Myślę, że w dobrym dziale umieszczam post.
Otóż przez 5 lat brałam tabletki antykoncepcyjne Novynette. Znosiłam je idealnie. Miałam równiusieńki okres nawet co do minuty.
Po rozstaniu z partnerem, odstawiłam tabletki. Okres się nie pojawił przez pół roku. Poszłam zatem do ginekologa. Moja ginekolog powiedziała "No ładnie Panią zatkało. Będziemy miały z tym problem". Po czym przepisała mi hormony. Miałam brać 10 dni i czekać na okres. Według jej teorii miał się pojawić. Owszem - wystąpiło plamienie podczas brania hormonów. Lecz w momencie gdy skończyłam brać- skończył się okres. Ponieważ jestem osobą zabieganą i nie mam czasu - minął miesiąc a okresu nadal nie ma...
Czy nie uważacie, że powrót do tabletek byłby rozsądny ? Wtedy przynajmniej mam regularne miesiączki.
Czy myślicie, że takie "zatkanie" może prowadzić do bezpłodności ? Tudzież może jest tego oznaką ?
Czy uprawiając teraz seks bez zabezpieczenia - nie zajdę w ciążę ponieważ jestem "zatkana" czy nie ma to znaczenia ???
Z góry dziękuję za wszelkie informację.