ktos kiedys powiedzial mi ze jestem typem człowieka ktory wychodzac z jednego bagna wpada w nastepne i chyba tak jest
od trzech lat jestem po rozwodzie i od tego czasu wciaz jestem na zyciowym zakrecie... z perspektywy czasu moje małżeństwo nie było najgorsze ale w pewnym momencie jego trwania zaczelismy sie mijac on za granica ja tu w Polsce z małym dzieckiem przestalismy zyc NASZYM zyciem on mial swoje a ja swoje zycie problemy nie potrafilismy juz ze soba rozmawiac a moze po prostu nie chcielismy? Kazde z nas mialo kogos tak na chwile zeby miec kogos z kim mozna pogadac... ja kogos znalazlam tak mi sie przynajmniej wydawalo do tej pory ale zaczelam dostrzegac ze sie od siebie oddalamy jak wtedy historia lubi sie powtarzac?
przeczekac?... brakuje mi rozmow wiem ze nikt nie pokocha mojego dziecka tak bardzo jak moj byly maz i rozczula mnie widok kiedy bawi sie z naszym dzieckiem wyglupia sie... po trzech latach nie bycia zaczelam doceniac to co mialam? czy moze on tez po tych latach dostrzegl ile mial? jestesmy jak starzy kumple mozemy pogadac o wszystkim a najwazniejsze ze rozumie to jak bardzo sie ciesze z osiagniec naszego dziecka i cieszy sie ze mna... z moim obecnym partnerem nie widze sie czase miesiac i mysle ze łączy nas tylko seks z reszta dla niego ogromnie wazny ale przestal sie interesowac moimi klopotami bólami dolkami mną
1 2012-02-25 19:21:14 Ostatnio edytowany przez majowka312 (2012-02-25 19:27:55)
Temat: na zakrecie-
Zobacz podobne tematy :