Witam
Mam pytanie czy są wśród Was takie kobietki,które uważają mężczyznę "za bardzo prymitywne urządzenie,które samo z siebie nie jest zdolne do wyższych uczuć"?. To nie są moja słowa ale jednak bardzo oddają moja zdanie o nich.
Podzielcie się takimi sytuacjami albo wypowiedziami mężczyzn po których stwierdziłyście,że ta mentalna przepaść między Wami a nimi jest nie do przebycia.
Mnie najbardziej osłabia tzw puszenie się- czyli pokazywanie,zupełnie mimochodem oczywiście,że mam super brykę,niezłe ciało i piękny zaczes.
Jedna z tych żenujących i pogrążających facetów sytuacji miała dziś miejsce.Poszłam na oddział szpitalny zapisać się na badania.Czekałam aż pani pielęgniarka oddziałowa zechce łaskawie do mnie wyjść,wziąć skierowanie i zapisać mnie jakiś termin.Wyjąkowo nie miałam na sobie spodni tylko krótką sukienkę.Najpierw jeden młody doktorek z rozkosznym uśmiechem proponował mi pomoc,potem kolejny z daleka krzyczący do mnie "dzień dobry!" również chciał się wykazać.
Śmieszne to ale i smutne bo mogę się założyć,że gdybym jak zwykle przyszła w spodniach nikt by nie zwrócił na mnie uwagę.
Po takich akcjach mam smutną świadomość,że facet widzi tylko nogi,tyłek czy co tam innego i tylko to wystarcza mu by prowadzić intelektualną konwersację.
kiedy my kobiety potrafimy powiedzieć,że seksapil naszego mężczyzny polega na jego inteligencji nasz facet może akurat się ślinić na widok kawałka kolana i nigdy tak nie powie.
Podzielcie się takimi sytuacjami.