Mam 22 lata. I wielki problem. Nie umiem znaleźć dla siebie odpowiedniej antykoncepcji. Może w skrócie opiszę wszystkie moje dotychczasowe próby:
Podejście I:
w 2009 zaczęłam uprawiać sex, okazuje się, że mam uczulenie na lateks- próbowaliśmy nielateksowych- mój ex to zniósł, ale obecny ma problem ze znalezieniem gumek nielateksowych a w dodatku większych niż te standardowe.
Podejście II
Mój gin zapisał mi Cilest. Byłam wniebowzięta, bo tabletki były dość tanie i przez pierwszy miesiąc nie było mi nic. Po miesiącu zaczeła mnie boleć głowa tak że ketonal łykałam jak cukierki. Poszłam do gin.
Podejście III
Zapisał mi Yasmin. Napuchłam jak pączek, a moje libido zwiedziło rów mariański, czyli jakby na to nie patrząc antykoncepcja zadziałała- nie ma sexu-nie ma dzieci. Jak pewnie rozumiecie nie byłam usatysfakcjonowana takim obrotem sprawy.
Podejście IV
Novynette- nigdy więcej tego świństwa! Wszystko wydawało się w porządku. Zaczęły mnie pobolewać stawy kolan. Przetrzymałam, miesiąc, potem drugi, kiedy zauważyłam, że na moich łydkach pojawiły się małe, czerwone guzki. Myślałam, że coś mnie pożarło, więc nie za bardzo się tym przejęłam, smarowałam jakimiś maściami. Zastanawiać zaczęłam się dopiero gdy te guzki pojawiły mi się także na rękach i udach i stopach. Poszłam do lekarza: diagnoza- rumień guzowaty. To choroba, która wiąże się właśnie z bólem stawów. Dostałam leki. I przeszło. Był to ten tydzień, w którym miałam przerwę w stosowaniu tabletek. Cieszyłam się jak głupia, bo ledwo umiałam chodzić, a nieobecności już mi się na uczelni porobiły. Guzki zeszły. Zaczęłam kolejne opakowanie tabletek i BUM- guzki powróciły. Mój chłopak wyrzucił wszystkie tabletki do kosza.
Podejście V
Najdłuższe podejście. Moi ginekolodzy dostawali gorączki jak mnie widzieli:) Zapisali mi Cerazette, które mają tylko jeden hormon, a nie dwa tak jak w przypadku innych. Przez 5 miesięcy je stosowałam. I wszystko byłoby cacy, gdyby nie to, że regularnie jak w zegarku co 12(!!!) DNI dostawałam okres. I to nie jakieś małe krwawienie. Ciekło ze mnie jak z kranu. W 4 miesiącu stosowania ginekolog zapisała mi jakieś tabletki hamujące krwawienie, a gdyby nie pomogły, miałam przestać stosować w/w tabletki Cerazette. I jak myślicie?- pomogło? NIE.
Podejście VI
Zmieniłam ginekologów. Nowy zapisał mi YAZ- tabletkę Nowej Generacji. I już już miałam nadzieję, że to jest to, gdy po tygodniu na łydce znalazłam 5 małych czerwonych guzków. Ponieważ wiem jakie piekło przechodziłam z rumieniem wcześniej rzuciłam je w cholerę.
FINAŁ:
Kochamy się bez zabezpieczeń. Stosunek przerywany. Szansa wpadki-duża. Ale co ja mam drogie netkobiety zrobić? Szklanka wody zamiast? Kocham Mojego Lubego nad życie i planujemy przyszłość ze sobą, ale czuję się czasem po prostu w tych kwestiach "wybrakowana". Podczas stosunku Luby musi się cały czas kontrolować, nie możemy sobie pozwolić na zapomnienie się. Wiem, że on uważa nasz sex za udany i dobry, ale do jasnej choinki nie możemy kontrolować się całe życie.
Za "kalendarzyk małżeński" się nawet nie biorę bo mam bardzo nieregularne miesiączki