Cześć dziewczyny...
Od kilku dni zaglądam na forum...
Czytam różne wątki...
Ostatnio częściej zaglądam na forum "toksyczna miłość, zazdrość, nałogi"
Miałam kiedyś taką sytuację...
Miałam gościa, który był dziwny chodził za mną, śledził mnie i robił mi awantury na ulicy przy ludziach...
Wszystkie dziewczyny, które to przeżyły dobrze wiedzą jak to jest...
Wiedzą jak się czuje taka osoba, ale co mogą zrobić?
Widzicie... Ja starałam się na różne sposoby radzić sobie z tą sytuacją...
Naprawdę pomógł mi kontakt z terapeutami z "niebieskiej linii"...
Do dzisiaj mogę liczyć na rozmowę z tymi ludźmi, która opiera się przede wszystkim na wzajemnym szacunku i zrozumieniu...
Tam otrzymałam tego, czego nie dostałam w domu rodzinnym...
Co tu dużo mówić...
Moi rodzice żyją w toksycznym związku...
Wychodząc z domu przyjęłam taki sam model nieświadomie...
Teraz wiem, że można świadomie wpływać na swoją przyszłość kształtując obraz teraźniejszości...
To co się stało nigdy się nie odstanie, najważniejsze to co przed nami...
Warto mieć wiarę w to, że wszystko się zmieni, że będzie lepiej...
Mój wątek to głównie nadzieja dla tych, którzy ją utracili....
Dla kobiet które są krzywdzone i dla mężczyzn, którzy też są krzywdzeni przez kobiety...
No i tak to jest w życiu...
Nikt z nas nie jest idealny...
A dużo łatwiej by było gdybyśmy wszyscy stosowali zasadę jeśli chcesz coś zmienić zacznij zmianę od siebie...
P.S. Czy ktoś kiedyś przeprowadzał badania ile jest małżeństw szczęśliwych- tak naprawdę szczęśliwych a ile nie?
P.S.2 W takiej sytuacji gdzie mąż lub chłopak stosuje przemoc trzeba sobie odpowiedzieć co się chce w życiu... Czego się chce... Każdy sam musi sobie odpowiedzieć na to pytanie...
Ja musiałam wszystko zostawić i zaczynać jakby od początku...
Nieraz chce się uciec od jakiejś trudnej sytuacji w coś, w byle co nie myśląc o tym..
Wszelkie negocjacje z tyranem lub ofiarą są bezskuteczne o ile ta osoba nie umie samodzielnie zadecydować o sobie...
Wiem coś o tym sama tak miałam...
Jakby nie wiedziałam co zrobić, bo bałam się opuścić oprawcę...
A czas leczy rany więc dziewczyny odwagi...
Sprowadźcie się tam gdzie będziecie się czuć w miarę bezpiecznie i pamiętajcie, że wina zawsze leży po środku...
Nie ma się czego wstydzić nikt z nas nie jest idealny
Ania