Wydaje mi się, że w końcu trafiłam na porządne forum, więc pora się otworzyć i poradzić ![]()
Jakimś nadzwyczajnym wydarzeniem nie jest to, że zakochałam się w przyjacielu. niestety stało się tak, że dopuściłam do tego. cóż on jest naprawdę kochany, dobry i miły. zawsze mogę na niego liczyć, chociaż ostatnio przez jakiś czas był bardzo zajęty, bo miał obronę, ale jednak, kiedy mógł to poświęcał mi czas. poznałam go ponad rok temu na czacie, heh kto by przypuszczał, że takiego wyjątkowego faceta znajdę na jakimś tam czacie, no ale tak zaczęła się nasza przyjaźń i to jest chyba najlepsza rzecz jaka mi się przytrafiła
i w końcu po wielu miesiącach pisania i wyjawiania sobie najskrytszych sekretów spotkaliśmy się, widzieliśmy siebie na żywo po raz pierwszy jakoś w maju. potem było kolejne spotkanie we wrześniu tym razem pojechałam do niego, a mieszka jakoś 80km ode mnie. między spotkaniami rozmawialiśmy dzień w dzień na gg długimi godzinami, ale właśnie po wrześniowym spotkaniu już rzadziej rozmawialiśmy, bo przygotowywał się do obrony. wtedy zaczęłam za nim tęsknić, myśleć non stop, nie mogłam się go pozbyć z głowy. szlag mnie trafiał. kilka dni temu po ostatniej niezbyt przyjemnej rozmowie zdałam sobie sprawę, że się zakochałam. nie był to najlepszy dzień, bo na samym początku znajomości jasno określił nasze relacje, więc jedyne na co mogłam liczyć z jego strony to przyjaźń, a ja niefortunnie się zakochałam, więc wpadłam po uszy w bagno. nie raz rozmawialiśmy o tym co nam się podoba w płci przeciwnej i cóż ja pod względem wyglądu mu nie odpowiadam ale jak on to mówi charakter mam zaje...
ale czasami bywało tak, że jednak dawał mi do zrozumienia, że mu się jednak podobam tylko najczęściej ja obracałam to w jakiś przyjacielski żart. cóż ostatnio zaprzestał robić aluzje i tak jakby powoli zamykał się w sobie, coraz mniej mi mówi i chyba go tracę. dlatego nie wiem czy mu powiedzieć co czuję i tym samym narazić przyjaźń na definitywny koniec jeżeli on nic do mnie nie czuje, czy najpierw wybadać sytuacje i sprawdzić czy może faktycznie mu zależy, czy może siedzieć cicho i udawać, że nic się nie stało? tylko wydaje mi się, że cokolwiek wybiorę to przyjaźń będzie stracona. nie będę potrafiła się z nim przyjaźnić czując coś do niego, a tym bardziej jeżeli on sobie znajdzie dziewczynę to nie będę mogła na to patrzeć.