Porzucony... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 213 ]

Temat: Porzucony...

Sytuacja wygląda tak. Dziewczyna po półtorej roku wspaniałego związku mnie zostawiła...parę dni temu. Zaczęło się od tego że jakiś koleś do niej zaczął pisać na FB i nie była chętna zbytnio ale z drugiej strony ona nie ma żadnych przyjaciół więc ją namówiłem do tego żeby się z nim zaprzyjaźniła.I do tego doszło że się zaprzyjaźnili. Ale zacząłem być strasznie zazdrosny zrobiłem jej kilka awantur o niego. kiedy oświadczyła mi żebym nie kupował jej prezentu na urodziny (scyzoryk wiem nic wielkiego ale miałem jej kupić to i coś jeszcze) to mnie zraniła,poczułem się na drugim miejscu...i się poważnie pokłóciliśmy.
Powiedziałem jej żeby wybrała albo ja albo on...i wybrała...zostawiła mnie.byłem wczoraj u niej z kwiatami i ze łzami w oczach przysiągłem jej ze nie będę już zazdrosny i się zmienię. ale ona była obojętna w stosunku do mnie...powiedziała że mnie nie kocha,to było zauroczenie,że czuła się ze mną jak z kulą u nogi itp...że jestem nudny chociaż ona wcale się nie różni ode mnie...potem prosiłem ją i błagałem ją żeby wszystko przemyślała i obiecała mi że przemyśli to wszystko...co ja mam jeszcze zrobić,nie radzę sobie sam ze sobą...a dodam że przez nią ja się ze swoją przyjaciółka zerwałem kontakt...bo ona nie chciała żeby gadał z nią...a teraz ona mi taki numer robi...co ja mam teraz zrobić...nic mi się nie chce...płacze całe dnie albo śpię...na nic nie mam ochoty...nawet nie mam do kogo otworzyć ust bo nie mam przyjaciół ani kolegów...
Dodam że jutro ma urodziny czy powinienem coś z tym zrobić? zaprosić ją gdzieś pomimo że mam się na razie nie rozmawiać z nią dopóki nie zdecyduje czy chce ze mną być czy nie?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Porzucony...

Zwyczajnie złóż życzenia.
Teraz masz nauczkę - nie rezygnuj ze swojego życia, ze swoich znajomych, bo panna chce, bo panna zazdrosna. Teraz olała Cię dla innego i zostajesz sam, z ręka w nocniku.
Nie zachowuj się jakbyś świata poza nią nie widział ( domyślam się, że tak jest, ale do licha pozory zachowaj ). Facet ma być męski i niezależny, a nie takie ciepłe kluchy, co się płaszczą przed dziewczyną wyrzekając samego siebie, bo strzeliła focha i sobie wymyśliła, że odejdzie, by wymóc na Tobie akceptację pewnych zachowań. Najlepiej się jeszcze zgódź na kolegę "na boku", bo inaczej odejdzie... A krzyż na drogę, jak ma być jej lepiej, to dobrze, jak nie, to niech durna traci.

3 Ostatnio edytowany przez fuorviato (2012-03-19 18:20:21)

Odp: Porzucony...

Michale. Wychodzę z bardzo podobnej sytuacji z tym że mnie dziewczyna zostawiła po 4 latach. Ja w odróżnieniu od Ciebie nie byłem zazdrosny i tolerwałem to. No i mi wyznała któregoś dnia, że z nami już koniec bo zaangażowała się z nim.
Nie zasługuje na Ciebie. Jest malo dojrzała i sama nie wie czego chce. Znajdz sobie inną i bądź szczęśliwy..

4

Odp: Porzucony...

Muszę...chociaż mam nadzieje że zmieni zdanie...nie widzę świata prócz niej...tak mi jej brakuje...

5

Odp: Porzucony...

Nadzieję możesz mieć, ale nie daj po sobie poznać. Dlaczego? Bo Ci da nadzieję. Po co? By zaliczać chłopaków, szukać księcia z bajki, a jak coś pójdzie nie tak, ma wyjście awaryjne w Twojej osobie. Wróci, "doceni" Twoją cierpliwość, a jak ją dowartościujesz to znów pójdzie w tango tongue

6

Odp: Porzucony...

tylko nie chodzi jej o tango tylko o to ze przyjaciela w końcu ma a ja chciałem żeby zerwała z nim kontakt. może to samolubne ale jestem strasznie zazdrosny...a ona ani koleżanek ani przyjaciół...i w końcu poznała przyjaciela którego chciałem żeby olała...

7

Odp: Porzucony...

Zastanów się co Ty gadasz tongue Zrywać z partnerem, żeby ocalić przyjaźń? Na jakim świecie Ty żyjesz, sprawa musi mieć jakieś głębsze znaczenie. Albo ma ochotę na coś więcej z innym facetem, może tym przyjacielem, albo znudziła się w związku z Tobą. Swoją drogą, co Cię u licha podkusiło, by własną dziewczynę wpychać w ramiona obcego faceta? o.O

8

Odp: Porzucony...

Tak pewnie się znudziła...wiem że źle zrobiłem ale ona tak rozpaczała że nie ma żadnych koleżanek itp...

9

Odp: Porzucony...

Koleżanek tongue A nie kolegów... Sam żes śobie winny teraz wink

10 Ostatnio edytowany przez MichałS. (2012-03-19 20:49:20)

Odp: Porzucony...

To ja wiem...byłem naiwny...
gdybym mógł coś zrobić żeby to zmienić zrobiłbym to...
I co ja mam teraz zrobić sad zdycham przez to wszystko...

11

Odp: Porzucony...

Więc tak pozostaje złożyć życzenia i czekać...albo sie ona odezwie albo będę musiał o niej zapomnieć...mam nadzieje że to pierwsze...serce mi cały dzień wali jak młot i czuje sie taki jakby przerażony...

12

Odp: Porzucony...

Może teraz Cię to nie pocieszy, ale i tak rozpadłoby się prędzej, czy później.
Bo co to za dziewczyna, która nie ma koleżanek? Rozumiem mało znajomych, bycie nieśmiałą itd. Ale nie mieć nikogo?
To co ona robi w wolnym czasie? Wiadomo co robiła- spotykała się tylko i wyłącznie z Tobą. I tutaj pies pogrzebany. Nie można rezygnować ze wszystkiego tylko dlatego, że jest się z związku. Ty już masz nauczkę.
A ona? O ile nie miała koleżanek również zanim poznała Ciebie, to sorry, ale coś z nią nie halo. Gdyby wszystko  nią było ok, zwariowałby sama ze sobą...

13

Odp: Porzucony...

nawet jeśli jest z nią coś nie halo to i tak od samego początku mi się spodobała...i nadal podoba mimo że tak ze mną postąpiła...
W wolnym czasie siedziała w domu albo się ze mną spotykała. spotykaliśmy się powiedzmy na cały weekend albo i więcej albo ja nocowałem u niej albo ona u mnie i tak żyliśmy. tyle razy mówiła że jest ze mną szczęśliwa...że mnie kocha nad życie itp że jestem jej ideałem...

14

Odp: Porzucony...

Bo Ty pierwszy albo ostatni. W lipcu 2011 r. rozstałem się po 2 latach wspaniałego jak by się wydawało związku. Księżniczka wolała swoje koleżanki i frajerów z przypadku którzy liczyli na szybki numerek. Dalej mnie to boli i nie ma dnia żebym o tym wszystkim nie myślał. Ale do sedna Michał jak ktoś tu słusznie zwrócił uwagę ŻADNYCH facetów na boku, poniekąd sam sobie jesteś winien jeszcze ją namawiałeś. Lepiej że dzieje się to teraz a nie za jakiś czas jak by jej na Tobie zależało to zachowywałaby się inaczej. Partner powinien być priorytetem szczególnie jak się ma już dłuższy staż, nie ma żadnych ale. Z tego co piszesz to wnioskuje że ona traktuje Cię jak wyjście awaryjne wszyscy inni zawiedli Ty nie zawiodłeś. Teraz pojawił się książę z bajki który ja dobrze zbajerował, ale i to się skończy nie przejmuj się będzie chciała wracać mam nadzieję że nie narobisz głupot. Tak na marginesie z moją EX spotkałem się nie dawno chce wracać, chyba dlatego że pokłóciła się ze swoimi koleżankami i to chyba już na dobre, a zapomniała już jak opowiadała wszystkim jaki zły jestem i jak kilku jej kumpli chciało mnie bić smile Musiałem posłać jednego idiotę na urazówkę to się skończyły głupie dymy. Pamiętaj jeżeli by jej na prawdę zależało na Tobie i traktowała Cię priorytetowo to zachowałaby się inaczej. Ona traktuje Cie przejściowo i szuka księcia z bajki. Bądź facetem a nie zniewieściałym cukierkowatym pedałem, dwa razy nie wchodzi się do tej samej wody. Do miłości nie można nikogo zmusić, jeżeli na prawdę kocha to będzie dobrze wróci dość szybko. Musisz ochłonąć i zadać sobie kilka prostych pytań. Czy oboje angażujecie się w równym stopniu, czy to Ty jesteś filarem wszystkiego a ona wykorzystuje tylko Twoje uczucie i dążenie do tego by było ok ? Jeżeli już raz odstawiła taki numer to czy masz pewność że w przyszłości nie odstawi go ponownie ? Czy wcześniej nie dawała Ci powodów do zakończenia związku ? I nie przejmuj się zależy jej to będzie dobrze jeśli nie to nie była Ciebie warta, tyle pięknych dziewczyn dookoła, jeśli masz się męczyć z rozkapryszona księżniczką to już lepiej być samotnym. Wiem że to boli i niczym nie można zatkać tej pustki ale bądź twardy jak to prawdziwy facet.

15

Odp: Porzucony...

Dzięki postaram się...tak czy siak muszę czekać albo aż mi przejdzie albo jeśli zrozumie swój błąd...będzie mi bardzo ciężko samemu jak palec...nie mam co ze sobą zrobić co tylko utrudnia wszystko...

16

Odp: Porzucony...
asmo napisał/a:

Zwyczajnie złóż życzenia.
Teraz masz nauczkę - nie rezygnuj ze swojego życia, ze swoich znajomych, bo panna chce, bo panna zazdrosna. Teraz olała Cię dla innego i zostajesz sam, z ręka w nocniku.
Nie zachowuj się jakbyś świata poza nią nie widział ( domyślam się, że tak jest, ale do licha pozory zachowaj ). Facet ma być męski i niezależny, a nie takie ciepłe kluchy, co się płaszczą przed dziewczyną wyrzekając samego siebie, bo strzeliła focha i sobie wymyśliła, że odejdzie, by wymóc na Tobie akceptację pewnych zachowań. Najlepiej się jeszcze zgódź na kolegę "na boku", bo inaczej odejdzie... A krzyż na drogę, jak ma być jej lepiej, to dobrze, jak nie, to niech durna traci.

Dokładnie. Facet musi być męski! Zamiast płakać i się użalać, weź się w garść! Oglądnij "Rockyego" i weź się za siebie. Rozpocznij nowe życie!

17

Odp: Porzucony...

Ogarnij sie i idź gdzieś ze znajomymi. Siedzenie i myslenie tylkoc cofa w rozwoju. zadnego płaczu i łez. Daj jej prezent oficjalne zyczenia. Pozegnaj sie z jej rodziną i wio cieszyc sie zyciem. Wiesz co Ci powiem. Atrakcyjny facet to taki który jest z kobietą bo jej chce ale jej nie potrzebuje. Kiedyś moja dziewczyna zapytała sie czy jest dla mnie jedną z najważniejszych osób w zyciu odpowiedziałem jej ze tak, a potem zapytała czy mogłbym bez niej zyć, również odpowiedziałem jej że tak.  Idź ze znajomymi gdzies pojedź w jakieś ciekawe miejsce teraz masz mnóstwo czasu dla siebie wiec zabijaj tesknote i myslenie rozwojem. Zobaczysz jak ją zazdroś ukłuje gdy zobaczy cie za niedługo z piekną usmiechnieta kobietą w twoim Towarzystwie.

18

Odp: Porzucony...
Markoss napisał/a:

Kiedyś moja dziewczyna zapytała sie czy jest dla mnie jedną z najważniejszych osób w zyciu odpowiedziałem jej ze tak, a potem zapytała czy mogłbym bez niej zyć, również odpowiedziałem jej że tak.  Idź ze znajomymi gdzies pojedź w jakieś ciekawe miejsce teraz masz mnóstwo czasu dla siebie wiec zabijaj tesknote i myslenie rozwojem. Zobaczysz jak ją zazdroś ukłuje gdy zobaczy cie za niedługo z piekną usmiechnieta kobietą w twoim Towarzystwie.

Wlasnie smile

Nie powinnismy trwac z zwiazku, dlatego ze nie wyobrazamy sobie zycia bez siebie. Chodzi wlasnie o to, ze kazdy swietnie radzi sobie samemu, a mimo to chce byc w zwiaku.

19

Odp: Porzucony...

sam sobie zawiniłeś. sam mówiłeś, żeby się zaprzyjaźniła z tym facetem, a jak już do tego doszło to masz jakieś ale...
nieładnie
a jeśli cię zostawiła, to nie przejmuj się nią, ciesz się życi9em. teraz za cel obierz sobie podniesienie się z tego dołka, do którego ona Cie wepchnęła. zacznij coś robić. nie myśl tyle, a wszystko się ułoży

20

Odp: Porzucony...

masz nauczke na przyszłość, kolejną lekcje życiowa ...
Że choćbyś nie wiadomo w jakim był zwiazku nigdy nie rezygnuj z przyjaciół ani ,,życia dla siebie '' ja tez tak robiłam a to najwiekszy bład .
Unieś sie honorem im bardziej bedziesz ją prosil tymabrdziej bedzie  cie olewac .powodzenia 3 mam kciuki

21

Odp: Porzucony...

Umówiliśmy się na czwartek żeby poważnie porozmawiać...powiedziała że jest już za późno na wyjaśnienia ale jednak chce mnie wysłuchać więc jest maleńka nadzieja na to że da mi ostatnią szanse...mam nadzieje...

22

Odp: Porzucony...

Wybłagasz szansę - automatycznie przegrasz. Wspomnisz jeszcze moje słowa, ale masz prawo uczyć się na swoich błędach. To nie Ty masz się zmieniać, tylko ona ma ze sobą problem. Albo spodobał jej się nowy przyjaciel. Odpuść. Bądź facet, a nie pójdziesz się płaszczyć.

23

Odp: Porzucony...

asmo dobitnie powiedział Ci, to co my chcieliśmy Ci przekazać delikatniej.
ale ma facet rację. popieram w 100%

24

Odp: Porzucony...

tu nie chodzi o jej przyjaciela tylko o to jak ją ostatnio traktowałem...dziś sobie zdałem spawe a tylko zwalałem winę na niego...żałuje wszystkiego co jej zrobiłem...mam nadzieje że mi wybaczy...mam nadzieje że nie jest za późno...

25

Odp: Porzucony...

ale ostatnie traktowanie miało chyba wiele wspólnego z tym przyjacielem, no nie?
może to przeważyło szalę i dlatego zerwała?

26

Odp: Porzucony...

nie.miało to wspólnego z pewnymi problemami o których jej nie mówiłem żeby nie dokładać jej zmartwień...opowiem jej wszystko i zobaczymy...może jednak da mi szanse...

27

Odp: Porzucony...

z mojej strony życzę Ci szczęścia. ale nie nastawiałabym się na Bóg wie co, bo zgodziła się na spotkanie. lepiej iść bez zbędnych nadziei i najwyżej miło zostać zaskoczonym, aniżeli iść z wygórowanymi pragnieniami i rozczarować się...

28

Odp: Porzucony...

taki mam zamiar...jeśli mi się nie uda nigdy sobie tego nie wybaczę

29

Odp: Porzucony...

oby mi się udało. mówiła że jestem jej obojętny i że poczuła ulgę jak mnie zostawiła ale jednak zgodziła się na spotkanie...wykorzystam tą szanse jak tylko będę mógł najlepiej...

30

Odp: Porzucony...

próba nie strzelba, ale żebyś się nie rozczarował zbytnio

31

Odp: Porzucony...

postaram się. dziekuje ze rady...opowiem wam jak było w czwartek...życzcie mi szczęścia

32

Odp: Porzucony...

Życzę rozsądku i opanowania.

33

Odp: Porzucony...

No tak zgodziła się na spotkanie a wcześniej mówiła że to wszystko przemyśli a jak myślisz dlaczego tak postąpiła??????? bo naciskałeś na 100 procent byleś nachalny a dziewczyna dla świętego spokoju wcześniej powiedziała że to przemyśli a teraz zgodziła się na spotkanie. Nie ma nic gorszego jak facet żebra o miłość  a wiesz skąd to wiem? bo sam to robiłem zacząłem przygodę z tym forum od podobnego tematu, też nie potrafiłem odpuścić i gdy dziewczyna zerwała od tak też płakałem żebrałem... ale to wszystko to historia od tamtego czasu zmieniłem się i to bardzo zacząłem inwestować w siebie mam całkiem inne podejście do życia i w końcu korzystałem z tego życia pełną piersią.Więc jeśli Ci nic z tego spotkania nie wyjdzie to postaraj się postawić siebie na pierwszym miejscu i przede wszystkim odpuść.

Odp: Porzucony...

Daj spokój sobie kolego, tak jak któryś przedmówca mówił że lepiej prędzej niż później miało to sie stac.

35

Odp: Porzucony...

To moja ostatnia szansa wole ją wykorzystać.
zobaczymy wiem że na tym spotkaniu będę poważny i opanowany same wyjaśnienia żadnych błagań żeby wróciła itp

36

Odp: Porzucony...

Dziś się z nią spotykam. Powiedziała że już nie zmieni zdania że nie ma takiej opcji i że to czuła umarło. powoli tracę nadzieje ale muszę spróbować

37

Odp: Porzucony...

Pokaż jej, że wcale nie jest Ci ona potrzebna(wiemy wszyscy, że jest inaczej), że dajesz sobie bez niej radę. Niech zatęskni, poczuje co straciła.

Jakiś czas temu byłem w podobnej sytuacji, jednak posłuchałem(po części) rad ludzi z tego forum i mimo, że myślałem, że to jest bez sensu. Że jak dam jej czas, to znajdzie sobie kogoś innego, że wszystko przepadnie. Okazało się, że dając jej 2tyg. wolnego, sama zaczęła pisać, jak się spotkaliśmy, to pokazywała, że jej zależy.

Więc serio stary. Odpuść na jakiś czas, pokaż się jej później i z nią pogadaj.

38 Ostatnio edytowany przez MichałS. (2012-03-21 21:19:17)

Odp: Porzucony...

i taki mam zamiar ale po tym spotkaniu nie sadze żeby zatęskniła za mną. Fakt przyznała się że to była miłość ale mam wrażenie że nie jestem już jej potrzebny bo się za kumplowała z paczką tego kolesia. spotkali się 2 razy w grupie i dobrze się bawiła z nimi itp ale nie będzie za mną tęskniła już tak myślę. Przynajmniej wiem że ona nie chce go jako chłopaka tylko jako przyjaciela więc jedno zmartwienie mniej. ale tak jak mówisz dam jej spokój . powiedziała że przemyśli wszystko jeszcze raz ale nie zamierzam już ingerować w to...niech będzie co ma być

39

Odp: Porzucony...

Właściwe podejście porozmawiaj z Nią bez zbędnych emocji. Do tanga trzeba dwojga, to że ty chcesz to nie wystarczy. Daj jej czas możliwe że jest zafascynowana nowa sytuacją w końcu ma "przyjaciół" ale jeżeli dla nich z Ciebie zrezygnuje to daj sobie spokój i zakończ to jak najszybciej. Jeśli jej zależy to wróci, kwestia czasu. Daj jej czas jeśli poprosi ale nie błagaj nie rób z siebie żebraka i pi.....y. Jeśli ma się rozlecieć lepiej niech to stanie się jak najszybciej. Wybacz mocne słowa ale tez przeżyłem coś takiego, powiem tylko tyle że będzie bolało. Na tym forum wylądowałem po tym jak się napatrzyłem na moja partnerkę całującą się z jakimś kolesiem, teraz ona chce wracać, już biegnę ma pewne i podobno nie mam serca jaki ja zły i okrutny jestem jak się nie dawno dowiedziałem. smile

40

Odp: Porzucony...

znaczy bo już się dziś spotkaliśmy itp
Było w porządku tak jak u góry napisałem. no Ale ja poprosiłem żeby wszystko przemyślała nie wiem czy dobrze zrobiłem ale stało się. potem wysłałem smsa bo byłem znowu zrozpaczony wiem że źle zrobiłem że zawsze może na mnie liczyć itp. niestety nawet nie mam jak ją zobaczyć bo ona mieszka w innym mieście. kurde tylko nadal uważa że to związek bez przyszłości ale powiedziała że to co czuła do mnie to miłość, a ja myślę że miłość od tak nie umiera i może sobie o tym przypomni. ja już nie będę ingerował w to. a jak myślicie czy to ja się powinienem odezwać też do niej pierwszy? jeśli tak to po jakim czasie?

41

Odp: Porzucony...

i teraz pytanie do KOBIET,
Czy jeśli kochałybyście swojego faceta/chłopaka i zostawiły byliście go a potem pogodziły i dogadały. ale nadal twierdziły że ten związek nie miał przyszłości to czy jednak byście się odezwały i chciały powrotu do niego?
powiedziała że to co czuła do mnie to miłość a ja myślę że miłość nie umiera ot tak sobie. jak myślicie drogie panie czy jest szansa że jeszcze się zejdziemy? czy powinienem odezwać się do niej za tydzień dwa czy miesiąc? jakieś rady?

42

Odp: Porzucony...

jeśli jej zależy to na się odezwie. wg mnie Ty już i tak wiele zrobiłeś, teraz jej krok. jeśli go nie zrobi powinieneś to uszanować i żyć dalej bez niej.
a ja gdybym kogoś kochała naprawdę to bym go nie opuściła, więc Twoje pytanie nie jest dla mnie wink

43

Odp: Porzucony...

Czyli już się w ogóle nie powinienem odzywać do niej? nawet po dłuższym czasie?? kurde to będzie trudne...

44

Odp: Porzucony...
MichałS. napisał/a:

Czyli już się w ogóle nie powinienem odzywać do niej? nawet po dłuższym czasie?? kurde to będzie trudne...

Niekoniecznie nie odzywać się. Możesz czasem do niej napisać, ale nie po to, aby żebrać o kolejną szansę, czy coś.

Ja dałem swojej trochę czasu, jak się przypadkiem spotkaliśmy na ulicy czy na uczelni, to mimo, że siadała obok mnie, tak przekręcałem rozmowę, że to ja jej odpowiadałem po prostu jeżeli chciała zacząć rozmowę. Krótko i treściwie. Później była zła, że ją zlewam. Nie przejąłem się tym. Wczoraj wieczorem napisałem do niej, bo potrzebowałem czegoś. Ona na to, że chciała właśnie napisać, a później tekst typu "bo oglądałam dwóch i pół i czarli się opiekował swoją chorą dziewczyną i mi się przypomniało jak Ty się mną opiekowałeś jak się źle czułam".

A popełniłem większy błąd, bo ja chciałem, żeby zrezygnowała ze swojej dobrej koleżanki - a to nie jedyne moje błędy.

Więc, wiem, że to jest trudne. Ale daj jej czas. Bo póki co, udowadniasz jej, że dobrze zrobiła zostawiając Cię.

45 Ostatnio edytowany przez MichałS. (2012-03-22 10:16:19)

Odp: Porzucony...

rozumiem. a mniej więcej ile czasu w ogóle się do niej nie odzywać? żeby sobie mogła po układać wszystko? dwa tyg?
Jeszcze mnie martwi to że ona pewnie nie napisze a ni nie zatęskni bo ona nie jest taka typowa dziewczyną...wiecie problemy z hormonami,traumatyczne wspomnienia,trochę artystyczny umysł, inne spojrzenie na świat itp.
w głębi serca wiem że jest teraz szczęśliwa albo przynajmniej na razie jest i dopóki się coś nie popsuje to na pewno nic nie zatęskni...

46

Odp: Porzucony...

Nie ważne po jakim czasie napiszesz, wiesz że Twoim celem ma/miało być pokazanie obojętności i że sobie radzisz, a jak pokazałeś na spotkaniu tego nie umiesz, więc jak do niej napiszesz to i tak pokażesz że nadal czekasz.

MichałS. napisał/a:

no Ale ja poprosiłem żeby wszystko przemyślała nie wiem czy dobrze zrobiłem ale stało się.

Jak myślisz Ona co robiła po rozstaniu z Tobą ? Myślała jakie nowe buty kupić ? No raczej chyba myślała o was.

Wiem że ten post może nie być dla Ciebie zbyt miły, ale Ty nie jesteś konsekwentny, a jak wiele osób wyżej Ci pisało obojętność może się okazać Twoim kluczem do sukcesu.

47 Ostatnio edytowany przez MichałS. (2012-03-22 11:21:37)

Odp: Porzucony...

Rozumiem ale czekać w nieskończoność?? a jeśli się nie odezwie przez powiedzmy ponad miesiąc albo już nigdy się nie odezwie sad
Teraz się postaram być obojętny ale i tak mam złe przeczucia co do tego
Chociaż nie co racja to racja jeśli się ona nie odezwie to znaczy że nie chce mnie więc i tak jestem stracony
lepiej poczekać macie racje

48

Odp: Porzucony...

Najlepiej nie czekaj w ogóle, pogódź się z tym że to już jest koniec im szybciej to zaakceptujesz tym mniej się nacierpisz. Jak się zdarzy że zatęskni za Tobą, bo to jest tylko ewentualność, która może być a może w ogóle nie nastąpić, to wtedy się ucieszysz.

Po prostu Ona już zakończyła wasz związek, a Ty nadal w nim trwasz.
Nie znaczy to że masz już lecieć szukać innej, ale daj sobie tyle czasu ile potrzebujesz żeby to zakończyć.

Ps. nikt Ci nie powie ile masz czekać, na to nie ma przepisów, także nie oczekuj jakichś konkretów.

49

Odp: Porzucony...

Ciężko mi to zaakceptować bo wszystko mi ją przypomina każdy kąt nawet w moim domu każde miejsce w moim mieście.śni mi się po nocach ciężko mi spać bo cały czas myślę o niej chociaż się staram myśleć o czymś innym. I nie pomaga mi fakt że ja nie mam co ze sobą zrobić zero znajomych,zero rzeczy do roboty a do tego nie mam na nic ochoty...Serce mi wali jak młot non stop,budzę się w nocy cały mokry bo mi się ona śniła...dlaczego to tak boli mnie...

50

Odp: Porzucony...
MichałS. napisał/a:

Ciężko mi to zaakceptować bo wszystko mi ją przypomina każdy kąt nawet w moim domu każde miejsce w moim mieście.śni mi się po nocach ciężko mi spać bo cały czas myślę o niej chociaż się staram myśleć o czymś innym. I nie pomaga mi fakt że ja nie mam co ze sobą zrobić zero znajomych,zero rzeczy do roboty a do tego nie mam na nic ochoty...Serce mi wali jak młot non stop,budzę się w nocy cały mokry bo mi się ona śniła...dlaczego to tak boli mnie...

Boli bo czujesz się odrzucony. Niestety, to normalne. Ze mną jest to samo, ale napewno są dla Ciebie inne dziewczyny.
Spróbój dać sobie szanse i poznać kogoś sympatycznego. Będziesz o niej mniej myślał jak zobaczysz że ktoś inny też może sprawiać Ci radość.

51

Odp: Porzucony...

Może i są ale ja ich nie mam jak poznać...mam prace i dom i to wszystko co mi zostało...no i ból no i ta nadzieja że może będzie kiedyś lepiej...ale nikła ta nadzieja

Odp: Porzucony...

Michał, jestem dziewczyną, ale jestem w identycznej sytuacji jak Ty. Również jestem porzucona, tyle, że dla innej, również nie mam żadnej nadziei i również nie chcę czekać w nieskończoność, czy może dostanę szansę. Wszędzie gdzie nie spojrzę, wszystko mi przypomina, wspomnienia. Ja też cała się trzęsę, serce mi wali, przeżywam to samo co Ty. Nawet tak jak Ty nie mam znajomych, by wyjść gdzieś i nie myśleć, też tylko praca-dom. Przeżywam dokładnie to samo co Ty, też teraz, w tych samych dniach. Ale nie możemy tracić nadziei, chociaż sama nie wierzę w to, co piszę. Może nie od razu ułożysz sobie życie z inną, ale musisz przynajmniej spróbować zapomnieć o tej. Nie musisz nic robić, tylko daj sobie CZAS. Wiem, że nawet wstanie rano z łóżka to WALKA. Ale walcz. Jeżeli nie masz na nic ochoty, nie zmuszaj się, rób tylko to, co musisz, by przeżyć. Pracujesz, więc spróbuj w ciągu dnia skupić się na pracy. Walcz o każdą minutę, przez którą nie myślisz o niej. Z czasem te minuty wydłużą się, zobaczysz, i poczujesz ulgę. Nie wspominaj, uciekaj myślami, odwracaj głowę, zaciskaj zęby. Zobaczysz, to minie.

Pisz tutaj w każdym momencie, kiedy tego potrzebujesz. I daj czas czasowi.

Pozdrawiam serdecznie, ja przechodzę przez to samo, i wiele innych osób też. Da się z tego wyjść. Trzymaj się

53

Odp: Porzucony...

Tak masz zupełną racje trzeba z tym walczyć bo jak nie to to wszystko nas po prostu zmiażdży. wiem staram się cokolwiek robić żeby nie myśleć ale to naprawdę trudne ale mam nadzieje że będzie coraz lepiej.muszę chyba zacząć wychodzić na dwór żeby trochę odetchnąć ale wszystko mi ją będzie też i na dworze przypominało ;(

Odp: Porzucony...

Mam dokładnie to samo co Ty, i wszystko co Ci radzę, powinnam sama stosować, ale to jest tak trudne, że aż niewykonalne. Więc wiem co czujesz. Przeżyłeś już kiedyś coś takiego? Wiesz ile czasu potrzebujesz, by wyjść z dołka? Bo wyjdziesz z niego na pewno, to tylko kwestia czasu. Nie zmuszaj się do niczego, walcz tylko o przetrwanie, organizm sam wie, czego mu trzeba by dojść do siebie, także psychicznie.

Z tym, że różne miejsca przypominają nam te osoby, to jest tak, że tego nie da się uniknąć. Ale za każdym razem będzie bolało mniej, zobaczysz. Sto razy zaboli tak, że zabraknie Ci tchu. Ale w końcu, kiedy Ci się przypomni za sto pierwszym razem, poczujesz że pamiętasz, ale już nie boli...

Pisz tutaj, jak Ci idzie, mi to pomogło. To żałoba, musisz ją przejść...

Trzymam kciuki

55

Odp: Porzucony...

Tak przeżyłem coś podobnego ale nie z taką siłą jak teraz. wtedy mogłem normalnie funkcjonować teraz nawet zjedzenie posiłku to nie lada wyczyn.Tak z radami tak właśnie jest że jest to trudne zastosować się do nich ale zawsze w jakimś niewielkim stopniu pomaga. poczytałem trochę podobnych tematów na tym forum i zauważyłem że dość często albo to taki ewenement że dziewczyny po jakimś czasie jednak tęsknią.wiem że ona nie jest typowa i nie myśli jak typowa dziewczyna w wielu przypadkach ale dzięki temu forum jestem odrobinę spokojniejszy i mam jeszcze nadzieje.ale nie wolną żyć tylko nią i starać się żyć normalnie nawet jeśli to wyjątkowo trudne.

Ja też trzymam kciuki i za ciebie

Odp: Porzucony...

Tak, powiem Ci, że ja też gdzieś tam na dnie mam pewnie jeszcze nadzieje... Ale szczerze, nie wyobrażam sobie związku po takim traumatycznym przejściu chyba... chociaż też bardzo bym chciała i mam jeszcze tę nadzieję. Ale nie wydaje Ci się, że czas działa jednak na naszą niekorzyść? Nasze obiekty uczuć przyzwyczajają się do życia bez nas, siłą rzeczy są mniej zaangażowane niż my, i jeśli nawet zatęsknią, to chyba nie na tyle, by wrócić. To znaczy powrót jest może możliwy, ale chyba nie na długo... Sama nie wiem.

Powodzenia...

57

Odp: Porzucony...

Mogę napisać z perspektywy osoby, której kilka tygodni temu się posypał magiczny związek, przestałem być facetem w związku, zmieniłem się - nie byłem w ostatnich miesiącach tą samą osobą co zazwyczaj i dziewczyna w końcu poszła. Potwierdzam to co piszą inni - trzeba brać się za siebie, nie ma co płakać. O tyle jestem z siebie zadowolony, że płacz ograniczyłem do minimum (raz się zdarzyło), wyciągnąłem wnioski, zrozumiałem przyczyny całego sypnięcia się i nad nimi pracuję i efekty widzę. Owszem, liczę na to, że dziewczynie może coś się jeszcze odmieni. Ale wiem, że może się to stać tylko i wyłącznie, jeżeli zobaczy zmiany. Zmotywowała mnie moja ulubiona ciotka (po rozwodzie, również konkretna z charakteru kobieta). Powiedziała mi, że gdy brała rozwód z wujkiem, to pomimo tego wszystkiego co mówiła (że koniec itd.), gdyby zobaczyła po tym wszystkim, że wujek zrozumiał o co poszło i pracował nad zmianą, a ona by to zobaczyła - była gotowa wrócić. Oczywiście wujek temat olał i skończyło się jak się skończyło ;-)

Tak więc reasumując, bez płaszczenia, bez płakania, bez proszenia - już do mnie dotarło, że logiką kobiety w takiej sytuacji nie przekonasz ;-) Pracować nad sobą, może ona zauważy, może doceni, może to coś zmieni i tyle.

58

Odp: Porzucony...

Jest trudno, ale tak jak mowi kolezanka wyzej - walcz. Sam dzisiaj mialem chwile zwatpienia, mimo, ze wszystko sie niby uklada. Wszystko wraca jak bumerang, bo ja tylko zobaczylem. Zaakceptuj to. Ja chyba dalej tego nie zaakceptowalem i boli mnie za kazdym razem coraz mocniej, nie mniej.

59

Odp: Porzucony...

Wiesz czarno_niebieska_27 właśnie takie mam wrażenie bo np ona się za kumplowała z nowymi ludźmi i się z nimi dobrze bawi i czuje że nie jestem jej potrzebny...
Tak tylko jak ona może zobaczyć efekty jeśli mieszkamy w innych miastach i mam się do niej nie odzywać? czuje się jakbym dotarł do ślepego zaułka...

60 Ostatnio edytowany przez empti (2012-03-22 16:41:49)

Odp: Porzucony...

Wiesz co? Napisz jej wiadomosc typu
"Duzo ostatnio o nas myslalem i zrozumialem dlaczego tak sie stalo, tak bedzie lepiej. Dziekuje Ci za wszystkie mile spedzone chwile z Toba, trzymam kciuki za Twoje szczescie, a ja znowu zaczne cieszyc sie wolnoscia. Pa", po czym unikaj jakiegokolwiek kontaktu z nia. Jezeli sie jakos spotkacie, to po prostu nie wykazuj zainteresowania. Badz mily, ale ja "splawiaj".

U mnie w pewnym sensie pomoglo.

61 Ostatnio edytowany przez MichałS. (2012-03-22 17:05:37)

Odp: Porzucony...

E myślę że to nie wypali z nią to.ona tylko zaakceptuje to i już nigdy się nie odezwie...przynajmniej tak myślę...sam nie wiem.
Jestem w kropce...sam nie wiem co mam robić...

Odp: Porzucony...

Michał, jeśli myślisz i czujesz, że nie jesteś jej potrzebny, że jej odpowiada taki stan rzeczy, że nie jesteście razem, że może czasem pomyśli o Tobie, ale w kategorii zakończonego rozdziału... i mówię to też do siebie... to chyba trzeba się z tym pogodzić. Ludzie mają tutaj rację, że życie nadzieją i co jakiś czas żebranie o powrót prowadzi donikąd. Powiem Ci, że jeśli ktoś kogoś kocha, to nigdy nie ma wątpliwości, że chce być z tą osobą. Jeśli nie chce, waha się, zastanawia, namyśla, wraca i znowu odchodzi, miesza itp... to nie kocha. Pamiętaj, że kto kocha, ten nie ma wątpliwości...

Jeszcze trochę życia przed nami, jeszcze się ogarniemy... chociaż mi też jest tak strasznie ciężko. Schudłam 8 kg, nie jem, nie śpię, ciągle jeszcze jestem w kontakcie z nim... a nawet chciałam, żeby odezwał się, jeżeli będzie sam...

Jest okrutnie ciężko. I też jeszcze nie przeżyłam czegoś tak złego...

63

Odp: Porzucony...

tak jest ciężko to trzeba przyznać. Odpowiadać jej stan rzeczy to odpowiada ale to jest początek więc może się coś zmieni nie wiadomo. wiem nie będę już żebrał o powrót a nadzieja niestety pozostanie przez długi czas.
powiem ci że nie powiedziała co do mnie czuje w tej chwili ale jest też trzecia opcja że kocha ale nie wie czy warto wrócić do siebie i mam nadzieje że będzie się nad tym zastanawiała.
Wiem że jeszcze kupa życia przed nami ale ja czuje ze ona jest jedyna i nadal nie mogę się z tym pogodzić...

Odp: Porzucony...

Mam to samo... też myślę, że kocha mnie ale... ja mam konkurencję i wybrał tamtą. Moglibyśmy być razem tylko gdyby im nie wyszło... i chyba też będę żyć tą nadzieją, bo to też ten jedyny...

65 Ostatnio edytowany przez MichałS. (2012-03-22 17:42:37)

Odp: Porzucony...

Jesteśmy podobnej sytuacji i to strasznie bolesnej...nic nie pozostaje prócz nadziei i czekania...

Wchodzę na FB i widzę jak jest ona też i na chacie ma zieloną lampkę...i tak skurcz w żołądku i tępy ból w sercu...auć

Posty [ 1 do 65 z 213 ]

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024