Witam .
Piszę do was ,do tych które czekały i doczekały się happy endu czekając na ukochanego ,w sytuacjach kiedy życiowe losy krzyżowały plany ,kiedy by zacząć nowe życie musiałyście przetrwać rozwód ,bycie tą drugą itp....jest tu ktos taki,czy takie sytuacje są naprawdę realne ?
mam wiele takich sytulacj w swoim zyciu:)
choc nie wiem czy o to ci chodzi
-zaszlam w ciaze z nieodpowiednym czlowiekiem, potem wyjechal, zostalam sama wciazy, bez peiniedzy, bez rodziny...jednym slowem brzuch i koniec swiata! maz urwal ze mna kontakt a rodzina mnie sie wyparla(malolata w ciazy)
bylam zalamana, ale nie poddalam sie, zaczelam pracowac, urodzilam corke i wychowywalam ja, nie bylo latwo....
1rok pozniej bylam po rozwodzie i planowalam slub z mezczyzna ktory pokochal moja corke jak swoja.
teraz jest 6lat od momentu gdy wydawalo mi sie ze jestem sama na ziemi i zycie mi sie skonczylo, mam wspanialego meza, dwoje pieknych dzieci i jestem szczesliwa:) a gdyby mi ktos te 6lat temu powiedzial ze bedzie ok to nawet bym nie sluchala.
ciagle walcze z wieloma problemami, wydaje sie ze nie wejde po tych schodach jak stoje na dole, ale gdy wejde na sama gore, to te schody z gory wygladaja wcale nie tak najgorzej:)
schody-np 3 sprawy w sadzie zakladane przez ojca mojej corki wynik: wszytskie wygrane
schody-dlugi ktore bralismy na wesele,inetres, na poczatku drogi bylam pewna ze dlugi bedziemy mieli zawsze wynik" po 4latach mamy nawet oszczednosci
schody-maz pochodzacy z rodziny alkoholowej, czesto stopnie od schodow stawaly sie nie do pokonania wynik, od momentu slubu nie mamy zadnych problemow z powodu alkoholu
schody-rozna religia....wynik: po 4latach malznestwa wiele przeciwnikow naszego malznestwa przepraszalo ze watpili i stawlai nam na przeciw
schody-teraz tez czekam caly miesiac aby maz wrocil z zagranicy i tak pod ponad pol roku...co miesiac wraca na pare dni, mysle ze wynik bedzie postawienie wlasnego domu:)
nie sprecyzowałam się ,tym nie mniej miło jest i takie odpowiedzi poczytać ,konkretniej chodziło mi o życie w" poczekalni ",tzn: tych kobiet które odnalazły swoją prawdziwą miłość a ta była związana małżeństwem ,problemami do rozwikłania i musiały swoje życie uzbroić w ogrom czekania .Udało się to komuś ??Nie mianuję się tutaj i innych kobiet oczywistym słowem kochanka,gdyż nigdy się tak nie czułam ,chodz rola ta przypisywana jest kobietom odgórnie bo kochają" zakazanych" facetów.Wszędzie czytam ,słyszę że to niema racji bytu ,a więc?
Obecna żona mojego ojca się doczekała. Rozbiła naszą rodzinę, więc dla niej to Happy End, ale czy dla nas i dla naszego ojca - nie powiedziałabym...
Nie znam osoby, która ma o niej dobre zdanie.
Nie buduje się szczęścia na czyimś nieszczęściu...
Jestem ciekawa, czy sumienie pozwoli Wam szczęśliwie żyć. Moja macocha nie ma z sumieniem problemu, bo od urodzenia widzi tylko czubek swego nosa...
Życzę powodzenia.
ja ![]()