Witam
Mieszkam z moją mamą w jednym mieście,raz lub dwa razy w tygodniu moja mama odbiera córkę z przedszkola,które znajduje się 100 metrów od jej bloku.
W związku z tym wie wszystko co dzieje się w naszym domu od córki.A wiadomo- dziecko czasem coś przekręci,coś wymyśli,nie skojarzy kontekstu i powie babci po swojemu.
Wynikają z tego potem dziwne sytuacje bo mama jest zszokowana,zaskoczona,
niedowierza kiedy tłumaczę,że było inaczej bo "przecież wnusia nie kłamie". A kto w takim razie kłamie? No- ja.Moja mama wciąż i wciąż udziela mi cennych rad w kwestii wychowania,że nie powinnam wysyłać siedmiolatki do warzywniaka pod oknem a kiedy jej przypominam jak zamykała mnie w domu samą jak czterolatkę na dwie,trzy godziny,jak śpiącą zostawiała mnie- dwulatkę i szła do sklepu czy do magla a wizyta się przeciągała a ja się budziłam w ciemności i wyłam,wyłam...No to wtedy mama się obraża albo próbuje naciągać nieco sytuację na swoją korzyść.Ja jej tego nie wypominam,tylko próbuję uświadomić,że jako babcia ma teraz inną perspektywę ale niech nie próbuje mi wymawiać pewnych moich zachowań bo nie są one jakieś karygodne.
Generalnie moja mama nie ma o mnie zbyt dobrego zdania i uważa,że za cokolwiek się nie wezmę to i tak będzie z tego porażka.Kiedy powiedziałam jej,że nie mam już ochoty pracować na etacie za śmieszne pieniądze i zamierzam otworzyć własny interes roztoczyła przede mną wizję bankructwa( bo przecież ja się na tym nie znam- i chyba nie jestem według niej w stanie się niczego nauczyć),że oni będą moje długi musieli spłacać,no i w ogóle dramat.
Mama potrafi wpaść do mnie i wyrazić swoją opinię na temat urządzenia np kuchni,że stół stoi nie w tym miejscu co powinien a w pokoju córki biurko jest w beznadziejnym miejscu a w łazience to jednak nie powinnam zmieniać kaloryfera na elektryczny tylko to okropne żelastwo pomalować na biało.I dlaczego ja nie mam serwetek??
Marzę o tym,żeby moja mama czasem powiedziała coś miłego,czasem mnie doceniła- ja raczej tego od niej nie słyszę.
Kiedy mam coś ważnego do powiedzenia,przychodzę i zaczynam mówić,moja mama mnie nie słucha bo właśnie zajrzała do lodówki i zobaczyła,że nie ma śmietany a jest jej potrzebna,albo przypomniała sobie,że musi zrobić pranie.Mój tata- afatyk widzi te sytuacje i czasem zwraca jej uwagę ale ona tego nie widzi.Kiedy miałam początki depresji moja przyjaciółka akurat przyjechała do mnie i była też moja mama,która nawet tego nie zauważyła.Przyjaciółka od razu skapowała,że ze mną coś nie tak i zaskoczona była,że mama tego nie zauważa.Rozmowa z moją mamą polega na słuchaniu jej dłuugich opowieści o tym jak spędziła dzień,gdzie co kupiła i co jeszcze zamierza kupić.Chwilami są to jakieś sensowne wynurzenia ale rzadko.
Kiedy kłóci się z tatą,kiedy załamana jego afazją i zmianą osobowości w związku z tym zwierza mi się staram się ją pocieszyć jak mogę,proponuję,żeby w takich sytuacjach przyjechała do nas,trochę posiedziała,może przenocowała.Tłumaczę jej,że nie ma sensu się tak przejmować bo tato jest chory i inaczej postrzega rzeczywistość.
Moja mama, gdy pokłócę się z mężem wykorzystuje to później przeciwko mnie więc ja z nią na takie tematy nie rozmawiam.Ostatnio puściły mi nerwy bo rano mój mąż zachował się okropnie a gdy przyszłam do rodziców moja mama z tatą mnie dobili.Nie wytrzymałam i się rozpłakałam.Mama wiedziała,że się pokłóciłam z mężem ale nawet nie zapytała o co.Widzę,że ją moje sprawy nie obchodzą.Ja niczego od niej nie oczekuję,chciałabym tylko,żeby czasem mnie wysłuchała,wsparła na duchu,przytuliła- jak to matka.
Warto wspomnieć,że jestem jedynaczką ale matka nie była nigdy moją przyjaciółką ani powiernicą.Mało tego,mimo,że jestem dorosła mama uważa,że może mi udzielać wciąż niepotrzebnych rad tak jakbym bez tego sobie w życiu nie poradziła.
Chciałabym jakoś to zmienić ale absolutnie nie mam pomysłu jak to zrobić i czy w ogóle się da...
1 2012-03-02 23:50:50 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2012-03-03 00:10:10)
Bardzo podobny przypadek do mojego, który tutaj na forum opisałam.... M A S A K R A. ![]()
Dziewczyno... im szybciej postawisz granice matce, których nie będzie mogła przekraczać tym szybciej Ty poczujesz się lepiej.
chyba nie warto się tak dłużej męczyć - mamy tylko jedno życie.... hmmmm a toksyczne mamuśki juz tak maja, że dopóki ich się ostro nie przystopuje to będą sobie pozwalać. Ja własnie jestem na etapie uwalniania się spod emocjonalnej tyrani mojej toksycznej matki i nie jest łatwo, ale samo postawienie się jej dało mi mnóstwo satysfakcji - i bynajmniej nie chodzi mi tutaj o chwilowy bunt czy kłotnie, ale o JASNE SPRECYZOWANIE CZEGO ZE STRONY SWOJEJ MATKI DŁUŻEJ AKCEPTOWAĆ NIE BĘDZIESZ I BEZPOŚREDNIE POINFORMOWANIE JEJ O TYM.
U mnie jest teraz okres przepychanki...cos na zasadzie - ja sie uparłam i nie zamierzam odpuszczać raz podjętej decyzji a ona na siłę chce powrócic do strego układu sił - tj rządząca "matka -królowa" i "podwładna, zawsze posluszna córka"....
też miałam chore akcje odnośnie moojego mieszkania typu : zlew tu, a okno takie a nie inne itp....
To jest chamstwo, brak jakiegokolwiek szacunku dla drugiego człowieka... nawet jeśli dało mu się zycie to nie ma sie prawa do takiego postępowania.!!! Daj sobie prawo do emocjonalnej wolności i powiedz mamie STOP!!!!
Gojka jak najszybciej dla siebie samej przeczytaj książkę "Toksyczni rodzice" Polecałam ja w wątku Izabeli.
Gojka ty nie masz wpływu na to jaką osoba jest twoja matka, masz wpływ tylko na to jak dasz, bądź nie sobą kierować. A raczej manipulować.
Musisz nauczyć się dbać o sama siebie, chronić przed zranieniem własne wnętrze. Uwierz mi to jest możliwe . Poszukaj tej książki w necie i poczytaj proszę.
Dziewczyny,
kwestia może nie jest w tym,że ja daję sobą manipulować.Wydaje mi się,że nie.To,że mama stawia mi jakieś zarzuty bo usłyszała coś od córki,że zwraca mi uwagę na urządzenie mieszkania,że próbuje mnie odwieść od mich planów dla mojego "dobra" nie oznacza,że ja się na to wszystko godzę.Robię od czasu do czasu awanturę,mama płacze po tym bo jak ja mogę,przecież ona tyle mi pomaga a ja się tak odwdzięczam.Nie reaguję na jej płacz bo wydaje mi się,że to gra na moich uczuciach.Gdy próbuje wracać do tematu urywam to krótko.Czasem prosi,żebym posłuchała jej rady bo przecież ona źle dla mnie nie chce.Ale wtedy mówię jej,żeby nie próbowała przeżyć życia za mnie.
I to chyba nie jest kwestia tego,że moja mama mną "rządzi".
Kwestia jest taka,że chciałabym,żeby umiała słuchać,zrozumieć mnie,moje intencje,wesprzeć mnie w planach i pomysłach na życie.
Tego brak mi najbardziej...
Twoja matka nigdy nie była dla ciebie przyjaciółką i nigdy nie byłyście blisko więc skąd ta nagła potrzeba by stała się twoją przyjaciółką?? Zamiast zająć się sobą, rozwijaniem innych znajomości i pielęgnowaniem przyjaźni z prawdziwymi przyjaciółmi ty jęczysz na sytuację ktora zawsze miała miejsce... Ogarnij się.
...
I to chyba nie jest kwestia tego,że moja mama mną "rządzi".
Kwestia jest taka,że chciałabym,żeby umiała słuchać,zrozumieć mnie,moje intencje,wesprzeć mnie w planach i pomysłach na życie.
Tego brak mi najbardziej...
A mamusia w tym samym czasie chciałaby żebyś była mądra według jej standardów ![]()
Może czas przestać "chcieć"? I się skupić na tym NA CO MA SIĘ WPŁYW... zamiast żyć w świecie utopii...
7 2012-03-04 14:25:50 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2012-03-04 14:28:56)
Twoja matka nigdy nie była dla ciebie przyjaciółką i nigdy nie byłyście blisko więc skąd ta nagła potrzeba by stała się twoją przyjaciółką?? Zamiast zająć się sobą, rozwijaniem innych znajomości i pielęgnowaniem przyjaźni z prawdziwymi przyjaciółmi ty jęczysz na sytuację ktora zawsze miała miejsce... Ogarnij się.
Teo- ja mam taką propozycję.
Zauważyłam już któryś raz jak to zwracasz użytkowniczkom uwagę by nie "jęczały". Sprawa jest prosta- jak ktoś jęczy w realu-wychodzisz,jak ktoś
jęczy w necie- nie czytasz,jeśli Cię to męczy zamiast tak pogardliwie się wypowiadać.Ja naprawdę wiem co mam robić,co rozwijać i co pielęgnować.I o to nie pytam.
Nie jestem krową żeby nie zmieniać opinii,poglądów,potrzeb,priorytetów.Stąd ta potrzeba.
Jeśli nie masz pomysłu na rozwiązanie problemu to musisz zaakcentować swoje znużenie tematem?Nie chcę Ci zrobić przykrości ale to mnie mało interesuje...
Anhedonio- ja jednak wciąż liczę,że mogę mieć na to wpływ,I po to właśnie założyłam wątek,żeby się dowiedzieć jak sytuację zmienić...
...
Anhedonio- ja jednak wciąż liczę,że mogę mieć na to wpływ,I po to właśnie założyłam wątek,żeby się dowiedzieć jak sytuację zmienić...
CO Cię skłania kochana do takiego stanowiska?
Dlaczego uważasz, że MOŻNA zmienić KOGOKOLWIEK poza samym sobą?
Dałabyś matce swej prawo do zmienienia siebie według jej koncepcji na obraz przez nią wymyślony?
Dziwny pomysł - przerabiać kogoś... Ja bym nie życzyła sobie, aby mnie ktoś przerabiał ![]()
Zawsze możesz napisać list do mamy (może na dzień kobiet? Że brak mi przyjaciółki - że może ona nią by się stała... taka oferta) a nuż zaintryguje ją takie postawienie sprawy? Jednak pamiętaj, że ona może zwyczajnie nie umieć być kimś z twoich marzeń i snów - i jest tylko niedoskonałą sobą ![]()
Twoja matka nigdy nie była dla ciebie przyjaciółką i nigdy nie byłyście blisko więc skąd ta nagła potrzeba by stała się twoją przyjaciółką?? Zamiast zająć się sobą, rozwijaniem innych znajomości i pielęgnowaniem przyjaźni z prawdziwymi przyjaciółmi ty jęczysz na sytuację ktora zawsze miała miejsce... Ogarnij się.
Słyszałam, ze matki są od tego, żeby być blisko, czyż nie? A forum po to, by się wyjęczeć, czy Ci to pasuje, czy nie.
Gdyby nie potrzeba jęków, nie byłoby NetKobiet, prawda?
Ja z moją matką mam podobną sytuację, jaką masz gojka. A nawet gorszą, bo w niektórych dziedzinach życia moja matka odnosi się do mnie z wrogością.
Nie wiem, co Ci doradzić, mogę Ci napisać, że też miałam kiedyś potrzebę zbliżenia się do mojej matki. Bo ogólnie z boku widzę, ze jest kobietą zaradną, potrafi utrzymać dom w super porządku, ma całkiem ładne mieszkanie i potrafi o siebie zadbać. Jest przy tym jednak apodyktyczna a jej poglądy ograniczają się do tego, jak żyje ona- jeśli robisz coś inaczej, to jest to nienormalne, dziwne, a ty jesteś szurnięta. Potrafi też wygarnąć i wytknąć ci najmniejsze "przewinienie", jak np. to, że masz krzywo dywan na podłodze, dziecko ma poplamione spodnie jogurtem, które przed chwilą jadło,a Ty nie lecisz NATYCHMIAST po nowe, czyste gacie, tylko spokojnie kończysz swoją kawę. Kiedyś potrafiła zajrzeć do lodówki i wytknąć rodzaj jedzenia, jaki tam masz i stwierdzić, ze umrzemy na raka żołądka od "tego paskudnego dżemu". Nawet, jeśli coś jej się spodobało, czy mi wyjątkowo udało, ona nigdy nie pochwaliła, nie powiedziała, ze jej się podoba. Za to z przyjemnością wbija ci igłę nawet przy innych. Swoje problemy zrzuca na ciebie, ale twoje jej nie interesują. Interesuje ją co najwyżej mój syn, jest jej oczkiem w głowie i pozwala mu dosłownie na wszystko. Na szczęście Kubciu jest rozsądnym chłopczykiem i wie, kogo ma słuchać. Często też zaborczość mojej matki go bardzo irytuje. Przykładem był ostatni Dzień Babci i Dziadka w przedszkolu. Zaprosiliśmy ją i dziadków z drugiej strony. Tamta babcia nawet chwilkę nie mogła potrzymać Kubcia na kolanach, bo moja matka siłą wyrywała jej go z rąk. Kuba ma 5 lat, a ona wstała i NOSIŁA GO po całej sali, wśród kolegów i koleżanek. Zrobił jej o to ryk, postawiła go na ziemi, spojrzała surowym wzrokiem po ludziach, którzy się temu przyglądali i stwierdziła, że to moja wina, ze dziecko się do niej tak niegrzecznie odnosi. Litości. Dziadkowie od strony taty stwierdzili, że najlepiej będzie już się zebrać do domu.
I tak samo, jak Ciebie, moja matka mnie w niczym nigdy nie wspierała,a wręcz przeciwnie- zawsze dawała do zrozumienia, jaka jestem słaba i beznadziejna, ze nie znam się na niczym i nic nie potrafię.
Oczywiście, chciałam się do niej zbliżyć, miałam nadzieję dość długo. Ale w końcu przeczytałam "Toksycznych ludzi" jak radziła któraś z użytkowniczek i odpuściłam. Zaczęłam sobie uświadamiać, ile razy moja matka raniła mnie swoim zachowaniem, ze tak naprawdę to tylko mnie zależy na tych relacjach i nie mam w zasadzie o co walczyć, bo po prostu boję się apodyktycznej, władczej matki, która potrafi zrobić- naprawdę- histerię na pół osiedla, jeśli jej coś nie pasuje.
Dlatego darowałam sobie i po pewnym czasie zorientowałam się, że już mi nie zależy i że z moją matką nie da się wypracować cieplejszych stosunków, bo ona zawsze będzie mnie traktowała jak człowieka gorszej kategorii. A ona do takich odnosi się z pogardą.
Po prostu musisz to znieść, przejść i ochłonąć. Kiedyś spojrzysz chłodniejszym okiem na wszystko i przestanie Ci tego brakować. Po prostu będziesz robiła swoje i dużo rozmawiała z córeczką
A komentarze mamy ucinała. Nie czuj się winna, nie wpędzaj się w poczucie winy i nie tłumacz przed nią- to nie ma sensu, bo jej właściwie chodzi o to, by mieć dalej poczucie władzy, żebyś się kajała i przepraszała za to, ze nie jesteś tak perfekcyjna jak mama. Cokolwiek nie zrobisz, nie będzie jej pasowało, więc jedyne, co możesz zrobić, to pozwolić, żeby jej słowa spływały po Tobie i nie dotykały Cię głęboko.
Anhedonio
ja nie zamierzam zmieniać mamy,ja bym chciała zmienić nasze relacje.Uważasz,że do tego też nie mam prawa? Czy w najbliższej rodzinie Twoje relacje w wszystkimi jej członkami są takie jakie byś chciała by były?
Czy zmiana relacji na lepsze z dzieckiem,mężem to ingerencja w jego ego?
Przecież ja budując lepszą relację zmieniam się.Jeśli kochająca matka chce poprawić relacje z dzieckiem i widzi gotowość tego dziecka do zmian to chyba naturalnym jest to,że ona też trochę zmieni swoje postępowanie.
Nie ma być kimś z moich marzeń- przyjaciółki mam- ma być normalna mamą słuchającą be udzielania każdorazowo cennych rad.
Aha- gdyby moja córka wysuwając rozsądne argumenty namawiała mnie na zmianę mojego postępowania jestem pewna,że dla niej bym to zrobiła.Nie uważam,że to dziwny pomysł- od tego jesteśmy rodziną,żeby szczerze mówić o tym co nas boli i próbować naprawiać relacje.Przecież się kochamy.
...Jeśli kochająca matka chce poprawić relacje z dzieckiem i widzi gotowość tego dziecka do zmian to chyba naturalnym jest to,że ona też trochę zmieni swoje postępowanie.
JEŚLI
powodzenia ![]()
McMiodek Twoja teoria do czego matki mają być jest nad wyraz naciągana. To jaka jest matka zależy od jej charakteru, a nie od samego faktu, że jest matką, tyle w temacie.
gojka wiesz jaki masz problem? Nie przyjmujesz do wiadomości tego, że Twoja matka nie chce/nie umie być Ci przyjaciółką Nie uważa Cię za równą sobie i prawdopodobnie nie zaakceptuje faktu, że masz swoje zdanie. Ona uważa, że jest od Ciebie piętro wyżej i nie będzie się przyjaźnić z Tobą, bo nie czuje takiej potrzeby. To Ci pisałam ja i to Ci pisała Anhedonia i to to Cię tak drażni. Nie wszystkich da się zmienić, nie wszyscy są dobrzy i otwarci. Jeżeli problem dotyczy naszych bliskich to tym bardziej sprawa jest ciężka, ale i to trzeba przełknąć. I tak, napiszę jeszcze raz, nie jęcz, bo Twoja sytuacja taka była zawsze i pora by się z nią pogodzić. Nie pogłaszczę Cię i nie napiszę, że jesteś biedna i jak mi przykro. Jesteś dorosła i powinnaś już dawno wiedzieć jacy są ludzie bez względu na to czy są rodzicami czy nie.
McMiodku
masz kiepsko.
Mi się wciąż wydaje,że nieraz moja mama próbowała jakoś do mnie dotrzeć ale może ja bardzo poruszona jej zachowaniem,opinią byłam tak na to wściekła,że może tej ręki do zgody wyciągniętej nie zauważyłam?A może mi się tylko wydawało,że to ręka wyciągnięta do mnie?
Kurcze,może ja ją źle oceniam? Ona twierdzi,że chce mojego dobra,może tak jest rzeczywiście,tylko,że robi przy tym mi tyle krzywdy,przykrości...
Moja mama kilka razy zrobiła podobne akcje w przedszkolu ale jak po ostatniej już totalnie się wściekłam i wygarnęłam to ona się obraziła i wyszła z imprezy.Ale myślę,że coś zrozumiała bo więcej podobne akcje się nie
powtórzyły.
Ostatnio rozmawiałam przy niej przez telefon na temat spraw związanych z firmą,którą zamierzam otworzyć.Mama o coś tam spytała,ja odpowiedziałam.Nie była zbytnio zainteresowana ale nie histeryzowała,że ja się nie powinnam za to brać.
Może mi się wydaje ale skoro jakiś postęp jest to może warto coś z tym robić?
A mi się podobaja komentarze Teo - chyba jednak trzeba jej przyznać w wielu kwestiach rację...
Ostro, ale czasami tak trzeba by otworzyć komuś oczy...
Droga autorko.... myslę, że będzie Ci trudno zmienić kontakty z mama na lepsze (o ile w ogóle jest to mozliwe). Jeśli już to zmieniać cokolwiek muszą chcieć dwie strony - same intencje jednej (choćby najszczersze i najlepsze) są bez szans....
Przeciez Twoja mama kilkadziesiąt lat funkcjonowała w taki a nie inny sposób.... i teraz ma to zmienić? - może ona nie potrafi inaczej i NIE CHCE, bo dobrze jej jest tak jak jest?
Hmmmm - "czym skorupka za młodu nasiąknie tym na starość trąci...."
pozdrawiam i wszystkiego naj
I tak, napiszę jeszcze raz, nie jęcz, bo Twoja sytuacja taka była zawsze i pora by się z nią pogodzić.
A ja Ci napiszę, gojka , żebyś sobie tutaj pojęczała i spróbowała małymi kroczkami dotrzeć do mamy- powoli, ale sukcesywnie. Być może mama nie widzi, jak Cię to rani- powiedz jej o tym wprost. Nie owijaj w bawełnę, ale nie używaj szorstkich słów. Spokojnym tonem wyjaśnij, jakie masz pragnienie, dlaczego tak tego chcesz i że chciałabyś mieć w mamie wsparcie. Bo przecież wbrew temu,co mówi Teo istnieje prawdopodobieństwo, ze Twoja mama spojrzy na Ciebie inaczej, może uświadomi sobie, że warto spróbować chociaż się zaprzyjaźnić. Bardzo możliwe, ze przedstawisz jej zupełnie inny pogląd na to- pogląd z którego ona nie zdawała sobie sprawy i spojrzy na to w innym świetle.
Nic, co jest wartościowe nie osiągamy łatwo.
I nie zgadzam się z Teo, że to, jakim się jest rodzicem zależy od charakteru. Kobieta o wybuchowej osobowości, Tu w grę wchodzą uczucia, jakie się żywi do dziecka i jakie się w dziecku wzbudza. .A skoro gojka chcesz powalczyć, to oznacza, zę Twoja mama nie jest taka zła- inaczej nie chciałabyś zmian na lepsze. Jeśli czujesz, ze chcesz spróbować- spróbuj. Nie rezygnuj tak łatwo, bo lepiej spróbować i załować, niz załować, ze się nie spróbowało.
Pewnie bez ładu i skladu piszę, ale juz mi sie oczy same zamykają ![]()
Uważam,że nic złego nie zrobiłaś.Dobrze się stało,że już tam nie pracujesz.Z pewnością coś znajdziesz a człowiek nie może pozwolić na poniżanie w pracy.Kilka razy traciłam pracę i wydawało mi się,że nie ma dla mnie ratunku.Kiedy teraz na to patrzę to się z tego śmieję.
Napisz jak coś znajdziesz.
Moja mama kilka razy zrobiła podobne akcje w przedszkolu ale jak po ostatniej już totalnie się wściekłam i wygarnęłam to ona się obraziła i wyszła z imprezy.Ale myślę,że coś zrozumiała bo więcej podobne akcje się nie
powtórzyły.
Ostatnio rozmawiałam przy niej przez telefon na temat spraw związanych z firmą,którą zamierzam otworzyć.Mama o coś tam spytała,ja odpowiedziałam.Nie była zbytnio zainteresowana ale nie histeryzowała,że ja się nie powinnam za to brać.
Może mi się wydaje ale skoro jakiś postęp jest to może warto coś z tym robić?
Gojak jak ty widzisz postęp to ratuj te więzi i nie patrz czy ktoś sie z tym zgadza czy nie...
jak kochasz swoją mamę to kochaj ja pomimo, moze być tak ze ty bedziesz chciała a ona nie ale to jest jej chcenie niech każdy trzyma swoje i swoje robi
skoro raz jej coś porzadnie uswiadomiłaś i potrafiła sie po tym razie uspokoić to wszystko idzie w dobrym kierunku
pewnie ze mozna uciekać, odcinac sie, wyjeżdząć do afryki i czytac mnóstwo ksiazek na temat relacji toksychnych ale ty najepiej wiesz czego chcesz
mamy sa rożne jedne wiecej rozumieja drugie mniej, jedne są bardziej spełnione inne mniej i czasami z braku własnego spełnienia nie potrafią dodać tych skrzydeł dziecku
pamietam jak moja mama nie podobała sie sobie fizycznie(do dziś ma kompleksy) i nieświadomie przelewała je na mnie i powtarzała że meżczyźni to tak patrza na kobietę i ze są pewne kanony postrzegania kobiecego ciała i że własnie z tego powodu nie chciala mieć córki bo bedzie taka sama jak ona i takie tam bzdury i nie wpoiła mi tego bo to był jej problem nie mój
i do dziś mieszkamy razem i jest fajnie ale ona wie jakie sa granice i ja wiem i ja sobie barzo cenie ta więź
ale musiał nastapić ten rozłam twoje jest twoje a moje moje ![]()