To już prawie rok po rozstaniu... Nie potrafię zapomnieć o niej. Wyjątkowa, ambitna, charyzmatyczna, z wieloma pasjami, ciekawa świata, a przy tym naprawdę piękna...
Zerwała ze mną z powodu zdrady. Raz w życiu, kiedy ona była za granicą z uczelni pod wpływem alkoholu zdradziłem ją. Niewiele pamiętałem na drugi dzień, ale jednak zrobiłem to. Do tej pory czuję wstręt. Nie wybaczyła, wysłuchała, z klasą, spokojem, smutkiem, łzami w oczach powiedziała, że nie chce już być w tym związku i wyprowadziła się ode mnie. Starałem się długo, ale nie chciała, zamknęła ten rozdział. jest bardzo silna psychicznie.
Nie mieliśmy żadnego kryzysu, znikąd to się wzięło. Ot, alkohol. Bardzo mnie kochała, starała się, ale stwierdziła, że zdrady nie wybacza. Nie zasłużyła na to.
Byliśmy 2,5 roku. Mamy po 23 lata. W tym momencie wiem, że ona się rozwija, idzie dalej, pracuje, studiuje, podróżuje. A ja? Myślę o niej bezustannie. Spotykałem się z wieloma dziewczynami, żadna jej nie dorównała. Spotkaliśmy się przypadkiem ostatnio, była miła, ślicznie wyglądała, ale jak zaproponowałem spotkanie, nie zgodziła się. Wiem, że nikogo nie ma.
Jak długo to jeszcze będzie trwało...? Był ktoś w takiej sytuacji?