Cześć dziewczyny,
Nastolatką już nie jestem,a problem mam iście jak sprzed wielu lat
Dawno nie randkowałam, mam za sobą niedawno zakończony długoletni związek (z różnymi przygodami,zdradami), po tym zakończony półroczny romans, który się na mnie bardzo odbił. Minęły dopiero 3 miesiące, jeszcze to przeżywam, ale chcę iść do przodu i żyć. Jest coraz lepiej bo po wielu doświadczeniach podchodzę do mężczyzn z dystansem...aż do teraz bo pewien facet o dziwo zakorzenił się w moim umyśle
Najśmieszniejsze jest to,że poznaliśmy się miesiąc temu, od tego czasu ja zdobyłam jego numer telefonu i jak gdyby nigdy nic napisałam. Odpisał, chętnie by się spotkał, ale ostatnio nieczęsto bywa w naszym mieście więc zobaczymy. Od tej pory dałam sobie spokój i nie odzywałam się, aż pewnego dnia dostałam życzenia od niego,podziękowałam i napomknęłam znowu o spotkaniu- a on znowu że chętnie,ale ciężko z terminem. Cisza. W końcu ja napisałam życzenia, odpisał i zaproponował spotkanie bo jest aktualnie w mieście. Spotkanie było niestety krótkie, ale bardzo miłe, przyjemnie nam się rozmawiało., a mało kto potrafi na mnie zrobić dobre wrażenie ;p Niestety okazało się,że wyprowadza się z miasta z powodu poważnych problemów rodzinnych i ma strasznie dużo pracy przy tym. Także ze spotkań nici...teraz znowu telefonowa cisza. Pewnie napiszę mu życzenia na święta.
Dochodząc do meritum facet naprawdę przypadł mi do gustu i chciałabym go zaprosić na wesele które jest za ok.2 miesiące. Wiem,że jest sporo czasu tylko najpierw wypadałoby się jeszcze trochę poznać, ale jak skoro on milczy to jak?
Zastanawiam się czy już zbyt wiele nie zrobiłam, ja zdobyłam jego numer i pisałam, ale to w końcu on zaproponował spotkanie. Teraz na pewno się nie zobaczymy bo mieszka gdzie indziej, ale chociaż gdybyśmy utrzymywali od czasu do czasu kontakt telefoniczny nie miałabym skrupółów by go zaprosić...
Kurczę, ciągle się zastanawiam czy zakładać taki wątek bo problem jest naprawdę błahy i śmiać mi się chce że pytam o takie rzeczy na forum, ale ja naprawdę dawno nie randkowałam i nie wiem jakie są teraz zasady
Nie lubię się ludziom narzucać, a tu już chyba zacznę. Może z nadmiaru pracy i kłopotów rodzinnych się nie odzywa bo ma po prostu ważniejsze rzeczy na głowie? Kurczę, jak to ludzie nie zdają sobie sprawy z tego iż czasem siedzą w głowie zupełnie im obcym osobom.