wie wiec moze skupmy sie na faktach, dobrze?
2. Cisnienie odczuwam bo podwyzszaja mi ceny wszystkiego i tlumacza to "zwiekszonymi nakladami na Unie Europejska". Bo rosna mi miesieczne rachunku, bo za chwile wiecej bede tygodniowo wydawac na samochod niz na wyzywienie siebie i meza. Bo zwiekszaja mi oprocentowanie bankowe na kredycie, bo upadaja zaklady i likwidowane sa miejsca pracy w przedsiebiorstwach i firmach ktore pechowo mialy swoj kapital ulokowany w Grecji. Przez co rosnie nam bezrobocie i inflacja. Zmienia sie schemat zatrudnienia na niekorzystny.
Nie wiem czy zdajesz sobie sprawe ale jest taka zasada ze stado antylop posuwa sie do przodu z predkoscia rowna predkosci najwolniejszego osobnika w tym stadzie. A Grecja na chwil obecna nie posuwa sie do przodu. Malo tego ciagne za soba na dno te panstwa z ktorymi miala podpisane umowy gospodarcze. Dlugi musialy byc umarzane kreujac straty finansowe co nie jest korzystne dla zadnego biznesu. W Unii mamy jeszcze Wlochy ktore bog wie czy wytrzymaja do lipca, Hiszpanie ktorej gospodarka leci na leb na szyje, Portugalia sie jeszcze jakos trzyma ale tez duzo przedsiebiorstw jest powiazanych z Hiszpania ze wgledu na bliskie sasiedztwo...To sa duze rynki. Jak pojda na dno to kazde panstwo czlonkowskie bedzie mialo przesrane. To jest zasada domina, pchniesz jeden klocek i pojdzie cala reszta. Fajnie jest jak sie dostaje pomoc z zewnatrz na rozwoj. Mniej fajnie jest jak sie wpada w kryzys z powodu innego panstwa, mniej fajnie jest kaza ci placic dodatkowo 500zl rocznie na jedno gospodarstwo domowe w Grecji i mniej fajnie jest jak wychodzisz z banku z nizszym oprocentowaniem na koncie oszczednosciowym niz to mialo miejsce przed kryzysem.
3. W jakim panstwie ja wedlug ciebie mieszkam? :) Skad wiesz ze korzystalo z pomocy unijnej? Czy po prostu majac waski swiatopoglad wychodzisz z zalozenia ze nie ma Polakow w innych krajach? :)
Grecy mimo bankructwa dalej mają emerytury w wysokości 1200 euro na głowę i wiele przywilejów.
UE jest tworem straszliwym, który sam sobie w nogę strzela. Są plusy, ale też ogromne minusy. Grecja "dupnęła", bo Unia pchała w nią pieniądze beż żadnego nadzoru i zabezpieczenia, a Grecy robili sobie z nimi co chcieli (bezpodstawne dopłaty do stołówek i inne dodatki do dodatków). Już pomijając fakt, że Grecja w ogóle nie powinna wejśc do Unii wtedy kiedy weszła, a jej wejście też było obładowane przekrętami i Unia na pewno o tym wiedziała, a jak nie wiedziała (co wielce wątpliwe) to już tylko świadczy o straszności tego tworu. I teraz Bruksela woła wszystkie państwa członkowskie żeby Grecję ratować bo oni umoczyli?? Nie, też jestem przeciwna, zwłaszcza, jak Sadie napisała, zaraz za Grecją są Włochy, Hiszpania i Portugalia, wszystko wisi na włosku.
1. To jest rozmowa na zasadzie "co by bylo gdyby". Tego zadne z nas nie wie wiec moze skupmy sie na faktach, dobrze?
Fakty sa takie, że byś to odczuła, pewnie nawet nie wiedząc o tym. Odczuła niższymi zarobkami, ale też wolniejszym wzrostem gospodarczym.
2. Cisnienie odczuwam bo podwyzszaja mi ceny wszystkiego i tlumacza to "zwiekszonymi nakladami na Unie Europejska".
Nie wiem kto Ci tak tłumaczy, ale moim zdaniem, tłumaczy bez sensu. Ceny rosną niezależnie od UE, a zależnie od Biskiego Wschodu. Tak Ci przypomnę, że niedawno była awantura w Libii, wciąż jest w Syrii i Sudanie, Iran wciąż pręży muskuły - to ma wpływ na rosnące ceny ropy, a to z kolei wpływa na ceny wszystkiego.
To jest zasada domina, pchniesz jeden klocek i pojdzie cala reszta.
No i to jest własnie jeden z powodów, dla których trzeba ratować Grecję - żeby nie było efektu domina. Bo może się okazać, że jednym z klocków tego domina jest Polska. A właściwie na pewno by się okazało.
3. W jakim panstwie ja wedlug ciebie mieszkam?
Skad wiesz ze korzystalo z pomocy unijnej? Czy po prostu majac waski swiatopoglad wychodzisz z zalozenia ze nie ma Polakow w innych krajach?
To broń o dwóch ostrzach - co Cię wobec tego obchodzi przynależność Polski do UE?
Teo
Piszesz jakby ta Unia, to był jakiś mityczny stwór. A tymczasem Unia to my, Polska i 26 innych państw Europy.
I bez histerii, na razie nie wisi na włosku ![]()
Ja rozumiem korzysci militarne ale uwazam ze zbyt scisle powiazania gospodarcze miedzy taka duza liczba roznych badz co badz krajow to strzal w stope. Bo potem wlasnie sa takie kwiatki ze upada jedno panstwo, pociagajac za soba trzy inne. A te trzy pociagna za soba kolejne 9 i tak juz do konca. Na chwile obecna tylko Niemcy, Francja i UK jakos sie trzymaja, chociaz i tam nastroje nie sa optymistyczne. To sa duze mocarstwa silnie rozwinete gospodarczo. Wlewaja w te unie fundusze bo z ich punktu widzenia warto utrzymac "ten twor". Pytanie jest czy nie rodzi to swego rodzaju zaleznosci..? Mysmy wam pomogli w 2011 to wy teraz w zamian za to wyslijcie czolgi tu/umorzcie nam ten dlug/zlagodzcie przepisy dla naszych obywateli na swoim rynku pracy. Niepotrzebne skreslic.
Z tego co wiem na tym posiedzeniu rady europejskiej rozstrzygajacym o zwiekszonych dotacjach dla Grecji tylko bodajze Slowacja miala jaja zeby powiedziec "Nie." Przewodniczaca slowacka powiedziala "zanim ja wyplace chocby jedno euro musze zapytac o zdanie obywateli slowackich". I slusznie! Bo czemu niby miala by sie przejmowac sucha trawa w cudzym ogrodku kiedy ma swoj do pielegnowania? UK rowniez oznajmilo ze interesy unijne stoja w sprzecznosci z interesami angielskich obywateli i odeszla od negocjacji. Jest solidny powod dlaczego UK nie przejelo wspolnej waluty.
Jest jeszcze inny aspekt unii...Unia to tzw patchwork. Mnostwo roznych kultur probujacych tworzyc jedna wspolnote. Wspolnota twierdzi ze "zamierza szanowac poszczegolne i indywidualne wartosci i tradycje panstw czlonkowskich". Ale tak na dobra sprawe to sa olbrzymie roznice miedzy radykalami chrzescijanskimi w Grecji a kosciolem anglikanskim w uk. Inaczej wyglada podejscie do zycia Francuzow a inaczej Hiszanow czy Niemcow. Inaczej mysli Polak a inaczej Wloch. Unia probuje skierowac wszystkie te rozne kultury i sposoby myslenia w jednym wspolnym celu (bog jeden wie jakim
) Ale tak naprawde kazdy ma na celu swoj wlasny interes i swoje wlasne dobro
Bo jakie wspolne cele znajda francuscy liberalowie z polskimi srodowiskami chrzescijanskimi, ha?
Sadie napisał/a:2. Cisnienie odczuwam bo podwyzszaja mi ceny wszystkiego i tlumacza to "zwiekszonymi nakladami na Unie Europejska".
Nie wiem kto Ci tak tłumaczy, ale moim zdaniem, tłumaczy bez sensu. Ceny rosną niezależnie od UE, a zależnie od Biskiego Wschodu. Tak Ci przypomnę, że niedawno była awantura w Libii, wciąż jest w Syrii i Sudanie, Iran wciąż pręży muskuły - to ma wpływ na rosnące ceny ropy, a to z kolei wpływa na ceny wszystkiego.
Hmm... no tak, bo ona nie pracuje, nie płaci podatków, nie robi zakupów no nic nie robi, nie liczy pieniędzy, nie słucha, nie patrzy, nie porównuje, nie pamięta. Nikt nie musi takich rzeczy tłumaczyć, żeby ludzie sami widzieli co się dzieje. Poza tym rządy mają obowiązek informowania przyczyn podwyższenia cen i danej sytuacji ekonomicznej, a tłumaczą to właśnie zwiększonymi potrzebami UE. A historie paliwowe?? No proszę Cię! W GB jak cena paliwa była tak jest prawie nie zmieniona. Tylko PL ceny lecą na łeb na szyję, bo Libia itp. To jest bardzo wygodny argument i sztuczne napędzanie rynku.
Sadie napisał/a:To jest zasada domina, pchniesz jeden klocek i pojdzie cala reszta.
No i to jest własnie jeden z powodów, dla których trzeba ratować Grecję - żeby nie było efektu domina. Bo może się okazać, że jednym z klocków tego domina jest Polska. A właściwie na pewno by się okazało.
Ratując Grecję która sama się utopiła z pomocą UE wcale nie zapobiegamy efektowi domina, a osłabiamy inne państwa ekonomicznie i tym samym skazujemy je na ten sam los, ponieważ nie mają one wystarczająco siły i środków by się ratować.
Teo
Piszesz jakby ta Unia, to był jakiś mityczny stwór. A tymczasem Unia to my, Polska i 26 innych państw Europy.
I bez histerii, na razie nie wisi na włosku
Wisi na włosku, wisi. I Unia to z nazwy tylko są wszyscy, bo tak naprawdę do się panoszy ten, kto ma więcej wpływów i pieniędzy, czyli Belgia, Francja i Niemcy. GB więcej dopłaca do interesu niż ma coś z tej UE i wcale się Brytolom nie dziwię, że mają dość i myślą o wystąpieniu z Unii. Francuzi krzyczą, że mają w nosie 2 prędkości i wcale nie chcą słyszeć o wyrównywaniu sił tylko jasno mówią, że jak inne kraje nie nadążają to nie ich problem. Niby wszystko to całość, ale jak przychodzi co do czego to każdy sobie.
I właśnie chociażby ze względu na te różnice kulturowe, nikt nie zorientował się, że Grecy oszukują z PKB. Czemu? Bo Bruksela i państwa ościenne są z natury uczciwe, podróżując po nich można spokojnie zostawić rower pod blokiem na noc, otwarte drzwi itd., co jest nie do pomyślenia w innym kraju unijnym np. Polsce
Z kolei Grecy no niestety może są mili dla turystów, lubią zabawę i nieskomplikowany styl życia ale kręcą na prawo i lewo, oszukują, łapówkarstwo jest na porządku dziennym..... Unia Europejska opiera się na zaufaniu. I jeśli chodzi o Grecję, umoczyła, bo oni zawiedli.
Nie wiem kto Ci tak tłumaczy, ale moim zdaniem, tłumaczy bez sensu. Ceny rosną niezależnie od UE, a zależnie od Biskiego Wschodu. Tak Ci przypomnę, że niedawno była awantura w Libii, wciąż jest w Syrii i Sudanie, Iran wciąż pręży muskuły - to ma wpływ na rosnące ceny ropy, a to z kolei wpływa na ceny wszystkiego.
Wiesz z calym szacunkiem ale nie znam ciebie i nie wydajesz mi sie wysoko postawionym ekspertem gospodaczym zebys wiedzial wiecej na ten temat niz moj doradca finansowy zajmujacy sie moim kredytem i wydatkami od lat.
Po drugie tu gdzie mieszkam rzeczywista cena paliwa to raptem 60%. Pozostale 40% to akcyza czyli podatek
A ten idzie do kieszeni panstwa. Podwyzszaja nam podatek na paliwo i inne rzeczy ze wzgledu wlasnie na zwiekszone doplaty do unii, ktore tlumacza "zalamaniem rynku.
Po trzecie odnies sie prosze to zwolnien i bezrobocia spowowowanym faktem ze upadajace firmy i przedsiebiorstwa zmuszone sa obcinac etaty i ludzie traca prace, nie moga splacac kredytu. Spokojnie sobie przez ostatnie 10 lat pracujesz, masz rodzine, splacasz kredyt, nagle upada Grecja. Dla nich to oczywiscie zle a dla ciebie to raptem utrata pracy, walka z bankiem o utrzymanie domu, topnienie oszczednosci i generalne obnizenie poziomu zycia.
No i to jest własnie jeden z powodów, dla których trzeba ratować Grecję - żeby nie było efektu domina. Bo może się okazać, że jednym z klocków tego domina jest Polska. A właściwie na pewno by się okazało.
To znaczy ile jeszcze pieniedzy mamy ty i ja w to wpompowac? Czemu mnie nie stac na pewne rzeczy tylko dlatego ze greccy eksperci i poslowie, zarabiajacy badz co badz o wiele wiecej ode mnie zdecydowali sie pomyslec o sobie i albo krasc pieniadze albo sprzeniewierzac? Ile jeszcze mamy pokryc z naszej kieszeni?
To broń o dwóch ostrzach - co Cię wobec tego obchodzi przynależność Polski do UE?
Bo nadal jestem posiadaczka polskiego paszportu, bo nadal jak potrzebuje zalatwic cos z urzedem skarbowym to musze sie wybrac do pl i zaplacic za procedure czy dokument w POLSKIM urzedzie. Bo panstwo polskie nie pozbawilo mnie praw obywatelskich w tym prawa do glosowania i decydowania o ksztalcie polskiej polityki w tym rownierz zagranicznej. Dlatego mnie obchodzi.
Skoro panstwo polskie nie pozbawilo mnie tego prawa to kimze ty jestes aby mnie go pozbawiac, ha?
Piszesz jakby ta Unia, to był jakiś mityczny stwór. A tymczasem Unia to my, Polska i 26 innych państw Europy.
I bez histerii, na razie nie wisi na włosku
Czyli ok poki nie wisi na wlosku spokojnie sobie patrzmy jak na rozrywke w cyrku. A jak zacznie juz leciec na leb na szyje to dopiero wtedy zacznijmy sie martwic? Problem jest taki ze jak slusznie zauwazyles my nie mamy duzego pola manewru. Nie jestesmy duzym, bogatym czy super hiper dobrze rozwineitym panstwem. Jak zaczniemy leciec to nam bedzie trudniej wyhamowac niz takiej np Francji. Dla nas ryzyko jest wieksze niz dla nich. Ale Unia zrownuje wszystkich do tego samego poziomu.
I właśnie chociażby ze względu na te różnice kulturowe, nikt nie zorientował się, że Grecy oszukują z PKB. Czemu? Bo Bruksela i państwa ościenne są z natury uczciwe, podróżując po nich można spokojnie zostawić rower pod blokiem na noc, otwarte drzwi itd., co jest nie do pomyślenia w innym kraju unijnym np. Polsce
![]()
Z kolei Grecy no niestety może są mili dla turystów, lubią zabawę i nieskomplikowany styl życia ale kręcą na prawo i lewo, oszukują, łapówkarstwo jest na porządku dziennym..... Unia Europejska opiera się na zaufaniu. I jeśli chodzi o Grecję, umoczyła, bo oni zawiedli.
Uczciwość to może jest ogólnie w kraju, ale jeżeli chodzi i PE to nie powiedziałabym ^^ Jaka jest Grecja i Gracy KAŻDY wiedział, a to, że oni tam nie posłali żadnej kontroli czy to PKB rzeczywiście jest takie jak podają to nie świadczy o zaufaniu, a o głupocie i/lub przekupstwie ![]()
ale PKB nie da się sprawdzić ot tak
Tu trzeba uwierzyć krajowi, że podaje prawdziwe dane:)
Cat podobnie jak ja zwrocila uwage na jedna wazna rzecz...Roznice historyczne i kulturowe. Tego sie nie da przeskoczyc. Nie mozna porownac panstwa ktore przez 100 lat swojej historii bylo pod rzadami obcego mocarstwa z panstwem ktore mialo wieksza swobode wyboru drogi rozwoju. Anglicy podczas drugiej wojny swiatowej dostali lupnia, wyniesli sie do siebie i tyle. My jak dostalismy lupnia to zesmy znikneli z mapy Europy. Oni maja 100 lat przewagi nad nami. Mogli poprobowac roznych kierunkow rozwoju demokracji, zobaczyc co i jak, uwzglednic swoje potrzeby...
To sa wielkie roznice w mysleniu, postrzeganiu swiata. Ciezko jest czasem polaczyc ze soba dwa kraje. To co tu mowic o 26 z czego kazdy jest inny?
Nie wiem kto Ci tak tłumaczy, ale moim zdaniem, tłumaczy bez sensu. Ceny rosną niezależnie od UE, a zależnie od Biskiego Wschodu. Tak Ci przypomnę, że niedawno była awantura w Libii,
To jest akurat wina Francuskiego ,a trochę też Amerykańskiego imperializmu, z tym że zrobili syf i powinno już być dobrze, wprawdzie wojna domowa będzie tam trwała ze 20 lat ale płatni mordercy i żołnierze pod szyldem firm ochroniarskich już tam pilnują szybów eksploatowanych przez zachodnie firmy
Iran wciąż pręży muskuły
Zważywszy na zachowanie Izreala i USA to mnie to nie dziwie
- to ma wpływ na rosnące ceny ropy, a to z kolei wpływa na ceny wszystkiego.
Rację masz ale dochodzi do tego że nie możemy sobie w Unii obniżyć podatków poniżej pewnego poziomu- co z tego wynika: W Unii państwo liberalne jest nielegalne.
No i to jest własnie jeden z powodów, dla których trzeba ratować Grecję - żeby nie było efektu domina. Bo może się okazać, że jednym z klocków tego domina jest Polska. A właściwie na pewno by się okazało.
To się nie uda. Wlejesz forsę tam gdzie jej nie ma, nie starczy jej ,a się okaże że brakło ci gdzie indziej. Ten syf w finansach publicznych na zachodzie dział się dawna ale ich krach został przyspieszony przez transfery z sektora publicznego do prywatnych banków które wzięły pieniądze i na nich siedzą. Grecja się nie dźwignie bez gwałtownych reform i zmiany stylu życia... Tam sezon turystyczny mógłby trwać dwa razy dłużej ale Grekoturk woli popracować 3 miesiące a resztę roku spędzić na zasiłku
To jest akurat wina Francuskiego ,a trochę też Amerykańskiego imperializmu, z tym że zrobili syf i powinno już być dobrze, wprawdzie wojna domowa będzie tam trwała ze 20 lat ale płatni mordercy i żołnierze pod szyldem firm ochroniarskich już tam pilnują szybów eksploatowanych przez zachodnie firmy
Zważywszy na zachowanie Izreala i USA to mnie to nie dziwie
Jakoś los krajów islamskich w ogóle mnie nie rusza. Byle sprzedawali tanio ropę i nie zaczepiali niemuzułmanów, to mogą się mordować na pęczki. A Izrael i USA już dawno temu powinny Iran zbombardować. Nieodpowiedzialne dzikusy nie powinny mieć dostępu do broni bardziej skomplikowanej niż czołg.
Rację masz ale dochodzi do tego że nie możemy sobie w Unii obniżyć podatków poniżej pewnego poziomu- co z tego wynika: W Unii państwo liberalne jest nielegalne.
Coś za coś. Tyle że nie jest winą brak liberalizmu w niektórych sferach w naszym kraju. Bo akurat to np. u nas najwięcej zawodów jest ograniczanych. Teraz Gowin chce je uwolnić i dobrze.
Jakoś los krajów islamskich w ogóle mnie nie rusza. Byle sprzedawali tanio ropę i nie zaczepiali niemuzułmanów, to mogą się mordować na pęczki. A Izrael i USA już dawno temu powinny Iran zbombardować. Nieodpowiedzialne dzikusy nie powinny mieć dostępu do broni bardziej skomplikowanej niż czołg.
Dzieki bogu sa inni ludzie myslacy bardziej odpowiedzialnie niz ty. Jest solidny powod dlaczego USA, badz co badz jedna z wiekszych poteg militarnych swiata, jeszcze nie zbombardowalo Iranu.
60 2012-05-05 00:26:58 Ostatnio edytowany przez Pan Lewski (2012-05-05 00:29:52)
Jakoś los krajów islamskich w ogóle mnie nie rusza. Byle sprzedawali tanio ropę i nie zaczepiali niemuzułmanów, to mogą się mordować na pęczki. Nieodpowiedzialne dzikusy nie powinny mieć dostępu do broni bardziej skomplikowanej niż czołg.
To wszystko wina Anglików którzy nie chcieli silnych świeckich państw arabskich żeby nie zagrażały ich imperium kolonialnemu i stworzyli Bractwo Muzułmańskie które przejęło władzę mentalną na tych terenach. Sami wyhodowaliśmy tych fanatyków.
A Izrael i USA już dawno temu powinny Iran zbombardować.
Gdyby Izrael nie był Izraelem to by nam wypadało Izrael najechać i powiesić jego przywódców, a USA nie najedzie Iranu bo to ogromny, dobrze uzbrojony kraj, to by była największa wojna od Wietnamu i Korei. Osobnym problemem jest to że niestety amerykańskie korporacje usiłują nas wszystkich wydoić ,a rząd USA zaburza światową równowagę projektami typu tarcza antyrakietowa, podczas gdy arabowie mnożą się jak króliki i usiłują zniszczyć naszą cywilizację od środka. Bezpieczniej niestety żyło się w czasach zimnej wojny, zrównoważony system bipolarny gwarantował bezpieczeństwo, a tam gdzie teraz bez armii ani rusz, jeździło się wówczas na wakacje...
Coś za coś. Tyle że nie jest winą brak liberalizmu w niektórych sferach w naszym kraju. Bo akurat to np. u nas najwięcej zawodów jest ograniczanych. Teraz Gowin chce je uwolnić i dobrze.
Niezupełnie dobrze.
To wszystko wina Anglików którzy nie chcieli silnych świeckich państw arabskich żeby nie zagrażały ich imperium kolonialnemu i stworzyli Bractwo Muzułmańskie które przejęło władzę mentalną na tych terenach. Sami wyhodowaliśmy tych fanatyków.
Jasne i tak od VII w. Anglicy hodują muzułmańskich fanatyków. I nie ma znaczenia, że w VII w. Anglików nie było...
Gdyby Izrael nie był Izraelem to by nam wypadało Izrael najechać i powiesić jego przywódców,
Nie widzę najmniejszego powodu by to zrobić i atakować jedyną stabilną demokrację Bliskiego Wschodu.
a USA nie najedzie Iranu bo to ogromny, dobrze uzbrojony kraj, to by była największa wojna od Wietnamu i Korei.
Nie trzeba najeżdżać Iranu, wystarczy zbombardować ich instalacje nuklearne. Nota bene twoja teoria o wpływie Anglików i Bractwa Muzułmańskiego dostaje w tym przypadku w łeb, bo Iran to islam szyicki i z sunnickim Bractwem nie ma nic wspólnego.
Osobnym problemem jest to że niestety amerykańskie korporacje usiłują nas wszystkich wydoić ,a rząd USA zaburza światową równowagę projektami typu tarcza antyrakietowa,
Jeśli zaburza tę równowagę kosztem Rosji, Chin i islamu, to tylko przyklasnąć temu można.
podczas gdy arabowie mnożą się jak króliki i usiłują zniszczyć naszą cywilizację od środka
Dobrze, że to zauważasz. Bo tak, to islam jest naszym największym wrogiem.
Bezpieczniej niestety żyło się w czasach zimnej wojny, zrównoważony system bipolarny gwarantował bezpieczeństwo, a tam gdzie teraz bez armii ani rusz, jeździło się wówczas na wakacje...
A jakież to niebezpieczeństwa dziś na ciebie czyhają? Swoją drogą mam wrażenie, że czytam jakiegoś pieszczocha komuny.
Niezupełnie dobrze.
To się decyduj czy chcesz liberalizmu czy lewactwa... Przypuszczam, że chciałbyś liberalizmu byle nie w tym co ciebie dotyczy...
No i prosze. Grecja rozwaza opuszczenie strefy euro. Nie daja sobie rady.... ![]()
No i prosze. Grecja rozwaza opuszczenie strefy euro. Nie daja sobie rady....
w ogóle ich w tej strefie nie powinno być
ale z dwojga złego to już lepiej opuścić........
Pewnie masz racje tylko widzisz dla UK opuszczenie UN przez Grecje oznacza ze prawdopodobnie bedziemy musieli zapelnic finansowa dziure ktora Grecja po sobie zostawi. Bo przeciez te umozone dlugi ktos zaplacil i te pieniadze nie zostana nam zwrocone. Malo tego...zwolni sie wzrost naszej gospodarki, znowu spadnie zatrudnienie i bog wie co jeszcze bedziemy musieli do tego biznesu zwana Unia Europejska dolozyc.
A Grecja nie chce przyjac odpowiedzialnosci i nei zgadza sie na ciecia wydatkow...
65 2012-05-15 23:18:59 Ostatnio edytowany przez Pan Lewski (2012-05-15 23:31:40)
Jasne i tak od VII w. Anglicy hodują muzułmańskich fanatyków. I nie ma znaczenia, że w VII w. Anglików nie było...
Być może nie jesteś świadom tego że pomimo swego militarnego ekspansjonizmu, Islam średniowieczny był znacznie mniej radykalny niż obecny ,a kultura Arabska na znacząco wyższym poziomie niż Europejska. Kiedy w Europie likwidowano ośrodki starożytnej filozofii (a czasami i filozofów) uciekli oni do Persji, później kontrolę nad tymi terenami przejęli Arabowie. Większość spuścizny starogreckiej wróciła na łono Europy dzięki wtórnym tłumaczeniom z Arabskiego które zdobyto w wyniku rekonkwisty w Hiszpanii. Dodajmy że jakoś na tych terenach pokojowe współżycie muzułmanów i chrześcijan było możliwe, bo gdyby nie to by nie dali rady tego przetłumaczyć z arabskiego na kataloński ,a z katalońskiego na łacinę, poza tym nie mamy danych o tym aby Arabowie wybijali wówczas chrześcijan.
Nie trzeba najeżdżać Iranu, wystarczy zbombardować ich instalacje nuklearne. Nota bene twoja teoria o wpływie Anglików i Bractwa Muzułmańskiego dostaje w tym przypadku w łeb, bo Iran to islam szyicki i z sunnickim Bractwem nie ma nic wspólnego.
Zatem pomóż Amerykanom przygotować plany nalotów. Nie twierdzę że to nie jest konieczne, tylko że trudne do wykonania.
Jeśli zaburza tę równowagę kosztem Rosji, Chin i islamu, to tylko przyklasnąć temu można.
I skutek tej polityki jest taki że po raz pierwszy od czasów zimnej wojny Rosja grozi atakiem rakietowym na Europę zachodnią. Gratuluję polityki która doprowadza tak groźny kraj do takich reakcji! Poza tym nie dostrzegasz zagrożenia kryjącego się za USA, w przeciwieństwie do Rosji USA to bagno kulturowe. Kiedy Amerykańska głupota przechodzi już do legendy, w Rosji przeciętny menel rocznie czyta więcej książek niż dobrze sytuowany obywatel Polski. W dodatku USA kierowane przez nie gorszą mafię niż FR. Amerykańskie korporacje de facto obsadzają stołki w kongresie i fotel prezydenta, klany bankowe kontrolują rezerwę federalną, podczas gdy laboratoria na usługach służb specjalnych ostoi zachodnich wartości opracowują substancje które uniemożliwiają utratę przytomności z powodu bólu- żeby można było wykonywać bardziej okrutne tortury.
A jakież to niebezpieczeństwa dziś na ciebie czyhają? Swoją drogą mam wrażenie, że czytam jakiegoś pieszczocha komuny.
Jest wiele krajów do których w latach 70tych można było bezpiecznie pojechać na wakacje, podczas gdy dziś grozi to dostaniem kulki. Jest kilka takich miejsc w Azji gdzie były kurorty ,a jest ruina i talibowie. Podobnie w świecie Arabskim i Afryce Północnej. Kiedyś polscy inżynierowie jeździli do Arabów na kontrakty i na wakacje, teraz byś tam pojechał? Przyjaciel moich dziadków przejechał spokojnie całą Libię Dużym Fiatem ze 40 lat temu, znajomy profesor kilka lat temu prawie został w Libii zabity ale uszedł z życiem bo miał glejt że jak żywy nie wyjedzie z jakiejś prowincji to wojsko (tego dyktatora Kadafiego) wybije mieszkańców, więc ze strachu go puścili, a teraz tam pojechać to pewna śmierć.
Co się tyczy bezpieczeństwa geopolitycznego to póki był system bipolarny w którym atak jednej ze stron oznaczał odwet o 100% skuteczności, to było bezpiecznie bo wiadomo było że żadna ze stron nie zdecyduje się na bezpośrednią konfrontację militarną. Złapał Kozak Tatarzyna ,a Tatarzyn z łeb trzyma W momencie kiedy taki rozbójnik jak USA neutralizuje Rosyjski system odwetowy, i jeszcze pojawiają się inne mocarstwa to już nie można wykluczyć że nie dojdzie do bezpośredniej konfrontacji między tymi państwami albo do wojen lokalnych o globalnych skutkach dla gospodarki.]
A twoje wrażenia mnie nie interesują, prowadzimy merytoryczną dyskusję i mam nadzieję że tak zostanie.
To się decyduj czy chcesz liberalizmu czy lewactwa... Przypuszczam, że chciałbyś liberalizmu byle nie w tym co ciebie dotyczy...
Niezupełnie dobrze bo może to spowodować spadek jakości usług, poza tym problem leży nie tyle w dostępie do zawodów ile w tym że ludzie którzy mają kwalifikacje nie mogą ich wykorzystać bo nie ma dla nich pracy albo jest ona nieopłacalna. Jeżeli już mówimy o liberalizmie, to proponuję wprowadzić gradację składek ZUSu na miarę możliwości płatniczych osób prowadzących działalność oraz obniżyć opodatkowanie, bo skutek jest taki że nie opłaca się legalnie pracować.