Nie lekceważ tego. Ja zaczęłam miesiączkować w wieku 12 lat. Wtedy miałam wszystko jak w zegarku, mimo że nastolatki często nie mają jeszcze regularnych okresów. Jedyną wadą była duża bolesność. Od 17/18 roku życia zaczęło się to psuć i okres spóźniał się, a to miesiąc, a potem doszło nawet do trzech miesięcy. I parę cykli w końcu tak miałam, że okres był, potem 3 miesiące nie było, potem przyszedł po tych 3 miesiącach, a potem znowu tyle samo go nie było. Na początku poszłam do lekarza i w sumie zbagatelizowali. Dali mi tylko zwykłe leki hormonalne na wyregulowanie i tyle. Dopiero teraz po takim długim czasie, w wieku no 19/ 20 lat zaczęłam coś z tym robić. Wcześniej też byłam u innego lekarza, miałam mieć badania, ale to było drogie i pomyślałam "oj poczekamy , może się ureguluje". W końcu jednak mama namówiła mnie i po sporym niby okresie czekania poszłam do przychodni przyszpitalnej. To ogólnie jest szpital kobiecy, odbierają porody, jest oddział endokrynologiczny też. Skierowała mnie do szpitala. I tym sposobem zrobili mi wszystkie potrzebne badania za darmo. Okazało się, że mam takie schorzenie tarczycy (ale to nie do leczenia), zespół policystycznych jajników, który w przyszłości może utrudniać zajście w ciąże, jest większe ryzyko cukrzycy przy nim ,chorób serca itp. Ja mam przy nim zbyt wysoką insulinę i biorę na to lek. Ponadto zacznę brać tabletki anty, to jedyne wyjście, bo dziecka teraz nie planuję, dopiero za 5 lat (oby się tak udało). Ja żałuję, że bagatelizowałam to tyle czasu. Nie zwlekaj. To może być to co ja mam, może być coś innego, ale nie ma z takimi chorobami żartów. Oprócz problemów z płodnością mogą właśnie prowadzić do innych chorób.