Od ponad dwóch lat jestem w takim związku bez żadnej swobody, ciągle śledzona, muszę się spowiadać z każdej minuty życia.. Na początku, kiedy go poznałam nie wiedziałam, że jest aż taki okropny.. Wydawał mi się bardzo sympatyczny, lubił się przytulać, chodź to raczej bardzo rzadkie u facetów i poświęcał mi bardzo dużo uwagi. Z czasem zaczęły się problemy. Kilka razy nie zdąrzyłam odebrać telefonu od niego albo nie odpisałam odrazu na smsa, bo po prostu go nie zauważyłam.. Nawet o największe głupoty się kłociliśmy.. Nie wiem co tak naprawdę mnie przy nim trzymało.. Już wtedy bardzo mi na nim zależało i nie chciałam go za nic stracić, co ponosiło za sobą coraz większe koszty, za każdy nieodebrany telefon, spotkanie z koleżankami, czy inny wybryk musiałam go przepraszać i błagać żeby do mnie wrócił. Nie wiem dlaczego to robiłam, czułam po prostu, że muszę z nim być i nie może być inaczej. I tak po kolei odebrał mi wszystko na początek takie drobne rzeczy typu gg facebook nk i inne portale społecznościowe, najpierw musiałam podać hasło, później po kolei mi usuwał, wracał do mnie za każdym razem, tylko zawsze musiało wyjść na jego i musiałam coś oddać w zamian za to, że wciąż ze mną będzie.. W taki sposób zabrał mi kontakty z przyjaciółmi, rodziną i z całym światem. Teraz wiem, że sama jestem za to wszystko winna, bo powinnam wtedy dać mu spokój i odejść. Mieliśmy nawet przerwę w związku półtora miesiąca to on do mnie pierwszy napisał, ale to ja musiałam przeprosić.. Ostatnimi czasy naprawdę zdałam sobie sprawę z tego, że ten związek nie prowadzi do niczego i że ani on ani ja nie będziemy w nim szczęśliwi, dlatego postanowiłam to zakończyć, wiele osób próbowało mi pomóc, ale nigdy nie udało mi się tego zakończyć. On robił wszystko, żeby tylko mnie przy sobie zatrzymać.. Okłamywał mnie, że nie jadł, po czym trafił do szpitala, że uciekł z domu i nie wróci dopóki nie zgodzę się z nim być.. Kilkakrotnie dawał mi do zrozumienia, że się zabije, wysyłał mi mmsem zdjęcia tabletek, pocięte ręce... Wszystko żebym tylko wróciła.. Ja musiałam wrócić nie mogłam tego wszystkiego znieść szczególnie, że nawet bez tego było mi bardzo ciężko.. Wiedział że mam do niego ogromną słabość i wykorzystywał to za każdym razem.. Groził mi śmiercią, raz zabrał mnie do lasu.. stał nademną z kijem.. bałam się.. Nie chciałam, żeby mi coś zrobił, ani sobie.. Po tej całej sytuacji znów do niego wróciłam.. Musiałam nie widziałam innego wyjścia.. Nie wiem czy naprawdę byłby do tego zdolny żeby mi coś zrobić... Dużo myślałam, żeby iść z tym na policję, ale nie chciałam mu robić problemów szczególnie, że ma już problemy z prawem.. Nie chcę żeby do końca życia miał do mnie żal za to, tak jak ma do swojej poprzedniej byłej.. Ona tak rozwiązała całą sytuację, inna uciekła za granicę a co ja mam zrobić? Jestem z nim dłużej od nich... Nie umiem sobie pomóc.. Nikt z przyjaciół nie chce się do mnie odzywać dlatego piszę tutaj... Nie potrafię go już kochać.. Jestem dlatego, ponieważ się boje jego kolejnych reakcji.. On wie o tym, ale i tak nie pozwola mi odejść...
Boże co Ty z nim jeszcze robisz ? Wiem wiem łatwo mi mówić ale naprawdę nie patrz na niego tylko uciekaj ! On wywiera taka presje na Tobie ze to straszne aż mialam podobnie tyle ze moj nie stał nade mną z kijem nigdy mi nie groził .. Okropne jest to jacy faceci potrafią byc
on Cie terroryzuje
na prawdę nie patrz na niego i go zostaw na pewno zasługujesz na Kogoś kto będzie Cie kochał i szanował a nie na taka świnie no wybacz inaczej nie moge tego nazwac
powiedz mu jasno ze będzie głupi jeśli targnie sobie na zycie, spójrz na to jak jest teraz a jak moze byc niebawem ? Przeciez to nie do pomyślenia nawet ciesz Sie ze Cie przy nim nic nie trzyma mam na myśli dziecko. Nie daj tak Sobą pomiatac, mam nadzieje ze Ci sie ułoży i znajdziesz szczescie na takie jak na prawdę zasługujesz bo to co sie teraz dzieje w Twoim związku jest chore
trzymaj sie i przedewszystkim nie daj !
A wiesz co to jest przemoc psychiczna?
Chcesz popaść w depresje? Chcesz, by Twoje życie stało się czarną pustką?
To idź na policję! Teraz Ci będzie trudno, ale za kilka lat będziesz z siebie dumna.
Aż ciarki przechodzą po przeczytaniu Twojego listu. Przecież Ty z nim jesteś ze strachu, sama napisałaś, ze nie potrafisz go już kochać, musi być jakieś wyjście, przecież nie możesz tak żyć. On widzi, że jesteś uległa i wracasz za każdym razem do niego, mało tego, jeszcze go przepraszasz???Nie mogę pojąć jak ludzie mogą być tak bezwzględni, jak potrafią owinąć sobie kogoś wokół palca, kurcze przecież na nim nie kończy się świat, nie może Cię wiecznie prześladować i dręczyć, odsunął Cie od ludzi, żebyś nie miała do kogo się wyżalić, żebyś w nikim nie miała wsparcia i była całkowicie uzależniona od niego. Nie piszesz ile masz lat, ale pomijając ten fakt nie marnuj życia na kogoś takiego. Pozdrawiam.
Mam 21lat.. Dopóki go nie poznałam miałam dużo mniejsze problemy.. Nie wiem dlaczego chce mnie zatrzymać przy sobie mimo to, że wie, że naprawde go już nie chce.. Może zdał sobie sprawę z tego, że nikt nie wytrzymałby tego co ja muszę znosić, ale nie próbuje nic w sobie zmienić.. Uważa, że to ja jestem ta zła i jeśli odejdę to będę straszną egoistką i że nie można zostawiać kogoś z takimi problemami jak on ma.. Próbowałam już z nim rozmawiać wiele razy.. Żebyśmy razem poszli do psychologa poradzić się albo coś. Ale on nie widzi problemu w sobie tylko we mnie.. Wciąż mnie krytykuje, a to już zaczyna mnie poprostu dobijać.. Ale mimo to nie chce żebym odeszła.. Nie rozumiem tego.. Skoro jestem taka zła, to dlaczego nie chce kogoś innego... Żałuje, że byłam taka głupia i to trwa tak długo..
Przez to wszystko mam problemy z rodziną, w szkole, ponieważ zawaliłam dwa przedmioty i z kasą, ponieważ sama nas utrzymuje z kredytu i stypendium.. Ale wiem, że jeśli uciekne to on i tak mnie wszędzie znajdzie i zamieni moje życie w jeszcze większe piekło albo co gorsza zrobi krzywdę nie tylko mi, ale także mojej rodzinie, a nie chciałabym mieć nikogo na sumieniu...
powiedzcie mi jak to jest ;( gdy sie kogoś kocha ;( ? . bo chyba ja nie wiem naprawde ;( opowiem wam historie mojego życiaa
. Chodzilam do szkoly poznalam chlopaka ktory bardzo mi sie spodobal ale nie pisalam z nim ani nic ;( , pisalam z jego kolega , ale ten kolega pisal z jego telefonu po dluzszym czasie napisalam sms i juz nie bylo z Nim kolegi z ktorym pisalam odpisał On moj ideal ;( pisalam z Nim dluzszy czas , pisal tak slodko , chodz w szkole wstydzil sie stac ze mna rozmawiac ;( . pisalismy z trzy miesiace ze soba , wkoncu poprosil mnie o chodzenie zgodzialam sie bylam bardzo szczesliwa bylo pieknie chodz oszukiwal mnie mowil ze idzie do domu a tak naprawde wcale tak nie bylo , zaczely sie moje kursy w szkole gdzie indziej byl bardzo zazdrosny ;( tam poznalam super kumpla on byl strasznie o niego zazdrosny denerwowal mnie nie moglam tego zniesc klocilam sie z nim ciagle ;( on przyjezdzal na rowerze codzien 10km do mnie plakal mowil ze mu zalezy ze kocha ze teskni ze boi sie ze mnie straci ;( plakal jak dziecko , wkoncu wrocilismy do siebie , po tym wszystko zaczelo sie psuc byly wakacje on ciagle kumple zapomnial o mnie , pil , jaral , spedzal wakacje z kumplami ;( przyejchal moze z 3 razy w miesiacu oszukiwal wylaczal telefon ;( , nie moglam juz tak bardzo mnie krzywdzil ;( , ale wszystko po wakacjach wrocilo do normy ale kiedy po sylwestrze nadszedl nowy rok zostawil mnie odszedl tak bez slowa powiedzial ze wybiera kolegow;( ze oni sa najwazniejsi zerwal ze mna ;( wylaczyl telefon poszedl w balet dwa tygodnie nie odzywal sie nie pisal , wiec powiedzialam sobie ze dam rade mialam super przyjaciolke mialam wsparcie tylko w niej dzieki niej dawalam rade ona tez miala chlopaka dosyc czesto sie klocili i on zerwal z nia ,zaczelam z nim pisac ;(( potem spotykac ;(przyjezdzal codzien z kumplami jezdzilismy na piwo , i gdzie tylko chcialam do moich kolezanek ,on wtedy dowiedzial sie ze mam juz kogos to byl tez jego taki kolega zabolalo go to;(((ale wtedy napisal mi sms ze jestem wulgaryzm zaczął wyzywac jak zadzwonilam dawal telefon kumplom oni mnie tez wyzywali ;((((((((bardzo zalowalam tego ze zaczelam pisac z tamtym ,a najbardziej ze skrzywdzialam moja przyjaciolke byla bardzo super ;(((jej bardzo tego zaluje ,nie moglam juz z nim dluzej sie spotykac nic do niego nie czulam niestety chyba po prostu chcialam jakos zapomniec o tamtym co mnie zostawil:(,zalowalam i zaluje do dzis nawet raz odebrala telefon jego kolezanka czy dziewczyna po tym wszystkim jak sie dowiedzial ze zaczelam spotykac sie z innym ciagle wyzywal nie chcial mnie znac mowil ze jestem wulgaryzm;(((powiedzcie mi naprawde zrobilam z siebie wulgaryzm on ciagle mi to wmawia ;(((((ale wybaczyl mi jak i moja przyjaciolka zaczelismy wszystko od nowa stralam sie akceptowalam wszystko co robil:(zale potym zaczął konkretnie melanzowac z kolegami w kazdy weekend;((zostawial mnie nie wracal na noce do domu mmnial mnie gdzies;(((rok po tym wszystko wrocilo do normy przez jakis czas bylo super naprawde;( zawsze go przepraszalam:( nawet jak nie byla moja wina:(dzis siedze i piszac to placze;(uderzyl mnie kilkanascie razy;(( i to bardzo ale mocno go kocham mowil ze nie bedzie tak robil nigdy ale za kazdym razem przy klotni bil;((dzis placze;(wczoraj sie spotkalismy mowil ze zaluje chce naprawic a potem odwiozl mnie za jakies 4godz i poszedl w balet jeszcze napisal ze chce to naprawic itp ale potem kontakt sie urwal wylaczyl telefon dzis zadzwonil rano pod byle pretekstem ... a teraz znow jara baluje taki czlowiek zawsze bedzie jaral , cpal bil zawsze taki bedzie prawda ? .nie ufam mu chyba juz za duzo przeszlam kazdy dzien kazda noca placze przez niego;((((teraz dzwonialam pytalam sie czy wraca do domu poweidzil ze nie ,wylaczyl telefon ;((on mnie oszukuje caly czas ;( tak bardzo go kocham jej ;(chce umrzec nie chce zyc ale wiem ze jak wroce bede nieszczesliwa bo tacy ludzie nigdy sie nie zmieniaja ';(( ciagle mowil ze jestem wulgaryzm wulgaryzm ;( jej a ja siedze calymi dniami w domu nie pisze z nikim ani nic dlaczego on tak mowi ;(((bo raz jsk mnie zostawil zaczelam spotykac sie z innym ?:((ale pokazalam mu ze mi zalezy ze zaluje a on nic
(((teraz swietnie sie bawi a ja placze co mam zrobic zapomniec o nim juz na zawsze ?
((( jej to takie trudne :(kochac kogos a ten ktos ma cie w dupiee dlaczego tak jest tym bardziej ze dowiedzialam sie ze jezdzil z kumplami i tambyla jakego byla
(taka wulgaryzm z niej w swieta pisal do innych jak sie roztalismy:( , a ja co mu zrrobilam wybaczylam mu tyle jej
( , pomozcie mi prosze was ;((
Używanie wulgaryzmów na forum jest zabronione.
moderatorka apoteoza
Witam wszystkich:-)Chce opowiedzieć komuś swoją historię o moim związku, w którym nadal tkwię...Zaczęło się pięknie mój obecny mąż od początku twierdził,że jestem pierwszą kobietą ,na którą zwrócił większą uwagę tzn,że wcześniej miał tylko przygody w celu zaspokajania potrzeb.Wszyscy z jego otoczenia dziwili się,że się zakochał.On bardzo pewny siebie,śmiało mogę stwierdzić egoista,z każdym potrafi pogadać,zażartować ja też nie stroniłam od ludzi zawsze miałam dużo przyjaciół,choć jestem trochę nieśmiała.Szybko wzięliśmy ślub niebawem urodził się nasz syn.Byłam młoda miałam 19 lat,więc stałam się całkiem od niego zależna finansowo,gdyż naturalnie moim obowiązkiem było zajęcie się dzieckiem i domem a on miał zarabiać.Zapisałam się na studia chciałam się realizować,ale do tej pory ich nie podjęłam(dodam,że jesteśmy ze sobą 6 lat)ponieważ on stwierdził,że mogłam się kształcić za mamusi pieniążki a nie za jego,choć gdybym wtedy się uparła z pewnością rodzice by mi pomogli.Szybko wynajęliśmy mieszkanie bo on nie chciał mieszkać u moich rodziców,siedziałam sama całymi dniami w obcym mieście z dzieckiem on przychodził o 17 i szedł spać często odwiedzała mnie siostra,czasem koleżanki ale zawsze widział w tych odwiedzinach coś złego,każda z nich miała jakąś wadę.Pewnego dnia wrócił po 2 godzinach z pracy i kazał mi się pakować bo wyprowadzamy się do jego rodzinnego miasta,aby być bliżej jego rodziców,którzy nam pomogą.Ja spakowałam wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy dla dziecka i mu zaufałam.Przez 2 miesiące mieszkaliśmy u teściów po czym wynajęliśmy kawalerkę a on po miesiącu znalazł pracę(mało płatną ale w jego zawodzie)znowu siedziałam z synkiem całymi dniami sama znowu nowe otoczenie poznałam kilka osób ale nie miałam czasu dla znajomych bo gdy wracał z pracy codziennie jezdziliśmy do teściów a tam on z tatą badź z bratem naprawiali samochody,kupowali coraz to nowsze,a ja siedziałam z jego mamą i rozmawiałyśmy głownie na ich temat co zrobić żeby sytuacja się zmieniła,pieniążki trzymałam ja ale co z tego jak brał sobie ile chciał bo tu część tu opona tu okazyjnie radio.Przed rokiem podjęłam pracę dzięki niemu bo miał znajomości.W pracy słyszałam tylko jakiego mam fajnego męża niestety była redukcja i zostałam bez pracy od tej pory tj jakieś 2 miesiące codziennie jestem wyzywana od pokraki,nieroba nieudacznika życiowego,że mu życie zmarnowałam bo gdyby nie garb którym jestem ja on byłby ustawiony.Poza tym nigdy razem nie wychodzimy i tylko on ma znajomych,stwierdził że dopóki nie znajdę pracy i nie będę normalna nigdzie nie będzie ze mną wychodził bo się mnie wstydzi.Mam ostre stany lękowe boję się wszystkiego nie mam już z kim porozmawiać bo z nikim nie utrzymuję kontaktów oprócz jego rodziny nawet ze swoimi rodzicami postawił mi takie ultimatum po tym jak moi rodzice stwierdzili,że jestem wrakiem człowieka i powiedzieli mu,że nie pozwolą aby mnie tak traktował.Moich rodziców wyzywa od wieśniaków,biedaków,debli i złodziei pomimo,że zawsze jak mogli starali się pomóc.Dodam,że przez te nasze weekendy wyglądały tak że jechaliśmy do teściów lub moich rodziców i on w soboty pił do upadłego a w niedziele leczył kaca i tak bo tydzień.Teraz nie ma już z kim bo każdy miał już tego dość został mu tylko jego tata i brat.Kończę na tym,że w dniu dzisiejszym nie mam pracy,on się do mnie nie odzywa bo nie zarabiam,nie mam nawet z kim porozmawiać siedzę całymi dniami w domu z setkami myśli boję się nawet zadzwonić do siostry z życzeniami na urodziny.WEGETUJĘ ALE JESTEM OD NIEGO CAŁKIEM ZALEŻNA JEST BARDZO AGRESYWNY DLATEGO TAK W TYM TKWIĘ
znam podobną historię. co prawda w tym związku mężczyzna nie kontroluje swojej partnerki, nie przeszukuje i nie okalecza się "pod publiczkę". kiedy jednak ta kobieta odeszła od niego pociął się. kiedyś miał z tym problem, a kiedy ona odeszła to wróciło. przyjęła go z powrotem. trochę może ze strachu, że coś sobie zrobi.
ja radzę Ci, żebyś jak najszybciej odeszła od tego chłopaka. możesz złożyć wniosek do sądu o zakaz zbliżania się. to może być najlepsze i jedyne wyjście, skoro Twój partner Cię szantażuje.
niepolubiszjej
uciekaj i to jak najszybciej. to co on robi to szantaż emocjonalny, on nie daje Ci miłości, tylko strach i panikę. zacznij myśleć o sobie, zasługujesz na kogoś, komu będziesz mogła zaufać,z kim będziesz szczęsliwa.
ja właśnie dzisiaj skończyłam taki toksyczny związek,już na dobre.
po 2 latach po prostu już nie wytrzymałam.średnio raz na 2-3 miesiące dostawałam w pysk, nazywana różnymi epitetami byłam praktycznie na porządku dziennym. straciłam wszystkich znajomych,przyjaciół, Facebook i NK to w ogóle przestały istnieć,w telefonie musiałam pousuwać wszystkie męskie imiona, jak nie odbierałam telefonu w ciągu 10 sekund to na pewno już musiałam być czymś(kimś) strasznie zajęta.
w zeszłym roku na wakacjach w ciepłych krajach, poszliśmy do małego baru na piwo,i kiedy mój partner poszedł do baru zamówić kolejne piwa, podszedł do mnie jakiś facet i zaczął coś mówić, w 2 sekundy mój facet znalazł się obok mnie nazywając mnie wulgaryzm i wybiegając z baru przy wszystkich ludziach.a ja oczywiście biegłam za nim,tłumacząc ze nie mogę odpowiadać za to ze ktoś do mnie podchodzi i próbuje ze mną rozmawiać,ze ja nic nie zrobiłam złego,i niech się na mnie tak nie wkurza strasznie.doszliśmy do hotelu,i jak tylko weszliśmy do pokoju, tak mi przywalił że głową zatrzymałam się na framudze drzwi,osunęłam się po ścianie i straciłam przytomność.
wystraszył się bo podbiegł i zaczął mnie cucić. jak spojrzałam do lustra,myślałam że znowu zemdleje, cała twarz we krwi, rozcięte czoło,głęboka rana, i on biegający obok mnie z lodem w woreczku.
po jakimś czasie mu wybaczyłam,kilka tygodni po tych wakacjach zaczęłam brać antydepresanty,bo miewałam takie stany depresyjne ze jeszcze trochę i bym się zabiła.
później zdarzały się jeszcze awantury,szarpaniny,ale do tego wszystkiego doszedł alkohol. i dopiero wtedy zaczął być agresywny.
2 dni przed walentynkami,nie chciałam go wpuścić do domu,bo był tak pijany i agresywny, że wiedziałam że to się źle skończy.wyważył drzwi,zdążyłam zadzwonić na policję,przyjechali w 2 minuty(rzecz się dzieje poza granicami Polski),aresztowali go.
widok kiedy zakuwali go z kajdanki był najgorszym widokiem,a mimo to poczułam ulgę.ale na drugi dzień wrócił,jak zbity pies,widać było że sie tego po mnie nie spodziewał,po jakimś czasie dałam mu ostatnią szansę,ale wczoraj przeszedł samego siebie.
rano,wychodząc do pracy przytulił mnie, dał buziaka i poszedł. gdy wrócił po 8h od samego wejścia zaczął wrzeszczeć DAWAJ MOJĄ BUTELKĘ wulgaryzm ! ja stałam w kuchni i gotowałam dla niego obiad,a on zaczął biegać po domu trzaskać drzwiami, machać rękami,a w oczach miał pomieszanie zmysłów.kiedy podszedł żeby mnie uderzyć, schowałam głowę unosząc ręce i jedną nogę do góry, złapał mnie za nogę i mi ją wykręcił z całej siły w prawą stronę, jak usłyszał że coś kliknęło, dopiero puścił.
powiedziałam tylko JESTEŚ SKOŃCZONY,wzięłam torebkę, telefon, wyszłam i zamknęłam się w samochodzie dzwoniąc na policję.aresztowali go. dzisiaj w asyście policjantów przyszedł do mieszkania żeby zabrać wszystkie swoje rzeczy, ma zakaz kontaktowania się ze mną i przychodzenia. kiedy na samym końcu wychodził, odwrócił się do mnie i powiedział A GDZIE JEST MOJA BUTELKA?
i w tym momencie po prostu tak go nienawidzę,że to ludzkie pojęcie przechodzi,czuję ogromną ulgę, nie chce mi się płakać ani rozpaczać.czuję że to najlepsze co mogło się stać i bardzo żałuję ze dopiero dzisiaj, mogłam to zrobić dawno temu.
jeśli któraś z Was chce pogadać, to zapraszam, postaram się jakoś pomóc.
Używanie wulgaryzmów na forum jest zabronione.
moderatorka apoteoza