Lęk po chorobie nowotworowej - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Lęk po chorobie nowotworowej

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 ]

1 Ostatnio edytowany przez magdusia85 (2012-03-22 23:32:46)

Temat: Lęk po chorobie nowotworowej

Witam netkobietki!

Proszę Was o pomoc, może ktoś przeczyta moją historię i pomoże mi albo doradzi jak pozbyć się tego dziwnego uczucia jakim jest lęk i strach.

We wrześniu zeszłego roku dowiedziałam się niespodziewanie, że mam guza mózgu. Miewałam silne bóle głowy od kilku miesięcy, ale nie przyszło mi na myśl, że to może być przez guza. Cały czas było mówione, że to bóle migrenowe, aż w końcu po ataku silnego bólu głowy i silnych przy tym mdłościach, zrobiono mi tomografie i okazało się, że mam guza. Był szok i płacz, i ciągłe zadawanie sobie pytania dlaczego znowu ja, przecież jestem jeszcze taka młoda, mam czas na chorowanie, skoro już tyle przeszłam w życiu i dlaczego w momencie kiedy znalazłam już kogoś, kto mnie naprawdę kocha. Guz okazał się duży. Przygotowania do operacji były straszne, najgorsze było dla mnie ścięcie włosów, tyle lat je zapuszczałam i musiałam je ściąć, ale zdrowie było ważniejsze i walka o życie, musiałam to zrobić, po prostu nie było innej możliwości. Bardzo bałam się operacji, ostrzegali mnie, że mogę być po niej sparaliżowana itd. Nie miałam wyjścia,musiałam się jej poddać. Miałam dużo szczęścia, że jestem sprawna i operacja przeszła bez żadnych komplikacji. Powoli oswajałam się ze swoją chorobą. Lekarze zapewniali mnie, że guz będzie łagodny. Po odebraniu wyniku histopatologicznego okazało sie inaczej, był to guz złośliwy. Znowu płacz i zadawanie sobie pytania co będzie dalej. Przeszłam radioterapie, miałam maksymalną liczbę naświetlań. Zaczął we mnie narastać silny lęk, który w sobie już wykształtowałam do dziś.
Planowanie radioterapii było dla mnie kolejnym ciężkim przeżyciem. Wpadłam w panike przy robieniu dla mnie maski,modelowali ją na mojej twarzy, klaustrofobia była silniejsza, nie mogłam oddychać, zaczełam się dusić, panika zawładnęła moim ciałem. Lekarze bali sie o mnie. Po planowaniu, miałam ponad tydzień na przygotowanie siebie do tych naświetlań. Ćwiczyłam leżenie nieruchomo z zawinietą głową, nawet w kasku, żeby zwalczyć ten lęk. Wszyscy sie bali o mnie,bo nie było innej możliwości leczenia jak tylko radioterapia. Udało mi się, byłam z siebie dumna.
Koniec radioterapii i kolejny czas oczekiwania, ok 2 miesięcy na rezonans głowy, czy radioterapia przyniosła oczekiwany skutek.
Do czasu rezonansu miałam jeszcze kilka razy napady paniki, nie umiałam sobie z tym poradzić, ciągle wydawało mi się, że mam znowu takie objawy jak kiedyś. Zaczęłam chodzić do psychologa i pomógł mi w wytrzymaniu podczas badania, ponieważ bardzo się go bałam.
Wynik rezonansu wyszedł pozytywny. Jestem zdrowa, nie mogło to do mnie dotrzeć. Cieszyłam się bardzo, jednak moje szczęście nie trwało długo. Trzy dni po wyniku, moja mamusia zmarła, tak nagle na serce ;(
Dzisiaj mija trzy tygodnie jak nie ma jej z nami ;( We mnie nasilił się lęk i strach. Boję sie wszystkiego, zostać sama na chwilkę w domu, wyjść do sklepu itd. Męczą mnie myśli, że znowu mam takie same objawy, że zaraz zemdleję, strach mnie paraliżuje, jestem cały czas osłabiona. Psycholog nawet nie jest w stanie zbytnio mi pomóc. Miękną mi nogi gdziekolwiek nie pójde nawet z kimś. Moje dni najczęściej mijają nad skupianiem sie na tym, jak sie czuje. Jestem już tym zmęczona. Za pół roku mam kolejny rezonans, nie wiem jaki będzie wynik. Głęboko w środku mam nadzieję, że po tych wszystkich przeżyciach będzie znowu dobry.
Tęsknota za mamą jest straszna, nie potrafię pogodzić się z tym, że już jej nie ma. Tak bardzo mi jej brakuje ;(

Choroba i śmierć mamy zabrała całą radość jaka była we mnie. Nie jestem już tą samą osobą co kiedyś, teraz się wszystkiego boje i nie umiem sobie poradzić z tym wszystkim.

Dziękuje jeśli ktoś przeczytał moja historie do konca, może być chaotycznie napisane, ale ciągle są we mnie te wszystkie emocje. Musiałam się wygadać. Pozdrawiam

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Lęk po chorobie nowotworowej

Witam Ciebie Magdusiu, bardzo Ci współczuję że to wszystko Ciebie spotkało, wiem co to znaczy guz mózgu, ponieważ tez choruję ale może dlatego ze jestem starsza nie przyjmuję tego tak cięzko.  Stratę najblizszej osoby, mamy odczuwa się do konca życia bez względu na wiek i wiem że nie ma możliwości pocieszenia Ciebie, musi minąć jakiś czas to trauma ta zblednie i wyłagodzi się. Rób badania kontrolne bo mama chciałaby abyś była zdrowa i żyła pełnią życia, nie cofniesz tego co się w Twoim życiu stało Magdusiu, ale musisz starac sie powrócic do sił i równowagi psychicznej a wtedy przyjdzie też pora na radośc zycia. Życzę Ci abyś jak najszybciej nabrała sił i optymizmu, jestes młodziutka i całe zycie przed Tobą.  Serdecznie Cię pozdrawiam i cieplutko przytulam .

3

Odp: Lęk po chorobie nowotworowej

Cześć Magda

Nie jestem kobietą, jednak mimo to, mam nadzieje że będe mógł jakoś pomóc...

   Tak się składa, że jestem przyszłym neurochirurgiem więc temat guzów mózgu jest mi szczególnie bliski- nie tylko z perspektywy studenta ale także z perspektywy naukowca którym obecnie jestem.

   Bardzo współczuje z powodu śmierci twojej mamy- trzymam kciuki abyś z odwagą postarała się żyć na nowo. Myślę że psycholog nie jest dla ciebie najlepszą opcją. Biorąc pod uwagę sytuacje, polecałbym przyjaznego psychiatrę, który o wiele lepiej "zapanuje" nad stanami lękowymi, które mogą się nasilić.

   Jeżeli chodzi o guzy mózgu- podejrzewam że lekarze pośpieszyli się z rozpoznaniem na podstawie zdjęć obrazowych- jeśli wystarczyło im zdjęcie do wysnucia wstępnej diagnozy to najprawdopodobniej podejrzewali oponiaka (1/2 stopień). Obecnie, nie ma to jednak znaczenia.
   
   Z doświadczenia naszej kliniki mogę napisać że nawet najbardziej złośliwe guzy ( glioblastoma, przerzuty do mózgu ) nie muszą być wyrokiem. Znamy przypadek jednego pacjenta który z glejakiem wielopostaciowym żyje 9 lat- bez śladów wznowy choroby. Przy rokowaniach w tym typie to wielki fenomen. Znajomi neurochirurdzy swoją operatywą ocalili życie wielu osób, którzy nawet ze złośliwymi zmianami, żyją do dnia dzisiejszego.

   Postaraj się nie myśleć o tym co może się stać. Żyj całą sobą.

4 Ostatnio edytowany przez K_r_o (2012-03-23 21:20:58)

Odp: Lęk po chorobie nowotworowej
Cadere napisał/a:

nawet najbardziej złośliwe guzy ( glioblastoma, przerzuty do mózgu ) nie muszą być wyrokiem. Znamy przypadek jednego pacjenta
   Postaraj się nie myśleć o tym co może się stać. Żyj całą sobą.

Przerzuty do mózgu.... nie muszą być wyrokiem ???? Przypadek JEDNEGO pacjenta ??? Tak poza tematem smile - Cadere, pracowałeś kiedyś na onkologii ???:)
wiesz jacy są pacjenci z nowotworami mózgu ? smile Z całym szacunkiem do Ciebie, ale chyba nie do końca zdajesz sobie z tego sprawę....jak wygląda życie takiego pacjenta i jego leczenie ( mam na myśli chemioterapię ) - nie jest to złośliwość tylko fakt.Inaczej patrzy na to neurochirurg inaczej onkolog.
Z dwoma ostatnimi zdaniami jak najbardziej się zgadzam smile

Ale bardzo cenię pozytywnie nastawione do życia osoby smile trzeba walczyć do końca, mimo wszystko !!! smile

5

Odp: Lęk po chorobie nowotworowej

Witam,

dziękuje za odpowiedzi, zawsze lepiej robi się na sercu jak ktoś doradzi, pomoże. Dziękuje za miłe słowa, które dają mi nadzieje i pozwalają wierzyć, że wszystko będzie dobrze.

Z perspektywy czasu myślę, że lekarze powoli przygotowywali mnie na to, bo nawet nie powiedzieli nam, że guz nie został w całości usunięty, zapewniali że jest cały usunięty. Dopiero przy radioterapii powiedzieli moim bliskim. A ja dowiedziałam się od nich dopiero już po zakończeniu naświetlań. W sumie i dobrze, bo wtedy całkowicie bym sie załamała. Był to oponiak anaplastyczny. Stopień chyba ten najgorszy, na wyniku pisało 1-3 meningioma anaplasticum.
Żyje nadzieją i gdzieś tam w środku głęboko wierzę, że przy kolejnym badaniu okaże się, że nie ma wznowy i jestem zdrowa i tak już będzie cały czas. Mama na pewno nade mną czuwa.

Cadere masz rację, chyba będzie mi potrzebny psychiatra, bo ostatnia wizyta u psychologa mnie tylko poirytowała, a płacić za wizytę trzeba. Psycholog nie wniósł nic nowego, co mogło by mi pomóc. Musze znaleźć w swojej okolicy jakiegoś zaufanego psychiatre. Przyznam, że to forum również bardzo mi pomaga.

Zaczęłam również czytać książkę "Potęga podświadomości" podbudowuje mnie ona. W tych wszystkich ciężkich przeżyciach, staram się myśleć pozytywnie, pracuje nad tym, pracuje nad swoim lękiem i strachem. Czasem mi to nie wychodzi, ale potrzeba na to wszystko czasu. Chciałabym już tak bardzo wrócić do normalności.
Dzisiaj pojechałam z siostrą do mamy na cmentarz, zaczął ogarniać mnie lęk, zaczęły znowu mięknąć mi nogi i strach, że zaraz zemdleje, ale nie dałam się, mówiłam sobie, że jestem zdrowa i nic mi nie będzie i udało się smile

Pozdrawiam ciepło

6

Odp: Lęk po chorobie nowotworowej

Kro- w pracach naszej kliniki są pacjenci z przeżutami którzy żyją kilka lat, od zabiegu resekcji ognisk meta. Mam nadzieje że wiesz jak rokują np. ogniska czerniaka w OUN? Wielu operatorów nie dotknie nawet takiego pacjenta- a jednak, są pozytywne wyjątki. I wiem o czym pisze bo zajmuje się tym od dawna smile

   Wiem jak wyglądają pacjenci leczeni na rozsiany proces nowotworowy- chociaż onkologia o której piszesz nie jest moim tematem

   Problemem Pani Magdy jest jak podejrzewam pierwotny guz OUN- nie jest to problem onkologii "ogólnej" ( wybacz uproszczenie) lecz właśnie neurochirurgii. Na onkologii nie pracowałem ale widziałem pracę onkologów. I wiesz co? Uważam że radioterapia przedłużająca życie o kilka tygodni nie jest metodą godną polecenia. Jak myślisz, czy praca onkologa wyleczy pacjenta z pierwotnym astrocytomą IV stopnia? ;-)

   Nie będe poruszał kwestii że jest to problem całego mózgu a nie tylko ogniska zmiany widocznego w TK/MR. I tym zagadnieniem zajmują się neurochirurdzy. Pierwotne guzy OUN nie dają zwykle przerzutów poza układ nerwowy ( poza kilkoma wyjątkami które pomine ) jak w przypadku większośći nowotworów złośliwych innego pochodzenia. Dlatego obaj jesteśmy zgodni co do faktu że kompetencje neurochirurga który doskonale rozumie problemy neuroonkologii nie powinny być porównywane z pracą onkologa, której i specyfika się różni

7 Ostatnio edytowany przez Cadere (2012-03-23 22:24:05)

Odp: Lęk po chorobie nowotworowej

Magda- oponiak anaplastyczny to i owszem 3 stopień. Tylko widzisz-  oponiaki  rokują o wiele lepiej niż w przypadku guzów glejowych (w 1  stopniu resekcja chirurgiczna w 95% wiąże się zazwyczaj z PEŁNYM wyleczeniem pacjenta).

   Oponiak 3 stopnia różni się tym, że zdecydowanie częściej ma skłonności do wznowy i niestety może dawać przerzuty. Radioterapia po zabiegu ma właśnie taką role aby zredukować to ryzyko do minimum. Bądź dobrej myśli i nie daj się:) ( a tak między nami- zdarza się, że ocena histopatologa między stopniem 2 oponiaka atypowego a 3 dla anaplastycznego ma wąskie granice)

8

Odp: Lęk po chorobie nowotworowej

Witam,

nie ma to znaczenia jakie są rokowania i co daje, a co nie. Proszę nie dyskutujcie na tym wątku o tym. Każdy organizm jest inny i głęboko wierzę, że u mnie nie będzie żadnej wznowy, a tym bardziej jakiś przerzutów. Mam zaufanego lekarza onkologa i radiologa, jemu ufam bezgranicznie i mi to wystarczy, nie chce mieszać sobie dodatkowo w głowie, za dużo już przeszłam. Mój lekarz wie co robi i jak się mną opiekuje.
Założyłam ten wątek z nadzieją na dobre słowa i jakiś rady jak pozbyć się lęku.

Miłego dnia życze wszystkim smile

9

Odp: Lęk po chorobie nowotworowej

Nie przestawaj wierzyć smile wiara czyni cuda smile

Masz racje to nie czas i miejsce na roztrząsanie " co by było gdyby ...."

Życzę wszystkiego dobrego smile

10

Odp: Lęk po chorobie nowotworowej

Magda- chciałem Cię przeprosić. Widzisz, z koleżanką K_r_o troszke się zapomnieliśmy, a nie tego oczekiwałaś zakładając taki temat.

   To co napisałaś w ostatnim poście jest wyjątkowo prawdziwe. Nie tylko organizm każdego człowieka jest inny ale też nie ma takich samych nowotworów- pod względem molekularnym, każda z tych zmian jest inna oraz w odmienny sposób reaguje na leczenie. Także, tutaj nie ma rzeczy niemożliwych. Z tego też względu, nie miałem prawa pisać o rokowaniu. Medycyna zna całe mnóstwo przypadków, które obalają statystyki a pacjenci w pełni zdrowia żyją do dziś.

   Nie wiem jakie masz podejście do tematu "wiary"- u mnie wygląda to tak, że zwracam się do Boga w każdej sprawie i za każdym razem otrzymuje odpowiedź. On nigdy mnie nie zawiódł- zawsze Jest przy mnie. I wiesz co? Jeżeli chodzi o medycyne to żaden lekarz a nawet wszyscy razem wzięci nigdy nie dorównają Bogu. Wielokrotnie się o tym przekonałem. Rozmowa z Nim zawsze przynosi mi spokój i szczęście.


Pozdrawiam.

11

Odp: Lęk po chorobie nowotworowej

Dokładnie  Cadere smile    również przepraszam......głupio wyszło. To nie miał być spór o to "kto jest górą" ani żadne przepychanki, która dziedzina medycyny jest ważniejsza smile

Pozdrawiam serdecznie smile:)

Polak mądry po szkodzie wink

12 Ostatnio edytowany przez Małgorzatka (2012-03-26 20:14:56)

Odp: Lęk po chorobie nowotworowej

ja także miałam guza mózgu. Tak sobie czytam i myślę, że to co inni mówili inni o mnie to jest prawda. Nie panikowałam, nie płakałam (przy innych). Nazwałam go pasożytem i tylko w taki sposób rozmawiałam o guzie z innymi. Gdy okazało się, że do operacji potrzeba jest neuronawigacja mówiłam bliskim: "Muszę jeszcze poczekać bo pasożyt się okopał." wink Wydawało mi się, że każdy chory ma w sobie taka siłę wolę walki. Inni mówili, że jak na osobę z guzem mózgu wykazuję wyjątkową radość, pozytywne myślenie, zero paniki. Myślałam, że to normalne, a jednak nie.
Miałam dwie operacje w 2009 roku. Także po pierwszej nie powiedzieli mi, że nie został w całości usunięty. Dopiero przy kontrolnym rezonansie po trzech miesiącach wyszło. Lekarz tłumaczył, że przerwał operację po sześciu godzinach bo było bardzo duże krwawienie. Na szczęście okazało się, że jest to glejak I stopnia.
Po operacjach mam niedowład lewej strony ciała i widzę tylko połowę pola widzenia. Wszystko się odcina tak jakby równo z nosem. hmm
Nie rozumiem Twojej paniki. Nie piszesz nic o powikłaniach po operacji? Szkoda, że nie zajęłaś się później w miarę normalnym życiem. Po pierwszej operacji już miesiąc później pisałam kolokwium na studiach.
Także miałam chłopaka, który mnie zostawił przed drugą operacją.
Czasami wracają różne myśli, bywa różnie. Ale trzeba myślec pozytywnie smile Ja mam następny rezonans dopiero w sierpniu (po roku czasu od poprzedniego). Czasami mnie korci, żeby zrobić chociaz tomograf żeby sprawdzić czy wszystko ok, ale  wytrzymam.
Przykro mi z powodu Twojej mamy.

13

Odp: Lęk po chorobie nowotworowej

Witam wszystkich smile

Dziękuje za odpowiedzi.

Małgorzatka ja również nie rozumiem swojej paniki i tego lęku. Nie umiem sobie z tym poradzić, ciągle się skupiam nad tym jak się czuje, męczy mnie to strasznie. Zaczynam sobie wkręcać, że znowu jestem na coś chora, wyszukuje w sobie mnóstwo objawów, a przecież miałam ponad miesiąc temu rezonans głowy i wynik wyszedł pozytywny. Kolejny rezonans w sierpniu.
Nie wróciłam od razu do normalnego życia, gdyż miałam radioterapie i codziennie przez 6 tygodni dojeżdżałam 1,5 godziny na naświetlania, wymęczyło mnie to strasznie. Bałam się bardzo tych naświetlań. Może to był błąd, bo w tym wszystkim mogłam sie mimo wszystko wziąć za siebie.
Wszystko skumulowało sie naraz, moja choroba i nagła śmierć mamy. Mam jeszcze brata niepełnosprawnego, który nie widzi, nie chodzi i ma porażenie mózgowe, jest przy nim dużo pracy. Też ostatnio on źle sie czuje, ciągle nam wymiotuje po jedzeniu, stres w domu jest praktycznie codziennie i nie umiem znaleźć w sobie pozytywnych rzeczy. Powinnam się cieszyć z tego, że operacja przeszła bez powikłań, mam kochającego chłopaka, mamy sie pobrać w przyszłym roku, i że rezonans wyszedł pozytywnie, a ja myśle o złych rzeczach. Chciałabym mieć tyle siły i wiary w sobie co Ty masz.

Marzę o tym, abym w końcu była szczęśliwa i budząc się rano nie zastanawiała się nad tym jak się dzisiaj czuje i czy nic mi sie nie stanie za chwile. Straszne to jest sad

Posty [ 14 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Lęk po chorobie nowotworowej

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024