Mało znajomych ;( - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Mało znajomych ;(

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 41 ]

Temat: Mało znajomych ;(

Hej. Moze wy mnie jakos wesprzecie bo ja czasem juz nie daje rady... Jestem młoda dziewczyna, studiuje, daje rade w nauce nawet dobrze...ale mam malo znajomych. bliski kontakt utrzymuje moze jedynie z 4/5 kolezankami i nic wiecej...moze czasem do kogos sie odezwe alb ktos do mnie..nie wychodze zadnymi grupkami na miasto, imprezy... jak widze takie osoby to wydaje mis sie ze jestem do niczego... sad

Zobacz podobne tematy :
Odp: Mało znajomych ;(

Ale zawsze tak było, że miałaś problem z nawiązywaniem kontaktów? Musisz znaleźć powód przez który się izolujesz od wszystkich.

3

Odp: Mało znajomych ;(

Małomównosc... brak pewnosci siebie

4

Odp: Mało znajomych ;(

A masz chłopaka? smile

5

Odp: Mało znajomych ;(

Mam i to bardzo długo juz smile

6

Odp: Mało znajomych ;(

Ja mam podobnie..

7

Odp: Mało znajomych ;(

No to chyba wiesz (wiecie) dlaczego?! big_smile

8

Odp: Mało znajomych ;(

A jak jest u Ciebie " kwiatuszku "?

9

Odp: Mało znajomych ;(

mam ten sam problem...odkąd weszłam w związek wszystko gdzieś się pogubiło,pózniej zmieniłam szkołę ,koleżanki porozjeżdżały się do innych miast studiować,pozakładały rodziny ,a ja zostałam praktycznie sama...nie mam z kim wyjść na miasto nawet na głupi spacer,mój mężczyzna całymi dniami pracuje ,zresztą potrzebuje znajomych,koleżanek ...zawsze miałam wielu kolegów,i np z dwie bliskie przyjaciółki to mi wystarczało ,z kolegami nie będę się spotykać,oni zazwyczaj wiążą ze mną jakieś nadzieje ,i zresztą nie podobało by się to mojemu ukochanemu.Kiedyś byłam duszą towarzystwa ,pełno znajomych,pózniej zachorowałam ,najbliższa przyjaciółka z którą wiecznie się trzymałam wyjechała i skończyło się sad Nie jestem osobą zamkniętą ,wręcz przeciwnie ,wygadana,żywiołowa ,kontaktowa,ale taka prawda że sama się izoluje ,nie szukam nowych znajomości ,nabyłam je od mojego chłopaka ,ale też nic bliższego ...i co tu poradzić ??

10

Odp: Mało znajomych ;(

Macie chłopaków i tak to przeżywacie? niektórzy są zupełnie sami, np ja...;) podwójna samotnośc to dopiero problem.

11

Odp: Mało znajomych ;(

Ja też jestem sam w całym domu ,na szczęście mam psa ,na dodatek przybłęda , żeby ludzie byli tacy wierni .

12

Odp: Mało znajomych ;(

Nikt nigdy nie jest sam...zawsze wlasnie takie forum pomaga wesprzec w trudniejszych momentach...

13

Odp: Mało znajomych ;(

Ale chociaż masz tego chłopaka,kogoś komu zależy i moze sie z Tobą spotkać.
U mnie jest teraz tak ze zostala mi jedna kolezanka( ktora zazwyczaj przesiaduje z chlopakiem) w rodzinnym miescie i 3 na studiach,przyjezdne. Partnera nie mam. Nawet chlopak z ktorym krecilam i z ktorym chcialam sie zakumplowac po wszystkim nie chce tego. Siedze teraz i mam wrazenie ze przegralam wiele. A przyszla wiosna..

Odp: Mało znajomych ;(

mówicie, że nie powinno się narzekać jak się ma partnera? moim zdaniem wcale tak nie jest.. dla mnie znajomi są najważniejsi, przyjaciele a dopiero potem partner.. wiem, może to zabrzmi okrutnie, ale przyjaciele zazwyczaj nie zawodzą i nie można się od nich odcinać w momencie poznania drugiej połówki. jak coś by się w związku wydarzyło, to wtedy okazuje się, że nie ma do kogo się zwrócić, bo się odepchnęło wszystkich na drugi plan hmm
ja mam czasem poczucie, że mam mało znajomych, że nie urywa się mój telefon i też bym chciała mieć więcej, ale dobrze że chociaż tych 5-6 jest stałych smile

15

Odp: Mało znajomych ;(

Dokładnie... Gdy z partnerem czasme sie pokłóce to moge o tym śmiało porozmawiać z moimi kolezankami, choc jest ich niewiele ale wysłuchaja, poradza...

16

Odp: Mało znajomych ;(

A ja się zastanawiam, czy czasem to nie Wy byłyście winne temu, że zostałyście "same". Czy czasem nie było tak, że jak pojawił się partner, to więcej czasu spędzałyście z nim i zbywałyście koleżanki? Ja też miałam kryzys koleżanki/chłopak. Ale zrozumiałam, że w pewnym okresie życia tak się dzieje i koniec, trzeba się z tym pogodzić.
Dziewczyny, które znajdują chłopaka często (nie zawsze) odsuwają też koleżanki, aby czasem nie okazały się fałszywymi "koleżankami" i odbiły partnera. Ale to jest akurat wersja najcięższa tongue. Najprawdziwsza z kolei jest ta, że niestety w związku, a potem małżeństwie pojawiają się inne problemy, małżeństwa spotykają się z małżeństwami, potem dochodzą dzieci... I grona się zmieniają i zawężają.
Ja bym nie biadoliła. Mam kilka związków za sobą, mam nawet taki, gdzie olałam koleżanki i w momencie rozstania musiałam za nimi chodzić i nadrabiać zaległości. Teraz jestem w takim, gdzie koleżanek jest kilka, ale nie jest tak jak było dawniej. Sporadyczny kontakt, nawet nie z mojej winy. Np. Jedna koleżanka wyszła za mąż, a ja jeszcze mam to hohoooo przed sobą. Zmieniają się tematy, ona jest wiecznie w biegu, nie ma tyle wolnego czasu co kiedyś...
Cieszcie się, że macie partnera. Ja w końcu znalazłam kogoś po bardzo długim czasie i nie chciałabym wrócić do piekła, gdy nie było tak naprawdę nikogo, a koleżanki w ramach pocieszenia karmiły mnie suchymi zdaniami w stylu "nie martw się, znajdziesz kogoś"... A fe!

17

Odp: Mało znajomych ;(
Nowy model napisał/a:

Ja też jestem sam w całym domu ,na szczęście mam psa ,na dodatek przybłęda , żeby ludzie byli tacy wierni .

dobre...smieszne,ale i tragiczne...

18

Odp: Mało znajomych ;(
czarna w czerwone kropki napisał/a:

mówicie, że nie powinno się narzekać jak się ma partnera? moim zdaniem wcale tak nie jest.. dla mnie znajomi są najważniejsi, przyjaciele a dopiero potem partner.. wiem, może to zabrzmi okrutnie, ale przyjaciele zazwyczaj nie zawodzą i nie można się od nich odcinać w momencie poznania drugiej połówki. jak coś by się w związku wydarzyło, to wtedy okazuje się, że nie ma do kogo się zwrócić, bo się odepchnęło wszystkich na drugi plan hmm
ja mam czasem poczucie, że mam mało znajomych, że nie urywa się mój telefon i też bym chciała mieć więcej, ale dobrze że chociaż tych 5-6 jest stałych smile

Przyjaciele nie zawodza??? Gdy przyjacioleczka sie zakocha to swiata po za swoim facetem nie widzi a Ciebie ma gdzieś..a a póżniej kolo jej juz się nudzi i przypomina sobie o Tobie...a co Ty wtedy robisz olewasz ja...15lat przyjażni, dzień w dzień sie widywałyśmy o każdy  problemie wiedziała i nagle poznaje kolesia i już nie możesz na niej polegać...Pogodzimy sie ale to już nie przyjażń..lecz znajomość.. W życiu lepiej mieć jednego prawdziwego przyjaciela niz wielu pseudo przyjacieli. Twój facet nie jest dla Ciebie najważniejszy tylko znajomi???ja bym nie chciała byc na miejscu Twojego faceta..bo w swoim facecie powinno mieć sie najwierniejszego przyjaciela...ale to tylko moje zdanie...

Odp: Mało znajomych ;(

fajnie wiedziec ze nie jestem sama z problemami. mam chlopaka zero kolezanek a juz nie mowic o przyjaciolce. krotko. dolujace.

20

Odp: Mało znajomych ;(

Ja też mam ten problem, mam mało znajomych, tylko 2 przyjaciółki-Ewelinę i Patrycję, o ile ta pierwsza może zasługiwać na to żeby nazywać ją przyjaciółką.Nie mam niestety chłopaka, i jest mi z tego powodu okropnie. Jestem małomówna a jak ktoś mi się spodoba to nawet się nie uśmiechnę tylko spuszczam głowę na dół i tak idę tylko żeby mnie nie zauważył. Jestem strasznie wstydliwa, nie mam pewności siebie.Niestety nie studiuję, siedzę cały czas w domu bo pracy też nie mogę znaleźć. Więc nie mam nawet okazji żeby kogoś spotkać. sad( Pozdrawiam!

21

Odp: Mało znajomych ;(

A próbowałyście spotkać sie z kimś poznanym przez internet?

22

Odp: Mało znajomych ;(

dokłądnie ja tez siedze sam w domu i to sie dopiero nazywa samotnosc,co do spotkan przez internet to w sumie 2 razy mnie to zpotkało i nie załuje poniewaz znajomosc sie nawiazała super,czasem ludzie poznani przez internet którzy przezyli lub przezywaja podobne historie sa sobie blizszi niz rodzina i to jest własnie fajne ze sie tak rozumieja

wiec ja ci polecam ale tylko wtedy gdy znajdziesz swoje odbicie w 2 osobie

23

Odp: Mało znajomych ;(

No tak, ale ja jednak wolę spotkania w realu :>  przecież tylko wtedy można poznać kogoś naprawdę, a przy okazji przeżyć coś fajnego, może zobaczyć jakiś film czy coś dobrego zjeść. Tylko trzeba jeszcze wziąć skądś ludzi, z którymi można by się spotkać. No i samemu zmotywować do wyjścia... A skąd bierzecie pomysły co porobic w wolnym czasie? żeby nie siedzieć cały czas w domu...

24

Odp: Mało znajomych ;(

tak masz racje

jesli chodzi o zagospodorowanie czasu to jest duzo mozliwosci

ja obecnie skupiam sie na pracy ale i tak to połowa mojego tygodnia reszte skupam na domu,wypady ze znajomymi to rzdkosc bo wszyscy pracuja jak ja mam wolne,to jest jedna wada pracowania w domu weselnym bran kolnych weekendów

a pozatym jestem z okolic Wadowic

25

Odp: Mało znajomych ;(

Ale potrzebujesz towarzystwa innych do szczęścia?
Człowiek powinien być najpierw szczęśliwy sam ze sobą smile A później cały świat będzie z Tobą szczęśliwy smile

W ostateczności proponuję wizytę u  psychologa. To nic strasznego. Dużo osób tak robi smile Pójdziesz, pogadasz. Specjalista z  pewnością dobrze Ci doradzi i doda pewności siebie smile

26 Ostatnio edytowany przez Inori (2012-04-05 20:52:56)

Odp: Mało znajomych ;(

Macie facetów, a narzekacie na brak towarzystwa, uzasadniając, że same do tego doprowadziłyście. Ciekawe. Miałam przyjaciółkę, chyba pseudo-przyjaciółkę, która ilekroć wiązała się z facetem zapominała o mnie i o innych. Ja już nie istniałam. Ona woziła się ze swoim facetem na imprezy, razem z inną nanszą dobrą koleżanką, która również miała faceta, i dwiema innymi (jedna singielka) do mnie nawet nie pisząc, nie mając czasu na spotkanie, nawet na gg trudno było jej odpowiedzieć na moją wiadomość mimo iż parę godzin potrafiła być dostępna. Kiedy pytałam dlaczego nie odpisuje mi na sms-y, odpowiadała śmiejącą, że albo zapomina albo jej się nie chce. Ale kiedy związek się rozpadał ona nagle sobie przypominała o mnie i innych z naszej paczki i się odzywała. Albo gdy czegoś potrzebowała. W tamtym roku gdy po raz trzeci na wakacjach wróciła do swojego byłego, i w październiku poszła na trzeci rok studiów kompletnie zapomniała o mnie. Nie oczekiwałam od niej całkowitego zaangażowania w znajomość, ale przyjaźń należy pielęgnować, prawda? Olała mnie tak bezczelnie i perfidnie, że do czerwca się nie odzywała mimo iż próbowałam nawiązywać z nią przez pewien czas kontakt. Zerwałam z nią znajomość. Nasz wspólny znajomy z paczki, był strasznie na nią wściekły z powodu jej zachowania, ale gdy po praktycznie 6 latach singlowania związał się, zachowuje się identycznie. Kontakt z nim również się urwał. Olewał nasz zaproszenia, nie chciał się spotykać, znamy trochę jego dziewczynę, więc wiemy, że to ona w dużej mierze tak na niego wpływała. Była chyba zazdrosna o jego stare, dobre koleżanki, które zna od małego. Mój brat gdy związał się ze swoją pierwszą dziewczyną z którą był rok też zapomniał o znajomych, a gdy ona z nim zerwała powiedział mi (chce zaznaczyć, że w naszym domu mówi się o swoich problemach) że chyba go p****o, że tak pourywał kontakty, bo teraz będąc sam nie ma co ze sobą zrobić, kontakty szybko odnowił i obiecał sobie, że więcej tak nie postąpi.  5 miesięcy później związał się ze swoją obecną dziewczyną i ma czas dla niej, dla swoich znajomych i oczywiście dla nas, swojego rodzeństwa. Moja kuzynka nigdy nie miała takiego problemu. Ma  któregoś tam z kolei faceta, i umie podzielić czas między nim,a swoimi znajomymi. I znam jeszcze kilka takich osób. A wracając do mojej kuzynki, związana jest od paru miesięcy z mułem, któremu nie chce się z nigdzie wychodzić i ciągle siedziałby z domu, przeciwieństwo kuzynki, która uwielbia szaleć i często razem bawimy. Były zgrzyty na początku ich związku, zarzucał jej, że ona go nie kocha, bo woli imprezę, że jak chce wyjść to niech idzie, nie muszą być razem i takie inne zagrywki. Pomagałam jej nie poddać się tej głupiej gadaninie, mimo jego fochów jechała z nami na imprezę, wychodziła na spacery kosztem spotkania z nim. Doszłyśmy do wniosku, że musi mu pokazać, że nie będzie jej siłą zmuszać do siedzenia w domu. I wiecie co? Zrozumiał to. Rzadko z nami jeździ na imprezy, ale nie ma już oto do niej pretensji. Ona ma czas dla niego i dla nas. Dlatego śmieszą mnie takie posty typu. Mam faceta, nie mam znajomych, czuję się samotna. Ciekawe dlaczego?  Ja wam tego nie powiem, ale na pewno to w was jest ten problem. Facet to nie cały świat, bo jak on znika to co zostaje? Myślicie, że jak macie kogoś, to już wam nic nie trzeba. Po co inni? Po za tym mój misiu nie lubi za często wychodzić z domu, więc ja też się dostosuje, znacie to? Mimo iż widziałyście się z nim dwa dni pod rząd to cały weekend też musicie mu przeznaczyć, bo misiu zaraz focha strzela. A po jakimś czasie budzicie się i zastanawiacie się, co się stało, że jesteście same. Uważam, że na to zasłużyłyście/ zasłużyli.

27

Odp: Mało znajomych ;(

Inori - masz w 100% rację. Nie można zaniedbywać znajomych, przyjaciół. Partner/ka to nie wszystko. Nie rozumiem ludzi których cały świat się kręci wokół jednego człowieka. To przecież takie niedojrzałe...;]

Ja sama kiedyś miałam chłopaka z którym mieszkałam i gdy widział, że np. piszę ze znajomymi przez gg wpadał w szał. Krzyczał, że go zdradzam, bo piszę z "jakimiś tam kolesiami" (internetowi przyjaciele, których znałam od 5 lat). Nie chciałam urywać z tymi ludźmi kontaktu, ale te awantury i ataki zazdrości trwały zbyt długo, ja chcąc mieć święty spokój odłączyłam się, przestałam się z nimi kontaktować. Dopiero gdy udało mi się uwolnić z tego toksycznego związku odnowiłam kontakty i nigdy więcej ich już później nie zrywałam. Co najciekawsze... po rozstaniu, mój eks przyznał się mojej mamie (nie mi!), że chodził na imprezy za moimi plecami, nawet sam je organizował!(chodziło głównie o imprezy służbowe) Niby nic gdyby nie to, że w domu zgrywał porządnego, spokojnego partnera - domatora i ja też miałam taka być:] Nie jestem typem imprezowiczki a on mi zabraniał nawet wirtualnego kontaktu z moimi dobrymi znajomymi...

Mogę też podać przykład mojej pseudoprzyjaciółki. Znałyśmy się jakoś z 5 lat, też tylko wirtualnie, dopóki nie przeprowadziłam się do większego miasta niedaleko jej miejscowości - wtedy widywałyśmy się już live co jakiś czas. I to ona namówiła mnie abym przeprowadziła się do jej miasta (i tak miałam zamiar się gdzieś przeprowadzić z przyczyn osobistych). Zgodziłam się mimo, że oprócz niej nikogo tu nie znałam. Myślałam, że przynajmniej będę miala przyjaciółkę na miejscu, a później to juz jakoś będzie; poznam przez nią więcej ludzi itd.
Ale nie;], ona po jakimś czasie znalazła sobie chłopaka, ja przestałam istnieć. Wiedziała, że nikogo tu nie znam, nie próbowała mnie nawet zapoznać ze swoimi znajomymi ale też sama zaczęła unikać ze mną spotkań, a bo to brak czasu, bo praca lub chłopak i tak w kółko...

Teraz jestem kompletnie sama jak palec, bez rodziny i bez przyjaciół. Niedawno poznałam chłopaka, ale on mieszka godzinę stąd. Jeszcze za wcześnie by myśleć o wspólnym zamieszkaniu itp. Dobrze, że są jeszcze przynajmniej takie miejsca jak to;)
Trochę sie rozpisałam tongue

28

Odp: Mało znajomych ;(

To prawda. Dobrze, że są takie miejsca jak to. Można popisać, pogadać... Ale jak dla mnie to wciąż za mało. Rozmawiałam ostatnio z kolegą, który też uskarża się na samotność. No i polecił mi nowy portal, który pomaga w spotkaniach. Pewnie się na coś wybiorę, choćby po to by już przestać narzekać i wziąć się za siebie.

http://realife.pl/   - to to. Zobaczcie sobie, bo myślę, że warto.

A co do przyjaciół. Wiadomo, że jacyś zawsze są. Ale częściej ich nie ma kiedy są potrzebni. Każdy ma swoje życie, pracę, dom. Jak na imprezę to jest z kim iść. Ale żeby móc zadzwonić i pogadać, spotkać się na kawę to już gorzej... Ludzie chyba nie lubią słuchać o życiu innych, ich problemach. Nie żebym cały czas narzekała smile Ale mam wrażenie, że gdy czasem jest źle i potrzebuję się wyżalić po prostu nie mam komu.

29

Odp: Mało znajomych ;(

justyna23 ja też myślę, że większość ludzi woli spotykać się tylko na gruncie neutralnym i bardzo luzackim. Po co słuchać o problemach znajomej/ego skoro można tylko razem się napić. To takie krępujące; nie wiesz co powiedzieć, jak zareagować, z resztą masz swoje problemy więc po co zadręczać się czyimiś...Tylko, że gdy ten ktoś sam potrzebuje pomocy dopiero wtedy przypomina sobie, że taka osoba miała problemy i może jemu coś doradzi, że razem o tym moglibyśmy pogadać... To przykre ale tak właśnie jest. Ludzka mentalność - widzenie jedynie swoich problemów i czubka swojego nosa. Ciężko teraz o prawdziwych przyjaciół, którzy przejęliby się naprawdę czyimś problemem, spróbowali chociaż na chwilę wczuć się w tą sytuację i chcieli naprawdę pomóc a nie tylko oklepane; "wszystko będzie dobrze", "ułoży się", "nie przejmuj się" itp....:/ Równie dobrze mogłabym sobie wziąć papugę, która powtarzałaby mi to w kółko...

30

Odp: Mało znajomych ;(

Witam. Ja miałam kiedyś przez wiele lat przyjaciółkę, ale...obraziła się na mnie jak zaczęłam spotykać się z jej BYŁYM chłopakiem. Nie rozumiałam tego. Czyżby miała do niego jakieś prawa, pomimo że już dawno zerwali?  Dziś to mój od wielu lat mąż. Ale przyjaciółki żadnej nie mam. Swojej rodziny również. Znajomości po paru latach małżeństwa, pourywały się. I jestem sama. Tylko z mężem mogę tak naprawdę pogadać. Bo w pracy, wiadomo, o wszystkim się nie mówi. Choć dobrze że ta praca jest.. Chętnie podyskutuję z kimś na forum, lub w formie e-maila. Pozdrawiam samotnych!

31

Odp: Mało znajomych ;(

Z jednej strony oczywiście, że jak się ma faceta, to brak znajomym, koleżanek, przyjaciółek nie jest tak dotkliwy, jednak masz przy sobie przynajmniej jedną bliską osobę. Gorzej, jak ktoś jest całkiem sam. Ja tak miałam, niestety. Rozstałam się z facetem, skończyłam liceum, na studiach jakoś kiepsko było, nie mieliśmy jednej grupy, tylko zapisywaliśmy się na poszczególne zajęcia, co też nie sprzyjało nawiązywaniu kontaktów. A był to ciężki okres, bo akurat w rodzinie pojawiły się pewne problemy i wszystko musiałam sama znosić. Lekko nie było... Moim problemem jest to, że jestem nieśmiała i ciężko mi wyjść z inicjatywą poznania kogoś. Justyna wspomniała o poznawaniu ludzi przez internet. I muszę Ci przyznać, że w moim przypadku to pomogło. Założyłam konto na mydwoje.pl, gdzieś przeczytałam o nich i stwierdziłam, że spróbuję. Poznałam tam mojego obecnego faceta, który bardzo pozytywnie na mnie wpływa. Razem z nim chodzimy na spotkania z jego znajomymi, a przy nim jakoś łatwiej mi jest się otworzyć i z niektórymi dziewczynami już mam nawet lepszy kontakt niż on:) Więc jak widać, czasem wraz z poznaniem jednej osoby, całe życie towarzyskie może ulec zmianie:) Teraz jestem o wiele bardziej szczęśliwa.

32

Odp: Mało znajomych ;(

Ja troszkę dziewczyn samotnych nie rozumiem .Napisałyście w poście ,ze ok 5-6 koleżanek macie i faceta .Czy to jest mało ???Tu też raczej chodzi o kwestię odbioru rzeczywistości i podejście do sprawy .Należy cieszyć się ,tym co się ma .Problem mają osoby takie jak ja ,które nie mają faceta i za nic w świecie nie potrafią go znaleźć ,znajomych jakiś mam,więc nie jestem całkiem sama ,ale to wszystko takie powierzchowne .Od paru dni chodzę strasznie przygnębiona, ,bo nie mam z kim cieszyć się życiem .Nikogo nie interesuje czy żyje ,jak się czuje ,nie mówiąc o jakiejś propozycji spotkania . Pewną ulgę przynosi mi to ,że mogę tu porozmawiać z osobami ,które mają podobne problemy jak ja .I na koniec bardzo fajne zdanie ,które mi się spodobało ,a w zasadzie dwa .1)Inteligentni ludzie się nigdy ze sobą nie nudzą wink 2)Można czuć się samotnym pośród ludzi ,ale można tez być szczęśliwym i spełnionym będąc samemu .

33

Odp: Mało znajomych ;(

Witam:) to moze i ja sie podziele z wami również  brakiem znajomych.
Kiedyś kiedyś,rzadko w ogóle bywałam w domu. Całymi dniami siedziała ze swoja paczka,że tak to nazwe. W wieku  18lat poznałam swojego w tym momencie już byłego. I przyznam sie do tego,że właśnie z tego powodu potrąciłam wiele kontaktów. Spędzałam wiele czasu z nim. Na początku także z nim i ze swoimi znajomymi-później jednak wynikały z tego problemy. Jemu sie cos nie podobało. A że zakochana.Heh.., Kontakty ucichły,coraz rzadziej i rzadziej az w koncu zostaliśmy we dwójkę. Nawet moja siostra bliźniaczka oddaliła sie ode  mnie, od nas. Bo jak twierdziła lubiła nas jakos indywidualności ,nie parę. Z jego znajomymi...Hmmm jakos nie moglam sie zgrać. Byli w porzadku,ale juz juz chyba z tego przyzwyczajenia,ze ciągle sami, unikałam z nimi kontaktu. . . Później sie rozstaliśmy. Jak ja przeżywałam samotność. Razem z siostra. Nie rozstajemy sie zazwyczaj i jak ja oddalałam sie od znajomych tym samym poświęcając czas byłemu,ona siedziała w domu. Cierpiałan i to bardzo.
Teraz mam innego partnera. On tez cierpiał na samotność. Mial tam z pięciu dobrych przyjaciół z ktorymi sie trzymał,ale studiują w innym mieście i rzadko bywają.. I nie jestesmy ze soba ze względu na to,zeby zapełnić czymś czas,tylko chyba z przeznaczenia Hehe kocham Go strasznie i ciesze sie ogromnie,ze spotkalam Go na swojej drodze. Uwielbiamy spedzac razem czas,ale juz nie postępuje jak kiedys. Kiedy tylko jest okazja właśnie spotykamy sie z jego kumplami albo z moja siostra gdzies wychodzimy. Szczerze nie musze miec ogromnej ilości znajomych,z ktorymi moglabym wyjsc na miasto,ciesze sie bardzo ze mam ta wspaniala siostrę ,na ktora zawsze moge liczyć i jakby nikogo juz na świecie nie było,ona bedzie zawsze, i ze mam ukochanego i jego kilku kumpli. Ze mam druga siostrę młodsza z ktora tez mozna wyjsc,pogadac . Do szczescia mi wiele niepotrzeba choć nigdy w życiu nie powtórzę tych błędów ,ktore popełnialam dwa lata temu. Pozdrawiam

34

Odp: Mało znajomych ;(
mariawiktoria89 napisał/a:

Ja troszkę dziewczyn samotnych nie rozumiem .Napisałyście w poście ,ze ok 5-6 koleżanek macie i faceta .Czy to jest mało ???Tu też raczej chodzi o kwestię odbioru rzeczywistości i podejście do sprawy .Należy cieszyć się ,tym co się ma .Problem mają osoby takie jak ja ,które nie mają faceta i za nic w świecie nie potrafią go znaleźć ,znajomych jakiś mam,więc nie jestem całkiem sama ,ale to wszystko takie powierzchowne .Od paru dni chodzę strasznie przygnębiona, ,bo nie mam z kim cieszyć się życiem .Nikogo nie interesuje czy żyje ,jak się czuje ,nie mówiąc o jakiejś propozycji spotkania . Pewną ulgę przynosi mi to ,że mogę tu porozmawiać z osobami ,które mają podobne problemy jak ja .I na koniec bardzo fajne zdanie ,które mi się spodobało ,a w zasadzie dwa .1)Inteligentni ludzie się nigdy ze sobą nie nudzą wink 2)Można czuć się samotnym pośród ludzi ,ale można tez być szczęśliwym i spełnionym będąc samemu .

Dokladnie. Tu zależy dla kogo co jest problemem. Ty byś chciala miec chociaz swojego ukochanego, inni mnostwo znajomych. Ja sie ciesze z tego co mam ,bo rzeczywiscie inni maja gorsza sytuację. Mam nadzieje i jestem tego pewna,ze znajdziesz swoja druga polówkę i bedziesz miala z kim dzielić czas i własne życie. Życzę Ci tego z całego serca...:)

35 Ostatnio edytowany przez PsychicalStupidGirl (2012-05-09 23:34:14)

Odp: Mało znajomych ;(

Smutno.

36

Odp: Mało znajomych ;(

mariawiktoria89 widzę, że mamy podobnie. Jak będziesz miała ochote pogadać to zapraszam na gg:) 3329583

37

Odp: Mało znajomych ;(

blackangel22 za GG nie przepadam ,ale mam udostępnionego e -maila więc śmiało zapraszam do pisania wink  PsychicalStupidGirl nie smutaj będzie dobrze ,musi być .paulla777 dziękuje za miłe słowa ,od razu się lepiej człowiekowi robi ;)Głownie chodziło mi o znajomych lub przyjaciela ale naprawdę przyjaciela ,a nie kogoś kto tylko go udaje .Co nie zmienia faktu ,że fajnie by było kogoś mieć .Niestety oprócz samotności jestem mega zakompleksiona i nie wiem czy mi się z kimś kiedykolwiek uda ;(3 majcie się dziewczyny ;*

38

Odp: Mało znajomych ;(

Teraz pojechałam po bandzie sad;(Zamarzyłam sobie wyjazd do Chorwacji we wrześniu .problem tylko w tym ,że nie chciałabym tam jechać sama .I już widzę jaki będzie problem ,żeby kogokolwiek namówić.Pewnie ludzie maja lepsze rzeczy do roboty niż umawianie się z jakąś łazęga na wyjazd

39

Odp: Mało znajomych ;(

odkąd zaczełam studia tez nie mam żadnych znajomych. Niby nowe miasto nowi ludzie a z nikim nie udało mi się złapać kontaktu. Koleżanki które mialam jeszcze w liceum wyjechały do innych miast wiec w zasadzie sie nie widzimy. Najgorzej jest kiedy chce gdzies wyjsc bo zwyczajnie nie mam z kim albo kiedy przychodzi wieczór i mnóstwo myśli co by bylo gdyby. nie rozumiem dlaczego wczesniej mialam znajomych a teraz nawet z jedna osoba ze studiow nie utrzymuje kontaktów. wiele razy doszukiwałam się błędów w swoim postępowaniu, zachowaniu i idealna nie jestem ale nigdy przedtem nie mialam wrażenia ze z jakiegos powodu odpycham od siebie ludzi. Teraz takie mysli nachodza mnie coraz czesciej. Wraz z brakiem znajomych, przyjaciół stopniowo przyszła jakaś niechęć do samego siebie. przychodze na zajecia i siedze sama bo tak naprawde nikogo z tych ludzi tam nie znam. probowałam poznać ich bylam na kilku wspolnych wypadach ale czulam sie tak obco ze nawet nie potrafilam nawiazać kontaktu z kimkolwiek... znacie moze jakis sposób na zdobycie nowych znajomych?

40

Odp: Mało znajomych ;(

przestać notorycznie zadręczać się tym, że nie masz żadnych znajomych, przestać myśleć o swoim zachowaniu czy na pewno dobrze postępujesz, wyglądasz, mówisz i się poruszasz. Jakim cudem można nie nawiązać kontaktu na studiach? Jeśli osoba obok ciebie nie zagaduje, to ty to zrób, może się okazać, że być może jest ona nieśmiała.
Wykłady, duża sala, mnóstwo ludzi, zawsze jest jakiś temat do rozmowy! A może wcale nie jest tak źle, jak mówicie?

Posty [ 41 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Mało znajomych ;(

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024