Mam 18 lat. Obiekt moich westchnień ma 30 lat. Od dłuższego czasu jestem nim zafascynowana. Miałam możliwości być z kimś w związku, ale rezygnowałam z miłości do tamtego faceta. Codziennie potrafię siedzieć bezczynnie po kilka godzin pod biurem, w którym on pracuje. Wszędzie mam jego zdjęcia, na komputerze, na komórce. Myślę o nim niemalże cały dzień, intensywnie przed zaśnięciem. Jest kimś, kto samą swoją postacią sprawia, że się uśmiecham. Gdy go widzę, nie potrafię opisać tego uczucia. To jest wspaniałe. Mogę kilkanaście minut patrzeć w ekran komórki na jego numer. Podchodzi mi to pod obsesję. Nie rozmawiałam z nim nigdy na poważnie, ale z tego co zdążyłam się dowiedzieć, jest samotny, wykształcony, inteligentny i w ogóle poważny, zdrowo myślący człowiek bez nałogów. On do mnie też się uśmiecha, czasami zagada gdy mnie zobaczy. Ale to o niczym nie świadczy przecież... Dać sobie z nim spokój? Czy spróbować bliżej go poznać? Jakie macie rady? Przepraszam za błahe pytanie i moje problemy, ale to nie daje mi spokoju. Dodam, że nie jest to przelotne zauroczenie. Zachowuję się już tak od 2 lat, odkąd go poznałam.
Możesz próbować skoro zarówno Ty jak i on nie macie stałych partnerów. Kto wie może Wam się uda!
Powodzenia i koniecznie daj znać czy coś się miedzy Wami zmieniło.
Jesteś damskim odpowiednikiem Dariusza z Trudnych Spraw

Heniek
Nie no, bez przesady. ![]()
Heniek
Nie no, bez przesady.
Nie mówię o wyglądzie ale o sposobie zainteresowania.
Że wzdychasz ok.Ale że siedzisz tylko godzin pod biurem i warujesz oraz masz fotki w każdym możliwym miejscu to obsesja.
obsesja to mało powiedziane... jeśli tak Ci zależy to próbuj dorosnąć bo jesteś trochę... jak to delikatnie powiedzieć? niedojrzała?
Anonimowaa napisał/a:Heniek
Nie no, bez przesady.Nie mówię o wyglądzie ale o sposobie zainteresowania.
Że wzdychasz ok.Ale że siedzisz tylko godzin pod biurem i warujesz oraz masz fotki w każdym możliwym miejscu to obsesja.
Wiem, jestem tego świadoma. Męczy mnie to, ale nie potrafię sobie z tym poradzić. ![]()
obsesja to mało powiedziane... jeśli tak Ci zależy to próbuj dorosnąć bo jesteś trochę... jak to delikatnie powiedzieć? niedojrzała?
Przepraszam Cię bardzo, ale czy kiedykolwiek byłaś w kimś zakochana? Wtedy świata nie widzi się poza tą osobą. Praktycznie każda myśl to on. Może i Twoim zdaniem jestem niedojrzała, ok. Ale znam siebie, więc mogę stanowczo temu zaprzeczyć. Spierać się nie będę.
Dobra rada - zanim zacznież z nim rozmawiać na temat swoich uczuć, przeżyć, czy dawać jakiekolwiek znaki, że jesteś nim zainteresowana, to pozbądź się obsesji, bo wystraszysz faceta.
Ja rozumiem, że każdy chce pełnić w czyimś życiu ważną rolę, mieć świadomość, że ktoś o nim myśli, pamięta, ale nie w takim stopniu ![]()
Mówię Ci, ucieknie gdzie pieprz rośnie. Pierwszy krok to opanowanie własnych myśli i emocji, a dopiero drugi to nawiązanie bliższego kontaktu.
Powinnaś też być ostrożna, aby nie zostać wykorzystana. Starszy facet mający okazję na bliższą znajomość z młodziutką i zakochaną po uszy dziewczyną może wykorzystać okazję na trochę seksu i zabaw z młodym ciałkiem, a potem o tobie zapomnieć. Nie trać rozsądku, bo zostaniesz kolejną Kobietą Kochającą Za Bardzo - jest tutaj ogromny temat na forum o podobnych przypadkach.
Dobra rada - zanim zacznież z nim rozmawiać na temat swoich uczuć, przeżyć, czy dawać jakiekolwiek znaki, że jesteś nim zainteresowana, to pozbądź się obsesji, bo wystraszysz faceta.
Ja rozumiem, że każdy chce pełnić w czyimś życiu ważną rolę, mieć świadomość, że ktoś o nim myśli, pamięta, ale nie w takim stopniu
Mówię Ci, ucieknie gdzie pieprz rośnie. Pierwszy krok to opanowanie własnych myśli i emocji, a dopiero drugi to nawiązanie bliższego kontaktu.
Powinnaś też być ostrożna, aby nie zostać wykorzystana. Starszy facet mający okazję na bliższą znajomość z młodziutką i zakochaną po uszy dziewczyną może wykorzystać okazję na trochę seksu i zabaw z młodym ciałkiem, a potem o tobie zapomnieć. Nie trać rozsądku, bo zostaniesz kolejną Kobietą Kochającą Za Bardzo - jest tutaj ogromny temat na forum o podobnych przypadkach.
On chyba, a raczej na pewno nie wie, że mam taką obsesję na jego punkcie i nigdy się nie dowie. Nie siedzę centralnie pod jego biurem, tylko kilkanaście metrów dalej na ławce. Nie wiem czemu, ale czuję się tam taka szczęśliwa. Nie zaczepiam go ani nie jestem w niego wpatrzona jak w obrazek, gdy widzę go w rzeczywistości. Gdy się pierwszy odezwie, ok, odpowiadam, uśmiechnę się, ale bez przesady. Dopiero gdy jestem np u siebie w domu to dostaję tej obsesji i muszę się pogapić na jego zdjęcie z kilkanaście minut.
Gdyby udało mi się nawiązać z nim lepszy kontakt, oczywiście bym się opanowała, bo również jestem tego świadoma, że mężczyźni mogą źle zrozumieć moje zachowanie, albo tak jak Ty wspomniałeś-może się przestraszyć i nici z tego.
Oczywiście, nie chcę zostać wykorzystana. Jeżeli uda mi się go poznać bliżej i okaże się, że jest typowym kobieciarzem, definitywnie bez problemu dam sobie z nim spokój. Mam obrzydzenie do takich ludzi i zarazem niemiłe wspomnienia. Nie jestem typem łatwej dziewczyny. Jednak słyszałam same dobre informacje na jego temat.
Dziękuję za radę. ![]()
Czyli jak widać jesteś obsesyjnie zauroczona jego wyobrażeniem ( jak na ten moment
). Pozostaje Ci tylko weryfikacja marzeń z rzeczywistością. Powodzenia życzę, lecz przede wszystkim nie trać perspektywy i zdrowej oczeny sytuacji, bo będzie Ci przykro i głupio. Pozdrawiam i do dzieła ![]()
Pytanie, które od razu mi się nasunęło jak czytam ten post - skąd masz jego numer telefonu?
A jeśli już go masz to wykorzystaj to. Sama byłam kiedyś w podobnej sytuacji.
Okropnie podobał mi się pewien mężczyzna. Kiedy zdobyłam jego nr telefonu, napisałam smsa raz czy dwa razy, nie nachalnie oczywiście. Tak po prostu, żeby zwrócić na siebie uwagę i tak się zaczęła moja znajomość z wymarzonym facetem, bo on podchwycił temat i już potem sam zaproponował wypad do kina. Więc do odważnych świat należy.
Przykład sytuacji - przypadkiem widzieliście się na mieście,(albo niech on myśli,że przypadkiem..) uśmiechnęliście się do siebie, a Ty później piszesz mu smsa tego typu : "Miły uśmiech spotkał mnie dziś na mieście. To chyba Twój :-)" Tu masz pole do popisu, masz czas na rozmyślania to wymyśl coś mądrego. I może się coś rozkręci. Jak nie spróbujesz to się nie przekonasz. Powodzenia!
Pytanie, które od razu mi się nasunęło jak czytam ten post - skąd masz jego numer telefonu?
A jeśli już go masz to wykorzystaj to. Sama byłam kiedyś w podobnej sytuacji.
Okropnie podobał mi się pewien mężczyzna. Kiedy zdobyłam jego nr telefonu, napisałam smsa raz czy dwa razy, nie nachalnie oczywiście. Tak po prostu, żeby zwrócić na siebie uwagę i tak się zaczęła moja znajomość z wymarzonym facetem, bo on podchwycił temat i już potem sam zaproponował wypad do kina. Więc do odważnych świat należy.Przykład sytuacji - przypadkiem widzieliście się na mieście,(albo niech on myśli,że przypadkiem..) uśmiechnęliście się do siebie, a Ty później piszesz mu smsa tego typu : "Miły uśmiech spotkał mnie dziś na mieście. To chyba Twój :-)" Tu masz pole do popisu, masz czas na rozmyślania to wymyśl coś mądrego. I może się coś rozkręci. Jak nie spróbujesz to się nie przekonasz. Powodzenia!
Oczywiste, że nie mam numeru od niego... Wpisałam jego imię i nazwisko w google, nazwę biura podróży w którym pracuje i tam były jego dane. Tzn imię, nazwisko, numer i adres gdzie pracuje. Wszystko się zgadza. Nie wypada więc dzwonić do niego. Co jeśli spyta, skąd mam jego numer? I co, jeśli pomyśli, że jestem jakąś wariatką, że szukam informacji na jego temat w Internecie? Lepiej i zdecydowanie łatwiej by było, gdyby on mi dał swój numer, a nie... I w ogóle nie jestem pewna jego uczuć. Uśmiecha się, zagada, ale to o niczym nie świadczy...
Oczywiście pomysł dałaś świetny, ale raczej mi się nie przyda w mojej beznadziejnej sytuacji. ![]()
Miałam w swoim życiu podobną sytuację do Twojej. Również obsesyjna miłość do mężczyzny, którego ledwo znałam. Wiedziałam, że nierealne jest abyśmy byli razem, jednak samo przebywanie w pobliżu niego sprawiało mi tyle radości i dodawało energii. Wpatrywałam się w jego zdjęcia, wyszukiwałam wszelkie informacje na jego temat w internecie (był znanym djem), chodziłam na jego imprezy. Trzy lata to trwało i przez to całe uczucie do niego nie byłam w stanie zainteresować się innym mężczyzną. Moi znajomi byli przekonani, że nigdy mi ten stan nie minie. W dodatku on był mną zainteresowany, ale wiedziałam z kilku innych powodów, że to nie ma sensu i że nic z tego nie będzie. Mimo wszystko obsesja trwała. Pewnego dnia po tych trzech latach samo od siebie jakoś minęło. Gdy mówiłam o tym znajomym nikt oczywiście mi w to nie wierzył, a jednak. W tej chwili z perspektywy czasu żałuję bardzo czasu, który "na niego" zmarnowałam. Tego że nie interesowałam się nikim innym, tylko tkwiłam w czymś nierealnym. Żałuję, że wtedy nie umiałam się od tego odciąć, że nikt mi nie zakazał wręcz śledzić go, chodzić do jego klubu. Zastanów się czy warto tak marnować najlepsze lata.
Skoro sms odpada, spróbuj inaczej.
Pisałaś, że rozmawialiście. Ale znacie się na tyle żeby powiedzieć sobie "cześć"? Jak rozmawiacie to i tak już jest dobrze. Wiem, że ciężko jest cokolwiek zrobić jak paraliżujący strach nie pozwala powiedzieć czegoś sensownego do tego wymarzonego faceta. Ale uwierz mi, naprawdę warto przełamać strach bo Twoja obsesja będzie trwała w nieskończoność i będziesz tracić kolejne lata życia. Jedyne co mi przychodzi do głowy żeby Ci poradzić, to po prostu odezwij się do niego, zagadaj (przez smsa byłoby łatwiej, no ale to odpada...)
Albo inaczej - pracuje w biurze podróży i udostępnia swój numer? To zadzwoń i zapytaj o jakąś ofertę podróży, będziecie gadali na ten temat, aż w końcu powiesz, że chyba się znacie (rozpoznasz jego głos), takie niby zbieg okoliczności... no i może temat się rozkręci.
Dobre?
Obsesje nie są zbyt zdrowe. Miłość owszem, ale o jakiej miłości mowa, skoro nie jesteś z tym facetem nawet? Czy wiesz czy on w ogóle kogoś ma? Czy wiesz, że on chce czegoś z Tobą? Spróbuj poznać go bliżej, na pewno ma wady (jak każdy) i wtedy czar może prysnąć.
modzia7 napisał/a:obsesja to mało powiedziane... jeśli tak Ci zależy to próbuj dorosnąć bo jesteś trochę... jak to delikatnie powiedzieć? niedojrzała?
Przepraszam Cię bardzo, ale czy kiedykolwiek byłaś w kimś zakochana? Wtedy świata nie widzi się poza tą osobą. Praktycznie każda myśl to on. Może i Twoim zdaniem jestem niedojrzała, ok. Ale znam siebie, więc mogę stanowczo temu zaprzeczyć. Spierać się nie będę.
no wyobraź sobie że byłam zakochana, świata się nie widzi? dziecko... idziesz w złym kierunku...
Nie można świata nie widzieć, a facet nie może być całym Twoim światem... co będzie jak odejdzie? świat Ci się zawali?
Ty tu się nie obrażaj tylko weź sobie do serca że takie zachowanie jest niezdrowe, to jest obsesja, widać że jesteś do wszystkiego zdolna- nawet do chorobliwej zazdrości...
i nie myl zakochania, miłości- z obsesją na czyimś punkcie bo wpadniesz łatwo w instynkt posiadania
Miałam w swoim życiu podobną sytuację do Twojej. Również obsesyjna miłość do mężczyzny, którego ledwo znałam. Wiedziałam, że nierealne jest abyśmy byli razem, jednak samo przebywanie w pobliżu niego sprawiało mi tyle radości i dodawało energii. Wpatrywałam się w jego zdjęcia, wyszukiwałam wszelkie informacje na jego temat w internecie (był znanym djem), chodziłam na jego imprezy. Trzy lata to trwało i przez to całe uczucie do niego nie byłam w stanie zainteresować się innym mężczyzną. Moi znajomi byli przekonani, że nigdy mi ten stan nie minie. W dodatku on był mną zainteresowany, ale wiedziałam z kilku innych powodów, że to nie ma sensu i że nic z tego nie będzie. Mimo wszystko obsesja trwała. Pewnego dnia po tych trzech latach samo od siebie jakoś minęło. Gdy mówiłam o tym znajomym nikt oczywiście mi w to nie wierzył, a jednak. W tej chwili z perspektywy czasu żałuję bardzo czasu, który "na niego" zmarnowałam. Tego że nie interesowałam się nikim innym, tylko tkwiłam w czymś nierealnym. Żałuję, że wtedy nie umiałam się od tego odciąć, że nikt mi nie zakazał wręcz śledzić go, chodzić do jego klubu. Zastanów się czy warto tak marnować najlepsze lata.
Podobna sytuacja... Też martwię się, że skończę jak Ty. Ja już 2 lata oczekuję w nadziei, że może jednak coś...
Skoro sms odpada, spróbuj inaczej.
Pisałaś, że rozmawialiście. Ale znacie się na tyle żeby powiedzieć sobie "cześć"? Jak rozmawiacie to i tak już jest dobrze. Wiem, że ciężko jest cokolwiek zrobić jak paraliżujący strach nie pozwala powiedzieć czegoś sensownego do tego wymarzonego faceta. Ale uwierz mi, naprawdę warto przełamać strach bo Twoja obsesja będzie trwała w nieskończoność i będziesz tracić kolejne lata życia. Jedyne co mi przychodzi do głowy żeby Ci poradzić, to po prostu odezwij się do niego, zagadaj (przez smsa byłoby łatwiej, no ale to odpada...)
Albo inaczej - pracuje w biurze podróży i udostępnia swój numer? To zadzwoń i zapytaj o jakąś ofertę podróży, będziecie gadali na ten temat, aż w końcu powiesz, że chyba się znacie (rozpoznasz jego głos), takie niby zbieg okoliczności... no i może temat się rozkręci.
Dobre?
Dobry pomysł, ale właśnie nie wiem, czy to nie będzie podejrzane. Widział mnie już kilkanaście razy w swoim życiu, zawsze gdy coś mówił do mnie, odpowiadałam z uśmiechem na twarzy i może porównać fakty i domyślić się, że coś kręcę... A nie chciałabym, żeby poznał mnie z tej strony, ze strony obsesyjnej wariatki. Faceci nie lubią takich kobiet.
Obsesje nie są zbyt zdrowe. Miłość owszem, ale o jakiej miłości mowa, skoro nie jesteś z tym facetem nawet? Czy wiesz czy on w ogóle kogoś ma? Czy wiesz, że on chce czegoś z Tobą? Spróbuj poznać go bliżej, na pewno ma wady (jak każdy) i wtedy czar może prysnąć.
Pisałam już wcześniej, że wiem, że nikogo nie ma. Mamy wspólnego znajomego. Jest moim sąsiadem, przyjaźnimy się, a teraz właśnie ten mój kolega pracuje w obsłudze klienta w tym samym biurze. Mają ze sobą kontakt na co dzień, imprezy firmowe i te sprawy. Śmieszne, ale są nawet znajomymi na Facebooku.
Więc dzięki niemu wiem trochę o tym mężczyźnie.
Anonimowaa napisał/a:modzia7 napisał/a:obsesja to mało powiedziane... jeśli tak Ci zależy to próbuj dorosnąć bo jesteś trochę... jak to delikatnie powiedzieć? niedojrzała?
Przepraszam Cię bardzo, ale czy kiedykolwiek byłaś w kimś zakochana? Wtedy świata nie widzi się poza tą osobą. Praktycznie każda myśl to on. Może i Twoim zdaniem jestem niedojrzała, ok. Ale znam siebie, więc mogę stanowczo temu zaprzeczyć. Spierać się nie będę.
no wyobraź sobie że byłam zakochana, świata się nie widzi? dziecko... idziesz w złym kierunku...
Nie można świata nie widzieć, a facet nie może być całym Twoim światem... co będzie jak odejdzie? świat Ci się zawali?
Ty tu się nie obrażaj tylko weź sobie do serca że takie zachowanie jest niezdrowe, to jest obsesja, widać że jesteś do wszystkiego zdolna- nawet do chorobliwej zazdrości...i nie myl zakochania, miłości- z obsesją na czyimś punkcie bo wpadniesz łatwo w instynkt posiadania
W porządku. Zdaję sobie z tego sprawę, że moje zachowanie nie jest normalne. To wszystko mnie przerasta. Poczucie, że w końcu chciałabym, żeby ktoś sprawił, że będę częściej się uśmiechać, że moje życie nabierze trochę kolorowych barw. Póki co, tylko on sprawia, że na sam jego widok jestem szczęśliwa i nic nie jest w stanie wytrącić mnie z równowagi. Być może mylę miłość z obsesją albo z zauroczeniem, ale tak właśnie to odczuwam. Dziękuję za odpowiedź.
nigdy, NIGDY, PRZENIGDY NIE USTAWIAJ SOBIE ŻYCIA WEDŁUG FACETA!!! Miej swoje zainteresowania, rozwijaj się. Będziesz ciekawsza w tedy dla niego i w razie gdyby się coś nie udało, masz nadal swoje życie.
Nawet go nie znasz.
no już jest ustalone że to obsesja ![]()