Moi Kochani. To co piszecie to tylko selekcja czy to już psychopata czy tylko zadatki na niego. W 2010 roku padłam ofiarą człowieka, przed którym uprzedzano mnie. Nie mogłam uwierzyć, że kobiety mnie ostrzegają. To był taki mądry, inteligentny facet. Mało tego, był zawsze i wszędzie za mną. Pomagał mi nic nie żądając w zamian. Aż obudziłam się z ręką w nocniku. Zniszczona opinia w środowisku, informowanie środowiska o mojej niepoczytalności, utrata zdrowia a na domiar złego-utrata pracy. Bądzcie teraz mądrzy i odpowiedzcie mi na pytanie- Jak to stało się ,że to jemu uwierzono??? Nic nikomu nie zrobiłam. Mam wyższe wykształcenie. Znam zasady życia społecznego. Zajęta byłam pracą od rana do wieczora. Ten gościu bywał u mnie chwilę , bo nie miałam czasu dla niego. Takie najzwyklejsze koleżeństwo. Na dzisiaj wiem,że byłam jedną z wielu kobiet. Co opowiadał następnej o poprzedniej??-nie wiem. Ala na pewno nic pochlebnego, bo z tego co wiem on stał z boku, a my jego znajome zabijałyśmy się nawzajem. Takie morderstwo w białych rękawiczkach.
Ma rodzinę, o której opowiada horrory. Sama w to uwierzyłam. Nawet zaczęłam pomagać.Potrafił włączyć telefon i dać mi do posłuchania jęki żony, o której mówił , że jest chora psychicznie. To ja miałam utwierdzić się w jego prawdomówności. Na dzisiaj wiem, że żonę maltretował, ale cztery ściany domu skrywają tajemnice nie do potwierdzenia.
Wyjechałam z rodzimej miejscowości po 26 latach pracy z dobrą opinią. Wyłam z rozpaczy. Mam zawód, który pozwolił mi na szybkie znalezienie pracy. Jednak nie pogodziłam się nigdy z zaistniałą sytuacją. Nawiązałam kontakt sms-owy z jego rodziną. Poniżyłam się bardzo, bo pisałam do kobiety, która wcale nie była mi przychylna. Zapewne jego wersja w domu znacznie odbiegała od tego co ja wiedziałam. Zahaczyłam o psychiatrę, bo moj zawód wymaga wielkiej odpowiedzialności. Musiałam być normalna i zdrowa dla moich pacjentów.
Zapłaciłam za to wszystko rozpadem rodziny. Mam dwie córki, które od roku nie mają domu. Nasze mieszkanie wynajęłyśmy. Nie ma świąt, nie ma wizyt u mamy, nie ma ciasta...Córki żyją własnym życiem. To młodziutkie dziewczyny.
Ale ostatnio pojawiła się iskierka nadziei. Dostałam wezwanie do sądu przeciwko psychopacie jako świadek. Sprawę założyła żona za znęcanie się psychiczne i fizyczne nad rodziną. Jestem gotowa nieba uchylić tej kobiecie. Myślę, że to ona podała mnie za świadka. No cóż, - przeżyję jeszcze jedno poniżenie. Może satysfakcja będzie wielka?? A gościu wozi samochodem następne kobiety. Tak mi doniesiono. Nawet nie mam ochoty na ostrzeganie ich. Niech same przekonają się.Za dużo strat poniosłam. Żeby nie balansowanie psychopaty w wyższych sferach, może odezwałabym się. Ale mnie niszczyły te kobiety sms-ami , po których odzywałam się do nich prosząc o rozmowę. Żadna nie pojawiła się.
Alleluja i do przodu! To mojej mamy powiedzenie. Przestałam bać się. Pomogę żonie, bo tak postanowiłam. Może wrócę do domu?? Pozdrawiam
Temat: psychopatia w najlepszym wydaniu