Cześć wszystkim. Zwracam się do Was z prośbą o Waszą opinię na temat mojego związku albo i nie związku, bo w sumie nie wiem czy w nim jestem czy co to jest. Spotykam się z moim partnerem od 8miesięcy, on jest kochany, czuły, ale nie umie i nie chce rozmawiać o uczuciach, tylko raz usłyszałam w ciągu tych 8miesięcy usłyszałam, że jestem dla Niego najważniejszą osobą, a tak już nigdy coś podobnego nie usłyszałam. Jak zaczęliśmy się spotykać to po jakimś miesięcu ja musiałąm wyjechać do pracy na wakacje i nie widzieliśmy się przez 3 miesiące i on w tym okresie ciągle pisał, dzwonił, cały czas mieliśmy kontakt ze sobą. Jak wróciłam do domu to choć dzieli Nas odległość 80km przyjechał ze mną się spotkać ( na codzien nie mamy problemu ze spotykaniem się, bo studiujemy w tej samej miejscowości), no i od października już normalnie się spotykamy- chyba normalnie. Spotykamy się tak średnio raz na tydzień, nigdy nie zaprosił mnie do kina czy na tym podobną randkę, imprezujemy również osobno. Mój partner nie lubi trzymać się za rękę, więc jak idziemy ulicą to zawsze obok siebie jak dwoje znajomych, nawet jak siedzimy sami w pokoju to jak tylko położe rękę na Jego ręce to zabiera ją jak oparzony. Mieliśmy jeden poważny kryzys, bo nie odzywał się do mnie przez 2 tyg, jak się tłumaczył potem to dlatego że miał kłopoty i po tym było między Nami bardzo dobrze, nawet mnie zaskoczył przed świętami jak przyszedł do mnie z drobnym upominkiem- bardzo mnie tym zaskoczył i było mi bardzo miło. Ale niestety teraz mam wrażenie że nie jest już tak sielankowo, odzywa się do mnie raz- dwa razy na tydzień, nie wiem może przesadzam, ale chyba w związkach więcej czasu powinno się razem spędzać i gdzieś razem wychodzić...? nie wiem, co o tym myśleć....
Zdecydowanie wiecej.
MOze porozmawiaj z nim? Zapytaj co sie dzieje?
Bedzie latwiej.
A czemu po prostu z nim nie porozmawiasz?
Bo on nie umie rozmawiać, wszelkie poważne rozmowy kończą się:ja nie umiem mówić o uczuciach ani też mówić wprost, musisz się domyślać.
W takich wypadkach to Ty weź Go na wstrzymanie, żeby to On zastanawiał się o co Ci chodzi. Wiem, że będzie Ci ciężko, ale nie odzywaj się do niego przez jakiś czas, chyba, że on I-wszy. Facet to samiec , On musi zdobywać, a jak Ty będziesz natrętna i uległa to nic z tego nie będzie.
A jak z seksem ? Git czy kicha?:)
Porozmawiaj z nim koniecznie. W normalnym zwiazku powinniscie rozmawiac czesciej niz tylko dwa razy w tygodniu. Ja z moim N. widuje sie nie za czesto, powodem jest brak czasu, ale rozmawiamy codziennie, czasami nawet kilka razy dziennie.
Co do braku okazywania uczuc to tez z nim pogadaj o tym. Co do trzymania za rece podczas spacerow to zalezy. Jedni faceci nie maja z tym problemu, a inni maja z tym problem. Widocznie ty, tak samo jak i ja, trafilysmy na ten drugi typ. Z tym mozna cos zrobic, ale nic na sile.
Pozdrawiam ![]()
W takich wypadkach to Ty weź Go na wstrzymanie, żeby to On zastanawiał się o co Ci chodzi. Wiem, że będzie Ci ciężko, ale nie odzywaj się do niego przez jakiś czas, chyba, że on I-wszy. Facet to samiec , On musi zdobywać, a jak Ty będziesz natrętna i uległa to nic z tego nie będzie.
A jak z seksem ? Git czy kicha?:)
No właśnie to robię, bo ostatnio jak się odezwałam pierwsza to mi tylko napisał co u Niego i o sobie pisał, a nawet nie zapytał się co u mnie.
Z seksem raczej git.
POrozmawiać to naprawdę z nim nie jest łatwe, milion prób podejmowałam i zazwyczaj za wiele się nie dowiadywałam. Z tym że nie chce chodzić za rękę to przeżyje, jak nie lubi i rzekomo rece mu się pocą to ok, tylko szkoda żę nawet nie mogę dotknać jak siedziemy w pokoju dotknać jego ręki, jakbym parzyła normalalnie,.
A ja przyznam, że nic z tego nie rozumiem
Zawsze mi się wydawało, że jest się z kimś, dlatego że się tego chce a nie, dlatego że musi.
Studiujecie w tej samej miejscowości a odzywa się do Ciebie raz, dwa razy na tydzień?
Nawet jak brak mu czasu to są inne możliwości niż frontalna rozmowa.
A w takim razie spotykacie się raz na dwa tygodnie czy raz na miesiąc (nie licząc uczelni)?
...jak siedzimy sami w pokoju to jak tylko położe rękę na Jego ręce to zabiera ją jak oparzony.
Tego to już całkiem nie chwytam.
Czułość i bliskość to chyba normalne w związku? A może nie,
ale skoro tak panicznie boi się Twojego dotyku to, dlaczego włazi Ci do łóżka? ![]()
Mój partner nie lubi trzymać się za rękę, więc jak idziemy ulicą to zawsze obok siebie.
No tak, bo trzymanie kobiety za rękę to takie zniewieściałe
i kojarzy się z mamusią.
Co Wy sobie jaja robicie?
Może jeszcze Cię nie pocałuje, nie przytuli żeby nie siać publicznego zgorszenia? ![]()
Bo on nie umie rozmawiać, wszelkie poważne rozmowy kończą się:ja nie umiem mówić o uczuciach ani też mówić wprost, musisz się domyślać.
No to nieciekawie wygląda
całe życie będziesz się musiała domyślać?
Przykro mi to mówić, ale ja już Ci tego współczuje. ![]()
Studiujemy na innych uczelniach, więc na uczelni się nie widziemy. Średnio spotykamy się raz na tydzień. Zdaje sobie sprawę że nasza ilość rozmowy jest nienormalna, kiedyś codziennie nawet pisaliśmy, a teraz to ja nie wiem co się stało.CZasem myślę, że może mu się znudziła, choć jak analizuje nasze ostatnie spotkanie czy też rozmowę to nie wyglądało na to. Ale znowu jak ostatnio do Niego napisałam sms z pytaniem co słychać, to tylko opowiadał co u Niego, a nawet nie zapytał co u umnie, co w ogóle do Niego nie jest podobne. Raczej mu się zdarzało, że nie odpowiadał mi na pytanie co u Niego tylko od razu pytał co u mnie- więc dlatego to też było dziwne. Z tym dotykiem nie wiem, jak to jest. Tylko tak reaguje na rękę, na nic więcej, jak pogłaszcze go po włosach to normalnie, dotknę ramię też normalnie, itd. tylko z tą ręką coś jest nie tak. NIe no publicznie zdarzało się, że mnie prztulał, całował, więc chyba z tym nie ma problemu. Jakby On miał być tym jednym na całe życie to racja, naprawde byłoby ciężko. Ale sądzać po Jego zachowaniu oświadczyny mi nie grożą.
Chciałam napisać nowy temat, ale widze, że 8 lat temu ktoś już pisał z takim tematem jaki chciałam nadać swojemu.
Mam 19 lat, mój chłopak jest rok starszy. Ja jestem w klasie maturalnej, on już jest na studiach. Mieszkamy niedaleko, od prawie 2 lat co tydzień się spotykamy w soboty, czasem w niedziele, w tygodniu tylko dzwonimy do siebie i mesenger.
Jak się spotykamy, to jemy na mieście, czasem pójdziemy do sklepu meblowego i snujemy plany jak to będzie umeblowane nasze mieszkanie. Przez mesenger takich tematów nie poruszamy. Czasem chodzimy za rękę. Nasze poczucie humoru jest OK. Mieszkamy osobno, każdy ze swoimi rodzicami i nie zanosi się na szybkie zamieszkanie.
jak miałam jakiś dół psychiczny, to mogłam gadać przez telefon 2 godziny i on zawsze mnie wysłuchał i pocieszył.
Tylko jakoś taka relacja niby jest dobra, ale jakoś chyba to co jest między nami to nie jest związek. Sama nie wiem czy to związek ?
nie napisałaś jak seks ? Prawie 2 lata w związku, czy współżycie seksualne sprawia satysfakcję ?
Przez ten okres czasu robilismy to tylko 2 razy, z samego seksu jestem bardzo zadowolona.
Przez ten okres czasu robilismy to tylko 2 razy, z samego seksu jestem bardzo zadowolona.
Czyli dopiero niedawno rozpoczęliście współżycie, to na moje oko wszystko u was w porządku, pielęgnuj relację, dbaj o swojego chłopaka, nie na wszystko się zgadzaj, czasem postaw na swoim, czasem ustąp... Nie mam na mysli seksu, a różne sprawy...
W tym co piszesz nie widzę nic dziwnego. Czasem nadchodzi taka stagnacja, można ja przeczekać lub zrobić miłą niespodziankę
14 2020-03-07 19:05:35 Ostatnio edytowany przez GruszkaS (2020-03-07 19:07:37)
GruszkaS napisał/a:Przez ten okres czasu robilismy to tylko 2 razy, z samego seksu jestem bardzo zadowolona.
Czyli dopiero niedawno rozpoczęliście współżycie, to na moje oko wszystko u was w porządku, pielęgnuj relację, dbaj o swojego chłopaka, nie na wszystko się zgadzaj, czasem postaw na swoim, czasem ustąp... Nie mam na mysli seksu, a różne sprawy...
W tym co piszesz nie widzę nic dziwnego. Czasem nadchodzi taka stagnacja, można ja przeczekać lub zrobić miłą niespodziankę
wiem o tym, że faceci lubia niespodzianki,
ale nie tak było, pierwszy raz zrobilismy to ponad rok temu, jakoś po 3 miesiącach znajomości u mnie, gdy miałam wolna chatę, potem przez ponad rok nie było mozliwości gdzie i jak, drugi raz w ubiegłym tygodniu, pojechałam do niego na stancję, zrobiłam mu niespodziankę, klikałam z nim na mesengerze stojąc pod jego oknem i nagle zadzwoniłam do jego drzwi, tak się ucieszył, że od razu wylądowaliśmy w łóżku
GruszkaS, zacznij od założenia własnego, osobnego wątku proszę.